Gość: Adam
IP: *.acn.waw.pl
25.09.03, 16:55
Dzisiaj o 14.40 w Tesco w pasażu za kasami w ciągu do wyjscia naszła mnie
ochota na sok z marchwii. Jegomość w białej czapeczce namolnie mnie namawiał
na soczek z kiwi. Fakt nigdy nie piłem i co z tego, że drogi (5,50 za mały
kubeczek)poprosiłem, wypiłem mały łyk i odstawiłem z niesmakiem bo
przypominał glony,marchwiowy owszem taki sobie, arbuzowy też nie był
najlepszy, ale najlepsze było po tym jak odszedłem!!!!!
Kątem oka zauważyłem , że ten szczerbaty fajansiarz od soczków wlewa
spowrotem do dzbanka ten wzgardzony przeze mnie sok z kiwi i zapamiętale
miesza łyżką!!!!!
Myślałem, że się zrzygam na miejscu jak pomyślałem, że może przed chwilą
wypiłem sok marchwiowy i arbuzowy, które być może nie smakowały komuś przede
mną!!!!!!!!!!!!!!Najechałem na niego z twarzą i od razu uciekł z tym
dzbankiem na zaplecze, ale jak znam życie zaraz soczek wrócił na miejsce.
Takie postępowanie to skończone sukinsyństwo!!!!!!
Ja piłem tam soki po raz ostatni i omijam szerokim łukiem ten przybytek!!!!!
Akurat jestem zdrowy, ale jak tam pił jakiś nosiciel tasiemców to już się
zwijam. Soczek w Tesco, nie polecam. Na przyszłośc będę kazał wyciskać na
miejscu znim coś takiego wypiję!!!!!!!!