Co komu przeszkadza, a co w ogóle

01.03.09, 16:30
No i proszę - okazało się, że całej postępowej ludzkości przeszkadzają dzwony
kościelne, ze szczególnym uwzględnieniem tych z ośrodka duszpasterskiego przy
ul. Koński Jar (pod którego budowę nawet jeszcze jednej łopaty nie wbito) - w
związku z czym co drugi numer lokalnych wkładek do organu Agory przynosi
dramatyczne relacje molestowanych przez "kler" mieszkańców, którzy nie mogą
spać do 11 po wykonywaniu nocnych obowiązków w kawiarniach, pubach i dyskotekach.

Natomiast szef kortów przy ul. Stokłosy postanowił zafundować dzieciakom
(chyba tylko swoim, sądząc po zainteresowaniu tym obiektem) "lodowisko" - o
czym informują gustowne boardy leżące (no dobra, kiedyś większość z nich
stała) w całej okolicy. Oprócz ślizgawki szef kortów oferuje kilkuset
okolicznym rodzinom całodzienną jazdę obowiązkową z radiem "Eska" (to taka
"misyjna" rozgłośnia dla koneserów).

I okazuje się nagle, ze nie przeszkadza to zupełnie nikomu. Zadnych listów
protestacyjnych, żadnych "pań Alicji", które pracują w dzień i nie mogą się
skupić. Gazety milczą, "społeczeństwo obywatelskie" pod wodzą tow. Guziała nie
formuje komitetów. Nic się nie dzieje.

Z tego można wyciągnąć wnioski dwojakiego rodzaju:

-albo dzowny kościelne, które odzywają się nie dłużej niż 4-5 minut w ciągu
całej doby są bardziej uciążliwe niż całodzienne słuchanie hitów Eski (w co
nie bardzo wierzę)
-albo też kwestia przeszkadzających dzownów kościelnych jest wierutną bzdurą i
rozdmuchiwanym do rozmiarów balonu kijem, którym środowiska chrystianofobiczne
pałują niemiłe im wspólnoty chrześcijan, a w szczególności rzymskich katolików.

Moim zdaniem to tylko drugie tłumaczenie jest prawdziwe.
    • mk72 Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 08.03.09, 04:46
      > -albo dzowny kościelne, które odzywają się nie dłużej niż 4-5
      minut w ciągu całej doby są bardziej uciążliwe niż całodzienne
      słuchanie hitów Eski (w co nie bardzo wierzę)

      Porównaj godziny odzywania się tych dzwonów (takze wczesnoranne) i
      godziny "słuchania hitów Eski" (dużo późniejsze, zakladając
      prawdziwość tej wypowiedzi).

      > -albo też kwestia przeszkadzających dzownów kościelnych jest
      wierutną bzdurą i
      > rozdmuchiwanym do rozmiarów balonu kijem, którym środowiska
      chrystianofobiczne
      > pałują niemiłe im wspólnoty chrześcijan, a w szczególności
      rzymskich katolików.

      A czy ktoś tym "wspólnotom chrześcijan" zabrania bronić się ? Mogą
      wygłaszać swoje poglądy jak każdy inny.
    • protozoa Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 10.03.09, 07:38
      Dzwony kościelne odzywają się o świcie i budzą ludzi. Nie każdy wstaje o 5 rano
      do fabryki albo kościoła.
      Nie wszyscy ludzie są wierzący i nie wszystkim to odpowiada.
      Mnie irytuje wszechobecność kościoła w zyciu każdego z nas - czy jesteśmy
      członkami tej wspólnoty religijnej czy nie.
      Ile jest na Urysnowie teatrów a ile kościołów?
      Ile kościołow katolickich a ile swiątyń innych wyznań? ( golobalnie w całej
      Warszawie)?
      Jaka religia jest nauczana w szkołach?
      Dlaczego młodziez, w tym i ta przed maturą, traci kilkanaście godzin nauki z
      powodu rekolekcji? Dotyczy także niewierzących.
      Dlaczego gdzie okiem sięgnąć tam krzyże?
      Dlaczego w szpitalach ludzi, także niewierzących, bladym switem budzą księża?
      Przykładów jest dużo więcej.
      Nie mam nic przeciwko kościołowi, ale niech nie włazi z buciorami do mojego życia.
      • redek9 mądrze napisane 10.03.09, 17:44
        pełne poparcie!
        • dziedzicznacytadelafinansjery Re: mądrze napisane 11.03.09, 16:45
          redek9 napisał:

          > pełne poparcie!

          Z całą pewnością - bardzo inspirujące są dyskusje na poziomie "gdzie sięgnąć
          okiem tam krzyże".
      • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 11.03.09, 16:39
        protozoa napisała:

        > Dzwony kościelne odzywają się o świcie i budzą ludzi. Nie każdy wstaje o 5 rano
        > do fabryki albo kościoła.

        Jakie dzwony biją o 5? I czemuż to takim protekcjonalnym tonem o tym "wstawaniu
        do fabryki"? Szanowny Pan inteligient z urodzenia, że dla niego o 5 to tylko
        podludzie wstają?

        > Nie wszyscy ludzie są wierzący i nie wszystkim to odpowiada.

        Sądzę, że kwetsia wiary nie ma wiele wspólnego z tym, czy akurat ktoś jest przez
        dzwony budzony i czy mu przeszkadza. Wierzący może być tak samo wnerwiony, jeśli
        mu się spać nie da. Natomiast takie stawiania sprawy "nie wszyscy są wierzący" -
        potwierdza tylko to, o czym piszę: nie kwestia hałąsu jest tu na pierwszym miejscu.

        > Mnie irytuje wszechobecność kościoła w zyciu każdego z nas - czy jesteśmy
        > członkami tej wspólnoty religijnej czy nie.

        Rozumiem, że nie jesteś członkiem tej wspólnoty religijnej, a odczuwasz jej
        wszechobecność w Twoim życiu. Wiemy już, że nie pałasz miłością do dzwonów,
        które o 5 budzą i sprawiają, że czujesz się jakbyś miał zaraz iść do fabryki lub
        (tfu!) kościoła.

        > Ile jest na Urysnowie teatrów a ile kościołów?

        Ile osób na Ursynowie chodzi co tydzień do teatru a ile do kościoła? Czy jeżeli
        będzie 5 teatrów i 1 kościół to będzie wtedy ok? Tylko kto te teatry by miał
        zapełnić?


        > Ile kościołow katolickich a ile swiątyń innych wyznań? ( golobalnie w całej
        > Warszawie)?

        A ile katolików i ile wyznawców innych wyznań globalnie w całej Warszawie?
        Praktykujących, żeby nie wkraczać w jakieś jałowie dyskusje o "90% ochrzczonych".

        > Jaka religia jest nauczana w szkołach?

        A jakiej religii chcą być nauczane dzieci i ich rodzice? Wydaje mi się, że w
        większości przypadków sprawa jest zupełnie oczywista.

        > Dlaczego młodziez, w tym i ta przed maturą, traci kilkanaście godzin nauki z
        > powodu rekolekcji?

        A dlaczego jakoś ze strony "postępowców" nie słyszę argumentów, że młodzieztraci
        godziny lekcyjne z powodu wycieczek szkolnych i tzw. zielonych szkół"? O
        inicjacjach alkoholowych i bardziej zaawansowanych ekscesach już nie wspominam.
        Tego wasza troska, obawiam się, nie obejmuje.

        Dotyczy także niewierzących.

        Ci mają wówczas zapewnioną opiekę w szkołach

        > Dlaczego gdzie okiem sięgnąć tam krzyże?

        Może dlatego, ze większosc społeczeństwa wyznaje taką a nie inną religię? Na
        przykład w Arabii Saudyjskiej zobaczysz co innego. W Japonii też co innego.

        > Dlaczego w szpitalach ludzi, także niewierzących, bladym switem budzą księża?

        A kogo obudzili? Ciebie? Odrobinę konkretów, a nie odgrzewane kotlety z "Nie"
        Urbana. Czyżbyś chciał pozbawić wsparcia duchowego tych, którym jest to często
        najbardziej potrzebne?

        > Przykładów jest dużo więcej

        To podaj chociaż jeden, bo argumentacja, jaką przytaczaz jest równie atrakcyjna
        intelektualnie jak odnajdywnie symboliki masońskiej we fladze Unii Europ. albo
        dowodzenie, że Żydzi rządzą światem na podstawie symptomó kryzysu.



        > Nie mam nic przeciwko kościołowi, ale niech nie włazi z buciorami do mojego życ
        > ia.

        Zaraz, to z buciorami czy z dzwonami? Bo rozumiem, że na takie rzeczy jak
        wyjscie z mieszkania, przejście przez ulicę, zakup ksiazki musisz mieć
        zezwolenie proboszcza?
        • protozoa Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 12.03.09, 07:37
          Ludzie wierzący mają, w znakomitej części, tak pomieszane w głowie, ze gdyby
          nawet ksiądz proboszcz narobił im na wycieraczkę też by sie cieszyli - wszak to
          święta kupa!
          Ludzie chodzą to kościoła najczęściej nie z potrzeby duchowej, a kulturowej, bo
          tak robił dziadek, ojciec. I ciekawostka - skąd wśród tzw. wierzących tylu
          s-synów. Pójdzie do kościola, odklepie modlitwe, przystąpi do komunii, rzuci cos
          na tace, a po wyjściu robi wszelkie możliwe świństwa.
          W klasie moich dzieci , liceum ogólnokształcące, nie na Ursynowie, jedno z
          lepszych w Warszawie, może 20% chodzi na religię, drugie tyle na etykę ( w tym
          moje dzieci), reszta nigdzie.Ludzie nie chca nauczania religii w szkołach!!!!
          Dla starszych jest to strata czasu, młodszych katechetki straszą diabłami.
          Niestety, zyjemy w kraju gdzie jest dyktatura kleru i niewielu ma odwagę się
          przeciwwstawić, zwłaszcza na wsiach.
          Wycieczki szkolne mają walory edukacyjne, podobnie białe szkoły. Natomiast
          wierutnym kłamstwem ( czyli łamaniem chyba 5 przykazania, nie wiem dokładnie bo
          nie chodziłam na religię) jest opowiadanie, ze w czasie rekolekcji pozostali
          maja opiekę/zajęcia w szkole. Idą do domu!!!!
          W szpitalach tylko mohairowe babcie potrzebują wsparcia, reszta spokoju i braku
          obecności klechy.
          Jestem lekarzem, niejednokrotnie pacjenci mieli robiona wodę z mózgu przez
          szpitalnego kapelana( katabasa). Ilu zrezygnowało z leczenia i przeniosło się na
          tamten świat - tego nie policzę.
          Nie życzę sobie kartek w skrzynce pocztowej o kolędzie, nie życzę sobie pukania
          do drzwi ministrantów, nie zyczę sobie krzyża w parlamencie, bo jest to
          parlament WSZYSTKICH Polaków, w tym niewierzących, nie życzę sobie dzwonów
          kościoła, które mnie budzą, nie życzę sobie religii w szkołach. W miejscu
          kolejnych koćiołw chciałabym miec basen, korty, lodowisko, park, teatr, kono,
          nawet stacje benzynową.
          A jak ktos wierzy to jego sprawa- może modlić się w domu nawet 50 razy.
          P.S. Miałam kiedys pacjenta muzułmanina. To co ten człowiek musiał znosić od
          prawdziwych katolików to sie w głowie nie mieści. Gdy on chciał się pomodlić,
          brał dywanik ( bo miał go) i robił to bardzo dyskretnie, w pomieszczeniu
          udostępnionym przez pielegniarki.
          • redek9 mimo, że jestem człowiekiem wierzącym 13.03.09, 11:24
            ponawiam moje pełne poparcie!
          • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 15.03.09, 19:09
            protozoa napisała:

            > Ludzie wierzący mają, w znakomitej części, tak pomieszane w głowie, ze gdyby
            > nawet ksiądz proboszcz narobił im na wycieraczkę też by sie cieszyli - wszak to
            > święta kupa!

            Drogi Panie. Poneważ poziom Pańskiej wypowiedzi nie mieści się w standardach
            cywilizowanej dyskusji, obawiam się, ze nie jestem władny podejmować z Panem
            polemiki. Obawiam się, ze będzie Pan zmuszony pozostać w rezerwacie
            nietolerancji i religijnej nienawiści, skazany na dyskusje z Panu podobnymi.

            Pozwolę sobie nie tracić czasu na zapoznawanie się z dalszą treścią Pańskiej
            elukubracji, licząc jednak na to, ze prędzej czy później dozna Pan otrzeźwienia.
            • protozoa Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 17.03.09, 07:38
              Jestem kobietą, jak widać nawet nie umiesz dokładnie czytać postów - końcówki -
              am a nie -em.
              Z nawiedzonym katolikiem rzeczywiście trudno dyskutować, bo on najchetniej
              mieszkałby na ulicy Wszystkich Świętych, do sklepu chodził na Kościelna, leczył
              się w szpitalu im. Jana Pawła II, pracował przy Najświętszej Marii Panny, do
              której jechałby ulica Papieską, św. Józefa i Matki Boskiej. W autobusie,
              uprzednio poświęconym, z głosnika szły by zdrowaśki, a kontroler sprawdzał nie
              bilety tylko rózańce.
              • silvio1970a Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 26.03.09, 11:56
                A ja ci powiem, ze nie po to się buduje dzwonnice, żeby nie bić w
                dzwony. Dzwonnica jak sama nazwa wskazuje jest po to by dzwonić.
                Tak to już tradycja, stara tradycja.

                Z innych nowszych, świeckich choć bynajmniej przez to nie mniej
                uciążliwych tradycji moge podać tradycję całodobowego ruchu
                ulicznego, nocnych koncertów plenerowych (często gęsto w okolicach
                gdzie "mieszkańcom" juz teraz przeszkadzają nieistniejące jeszcze
                dzwony) czy otwartcyh całą dobę sklepów spozywczych.

                Myślę, że granice tolerancji niekoniecznie pokrywają się z
                przekonaniami czy tradycją religijną. Ot jeden, nierzadzko katolik
                koniecznie musi coś tam zakupić w późnych godzinach nocnych albo
                przejechac się nocnym do wujka Stefana. A taki drugi,
                niekoniecznie wierzący lubi sobie posłuchać dzwonów tuż po świcie.

                A to ładna tradycja z tym dzwonieniem.
    • weekenda Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 10.03.09, 20:28
      To dowód, że społeczeństwu przeszkadzają dzwony kościelne. Natomiast
      inne strawy dla duszy nie. Proste.
      • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 11.03.09, 16:43
        weekenda napisała:

        > To dowód, że społeczeństwu przeszkadzają dzwony kościelne. Natomiast
        > inne strawy dla duszy nie. Proste.
        >

        Obawiam się, że to co najwyżej dowód na to, że różowym salonom, które dysponują
        wpływami w wysokonakładowych mediach przeszkadza Kościół, stąd chętnie
        nagłaśniane są wszystke tego typu historie. Natomiast jeśli ktoś by chiał
        zainteresować prasę hałasami z lodowiska - może próbować, ale za wiele mu nie
        pomogą.
        • ak5533 Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 12.03.09, 07:58
          Niewierzący /jak ja / nigdy nie prowadzą dyskusji o wierze. Nie
          przekonują że boga nie ma itp. Jeśli o godz. np 6 rano wyszedł bym na
          balkon i walił w metalowy garnek to w imię miłości bliźniego zaraz by
          mi sprowadzili policje.
          Czarni i wiele osób bezkrytycznie podchodzi do spraw gdy coś sami
          przskrobią. Np. jadą po pijaku, zrobią dzieciaka, przekręt finansowy
          itp. Upublicznienie tego jest wtedy walką z kościołem.
          • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 15.03.09, 19:15
            ak5533 napisał:

            > Niewierzący /jak ja / nigdy nie prowadzą dyskusji o wierze.

            Proszę spojrzeć więc na posty niejakiego protozoa.

            Nie
            > przekonują że boga nie ma itp.

            Proszę spojrzeć na reklamy, jakie stowarzyszenia ateistów wykupiły na autobusach
            w Londynie i Madrycie.

            Jeśli o godz. np 6 rano wyszedł bym na
            > balkon i walił w metalowy garnek to w imię miłości bliźniego zaraz by
            > mi sprowadzili policje.

            Jeśli by pan to robił z czytej złośliwości - to zapewne tak, chociaż nie jest to
            godzina ciszy nocnej i policja nie usiałaby podejmowac interencji.

            > Czarni i wiele osób bezkrytycznie podchodzi do spraw gdy coś sami
            > przskrobią.

            Żółci też. Biali również. W ogóle naturą ludzkiej natury jest słabość,
            grzeszność i co gorsza - chęć samorozgrzeszenia, tolerowania własnych słabości,
            usprawiedliwiania ich. Niezależnie od rasy, płci narodowości... Ma pan całkowitą
            rację.

            Np. jadą po pijaku, zrobią dzieciaka, przekręt finansowy
            > itp. Upublicznienie tego jest wtedy walką z kościołem.

            Że jak Murzyn jedzie po pijaku to jest walka z Kościołem? Oj, nie bardzo
            rozumiem te logikę. Albo to materializm dialektyczny jest. To już rozumiem czemu
            nie rozumiem.
            • protozoa Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 17.03.09, 07:40
              Czarni to nie Murzyni tylko panowie w sutannach.
              • ak5533 Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 17.03.09, 15:11
                A co niektóry to na dodatek "szwarcharakter". Nie myślę tu wcale o
                murzynach.
        • weekenda Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 12.03.09, 09:53
          dziedzicznacytadelafinansjery napisał:

          > > Obawiam się, że to co najwyżej dowód na to, że różowym salonom,
          które dysponują wpływami w wysokonakładowych mediach przeszkadza
          Kościół, stąd chętnie nagłaśniane są wszystke tego typu historie.

          Większej bzdury dawno nie słyszałam. Jakie różowe salony? Odstaw
          Łysiaka i poczytaj coś lżejszego i mniej negatywnie nastawionego.

          Jeszcze nie słyszałam aby różowe salony lubiły jakieś umpa umpa czy
          inne disco polo. Ludzie chcą normalności. Mają dostyć sztywności,
          zaściankowości i hipokryzji kościoła.

          > > Natomiast jeśli ktoś by chiał zainteresować prasę hałasami z
          lodowiska - może próbować, ale za wiele mu nie pomogą.
          >

          Jak słusznie zauważyłeś w swoim poście startowym - nikomu hałasy z
          lodowiska nie przeszkadzają i nikt przeciw nim nie protestuje. A
          dzwony koscielne i owszem. Sam sobie odpowiedz dlaczego bo widzę, że
          nie da się z Tobą polemizować. Ty wiesz swoje a reszta to matoły. To
          zostań sobie sam z tymi swoimi przekonaniami.
          • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 15.03.09, 19:29
            weekenda napisała:

            > dziedzicznacytadelafinansjery napisał:
            >
            > > > Obawiam się, że to co najwyżej dowód na to, że różowym salonom,
            > które dysponują wpływami w wysokonakładowych mediach przeszkadza
            > Kościół, stąd chętnie nagłaśniane są wszystke tego typu historie.
            >
            > Większej bzdury dawno nie słyszałam. Jakie różowe salony? Odstaw
            > Łysiaka i poczytaj coś lżejszego i mniej negatywnie nastawionego.

            Ja nie myślę Łysiakiem, tylko własnym rozumem, więc akurat nie mam potrzeby go
            odstawiać. Wystarczy zajrzeć parę razy chociażby do Gazety Wyborczej - czy jej
            odnóg - i postarac się spojerzć obiektywnie na niektóre teksty. No i wykonać
            proces myślowy, który polegałby na odpowiedzi na pytanie: "czy racje obu stron
            zostały dostatecznie pokazane"?

            > Jeszcze nie słyszałam aby różowe salony lubiły jakieś umpa umpa czy
            > inne disco polo. Ludzie chcą normalności. Mają dostyć sztywności,
            > zaściankowości i hipokryzji kościoła.

            No - lubią na przykład różowe jelenie - a nie lubią figurek grajkó warszawskich.
            Żeby była jasność grajków warszawsich nie lubią, bo w ich budowę zaangazował się
            abp Głódź. A że nielubią Głodzia, to i grajkom się dostało. Taka jest prawda.

            Natomiast jedną rdę Państu dam: to nie "ludzie" mają dość tego, o czym Pan(i)
            pisze - a część ludzi. Być może jakiś niewielki procent z nich miał okazje
            zaznac czegoś takiego na własnej skórze - niestety, cała reszta, zdecydowana
            większość z nich, nie ma kompletnie zielonego pojęcia naeet o tym, że kościoły-
            choćby te ursynowsie - wcale nie są w niedzele puste. Ale Tak samo jak nie ma
            zielonego pojęcia po tym - że żadna kopa Cwila nie będzie budrzona pod budowę
            koscioła. Ale ponieważ mają nastawienie takie, jakie mają, to fakty liczą się
            odrobinę mniej.
            Ale tego nie wolno już nzwać kłamstwem czy manipulacją - tylko jest to "wolnośc
            myślenia, odwaga głoszenia poglądów i nonkonformizm" oraz koniecznie "normalność"

            >
            > > > Natomiast jeśli ktoś by chiał zainteresować prasę hałasami z
            > lodowiska - może próbować, ale za wiele mu nie pomogą.
            > >
            >
            > Jak słusznie zauważyłeś w swoim poście startowym - nikomu hałasy z
            > lodowiska nie przeszkadzają i nikt przeciw nim nie protestuje. A
            > dzwony koscielne i owszem.

            Skąd wiesz, że nikt nie protestuje? Jeżeli stąd, ze w gazetach nie napisali, to
            akurat świadczy to o tym, że to ja mam rację.

            Sam sobie odpowiedz dlaczego bo widzę, że
            > nie da się z Tobą polemizować.
            Ty wiesz swoje a reszta to matoły. To
            > zostań sobie sam z tymi swoimi przekonaniami.
            >

            "Ludzie chcą normalności. Mają dostyć sztywności,
            > zaściankowości i hipokryzji kościoła."

            Ma się rozumieć, ze ramy polemiki zostały w ten sposób wyznaczone. Ja się zgodzę
            z jednym: w tych ramach faktycznie nie da się polemizować.
    • bogucjusz Stanowczo odradzam dyskusje z autorem tego wątku. 12.03.09, 12:05
      Ludzie, do niczego to nie doprowadzi, co najwyżej ujrzycie jakieś prymitywne
      aluzje co do Waszych kontaktów z formacjami postPRLowskimi tudzież służbami
      specjalnymi tegoż okresu.

      Nie karmić trolla!
      • dziedzicznacytadelafinansjery Kłamczuch! 15.03.09, 19:32
        bogucjusz napisał:

        > Ludzie, do niczego to nie doprowadzi, co najwyżej ujrzycie jakieś prymitywne
        > aluzje co do Waszych kontaktów z formacjami postPRLowskimi tudzież służbami
        > specjalnymi tegoż okresu.


        No proszę, oszczerco - w którmy miejscu wątku dyskutanci usłyszeli te aluzje?
        Proszę pokazać "prymitywną aluzję do kontaktów z formacjami postprlowskimi"? No,
        słucham?
        • bogucjusz Przypominam: PLONK! n/t 15.03.09, 21:38
          • silvio1970a Re: Przypominam: PLONK! n/t 16.03.09, 17:28
            Jasiu, rozmiem że masz wolontariasza do pelnienia posługi Agorowej.

            dziedziczna, mansz moje poparcie!
            • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Przypominam: PLONK! n/t 22.03.09, 17:11

              >
              > dziedziczna, mansz moje poparcie!

              Joł!

              A swoją drogą bardzo lubię ten klimacik tolerancji i otwartości oraz szacunku
              dla ludzi niezależnie od poglądów, wyznania i światopoglądu. Takie rzeczy tylko
              na gazeta.pl ;)
    • 0golone_jajka Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 20.03.09, 10:14
      Ja mieszkam koło kościoła kat. i mnie dzwony nie przeszkadzają. Ale gwarantuję, że gdyby proboszcz dzwonił o 6 rano i mnie budził to bym mu nie popuścił. No ale proboszcz nie jest uciążliwy, dzwony słyszę bardzo rzadko (pewnie jak biją to jestem w robocie), więc nie mam najmniejszego powodu by narzekać. Ale doskonale rozumiem tych, których dzwony budzą o 6 rano. Mieszkałem kiedyś w takiej okolicy i było to niezwykle frustrujące. Szczęśliwie ja potrafię dość szybko zasnąć ponownie, ale sporo ludzi wybudzonych brutalnie o 6 rano już nie uśnie.
      Takie głośne bicie w dzwony to zwyczajne chamstwo i prostactwo. Cóż że katolickiem.
      • mdo1 Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 24.03.09, 16:26
        Słuchajcie, a gdzie dzwony biją o 5 albo o 6 rano? Chyba nie na Ursynowie, bo
        przez kilkadziesiąt lat jak tu mieszkam, to się z tym nie spotkałem... ;)
        Najczęściej to przez chwilę popołudniami się trafia.
        No i rzecz jasna, że niektórym będzie przeszkadzało wszystko co ma związek z
        Bogiem. Trzeba im współczuć ;)
        pozdrawiam m.
        • ak5533 Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 24.03.09, 21:52
          Jednym przeszkadza wszystko co związek z bogiem, a innym z
          prezerwatywą.
          • magia-kobiecosci Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 09.04.09, 12:56
            Bóg a Kościół to dwie różne sprawy. Szanuję tych, którzy wierzą. Ale
            dzwony to forma reklamy i dyscyplinowania wierzących. Dlaczego mają
            trafiać do tych, którzy nie wierzą? Gdyby tak puszczać o 6 rano
            reklamy przez megafon to chyba każdy by się zirytował. Podobnie
            irytujące są reklamy objazdowych lodów i to już bez względu na
            godzinę.
            Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wierzących rzeczywiście było o wiele
            więcej, ale teraz, a szczególnie w Warszawie msze święte stają się
            produktem niszowym. Może zatem rozwiązaniem jest zamieszczenie na
            stronie www Kościoła do ściągnięcia dzwonków do komórek z dzwonami.
            Ustawią sobie alarm i po sprawie. Wierzący szczęśliwy, niewierzący
            spokojnie śpi w jedyny dzień, kiedy może w pełni odpocząć.
            • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 11.04.09, 17:36
              magia-kobiecosci napisała:

              > Bóg a Kościół to dwie różne sprawy.

              Obawiam się, że jednak nierozerwalnie związane.

              Szanuję tych, którzy wierzą.

              Wierzę Ci

              Ale
              > dzwony to forma reklamy i dyscyplinowania wierzących. Dlaczego mają
              > trafiać do tych, którzy nie wierzą?

              A dlaczego nie mogą trafiać do tych, którzy wierzą?

              Gdyby tak puszczać o 6 rano
              > reklamy przez megafon to chyba każdy by się zirytował.

              Dzwony kościelne to dzwony kościelne. Reklamy to reklamy. Zresztą jak ktoś lubi
              reklamy, to by się nie zirytował, części by to nie przeszkadzało.

              Podobnie
              > irytujące są reklamy objazdowych lodów i to już bez względu na
              > godzinę.

              Mnie też irytują, ale nie nakazywałbym ich likwidacji.

              > Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wierzących rzeczywiście było o wiele
              > więcej, ale teraz, a szczególnie w Warszawie msze święte stają się
              > produktem niszowym.

              Nie jest to stosowne określenie, zwłaszcza jeżeli się szanuje osoby wierzące.

              Może zatem rozwiązaniem jest zamieszczenie na
              > stronie www Kościoła.

              Nie ma strony www Kościoła

              do ściągnięcia dzwonków do komórek z dzwonami.
              > Ustawią sobie alarm i po sprawie. Wierzący szczęśliwy, niewierzący
              > spokojnie śpi w jedyny dzień, kiedy może w pełni odpocząć.


              Byłbym się skłonny na to zgodzić - ale pod warunkiem, że uczestnicy ogródków
              piwnych położonych w pobliżu budynków mieszkalnych rozmawialiby szeptem a muzyki
              słuchali z mptrójek, podobnie z dyskotekami, natomiast hałaśliwe całonocne
              imprezy w rodzaju "juwenaliów" odbywałyby się w Sali Kongresowej.

              W przeciwnym razie mielibyśmy do czynienia z nieuzasadnioną nierównością i
              dyskryminacją.
    • velluto Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 15.04.09, 19:15
      > -albo dzowny kościelne, które odzywają się nie dłużej niż 4-5 minut w ciągu >
      całej doby są bardziej uciążliwe niż całodzienne słuchanie hitów Eski (w co >
      nie bardzo wierzę)

      UWIERZ. Dla mnie są - podobnie jak jakikolwiek inny hałas, który mnie budzi.

      A dzwony potrafią mnie obudzić, mimo że najbliższy kościół mam ponad 2
      przystanki dalej. Nie wyobrażam sobie wrażeń w bliżej położonych mieszkaniach.
      Nie każdy jest głuchy, a dzwony skoro świt, kiedy wokół panuje cisza,
      doskwierają znacznie bardziej niż odgłosy z ogródków piwnych wieczorem, podczas
      oglądania TV.
      • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 16.04.09, 16:03

        >
        > UWIERZ. Dla mnie są - podobnie jak jakikolwiek inny hałas, który mnie budzi.
        >
        > A dzwony potrafią mnie obudzić, mimo że najbliższy kościół mam ponad 2
        > przystanki dalej.

        A który to - że tak z ciekawości spytam?

        Nie wyobrażam sobie wrażeń w bliżej położonych mieszkaniach.
        > Nie każdy jest głuchy, a dzwony skoro świt, kiedy wokół panuje cisza,
        > doskwierają znacznie bardziej niż odgłosy z ogródków piwnych wieczorem, podczas
        > oglądania TV.

        Mam nadzieję, że nie jest to propozycja "kompromisu" dzwony precz - ale ogródki
        piwne ok

        A tak całkiem niezależnie od tego to jest jescze rodzaj hałasu pt. buczące
        wentylatory - zainteresowani niech staną nad ranem np. koło Marcpolu przy Metrze
        Stokłosy . I to jest dosyć wredna sprawa, bo niby to jest ciche, niby nie
        przeszkadza, niby nie przekracza norm - ale stale odziaływuje a poza tym jak
        uciążliwe jest słychać dopiero kiedy na chwilę zamilknie.
        • velluto Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 17.04.09, 20:42
          który? a taki duży, wypasiony:)

          Wezwania nie znam, bo nie bywam, nazwy ulicy nie kojarzę.

          Każdy hałas przeszkadza, ogródki piwne czy wentylatory, czy
          szczekające psy. Jednak znośniejszy jest tak, który "zagłuszają" po
          części zwykłe domowe odgłosy. Bladym świtem do szału doprowadza mnie
          wszystko - od kościelnych dzwonów, po kretynkę, która musi mi pod
          oknem prowadzić o 7 rano upojną konwersację z własnym psem...
          • 0golone_jajka Re: Co komu przeszkadza, a co w ogóle 18.04.09, 11:29
            > który? a taki duży, wypasiony:)

            No to połowa kościołów w Polsce taka jest :) i 99% nowo budowanych
Inne wątki na temat:
Pełna wersja