baszkatp1
20.07.09, 21:44
Posłuchałam rad lekarzy a zwłaszcza lekarza rodzinnego i wzięłam się
za siebie. Walka z kilogramami trwała 2 lata. Teraz jestem o 23
kilogramy lżejsza i czuję się naprawdę świetnie fizycznie ale czy
psychicznie.
Najpierw słyszałam uwagi o jak ty wyglądasz ale się poprawiłaś. Teraz
słyszę ale ty schudłaś ,jak ty źle wyglądasz. Żeby schudnąć zmieniłam
zasady odżywiania, stosuję dietę niskokaloryczną, straciłam pracę a
pracowałam w biurze i podjęłam pracę jako kurier (czyli mam dużo
ruchu o każdej porze roku). Chudłam powoli po ok. 1 kg na miesiąc.
Swoimi doświadczeniami chciałam dzielić się z koleżankami. Te z kolei
traktowały mnie jak świadka jehowy. Co ja opowiadam, jak to zmienić
zasady żywienia. Przecież moja rodzina lubi i musi mieć na niedzielny
obiad tłusty rosół i schabowy najlepiej z frytkami. A do kawy to musi
być ciasto a nie jakaś galaretka z owocami lub sałatka owocowa.
I tak powoli wraz z ubytkiem kilogramów traciłam coraz bardziej moje
koleżanki. Po utracie 23 kilograma już ich można powiedzieć nie było.
Jest mi trudno przyzwyczaić się do nowego wyglądu. Mam kolejny
problem- wymiana garderoby na duuuużo mniejszą i typowo babski
problem w czym mi teraz będzie dobrze.
Doszłam do wniosku, że jak już się straci te zbędne kilogramy to
trzeba jeszcze umieć siebie zaakceptować po tak radykalnej zmianie,
zwłaszcza jak ma się blisko pół wieku na karku i ciągle pojawiające
się pytanie czy warto było ? Może jednak w tym wieku należało już
zostać pulpecją i z godnością się zestarzeć.