Ursynów jest nieprzyjazny wolnożyjącym kotom...

29.11.08, 20:57
Mieszkam na Ursynowie od 5-iu lat i nie zauważyłam, aby jakiekolwiek
piwniczne okienki było otwarte. Natomiast widzę, że żyje tu wiele
kotów, które zimą mogłyby się ogrzać i schronić przed mrozna zimą,
która właśnie nadchodzi. Czytam różne apele Instytucji, którym los
tych zwierząt nie jest obojętnym aby pomagać im przetrwać zimę... A
dzielnica Ursynów jest najbardziej głucha, a nawet przeciwna...
Spółdzielnie mieszkaniowe nakazują mieszkańcom i gospodarzom domów
zamykać wszystkie otwory okienne. Dlatego koty pozbawione są
możliwości aby nie zamarzły zimą. Jest to bezduszne działanie i
jestem tym głęboko oburzona. Nie bądzmy obojętni na los
naszych "mniejszych braci". Otwierajmy te pakamery!!!
    • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Ursynów jest nieprzyjazny wolnożyjącym kotom. 29.11.08, 21:11
      Ja osobiście jestem za tym, żeby koty nie zamarzały. Ale mam obawę, czy nie
      rozpęta się za chwilę tradycyjna wojna frakcji "kociar" z frakcją strychninną -
      wojna, którą w zasadzie rozstrzygnąć jest w stanie tylko wiosna.
    • jan-w Ursynów nie jest rozrzutny. 29.11.08, 21:59
      Czy ty okno w swoim mieszkaniu zostawiasz otwarte dla mniejszych braci?
      Otwarte okna mogły być w czasach PRL kiedy nikt nie liczył kosztów. Teraz buduje
      się dobrze izolowane domy aby zaoszczędzić na kosztach ogrzewania.
      • asinek68 Re: Ursynów nie jest rozrzutny. 29.11.08, 23:10
        Nie jest tak źle :) Wiem o kilku miejscach, gdzie stoją kocie domki,
        ocieplone, schowane przed ludźmi i psami, zawsze obok stoją miseczki
        z jedzeniem i wodą. Koty zawsze znajdą sobie jakiś zakamarek, żeby
        schować się przed deszczem i zimnem. Grunt, żeby miały pełny
        brzuszek. Więc można tylko zaapelować do ludzi, którym nie jest
        obojętny koci los, żeby dokarmiali bezdomniaków, bo bez pomocy
        człowieka nie dadzą sobie rady.
Pełna wersja