Moja pierwsza wizyta na Wyścigach

27.04.09, 13:45
szkoda ze to artykul na zlecenie. Odwiedzam wyscigi 1-2 do roku od kilku lat.
Organizacyjnie posucha, tylko wyrywanie kasy od ludzi ktorzy maja we krwi
bierny udzial w weekendowych gonitwach. Z radoscia przyjalem informacje ze TS
wydzierzawil dlugoterminowo Tor Sluzewiecki. Skuszony impreza bodajze
'pozegnanie lata' we wrzesniu '08 wybralem sie z rodzina. Mialy byc atrakcje
dla dzieci, plac zabaw, i masa obiecanek. Zycie pokazalo ze nic sie nie
zmienilo. A jedyna atrakcja dla dzieci byl ustawiony w samym sloncu dmuchany
zamek za 5pln/10 minut. Zażenowany cala organizacja wyslalem nawet maila do
rzecznika prasowego, nie zdziwilo mnie ze mnie olal... bo przeciez tu chodzi
tylko o kase...
    • Gość: super Moja pierwsza wizyta na Wyścigach IP: *.chello.pl 27.04.09, 20:45
      super
      • Gość: lolo Re: Moja pierwsza wizyta na Wyścigach IP: *.chello.pl 27.04.09, 23:01
        a mnie to kręci i już zacieram ręce na kolejne niedziele na
        wyścigach. no i odkładam kasę;)
    • velluto Re: Moja pierwsza wizyta na Wyścigach 28.04.09, 16:47
      a jakich to rozrywek się spodziewałeś? charytatywnych? trzeba było
      iść na kółko różańcowe. Wyścigi mają służyć wyrywaniu kasy, właśnie
      po to są organizowane.

      Dla każdego oczywiste jest chyba, że nagdonienie kilkudziesięciu lat
      zaniedbań potrwa - i to nie rok, dwa, a znacznie dłużej. Owszem,
      wiele jest do zrobienia, ale nie od razu Kraków zbudowano.
Pełna wersja