Warto rozmawiać - grunty

11.06.09, 09:04
Wczoraj został wyemitowany kolejny program z tego cyklu. Niestety włączyłam telewizor dopiero pod koniec. Może ktoś jest w stanie tak jak poprzednio podać adres na którym można obejrzeć to w całości
Ten fragment, który obejrzałam dał mi do myślenia.
Wg. sondy aż 89% ludzi nie wierzy prezesom spółdzielni. Nasi sąsiedzi próbują coś robić w swoich spółdzielniach, coś im się udaje coś nie. Niektórych spotykają represje np. wykreślenie z członkowstwa.
Na Ursynowie ukazuje się kilka gazet lokalnych. Ale tam o tych sprawach całkowita cisza. Możemy natomiast przeczytać teksty wychwalające gospodarnych prezesów spółdzielni. Dowiadujemy się o kwitnącej gospodarce, spokojnych zebraniach itp, czasem odwrotnie mowa jest o zadymiarzach. W okresie świątecznym otrzymujemy życzenia od rad nadzorczych, zarządów i pracowników spółdzielni. W najlepszym razie o naszym życiu w lokalnym środowisku nie ma nic.
Teksty te często ukazują się na koszt spółdzielców jako teksty sponsorowane, ogłoszenia płatne.
Jaki jest w ogóle sens istnienia takich wydawnictw, skoro nie zajmują się one tym co dla ludzi jest ważne. Czemu nie ma w nich informacji o kosztach utrzymania naszych mieszkań, o kłopotach ludzi którzy tu mieszkają. Czemu żadna gazeta nie zajmuje się konkretnymi przypadkami "mistrzów ekonomii", którzy muszą żyć z renty 900,00zł z czego na sam czynsz wydają ponad 500,00zł Czemu aktywność mieszkańców jest pomijana milczeniem. Czemu tymi sprawami zajmują się media ogólnopolskie a nie lokalne.
    • jaga90 Re: Warto rozmawiać - grunty 11.06.09, 12:22
      Sape5, nie zadawaj pytań, na które raczej odpowiedź nie padnie! Bo
      jakiej odpowiedzi spodziewasz się od lokalnych gazetek, które są
      wielokrotnie informowane przez czytelników o sytuacji w
      spółdzielniach i które celowo milczą o tych sprawach, bo zostały
      kupione przez spółdzielnie płatnymi ogłoszeniami albo
      sponsorowanymi artykułami. Oczywiście za nasze a nie prezesów
      pieniądze. I obawiam się, że nic na to nie poradzimy - może z
      wyjątkiem totalnego bojkotu takiej szmatławej prasy. Ale i w to nie
      wierzę, bo choć mam świadomość jak powstają te panegiryki o
      spółdzielniach, to jednak od czasu do czasu w tych szmatławcach jest
      coś ciekawego a ponadto chętnie je biorę jako podpałkę do grilla.
      Nie licznmy zatem, że szmatławce zmobilizują ludzi do chodzenia na
      zebrania i walki o swoje prawa - oczywiście mogłyby to zrobić, ale
      nie zrobią z powodów podanych powyżej. Spółdzielca nie utrzyma
      gazetki, prezes tak!
      Postaraj się jednak dotrzeć do jakiegoś nagrania tego programu bo
      chyba po raz pierwszy i to publicznie, przy takim audytorium, podano
      mechanizm przekrętów z gruntami, który najpewniej w nas uderzy, bo w
      takim stanie rzeczy, jaki jest teraz, może sie pojawić ktoś z
      dokumentem, że jest wlaścicielem gruntu, na którym stoi nasz
      budynek i właśnie to on jest właścicielem tego budynku!
      Jakoś bez większego echa przeszło postanowienie Sądu Najwyższego
      sprzad kilku miesięcy, że jeśli spółdzielnia nie miała prawa do
      gruntu (a tak było z większościa spółdzielni ursynowskich), to nie
      mogła ustanowić żadnych praw członków spółdzielni do mieszakań. A
      przecież większość z nas ma lokatorskie lub własnościowe prawo do
      lokalu tak właśnie ustanowione i żyje w błogim przeświadczeniu, że
      jest OK! I dzieje się tak w dzielnicy Warszawy rzekomo z najwyższym
      odsetkiem inteligencji. Zauważyłem, że coraz częściej w mediach
      puszczana jest informacja "czyj grunt tego to, co na nim stoi" i
      wydaje mi się, że jest to powolne i ciche przygotowywanie
      społeczeństwa do rozpoczęcia egzekwowania za jakiś czas tej zasady.
      I jeśli teraz nie rozpoczniemy batalii o wyprostowanie tego
      bałaganu, którego kolejne ekipy od przemian ustrojowych 20 lat temu
      nie chcą widzieć, to obudzimy się z przysłowiową ręką w nocniku.
      Powtórzy się po prostu sytauacja, jaka teraz jest w spółdzielniach -
      spaliśmy przez kilkadziesiąt lat i zarządy tak się umocniły, że
      teraz mają prawo i nas za nic. Zaufanie do prezesów wyraża jedynie
      11 procent telewidzów-spółdzielców a pomimo tego ci robią z nami co
      chcą. Nie rozumiem tylko dlaczego na zebraniach przedstawicieli i
      walnych zgromadzeniach wynik głosowań nad absolutorium dla prezesów
      jest diametralnie inny! Albo ktoś fałszuje wyniki albo głosujemy w
      tych samych sprawach różnie w zależności od sytuacji czy jesteśmy na
      społdzielczym zebraniu czy oglądamy program o spółdzielniach.
      • sape5 Re: Warto rozmawiać - grunty 11.06.09, 14:45
        Jaga, myślę że wielu naszych sąsiadów nie ma pojęcia że płaci za hymny pochwalne
        na temat swoich prezesów w gazetach lokalnych. Także tą drogą można tą wiedzę
        upowszechniać.
        Będę szukać tego nagrania, bo nawet w tym końcowym fragmencie który widziałam
        pojawiło się sporo spraw które mnie zastanowiły, czy których nie zrozumiałam.
        Np. co posłanka Staroń miała na myśli mówiąc o tym, że wyrok Trybunału
        Konstytucyjnego został zaskarżony.
        A swoją drogą może masz wiedzę na temat ugrupowań politycznych które w swoich
        programach wyborczych zajmą się sprawami spółdzielców. Na pewno pamiętasz wybory
        samorządowe z początku lat 2000, kiedy w Warszawie z list LPR weszli ludzie
        będący w opozycji spółdzielczej. Jest nas tak dużo, że politycy powinni szanować
        nas i nasze sprawy. Lobby prezesów jest na tym polu aktywne, warto o tym mówić i
        pokazywać gdzie są i co robią. Na Ursynowie mamy Naszą Metropolię, gdzie można
        znależć sporo znajomych nazwisk prezesów, działaczy, redaktorów.
        Dziwi cię ta dwoistość naszych postaw jeśli chodzi o zaufanie do władz
        spółdzielni. Moim zdaniem nie ma tu nic dziwnego. Do organów przedstawicielskich
        spółdzielni takich jak Zebranie Przedstawicieli czy Rada Nadzorcza wchodzą
        ludzie prezesów (związani z pracownikami lub sami pracownicy, najemcy lokali,
        lub tacy którzy dopiero mają nadzieję coś uszczknąć dla siebie np. mieszkanie
        dla dziecka, lokal na działalność czy chociaż kolacje bardzo sponsorowane).
        Osoby które nie mają takich intencji, szybko rezygnują lub przez cały ten okres
        niewiele robią.
        Zarządy w spółdzielniach mają na swoje potrzeby cały arsenał środków: pieniądze,
        gazety, autorytety (np. prawników), cały dorobek socjotechniki - co
        najważniejsze mają determinację w obronie zdobytych pozycji. Istnieje
        niewątpliwie także coś na kształt "giełdy" czy seminariów szkoleniowych prezesów
        gdzie musi istnieć wymiana doświadczeń, metod czy strategii. Że tak jest,
        świadczy statystycznie nie możliwa zbieżność argumentów, metod działania
        chociażby w sprawie nie uchwalania statutów, trudności w uwłaszczaniu czy w
        wielu innych sprawach.
        Spółdzielcy odwrotnie. W każdej spółdzielni każdy na własną rękę zdobywa
        doświadczenie i wiedzę. Każdy bardziej lub mniej skutecznie walczy z patologią.
        Co ważne, wszyscy spółdzielcy skazani są na brak wsparcia i ochrony. Nie ma
        przecież instytucji kontroli, niezależnej od spółdzielni która sprawowała by
        nadzór i kontrolę nad tak ogromnym majątkiem i warunkami życia tylu ludzi.
        • jaga90 Re: Warto rozmawiać - grunty 16.06.09, 18:33
          Celowo wstrzymywalem się ze swoimi odpowiedziami i komentarzami, bo
          liczyłem, że i inni coś napiszą.
          Odnoszę wrażenie, że albo tak ważną sprawę mają w przyslowiowej
          du... albo temat zbyt trudny dla mieszkańców dzielnicy Warszawy o
          najwiekszym odsetku inteligencji.
          • canisvulpes Re: Warto rozmawiać - grunty 16.06.09, 19:45
            Kilka uwag.
            Po pierwsze przyznam, że też czekałem na reakcje. Oglądałem ten
            program. BYł przerażający (w treści).
            Po drugie: sądzę, że nie o to chodzi, gdzie członkowie naszej
            sółdzielni mają sprawy spółdzielcze lecz o to przede wszystkim, że
            zdają sobie sprawę z bezsilności wobec - jak to ujęto w programie -
            zorganizowanej przestępczośći., wobec której są bezsilni wszyscy, z
            demiami na czele. MOżecie sobie mówić, pisać nadawać a my to mamy
            gdzieś. My - władcy spółdzielni.
            Po trzecie wreszcie - absolutnie nie podzielam zdania o odsetku
            inteligencji zmieszkującej Ursynów. Inteligancja to nie
            wykształcenie!
            • jaga90 Re: Warto rozmawiać - grunty 17.06.09, 09:14
              Po pierwsze, gdy sytuacja jest dramatyczna - a tak jest jeśli chodzi
              o grunty w naszych spoldzielniach tu na Ursynowie - to cos sie robi
              a nie jedynie zalamuje ręce i chowa gów.. pod dywan! Oczywiście
              przykład powinni dawać czlonkowie naszych zarządów i rad
              nadzorczych, ale jak wiemy, ci pierwsi przy zarobkach tych
              oficjalnych i nieoficjalnych dawno juz weszli w posiadanie
              nieruchomości z własnością gruntu a nie dzierżawą czy wieczystym
              uzytkowaniem a ci drudzy na ochłapy w postaci diet są ślepi i głusi
              na poczynania zarządów.

              Wbrew temu, co twierdzi canisvulpes o beznadziejności sytuacji,
              właśnie dlatego, że kierownictwa naszych spółdzielni praktycznie nic
              nie robią, bo obecny stan jest dla nich bardzo wygodny, to sami
              spółdzielcy i to nie z jednej ale ze wszystkich warszawskich powinni
              podjąć wspólną i ciągła akcję nękania radnych, posłów oraz politykow
              żądaniem ostatecznego i jednoznacznego rozwiązania w drodze
              ustawowej sprawy gruntów. Bo w przeciwnym razie po prostu nie
              będziemy głosować na ludzi, którym obojętny jest nasz los. Ale takie
              dzialania trzeba podjąć dużo wcześniej przed kolejnymi wyborami - za
              rok samorządowe - a nie na tydzień przed ich terminem. Trzeba juz
              teraz wbijać potencjalnycm wyborcom wszelkimi sposobami kto jest za
              rozwiazaniem problemu a kto ma to w nosie. I należy to czynić bez
              względu na nasze sympatie polityczne, bo jak się okazuje, wszystkie
              opcje polityczne tego problemu nie chcą rozwiązać wbrew dawanym nam
              obietnicom.
    • kryst123 Re: Warto rozmawiać - grunty 17.06.09, 15:22
      Jaga masz dużo racji, ale wydaje mi się że przede wszystkim trzeba docierać do ludzi i przekonać ich że mają swoje prawa które są notorycznie łamane. To jedno. Natomiast jeżeli chodzi o grunty to wydaje mi się że oprócz działań które proponujesz warto zapoznać się z projektem "Rządowy projekt ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym ( druk nr 1829 wpłynął do sejmu 26-03-2009 ) i jest po pierwszym czytaniu. Moglibyśmy wówczas zebrać grupę osób i pozwać miasto do sądu.
Pełna wersja