Dodaj do ulubionych

Wspomnienia o Ursynowie

IP: 62.233.164.* 15.12.03, 08:13
Jak pamiętacie Ursynów i Natolin sprzed lat?

Ja pamiętam budowe metra. Tu gdzie teraz jest KEN były wykopy głeboki że ho
ho. Jako dzieciak razem z kumplami chodziliśmy się tam bawić "w wojne".
Trzeba było tylko uważać zeby nas nikt nie złapał.
Obserwuj wątek
    • Gość: xxx Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.03, 22:14
      A ja pamietam zanim wykopano dziure ;-)

      Szkola przy 310 przy Hawajskiej byla jeszcze w budowie... Szkoly na Hirszfelda
      w ogole nie bylo, za to byly wykopane w ziemi dziury i usypane gory...

      Ogrodki dzialkowe, najpierw przy Hirszfelda, a potem wszedzie, od centrum
      onkologii, az po natolin (gdy zasypano dziury do skladowania smieci). Pierwszy
      ogrodek wyczailem na "wysypisku" jeszcze na jesieni 1981r ;-)))

      Bloki na ul. Kazury (przy Plaskowickiej) dopiero w budowie, ale Na Uboczu juz
      mieszkali ludzie. Cywilizacja ostatecznie konczyla sie na Belgradzkiej, ktorej
      chyba jeszcze nie bylo ;-)))))))

      I oczywiscie ALEX. Pamieta ktos ALEX'a? ;-)))))))

      Malo znany szczegol: Rozlewisko powstale na skutek odkreconego hydrantu przy
      zbiegu I.Ghandi i Pileckiego (prawie przy plocie Centrum Onkologii) - tak
      gdzies w polowie '80. Byl odkrecony ze 3-4 lata, az w rozlewisku pokazaly sie
      ryby ;-)))))))) Chyba ktos go permanentnie odkrecal, bo w koncu go trwale
      zlikwidowali ;-)))
        • martaa2 Re: Wspomnienia o Ursynowie 16.12.03, 13:50
          Jaki fajny wątek.
          A ja pamietam, jak w miejscu obecnego Leclerca, były chaszcze i łąka i co roku
          na wiosnę przyjeżdżało tam wesołe miasteczko.Na miejscu szkoły nr318 rosły
          maki, w blokach w stanie surowym przy Teligi bawiłam się w chowanego.
          Dziurę zamiast metra też pamiętam, a czy ktoś kojarzy ówczesne "kontenery"
          gdzieś na wysokości Wiolinowej,rodzaj ówczesnego "bazarku".
          No i jedyny sklep w okolicy "Megasam".
          A czy pamietacie komunikację miejską- jedyne autobusy U i A ?
          • spatologizowana_sempiterna Echhh, wspomnienia... 16.12.03, 21:43
            Oj, nie wiem czy nie ZONK - wesołe miasteczko to powstawało po drugiej stronie
            metra. między Służby Polsce i metrem - teraz są tam bloki. A kiedyś była taka
            budka z Totolotkiem.

            A w miejscu Leclerka - była taka rozległa łączka, kiedyś jej część była
            wygrodzona i jakieś baraki tam stały. A częścią Leclerca została taka hala,
            która miała niby być sportowa. Potem tam był parking. Od strony Ciszewskiego
            był zbiornik wodny o przeznaczeniu mi niewiadomym. Cały teren do momentu budowy
            Leclerca coraz bardziej menelał. Raz nawet znaleziono tam zwłoki mężczyzny.

            A pamiętacie objazdy budowy metra? Najpierw na Jatrzębowskiego/Herbsta, potem
            był na Gandhi, Ciszewskiego, Płaskowickiej.

            I jeszcze taka zwalona latarnia (czy słup betonowy) na rogu Rosoła i
            Ciszewskiego, przy przystanku 104 w stronę Dw.Południowego. Robiła za ławkę dla
            czekających na autobus. A a propos autobusów- oczywiście, A,U, 192, 192-bis,
            potem 492. 104 i pętla na Wolicy,
            451, 486 (którego nieudanym bękartem jest dzisiejsze 505), czy 483 (dzisiejsze
            503 w formie i treści). 134, 182, 477, 495 i inne, które uśmierciło metro. A z
            tradycyjnych ursynowskich linii to 136, 185, 195 i właśnie 503 się ostały - no
            i 504 z 505.

            A pamiętacie Cafe Metro? Całkiem się ładnie trzymało - aż któregoś dnia patrzę-
            jakaś Salsa, czy inna Samba.
            Megasam? Mozna było iść "na sam" - albo na przemysłowy - tam pamiętam mroczne
            stoisko monopolowe z równie mroczną kratą i takoż mroczną klientelą.
            A po drugiej stronie - Pszczółka Maja - z kojcem dla dzieci i taką brzydką,
            siną Mają do bujania.

            Handel uspołeczniony... Te osiedlowe spożywczaki, pamiętam jak w soboty stałem
            w ogonku do za koszykiem - i obowiązkowo kupowałem "jogurt owocowy" - którego
            opakowanie nie wiem czemu, ale zawsze pachniało, jakby je ktoś przed chwilą
            brudną szmatą przecierał. I kolejka do kiosku - po Życie Warszawy (Trybuny Ludu
            w moim domu się nie kupowało)

            A Wielobranżowy pamiętacie? Ten, co to później w nim Ikeę zrobili (pierwszą w
            Polsce!), potem jakiś Paged, potem chyba już Globi (chociaż może jakieś
            pośrednie stadium było) - aktualnie CHAM-pion. Tam bączki na parkingu się
            puszczało na tyłach. A to przejście podziemne? Ten syf, który tam jest pamięta
            chyba takie czasy, jakich nie pamięta nikt na tym forum :) I kultowy w pewnych
            kręgach Rzemieślniczy Dom Towarowy po drugiej stronie. Obecnie Fiat/Sklep z
            farbami.

            A budowa metra? I te kafary wbijające pale przed wykopami? I te ciężarówki
            wożące piach...

            I żaby naprzeciwko Lasku Brzozowego, po drugiej stronie Lanciego. Tam miały
            takie bajoro, krzaki, zarośla i kumkały.

            A ocieplanie budynków? I ten "śnieg" styropianowy - i kawałki płyt, ktre się
            wszędzie walały. W moich okolicach obowiązywały dwa kolory tynku : yellow i
            white, z tym, że blok ocieplany jako pierwszy otrzymał kolor off-white - czyli
            brudna szmata.

            Echhhh, można tak godzinami... Dawno tak fajnego wątku nie widziałem ;)

            Co jeszcze?
          • Gość: lalleah Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.acn.waw.pl 06.01.04, 12:06
            Ja to tutaj chyba jedna z najmlodszych...ale wspomnienia swoje tez mam :))
            Pamietam te laczki, a raczej dzialki pod Kabackim z ktorych w koncu i tak sie
            zabieralo zdziczale krzaczki porzeczki do ogrodkow, pamietam jak jeszcze pola
            uprawne byly, na trasie na obecne Kabaty... marecheweczka i kapustka...zawsze
            sie mamusi przynosilo... :)))
            Pamietam tez budowe tych torow pod lasem Kabackim... w koncu musialam ucikac z
            torow przed zolciutka lokomotywka :)
            Jakos teraz to tak ciezko mysli zebrac... a jak sie idzie to glowa pelna
            wspomnien...przeciez caly czas gadam o nich mojej polowce mieszkajacej na
            Ursynowie od 7 lat :)
      • Gość: maja Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.acn.pl 19.12.03, 15:10
        Ja chodziłam do SP nr 313- to byla jedyna oprocz koncertowej szkola 1-3, no i
        pamiętam oczywiscie czerwoniak blisko i cala Maryle Rodowicz,która nigdy tam
        nie musiała stać w kolejce:)..a pszczólka Maja to byla jedyna "nowoczesna"
        rozrywka:)- bujało sie... i pierwszy posterunek policji w bloku mieszkalnym na
        Pięciolinii, oni mieli wówczas jedyny w okolicy telefon:) hehe...no i jeszcze
        sporo bylo pozostałosci po owocowych sadach...takze z bracmi przynosiliśmy
        siaty jablek na dżemiki:),pamiętam jak kręcili "alternatywy4" , albo "dekalog"
        na obszarze dzisiejszego "parku" przy kościele, no i Dom Sztuki miał niezłą
        frekwencję, czasem trudno się było dopchać.
        A teraz wszystko jakies inne....ulica Romera taka zatłoczona i tyle
        samochodów:)a kiedyś czekało sie na U minimum pół godziny:) Pozdrawiam, to były
        zabawne czasy.
        • babik Re: Wspomnienia o Ursynowie 19.12.03, 15:38
          Klub z uatomatami do gier ALEX . Do tej pory pamietam automat symylujący jazdę
          czołgiem , ja pierniczę ile ja kasy tam zostawiłem :))))
          No i oczywiście dwie podstawówki 81 i 305 . Najlepsze lata mojego życia.
          A teraz do 81 chodzi mój syn.
            • Gość: Maja Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.acn.pl 21.12.03, 12:23
              Przy 81 już jako starsza koleżanka wypiłam swój pierwszy mocniejszy
              alkohol..hehe, miałam do niej 5 minut spacerkiem. No i przy 81 byla taka
              zjeżdzalnia...pamiętam ją jeszcze jako sprawną...bawiło się...ech... aż mi
              uśmiech nie schodzi z lica. A na kopecwili to były najlepsze sanki życia. Można
              byłoby dużo wspomnieć, ale juz dość:)-koniec przynudzania:)Pozdrawiam wszytkich
              Ursynowian:) i życzę Wam dużo radości z nadchodzącyh świąt.

              • Gość: cds Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.12.03, 17:11
                Ursynów.. ech, przeprowadziłem się tutaj z Pragi w 1982. Pamiętam godzinne
                spacerki na ulicę Hawajską, do jedynego wtedy otwartego sklepu. Zupełnie w
                drugim kierunku, tam gdzie dziś są Kabaty, rosły sady owocowe, ile się tam
                nabiegałem jako parolatek! :-) Pamiętam czasy gdy "cywilizacja" kończyła się
                na ulicy Belgradzkiej, a dalej to już tylko łąki. No i niezapomniany smak
                kaszanki z bufetu robotniczego w piwnicy jednego z domów na ulicy Meander.
                Żadna szynka czy inna polędwica dziś mi tego smaku nie zastąpi! Dziwne, ale
                mój Ursynów lat dziecięcych pamiętam zawsze słoneczny. Cichy, zielony,
                spokojny, nie to co dziś. Ech, czasy..
                • Gość: xxx Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.03, 18:14
                  > Dziwne, ale mój Ursynów lat dziecięcych pamiętam zawsze słoneczny. Cichy

                  Ciekawe, ja tez.

                  > zielony

                  Natomiast co do zieleni, to roznie bywalo ;-))) Pamietam, ze jak na Natolinie
                  (Meander, Na Uboczu) zielen byla na porzadku dziennym, to na Imielinie bylo
                  caly czas klepisko. Chyba dopiero w drugiej polowie '80 posadzono trawe i
                  krzaki.
                  • martaa2 Re: Wspomnienia o Ursynowie 21.12.03, 20:31
                    O a ja też chodziłam do 81 na Puszczyka na początku lat 80, a potem naszą klasę
                    przeniesiono do nowybudowanej szkoły nr 309 przy Koncertowej (tam teraz jest
                    Gimnazjum). Pamiętam naukę na 3 zmiany , straszną ilość dzieciarni na
                    korytarzach i akademie ku czci Rewolucji Październikowej.
                    • Gość: E. Igras Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 21.12.03, 21:15
                      Z dużym wzruszeniem przeczytałam Wasze wspomnienia
                      o Ursynowie:)
                      Pozwalam sobie w tym kontekście
                      wraz z najlepszymi życzeniami
                      Pięknych Świąt Bożego Narodzenia
                      i
                      Szczęśliwego Nowego 2004 Roku

                      przesłać wszystkim uczestnikom
                      sentymentalnej podróży do tamtych lat - ten oto wierszyk:

                      "Znam te domy, te balkony całe w kwiatach
                      Te uliczki i ogródki na Kabatach
                      A Imielin jaki piękny, a Stokłosy...
                      Moim Jarom nigdy też nie powiem - dosyć
                      Mam tu bliskich, mam przyjaciół, mam swój świat
                      O tym właśnie ursynowski śpiewa wiatr:

                      Kocham życie na Ursynowie
                      Na Ursynowie nie jest mi źle...
                      Co tam Paryż, Planty w Krakowie -
                      Ja mam tu swoją Aleję KEN!

                      Stąd bliziutko mam spacerkiem do Powsina
                      Gdzie cudownie się czerwieni jarzębina
                      W Natolinie rosną gaje dzikich śliwek
                      A w stadninie pędzą konie wiatrogrzywe
                      W letni wieczór na balkonie spędzam czas
                      Patrząc w niebo, caluteńkie niebo gwiazd...

                      Mandarynki - to uliczka Natolina
                      Zawsze Święta mi swą nazwą przypomina
                      Migdałami wciąż mi pachnie Migdałowa
                      Wiolinowa - to muzyka Ursynowa
                      No a ludzie, a dzieciaki, nawet psy
                      Uśmiechają się najpiękniej - wierzcie mi!
                      Kocham życie na Ursynowie
                      Na Ursynowie nie jest mi źle...
                      Co tam Paryż, Planty w Krakowie -
                      Ja mam tu swoją Aleję KEN!"

                      Spełnienia marzeń. kochani ursynowianie!:))))
                      Elżbieta Igras
          • Gość: ~duduś Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.05, 18:11
            Ja też chodziłem do 81 im. Lucjana Rudnickiego. Klasy 1-3 oczywiście.
            Mieszkałem na Pięciolinii od 1977 (czyli od urodzenia).
            Górka przy pięciolinii wydawała się taaaaka wysoka.
            Nie wspomnę już o Kopie Cwila - był tam kiedyś tor "bobslejowy", kumpel się tam
            nieźle rozwalił na sankach. Kiepsko się hamowało w Relaksax :)
    • Gość: Pionier Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.chello.pl 22.12.03, 23:03
      Kochani. Zdrowych, wesołych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia, miłych i
      sympatycznych wspomnień z przeszłości Ursynowa przy świątecznym stole, a potem
      opisanych na forum, życzy wszystkim Ursynowianom Pionier Ursynowa. Proszę nie
      kończcie tego wątku opisujcie wszystkie zdarzenia Ursynowskie, może powstanie
      jakaś kronika. To są cudowne wspomnienia, zwłaszcza dla nas starszych, którzy z
      sentymentem wspominają początki Ursynowa. Szczególne pozdrowienia i życzenia
      dla Eli Igras.
      • Gość: dfg Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: 195.245.217.* 23.12.03, 16:19
        Przed świętami stałem przed drewnianą budką przy jastrzębowskiego, czekając na
        arbuzy. Przyokazji kupowałem "prawie prawdziwy" napój w kartoniku. Gdy
        otworzyło się kartonik, okazywało się, że w środku jest zwykły woreczek z
        rozpuszczonymi landrynkami.

        A pamiętacie górę ziemi z wykopów na tyłach przychodni przy Romera?
        Kiedyś odkryłem, że to nie góra, tylko wieli wał ziemi. W środku był istny
        rajski ogród! Pachniały jasminy, leniwie brzeczały pszczoły a bumelujący
        robotnicy zagryzali piwo mirabelkami.

        Kto pamięta autokary Orbisu, które w stanie wojennym zastapiły autobusy?
        Kto pamięta fugowanie czarnym, śmierdzącym kitem szczelin w wielkich płytach?
        Kto pamięta wielkie jezioro przy Okaryny, tuż obok "bunkrów"- cudu myśli
        technicznej PRL, czyli domków parterowych z wielkiej płyty?

        Wesołych Świąt!
        • Gość: Maja Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.acn.waw.pl 23.12.03, 16:32
          Za przychodnią na Romera w tym "rajskim ogrodzie" czesto robiliśmy ogniska z
          pieczonymi ziemniakami, bo kiełbasa to przeciez byl rarytas:)...bardzo miłe i
          przyjemne chwile. A ten kit szczególbnie jak sie nagrzewał w lato to nieźle
          dawało po nozdrzach....Wogóle często chodnik się również nagrzewał że czasem
          można było w nim utonąć. No i kwadraty..graliście?:)Ja jako jedyna dziewczyna
          miałam swój z imieniem wymalowany:) co to znaczy mieć braci:)A na przystanku
          Pięciolinii( w stronę dembowskiego) była przez wiele lat budka z warzywami.To
          zamierzchłe czasy...ale miło czasem powrócić w myśli.Pozdrawiam i wszytkiego
          pomyślnego z Nowym Rokiem.
        • areck Re: Wspomnienia o Ursynowie 21.02.05, 14:23
          Napoje w folii, "ciepłe lody" i ryż dmuchany w warzywniaku przy przystanku
          autobusowym "dunikowskiego". "Zawaloną wieżę" przy murze wyścigów konnych -
          ileż to tajemnic mogła ona kryć? No tak, ale to była wtedy wyprawa - pomimo że
          Pułąwską na wysokości komendy przechodziło się bez problemów.
    • Gość: kocissa Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.chello.pl 27.12.03, 13:26
      W Domu Rodzinnym na parterze był sklep. Przed Bożym Narodzeniem w 81 r.
      trafiłam tam w poszukiwaniu drożdży. Nie było, ale moje pytanie i burkliwą
      odpowiedź ekspedientki usłyszała pewna pani. Wyjęła z torby paczkę drożdży i
      podzieliła się nimi ze mną jak opłatkiem, mówiąc: "Proszę, w imię Solidarności,
      a wronę niech szlag trafi!" Nigdy tego nie zapomnę.
      • Gość: Regina Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.12.03, 16:31
        Sprowadziłam się na Ursynów 27.12.79. Kawał czasu. Miałam jedyny sklep, taki
        woda, mydło i powidło, przy Ciszewskiego. Tam mieściła się też administracja.
        Wielką kałużę przy Onkologii pamiętam, bo syn łowił tam karasie i traszki.
        Przez tę żywiznę musiałam założyć akwarium.
        Czy pamiętacie, że wszystkie domy wyglądały jednakowo? Przez to kiedyś,
        wracając do domu taksówką( o 22.00) do własnego mieszkania dotarłam o 2.00 nad
        ranem. Ani ja , ani kierowca nie mogliśmy znaleźć ulicy i mojego budynku. W
        ogromnej desperacji przypomniałam sobie, że jak oglądałam budujący się dom to
        lokalizowałam go po trakcji elektrycznej na obecnej ul. Pileckiego. Tym
        sposobem, ledwie żywa trafiłam na własne cztery kąty.
        Kiedyś chciałam sobie skrócić drogę do domu od przystanku przy Ciszewskiego.
        Przed budynkami na dybowskiego było błotol Myślałam, że zamarznięte na amen,
        ale nic złudniejszego. Weszłam na nie i........... do domu przyszłam na
        bosaka, bo jeden but został tam na zawsze.
        • Gość: kinga Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: 157.25.122.* 29.12.03, 11:12
          Kiedys jako dziecko poszlam na plac zabaw oddalony jakies 100m od mojego bloku
          i jak chcialam wrocic do domu to nie wiedzialam juz ktory to, bo wszystkie
          wygladaly tak samo:), zaczelam plakac bo myslalam, ze juz nigdy nie trafie do
          domu, na szczescie pamietalam numer i jakis mily pan pokazal mi ktory to (co i
          tak jest niesamowite, ja po prawie 20 latach nadal nie umiem wskazac wszystkich
          numerow blokow na swojej ulicy)
          • Gość: andzrej_r Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.netlandia.pl 31.12.03, 03:40
            Witam wszystkich Ursynowian,

            Jest 3 nad ranem, a ja zamiast konczyc pracę i kłaść się spać, na przemian
            śmiałem się i płakałem, czytając Wasze posty. Urodzięłm się wtedy kiedy rodził
            się Ursynów.

            Na początku lat 80-tych mieszkaliśmy na Puszczyka 10 w małym, ale za to bardzo
            sympatycznym mieszkaniu. Znaliśmy wszystkich sąsiadów, każdy sie witał z
            sąsiadem przez podanie ręki. Kiedy byłem w stanie jeździć sam na rowerku
            (później miałem taki fajny gokkart- zazdroscily mi wszystkie dzieciaki na
            podwórku).
            Wraz z mamą, chodziłem na zakupy do Megasamu, Pszczółki Mai, a z tatą do
            Składnicy Harceskiej (z tamtąd był mój pierwszy zdajnie sterowany samochód)
            Później przprowadzilismy sie do 2 poziomowego mieszkania na ZWM, i tam
            chodziłem do szkoły (319-bardzo fajnie ją wspominam)
            Tam gdzie dzisiaj jest KEN pomiedzy jastrzębowskiego a Ciszewskiego, za
            budynkiem Telekomunkacji przez pewien czas mieszakły króliki :)). Do dzis nie
            wiem skąd sie tam wzięły (mozliwe ze ktos je wyrzucił). Za pieniadze z
            sprzedazy butelek kupowałem im na bazarku marchwki.
            Przy Wiolinowej była taka kępa krzaków, do której mzna bylo wejśc. Latem bylo
            tam bardzo chłodno i przyjemnie. Były tam tez różne skarby w tym sama
            kierownica od Zastawy.
            W brew pozorom uważam Ursynów za najciekawszą dzielnice w Warszawie. Nosze się
            z pomysłem zrobienia strony internetowej o Ursynowie. O Ursynowie widzianym z
            pozimu mieszkańca. Moze ktoś z was ma jakieś ciekawe fotografie, które mógłby
            zeskanować ??
            Moze, bysmy zoorganizowali kiedyś spotkanie ze wspominkami o Ursynowie. Miejsce
            i sala bez problemu się znajdzie.
            Dziękuje za ten wątek. Był to dla mnie wspaniały prezent na gwiazdkę.

            Pozdrawiam serdecznie wszystkich Ursynowian !!

            Andrzej

            P.S. Przpraszam za literówki
    • frunze Re: Wspomnienia o Ursynowie 04.01.04, 10:38
      Kiedy sprowadziliśmy się na Ursynów miałam 5 lat. Zamieszkaliśmy na
      Mandarynki, na parterze z ogródkiem. Do dzisiaj jak oglądam zdjęcia sprzed lat
      nie chce mi się wierzyć, że takie obrzydliwce mogli po drugiej stronie Rosoła
      pobudować. "Za moich czasów" ;) na miejscu obecnych ulic Sengera "Cichego",
      czy Pietraszewicza "Lotta" był olbrzymi sad, do którego chodziło się na
      najlepsze jabłka pod słońcem i na zbiórki harcerskie. Ulicą Rosoła codziennie
      po kilka razy przejeżdżał chłop na wozie, jadący do lub z nieodległej Wolicy.
      Pięknie było. Mój tata z lubością do dziś opowiada, jak przyjechali z mamą
      obejrzeć zakupione mieszkanie i moja macierz dostała histerii, że ona chce
      mieszkać na Pradze, a nie na tym zadupiu ;) Fakt, za naszym blokiem to już nic
      nie bylo. Pamiętam też ten ogromny wykop koło Globiego, tam chodziliśmy na
      kijanki. I nie wspomnę już, że musiało być bardzo bezpiecznie, skoro moja mama
      i mamy znajomych dzieci, puszczały nas samopas na podwórko. Ach, i pamiętam
      moją pierwszą wyprawę autobusem. To było 1001 drobiazgów vis-a-vis bazarku na
      skraju. A pierwsze kino to oczywiście Dom Sztuki. Czasami z przyjaciółką
      byłyśmy jedyne chętne na seans, a musiało się zebrać 5 osób. To była rozpacz,
      byłyśmy skłonne dopłacić po kilka złociszy, żeby obejrzeć kaczora donalda ;)
      No, a teraz nie mieszkam już na Mandarynki, ale Ursynowa nie opuściłam. I nie
      opuszczę za żadne skarby ;)
      • Gość: majka Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.chello.pl 05.01.05, 17:24
        Nie wiem czy ktoś jeszcze to pamieta ale kiedyś po podwórkach przy Lasku
        Brzozowym jeździł chłop takim wozem drabiniastym a członkowie jego rodziny
        rozdawali chordom dzieciaków biegnacych za nimi kiszone ogórki jak wpadalam do
        domu z takim łupem to mama wybaczała mi nawet że koszulke wykorzystywałam jako
        siatke na zakupy przez co jeszcze po 3 praniach czuć bylo zapach tego
        kwasu.Pamietam ze jak moj brat mial miec komunie to cale pielgrzymki chodzily
        do proboszcza tego kosciola na skrzyzowaniu Indiri Ghandi i Dereniowej zeby
        pozwolil tam ja zorganizowac bo nasza parafia ( ta na Przy Bazantarni) jeszcze
        nie istniala i msze odbywaly sie pod gołym niebem na boisku pomiedzy Lanciego i
        Laskiem Brzozowym. I pamietam budowe metra razem ze starszym bratem zamiast
        isc do koscioła (juz istniał wtedy barak kosciołopodobny) biegiem pedzilismy w
        okolice stacji Kabaty i z tamtąd w egipskich ciemnosciach wracalismy na Natolin
        tunelem uważajac zeby robotnicy nas nie zlapali.
    • martaa2 Re: Wspomnienia o Ursynowie 04.01.04, 11:25
      Ha, to ja się przeprowadziłam z rodzicami na Ursynów w 1980 roku z
      Muranowa.Miałam 8 lat. Mimo,ze dostaliśmy piekne 4 pokoje, a tam mieszkaliśmy w
      kawalerce, moja mamunia również dostała spazmów co to za zadupie.
      • Gość: Pionier Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.chello.pl 04.01.04, 18:17
        Jak z 6m2 przeprowadziłem się z żoną i córką na Ursynów, do mieszkania 60m2, to
        dla nas i księżyc nie byłby zadupiem. Dlatego kocham ówczesny Ursynów za
        wspaniałych życzliwych i zawsze pomocnych sąsiadów, za błoto i kurz, za brak
        sklepów i autobusów, za ..... i tu można by wyliczać i wyliczać. Dlatego kocham
        obecny Ursynów za to wszystko co było zaś i jest teraz, bo w tym wszystkim jest
        cząstka każdego z nas.
        Pomysł ze stroną internetową o współczesnym Ursynowie to wspaniała sprawa. Jak
        przyjdzie pora to,obiecuję materiały - zdjęcia,slajdy, teksty z 80 - 90 lat.
        Olaf, to ty zacząłeś ten wątek, teraz pilnuj, by nie zniknął. Prowadź dalej te
        wspaniałe wspomnienia. Gratuluje pomysłu. Pionier
      • frunze Re: Wspomnienia o Ursynowie 06.01.04, 18:12
        Ach, jeszcze mi się przypomniało, mama mojego narzeczonego umawiała się z
        sąsiadkami i wszystkie razem, z dzieciakami, wózkami, pieluchami, jechały
        autobusem do Megasamu po zakupy. W kupie raźniej ;) A ja nigdy nie zapomnę,
        jak mi strasznie śmierdział budynek Mai na Surowieckiego. Takim spalonym
        drewnem. I pamiętam jak mnie zastanawiała nazwa Konsumy (dawna nazwa globiego
        vel championa). Kiedyś wszystko było inaczej, mój ojciec szedł po zakupy do
        znajomego sklepiku i przepadał na godzinę, bo się zagadał "o wszystkim",
        podobnie było jak się szło do zaprzyjaźnionej kwiaciarni. Niektórzy nie dali
        się wygryźć supermarketom, sklep u Grubego vis a vis Żabki na Lanciego należy
        nie do kogo innego jak do pana Andrzeja, zwanego grubym od zawsze, a mającego
        kiedyś sklep z najlepszymi wędlinami pod słońcem ;) Pozdrawiam F.
        • Gość: Olaf Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: 62.233.164.* 06.01.04, 20:51
          Pszczółka Maja zawsze kojaży mi się z papierem toaletowym. Kiedyś był to towar
          deficytowy i sprzedawany był w takich wielkich worach (może nawet 50 rolek).
          Jak już rzucili ten papier "na sklep" to nikt nie kupował mniej niż taki
          właśnie woreczek.
          I tu zaczyna się moja historyjka. Do mojego roweru (Wigry3) miałem przymocowany
          koszyk pożyczony z megasamu (trochę źle to o mnie świadczy, ale kiedyś nie bylo
          innego wyjścia) i na tym właśnie koszu woziłem taki wór "papieru do podcieru".
          2 historia związana z tym sklepem. Stałem razem z koleżanką i kolegą w kolejce
          po cukier dla nauczycielki w trakcie godzin lekcyjnych. Dla nas to była radocha
          bo nie musieliśmy siedzieć w szkole, a nauczycielka miała cukier.

          Pozdrawiam
    • Gość: urs. Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: 217.197.160.* 06.01.04, 21:43
      Czytając wspomnienia wyczułem nutę euforii, bez obiektywizmu. Czy wszystko co
      ma już patynę dwudziestu lat ma być rozkoszne i łzawe?
      Ktoś wspomniał o „czerwoniaku” (ul. Barwna). Był tam kiedyś SAM jak budowano
      ulicę Cybisa. Dom należał do jednego z zarządzających wyścigami konnymi przed
      II wojną. Za czasów budowy Ursynowa była tam najbardziej znana melina. Tak
      melina z wódką!!! Taksówki znały bardzo dobrze to miejsce . Po wódkę zawsze do
      czerwoniaka. Po drugiej stronie ulicy Romera był komisariat policji (milicji).
      Dobrze znał też tą metę. Policjanci (milicjanci) też się tam zaopatrywali.
      Interes szedł dobrze. Ceny ustalone. Bimber sprzedawało się po godzinie 3 rano.
      Wtedy tanio. I hulaj dusza bez kontusza.
      Ale. Mieszkali tam bardzo biedni ludzie w koszmarnych warunkach, m.in. Pani
      Jadzia. Jako mała dziewczynka widziała również podjeżdżających różnych
      dygnitarzy kupujących wódkę. Niedaleko komisariat policji. Obok szkoła.
      Naprzeciwko (przy Cybisa) mieszkała nawet Maryla Rodowicz. Pani Jadzia wyrosła
      na dziewczynę na starcie swojego życia uzależnioną od alkoholu. Była bardzo
      dobrym człowiekiem. Jak mogła to pomagała ludziom, zwierzętom, drzewom. Zmarła
      niedawno w wieku 30 lat. Przyczyna prawdopodobna? Choroba uzależnienia od
      alkoholu. Po pani Jadzi zastał piesek. Zajmują się nim jej koledzy. Piesek
      czeka na jej powrót.
      A walka ze społeczną chorobą zwaną alkoholizmem w tej okolicy polega na tym,
      że nie ma ławek. Bo na ławkach siedzą pijacy. Więc precz z ławkami. Była tam
      kiedyś telewizja robić program. Ktoś ściągną dziennikarzy w to miejsce.
      Odbyło się polowanie na biednych ludzi uzależnionych by ich ośmieszyć. Walka z
      uzależnieniami nie jest jednak polowaniem na ludzi chorych. A czy ktoś słyszał
      aby dostał karę policjant (milicjant) za tolerowanie kiedyś nielegalnej
      sprzedaży alkoholu?
      A przecież prawie wszyscy (w tym budowniczowie i mieszkańcy Ursynowa i okolic,
      a więc i rozmaici urzędnicy) kupowali w trudnych czasach w czerwoniaku alkohol.
      Niektórzy mówią ze dostawali tam darmowe prezenty do tzw. degustacji..
      250 metrów od czerwoniaka prosperował do niedawna burdel, w okolicach
      Arctowskiego. Mam nadzieję, że nie pojawi się następny w to miejsce.
    • Gość: kaziak Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.acn.waw.pl 07.01.04, 03:07
      Ja wprowadzilem sie na ursynow w 87' majac na karku cale 4 lata, wtedy jeszcze
      mieszkalem na wasilkowskiego (ten blok po drugiej stronie plaskowicej na
      przeciwko bazarku na dolku), pamietam placyk zabaw w okolicy ulicy meander na
      ktory przychodizlismy sie bawic i zaraz za nim byly ogrodki dzialkowe ktore o
      ile sie nie myle stojaj do dzis (jakim cudem), w miejscu KEN-u byly jakies
      takie chcaszcze ktore w lecie od czasu do czasu sie paliliy. Poamietam Iglopol
      (teraz jest tam Markpol przy dereniowej) sklep w ktorym nic oporcz octu nie
      bylo, czasem jak sie lody trafily to bylo swoeto. Tegojuz nie jesem pewien ale
      za moich czasow za belgradzka cywilizacja choc troche juz teenu zagarnela, ale
      Kabaty to byla jeszcze wies. Pamietam tez poczatek budowy kosciola
      przyskrzyzowaniu dereniowej i I.Ghandi (ktora trwa do dzis). Nikt nie
      wspomnial o mojej podstawowce 323 (klasy 1-3) ktora teraz chyba rozszerzyla
      swoja dzialalnosc na zerowke i klasy do 6. A pamieta ktos zerowke w bloku przy
      wasilkowskeigo (teraz tam jest szkola Jezykowa) jak mi sie nie chcialo butow
      zmieniac (w lecie oczywiscie) to chodzilem tam w papuciach domowych (spacer
      trwal okolo 5 min. pod czulym okiem mamy wygladajacym z balkonu) aw
      podstawowce 323 zawsze przechodilem przez zywoplot na przeciwko okna
      dyrektorki (taki niby skrot ale wiecej sie trzeba bylo z plotkiem napocic i
      przez zywoplot przedrzec) a pozniej trzeba bylo sie schylac zeby dyrektrka nie
      zlapala (jak ona sie nazywala byla taka chyuda wyskoa i wydawala sie byc
      strasznie ostra). A pamietacie zimowe wyprawy na gorke mt Kazury (oficjalnie
      to sie chyba teraz gora trzech szczotow nazywa a fe;P) pamietam tam takch
      gotkow z 10 lat starszychodemnie ktorzy ktorejs zimy znalezli sobie pokrywe od
      smietnika (takiego duzego ktore oproznia smieciara) i na niej we trzech
      zjezdzali w kierunku samochodow zaparkowanych na parkingu przy tamtejszej
      uliczce, w koncu chyba ktorys z samochodow na tej zabawie ucierpial. no i
      coroczne wyparawy do lasu kabackiego w dzien ziemi, podczas ktorejs podsunolem
      wychowawczyni zuzyta prezerwatywe (nie wiedzac co to jest) 'z pytaniem a co z
      tym zrobic?' uzyskalem odpowiedzc "Wyrzuc to jak najdalej odemnie!" :)

      Jak cos mi sie jeszcze przypomi to napisze

      Pozdrawiam Kazik
      • Gość: xxx Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 00:25
        Hehe, zapomniales jeszcze o Iglopolu, ktory stal przy Braci Wagow ;-)))) Teraz
        tam stoi zupelnie inny budynek. Tak w ogole, to budynki stoja tam przy
        ul.Meander. Na poczatku '80 w bloku obok Iglopolu byl sklepik 1001 drobiazgow,
        w ktorym bylo ich moze ze 100 ;-) Glownie haczyki do betonu, ale tez mieli
        saletre potasowa, ktora uzywalismy z kolegami do roznych ciekawych
        eksperymentow ;-)

        Pozatym warto wspomniec, ze na tylach Belgradzkiej - od strony szkoly 325 byl
        Pewex - w owych czasach ziemia obiecana dzieci i mlodzierzy ;-)

        Numer z prezerwatywa pierwszoligowy ;-) U nas tylko wysuwano czasem postulaty,
        aby w charakterze Marzanny zutylizwac pania od jez.polskiego ;-))
        • rubeus Re: Wspomnienia o Ursynowie 09.01.04, 20:16
          Drugi iglopol był chyba niedaleko skrzyżowania Dereniowej i Ciszewksiego.

          W Pewexie pare razy byłem... ba...
          nawet coś nie coś zostało mi zakupione tam :)

          A kto pamięta sklep Baltony w pasażu stokłosy ?
          • Gość: xxx Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.04, 20:59
            To nie byl Iglopol, tylko zwykly Spolem ;-) Pamietam, ze miescila sie tam
            "centrala" dystrybucji mleka. Tzn. Tam trzeba bylo pojsc i sie zarejestrowac,
            aby mleczarz dostarczyl rano mleko pod drzwi.

            A swoja droga, to teraz zamowienie mleka tak aby bylo pod drzwiami przed 7.00,
            a moze nawet 6.00 chyba bylo by niemozliwe. A niby mamy kapitalizm :-/ Z
            drugiej strony, kto by domofon otworzyl o tej porze ;-))))
    • spatologizowana_sempiterna Baniocha!!! 10.01.04, 17:00
      A Baniochę pamiętacie? Na Lechmana- kiedyś był tam taki spozywczak na uboczu,
      potem go zamknęli i otworzyli pod hasłem sklep Rolniczej Spółdzielni
      Produkcyjnej Baniocha. Ponieważ tam gdzie dziś straszy Leclerc straszyły
      krzaczory, Baniocha cieszyła się sporym zainteresowaniem.

      Takie wycinki mi do głowy przychodzą:
      - sklep składał się chyba z czterech stoisk (albo i pięciu - jeśli był osobno
      monopol, bo już nie pamiętam, nie korzystałem wtedy:) - warzywnego, nabiałowo-
      piekarniczego, - cukierniczego i obleśnej garmażerki przy wyjściu na zaplecze.

      -Baniocha miała swoje "hity": masło holenderskie na wagę (aż strach pomysleć z
      jakiego powodu trafiło ono na teren PRL...), śmietana "wiejska" sprzedawana z
      wiadra na wagę - trzeba było przynieść własny słoik, blok - czyli coś pomiędzy
      hałwą a marcepanem, marmolada - chyba też z jakiegoś wiadra sprzedawana.

      -Kiedyś sprzedawali tam jakąś wątróbkę - oczywiście na pniu rozkupioną - i na
      drugi dzień w radiu komunikaty, żeby tą wątróbkę natychmiast oddać do sklepu,
      bo coś z nią jest mocno nie tak.

      -dział cukierniczy cierpiał zawsze na deficyt obsługi. Panie po prostu
      pracowały gdzie indziej a najchętniej na zapleczu. I żeby kupić cokolwiek z
      tego działu trzeba było stać, stać, stać. A że człowiek młody i głupi był, to
      tak stał, zamiast isć na zaplecze i powalczyć o prawa konsumenta.

      -moje pierwsze samodzielne zakupy - to tam! A pani przekazała mojej mamie taką
      karteczkę, gdzie napisała co kupiłem i ile kosztowało, tak, żeby się nie
      martwiłą, że coś źle zrobiłem.

      -innym razem sprzedali mi zepsutego arbuza. Ponieważ człowiek był młody i
      głupi - to arbuz został odniesiony do sklepu już nie przeze mnie, czego żałuję,
      bo na pewno rozmowa przy jego oddawaniu była ciekawa...

      -najbliższy automat telefoniczny był właśnie pod Baniochą - niestety ten pod
      Wielobranżowym często się psuł - trzeba było np. grzmotnąć w tarczę. Niestety,
      było to takie miejsce, gdzie lubiły szczać psy, pijaki i inna zwierzyna.

      -obok Baniochy był (i jest do dziś) DK Stokłosy - kiedyś była tam chyba jakaś
      pracownia modelarstwa kolejowego - w każdym razie żeby popatrzeć na jeżdżące
      kolejki elektryczne nie trzeba było jeździć na Marszałkowską do Składnicy
      Harcerskiej

      -I był koncert Andrzeja Rosiewicza któregoś razu - w lecie jakoś, bo ciepło
      było - on coś tam śpiewał na estradzie w dołku przed Domem Kultury. I na bis
      zaśpiewał Michaiła (a jeszcze nie było chyba roku 1990). Po koncercie
      przechodził tak z półtora metra ode mnie. Dzieciaki rzuciły siępo autografy - a
      ja miałem tylko rower, pamiętnika przy sobie nie miałem, ani nawet kartki i
      długopisu.

      I niestety Baniochy już nie ma - po niej egzystował jeszcze dość długo taki z
      lekka zapyziały osiedlowy spożywczak z samoobsługą - ale i on nie przeżył walki
      z Leclerkiem. A szkoda

      Czy jeszcze ktoś pamięta jakieś ciekawostki z Baniochy?

      A w następnym odcinku będzie o barze "Zbych"!
    • martaa2 Re: Wspomnienia o Ursynowie 11.01.04, 14:43
      O ludzie ! Ja doskonale pamiętam " Bar Zbych" i tego chama co w nim handlował,
      a że miał jedyne w okolicy lody włoskie to zawsze tam się biegało. Nawiasem
      mówiąc lody były ohydne, sama woda bez smaku - ale kto tam wtedy znał te różne
      zagraniczne smaki. Pamiętam,że było tam było koszmarnie brudno, a w rogu stała
      gablota z różnymi deserami to nawet nie było widać co to za smakołyki- tak były
      pokryte warstwą kurzu.
      Potem ten pan miał budkę na bazarku przy Cynamonowej,gdzie handlował kwiatkami.
      • spatologizowana_sempiterna Bar Zbych i Oczko 14.01.04, 19:43
        To teraz o Zbychu.

        Mieścił się on w "dołku" przy budynku Lachmana 6 - od strony ZWM 6. Prowadził
        go taki wysoki, chudy pan z czarnymi włosami i brodą - i jakaś pani - być może
        żona. Sprzedawał rzeczywiście lody włoskie - dla mnie lody to zawsze były lody,
        bez żadnych odcieni ani szaleństw - więc jako lody, lody w Zbychu były w
        porządku. Poza tym były rurki z kremem czy inną śmietaną - to na zimowe czasy
        albo gdy się chorowało. Brudu za Chiny ludowe tam nie pamiętam (będąc małym się
        na to nie patzyło, zwłaszcza gdy kupowało się lody). Pamiętam za to, że stał
        tam telewizor. I któregoś razu jak tam byłem rano, leciała powtórka meczu
        Polska-Portugalia na MŚ w Meksyku - tego co go 1:0 wygraliśmy, a bramkę
        strzelił Smolarek.

        A co do prowadzącego -to mój kolega z klasy twierdził, że to jest jego wujek,
        nawet mówił do niego "wujku" - a do tej pani "ciociu" - ale on do każdego
        mówił "ciociu" albo "wujku", więc różnie mogło być. Coś jednak ten pan musiał
        mieć na rzeczy - bo jak teraz ty piszesz "cham", a jeszcze moja mama z
        koleżanką, jak je zaciągnąłem na lody do Zbycha to mówiły coś o
        jakimś "kryminaliście". Ja go z rok temu widziałem w telewizji jak komentował
        kolejne doroczne wylanie Smródki - jako sprzedawca z budki przy przystanku
        autobusowym róg Sikorskiego i Wilanowskiej. Chyba to też kwiaciarnia jest - nie
        pamiętam.

        I jeszcze ktoś przypomniał "Oczko" ZWM 5, rzut beretem od Zbycha - to dopiero
        było! Jakie tam ciastka mieli! I mieli taką faaaajną butlę z sokiem, w której
        ten sok "tańczył" (każdy szanujący się bar takie coś miał). Kiedyś nawet chyba
        tam na jakiejś imprezie karnwałowej czy mikołajkowej dla przedszkolaków byłem.
        Do Oczka wstępowało się zazwyczaj idąc do domu od 492 a potem 502. Do Zbycha -
        w drodze ze szkoły.

        I jeszcze Cafe Metro - gdzie, jak goście przychodzili, zaopatrywałem rodzinę w
        eklerki i ptysie. Czasem napoleonki. Nigdy nawet nikt się tym nie potruł!

        A teraz nie ma już ani Zbycha, ani Oczka, ani Cafe Metro :(
        • Gość: aga Re: Bar Zbych i Oczko IP: *.zapora / 217.96.25.* 06.02.04, 15:01
          no, ptysie to było to!!!!nie zapomn jak szłam przez całe osiedle z ZWM22 do
          Cafe Metro, było strasznie gorąco, wszystkie okna pootwierane, i z każdego
          slychać było dźwięk rozpoczynającego się filmy pt "Czterdziestolatek"
          Ale u Zbycha sie strułam, w prawdzie nie włoskimi, a taki co to się jadło w
          zime "ciepłe lody". Strasznie słodkie!!!
    • Gość: xxx Prospekt(?) Imielina i Na Skraju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.04, 23:23
      Z pierwszej polowy '80

      www.vsa.internetdsl.pl

      Jak widac lezy na serwerze TPSA, wiec malo dziala - jakby link lub odnosniki
      do poszczegolnych dokumentow nie dzialaly, to trzeba odswierzac az do
      skutku ;-)))))))))))))))))))

      Warto zwrocic uwage na mapke na str. 2 i 3. Jak widac duzo planowanych
      budynkow w ogole nie powstalo, tam, gdzie mialo nic nie byc czasem cos
      zbudowano, jak i oczywiscie w niektoryhc miejscach zbudowano zupelnie inne
      rzeczy niz planowano ;-)
      Ciekawy jest tez widok perspektywiczny ze str. 1 i 6 - najwyrazniej, powstal
      wg jeszcze wczesniejszego projektu niz mapka.

      Zawsze mnie bawilo podkreslanie na wszelkich planach istnienia nieistniejacej
      ulicy Komisji Edukacji Narodowej ;-)))))))))))))))))) , ktora wg rysunku miala
      miec po 4 pasy w kazdym kierunku...
    • pbd2 Re: Wspomnienia o Ursynowie 14.01.04, 20:59
      Pamiętam, a jakże...
      Sprowadziliśmy się w roku 1985, w lutym, na Lasek Brzozowy 2.Zima była ostra,
      autobus 486 miał całe zamarznięte szyby i w dodatku dojeżdżał tylko do
      Płaskowickiej. Dalej każdy musiał radzić sobie sam, tzn. w naszym przypadku
      trzeba było iść na sam koniec Lasku na piechotę. Początek drogi to był taki
      skrót między pętlą, a nieistniejącym jeszcze budynkiem spółdzielni "Przy
      Metrze", wtedy "Natolin". Przez pół roku chodziłem tak codziennie dwa razy,
      później była jazda 486 na plac Dzierżyńskiego, obecnie Bankowy, a stamtąd 111
      do szkoły na Muranowie, bo moja pierwsza szkoła ursynowska była dopiero w
      fazie fundamentów... Cywilizacja kończyła się wówczas na ul. Bażantarni, dalej
      to już były tylko pola, chłopi na furmankach itd. Zimą jeszcze w 1995 roku po
      moim osiedlu sunął jakiś rolniczy obywatel konnymi saniami w stronę Kabat.
      Ulice Lokajskiego i Raabego były już zamieszkałe, ale wyglądały jak
      wioska w Iraku - klockowate domy pośród lotnych piasków. Za to pomiędzy nimi
      był teren zajmowany wcześniej przez zaplecze budowy, pełen górek i dołków, przy
      czym dołki były na stałe wypełnione wodą. Tworzyło to coś w rodzaju miniatury
      jezior fińskich, pełno tam było żab, kijanek, wodnego ptactwa nawet. Później to
      zasypali, na terenie pojawili się jacyś Czesi, którzy mieli wybudować szkołę, a
      wybudowali jedynie azbestowy barak i pojechali do kraju, bo u nas właśnie padał
      komunizm, a u nich miał paść dopiero za parę miesięcy.
      Po drugiej stronie Rosoła - sady i ogrody od Nugatu aż po dzisiejszą Wąwozową,
      żadne tam osiedla dla Millera i kolegów. Zresztą ta ich część, gdzie mieszka
      obecnie p. premier, przetrwała najdłużej, jeszcze na początku studiów chodziłem
      tam na spacery z psem pośród dzikich ogródków działkowych...
      Pierwsza szkoła - 324 przy Szolc - Rogozińskiego. Druga - 70 przy Bruna (Górny
      Mokotów). Trzecia wreszcie - ta upragniona, na własnym osiedlu, numer 330. Na
      pierwszej lekcji podszedł do mnie nowy kolega i z nienacka przyfasolił mi z
      całej siły w łeb, tak dla żartu. Dziś jest dziennikarzem w "Stołku" i chyba
      nawet tego nie pamięta, bo to nie on dostał. Przed szkołą przez rok było
      klepisko zamiast trawnika, salę gimnastyczną otworzyli dopiero po pół roku,
      dyrektorki - rusycystki chyba nikt nie lubił (to był jeszcze 1987 rok) ale i
      tak to były piękne cztery lata. A później cztery jeszcze piękniejsze, w liceum
      Hirszfelda - Kossutha. Do szkoły na Imielin mogłem chodzić skrótami, przez
      tereny nad ślimaczącą się budową metra, bo o osiedlach pod nazwą Migdałowa
      nikomu się nie śniło.
      Z nazwą ulicy było czasem zabawnie. Jedna panienka, gdyśmy oboje byli w wieku
      licealnym, obraziła się na mnie, gdy przyszło do wymiany adresów, bo nie
      uwierzyła, że w Warszawie jest taka ulica. A potrzebną do ślubu metrykę chrztu
      z miasteczka na Podkarpaciu ksiądz tamtejszy wysłał pod adres "ul. Lasek
      Brzozowych".
      Co jeszcze... Milicyjne "Konsumy" przy Belgradzkiej, szare jak cały PRl, które
      nagle zamieniły się w kolorową, pełną towaru świątynię kupowania o
      nazwie "Globi", sklep z rybkami akwariowymi "Brzanka" (Mandarynki 6), którego
      ktoś obsmarował w "Pasmie", że żle traktuje klientów, barek "Natoliński" (Lasek
      B. 13) ze świetnymi lodami z automatu, po które wyskakiwało się ze szkoły na
      przerwach mimo surowych zakazów wspomnianej rusycystki... I drewniane budki na
      tzw. serku przy Lanciego, tam gdzie dziś stoją te okrągłe bloki. Można tam było
      dostać wszystko, od gumki do majtek po pyszne zapiekanki.
      Można tak do rana, może jeszcze tu wrócę i dopiszę więcej. A kiedyś może w
      ogóle wrócę na Natolin?
      Pozdrawiam wszystkich ursynowian, natolińczyków i kabatczyków. To świetnie, że
      tu się pojawił ten wątek. Dzięki.


      pbd2
    • Gość: Bartek Re: Mapa Ursynowa z 1986 roku IP: *.acn.waw.pl 25.01.04, 18:21
      Wątek wspomnieniowy jest super!
      W swoich archiwach znalzałem mapę Ursynowa z 1986 roku i pozwoliłem sobią ją
      zeskanować. Przez jakiś tydzień będzie dostępna pod poniższymi adresami - jeśli
      ktoś ma jakis serwer i chciałby umieścić ją na stałe, to prosze bardzo.

      Lepsza jakość:
      Strona z mapą (ok. 3,5 MB)
      ursynow.dominiak.waw.pl/ursynow1.jpg
      Strona z informacjami (ok. 2,3 MB)
      ursynow.dominiak.waw.pl/ursynow2.jpg
      Gorsza jakośc, ale tez dobra:
      Strona z mapą (ok. 913 KB)
      ursynow.dominiak.waw.pl/ursynow1_small.jpg
      Strona z informacjami (ok. 580 KB)
      ursynow.dominiak.waw.pl/ursynow2_small.jpg
      Pozdrawiam wszystkich z Ursynowa, a szczególnie tych, co przybyli tutaj jeszcze
      w latach 70.
      Bartek
      • Gość: sldpsl Re: Mapa Ursynowa z 1986 roku IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.01.04, 23:28
        Warto zwrócić uwagę na stronę planu Ursynowa z informacjami - jest tam "Klub
        606", Koncertowa 6. O ile pamiętam, w początkach Ursynowa, gdy bloki nie miały
        jeszcze widocznych tabliczek adresowych, swój dom szukało się po numerze. Ten
        przy Koncertowej 6 miał właśnie numer "606" i stąd nazwa tego klubu. Chyba, że
        moja pamięć zawodzi (bo w owych czasach berbeciem jeszcze byłem). Nie pamiętam
        niestety jaki numer miał mój dom przy Koncertowej, ale pamiętam, że te robocze,
        budowlane numery znikły wraz z ociepleniem budynków, bo były malowane farbą na
        szarych wielkich płytach. PS. A ma ktoś plan Ursynowa taki jeszcze z przełomu
        lat 70/80, gdzie byłyby projketowane ulice i bloki? Kiedyś taki plan widziałem,
        pamiętam, że projektowane metro było nazywane "szybką koleją miejską".
    • Gość: kahila Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.02.04, 00:53
      wracając do "Zbycha" ja jeszcze pamiętam lody na ciepło(takie okropecznie
      słodkie,różowe-ochyda).Na rurki tak chodziłam z rodziną,bo lodów włoskich nie
      lubiliśmy.
      Pamiętam też częste wycieczki do Wilanowa,rozpadające się chałupki na Skarpie
      (niektóre nadal tam są) i takie zbiorniki wodne,do których zrzucialiśmy stare
      opony(brat straszył mnie,że tam mieszka potwór) :)
      Koło Skarpy,zaraz przy ul.Rosoła był sad i wielkie zbiorowisko śmieci..niezłe
      miejsce do zabaw.
      Górki na Szolc-Rogozińskiego nie szpeciła rozpoczęta budowa...mały parczek za
      górką od zawsze był okupowany przez okoliczych amtorów napoi
      wysokoprocentowych..
      Pamiętam wyjścia z bratem do księgarni na Końskim Jarze-nigdzie indziej nie
      można było kupić podręczników...
      Pamiętam stare,porzucone samochody..ten zapach spalonej gumy,który się w nich
      nosił..
      No i oczywiście pamiętam moją pierwszą podstawówkę 318[Teligi] lata 1987/1990
      klasa B (pani Dmochowska potem Rothe)potem 311[Niepodległości,k.Domaniewskiej]
      klasa D (p.Hampel)
      Nadal mieszkam na Ursynowie.. i bardzo dobrze mi tutaj :)
      PZDR.Kahila
    • Gość: sldpsl Bazarek przy Ciszewskiego? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.02.04, 13:30
      No właśnie. Czy ktoś pamięta, czy był (to będzie jakoś tak w latach '83-'86)
      bazarek składający się z kilku blaszanych bud koło pętli Ursynów Płd przy
      Ciszewskiego? Mi się wydaje, że był, choć wówczas miałem bardzo mało lat a dziś
      moi rodzice już nie są tacy pewni, czy faktycznie owe budy stały. Coś jednak
      chyba musi w tym być, bo jeszcze na początku lat '90 koło pętli od strony
      Ciszewskiego stała drewniana buda (bodajże był w niej serwis rowerów) - dziś
      budy już nie ma, a w miejscu, o które pytam jest parking i dom przy Pasażu
      Ursynowskim 1. No więc jak - był bazar, czy go nie było?
    • pbd2 Re: Wspomnienia o Ursynowie 23.02.04, 18:10
      Wolica tzw. stara

      Pierwszy raz zaniosło mnie tam z kolegą z podstawówki jesienią 1987 roku.
      Nauczycielka kazała nam "odbyć wycieczkę pieszą w najbliższą okolicę" i to
      opisać. Więc odbyliśmy. Tamta Wolica... Asfaltu ani kostki nie było tam w ogóle
      (i aż szkoda, że dziś jest), autobus 104 jeżdził po "kocich łbach" od Nugatu do
      pętli koło zakładu ślusarskiego. To było podobno ostatnie takie miejsce w
      Warszawie. Do tego zakładu od czasu do czasu przxyprowadzano gospodarskie
      konie, bo właściciel był też kowalem, chyba także jednym z ostatnich w mieście.
      Nieprawdopodobne wrażenie robiły na nas czworaki między Kokosową a
      Nowoursynowską i cały ten bałagan pomiędzy nimi, te bieda - domki, wraki
      samochodów, sterty śmieci. To było za komuny, w szkole uczono nas, że w Polsce
      nie ma slumsów, a tu były najprawdziwsze, i to pod nosem. Poza tym były tam
      całkiem schludne drewniane chałupki, jakieś altanki, jedna nawet w kształcie
      beczki z ustawionym na górze...półksiężycem, wyglądało to jak na meczecie. I
      opuszczone, zarośnięte chwastami i krzakami posesje, one były chyba dla
      dwunastolatka najciekawsze... Pod skarpą rozciągały się nietknięte jeszcze Łąki
      Wilanowskie, żadnych budów tam nie było, żednych regularnych ogródków
      działkowych... Jeszcze przez wiele lat przychodziłem na Wolicę, krążyłem po
      krętych uliczkach na skarpie, cieszyło mnie, że w pewnym momencie wioska
      odżyła, zaczęto remontować zapuszczone domy (przez lata całe osiedle było
      przeznaczone do ...rozbiórki, miał tam podobno być park dla Ursynowa czy coś
      takiego),poprawiono bruk na Kokosowej... Niestety, później i tam wkroczyło
      MIASTO ze wszystkimi tego konsekwencjami. I kowal w końcu umarł, zresztą nikt
      by tam dziś nie miał po co do niego przychodzić - mało kto uprawia dziś na
      Wolicy ziemię...
      Ale i tak jest to wciąż piękny zakątek. Oby tylko naszym kochanym władzom
      starczyło mądrości dla zachowania tego, co jeszcze z dawnej Wolicy zostało...
      Plany budowy trasy przelotowej obok stadniny mnie przerażają...
      • Gość: Olaf Kowal IP: 62.233.164.* 23.02.04, 23:00
        Jeszcze na początku lat 90-tych dzialał zakład kowalski, co prawda nie na
        Ursynowie a na Powsinku (to dość blisko). Mieścił się na rogu ulic
        Przyczółkowej i Vogla. Później zakład upadł i tak jest do dziś, a szkoda. Jak
        byłem małym Chłopakiem jeździłem na ryby nad pobliskie jeziorko często zdażało
        się że widziałem jak ten właśnie kowal podkówa konie (ale to było bardzo dawno
        temu).
        • pbd2 Re: Kowal 24.02.04, 16:17
          Powsinek to jeszcze inna historia... Dawno tam nie byłem, pamiętam
          nieprawdopodobnie wąskie uliczki, przy których stały bardzo malownicze
          drewniane domki. Aha, jedna z ulic nazywa sie Brodzik, ciekaw jestem, dlaczego.
          czy tam ciągle jeszcze tak jest? Nie wyobrażam sobie tam bloków...
            • pbd2 Zniszczyli Moczydło! 25.02.04, 17:01
              I hm...Europejska! Zawsze się zastanawiam, kto to wymyślił. Przecież w 1951
              roku to była głęboka wieś! A i Europa dzięki tow. Stalinowi wtedy się trochę
              skurczyła... Nadal intryguje mnie Brodzik. Może tam kiedyś teren był podmokły,
              kałuże się robiły? Ta uliczka jest (była)dość błotnista.
              PS. Byłem parę miesięcy temu w okolicach ulicy Wełnianej. Gdyby mnie tam
              zrzucili w nocy ze spadochronu, to bym myślał, że się pomylili. Miejsce jest
              nierozpoznawalne. Na przykład całkowicie zniknęło wśród śmieci i połamanych
              gałęzi jeziorko na końcu ulicy. Wokół pełno w całości lub częściowo zbudowanych
              tzw. segmentów, Wełniana pokryła się kostką, znikły wierzby rosnące wzdłuż
              dawnego biegu ul. Rybałtów... A jeszcze kilka lat temu widziałem tam uczniów
              szkół plastycznych, jak malowali "pejzaż wsi mazowieckiej", jak mi
              powiedzieli... Szkoda pomnikowych lip przy Moczydłowskiej, stare drzewa nie
              lubią sąsiedztwa budynków tak potężnych, jak ten narożny. I gdzie był
              konserwator zabytków, gdy wydawano pozwolenie na budowę?
    • Gość: sldpsl Pierwsze światła IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.02.04, 14:18
      A pamięta ktoś, gdzie były zainstalowane pierwsze światła uliczne na Ursynowie?
      Na ulicy? Ależ skąd. Na ścianie bloku przy Koncertowej, zawisły w połowie
      lat '80 i migając trójkolorowo reklamowały zakład fotograficzny Foto Metro.
      Reklama była skuteczna, acz nazwa zakładu nieco myląca - pewnego dnia w okolicy
      zaczepił mnie pewien człowiek, pytający "gdzie jest ta wystawa fotograficzna na
      temat metra". Potem sygnalizatory wyłączono i tkwiły tylko na ścianie bloku -
      ostatnio jednak zauważyłem, że niestety je zdemontowano. A szkoda.
    • Gość: xxx Mapka Imielin/Na Skraju z przelomu '70-'80 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 11:48
      Znalazlem w papierach mapke (fotokopie mapki) z przelomu lat '70 i '80.

      Mapka zawiera uklad ulic i budynkow osiedli Imielin i Na Skraju z okresu
      budowy lub jeszcze z przed jej rozpoczecia. Wlaczajac w to "budowlana"
      numeracje budynkow i odrecznie (przez anonimowego urzednika) naniesione nazwy
      ulic.

      Mniej lub bardziej mozna ja pobrac stad:

      www.vsa.internetdsl.pl/ursyn-bud-300dpi.jpg

      Uwaga: Obrazek jest duzy, ok. 1,2MB.
      • Gość: sldpsl Re: Mapka Imielin/Na Skraju z przelomu '70-'80 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.04.04, 13:05
        Fantastyczna, tu jeszcze metro nazwya się "SKM" i te ambitne plany - szkoła
        FMS, jakiś Centralny Zarząd Spółdzielni, KEN z taką liczbą przejść podziemnych.
        Absolutna rewelacja.
        Warto jednak zwrócić uwagę, że plan sam w sobie jest całkiem ciekawy - z
        centralną Aleją KEN jako przelotową ulicą obudowaną parkingami i cichymi
        uliczkami osiedlowymi zbiegającymi się do centralnego punktu, czyli rzeczonej
        stacji "SKM".
        Nie ma ktoś podobnych planów osiedli Ursynowa Północnego?
        • Gość: xxx Plan z 1961r. ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.04, 14:54
          Planu osiedli Ursynowa Polnocnego na razie nie mam. Tzn. kiedys mialem, ale
          gdzies sie zapodzial w pomroce dziejow. Byl wydany na poczatku '80 razem z
          broszurka o Ursynowie. Mozna by sprobowac poszukac go w bibliotekach
          szkolnych, szkol na Ursynowie, ktore istnialy od 1980 lub 1981r. - o ile nie
          robiono w tych bibliotekach zbyt doglebnego porzadku.

          A na razie wrzucam na strone ( www.vsa.internetdsl.pl ) rowniez plan z
          1961r., ze stanem pierwotnym okolicy "przed rozpoczeciem budowy" Ursunowa i
          Sluzewca ;-)
    • ampolion Re: Wspomnienia o Ursynowie 29.04.04, 05:49
      Czyżbym był jedynym Matuzalemem ursynowskim?
      Pamiętam czasy kiedy to mieszkało się W URSYNOWIE, a nie na Ursynowie. Były to
      lata zaraz po wojnie, druga połowa lat czterdziestych. Matka pracowała w szkole
      zawodowej, chyba ogrodniczej, tam gdzie jest teraz SGGW. Zresztą Prof.
      Zielonko, za którego sprawą miejsce to przeszło pod patronat SGGW, w tejże
      szkole wówczas pracował. Autobusów ani metra nie było, trzeba było na piechotkę
      od Dworca Południowego na Puławskiej, dworca ciuchci do Piaseczna i Góry
      Kalwarii. Czasem tylko wyjątkowo, gdy rządowa "szewroleta" jechała do Natolina
      po jakiegoś dygnitarza można było okazyjnie dojechać na miejsce wygodnie.
      Jako dziecko bawiłem się w "ozdobnem", zjeżdżałem sankami torem na skarpie,
      łaziłem po poziomym drzewie koło pałacu. Na terenie była wtedy i szkoła
      powszechna w której zacząłem swoją karierę nukową. Przy bramie wjazdowej był z
      jednej strony internat, a z drugiej stare zabudowania mieszkalne dla pałacowych
      praconików. Był też tam wojenny schron.Przed bramą nie było nic tylko pola.
      Natomiast między pałacem a skarpą był wciąż jeszcze przyzwoity ogród z wciąż
      całą i piękną barierką, a pod nią, na dole było "akwarium" czyli murowany
      basenik. Przed nim była zwykła sadzawka. Z kolei po jednej stronie pałacu, tej
      drugiej od "ozdobnego", było ogromne drzewo, kasztan włoski.
      Mam trochę zdjęć rodzinnych tamże zrobionych, ale nie oglądam, zbyt to
      sentymentalne.
      • lorentyna Re: Wspomnienia o Ursynowie 05.05.04, 09:50
        Z okazji ogniska sąsiedzkiego na Jarach dowiedziałam się od rodziców co to jest
        Łąka na Olkówkach, teraz tam sama cukiernia stoi: na placu między ulicami
        Puszczyka a Wiolinową, a kiedyś były jeszcze dwa domki jako dzieci bawiliśmy
        się w nich w dom, potem byli tam sataniści taka krążyła legenda, a nastepnie
        się spaliły i je rozebrali i Olkówki to teraz tylko cukiernia i pole.
          • Gość: gaweł2 Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.polkomtel.com.pl 06.05.04, 12:24
            Ja mam takie ciekawe wspomnienia: w mojej szkole podstawowej pewien dyrektor
            powtarzał z uporem że: część z was mieszka w blokach we wsi ursynowo. Ale on
            tak poprostu miał. Zapuszczałem sie czasami w głębszy ursynów na swoim
            wspaniałym Wigry-3 (wersja eksportowa z lusterkiem i dzwonkiem) pojeździć po
            błotach i piachach placów budowy. Miałem kumpla na Meander, działał
            tam "osiedlowy klub majsterkowicza ANATOL", będący jednocześnie modelarnia
            lotniczą. Uczęszczałem tam budując rózne latajace dziwolągi (nawet silnikowe w
            klasie F3b). Instruktor o nazwisku Dzięcioł - człowiek bezbarwny i bez polotu -
            tak potrzebnego w pracy z młodzieżą. Tam przeżewaliśmy katastrofę Challangera,
            tam zaprzyjaźniony pilot PLL LOT pokazywał nam na mapie jak przemieszcza sie
            chmura dymów i pyłów radioaktywnych z Czernobyla (w jego wywody nie za bardzo
            wierzyliśmy, bo w telewizji mówili coś zupełnie innego). miałem paru kumpli z
            zacięciem pirotechnicznym, na szczęście ograniczonym do "bączków" z saletry i
            cukru, wszyscy żyją.
            Odpalali swoje "bomby" na terenie jakiejś budowy obok meander.
            A najbardziej utkwiła mi w pamieci sytuacja z podstawówki, do mojej klasy około
            roku 1983go dołączyła potężna grupa dzieciarni z Ursynowa. Dla zżytej już klasy
            było to jak granat w tłumie. Ludzie ci zachowywali sie nieco inaczej niż my,
            byli niechlujni, niekoleżeńscy, chamscy, reprezentujacy zupełnie inne wzorce
            zachowań (prawie wszyscy z małymi wyjątkami trafili do zawodówek, koleżanki
            stały sie "przedwczesnymi mamami" w wieku jat 16-stu i 17-stu) itp. Któregoś
            dnia wychowawczyni na lekcji "wychowawczej" uzupełniała dane uczniów w
            dzienniku. Dzieci pokolei wstawały i odpowiadały na pytania data urodzenia,
            miejsce urodzenia itd. kiedy mnie zapytano o miejsce urodzenia, odpowiedziałem
            zgodnie z prawdą Warszawa... od tej pory nikt ze mną nawet nie chciał
            rozmawiać. Mimo otwartego atlasu do geografii (tego niebieskiego z "sojuz-
            apollo" na okładce) nawet nie próbowałem odnaleźć miejscowości z których
            pochodzili moi koledzy i koleżanki, za mała podziałka mapy. Później ta grupa
            dzieci miała wycieczke na dworzec Centralny - bo to dla nich nowość - dla mnie
            mało interesująca, gdyż od lat na obozy i kolonie jeździłem z niego. To tak
            wbrew twierdzeniu że napływ do stolicy to zjawisko nowe...
            • Gość: Olaf Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: 62.233.164.* 07.05.04, 07:11
              Oczywiście że napływ ludzi do Warszawy to zjawisko nie nowe.
              W mojej okolicy jest taki blok przy ul. Wiolinowej (numeru nie podam) gdzie
              mieszkańcy na twarzach mają wypisane skąd pochodzą. Oczywiście pochodzenie z
              małej miejscowości to nic złego, ale tylko pod warunkiem że człowiek nie
              zachowuje sie w mieście jakby był nadal na wiosce.

              A pamiętacie coś takiego jak podwórkowe wojny?
              • lorentyna Re: Wspomnienia o Ursynowie 07.05.04, 11:30
                podwórkowe wojny to było to! po pierwsze ci z innych podwórek byli napadani w
                Lany Poniedziałek, potem jak się już wszyscy oblali wyruszaliśmy na tych za
                mostem (Koński Jar, Nutki) wszyscy razem.
                A jak zakładali chyba telefony, a może jakieś inne kable i całe osiedle było
                zryte takimi długimi wykopami, że można było przejść kilometry, to była
                codziennie regularna wojna, w okopach z podchodami (a potem to już byłam za
                duża)
    • Gość: Kaa Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.chello.pl 10.05.04, 14:00
      Mnie najbardziej wzruszają opowieści o starej Wolicy i SGGW.
      Do tej pory przynajmniej raz w tygodniu spaceruję sobie tamtędty, aczkolwiek to
      juz nie to samo :(
      Upchane segmenty, ściśnięte domki jednorodzinne psują krajobraz, który mógł
      pozostać takim warszawskim unikatem- taka wieś w mieście.
      Na szczęście Nowoursynowska pozostała wybrukowana kocimi łbami.

      A co powiecie o parku natolińskim?
      Pamiętacie rządowe imprezy za zamknietym płotem?

      Co waszym zdaniem pozostało niezmienione od "tamtych" czasów?
    • Gość: TRUSKAVA Re: Wspomnienia o Ursynowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 11:06
      Wprowadziłem się na Ursynów w II-ej klasie szkoły podstawowej,
      w marcu 1982 r. Szkoły nie zmieniłem, więc do 1988 roku
      dojeżdżałem do SP nr 212 na Stegnach (najpierw autobusem 177,
      potem też 185, albo po przesiadce 195).

      Nie dojeżdżałem nigdy do Pyr, Grabowa czy Dąbrówki, ale pamiętam
      te autobusy szkolne. Wielu kumpli z podwórka tam jeździło.

      Nie wiem gdzie wtedy kończyła się cywilizacja, ale ostatnie zamieszkane
      bloki kończyły się na linii ul. Płaskowickiej. Dalej na południe
      wszystko było w budowie (bloki na ul. Mandarynki, Lasek Brzozowy itp.).
      Być może Meander, albo Na Uboczu też były zasiedlone, ale tego nie wiem...

      Jak wszyscy, pamiętam budowe metra i objazdy z tym związane.
      Tak jak wielu, chodziliśmy tam bawić się "w wojnę" lub "chowanego"...

      Pamiętam ALEX'a. Była tam tak nietypowa, niekomputerowa gra:
      W zamknietym, szklanym pudle była miniaturka helikoptera na uwięzi,
      na takim ramieniu. Helikopterek czaderski, dwu-śmigłowy. Gra nie miała
      jakiegoś większego celu, poza lataniem sobie tym helikopterem w kółko i
      lądowaniem na aktualnie podswietlonych "lądowiskach".
      I ktoregoś dnia jakiś łepek znudzony wielce monotonią gry,
      zamist grać jak należy (czyli startować i lądować co chwilę),
      latał sobie bez przerwy w kółko, tak że w końcu owy helikopter
      urwał sie z ramienia. Szyby nie stłukł, ale gra już była "do dupy".
      Chyba już jej nie naprawili później...

      Pamiętam jak kręcili Alternatywy 4 (zwłaszcza odcinki "z ciuchcią"
      i "ze spadającym z dźwigu samochodem")...

      Pamiętam jak jeździły "luksusuowe" autokary ORBIS w ramach wspomagania
      komunikacji miejskiej (stare MERCEDES'y, jugosłowiańskie TAM'y i
      nowoczesne IKARUS'y, z automatyczie otwieranymi drzwiami).
      To był luksus, bo bilet ulgowy kosztował wtedy 50 gr, "normalny" 1,50 zł,
      a do ORBIS'u 3,00 zł.

      Pamiętam jak budowali BATMAR...

      Pamiętam jak budowali pętlę autobusową przy Płaskowickiej...

      Pamiętam jak zmieniał sie widok z mojego okna:
      Najpierw były wielkie "nieużytki" z wielkimi płytami betonowymi i
      górami gliny. Przez te "pola" chodziłem do najbliższych sklepów
      spożywczych, w których nic nigdy nie było (na Szolc-Rogozińskiego i
      na Grzegorzewskiej).
      Potem wybudowano szkołę (numeru nie pamiętam),
      Później po jednej stronie szkoły powstał "Sobieski",
      po drugiej budynki spółdzielni "Na Skraju".
      Później szkołe rozbudowano, zmodernizowano boisko...


      Pewnie wiele jeszcze innych rzeczy pamiętam, ale nic mi teraz nie przychodzi na
      myśl...


      Pozdr@wiam

      TRUSKAVA
Inne wątki na temat: