Dodaj do ulubionych

Wojna z mieszkańcami o park, który założyli

14.05.08, 21:39
"Skąd mogli wiedzieć, że w tym miejscu coś rośnie, skoro rośnie nielegalnie? - pyta rzeczniczka urzędu"
No... ja nie wiem, ale moze mogli np ZAUWAZY? A w ogole to po czym poznac ze drzewa albo krzak jest nielegalne? Tak na pierwszy rzut oka?
Obserwuj wątek
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Patrząc z boku. Nauczyć Polaków współpracy... 15.05.08, 12:30
              Ależ to jest takie typowo polskie.
              Najpierw obywatele organizują się i chcą założyć park, to urząd nie chce
              współpracować.
              Potem, po długich i znojnych walkach, po kilkudziesięciu pismach bez odpowiedzi,
              urząd zaczyna dawać znaki życia i wykazuje chęć współpracy - to obywatele już
              nie chcą współpracować, bo zrobili po swojemu.

              Błędne koło.

              Polakom łatwo przychodzi łamanie przepisów (bo często są głupie) i ignorowanie
              urzędów (bo też są głupie i nieruchawe). Można to przełamać tylko tworząc
              przyjazne urzędy i proste przepisy, wspierające obywatelskie inicjatywy. Inaczej
              zawsze będzie tak jak tutaj: Inicjatywa obywatela rozmija się z urzędem, a
              inicjatywa urzędu rozmija się z obywatelem.

              Trzeba by wreszcie nauczyć Polaków współpracy.

              Nie współpracy przeciwko urzędom, tylko z urzędami. A Polaków zasiadających w
              tych urzędach nauczyć współpracy nie przeciwko obywatelom, tylko z obywatelami.

              Przecież urząd to nie jest narzucony przez okrutnego zaborcę. W urzędzie też
              pracują obywatele.
            • scibor3 Re: Wojna z mieszkańcami o park, który założyli 15.05.08, 11:43
              A tak przy okazji. Głupota ludzi jest porażająca. Jeżeli przyjdzie im kupić byle
              wraka za 5 tys. złotych to obejrzą każdą śrubkę, zajrzą w każdy kąt a silnik
              wywrócą na lewą stronę. Natomiast kiedy kupują mieszkanie, niejednokrotnie
              zadłużając i czyniąc się niewolnikiem banku do końca życia, wierzą w różne
              wizualizacje dewelopera na których blok wręcz tonie w zieleni po horyzont. A
              później okazuje się, że jedyną zaletą lokalizacji jest to, że nie musi kupować
              gazety bo może ją przeczytać u sąsiada z bloku na przeciwko odległego o
              przepisowe 5 m. Stąd biorą się takie "sierotki" zdziwione, że na działce obok
              zamiast parku mają blok, supermarket albo trasę szybkiego ruchu. Zamiast pójść
              do urzędu i zapoznać się z planem zagospodarowania wolą urządzić dziki cyrk
              _po_fakcie_. Być możę część działa tak z rozmysłem, bo chyba trzeba być idiotą,
              widząc pas niezabudowanej ziemi nie domyślić się, że to rezerwa terenowa pod drogę.
                • scibor3 Re: Wojna z mieszkańcami o park, który założyli 15.05.08, 18:41
                  Nie wyglądały inaczej. Co najwyżej były tereny bez planu. Nietrudno było się
                  domyśleć, że pola z burakami tam nie będzie. Więcej powiem, jako, że jesteśmy
                  prawie sąsiadami. Wielokroć spotykałem ludzi którzy kupili mieszkanie na
                  Kabatach i dopiero przy wprowadzaniu się, odkryli ze zdumieniem, że drogę do
                  Lasku Kabackiego zagradzają tereny metra i aby do niego dojść trzeba lecieć parę
                  km. Czyli, przed zakupem, nawet nie raczyli ruszyć dupę i obejrzeć okolicę.
                  Oczywiście później był wielki żal i pretensje bo w reklamówce stało, że w
                  otulinie albo 5 kroków od LK. A tu lizanie cukierka przez szybkę. Co do
                  deweloperów - czytać umowy i wymagać _na piśmie_ tych obietnic. Nie dadzą to iść
                  do innego albo kupować już istniejące. Tak sobie prorokuję, że za kilkanaście
                  lat Kabaty czy Wilanów to będzie niezły slums. Na szczęście odległu o 3 km od
                  mojego domu.
    • wolfgang87 Wojna z mieszkańcami o park, który założyli 14.05.08, 22:14
      Rany julek, co za kretyństwo. Czemu w tym kraju ludzie są aż tak tępi? Tyle lat
      demokracji, jaka by tam ona nie była, a urzędasy nadal nigdy, ale to nigdy nie
      potrafią pomyśleć "a co mi szkodzi?". Nie, nie mogą, tylko ciągle trzeba
      pokazać, kto tu rządzi. Bo co im szkodzi? Nic. I co z tego, że samowolka?
      Wszyscy wiedzą, że nikomu to nie zagrozi. Śledzę sprawę i z żadnego artykułu nie
      wynika, że cokolwiek szkodzi. A koleś od piły też niczego sobie. Kawał chama.
      Grrr, gdybym miał przyjemność sadzić te drzewka, to teraz pewnie by mnie szlag
      trafiał.
    • razemtrzeba uczmy sie wspolpracowac 15.05.08, 02:30
      To co robi pan Jacek Powalka to wspaniala postawa obywatelska.
      Widzialem park. Zachwyca na wiosne i widac, ze to przemyslany
      projekt. Oby nie zabraklo nam wiary w to, ze warto uczyc urzednikow
      dla kogo i po co i za czyje pieniadze pracuja.

      Cala ta sytuacja to groteska. Urzednicy udaja, ze temat nadal nie
      istnieje a obserwujac sprawe od kilku miesiecy widze, ze to nie jest
      chwilowy zryw spoleczny. Czy nie mozna usiasc przy stole i zaczac
      wspolpracowac? Przeciez jak nic widac, ze Pan Jacek z sasiadami
      zaczal bawic sie w ta biurokratyczna zabawe w legalizacje
      bezsprzecznie cennej inicjatywy.

      Czy jedynie ogolnomiejski lub ogolnopolski ruch typu "Nasz Park"
      obudzi w urzednikach myslenie? Przeciez nam wszystkim bedzie sie
      piekniej zylo w zieleni!!!

      Jakos nie trace wiary w NAS.
    • sapervodicka brak szacunku dla prawa-typowa Polska 15.05.08, 07:06
      skoro prawo jest takie to niestety trzeba go przestrzegac, ale
      wiadomo ze w polsce prawo mozna lamac jezeli sie innym nie szkodzi,
      mozna byc kapusiem ale skoro sie nic waznego nie donosilo to sie
      otrzymuje status swietego meczennika,
      dlatego w tym kraju nigdy nie bedzie normalnie bo jak widac po
      wpisach wiekszosc popiera i usprawiediwia lamanie prawa,

      inna sprawa jest czy dane prawo jest dobre,
      w normalnym kraju o tym czy mozna posadzic dzrzewa w danym miejscu
      decyduje wlasciciel posesji,

      pomyslcie tez ludzie w jakim faszyzmie zyjecie skoro drzewa bez
      zezwolenia posadzic nie mozna,

      ale skoro prawo jest takie to nalezy je przestrzegac
      • striepo Re: brak szacunku dla prawa-typowa Polska 15.05.08, 07:46
        nie rozumiem po co ten szum
        przeciez pan pilarz mial prawo nie zauwazyc rosnacego drzewka, co z tego ze obok wbity jest 80 cm drewniany palik pomalowany pomaranczowa odblaskowa farba, na dodatek paliki polaczaone miedzy soba linka coby zonaczyc wieksza ilos rosnacych tam drzewek
      • gaianer Nie ! Nalezy to "prawo" zmienic ! 15.05.08, 12:15
        Od gory do dolu - wreszcie odsunawszy od Koryta te cala zlodziejska,
        socjalistyczna strukture !..
        Bo w obecnej formie wlasnie nie jest to Prawo, lecz BEZprawie !
        Ktorego litery sluza WYLACZNIE ZLODZIEJSTWU, z
        ktorym "demokratycznie wybrani" bandyci, od lokalnych samorzadow
        poczawszy, a na ulicy Wiejskiej skonczywszy - nawet juz sie nie
        kryja specjalnie..

        A wracajac do rzeczy - przeciez ten spoleczny aktywista ZROBIL
        WSZYSTKO, co w jego mocy ! Napisal wszak do Urzedy KILKADZIESIAT
        LISTOW. Ktore zostaly zignorowane.
        O jakim wiec PRAWIE pioszesz Wasc ?...
        Urzedasow do sobiepanstwa i SKRAJNEJ AROGANCJI ?...
        Wiadom0o, ze chodzi o kasy, a scislej mowiac o lapowy. Napisalem
        powyzej prosty i jasny powod upartego oporu Urzedu Ursynowa.
        Dlaczego nikt tego tematu nie podejmuje ?..
        Przeciez chodzi WYLACZNIE o kase za oddanie po cichu, typowym jakims
        socjalistycznym, kolesiowatym "przetargiem" spornego terenu
        jakiemus "byznesmenowi", ktory potencjalnie w kazdej chwili moze
        przyjsc z konkretna kasiora do Panstwa Urzedasow i dostanie od reki
        wszelkie "zezwolenia budowlane"...
        Tamte ludziki z ich krzaczkami NIGDY nie dostana takiego zezwolenia,
        nie robicie ze mnie idioty i nie kazcie pisac elaboratow do tamtych
        zlodziei !..

        Ich chroni WLASNIE to polskie (przepraszam - juz
        UNIJNE..) "PRAWO".., ktorego moj poprzednik kaze mi tu
        przestrzegac, "skoro juz jest"...

        Tfu !..
    • joyz Wojna z mieszkańcami o park, który założyli 15.05.08, 08:20
      Jak niby te "samowolnie nasadzone rośliny" kolidują z "podziemną
      infrastrukturą"? Robią dziury w rurach? Przyciągają norniki i krety, które
      zżerają kable? Rany, na posadzenie kilku krzaczków trzeba mieć pozwolenie od
      Prezydenta? Papieża? Co za problem później wyciąć, jeśli to okaże się konieczne?
      Jak zwykle urzędasom papiery przesłaniają horyzont i zalepiają zdrowy rozsądek.
        • joyz Re: Wojna z mieszkańcami o park, który założyli 15.05.08, 10:25
          Ależ zgadzam się z Tobą. Tyle, że zanim te drzewa "wyhodowałyby" sobie korzenie
          takich rozmiarów, urzędnikom sto razy zmieniłaby się koncepcja na
          zagospodarowanie tego terenu, nie mówiąc o tym, że paranaście razy zmieniliby
          się urzędnicy :) Naprawdę, nie widzę zagrożenia dla infrastruktury ze strony
          tych drzewek. O wiele większe zagrożenie powodują urzędasy i ci debile przez
          nich wynajęci do niszczenia "infrastruktury" przyrodniczej.
          • hankam Re: Wojna z mieszkańcami o park, który założyli 15.05.08, 11:44
            To porozmawiaj z jakimkolwiek projektantem sieci (energetycznych
            cieplnych, sanitarnych). I z jakimkolwiek projektantem zieleni.
            Są przepisy, które określają odległość drzew od sieci. Zajmuję się
            teraz dużym projektem przebudowy ulic (przy okazji innej, prywatnej
            inwestycji). Pomiędzy sieciami i drzewami stosowane sa specjalne
            ekrany korzeniowe, które nie dopuszczają do rozrastania się korzeni
            w nieodpowiednim kierunku.
            Uwielbiam takie inicjatywy, jak z tym parkiem, ale TROCHĘ racji
            miasto ma. Z tym, że powinno wspóldziałać z mieszkańcami, a nie
            tępic ich aktywnośc.
        • konstanty52 Re: Wojna z mieszkańcami o park, który założyli 15.05.08, 15:55
          Hej, pomyśl, kolego!
          "Potrafią rozsadzać' - to znaczy potrafią, gdy sa ściśnięte,
          ograniczone ze wszystkich stron. Gdy rosna swobodnie, to rurę ominą -
          korzenie nie rosną po liniach prostych, naprawdę ;-).
          Pani rzecznik jest niedorzecznik i złośliwa/ograniczona
          (niepotrzebne skreślić) małpa.
    • kakens Re: Wojna z mieszkańcami o park, który założyli 15.05.08, 08:50
      Nie znam szczegołów, ale pomyślcie chwilę. Np. rura gazowa biegnie jakieś 1,5-2m
      pod ziemią i za 10 lat zostaje przerwana przez korzenie rosnącego nad nią
      drzewa. A może tylko rozszczelniona, co jest jeszcze gorszym przypadkiem, bo gaz
      zbiera się i zbiera, a przyrządy nie pokazują jakiegoś nagłego i dramatycznego
      spadku ciśnienia. Dalej to już każdy może sobie dopowiedzieć.
      Nie wiem jak było w tym wypadku, ale czasem warto pomyśleć zanim się posadzi
      drzewo ot tak, byle gdzie.
      • nuzwykrzyknikiem To nie jest argument 15.05.08, 09:18
        Pamiętaj, że że moc sprawcza miasta jest tak duża, że miasto może wyciąć w
        każdej chwili każde drzewo na terenie miasta, wydając sobie samemiu pod wycięcie
        prawną podkładkę.

        Więc to nie jest tak, że posadzą drzewo nad rurą, drzewo wyrośnie, miasto nie
        może zgodnie z prawem ściąć dorosłego drzewa, drzewo rozsadza rurę i jest
        katastrofa.

        Jeżeli DANE drzewo czy sadzonka rośnie w miejscu niewłaściwym, to można je
        zlikwidować / PRZESADZIĆ albo zastąpić jakimś krzakiem w każdym momencie.

        Argument, że nic sadzić nie można, bo akurat tam może biec rura jest z tego
        punktu widzenia bezsensowny. Oczywiście LEPIEJ, gdyby miasto pokazało, gdzie
        sadzić tylko krzewy, bo idzie rura, ale ten tryb w Polsce nie działa. Działa
        natomiast samowolka, ale jak samowolka, to niech idzie w obie strony, żeby była
        równowaga.

        Ja na przykład sadzę drzewka ( w miejscach publicznych) tam, gdzie mi pasuje i
        nikogo o to nie pytam (jeszcze nie zwariowałem). Jeżeli mi gdzieś drzewko wytną,
        to trudno. Najczęściej miasto ma to gdzieś i drzewka rosną spokojnie.
        Oczywiście, robię to po cichu, nie afiszuję, że "zakładam park" - dlatego może
        mi się to udaje.

        Przypuszczam, że w Warszawie, gdzie każdy metr kwadratowy ziemi jest wart
        "tysiące funtów" i czyha na niego masa chętnych, takie numery nie wychodzą.
        • kakens Re: To nie jest argument 15.05.08, 09:27
          Podejrzewam, że raczej chodzi o kasę tak jak mówisz, ale z tymi rurami to nie
          jest głupie. Nie wiem czy miasto ma jakąś ewidencję drzew i jest w stanie
          stwierdzić w ciągu roku, które drzewo zostało posadzone samowolnie.
          IMO ryzyko przeoczenia jest spore ;)
          Taka samowolka z zieleniną ma też inne minusy. Możesz posadzić niewłaściwy
          gatunek, który Ci się podoba ale będzie stwarzał szereg problemów, od jałowienia
          gleby, wysysania wód, przez sterty owoców paćkających wszystko dookoła, aż do
          zacienienia, zrywania linii, rozsadzania infrastruktury, zagrożenia podczas
          wiatrów itp.
          Fajnie, że robisz to z głową, ale ilu jest ludzi którzy kompletnie nie myślą i
          wysadzają np. świerka czy inną sosnę 1,5m od bloku pod samymi oknami (znam takie
          przypadki)? Dlatego właśnie samowolki są nielegalne. Może trzeba by trochę
          zmienić prawo i stworzyć jakiś rodzaj komisji eksperckiej, która oceniałaby
          ewentualne skutki samowolki i decydowała o pozostawieniu jej bądź nie. Tylko tu
          pojawia się ryzyko stronniczości. Jakiś developer posmaruje itp. :)
          • nuzwykrzyknikiem Re: To nie jest argument 15.05.08, 09:56
            Drzewa w mieście to wielki temat.
            Mieszkam w Gliwicach, i mamy tu cały czas awantury - nawet wielkie awantury. Nie
            ma praktycznie współpracy ekolodzy - miasto. Jest wrogość czy wręcz. Jeżeli Cię
            to interesuje, mogę poszukać linków.

            Gliwickie drzewoluby robią wszystko, żeby nie wycinać drzew bez potrzeby -
            niemal się do tych drzew przykuwają, ale to nic nie daje.

            Nie mam siły tu opisywać wszystkich aspektów tych awantur i problemów, w kazdym
            razie w Gliwicach największym problemem nie jest sadzenie nowych drzew, ale
            masowa wycinka starych i zanikanie terenów zielonych.

            Jako przykład podam ci, że na oficjalny protest przeciwko wycince 4000 drzew na
            terenie miasta, miasto odpisało, że się mylą, bo nie 4000 a 7500 :D

            Niesamowicie bezczelne oficjalne pisma ze strony miasta na protesty zawierają
            tego rodzaju wytłumaczenie:
            "Owszem - wycięliśmy 7500 starych drzew, ale zamiast tego posadziliśmy 10 000 W
            LESIE, gdzie nikomu nie przeszkadzają"

            I tak dalej - zero dialogu.

            Ja już się przestałem przejmować - przyjąłem do wiadomości, że na tym etapie
            cywilizacyjnym nie może być inaczej. Ale są u nas ludzie, co cały czas walczą.
            Sadzenie drzewek na mieście traktuję jako moje prywatne, nieszkodliwe hobby.


            Oczywiście, według mnie to są wszystko pseudoproblemy a nie realne ZAGADNIENIA,
            obiektywnie trudne. Bardzo łatwo je rozwiązać, gdyby komuś na tym zależało - ale
            nie zależy.

            Na przykład nie rozumiem do końca, czemu władzy nie zależy na zdobywaniu punktów
            u społeczeństwa pod kontem przyszłych wyborów. Przecież to bardzo dobre na PR -
            chwalić się zielenią, nowymi parkami, zieleńcami... Ale widocznie takie myślenie
            jest błędne, bo te punkty są widocznie niepotrzebne władzy. Być może nie opłaca
            się po prostu władzy zabiegać o względy społeczeństwa w taki sposób. Może wiąże
            się to z tym, że problem zieleni obchodzi tak naprawdę nielicznych, o czym
            władza dobrze wie, a nie wiedzą tej zieleni miłośnicy.

            A co do tego parku, o którym mowa w artykule, gdyby ten park robiło miasto, to
            jego koszt pewnie byłby astronomiczny - przetargi, plan wstępny, ostateczny,
            kosztorys, przetargi, wykonawstwo, pielęgnacja... konserwacja... i tak dalej

            W Gliwicach jest taki piękny stary zarośnięty park, o którego rewitalizację
            przez masę lat domagało się społeczeństwo. Zawsze argumentem był astronomiczny
            koszt jego rewitalizacji. Kiedy się w końcu do tego zabrano, rozpoczęto od
            wycięcia 80% starych drzew (zagrożenie!) zrobienia paru ścieżek i mniej więcej
            tyle. Z perspektywy czasu widać, że jak tak ma wyglądać rewitalizacja, to lepiej
            nic nie robić.
    • bazyl_f Urzednik vs urzedas 15.05.08, 09:07
      Idealna wprost, obrazowa definicja różnicy pomiędzy Urzędnikiem a
      urzędasem, różnicy pomiędzy mentalnością władzy i administracji w
      Polsce i w nieco bardziej cywilizowanych demokracjach.

      Niestety pewnie potrzeba więcej niż jednego pokolenia aby to
      zmienić, aby uświadomić polskim urzędnikom, że są przede wszystkim
      administracją, a nie przede wszystkim władzą.

    • funstein Wojna z mieszkańcami o park, który założyli 15.05.08, 09:25
      Powalka to zwykly marketigowiec, ktory za darmo robi wokol sebie szum medialny.
      Reklama za darmo. A te kilka drzewek to tylko prestekst do ciaglgo powtarzania w
      mediach nazwiska "Powalka".
      Ludzie - otworzcie oczy i zobaczcie jak ktos kreuje za darmo swoje nazwisko.
      Jemu te drzewa tez "zwisaja", to czlowiek bez skrupulow.
      • areck Re: Wojna z mieszkańcami o park, który założyli 15.05.08, 09:38
        Widzę że funstein zna dogłębnie charakter i życie p. Powałki.
        Miejsza o większość, zastanawiam się dlaczego np. urzędasy mają
        głeboko w d... zniszczone trawniki dookoła bazarku Na Dołku. Nie
        wysyłają Straży Miejskiej z mandatami co weekend, a ile zarobić
        można! Łatwiej drzewko wyciąć - przynajmniej nie puści wiązanki.
        Dereniowa od Gandhi do Płaskowickiej wygląda jak po bombardowaniu,
        ile lat już, ale nie, tam trzeba zainwestować dużą kwotę...
        I tak można wyliczać...
      • szamponetka1 Re: Wojna z mieszkańcami o park, który założyli 15.05.08, 11:26
        funstein napisał:

        > Powalka to zwykly marketigowiec, ktory za darmo robi wokol sebie
        szum medialny.
        > Reklama za darmo. A te kilka drzewek to tylko prestekst do ciaglgo
        powtarzania
        > w
        > mediach nazwiska "Powalka".....

        Taaa,
        zawiść i zazdrość szerokim strumieniem płynie Ci z ust. Co z tego,
        że Jacek robi szum medialny - rób i Ty - nikt nie broni.... Jest
        showmenem - ale tacy ludzie prędzej coś zdziałaja niż tacy co to
        tylko narzekaja i nic nie robia. Jak nie masz pomysłu na życie to
        nie szkaluj i nie tocz jadem. Każdy robi to co umie i jak umie. Jak
        nie umiesz nic - bierz przykład i nasladuj. Inicjatywy pro-
        spoleczne w dużych aglomeracjach nie istnieją wcale. Próbowałeś
        kiedyś skrzyknąć mieszkańców swego bloku/wspólnoty do jakiegokolwiek
        dzialania? Nikomu sie nie chce, każdy chciałby gotowe, ale poświęcić
        na to czas - to juz nie.
        A Jackowi sie udalo - zaangażował i to nie jednorazowo okolicznych
        mieszkańców do zrobienia czegoś - mlodych, starych....
        Że samowolka - nigdy w krótkim czasie nie osiagnie sie czegoś we
        wspołpracy z urzędem -
        Na początku artykułu - informacja - niech pan przyjdzie za 7 lat....
        Przepisy mogą być i dobre, tylko jak urzędnik dokonuje ich własnej
        interpretacji lub nadinterpretacji... zwykły człowiek może zwariować
        i najcześciej sobie odpuszcza....
      • antygo Re: Wojna z mieszkańcami o park, który założyli 15.05.08, 11:33
        Funstein,a co Ty zrobiłeś dobrego dla innych?Czy tylko potrafisz szkalować
        innych,aktywnych i pożytecznych?Właśnie tacy jak Powałka powinni zasiadać we
        władzach różnych szczebli,bo oni znają potrzeby zwykłych ludzi w odróżnieniu od
        dotychczasowych urzędasów czujących tylko urok władzy i płynące z jej
        sprawowania korzyści.
      • wawazowa18 Odpowiedz od J. Powałki 15.05.08, 15:27
        Atutem forum jest okazja do dialogu. Droga/i Funstein pisze do
        Ciebie ja Jacek Powalka:
        Prosze uwierzyc, ze nie mam interesu w promowaniu siebie w ten
        sposób. W dziedzinie, w ktorej specjalizuje sie zawodowo jestem
        raczej cenionym fachowcem. Pracuje obecnie w swoim zawozdzie w
        Irlandii. Jaki mam interes w promowaniu nazwiska skoro nawet mnie
        nie ma? Szykują się jakieś wybory, w których mogę wystartować? W
        Polsce bywam raz w miesiacu i zwyczajnie przykro mi czytac, ze tak
        łatwo potrafimy oceniać nie znając się.
        Ostatnie trzy weekendowe wizyty wyglądały następująco:
        1sza - plewiłem park przez 2 dni, wysypałem korę pod iglaki,
        uzupełniłem ubytki i przyciąłem krzewy grabów - sądziedzi, którzy mi
        pomagali pewnie chetnie to potwierdzą.
        2ga- posadziłem z przyjaciółmi 15 platanów na Powiślu w oparciu o
        mapy geodezyjne - by nie sadzić na mediach (wytyczne mam z Zarządu
        Oczyszczania Miasta - 3m od krawędzi jezdni, 2 metry od mediów
        itd.) - i nikomu się nie chwalę, że to ja i nawet nie mieszkam w
        okolicy.
        3cia - napisałem do ZDM, ZOM. Metra i Burmistrzów pisma z prośbą o
        dofinansowanie i wytyczenie chodników z faktycznym ruchem pieszych,
        przez 5 godzin zbierałem podpisy pod petycjami. Łącznie wysłałem
        kilkadziesiąt pism za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Minął miesiąc
        z kawałkiem (termin na odpowiedź w trybie zwykłym). Przyszły 2
        odpowiedzi: 1. że metro wesprze konkurs na zmianę estetyki
        wywietrzników z metra - dziękuję; 2. że Pani Prezydent Miasta
        Stołecznego Warszawy przekazała wniosek do odpowiedniego urzędu w
        sprawie zwolnienia z opłaty za wydanie decyzji o warunkach zabudowy.
        Dzielnica prosiła o współpracę, działam więc zgodnie z
        ich "standardami" ale jak widać nie ma woli współpracy. Zanim
        poprosiłem niezawodną Gazetę Wyborczą o interwencję napisałem mail
        do Pani Rzecznik i Burmistrzów oraz Przewodniczącego Rady Dzielnicy
        oraz Wydziału Ochrony Środowiska. Nikt niestety nie zareagował na
        propozycję cichego rozwiązania problemu. Czy tak było wystarczy
        sprawdzić. Kopię maili chętnie prześlę zainteresowanym.

        Po co to wszystko robię? Bo wierzę w Nas i to, że dobrym przykładem
        budzimy w nas dobro, by wszystkim żyło się trochę łatwiej i lepiej
        i..by nie zabrakło nam tlenu. Brzmi górnolotnie? Niepopularny język?
        Jestem niepoprawnym optymistą? Pewnie tak, ale jak patrzę na
        dziesiątki sąsiadów, w których obudziła się siła społeczeństwa
        obywatelskiego to chce mi się dalej pomimo przykrych komentarzy.

        I zapewniam, że ile się da tyle będę robił w zgodzie z obowiązującym
        prawem. NIe wszystko jest idealnie ale po to jest zaproszenie do
        współpracy (od 2 lat). Architekt przygotowała projekt parku,
        nasadzenia robimy z mapami geodezyjnymi w ręku. Rośliny konsultujemy
        z architektami krajobrazu i wybieramy gatunki drzew preferowane
        przez miasto.
    • pissglowki że co? 15.05.08, 09:35
      "Skąd mogli wiedzieć, że w tym miejscu coś rośnie, skoro rośnie
      nielegalnie?"

      debilka jakaś?, czy może ćwiczy rolę do nowego filmu Barei?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka