Maniery przyłóżkowe robią różnicę

IP: *.chello.pl 15.02.10, 23:14
Też rodziłam w Ujastku i mam takie samo zdanie - niestety ten szpital choć
bardzo ładny i z dobrym sprzętem jest oblegany i często zdarzają się
przepełnienia. A co do personelu - było więcej pielęgniarek opryskliwych niż
tych przyjaznych i z sercem. Być może za mało im płaca?
    • Gość: Ewelina Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.43.205.131-static.reverse.softlayer.com 16.02.10, 07:00
      W Polsce nigdy nie będzie tak jak w Stanach lub innych cywilizowanych krajach.
      Jesteśmy traktowani przedmiotowo a nie podmiotowo, a pieniądz jest
      najważniejszy bo z nim można o wiele więcej. Smutne
      • sokolasty Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę 19.02.10, 10:40
        Jako nauczyciel zarabiam niespełna 2 tys. zł, oczekiwanie ode mnie, że będę płacił dodatkowo za lepszą opiekę, jest nieuczciwe.

        Tzn, nieuczciwe jest, bo płaci składki od swojego wynagrodzenia czy bo mało zarabia? Ten, co zarabia więcej, płaci wyższe składki, a więc jest nieuczciwe tym bardziej.
        • Gość: Tomek Polscy lekarze sa wciaz prawie cywilizowani... IP: *.2-4.cable.virginmedia.com 19.02.10, 14:20
          Poldzicy, juz jedna noga w Europie, mentalnosc i sentyment ciagnie do Azji, tacy
          sa Polscy lekarze.

          20 lat Polacy maja juz mozliwosc ogladania w telewizorach zachodnie seriale o
          lekarzach z Ameryki, ostatnio kreca juz calkiem dobre polskie seriale o
          lekarzach, ale to nie sa prawdziwi lekarze, takich jest moze z 5% w Polsce. Na
          szczescie ich liczba rosnie.

          Wiekszosc ma zachowania, ktore - mowie calkiem serio - na zachodzie nie
          spotkalem u drobnych pijaczkow, cpunow na ulicy, murarzy, kierowcow autobusow,
          ktorzy zawsze podziekuja czy przeprosza.

          Gdyby nie ich czesto relatywnie wysokie umiejetnosci, to zachowaniem blisko im
          do szamanow z wiosek w Ghanie. Chce wierzyc w to, ze wykorzystuja swoje
          umiejetnosci, ze zalezy im na wyleczeniu pacjenta, skoro odnosza sie do nich jak
          w starszy kapral do rekruta w rosyjskiej armii. Ze maja jakakolwiek motywacje,
          chca uchodzic za profesjonalistow, a nie tylko budzic szacunek w swojej
          dzielnicy, za nieprzejednana, prawie mafijna postawe wobec pacjenta, na ktorym
          grozba utraty zycia, wymuszaja pieniadze.

          W Polsce to sie nazywa "lapowka".

          • Gość: emka Re: Polscy lekarze sa wciaz prawie cywilizowani.. IP: *.2-4.cable.virginmedia.com 19.02.10, 16:55
            "Gdyby nie ich czesto relatywnie wysokie umiejetnosci, to zachowaniem blisko im
            do szamanow z wiosek w Ghanie. "

            Wierz mi- nawet w Ghanie ma się lepsze podejście do pacjenta- wiem z autopsji.
            • alfalfa Re: Polscy lekarze sa wciaz prawie cywilizowani.. 19.02.10, 17:02
              Rodziłaś w Ghanie? Opowiedz coś więcej.
              A.
        • Gość: Adam Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.chello.pl 20.02.10, 12:46
          Jestem ojcem z wywiadu. Autorka obcięła część mojej wypowiedzi. Chodziło o to,
          że pieniądze powinny być przechowywane na indywidualnych kontach zdrowotnych, a
          nie wrzucane do jednej puli. Przez 10 lat nie chorowałem, nie korzystałem z
          usług NFZ, więc gdyby moje pieniądze były odkładane, stać by mnie było na więcej
          niż standardową opiekę daleką od marzeń. Oczywiście każdy ma inne wymagania i
          każdy ma inne doświadczenia. Nie mam zamiaru wgłębiać się w dyskusję. Ja i moja
          żona tam byliśmy i wiemy co było ok, a co było nie tak
      • Gość: emka A czyja to wina? IP: *.2-4.cable.virginmedia.com 19.02.10, 16:53
        Samych pacjentek bo dają się tak traktować. Co do pieniędzy-też jesteście same
        sobie winne latając przed lub po porodzie z prezentami lub kopertami za coś co
        wam się należy jak psu buda. Potem się dziwić,że lekarz czy pielęgniarka
        opryskliwa dla innych- tych co na prezenty wdzięczności nie stać.
    • Gość: Marta Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: 213.229.83.* 16.02.10, 07:12
      W Polsce płacisz składki i Twoje pieniądze idą na pensje, wystrój "pałaców"
      ZUS i tak dalej. Twoje pieniądze powinny iść na Twoje własne konto i sam
      powinieneś decydować co z nimi zrobisz a nie huśtać się w koszyku świadczeń
      gwarantowanych.
    • Gość: Matka 2 dzieci Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: 67.159.44.* 16.02.10, 08:26
      Miałam przyjemność dwa razy rodzić po ludzku - ale miałam położną za 900
      złotych i kopertowe znieczulenie. Opisane w artykule sytuacje to codzienność
      dla biednych. A Tatusiom nic do porodówki, wolę rodzić sama
      • Gość: Ujastek Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: 85.17.145.* 16.02.10, 08:33
        Codzienność dla biednych - współczuję poziomu myślenia! Tatusiom nic do
        porodówki? Mam nadzieję, że Twój sposób podejścia do życia to nie codzienność!!!
      • Gość: Adrian Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: 66.45.237.* 16.02.10, 11:59
        To tatusiek jest tylko do spłodzenia i do wyrzucenia???????????? Mam prawo jako
        facet być ze swoją kobietą, żoną czy kochanką, i mam prawo być z małym od
        pierwszych chwil. Pozwól że facet wybierze czy idzie pić czy z żoną rodzić. Bo
        jak nie mam mieć tego prawa to czemu mam później dawać pieniądze na dziecko
        którego porodu nawet nie widziałem?
        • kosmiczny_swir Dawaj kase na dzieciaka i wynocha. 19.02.10, 09:39
          Dawaj kase na dzieciaka i wynocha. Splodziles dzieciaka ale nie jest twoj. Takie
          jest tlumaczenie na ludzki jezyk niecheci do mezczyzny przy porodzie.
        • Gość: foahoka Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.10, 11:12
          >Mam prawo jako
          > facet być ze swoją kobietą, żoną czy kochanką, i mam prawo być z małym od
          > pierwszych chwil. Pozwól że facet wybierze czy idzie pić czy z żoną rodzić.
          Czasami, z różnych powodów, kobieta nie chce aby towarzyszył jej przy porodzie
          mąż, partner, kochanek. Owszem, ma do tego prawo (a nie obowiązek) ale
          ostatecznie decyduje kobieta (i jest to naprawdę znikomy procent)więc nie
          pieklij...
          >Bo
          > jak nie mam mieć tego prawa to czemu mam później dawać pieniądze na dziecko
          > którego porodu nawet nie widziałem?
          z takim podejściem to nie wiem czy w ogóle powinieneś mieć jakiekolwiek dzieci
          - pieniactwo, dziecinada i prostactwo...lepiej się nie rozmnażaj bo to może być
          dziedziczne...
        • basia75lubsko Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę 19.02.10, 13:23
          W 100% popieram. Ja rodziłam 2,5 roku temu po raz drugi i był ze mną mój
          partner. Fakt kosztowało to 50 złotych, ale nie żałuję, że był ze mną. Moim
          zdaniem faceci mają prawo być ze swoimi kobietami w tak ważnym momencie.Więź
          dziecka i matki zaczyna się już podczas ciąży, gdy maleństwo jest bezpieczne w
          brzuszku. Dajmy więc szansę ojcom by ich więź zaczęła się już przy narodzinach
          dziecka, bo i tak są parę miesięcy "w plecy".
          • Gość: Autor Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.10, 15:19
            gdzie Wy rodzicie, że mąż nie może być przy porodzie? że nie może być po
            narodzinach? gdy żona rodziła to 'wygoniono' mnie po całym dniu dopiero o 2 w
            nocy, na porodówce było chyba więcej osób towarzyszących niż kobiet rodzących,
            nikt problemów nie robił, co prawda sajgon momentami się robił (akurat w ciągu
            3-4 godzin było z 10 porodów) ale jakoś to ogarniane było przez położne... tak
            samo już po urodzeniu, problemem jest bardziej to, że można bez problemu wejść
            do szpitala, dużo odwiedzin...
      • ultra.kuku Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę 19.02.10, 16:42
        A mi sie zawsze wydawalo, ze jak ktos biedny, to nie powinien miec dzieci...
        • Gość: Adam Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.chello.pl 20.02.10, 12:50
          Nie uważamy się za biednych, co nie oznacza, że będziemy wyrzucać pieniądze w
          błoto dając je położnej za to, co i tak należy do jej obowiązków i za co
          otrzymuje pensję. To tak, jakbym ja jako nauczyciel brał pieniądze za to, że
          nauczę. Bo uczyć mogę wszystkich w ramach standardowej edukacji, ale przyłożę
          się i nauczę tych, których rodzice dadzą mi w łapę. NONSENS
    • Gość: Ujastek Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: 85.17.145.* 16.02.10, 08:31
      Ja rodziłam w Ujastku i nie miałam problemów, a moja koleżanka rodziła 3
      miesiące później i była bardzo niezadowolona. Zależy na jaki czas się trafi.
      Jednak w moim przypadku i koleżanki opieka naszych mężczyzn była mocno blokowana
      przez personel. O pomocy w myciu nie było mowy. Poród rodzinny jest tylko z nazwy...
      • Gość: muterek Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.chello.pl 19.02.10, 11:42
        Hm..dziwne, ja też rodziłam na Ujastku i to w "andrzejki" więc personel mógłby
        być bardziej chętny do lania wosku niż miłej obsługi.A tymczasem wręcz
        odwrotnie. Mąż był i to cały czas, przy porodzie nawet bez fartucha bo się w
        automacie skończyły - położna oddała mu swój i włożyła inny. Na sali poporodowej
        aż do 1 w nocy (urodziłam o 20), bez problemu. Na sali przedporodowej to samo,
        cały czas, ja drzemałam na łóżku a on na worku sako ;) Cały czas razem, położna
        i lekarz świetni bez "koperty", cały czas sama mogłam kontrolować swój poród.
        Pytano o wszystko, nawet o zgodę na podgolenie "jeża" na dole. Coś się tatusiowi
        Michaliny z artykułu pokićkało, jakie kilkanaście rodzących, jakie kartony? Ej,
        Ujastek zgarnia większość rodzących to konkurencja musi pobluzgać...
        • Gość: Adam Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.chello.pl 20.02.10, 12:52
          Zadufana w sobie osóbko, nie zarzucaj nam kłamstwa i nie wstawiaj nas do
          "konkurencji", bo może się to dla Ciebie źle skończyć. Pamiętaj, że za
          zniesławienie i oszczerstwa też jest kara wg KPK.
      • Gość: Autor Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.10, 15:22
        o jakim myciu mówisz?

        dziecka? po naturalnym porodzie w szpitalu się przebywa zwykle 3 dni, w tym
        czasie dziecko jest myte 3 razy, więc wytrzymaj, to działka położnych aby przy
        kąpieli też oglądały dziecko, całe życie będziesz mogła być dziecko...

        ciebie? po naturalnym porodzie i kilku godzinach odpoczynku sama dasz radę się umyć,
        po cesarce w pierwszych dniach pomoc się przyda, raczej położne tego nie blokują
        choć im szybciej się zaczniesz myć sama, chodzić swobodnie tym lepiej...
    • Gość: anna.kol@op.pl Ojciec poza nawiasem IP: 67.159.45.* 16.02.10, 16:32
      Szanowna Redakcjo. Cieszę się, że ktoś odważył się poruszyć ten temat. Ciąża
      stała się w ostatnich latach w Polsce tematem tabu. W kolejce lepiej się nie
      odzywać, że jest się w ciąży i ma się prawa, w autobusach, tramwajach także
      nie warto nic mówić, bo można usłyszeć przykre słowa od współpasażerów.
      Niestety również służba zdrowia obniżyła loty i traktuje swoich pacjentów jak
      konieczne zło. Kiedyś mówiło się lekarz z powołania, teraz takich ze świeczką
      szukać. Historia p. Adama jeżeli dobrze pamiętam jest odzwierciedleniem
      chorych zasad. Bo dlaczego nie może mąż pomóc umyć się żonie w trakcie porodu
      rodzinnego? Słyszałam o wielu takich przypadkach. Dlaczego rodzina nie może
      być obecna przy cesarce ( chyba że dobrze zapłaci )? Bo może coś dostrzec i
      być niewygodnym świadkiem w razie komplikacji? Bo lekarze nie lubią gdy się im
      patrzy na ręce? Dlaczego rola ojca została zredukowana do roli dostarczyciela
      plemników a później pieniędzy? A później się mówi: MY KOBIETY ŻĄDAMY
      RÓWNOUPRAWNIENIA, same tworząc mury i głupie tradycje. Nie ma nic gorszego, od
      złego wspomnienia porodu własnego dziecka. A Państwo powinno stworzyć taki
      system, aby gwarantował prywatność ( intymność ) i bezpieczeństwo. W końcu po
      to płacimy składki i to z naszych pieniędzy owe pielęgniarki i lekarze pracują.
      A już kompletnym chamstwem jest branie pieniędzy przez położne za "specjalną"
      opiekę. Dzielić ludzi na lepszych i gorszych? Gdzieś już kiedyś o tym czytałam...
      • Gość: ktosiek Re: IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 19.02.10, 15:21
        Nawet w Kościele patrzą teraz na ciężarną wilkiem, bo trzeba jej
        ustąpić miejsca. Ja właśnie spotkałam się z takim traktowaniem w
        Wielkanoc kiedy poszłam na Rezurekcję.
      • Gość: nastka Re: Ojciec poza nawiasem IP: *.chello.pl 19.02.10, 15:56
        no, nie wszędzie jest tak źle
        ja rodziłam całkiem niedawno 3 miesiące temu, w Warszawie na Madalińskiego.
        Miałam cesarkę, wiedziałam, że będzie potrzebna, ale chciałam, żeby mąż przy
        mnie był. Kosztowało to 150 złotych (poród rodzinny drogami natury w tym
        szpitalu nic nie kosztuje). Kiedy okazało się, że nie da się u mnie, niestety,
        zastosować znieczulenia zewnątrzoponowego, tylko trzeba ogólne, personel
        szpitala wytłumaczył mężowi, że nic tu po nim, bo i tak mi nie pomoże, ale
        zawołają go natychmiast po cięciu. Tak też zrobili i nie wzięli tych 150 zł, a
        mąż mógł być przy małej od pierwszej chwili. Gdyby mój mąż się uparł, mógłby być
        na tej sali porodowej mimo tego, że ja nie byłam przytomna. Ale ja sama nie
        chciałam, żeby widział mnie w takim stanie. Więc proszę, nie generalizujcie -
        wszystko zależy od ludzi.
        Tak samo jest zresztą z ustępowaniem miejsca czy pomaganiem - nie poruszałam się
        wprawdzie w ciąży często komunikacją miejską, ale jeśli już gdzieś jechałam,
        zawsze ktoś mi ustępował - częściej jakiś młody chłopak niż np. kobieta w sile
        wieku. To tyle o solidarności płci.
        Natomiast teraz, kiedy wychodzę z wózkiem, co chwilę słyszę pytanie, czy nie
        potrzebuję pomocy - aż mnie to zadziwia.
        • Gość: Adam Re: Ojciec poza nawiasem IP: *.chello.pl 20.02.10, 12:55
          Oczywiście, że nie wszędzie jest źle. Autorka chyba nie miała tego na myśli.
          Może chciała wywołać burzę mózgów :). A na poważnie - nawet jeżeli sytuacja taka
          ma miejsce tylko w kilkunastu procentach, to także i to trzeba poprawić...
    • agatabystrzejewska Maniery przyłóżkowe robią różnicę 19.02.10, 09:21
      ja rodzilam w poznaniu na ul.lutyckiej.fakt- mialam zalatwiona polozna ale mam
      wrazenie ze bez niej byloby tak samo. moj maz byl przy mnie caly czas przy
      lozku-lezal na nim ze mna i trzymal mnie za reke. poproszono zeby wyszedl
      tylko na chwile -kiedy zblizala sie zasadnnicza czesc porodu, ale zaraz
      wrocil. personel byl bardzo mily i pomocny a jednoczesnie zdecydowany wiec
      czulam sie pewnie, pozdrawiam
    • ojca Przeciez to tak niewiele 19.02.10, 09:23
      Wystarczy być uprzejmym i wyrozumiałym, to nic nie kosztuje, nie trzeba
      przechodzić żmudnych kursów. Smutne, że dopiero koperta z pieniędzmi uruchamia
      wymuszoną uprzejmość.
    • Gość: Olka Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.chello.pl 19.02.10, 09:26
      Takie rzeczy się zdarzają i jest mi z tego powodu przykro.
      Niedawno rodziłam w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie i jestem bardzo
      zadowolona, zarówno ja jak i mój mąż. Mąż był ze mną od początku porodu,
      byliśmy sami w małym pokoiku i choć obok były jeszcze dwie rodzące a ściany
      nie były do sufitu i było słychac co dzieje się obok to naprawdę nie
      przeszkadzało. Może wpływ na to miało postępowanie położnych, lekarzy,
      pielęgniarek jak i pań salowych, które cały czas sprawdzały czy wszystko jest
      ok, czy niczego nie potrzeba. Sam poród przebiegł bardzo sprawnie i szybko.
      Mąż był do samego końca, wyszedł z małym jak mnie szyli po nacięciu.
      Później też było bardzo dobrze, mąż siedział ze mną w pokoju całą noc,
      zajmował się mną i synem... i nikt nawet mu nie powiedział, że nie ma teraz
      godzin odwiedzin.

      Na koniec dodam, że nic za poród rodzinny nie płaciliśmy, za specjalną opiekę
      położnej też nie. Wszystko odbyło się bezpłatnie.

      Tak więc następne dziecko zamierzam rodzić w tym samym szpitalu.

      Aha jeszcze jedno "matka 2 dzieci" to chyba jakaś ciemnota totalna z zadupiewa
      gdzie faceci zwyczajnie nie mają potrzeby uczestniczyć w porodach i wolą chlać
      z kumplami... inaczej nie wyobrażam sobie żeby kobieta mogła tak powiedzieć.
    • aga999929 Maniery przyłóżkowe robią różnicę 19.02.10, 09:29
      W Elblągu w szpitalu przy ul. Komeńskiego nawet jak poród nie jest
      rodzinny ojciec może być w czasie wstępnym porodu a przecież to
      czasami trwa parę godzin. Sama widziałam jak tato został przy
      słabszym bliźniaku a mama opiekowała się tym który mógł być przy
      niej. Atmoswera jest taka czasami nawet śmieszna. Sama wysłałam
      kiedyś tatusia do dziecka bo był tak zakręcony, że nie dotarłoby do
      niego, że żona na cesarkę jedzie. W sumie jak się chce to można.
      lekarze tam są wyrozumiali i nie stawiają siebie na piedestale.
      Dotyczy to nie tylko porodu rodzinnego. Ja leżałam miesiącami na
      podtrzymaniu i byłam urlopowana na zjazdy na studia dano midostęp do
      komputera i studiowałam w szpitalu bozrozumiano, że to też jest
      życiowa sprawa.
      • Gość: Marta Stebnicka Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.chello.pl 19.02.10, 09:31
    • Gość: gosc Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.ists.pl 19.02.10, 09:32
      Z tym że w Ujastku nie ma sal do porodów rodzinnych :P
    • Gość: marta Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.chello.pl 19.02.10, 09:36
      Ja rodziłam w Krakowie w szpitalu uniwersyteckim. Mimo, że miałam cesarkę, narzeczony mógł być przy mnie. Nie było problemu. Mógł siedzieć ze mną cały czas, przewijać malucha i położne odpowiadały na jego pytania.
      Opieka też była naprawdę dobra i za nic ekstra nie płaciłam.
      Jedyny minus to wiecznie kręcący się studenci. Ale tak to naprawdę polecam.
    • Gość: K Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.wpk.p.lodz.pl 19.02.10, 09:49
      Moja żona rodziła kilka tygodni temu w szpitalu im. Kopernika w Łodzi. Poród
      wyglądał zupełnie inaczej niż ten opisany w artykule. Sala porodowa była
      kameralna, ale z powodu braku miejsca służyła jednocześnie jako pokój badań. Z
      tego powodu na 15 minut musiałem opuścić żonę gdy lekarze badali inne kobiety.
      Mimo tego, pobyt w szpitalu wspominamy z żoną bardzo dobrze, bo przecież
      najważniejsi są ludzie, a personel był bardzo przyjazny - ani razu nie
      poczułem się tam niemile widziany. Położna podpowiedziała żonie
      najwygodniejszą pozycję i, co najważniejsze, mogła ona rodzić jak jej było
      wygodnie - Położna się do niej dostosowała. Podczas skurczów żona kucała, a ja
      pomagałem jej wstawać, więc czułem się potrzebny. Zapytano się jej czy życzy
      sobie nacięcie krocza, czy podać jej oksytocynę na przyspieszenie porodu.
      Jedyne czego żałuję, to to, że nie zdążyłem podziękować Pani Położnej :(
      • Gość: gość taki tam Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: 81.26.5.* 19.02.10, 10:11
        Więc wróć tam, gdy/jeśli będziesz mieć okazję i podziękuj choćby jednym słowem.
        Takie rzeczy zawsze dodają ochoty do dalszej i lepszej pracy
    • Gość: mała Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.10, 09:56
      nie wiem co myśleć o naszej służbie zdrowia? Chyba tylko jedno-to
      nie winien system, którym nieuczciwi lekarze się zasłaniają tylko
      ludzie!!! Ja rodziłam 2 dzieci w małym powiatowym miasteczku i
      opiekę miałam na medal,mąż był przy obu porodach.wiele moich
      znajomych równiesz sobie chwali. A co do USA - moja znajoma rodziła
      w Nowym Yorku i cierpiała wiele godzin bo wszystko było w porządku
      a lekarz stwierdził, że to musi boleć! Choć opiekę przed i po
      porodziesobie chwali. Więc podkreslam -wszystkiemu winien
      człowiek!!
      • mycha79 Moje wspomnienia z porodów 19.02.10, 10:27
        Ja rodziłam 2 razy w szpitalu w Wejherowie. Mąż był przy obu naszych
        porodach. Nie miałam opłaconej położnej, (w tym szpitalu tego się w
        ogóle nie praktykuje), mąż był przy mnie od początku do końca.
        Położne bardzo nam pomagały, proponowały różne pozycje rodzenia,
        pokazywały w jaki sposób mąż może mi pomagać. Zostawiały nas samych i
        zaglądały co kilka minut. Miałam do swojej dyspozycji piłkę, prysznic
        w sali, drabinki, wygodne łóżko porodowe, krzesło porodowe, radio z
        muzyką. Po urodzeniu dzieci, pępowinę odcinał mąż, potem maluszki
        trafiały na mój brzuch, do mojej piersi, potem były ważone, mierzone,
        cały czas na naszych oczach. Gdy ja rodziłam łożysko, mój mąż trzymał
        córkę na rękach, siedział przy moim łóżku. Opieka poporodowa również
        była wspaniala. Dzeci mogły być cały czas z mamami, jeśli jednak mama
        chciała by maluch został zabrany to taka możliwość rónież istaniała.
        Szpital kładł nacisk na karmienie piersią, mamy zawsze mogły liczyć
        na profesjonalną pomoc, była jednak ze mną w pokoju dziewczyna, która
        nie chciała karmić, po rozmowie z doradcą laktacyjnym, który
        przedstawił jej wszystkie zalety karmienia nadal twierdziła, że jej
        dziecko się nie najada i chce je dokarmiać nikt z nią nie dyskutował,
        dziecku podano butelkę bo to w końcu jej decyzja i jej dziecko.
        Niestety wiem że to co opisane jest w artykule jest w wielu
        szpitalach normą. I to jest straszne. Cieszę się, że mnie to ominęło.

        Nie podoba mi się tylko jedna rzecz opisana, przez panią, która
        rodziła w USA, że dziwnie patrzy się na kobietę, która rodzi bez
        męża. Przepraszam bardzo, ale zmuszanie mężczyzny do tego by był przy
        porodzie nie jest najlepsze. Dziwne, że w USA mężczyzna jest do tego
        przymuszany. Mnie by do głowy nie przyszło nakłaniać do tego mojego
        męża. A przecież nie każdy ma na to ochotę.
        • Gość: benek_z_watykanu Przymuszanie mezow w USA... IP: *.rev.stofanet.dk 19.02.10, 11:05
          Droga Pani,w USA nikt meza nie przymusza tam jest to po prostu norma
          spoleczna bo w koncu do zrobienia dziecka bylo ich dwoje.W Polsce
          jest kretynski przesad,ze to matka i tak bedzie sie zajmowac
          dzieckiem - a dlaczego?Przeciez tak naprawde poza karmieniem piersia
          to wszystkie inne rzeczy moze robic ojciec dziecka.Ja rodzilam corke
          w Danii i mezowi przez glowe nie przeszlo zeby siedzial z kumplami
          czy robil co innego niz bycie ze mna.Tu takze to jest od lat norma
          spoleczna,tak sie wychowuje chlopcow w Danii,ze wiedza co,jak,kiedy
          i dlaczego.To Polska jest 60 lat do tylu za cywilizowanym swiatem bo
          niestety lata socjalistycznego prania mozgow zrobilo swoje.W USA nie
          tylko pewnie bycie meza przy porodzie by Pania zaskoczylo wiec
          lepiej zeby co poniektorzy rodacy zostawali na swoim.Pzdr
          • mycha79 Re: Przymuszanie mezow w USA... 19.02.10, 11:23
            Mój mąż był przy obu naszych porodach. Jesteśmy gorącymi zwolennikami
            porodów rodzinnych. Mój mąż od początku robił przy dzieciach wszystko
            oprócz karmienia piersią. Ja studiowałam zaocznie, zostawał z córką
            na całe weekendy i radził sobie tak samo dobrze jak ja. Mimo to
            uważam, że to co Pani pisze to bzdura. A Ta pani, która opisuje swój
            poród miała bardzo wysokie ubezpieczenie. Moja koleżanka miała bardzo
            niskie i została tak potraktowana w USA, że drugi raz pod koniec
            ciąży przyleciała do Polski.
            • bmc3i Re: Przymuszanie mezow w USA... 19.02.10, 12:28
              mycha79 napisała:

              > Mój mąż był przy obu naszych porodach. Jesteśmy gorącymi zwolennikami
              > porodów rodzinnych. Mój mąż od początku robił przy dzieciach wszystko
              > oprócz karmienia piersią. Ja studiowałam zaocznie, zostawał z córką
              > na całe weekendy i radził sobie tak samo dobrze jak ja. Mimo to
              > uważam, że to co Pani pisze to bzdura. A Ta pani, która opisuje swój
              > poród miała bardzo wysokie ubezpieczenie. Moja koleżanka miała bardzo
              > niskie i została tak potraktowana w USA, że drugi raz pod koniec
              > ciąży przyleciała do Polski.

              Potraktowanie pani kolezanki nie mialo nic wsplnego z ubezpieczenim. Bardzo
              dziwny w ogole przypadek...
            • ultra.kuku Re: Przymuszanie mezow w USA... 19.02.10, 16:50
              Od kiedy pod koniec ciazy mozna latac?;-)
            • Gość: emka Re: Przymuszanie mezow w USA... IP: *.2-4.cable.virginmedia.com 19.02.10, 17:00
              To pewnie ta z tych Polek co to lepiej wiedzą niż lekarz i dlatego skończyło się
              na porodzie w Pl- no a już najczęściej na poród wracają te co ani me ani be po
              angielsku nie potrafią.
              Ja mieszkam w UK- ubezpieczenie mam najzwyklejsze, a opiekę na poziomie takim,że
              Polska to chyba za 30 lat do tych standardów nie dojdzie.
          • bmc3i Re: Przymuszanie mezow w USA... 19.02.10, 11:24
            Gość portalu: benek_z_watykanu napisał(a):

            > Droga Pani,w USA nikt meza nie przymusza tam jest to po prostu norma
            > spoleczna bo w koncu do zrobienia dziecka bylo ich dwoje.W Polsce
            > jest kretynski przesad,ze to matka i tak bedzie sie zajmowac
            > dzieckiem - a dlaczego?Przeciez tak naprawde poza karmieniem piersia
            > to wszystkie inne rzeczy moze robic ojciec dziecka.Ja rodzilam corke
            > w Danii i mezowi przez glowe nie przeszlo zeby siedzial z kumplami
            > czy robil co innego niz bycie ze mna.Tu takze to jest od lat norma
            > spoleczna,tak sie wychowuje chlopcow w Danii,ze wiedza co,jak,kiedy
            > i dlaczego.To Polska jest 60 lat do tylu za cywilizowanym swiatem bo
            > niestety lata socjalistycznego prania mozgow zrobilo swoje.W USA nie
            > tylko pewnie bycie meza przy porodzie by Pania zaskoczylo wiec
            > lepiej zeby co poniektorzy rodacy zostawali na swoim.Pzdr

            Masz racje - uczestniczylem w cesarce w USA, nikt mnie do tego nie zmuszal, ale
            wygladalo na to ze pro forma jedynie zapytano czy chce wziac w niej udzial.

    • Gość: Menschenfresser Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.dip.t-dialin.net 19.02.10, 10:05
      > rodzić w wieloosobowej sali
      Powaznie, jest cos takiego w Polsce 2010 ????
      Mysle, ze tego tak nawet na Balkanach i w dzikim Kudystanie nie ma.
      No niesamowite, gdzie prywatnosc, intymnosc.
      Rozumiem, brak srodków itd.

      Ale ten temat to akurat tylko kwestia organizacji
      i wrazliwosci. No i respektu.
    • Gość: Ania Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: 89.191.152.* 19.02.10, 10:09
      Urodzilam coreczke w Bydgoszczey ( 3 lata temu)w BIzielu.Zaplacilam poloznej za opieke i bylam berdzo zadowolona.Niestety lekarz nie byl oplacony i traktowal mnie jak powietrze.Kiedy zobaczyl meza powiedzial mu , zeby poszedl do domu bo to dlugo potrwa.Po 30 min od porodu maz byl juz z nami.
      • ultra.kuku Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę 19.02.10, 16:52
        Czy w szpitalach personel pracuje w ramach wolontariatu, ze trzeba im dodatkowo
        placic? Od czego oni tam sa, od jedzenia imieninowego ciasta pani Zosi? SZOK.
    • Gość: Anka Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.147.163.144.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.02.10, 10:10
      Rodziłam w szpitalu w Łodzi - ICZMP. Był to mój pierwszy poród, a ponieważ
      szpital wśród rodzących nie ma najlepszej opinii obawy były tym większe.
      Okazały się niepotrzebne.
      Owszem rodziłam na sali wieloosobowej ("stanowiska" oddzielone ściankami),
      jednak na ostatnia fazę porodu zostaliśmy z mężem przeniesieni do osobnej sali.
      Nie miałam opłaconej położnej - a jednak przez cały czas była obok. nie stała
      cały czas przy mojej głowie - bo i po co? Od tego był mąż Chociaż przez cały
      okres ciąży bardzo poważnie zastanawiałam się czy chcę aby był przy porodzie i
      bardziej skłaniałam się do odpowiedzi: nie. Jednak widziałam jakie to dla
      niego ważne. Czy pomogła mi jego obecność? - nie wiem. Bo nie wiem jakby było
      bez niego. Ale cieszę się, że był.
      Nie musiałam płacić za znieczulenie (chciałam spróbować urodzić bez), a jednak
      w pewnym momencie położna sama zaproponowała podanie znieczulenia.
      Lekarz też do nas zaglądał i ostatecznie wspólnie z położną odebrali synka.

      A więc nie wszędzie jest tak jak piszecie.
      Owszem - pewnie nie mamy takich standardów jak w USA, ale przekonałam się, że
      poród nie musi pozostawić złych wspomnień.

      Ktoś napisał, że wystarczy być uprzejmym i wyrozumiałym. Owszem, zgadzam się.
      Ale wymagajmy też tego od siebie.
      Naprawdę między skurczami można znaleźć chwilę na chociażby mały uśmiech do
      personelu, na słowa: proszę i dziękuję :-) Czasami to dużo więcej niż koperta.
    • Gość: bietap Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.nplay.net.pl 19.02.10, 10:18
      hm... jak bywa w Polsce każdy widzi, jak bywa w Stanach można zobaczyć na
      YouTubie oglądając "Porodowy biznes"... polecam wszystkim świadomym, którzy
      lubią mieć informacje z różnych źródeł.
    • piccola.m Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę 19.02.10, 10:20
      Uważam, że temat złych porodów, beznadziejnego traktowania rodzących
      przez lekarzy i położne jest coraz bardziej nagłaśniany. Własnie
      przez osoby, które nie chcę milczeć!!! Im więcej takich osób, tym
      więcej szans na zmiany. Musimy walczyć o swoje prawa. Zarówno matki
      jak i ich partnerzy/mężowie!!!
      • Gość: Autor Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.10, 15:31
        ale z drugiej strony, w czasie porodu i bólu nie da się normalnie myśleć, wiele
        się wyolbrzymia, np. prosisz o coś położną a ona ninie zwraca na Ciebie wagi
        albo mówi, że teraz idzie do innej (wcześniej krzyczącej kobiety, wie, że Ty
        urodzisz dopiero za kilka godzin) więc w Twojej ocenie jest to przykład olewania
        przez personel, traktowania z góry, braku opieki... zostawią kobietę rodzącą na
        godzinę samą, w bólach, więc w jej ocenie jak i ocenie męża jest to brak opieki,
        itd.. choć do porodu jest jeszcze np. 5 godzin...

        po porodzie często kobietom się nie chce dochodzić swoich praw jak i często
        dochodzą dno wniosku, że często przesadzają nie mając wiedzy jak wygląda poród...
        • Gość: Babeczka Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 19.02.10, 16:08
          Dlatego podczas swojego pierwszego porodu zaczęłam w pewnym momencie
          wrzeszczeć. Specjalnie. Bóle miałam juz parte, niemal pełne
          rozwarcie i O zainteresowanie personalu medycznego. Za to w pokoju
          obok słyszałam ich gromadne głosy, rodząca tam krzyczała na cały
          szpital.
          Wrzaski od razu przywołały położne .... A po 20 minutach córa
          była na świecie.
    • Gość: gabi Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.toya.net.pl 19.02.10, 10:21
      polecam w Łodzi szpital na ul. Szterlinga tam urodziłam 2 dzieci zawsze bylo
      rodzinnie w trakcie porodu bez problemów tylko potem na sali maz nie mogl sie
      kontaktowac z dzieckiem nie moglam tez pokazac dziecka rodzinie czy dac na
      rece ale to ponoc z powodów higienicznych, w szpitalu unikaja problemów i tu
      jest cały sens problemu. ze strachu nie pozwalaja ci wziac dziecko na rece bo
      boja sie je upuscisz zmeczona po porodzie. słuzba zdrowia rzadzi strach tak
      jak wiekszoscia społeczeństwa. zycze odwagi zatem
    • Gość: magdan Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.10, 10:29
      Witam, miałam to szczęście, że moich dwóch synów urodziłam w USA. Piszę "szczęście", bo wysłuchując opinie moich koleżanek, które ostatnio rodziły w Warszawie - jestem szczęściarą, że nie doznałam tego, co one. Jedna z nich, przez cały dzień po porodzie nie mogła się doprosić informacji o stanie dziecka, które od razu po cesarce zostało zabrane od matki i położone w inkubatorze. Na prośbę o pokazanie dzieciątka ojcu, pielęgniarka odburknęła: "Tatuś się jeszcze napatrzy!". W USA takie zachowanie i traktowanie ludzi są nie do pomyślenia. Mama jest o wszystkim informowana, na każde pytanie ma pełną odpowiedź pielęgniarek, które nigdy nie puszczają focha i zawsze służą pomocą. Jeśli chcesz znieczulenie do porodu - nie ma sprawy - to Ty decydujesz. Jeśli poród przebiegł bez komplikacji, dziecko, jest ważone, mierzone na specjalnym łóżeczku, które znajduje się w Twoim pokoju. Zatem dziecko jest cały czas w Twoim zasięgu wzroku. Pielęgniarka, po wykonaniu wszystkich czynności pielęgnacyjnych - daje Ci dziecko do karmienia. Maluch opuszcza mamę tylko na szczepienie. Potem, jeśli potrzebujesz chwili odpoczynku możesz poprosić pielęgniarkę o zajęcie się dzieciątkiem na kilka godzin, podczas których Ty możesz się wyspać. Ale jeśli nie chcesz rozstawać się ze swoim maleństwem nawet na sekundę - jest z Tobą cały czas w specjalnym, szklanym łóżeczku. Jeśli karmienie piersią sprawia Ci kłopot - masz do dyspozycji konsultantkę laktacyjną. I na pewno nie usłyszysz z jej ust, że Twoje piersi "nie nadają się do karmienia" (taki tekst usłyszała moja koleżanka, która urodziła córeczkę miesiąc temu w Warszawie). Kiedy miałam problem z przystawieniem mojego pierwszego synka do piersi - konsultantka wybrała dla mnie specjalne nakładki sylikonowe. Jestem przekonana, że tylko dzięki jej pomocy i jej kilku ciepłym słowom otuchy, udało nam się przejść przez chwilowe kłopoty. Po dwóch tygodniach mały ciągnął cycucha bez problemu :-). W USA opiekują się Tobą 24 godziny na dobę do momentu, aż nie opuścisz szpitala. Ani razu nie miałam poczucia, że się narzucam, że jestem balastem, że moje pytania są głupie. Aktualnie myślę o trzecim dziecku, ale relacje moich znajomych, przerażają mnie. Po prostu boję się rodzić w Polsce…
      • mycha79 Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę 19.02.10, 10:36
        Gość portalu: magdan napisał(a):

        > Witam, miałam to szczęście, że moich dwóch synów urodziłam w USA.
        Piszę "szczęś
        > cie", bo wysłuchując opinie moich koleżanek, które ostatnio rodziły
        w Warszawie
        > - jestem szczęściarą, że nie doznałam tego, co one. Jedna z nich,
        przez cały d
        > zień po porodzie nie mogła się doprosić informacji o stanie
        dziecka, które od r
        > azu po cesarce zostało zabrane od matki i położone w inkubatorze.
        Na prośbę o p
        > okazanie dzieciątka ojcu, pielęgniarka odburknęła: "Tatuś się
        jeszcze napatrzy!
        > ". W USA takie zachowanie i traktowanie ludzi są nie do pomyślenia.
        Mama jest o
        > wszystkim informowana, na każde pytanie ma pełną odpowiedź
        pielęgniarek, które
        > nigdy nie puszczają focha i zawsze służą pomocą. Jeśli chcesz
        znieczulenie do
        > porodu - nie ma sprawy - to Ty decydujesz. Jeśli poród przebiegł
        bez komplikacj
        > i, dziecko, jest ważone, mierzone na specjalnym łóżeczku, które
        znajduje się w
        > Twoim pokoju. Zatem dziecko jest cały czas w Twoim zasięgu wzroku.
        Pielęgniarka
        > , po wykonaniu wszystkich czynności pielęgnacyjnych - daje Ci
        dziecko do karmie
        > nia. Maluch opuszcza mamę tylko na szczepienie. Potem, jeśli
        potrzebujesz chwil
        > i odpoczynku możesz poprosić pielęgniarkę o zajęcie się
        dzieciątkiem na kilka g
        > odzin, podczas których Ty możesz się wyspać. Ale jeśli nie chcesz
        rozstawać się
        > ze swoim maleństwem nawet na sekundę - jest z Tobą cały czas w
        specjalnym, szk
        > lanym łóżeczku. Jeśli karmienie piersią sprawia Ci kłopot - masz do
        dyspozycji
        > konsultantkę laktacyjną. I na pewno nie usłyszysz z jej ust, że
        Twoje piersi "n
        > ie nadają się do karmienia" (taki tekst usłyszała moja koleżanka,
        która urodził
        > a córeczkę miesiąc temu w Warszawie). Kiedy miałam problem z
        przystawieniem moj
        > ego pierwszego synka do piersi - konsultantka wybrała dla mnie
        specjalne nakład
        > ki sylikonowe. Jestem przekonana, że tylko dzięki jej pomocy i jej
        kilku ciepły
        > m słowom otuchy, udało nam się przejść przez chwilowe kłopoty. Po
        dwóch tygodni
        > ach mały ciągnął cycucha bez problemu :-). W USA opiekują się Tobą
        24 godziny n
        > a dobę do momentu, aż nie opuścisz szpitala. Ani razu nie miałam
        poczucia, że s
        > ię narzucam, że jestem balastem, że moje pytania są głupie.
        Aktualnie myślę o t
        > rzecim dziecku, ale relacje moich znajomych, przerażają mnie. Po
        prostu boję si
        > ę rodzić w Polsce…

        no to dokładnie to miałam w Polsce, nawet na szczepienie malucha nie
        zabierano, szczepienie wykonywano przy mnie, abym zaraz po ukłuciu
        mogła przystawić maleństwo do piersi :)
        • Gość: magdan Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.10, 10:40
          Mycha 79, a gdzie rodziłas? Czy to szpital w Warszawie?
          • mycha79 Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę 19.02.10, 10:41
            Gość portalu: magdan napisał(a):

            > Mycha 79, a gdzie rodziłas? Czy to szpital w Warszawie?

            nie w Wejherowie, normalna publiczna placówka. Porody opisałam
            powyżej.
      • free.zolwik Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę 19.02.10, 11:02
        Nie bój się, wprawdzie w wielu szpitalach, z powodu ciągłego niedofinansowania,
        mają problemy z zapewnieniem osobnego pomieszczenia do porodu, ale ludzie stali
        się naprawdę życzliwi. Polecam szpital przy Inflanckiej w Warszawie. Opieka
        znakomita, i nad matką i dzieckiem, personel komunikatywny, nie trzeba za płacić
        za uprzejmość. Znieczulenie dają w ramach ubezpieczenia, mają świetne szkoły
        rodzenia, mnóstwo terminów do wyboru. I nie odsyłają rodzących kobiet jak to w
        niektórych szpitalach. Warunki nie były wprawdzie hotelowe, ale mój mąż był
        cały czas obecny przy porodzie. O wszystko nas pytali, sami z siebie mówili: to
        może jeszcze potrwać tyle a tyle, możecie pospacerować, lepiej jest zrobić tak,
        ale zdecydujcie sami itd. ZA kilka lat będą mieli nowe skrzydło, więc i warunki
        się poprawią. A gdybym miała wybierać ponownie, też rodziłabym w tym szpitalu.
        • Gość: magdan Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.10, 13:32
          Wiesz co, wszystkie te złe przykłady, które podałam, miały miejsce
          właśnie na Inflanckiej...
      • Gość: ewama797 Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.dsl.chcgil.sbcglobal.net 19.02.10, 15:48
        Zgadzam sie z "Magdan". Ja tez rodzilam w USA i wraz z mezem bylismy
        pod wrazeniem tutejszej sluzby zdrowia i opieki, jaka otrzymalam.
        Wszyscy grzeczni, uprzejmi, na zyczenie znieczulenie, soczek, woda z
        lodem... Do tego prywatny pokoj z WC, TV plasma na scianie,
        wyzywienie niczym w restauracji - wedlug wyboru z Menu. Nie ma mowy
        o lapowkach, umizgiwaniu sie, a to wszystko w ramach najtanszego
        ubezpieczenia... Wspolczuje kolezankom z Polski...
    • Gość: Krystyna Ludziom nie da się dogodzić IP: *.chello.pl 19.02.10, 10:36
      "Gdy akcja porodowa przeciągała się, podsunięto nam do podpisania
      dokumenty o zgodzie na cesarskie cięcie. Nie zgodziliśmy się."
      Co za kretyni!!! Do kwadratu!!! A gdyby dziecko urodziło się z
      niedotlenieniem albo innym obrażeniami, buc poleciałby z mordą do
      rzecznika praw pacjenta, a potem do prokuratury i sądu po
      odszkodowanie. Kto jest w końcu do cholery lekarzem? Tatuś z
      mamusią? Czy tym ludziom kompletnie odwaliło w dekle? Przeważnie
      jest odwrotnie i lekarze unikają interwencji chirurgicznych przy
      porodach, więc jeśli personel proponował rozwiązanie cc to musiało
      być niewesoło. A mamusia blizny po cesarce się bała? Ja powiedziałam
      lekarzom przy porodzie jedno - ratujcie najpierw dziecko, ja jestem
      nieważna, bo dziecko nie jest winne, że będzie powołane na świat,
      więc stawiam jego życie i zdrowie na pierwszym miejscu. Amen.
      • free.zolwik Re: Ludziom nie da się dogodzić 19.02.10, 11:03
        Gość portalu: Krystyna napisał(a):

        > "Gdy akcja porodowa przeciągała się, podsunięto nam do podpisania
        > dokumenty o zgodzie na cesarskie cięcie. Nie zgodziliśmy się."
        > Co za kretyni!!! Do kwadratu!!! A gdyby dziecko urodziło się z
        > niedotlenieniem albo innym obrażeniami, buc poleciałby z mordą do
        > rzecznika praw pacjenta, a potem do prokuratury i sądu po
        > odszkodowanie. Kto jest w końcu do cholery lekarzem? Tatuś z
        > mamusią? Czy tym ludziom kompletnie odwaliło w dekle? Przeważnie
        > jest odwrotnie i lekarze unikają interwencji chirurgicznych przy
        > porodach, więc jeśli personel proponował rozwiązanie cc to musiało
        > być niewesoło. A mamusia blizny po cesarce się bała? Ja powiedziałam
        > lekarzom przy porodzie jedno - ratujcie najpierw dziecko, ja jestem
        > nieważna, bo dziecko nie jest winne, że będzie powołane na świat,
        > więc stawiam jego życie i zdrowie na pierwszym miejscu. Amen.

        Nie - takie papiery powinni dostać do podpisania, kiedy tylko zjawili się w
        szpitalu, a nie w trakcie porodu.
        • ciocia_mlotek Re: Ludziom nie da się dogodzić 19.02.10, 15:00
          A ja uważam że właśnie nie. Bo wtedy tylko daje sie lekarzowi furtkę do wygodnego wyjścia. W Polsce cc są nadużywane i nie sądzę żeby dobrym pomysłem było podpisywanie takiego papieru po wejściu do szpitala. Ja podpisałam gdy wiedziałam, że jest to konieczne.
          • Gość: Heca Bzdury wypisujesz IP: *.chello.pl 19.02.10, 15:59
            W Polsce niechętnie przeprowadza się cesarskie cięcia, chyba że
            pacjentka posmaruje. Łatwiej przecież użyć kleszczy albo vacuum,
            więc przestań bredzić, że cc jest nadużywane. Gdyby nie cc, moja
            córka i mój brat byliby roślinkami.
            • bmc3i Re: Bzdury wypisujesz 19.02.10, 16:39
              Gość portalu: Heca napisał(a):

              > W Polsce niechętnie przeprowadza się cesarskie cięcia, chyba że
              > pacjentka posmaruje. Łatwiej przecież użyć kleszczy albo vacuum,
              > więc przestań bredzić, że cc jest nadużywane. Gdyby nie cc, moja
              > córka i mój brat byliby roślinkami.


              Jest niestety prawda, ze w Polsce lekarze traktuja cesarskie ciecie jako zloty
              srodek na wszystko, zalatwiajacy wiele spraw - po prostu ulatwiajacy robote.
              Jest az zbyt wiele swiadectw, ze w Polsce cc stosuje sie zbyt pochopnie, w
              sytuacjach absolutnie tego nie wymagajacych, jako pozbycie sie klopotu.
          • ultra.kuku Re: Ludziom nie da się dogodzić 19.02.10, 16:57
            Dla kogo wygodnego? Bredzisz kobieto.
    • stara_dominikowa Re: Maniery przyłóżkowe robią różnicę 19.02.10, 10:36
      Niestety, obecność bliskiej osoby jest niezbędna, żeby kobieta nie czuła się jak
      suka u weterynarza. Obolała, przestraszona nie jest w stanie walczyć o to, co
      jej się NALEŻY. Nie kolorowe kafelki, tylko zwykłą, ludzką życzliwość +
      wykonywanie przez pielęgniarki i położne tego co mają wpisane w obowiązkach.
      Proponuję przy wypisie szczegółowe ankiety na których podstawie "siostrzyczki" i
      lekarze dostają po kieszeni w przypadku zaniedbań. Chętnie pochwalę jeśli ktoś
      mi pomógł ale nie omieszkam wskazać kto nie wywiązał się z obowiązków/obraził
      mnie/zlekceważył.
    • Gość: gosc ZUS versus amerykanskie prywatne ubezpieczenie IP: *.zone4.bethere.co.uk 19.02.10, 10:39
      Przyklad z artykulu pasuje jak piesc do nosa. Nie rozumiem jak mozna
      porownywac ZUS z amerykanskim PRYWATNYM ubezpeiczeniem. Nawet ta
      kobieta z artykulu powiedziala, ze za pierwszym razem nie miala
      prywatnego ubezpieczenia i wspomnienia nie sa tak mile jak za drugim
      razem z wypasionym ubezpieczeniem!
      • Gość: emka Co ty wiesz IP: *.2-4.cable.virginmedia.com 19.02.10, 17:04
        Na zwykłe ubezpieczenie w UK poród wygląda tak samo jak ona opisuje swój w USA-
        pełne poszanowanie i opieka na odpowiednim poziomie. Czyli da się- a te
        wszystkie historie na forach ciążowych o opiece w UK nad ciężarną to wypisują
        panny co oprócz polskiego innego języka nie znają, a potem płacz,że to nie tak
        albo co innego i musiała do Pl wracać.
      • Gość: lan-cet Re: ZUS versus amerykanskie prywatne ubezpieczeni IP: *.rev.masterkom.pl 20.02.10, 00:44
        dokładnie, nie mając ubezpieczenia nie zobaczyła nawet lekarza w
        trakcie porodu... artykuł zmanipulowany, porównanie porodu za stawki
        NFZ z porodem za stawki amerykańskiego prywatnego ubezpieczenia po
        prostu smieszne.

        Jedna uwaga ojcowie są po porodach wypraszani głównie dlatego że ich
        żony leżą w wieloosobowych salach i nie bardzo maja ochotę by obcy
        faceci je oglądali podczas najintymniejszych czynności
        pielęgnacyjnych, gdy większość czasu leżą z narządami płciowymi na
        wierzchu
        • Gość: Adam Re: ZUS versus amerykanskie prywatne ubezpieczeni IP: *.chello.pl 20.02.10, 13:05
          To takie kobiety daj się do sal gdzie ojcowie nie chcą porodów rodzinnych. My
          mieliśmy salę, gdzie były dwie kobiety i karmiły piersią obydwie i jakoś ani
          moja żona ani tamta nie robiły z tego problemu. Wszystko zależy od podejścia i
          mentalności
    • Gość: JaNY Maniery przyłóżkowe robią różnicę IP: *.ny325.east.verizon.net 19.02.10, 10:45
      Ja rodzilam w NY 4 i 2 lata temu.
      Mialam miastowe ubezpieczenie. 1- cesarka, 2-naturalnie. W obu
      przypadkach maz byl przy mnie, odbylo sie to bez zadnych problemow.
      Ze znieczuleniem rowniez- przychodzi lekarz i sie pyta czy pacentka
      chce znieczuenie- dostalam je za darmo, bo bylo wliczone w
      ubezpieczenie!
      Maz mogl przebywac u mnie przez caly czas. Rowniez przy drugim
      porodzie mogl siedziec caly dzien ze starszym dzieckiem (ale ze
      szpital byl nad oceanem, a bylo lato, to wysylalam ich na spacery na
      plaze) Dodam, ze jak kobiety ktore roznosily posilki widzialy ze
      ktos dodatkowo jest, to czesto dawaly tez dodatkowa porcje jedzenia
      (dziecko zawsze). Mimo, ze to bylo miastowe ubezpieczenie (nie
      dokladalam sie do niczego, nawet witaminy i inne lekarstwa mialam za
      darmo przez cala ciaze i 3 miesiace po)
      Porody mialam w oddzielnej sali, a po urodzeniu bylam w dwuosobowej.
      W praktyce wygladalo to tak, ze i tak w obu przypadkach bylam sama
      na sali, bo jak mnie przywiezli, to za kilka godzin wychodzila do
      domu inna "pokojowa" mama, a jak ja mialam wychodzic , to dawali do
      pokoju "nowa"- tak robili we wszystkich pokojach, oze inaczej to
      wyglada jak jest wiecej pacjentek, no ale mi sie tak przytrafilo.
      Goscie mogli miec 2 -2 godzinne wizyty w ciagu dnia.
      Do szpitala dla dziecka do wypisu bierze sie tylko 1) siedzonko do
      samochodu- bez sprawdzenia jak jest zapiete w siedzonku nie zdejma
      chipa z nogi dziecka i nie wypisza dziecka!! juz zapiecie krzeselka
      w samochodzie nalezy do rodzicow. 2) ubranko do wyjscia dla
      noworodka.
      Wszyscy na do widzenia dostaja od szpitala (przynajmniej w NY
      szpitalach) za darmo:
      - mleko dla dziecka, tak na okolo pierwszy tydzien zycia zeby
      starczylo-bez wzglegu na to czy sie karmi piersia czy nie-ja
      karmilam, ale pol roku pozniej dodawalam to mleko do kaszek, wiec
      sie nie zmarnowalo) -kilka opakowan pampersow dla noworodkow (z
      reguly dostaje sie chyba 3, ale ze pielegniarka byla z polski, to za
      kazdym razem jak maz przychodzil, wtykala mu kilka opakowan na droge
      do domu, wiec my akurat mielismy 10, mowila, ze wszystkim polakom
      daje "dodatki", bo w tym akurat szpitalu rodzilo duzo zydow i duzo
      zydowek pielegniarek tez tak robilo, wiec dlaczego nie miala tak
      robic swoim rodakom;)
      -smoczki, takie specjalne silikonowe
      - pelno probek, kuponow, gazetek "dzieciowych"
      -a wszystko to w takiej pojemnej torbie (ma pelno przegrodek na
      butelki i inne pierdolki co dzieciom na spacerze sa potrzebne)na
      ramie, ktora pozniej nosi mama (ja akurat kupilam sobie inna
      wczesniej, bo juz u kolezanek ja widzialam i nie chcialam czarnej)
      ale duzo amerykanek nosi je , to widac na ulicy. I tu nie ma roznicy
      ani status, ani ubezpieczenie- wszyscy dostaja taka sama torbe i to
      samo w srodku. Moja pracodawczyni-dosc bogata kobietka ja tez nosila
      i nie widzialam ani razu ze traktuje ta torbe jako obciach, rowniez
      kobiety z Meksyku, ktore maja po kilkoro dzieci nosza te torby.


      Wszystkie dokumenty na dziecko wypisuje sie juz w szpitalu- jest od
      tego specjalna osoba i poczta jest przysylany do domu juz certyfikat
      urodzenia. NIe ma lazenia po urzedach! Dziecko bez wzgledu na status
      rodzicow ma obywatelstwo aerykanskie i od rodzicow zalezy czy bedzie
      mialo rowniez polskie- moje dzieci maja obydwa.
      pozdrawiam

Pełna wersja