dziedzicznacytadelafinansjery
01.03.09, 16:30
No i proszę - okazało się, że całej postępowej ludzkości przeszkadzają dzwony
kościelne, ze szczególnym uwzględnieniem tych z ośrodka duszpasterskiego przy
ul. Koński Jar (pod którego budowę nawet jeszcze jednej łopaty nie wbito) - w
związku z czym co drugi numer lokalnych wkładek do organu Agory przynosi
dramatyczne relacje molestowanych przez "kler" mieszkańców, którzy nie mogą
spać do 11 po wykonywaniu nocnych obowiązków w kawiarniach, pubach i dyskotekach.
Natomiast szef kortów przy ul. Stokłosy postanowił zafundować dzieciakom
(chyba tylko swoim, sądząc po zainteresowaniu tym obiektem) "lodowisko" - o
czym informują gustowne boardy leżące (no dobra, kiedyś większość z nich
stała) w całej okolicy. Oprócz ślizgawki szef kortów oferuje kilkuset
okolicznym rodzinom całodzienną jazdę obowiązkową z radiem "Eska" (to taka
"misyjna" rozgłośnia dla koneserów).
I okazuje się nagle, ze nie przeszkadza to zupełnie nikomu. Zadnych listów
protestacyjnych, żadnych "pań Alicji", które pracują w dzień i nie mogą się
skupić. Gazety milczą, "społeczeństwo obywatelskie" pod wodzą tow. Guziała nie
formuje komitetów. Nic się nie dzieje.
Z tego można wyciągnąć wnioski dwojakiego rodzaju:
-albo dzowny kościelne, które odzywają się nie dłużej niż 4-5 minut w ciągu
całej doby są bardziej uciążliwe niż całodzienne słuchanie hitów Eski (w co
nie bardzo wierzę)
-albo też kwestia przeszkadzających dzownów kościelnych jest wierutną bzdurą i
rozdmuchiwanym do rozmiarów balonu kijem, którym środowiska chrystianofobiczne
pałują niemiłe im wspólnoty chrześcijan, a w szczególności rzymskich katolików.
Moim zdaniem to tylko drugie tłumaczenie jest prawdziwe.