tvtotal2
26.06.08, 13:10
>>> tinyurl.com/6yoe3c <<<
W biały dzień katowali kijami bejsbolowymi
Warszawscy policjanci od wczoraj szukają kilkunastoosobowej bandy, która uzbrojona w kije bejsbolowe w biały dzień skatowała na skrzyżowaniu Nowoursynowskiej i Doliny Służewieckiej dwóch młodych ludzi. Informację o brutalnym napadzie przysłała nam Ania, która była świadkiem zdarzenia. Policja potwierdziła, że doszło do pobicia. Mężczyźni trafili do szpitala. Stan jednego jest ciężki.
Do napadu w biały dzień doszło wczoraj na warszawskim Mokotowie. - Jechałam ok. godz. 10 samochodem Doliną Służewiecką - opowiada Ania. - Zatrzymałam się wraz z innymi kierowcami na czerwonym świetle na skrzyżowaniu z Nowoursynowską. Stałam za innymi samochodami, chyba jako trzecia. Nagle zobaczyłam jakieś zamieszanie. Kilkoro napastników - pięciu, może dziesięciu - katuje kijami bejsbolowymi człowieka. Bili z rozmysłem, celowo i pospiesznie człowieka, który usiłował im uciec. Ze swojego samochodu widziałam unoszące się i opadające kije.
Jak opowiada świadek wydarzenia, napastnicy porzucili leżącą na pasach ofiarę i błyskawicznie uciekli.
- Nawet nie wiem, czy odjechali samochodem, czy pobiegli - mówi Ania. - Wszystko rozegrało się w ciągu minuty, może półtorej, nikt z kierowców aut nie zareagował. Przechodnie przechodzący przez pasy uciekli przerażeni. Po oddaleniu się napastników dwóch mężczyzn usiłowało pomóc ofierze, leżącej we krwi. Jedyne co zdążyłam zrobić, to zatelefonować na numer 112.
- To wyglądało jak celowe morderstwo w biały dzień, na oczach wielu ludzi - dodaje internautka.
Rzecznik Pogotowia Ratunkowego powiedział nam, że zostały pobite dwie osoby narodowości rumuńskiej. - Zostali odwiezieni do szpitala na Banacha - powiedział nam Marek Niemirski z pogotowia. Okazało się, że ranni mężczyźni są braćmi.
Obaj są przytomni - powiedziano nam w izbie przyjęć szpitala na Banacha. Lekarz dyżurny powiedział, że obaj nie życzą sobie żeby udzielać informacji o ich stanie zdrowia. Jak się dowiedzieliśmy stan jednego z rannych jest bardzo poważny. Lekarze podejrzewają, że mężczyzna ma pękniętą podstawę czaszki i krwiaki w okolicach mózgu. Ma też rany cięte ręki i głowy.
Bili mężczyznę o kulach
- Policja przyjechała na miejsce zdarzenia w momencie, gdy nie było tam już ani pobitych ani sprawców - powiedziała portalowi "Gazeta.pl" Anna Oleksiak z mokotowskiej policji. Z tego co udało się dotychczas ustalić policjantom, doszło do bójki dwóch grup Romów Rumunów. Według świadków kilkunastoosobowa grupa Romów zaatakowała trzech mężczyzn. Jedna z ofiar poruszała się o kulach. Gdy trójka przechodziła obok skrzyżowania Sikorskiego i Wilanowskiej z pobliskiego parkingu wyszła w ich kierunku grupa napastników. Najpierw do trójki podszedł mężczyzna, który według policji mógł być prowodyrem zajścia. Miał ze sobą kij bejsbolowy, bądź deskę, który wyciągnął z bagażnika samochodu. Następnie rozpoczął awanturę z mężczyzną poruszającym się o kulach. W jego obronie stanął najprawdopodobniej brat. Wówczas - jak opowiadają świadkowie - uzbrojony w kij bejsbolowy mężczyzna zaczął bić całą trójkę. Szybko do bójki włączyło się kilkanaście osób towarzyszących napastnikowi. Dwie osoby zostały ciężko pobite. Policja ustala co z trzecią ofiarą zajścia. Niewykluczone, że przypadkowo znalazła się obok zaatakowanych braci.
W Polsce byli od dwóch tygodni
Świadkowie opowiadają też, że zaraz po skatowaniu ofiar, kilkunastu napastników wsiadło do czterech samochodów z zagranicznymi, najprawdopodobniej austriackimi tablicami rejestracyjnymi. Samochody odjechały w kierunku stacji metra Wilanowska. Trwa policyjne śledztwo w tej sprawie. Lekarze nie zgodzili się na przesłuchanie najbardziej poszkodowanego mężczyzny. Wieczorem policjanci - z pomocą tłumacza - zdołali przesłuchać drugą ofiarę pobicia. Okazało się, że to Rumun, który przebywa w Polsce od dwóch tygodni. W Warszawie - wraz z bratem - mył szyby stojących w korkach samochodów. Z jego relacji wynika, że napastnicy chcieli im zabrać pieniądze. Policja przesłuchuje też innych świadków. Niestety w miejscu pobicia nie było kamer monitoringu - mówi Anna Oleksiak. Napastnikom, jeśli zostaną schwytani, zostanie postawiony zarzut usiłowania rozboju. Grozi im do 12 lat więzienia.
Dziś wszyscy mokotowscy policjanci maja zwracać uwagę na osoby narodowości romskiej i sprawdzać, czy nie wiedzą czegoś o wczorajszym zajściu. Kontynuowane będzie też przesłuchanie rannych mężczyzn. Lekarze nie udzielają informacji o stanie zdrowia rannych. - To tajemnica lekarska - tłumaczy rzeczniczka szpitala na Banacha Anna Sukmanowska.