Gdzie są wasze listy? Może ja je mam?

15.09.08, 17:50
Jeżeli oczekujecie na ważne przesyłki które do was nie dotarły, być może ja je mam. Być może zalegają gdzieś w okolicy. Miałem dzisiaj okazję obejrzeć skrzynkę na zwroty w moim osiedlu. Jest wypełniona po brzegi różnymi źle wrzuconymi listami. Spora częśc z nich to korespondencja bankowa. Sądząc po kopertach, najwięcej z PKO BP SA. Mimo nalegań ochroniarzy, żaden listonosz nie chce ich zabrać. Pewnie nie chce im się dźwigać. Poczta przeładowuje ich reklamami. Będę próbował zainteresować tym faktem naszego żałosnego monopolistę. Sądząc jednak po dotychczasowych doświadczeniach, nie liczę na specjalne zainteresowanie PP tym tematem. Listy wkrótce przestaną się mieścić i trzeba będzie je wyrzucać do śmieci. Może u was jest podobnie? Sprawdźcie!
    • rubeus Re: Gdzie są wasze listy? Może ja je mam? 15.09.08, 18:13
      ja bym je wrzucił z powrotem do szkrzynki na poczcie
      • jan-w Re: Gdzie są wasze listy? Może ja je mam? 15.09.08, 19:48
        Nie mogę. Nie powinienem zabierać cudzych listów ze skrzynki do której ludzie
        wrzucają listy dla poczty. Poza tym to by było rozwiązanie jednorazowe i
        jednostkowe. Nie załatwi sprawy na przyszłość, ani listów zalegających zapewne w
        innych podobnych miejscach. Okazuje się że listonosze przyjęli zasadę że zwrotów
        nie zabierają.
    • horpyna4 Re: Gdzie są wasze listy? Może ja je mam? 15.09.08, 20:01
      Jeżeli listy są prawidłowo zaadresowane, a były źle wrzucone, to
      można zrobić aferę. Z udziałem policji.
      Niestety, na Ursynowie dostarczanie listów pod inny adres, niż na
      kopercie, jest dość częste.
      • jan-w Re: Gdzie są wasze listy? Może ja je mam? 15.09.08, 20:15
        Nie przyglądałem się tym listom dokładnie, ale z doświadczeń ze zwracaniem
        listów, wiem że często list dociera pod adres z koperty, ale ma nazwisko
        adresata nie mieszkającego w tym miejscu. Druga częsta przyczyna to sklejenie
        listów prawidłowo zaadresowanych z jednego (najczęściej) banku. Sam kilka razy
        takie zwracałem. Nie wiedziałem tylko że zwrot nie trafiał dalej niż do skrzynki ;-)
      • tvtotal2 Re: Gdzie są wasze listy? Może ja je mam? 15.09.08, 21:23
        horpyna4 napisała:
        > Niestety, na Ursynowie dostarczanie listów pod inny adres, niż na
        > kopercie, jest dość częste.

        totalna prawda. sam juz "x" razy zanosiłem źle dostarczoną korespondencje do
        sąsiadów z osiedla. Najsłabszym ogniwem jest tu moment sortowania na poczcie.
        Listonosz wyjmująć przesyłke z torby, patrzy na numer lokalu pomijając fakt czy
        nr bloku sie zgadza.

        Podkreślam, że mam fajtłapowatych sąsiadów w bloku - zamiast wrzucać trefne
        listy do skrzynki zwrotów, wystawiają je dumnie nad skrzynkami. Lenistwem tego
        wytłumaczyć sie nie da, jedyny argument to głupota.

        Strach pomyśleć ile mojej korespondencji zaginęło...
    • garfield u mnie nie ma tego problemu. 15.09.08, 20:05
      Dlaczego??... po prostu, spółdzielnia przy wymianie starych skrzynek na
      euro-skrzynki nie zamontowała jednej na zwroty. :D
      • jan-w Re: u mnie nie ma tego problemu. 15.09.08, 20:07
        garfield napisał:

        > Dlaczego??... po prostu, spółdzielnia przy wymianie starych skrzynek na
        > euro-skrzynki nie zamontowała jednej na zwroty. :D
        ;-)) Nie chcę zgadywać, co odbiorcy pomyłkowych listów, robią z nimi. Nie
        każdemu chce się szukać skrzynki żeby pozbyć się cudzego listu.
        • garfield Re: u mnie nie ma tego problemu. 15.09.08, 20:55
          ja kładę na górze skrzynek, inni pewno też tak robią, nooo część może wysyła do koszalina :I
    • dziedzicznacytadelafinansjery Jacuś tu nie rozumie 15.09.08, 21:50
      Czy w eurokołchozowych skrzynkach funkcjonuje coś takiego jak "szkrzynka na
      zwroty"? I kto ma do niej klucz? Poczta Polska? Czy może wszystkie te mądrale od
      firm z blaszkami też sobie mogą takie zwroty odbierać?

      I czy w nowych warunkach, kiedy Poczta Polska jest równa róznym "prywatnym
      operatorom" jest nadal obciążana obowiązkiem przyjmowania zwrotów? Bo jak
      wkładali listy do swoich skrzynek, to i ze swoich je zabierali, jeżeli nie
      trafiły do adresata. A teraz? Czy w ogóle ktoś z radosnych propagatorów
      eurokołchozowej rewolucji skrzynkowej ma pomysł na takie coś?

      I na marginesie pytanie: czy ktoś się może orientuje w jaki sposób można
      oznaczyć skrzynkę tak, aby wszelakiej maści śmiecionosze nie wtykali w skrzynkę
      swoich papierzysk? Gdy skrzynki były własnością PP, była sprawa jasna pisało się
      pisemko, poczta montowałą naklejkę - i zazwyczaj doręczyciele nie atakowali
      takiego delikwenta spamem. A jak to wygląda obecnie? Czy jest jakoś uregukowane
      prawnie? Czy może jest tak, że nawet przy wyraźnym oznakowaniu skrzynki wszystko
      zalezy od dobrej woli i kultury osobistej roznosicieli, którzy mają przecież
      płacone nie od kulktury a od skuteczności przekazu?

      I w ogóle czy dzięki temu zamiedszaniu z eurokołochozowymi skrzynkami listy będą
      tańsze, panie w okienkach uprzejmiejsze a przesyłki nie będą ginęły? Bo jakoś mi
      się nie chce wierzyć. Nawet jeżeli będzie do nich wrzucać listy sama Deutsche Post.
      • jan-w Re: Jacuś tu nie rozumie 16.09.08, 00:01
        dziedzicznacytadelafinansjery napisał:
        > I czy w nowych warunkach, kiedy Poczta Polska jest równa róznym "prywatnym
        > operatorom" jest nadal obciążana obowiązkiem przyjmowania zwrotów?
        W Polsce monopol na listy ma w dalszym ciągu PP. Niestety.
    • rrosemary Re: Gdzie są wasze listy? Może ja je mam? 15.09.08, 23:56
      skrzynka na zwroty??
      nie wiedziałam, że coś takiego jest...
      u nas w klatce jest skrzynka (taka nowa, gdzie są przegródki na płasko z klapką
      żeby wrzucać), a jak coś źle przyjdzie to się zatyka między rury od centralnego
      obok skrzynki (bo listonosz jest niski i na skrzynce by nie zauważył), często z
      dopiskami "zły adres", "adresat nie mieszka", raz dawno temu napisałam
      "dunikowskiego i dembowskiego to dwie różne ulice" :)
      Ale nie chce mi się myśleć nawet o tym, jak takie listy np z banku wpadną w
      niepowołane ręce, w końcu w tych listach jest dużo informacji.
      • jan-w Re: Gdzie są wasze listy? Może ja je mam? 16.09.08, 00:00
        rrosemary napisała:
        > Ale nie chce mi się myśleć nawet o tym, jak takie listy np z banku wpadną w
        > niepowołane ręce, w końcu w tych listach jest dużo informacji.
        Po to właśnie zwykle jest specjalna skrzynka, do której każdy morze wrzucac
        listy, a wyjmować tylko posiadacz klucza- listonosz. Dotyczy to zarówno starych,
        jak też nowych skrzynek. W nowych zależy to oczywiście od właścicieli, czy
        przeznaczą jedna na zwroty.
    • mamap Re: Gdzie są wasze listy? Może ja je mam? 16.09.08, 07:31
      w tzw euroskrzynkach nie ma skrzynki na zwroty, listonosz moze tylko
      wrzucic list i to niezbyt gruby. Roznosiciele rachunkow TP SA i
      kablowki UPC, notorycznie myla adresatow (wlasciwie wrzucaja jak im
      sie podoba bo takie numery mieszkan jak w adresie na naszej klatce
      nie wystepuja) , sasiedzi zostawiaja mylne listy na wierzchu
      skrzynek, staramy sie dostarczac do wlasciwych adresatow. Podobno TP
      SA ma zrezygnowac z tej firmy z metalowymi plytkami ze wzgledu na
      niesolidnosc.
      • jan-w Re: Gdzie są wasze listy? Może ja je mam? 16.09.08, 08:01
        Do skrzynki zwrotów, nie wrzuca listów listonosz, ale mieszkańcy. Listonosz je
        stamtąd wyjmuje. Jak już pisałem, to czy taka skrzynka (w przypadku obecnie
        obowiązujących) istnieje, zależy wyłącznie od decyzji właścicieli skrzynek.
        Jedną z istniejących powinni przeznaczyć na zwroty.
        • agar_74 Re: Gdzie są wasze listy? Może ja je mam? 16.09.08, 15:04
          Parę dni temu moja żona rozmawiała z miłą panią listonoszką, która wróciła z urlopu i zastała pełną skrzykę zwrotów (listonoszowi na zastępstwie było wszystko jedno czy to blok 20 czy 20A :)). Sprawa wg listonoszki przedstawia się tak, że odkąd są nowe skrzynki listonosze nie mają obowiązku zabierać zwrotów, bo nie mają kluczyków do tych skrzynek. O zworty ma dbać w naszym przypadku spółdzielnia. Ona się dogadała ze spółdzielnią i ma swój kluczyk do zwrotów (czyli w sumie to tylko jej dobra wola). Przypuszczam, że to jest wyjątek, a ogólnie obowiązuje spychologia.
        • mamap Re: Gdzie są wasze listy? Może ja je mam? 17.09.08, 20:12
          Do skrzynki zwrotow listonosze nie maja kluczyka tylko
          przedstawiciel administracji.Poza tym listonoszom z Poczty Polskiej
          nie wolno ruszac listow zostawionych przez innych roznosicieli, a
          takie na ogol walaja sie na skrzynkach. Na Jarach nie ma skrzynek na
          zwroty-przywiezli,zalozyli,rozdali klucze. Sa skrzynki na zwroty na
          Imielinie i na Wyzynach-widzialam. Ich obsluga jak wczesniej
          napisalam. Pozostaje liczyc na uczciwosc sasiadow. I miec dobrego
          listonosza-roznie bywa.
          • jan-w Re: Gdzie są wasze listy? Może ja je mam? 17.09.08, 20:26
            Nikt się nie domaga aby listonosze zabierali listy innych doręczycieli. Nie ma
            zresztą takiej możliwości. Poczta polska ma w dalszym ciągu monopol na
            dostarczanie listów. Wszystkie listy jakie widziałem były dostarczone przez
            pocztę. Nawet kiedy pojawią się inne listy, wystarczy że listonosze PP zabiorą
            dostarczone błędnie przez siebie. To ich obowiązek. Dzisiaj poczta mi to
            potwierdziła i zobowiązała się do odbierania zwrotów. Ochroniarz usiłował wiele
            razy wręczać je listonoszom, ale nie chciało im się dźwigać. Naprawdę nie ma
            sensu bronić tych leni. O tym czy jedna ze skrzynek będzie przeznaczona na
            zwroty, decydują właściciele nieruchomości. Np wspólnota lub spółdzielcy.
    • lawendowata Re: Gdzie są wasze listy? Może ja je mam? 17.09.08, 21:07
      Zgroza... ja na szczęście mam miłego listonosza, przesyłki do byłych lokatorów
      mieszkania od razu zabiera z powrotem, nic cudzego nie dostałam, nic mi nie
      zginęło po drodze od nadawcy, a co najmniej raz w tygodniu coś poleconego
      przychodzi :) nawet jak trwał strajk, to listonosz mi odłożył kilka rzeczy na
      które bardzo czekałam (bo docierały na pocztę) i mogłam je odebrać w urzędzie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja