andzia_36
28.12.08, 12:38
W ostatnim numerze PASSY znajduje się felieton Tadeusza Porębskiego
traktujący m. in. o spędzaniu tegorocznej wigilii. Już sam
tytuł: „Okazja do osuszenia butelczyny”, wprowadza czytelnika PASSY
w niepowtarzalną wigilijną atmosferę.
Na początek T.Porębski pisze:
„Od 1982 roku, kiedy mój ojciec, nieboszczyk Panie świeć nad jego
duszą, przyszedł do domu w wigilię upojony alkoholem i zepsuł nam
święta, nie piję przy wigilijnym stole. To był jednorazowy wyskok
mojego rodziciela, ale pozostał mi w pamięci przez ponad ćwierć
wieku. W tym roku zasiądę jednak do wigilii z dużą flaszką na
podorędziu. Jest bowiem za co wypić.”
Dalej podsumowuje krótko tegoroczne osiągnięcia dziennikarskie
własne i kolegów z redakcji kończąc słowami:
„Ja i moi redakcyjni koledzy siadamy w wigilię do stołu w poczuciu
dobrze spełnionego dziennikarskiego obowiązku. Jest więc dla mnie
znakomita okazja, aby zerwać wreszcie z wigilijną abstynencją i
osuszyć w tym dniu butelczynę. Wesołych Świąt!”
Wesołych Świąt Panie Tadeuszu (oby tylko nie za wesołych).
Po tym wyznaniu publicysty tygodnika PASSA można mieć chyba pewność,
że tegoroczne wyczyny p. Porębskiego pozostaną w pomięci potomnych
na co najmniej ćwierć wieku. Zastanawiam się tylko czy przygotowana
wcześniej butelczyna przetrwała szczęśliwie do Wigili, wszak
sukcesów było co niemiara a o abstynancji pisał T. Porębski jedynie
wigilijnej.