Dodaj do ulubionych

Wpis na stronie wykładowcy: życzę sympatycznej ...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.10, 15:52
Im niższy tytuł, tym gorsi ludzie. Magistrowie na uczelni jeszcze ujdą, z
profesorami można się dogadać. Najgorsi i niedowartościowani są doktorki. temu
to chyba z 2o lat nie pozwalają się habilitować.
Obserwuj wątek
      • midwi80 i to jest qu%^*&^ to nasze miasto sukcesu! 21.02.10, 18:02
        Cały sukces Wrocka, dochrapało się kilku to patrzą na tych w dół jak feudałowie,
        kilka biurowców i światowych firm, a reszta gorzej niż Szczecin, czy Toruń -
        jakiś tam biznes jest, a reszta to kicha za 2,5 tysiaka. I co się dziwić jak
        takie mamy elity? Słoma. Ala jaka?! Światoooowa. Jeszcze dwadzieścia lat żeby
        się równać z Poznaniem albo Krakowem. Tylko w propagandzie jesteśmy mocni. Ale w
        końcu Wrocek to miasto miłości. Miłości do naszego miasta. A miłość...ślepa w
        końcu jest...
            • Gość: Kuppi WCALE NIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.10, 19:53
              Nie mozesz o nim pisac, ze jest slabym wykladowca. Prawdopodobnie go nie znasz.
              Ja mialem z nim zajecia w 2007 roku i musze powiedziec, ze ma umysl wybitny...
              bardzo ciekawie prowadzi zajecia, tylko ze jest najzwyczajniejszym w swiecie
              chamem... no coz - cos kosztem czegos - wiadomym bylo, ze w koncu zrobi jakiegos
              wiekszego babola, ale do tej pory mu uchodzilo na sucho.
              Zachowuje sie on bardzo specyficznie jak na 30-letniego doktora
              • Gość: ktn Re: WCALE NIE IP: *.static.vip-net.pl 21.02.10, 22:24
                Kuppi rozumiem jego i napewno nie przespał się za zaliczenie czy
                egzamin, lub co innego nie przyjmował od studentów flaszki koniaku
                za zmiekczenie wymagań egzaminacyjnych, co jest często stoswane w
                gminnych państwowych uczelniach, a kto tego nie stosuje to mobbing
                od pozostałych.
                Nalezy zlikwidować PKA sprawdzajacą papierki i wprowadzić tak jak w
                jednym z krajów wschodnich weryfikację czy rzeczywiście studenci
                maja wykładane minimum zgodnie z wymaganiami bolońskimi. Realizowane
                jest to w bardzo prosty sposób, przyjeżdza komisja na rok i losuje
                próbkę studentów obecnych i piszą test w sali komputerowej który
                oceniany jest w centrum. Wyniki testu świadczą czy wykładowca jest
                kiepski czy wymagający a jeszcze bardziej ciekawe że weryfikuja
                materiał wykłądany przez wykładowcę. Nalezy wiedzieć że nie tytuły
                ale wiedza wykładowcy i sposób przekazywabnia jest najważniejszy.
                Mamy wielu utytułowanych i belwederskich z dziedzin technicznych
                których poziom nie dorasta absolwentowi technikum
              • Gość: asiu Re: WCALE NIE IP: *.anonymouse.org 21.02.10, 22:28
                Jest słabym wykładowcą. Wrzuć jego nazwisko do Google Scholar - i...
                facet jest cieniasem. Do tego wyrzywa się na ludziach których sam
                skrzywdził tym, że nie umiał właściwie wyłożyć materiału a może też
                durnowato ułożył test - bo to też trzeba umieć. Tak - cienias to
                odpowiednie słowo, skoro koleś nic a nic nie
                opublikował wartościowego - widocznie dostał się na wydział po
                znajomości i tak też dostał doktorat. Zresztą i na uczelni nic on
                nie znaczy skoro każą mu siedzieć w budynku L - w L siedzą
                nieudacznicy, to w kampusie UE jest zadupie, gdzie umieszcza się
                niewygodnych "nietykalnych" których nikt nie chce widzieć w głównej
                części kampusu. To i frustracja.

                Wstydzę się za BS. Powstaje pytanie: Czego można spodziewać się po
                kimś pokroju Bartosza Scheuera? opinie o jego rzekomo wysokim
                standardzie prowadzenia zajęć są wymyślone, skoro nazwiska Scheuer
                próżno szukać w bazach artykułów naukowych z ekonomii (Journal
                Citation Report JCR, i inne nie znają tego człowieka, czyli go w
                zasadzie nie ma a doktorat ma wątpliwej jakości) - czy jakichś
                liczących się czasopism, wydawnictw książkowych? Jest naukowo kim
                jest więc nie umiejąc opublikować niczego w czasopismach na listach
                nie umie też nauczyć studentów, bo nie ma im niczego do przekazania,
                a skoro nie umie nauczyć to potem część z nich nie zdaje bo kiepsko
                przeprowadzonym wykładom towarzyszy nieczytelnie i niekomunikatywnie
                przygotowany egzamin możliwy do zaliczenia tylko przez tych, którzy
                ulegli "odwrotnej logice" prowadzącego.
                Też każdy klient IRB - Instytutu Rozwoju Biznesu, oczekiwać
                powinien, że albo IRB zrezygnuje z takiego "miłego szkoleniowca"
                albo klienci powinni rozważyć zrezygnowanie z IRB
                  • Gość: asiu [b]studenci mają prawo się nie uczyć[Re: WCALE NIE IP: *.anonymouse.org 23.02.10, 14:21
                    nie dlatego - piszę w godzinach pracy z firmy w której niemile
                    widzianie jest aktywizowanie się na forach i nie zamierzam
                    nadstawiać głowy
                    szukałam szkoleń - znalazłam ofertę IRB - zaczęłam sprawdzać
                    wiarygodność Instytutu Rozwoju Biznesu (braliśmy już u nich
                    szkolenia - ale zawsze przed każdym nowym zamówieniem do naszych
                    własnych doświadczeń dokładamy dane do znalezienia w sieci), teraz
                    uwagi z ankiet poszkoleniowych o niskiej kulturze osobistej
                    niektórych prowadzących - będą przez nas oceniane w nowym kontekście
                    nowej wiedzy o wypowiedziach publicznych trenera IRB i o jego
                    specyficznym poczuciu humoru - jeśli takie uwagi ktoś czyni
                    publicznie, to co na osobności powiedział niektórym mniej lotnym
                    pracownikom, których szkolił a z których część nie ma nawet matury?
                    Wybacz - klient, a student jest klientem - ma prawo wymagać nie
                    dając nic w zamian poza ustalonymi w umowie świadczeniami. Za tych
                    studentów, których obraził pan Scheuer, zostały wniesione opłaty - i
                    jeśli w umowie było zawarte prawo do obrażania ich - to OK, ale
                    prawdopodobnie nie było. Jeśli umowa dopuszcza egzaminowanie bez
                    upewnienia się, że klient jest do egzaminu należycie przez trenera
                    przygotowany - to poza negatywnym rezultatem egzaminu nie powinno
                    być żadnych uwag, studenci mają prawo się nie uczyć a nikt
                    nie ma prawa ich obrażać.
                • Gość: greg Re: WCALE NIE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.10, 08:14
                  no to się odezwał poważny student z poważną maturą, kończący właśnie szkołe typu
                  wyższa szkoła biznesu, prowadzenia inteesów i sekretarek...

                  Gość portalu: asiu napisał(a): ...wyrzywa się ... Też każdy klient IRB -
                  Instytutu Rozwoju Biznesu, oczekiwać
                  > powinien, że albo IRB zrezygnuje z takiego "miłego szkoleniowca"
                  > albo klienci powinni rozważyć zrezygnowanie z IRB
            • totoc Gość po doktoracie z ekonomii jest wyraźnie zachwy 21.02.10, 20:03
              cony sobą, stąd to "angielskie" poczucie humoru...Tak naprawdę cienias i
              prostaczek. Panie "doktorze ekonomii"!!! Nic paneś jeszcze takiego nie osiągnął,
              bo wylądowałeś na prowincjonalnej uczelni i tam skończysz ze swoja pensyjką,
              więc zamilcz waść a raczej chłopie małorolny...
                • Gość: czort Re: Gość po doktoracie z ekonomii jest wyraźnie z IP: *.dsl.digiweb.ie 21.02.10, 21:00
                  Jakimś tam sukcesem pewnie jest ... ale sukcesem rodziny nie wyżywisz a pracą w
                  KFC na wyspach tak. Zresztą, miałem podobnych wykładowców którzy nas studentów
                  na bazar handlować marchewką wysyłali. Niektórzy już tak po prostu mają. Żal
                  d...sko ściska że szanowny doktor tramwajem a student samochodem na uczelnie
                  przyjeżdża. Ale czy to studenta wina że doktor niemota?
                • Gość: zuzia ja to wiem! IP: *.smrw.lodz.pl 21.02.10, 22:32
                  przyczyną chamstwa w stosunku do innych są głębokie frustracje (uświadamiane lub
                  nie)no i oczywiście mama i tata przeoczyli coś w wychowaniu-nie dali w pysk w
                  odpowiednim czasie! Z drugiej jednak strony gdyby dawali wyrósłby synek
                  normalny, przeciętny a nie ktoś nie mieszczący się w ramach. Ja w szkołach
                  publicznych wolę nauczycieli przeciętnych swoim zwykłym wypełnianiem obowiązków;
                  normalnym i kulturalnym wypełnianiem. Z całą pewnością
                  • Gość: xcbn Re: ja to wiem! IP: *.wroclaw.mm.pl 22.02.10, 09:08
                    przede wszystkim przeciętny nauczyciel w obecnych czasach ma wyższe kwalifikacje
                    do nauczania niż doktorek z UE- który automatycznie pozostając na studiach
                    doktoranckich musiał podjąć się zadania pracy dydaktycznej. Typowy cienias,
                    który się wyżywa- bo mu akurat wolno. Może ma kompleksy wieśniaka, który mimo
                    uzyskania tytułu, przeprowadzki do Wrocławia dalej jest jaki jest i przywozi z
                    domu bigos w słoiku:) Może nie ma dziewczyny, bo jest nudny i brzydki. Może
                    właśnie boli go, że student po trzymiesięcznych wakacjach podczas których
                    pracuje w UK może pozwolić sobie na auto o jakim on może tylko pomarzyć. Pan
                    doktorek miał okazję i wykorzystał swoją przewagę. Może taki typek chodzi po
                    sklepach, lokalach, urzędach i się wyżywa na pracujących tam ludziach- bo oni są
                    w pracy i musza być grzeczni- są i tacy jak on. Mama go nie wychowała po prostu.
                    Mam nadzieję, ze spotka kogoś, kto poczuje przewagę choćby fizyczną nad zeschłym
                    i zwiotczałym doktorkiem i soczyście przypierd... mu w ten głupi pysk...
                    • Gość: PowerMIlk Re: ja to wiem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.10, 21:03
                      Ja widzę, że ktoś tu się nie obraca w środowisku studenckim. Na studiach tego
                      typu żarty są na porządku dziennym. Głównie wśród studentów, czasem kiedy tak
                      jakiś wykładowca zażartuje. Przecież często jak się uczę przed kolokwium, to do
                      mnie koledzy podchodzą i mówią: "I tak oblejesz", czasem z samych siebie też tak
                      żartują, typu: "No jeszcze 2 tygodnie i skreślą mnie z listy studentów.", więc
                      nie rozumiem tej frustracji...
                • Gość: jok Re: Gość po doktoracie z ekonomii jest wyraźnie z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.10, 20:05
                  Ja wiem.Nalezy umiec rozroznic umiejetnosci fachowe danego
                  delikwenta od inteligencji.Jej sie nie kupi,ja sie dziedziczy.Nawet
                  jezeli ktos pochodzi z rodziny,w ktorej nie mial kto przekazac
                  podstawowych norm wspolzycia z ludzmi,zasad jako takiego
                  zachowania,to sam,o ile jest obdarzony inteligencja,uzupelni braki z
                  domu.Ten czlek widac nawet nie wie,gdzie jest granica dobrego
                  smaku.Dowcip w wydaniu juz uniwersyteckim polega na wyrafinowanej
                  grze slow a nie na rabaniu siekiera po glowach.
              • Gość: asiu Re: Gość po doktoracie z ekonomii jest wyraźnie z IP: *.anonymouse.org 21.02.10, 22:25
                Tak - cienias to odpowiednie słowo, skoro koleś nic a nic nie
                opublikował wartościowego - widocznie dostał się na wydział po
                znajomości i tak też dostał doktorat. Zresztą i na uczelni nic on
                nie znaczy skoro każą mu siedzieć w budynku L - w L siedzą
                nieudacznicy, to w kampusie UE jest zadupie, gdzie umieszcza się
                niewygodnych "nietykalnych" których nikt nie chce widzieć w głównej
                części kampusu. To i frustracja.

                Wstydzę się za BS. Powstaje pytanie: Czego można spodziewać się po
                kimś pokroju Bartosza Scheuera? opinie o jego rzekomo wysokim
                standardzie prowadzenia zajęć są wymyślone, skoro nazwiska Scheuer
                próżno szukać w bazach artykułów naukowych z ekonomii (Journal
                Citation Report JCR, i inne nie znają tego człowieka, czyli go w
                zasadzie nie ma a doktorat ma wątpliwej jakości) - czy jakichś
                liczących się czasopism, wydawnictw książkowych? Jest naukowo kim
                jest więc nie umiejąc opublikować niczego w czasopismach na listach
                nie umie też nauczyć studentów, bo nie ma im niczego do przekazania,
                a skoro nie umie nauczyć to potem część z nich nie zdaje bo kiepsko
                przeprowadzonym wykładom towarzyszy nieczytelnie i niekomunikatywnie
                przygotowany egzamin możliwy do zaliczenia tylko przez tych, którzy
                ulegli "odwrotnej logice" prowadzącego.
                Też każdy klient IRB - Instytutu Rozwoju Biznesu, oczekiwać
                powinien, że albo IRB zrezygnuje z takiego "miłego szkoleniowca"
                albo klienci powinni rozważyć zrezygnowanie z IRB
            • angrusz1 w normalnym kraju. 21.02.10, 18:54
              To student ma mieć wiedzę i udowodnić to podczas egzaminu .
              Wykładowca nie włoży wiedzy do głowy siłą .
              Poza tym to są studia i wykład to tylko szkic tego co uczeń musi
              wryć , ciężką pracą wryć i dopiero iść na egzamin .

              Tak jest w normalnym kraju .
              • nangaparbat3 Re: w normalnym kraju. 21.02.10, 19:15
                angrusz1 napisał:

                > uczeń musi
                > wryć , ciężką pracą wryć i dopiero iść na egzamin .
                >
                > Tak jest w normalnym kraju .

                Zawsze sądzilam, że w normalnych krajach studenci STUDIUJĄ - a nie ryją. Mam
                obawy, ze u nas nawet znaczenie słowa "studiowac" mało kto rozumie. Z niektórymi
                wykladowcami na czele.
                --
                Badanie niemowląt w Nepalu, które – wg standardów europejskich – należałoby
                uznać za niedożywione, wykazały, że dzieci te są bardziej aktywne i wykazują się
                lepszymi umiejętnościami motorycznymi niż grupa niemowląt amerykańskich. Autorka
                przypuszcza, że otrzymane wyniki mogą świadczyć o przystosowaniu się niemowląt
                do życia w ubóstwie.
              • Gość: badiunkt Re:Kolego masz racje IP: *.static.vip-net.pl 21.02.10, 22:30
                Kolego masz rację ale w polskich uczelniach państwowych niestety nie
                wiedza sie liczy a wskaźniki. Stufdenci są leniwi i mają pozycję
                roszczeniową pod wzgledem zaliczeń i egzaminów. Najgorsze jest to
                że dziekani i rektorzy są mierni byle jacy i najważniejszy ich cel
                to aby studenci ich chwalili a jeszcze jak flaszkę dadzą lub coś
                załatwią to bedą ich bronić ze wszelkich sił. Najwyższa pora płatna
                nauka a uczelnie sprywatyzowane. Obecnie 50% nie nadaja sie na
                studia dal nich wystarczy technikum lub pomaturalne.
            • Gość: bbb Re: Jaki wykladowca takie wyniki egzaminu... IP: 94.75.121.* 21.02.10, 20:45
              Jak ktoś nie chce się nauczyć, to się nie nauczy, niezależnie od jego
              wewnętrznych talentów. Problemem jest tzw. "kultura" uczących. Na wielu
              uczelniach studenci narzekają (a przynajmniej wielu moich znajomych narzekało),
              że nie czują się traktowani z szacunkiem. I nie chodzi tu o to, że ktoś im nie
              odpowiedział na dzień dobry, ale o sugerowanie ich głupoty, poniżające aluzje,
              skrajne podkreślanie władczej pozycji nauczających względem uczniów. Boli, gdy
              rozmawiasz z profesorem, a drugi podchodzi i przerywa dyskusję słowami "olej
              studentów, mam coś ciekawszego do ciebie". Od osób tworzących grupę społeczną
              nazywaną "inteligencją" spodziewasz się innych zachowań.
              • Gość: anon Re: Jaki wykladowca takie wyniki egzaminu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.10, 12:38
                Studenci sami sobie na takie traktowanie zaslużyli.

                Zaangażowany student przychodzący do profesora z ciekawym problemem rzadko kiedy ma problem z zostaniem wysłuchanym. Problem w tym, że na każdego takiego studenta przypada setka takich, którzy przychodzą jęczeć o czwartą poprawkę bo bardzo by chcieli zaliczyć, ale poprzednie cztery razy woleli imprezować w akademiku i chłonąć demotywatory zamiast się przygotować.

                Studenci nie rozumieją niestety, że szkolnictwo wyższe nie jest obowiązkowe, a głównym jego celem jest kształcenie specjalistów zaangażowanych w rozwój danej dziedziny wiedzy. Studenci chcą przyjść na uczelnię, przewegetować pięć lat i dostać papierek... który przez takie podejście staje się coraz mniej wartościowy.

                Doskonale rozumiem, że doktor ma dosyć sytuacji w której trzy czwarte osób ani razu nie pojawiło się na wykladzie, ale uważają, że zaliczenie to im się należy. Że żart niezbyt śmieszny, a teksty o pracy w kfc czy mcdonaldzie równie oryginalne co studenckie dżołki o sesji, to już inna sprawa.
                • Gość: Karstar Re: Jaki wykladowca takie wyniki egzaminu... IP: *.chello.pl 27.02.10, 16:50
                  Jak nie przychodzą to robić listę na każdym wykładzie i od razu się zejdą. Tyle, że nie puszczać listy na początku wykładu (bo będą na nią wpisywać nieobecnych i przy okazji wychodzić sobie po 45 minutach), a poprosić każdego studenta aby tuż przed końcem zajęć podszedł i stojąc na przeciwko mnie wpisał się na listę. Od dawna tak robię i nie mam problemów z frekwencją.
                  Ponadto, po 45 minutach warto zrobić krótką przerwę aby studenci (i przy okazji ja) mogli zaczerpnąć świeżego powietrza.
                  Co do egzaminu - na pierwszych i przedostatnich zajęciach przedstawić jasno formę egzaminu (ja akurat robię tylko ustne) oraz zagadnienia na które warto zwrócić uwagę przygotowując się do niego. Trzymam się tego i bardzo dobrze mi się pracuje z młodzieżą. Narzekać na tych po drugiej stronie biurka jest łatwo, ale od narzekania nie wyzdrowiał jeszcze nikt - zdecydowanie lepiej jest starać się nawiązać współpracę z żakami. Ja ich szanuję i jasno określam swoje "reguły gry", dzięki czemu mogę też liczyć na szacunek z ich strony.
                  Pozdrawiam
                  Wykładowca z WSIiZ w Rzeszowie.
          • Gość: ciekawe Re: Jaki wykladowca takie wyniki egzaminu... IP: *.chello.pl 21.02.10, 18:46
            Jak to przekonanie zacznie dominować, to każdy normalny pracownik uczelni na
            pierwszych zajęciach będzie robić króciutki test "na wejście", żeby potem można
            było sprawdzić, czy przypadkiem te 80 osób, które obleje semestr później, to nie
            są te same osoby, które "na wejściu" nie umiały odpowiedzieć na pytania na
            poziomie gimnazjalnym. I oczywiście zaraz się okaże, że robienie takich testów
            narusza konstytucyjne prawa studentów...

            Co nie zmienia faktu, że zachowanie tego konkretnego egzaminatora,
            jeśli to istotnie on umieścił ten tekst na swojej stronie internetowej, jest
            skandaliczne. Nawet najgłupszym i najbardziej bezczelnym studentom (nie
            przesądzając, czy wśród owych 80 osób tacy w ogóle byli) należy się elementarny
            szacunek ze strony pracowników uczelni - taka to już robota. A samobójstwa
            studentów, niestety, zdarzają się - to i wiek wrażliwy, i dużo okazji do stresu,
            a ostatnimi laty coraz większa niedojrzałość psychiczna.
          • Gość: hehehehehe Hehe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.10, 19:53
            > Jezeli egzaminu nie zdaje 80 osob, to trzebaby pomyslec o zmianie
            > wykladowcy. Bo wszak niczego nie potrafi nauczyc. Taki jest tok myslenia w
            > normalnych krajach!
            Pomyliło ci się z podstawówką. Wykładowca nie ma nikogo uczyć, to student ma się uczyć sam. Wykłady są tylko pomocą, nawet nie są obowiązkowe na większości uczelni.
            • Gość: internauta Re: Hehe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.10, 21:49
              oczywiście to studenci powinni się uczyć,
              ale fakt, że ich tylu nie zdało nie upoważnia autora artykułu do pisania takich
              głupot.

              jestem ciekawy jak przebiegały egzaminy autora i ile razy podchodził do
              egzaminów (mała dygresja)

              ale wracając do tematu przecież żyjemy w cywilizowanym świecie i jak tutaj można
              brać przykład z osób wykształconych :(
              Mówią że my nie mamy swojego zdania i co mamy sobie pozwolić na to, żeby ktoś
              kto maa tytuł przed nazwiskiem mógł tak ludźmi poniewierać !
              Ja na szczęście nie miałem do czynienia z taką osobą - ale publicznie pisanie o
              tym, że: "Jeżeli ktoś z Państwa, w związku z wynikami, ma zamiar zrobić sobie
              krzywdę, to proszę uczynić to poza budynkiem L, ponieważ z tamtejszego linoleum
              ciężko usuwa się krew; poza tym i tak jest tam już wystarczająco ślisko." to tak
              jakby strzelić sobie bramkę samobójczą. Jeżeli autor miał to na myśli to się
              jemu udało. Więc cóż chyba przegrał. A wiadomo co się robi z przegranymi jak
              autor pisze "proponuję wykupienie biletu" i szczęśliwej podróży tylko nie do
              Dublina bo tam na pewno gorąco go powitają :)
              • Gość: hehe Re: Hehe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.10, 22:47
                Przeczytaj sobie to: pokazywarka.pl/lbh9y9-2/

                i wysłuchaj zdania ludzi, których to zdarzenie dotyczyło, zanim zaczniesz wyciągać pochopne wnioski. Studenci nie czują się obrażeni, komentarz był żartem nawiązującym do tematu. Nikt nie brał tego na serio.

                > ale wracając do tematu przecież żyjemy w cywilizowanym świecie i jak tutaj możn
                > a
                > brać przykład z osób wykształconych :(
                Osoby inteligentne i wykształcone zwykle starają się zastanowić i zbadać sprawę przed wypowiadaniem się na jej temat. Szkoda, że znaczna większość Internautów tak nie robi.
                • Gość: Marek Re: Hehe IP: *.toya.net.pl 21.02.10, 23:57
                  Jeśli to był żart, to i tak pozostaje pytnie dlaczego właśnie taki.
                  Poza tym, gdyby Pan Doktor miał nieco wyobraźni, to przewidziałby co
                  się stanie z jego wpisem - że może być zinterpretowany niezgodnie z
                  jego intencjami. Są pewne zasady, których warto przestrzegać, np. że
                  w towarzystwie nie dowcipkuje się na temat swojej żony, czy
                  partnerki, bo zamiast błysnąć możemy bardzo urazić i okazać się
                  prostaczkami. To samo dotyczy kpin (może w intencjach żatów)
                  nauczycieli ze studentów. Jestem wykładowcą i pozwalam sobie na
                  złośliwości rzadko i to wyłącznie w myślach, bo potrafię skutecznie
                  pracować tylko ze studentami, o których myślę pozytywnie - nawet
                  jeśli to jest trochę na wyrost. Miałem kilka przykładów na to, że
                  życzliwie potraktowany "marny student" nagle nabierał ochoty do
                  nauki.
                  • Gość: mm Re: Hehe IP: 217.168.129.* 22.02.10, 08:05
                    Zgadzam się z Markiem, łagodnie potraktowany student, bez
                    złośliwości, potrafi czasami się zabrać do pracy. Z drugiej strony,
                    czasami mogą prowadzącemu puścić nerwy, szczególnie wtedy, gdy w ciągu
                    jednego semestru musi przeegzaminować 300 studentów i u co piątego
                    studenta 3 roku odkryje problemy z podstawami z matematyki, które
                    powinni poznać w połowie liceum! Pomyślcie co wtedy taki prowadzący ma
                    zrobić? Może powinien rozpocząć zajęcia inżynierskie (dowolny
                    przedmiot) od tłumaczenia twierdzenia Pitagorasa i procentów?
                    • Gość: Marek Re: Hehe IP: *.toya.net.pl 22.02.10, 18:18
                      Brak znajomości podstaw matematyki wśród studentów (nawet kierunków
                      technicznych) to powszechny i poważny problem. Prostej rady nie ma,
                      bo naprawienie niektórych niedostatków edukacyjnych (np. świadomości
                      czym jest matematyka) powstałych na poziomie szkoły podstawowej i
                      sredniej nie jest możliwe. Dlatego treści programowe na studiach
                      pierwszego stopnia muszą być "odchudzone". Inaczej bedziemy musieli
                      zaniżać kryteria w sposób demoralizujący. Nie zmienia to faktu, że w
                      dużym stopniu niewiedza studentów jest winą zapaści szkolnictwa i
                      złość na ludzików nic tu nie pomoże.
            • Gość: asiu Re: Jacy studenci taki wynik IP: *.anonymouse.org 21.02.10, 22:33
              Tyle, że na UE nie przyjmuje się słabych a wręcz odwrotnie - jest
              najwięcej chętnych po 8-21 na jedno miejsce, zależnie od kierunku,
              więc to wina wykładowców z pierwszych lat - a ekonomia, mikro i
              makro jest właśnie na samym początku - więc ewidentna wina samego
              wyżywającego się na studentach. Tak - cienias to odpowiednie słowo,
              skoro koleś nic a nic nie
              opublikował wartościowego - widocznie dostał się na wydział po
              znajomości i tak też dostał doktorat. Zresztą i na uczelni nic on
              nie znaczy skoro każą mu siedzieć w budynku L - w L siedzą
              nieudacznicy, to w kampusie UE jest zadupie, gdzie umieszcza się
              niewygodnych "nietykalnych" których nikt nie chce widzieć w głównej
              części kampusu. To i frustracja.

              Wstydzę się za BS. Powstaje pytanie: Czego można spodziewać się po
              kimś pokroju Bartosza Scheuera? opinie o jego rzekomo wysokim
              standardzie prowadzenia zajęć są wymyślone, skoro nazwiska Scheuer
              próżno szukać w bazach artykułów naukowych z ekonomii (Journal
              Citation Report JCR, i inne nie znają tego człowieka, czyli go w
              zasadzie nie ma a doktorat ma wątpliwej jakości) - czy jakichś
              liczących się czasopism, wydawnictw książkowych? Jest naukowo kim
              jest więc nie umiejąc opublikować niczego w czasopismach na listach
              nie umie też nauczyć studentów, bo nie ma im niczego do przekazania,
              a skoro nie umie nauczyć to potem część z nich nie zdaje bo kiepsko
              przeprowadzonym wykładom towarzyszy nieczytelnie i niekomunikatywnie
              przygotowany egzamin możliwy do zaliczenia tylko przez tych, którzy
              ulegli "odwrotnej logice" prowadzącego.
              Też każdy klient IRB - Instytutu Rozwoju Biznesu, oczekiwać
              powinien, że albo IRB zrezygnuje z takiego "miłego szkoleniowca"
              albo klienci powinni rozważyć zrezygnowanie z IRB
                • hugow Re: Jacy studenci taki wynik 23.02.10, 13:39
                  SCI (co masz na myśli)
                  A co do uwagi - to akurat rzeczony wpis ma nieco racji jeśli żartujący
                  wykładowca jest pracownikiem "naukowo-dydaktycznym" a nie jedynie dydaktycznym.
                  Noga naukowa jest mizerna - nie ma go w google schoolar (niestety nie wiem co to
                  SCI) a dydaktycznie nie udało mu się przygotować aż 80 studentów których
                  dopuścił do egzaminu (a przecież dopuszczając ich do egzaminu wydał świadectwo,
                  że uczestniczyli w zajęciach).
                  U mnie oblewa góra 5%. Nie uczęszczających na zajęcia po prostu nie dopuszczam
                  do egzaminu pisząc: "nieklasyfikowany" albo nie dopuszczają ich ćwiczeniowcy -
                  bo nie mają zaliczenia, a jeśli z osób dopuszczonych do egzaminu
                  (klasyfikowanych) i posiadających zaliczenia, aż 80 osób nie zdaje - nie
                  świadczy to o dobrej dydaktyce. Coś warto poprawić.
                  --
                  Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
                  *www*HuGoW
            • hugow Re: Jaki wykladowca takie wyniki egzaminu... 23.02.10, 14:52
              możliwe, że na ciekawych wykładach ciekawie prowadzonych na 120 studentów jest 119
              Ale nawet jeśli nie chodzą - to do obowiązków prowadzącego jest nie dopuścić do
              przystąpienia do egzaminu osoby nie uczestniczącej w zajęciach przez wpisanie w
              protokole: "nieklasyfikowany" - i tu widocznie z oblanych 80 mamy
              klasyfikowanych, czyli takich, którzy chodzili na zajęcia i słuchali ciekawie
              prowadzonego wykładu Pana dr Bartosza.
              Wpis autora "asiu" ma nieco racji jeśli żartujący
              wykładowca jest pracownikiem "naukowo-dydaktycznym" a nie jedynie dydaktycznym.
              Noga naukowa jest mizerna - nie ma go w google schoolar (niestety nie wiem co to
              SCI) a dydaktycznie nie udało mu się przygotować aż 80 studentów których
              dopuścił do egzaminu (a przecież dopuszczając ich do egzaminu wydał świadectwo,
              że uczestniczyli w zajęciach).
              U mnie oblewa góra 5%. Nie uczęszczających na zajęcia po prostu nie dopuszczam
              do egzaminu pisząc: "nieklasyfikowany" albo nie dopuszczają ich ćwiczeniowcy -
              bo nie mają zaliczenia, a jeśli z osób dopuszczonych do egzaminu
              (klasyfikowanych) i posiadających zaliczenia, aż 80 osób nie zdaje - nie
              świadczy to o dobrej dydaktyce. Coś warto poprawić.
              --
              Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
              *www*HuGoW
          • Gość: andrew95 Re: Jaki wykladowca takie wyniki egzaminu... IP: *.chello.pl 21.02.10, 21:07
            Nie pomyślałeś Kolego, że przy 30% progu wymagań maturalnych i
            totalnej klapie finansowej uczelni większość studiujących
            tam 'młodych'w żadnych innych okolicznościach przyrody nie mogłaby
            trafić na uniwersytet. W pełni rozumiem frustrację opisywanego
            doktora. Można sobie jedynie wyobrazić ile energii musiał włożyć w
            uczenie tej 'złotej młodzieży' zanim pozwolił sobie na tego rodzaju
            pisemne uwagi.
          • Gość: oes Re: Jaki wykladowca takie wyniki egzaminu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.10, 22:59
            A może po prostu te 80 osób nigdy nie będzie w stanie się
            mikroekonomii nauczyć? Co więcej może te 80 osób w życiu nie powinno
            dostać matury? Niestety w naszym kraju wszystko stoi na głowie, w
            tym również system edukacji. Ktoś kiedyś wpadł na genialny pomysł,
            że należy wmówić ludziom, że muszą i mogą mieć wyższe wykształcenie.
            Problem polega na tym, że nie wszyscy muszą i nie wszyscy mogą.
            Ponieważ jednak uznano to za obowiązującą regułę uczelnie przyjmują
            kandydatów, którzy dawniej może ukończyliby szkoły zawodowe, licea
            zawodowe i może byliby nawet niezłymi fachowcami. Obecnie na siłę
            próbuje się z nich zrobić licencjatów, magistrów.
            • rock73 Re: Jaki wykladowca takie wyniki egzaminu... 22.02.10, 00:04
              Może i to prawda, ale problem nie polega na tym, że uwalił 80 osób, tylko na tym,
              że ich z tego powodu obraża. Na tej samej zasadzie mógłby podejść do grupy
              robotników na budowie i powiedzieć im, że tacy to się nawet do KFC nie nadają i
              słusznie machają łopatami. Czy on w ogóle chodzi do KFC? Może nie, bo zadawanie
              się z takimi ludźmi jest poniżej jego godności?
          • Gość: baba Re: Jaki wykladowca takie wyniki egzaminu... IP: *.acn.waw.pl 21.02.10, 23:17
            Od kiedy wykładowca ma obowiązek NAUCZENIA studenta?To student ma
            się nauczyć,a wykładowca wyłożyć materiał.Jak się student nie
            uczy,to oblewa zaliczenia i egzaminy.Studia to nie zerówka,gdzie
            wszystko ma być wbite do łba.Kiedyś nie klasyfikowano wykładowców
            wedle ilości zaliczeń,a student miał obowiązek NAUCZYĆ się albo z
            notatek z wykładu albo z innych źródeł.A komentarz niskich lotów i
            poziomie,ale widosznie dopasowany do poziomu uczniów.A taki nie
            nauczony ekonomista,to w pracy opluje szefa za wymagania?Jak
            wreszcie znajdzie pracę,to zanim sprawdzi fakturę to mu zrobią
            najpierw kurs czytania,a potem arytmetyki,a wreszcie pokażą
            paluszkiem gdzie ma postawić parafkę?
        • Gość: Menschenfresser Re: Wpis na stronie wykładowcy: życzę sympatyczne IP: *.dip.t-dialin.net 21.02.10, 20:41
          > z sensem
          No nie wiem.


          I czytalem w necie jakis jego tekst - o kulturze w ekonomii. :)
          Sam jestem po, zagranicznej, ekonomice (zakladów) i po gospodarce (narodowej) i,
          choc jestem juz "out of Polish", to jednak wydaje mi sie mocno, ze jest on
          raczej tylko "czlowiekiem slowa", filozofem, a nie ekonomista. Nie powiem, ze
          blabla, ale raczej lanie-po-scianie.
          Choc tacy tez sa (podobno) potrzebni, na kazdy uniwerku jakis musi byc. Ale mnie
          to nie przekonuje. Sam mam wielka lacine i studiowalem pobocznie troche
          socjologie, za calkiem glupiego sie nie uwazam, ale te piruety slowne i myslowe
          zawijasy jako raczej sztuka dla sztuki (albo dla zmylenia sluchacza, dla
          "napompowania" - ze niby madre, madrzejsze, hehe) mnie raczej odpychaja.

          Moze przeciez-jeszcze-chlopaczek sie troche pogubil
          w tych jego zdezorjentowanych szarych komórkach ?
          Podpada "efektywizm" i "dziwologidalny" rodzaj humoru.
          Ja i mój bracik bylismy tacy, jak zapryszczeni
          siedzielismy w wieku ok. 16-18 lat przy kompie. :)))
          Sie programowalo, a tak: nawet wiersze sie pisalo
          i tez ze wszystkiego sie smialo (no bo wszystko sie znalo, wiedzialo i
          -oczywiscie lepiej- rozumialo). Ale w glowie siano mialo. :))))
        • Gość: SilesianEfendi Re: Wpis na stronie wykładowcy: życzę sympatyczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.10, 21:35
          Droga przedmówczyni, jestesmy swiadkami jak nisko ludzie wyksztłceni
          upadają.Podobno prowadzący ma w glowie, jak domyslam nie potrafi
          przekazać. To jest inna sprawa, ale wg mnie przeniesienie swych
          emocji publicznie przez niego, moze skutkować przeniesieniem emocji
          przez innych publicznie o zmroku przeciko niemu. Wysmiewa sie
          samobójstwa studetnów, ja pozwole sobie wysmiać sklepanie maski
          komuś po pracy.. ten sam poziom!!!
          Znajdz mi prosze lekarza gina, stomatologa czy kazdego innego, który
          w publiczny sposób wysmiewa, szkaluje czy w inny sposób umniejsza
          godnosci pacjentów np niedomytych, nieuczesanych, niezadbanych. otóz
          nie sądze abys tak szybko znalazła,psioczą w swoim srodowisku, "u
          cioci na imieninach", ale nie np na glownej tablicy informacyjnej
          czy na drzwiach przychodni, w tym jest tu rzecz!!
          Rektor, dziekan ds. nauki powinni zastanowić sie nad jego
          dzialaniem,ryba sie psuje od glowy... nieoczekuj abyś trafila
          kiedykolwiek do porzadnego fachowca nawet od kladzenia plyteek czy
          czyszczenia dywanów jesli jego mentor był prosstakiem.

          PS. a jaki ejst poziom studentów kierunków platnych mam swiadomosć,
          i wiem ze czesc z nich powinna sie zastanowić nad swym powolanien,
          miejscem na uczelni....ale nie mozna w ten sposób.
    • hugocosraldlugo Jeżeli to on, to ma chłop jaja 21.02.10, 17:53
      Bo student ma czas na wszystko, na chlanie, ćpanie, bzykanie, zabawę, ale nie na
      naukę. Potem wychodzą takie kwiatki, że egzaminującym się w głowach przewraca i
      sami się zastanawiają kto tu jest idiotą. Egzaminujący czy egzaminowany. Sam
      studiowałem i wiem co ja potrafiłem opowiadać, a nie raz czy dwa indeksem bym w
      łeb dostał. Tylko w latach 90-tych to nie do KFC, a do łopaty zapędzali. Studia
      skończyłem i teraz się śmieje, ale ja nie miałem kompleksów nieudacznika i nie
      leciałem na skargę do gazety. Szacunek dla egzaminującego.

      --
      Marcinkiewicza historia krótka
      wczoraj premier, dziś zwykła prostytutka...
    • Gość: adiunkt dobrze pojechal zlamasom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.10, 17:56
      pcha sie rozna holota dzrwiami i oknami na uczelnie. kiedys by gnoj po pegeerach
      rozrzucali albo zostali tokarzami czy brukarzami

      teraz kazdy taki musi isc na studia - matura to juz smiech na sali, jakies
      prezentacje ktore mozna kupic, itp, wiec pchaja sie na studia

      a tutaj oczywiscie trzeba sie obchodzic z tymi polglowkami jak ze zgnilym
      jajkiem - bo trzeba zapewnic odpowiednia ilosc poglowia nierogacizny, zeby
      uczelnia mogla pobrac dotacje

      trzeba pucowac tym idiotom, nie daj boze postawic dwojke bo taki wrazliwy
      ADHDowiec, dyslektyk z papierami moze sie zalamac i zesrac w majtki albo sie
      nawet powiesic


      gratulacje od bratniej kadry naukowej co musi sie uzerac z holota ktora smie sie
      nazywac studentami - za moich lat wstep na uczelnie by mieli tylko kiedy by
      trzeba bylo odetkac zatkany kibel
      • flamengista może i nie wszyscy nadają się do studiowania 21.02.10, 18:21
        ale nie jest rolą adiunkta, by o tym decydować. Może najwyżej oblać takich na
        egzaminie. A wyniki ogłosić w kulturalny sposób.

        Wpis Pana Doktora był zwykłym chamstwem i dobrze się stało, że za ten wpis na
        swej stronie przeprosił. Źle, że jeszcze się tłumaczy:

        [quote]Wszystkie osoby, które poczuły się urażone poprzednim wpisem serdecznie
        przepraszam. Niemniej nie sądzę, aby studenci, którzy mieli ze mną zajęcia
        wzięli ów wpis za prawdę. Ponadto miał on związek z zajęciami i ich treścią,
        czego nikt nie zauważył (economics of suicide szkoły chicagowskiej).[/quote]

        Po prostu było napisać przepraszam i na tym skończyć. Bardzo kiepski dowcip. Za
        takie na prestiżowej zachodniej uczelni traci się pracę.
        --
        Never try typing google into google - you can break the Internet!
      • olias Re: dobrze pojechal zlamasom 21.02.10, 18:32
        a qrwa! oto głos elity się odzywa. pewniekiem inteligent z dobrego
        domu. jak ja nie cierpię takiego scierwa!!
        cham z pochodzenia, syn niewykształconych rodziców, magister z
        tytułem uzyskanym wtedy gdy było tak trudne i wymagało ciężkiem
        pracy.
        • hugocosraldlugo Re: Ale jak sam jest złama 21.02.10, 19:41
          Do pracy w szkołach wyższych też pcha sie chołota.

          Uuuu Twoja ortografia, świadczy o Tobie samej. Brawo, pewnie Twoja pani od
          polskiego, musi być z Ciebie bardzo dumna!
          --
          Marcinkiewicza historia krótka
          wczoraj premier, dziś zwykła prostytutka...
      • Gość: absolwentka Re: dobrze pojechal zlamasom IP: *.aster.pl 21.02.10, 20:06
        Jest mi szczerze wstyd, że takie osoby jak pan czy wspomniany w artykule
        wykładowca stanowią podstawy szkolnictwa wyższego w Polsce. Wykładowca to nie
        tylko osoba, która przepytuje z wiedzy, ale również wzór do naśladowania. Takie
        zachowanie (wpis na stronie jak i pański komentarz)są oburzające i świadczą o
        braku szacunku nie tylko dla studentów, ale również dla innych zawodów, gdzie
        wykształcenie wyższe nie jest konieczne. To właśnie taki sposób myślenia
        powoduje, że ludzie tłumnie idą na studia. Myślenie, że człowiek bez skończonych
        studiów nic nie znaczy i do niczego się nie nadaje, spowodował, że w obecnych
        czasach tytuł magistra kompletnie stracił swą wartość. Teraz każdy musi być
        magistrem, nawet do pracy w KFC.

        W tym roku zostałam absolwentką UE we Wrocławiu, pracuję od ponad dwóch lat w
        międzynarodowej agencji reklamowej. I jeśli miałabym rozliczać w jakim stopniu
        studia przygotowały mnie do pracy, niestety muszę stwierdzić, że w bardzo
        niewielkim. A ukończyłam je z oceną bardzo dobrą. Zasmucające jest jak bardzo
        wykładowcy przywiązują wagę do zagadnień teoretycznych, które pozostają często w
        całkowitym oderwaniu od rzeczywistości. Często zdarza się, że nie potrafią
        wytłumaczyć zagadnień na przykładach zaczerpniętych z życia. Co może świadczyć o
        tym, że ich nie rozumieją.

        Studenci to półgłówki? Rozumiem, że pan należy do inteligenckiej elity.. Skoro
        ktoś zdał egzamin na studia, a nie potrafi poradzić sobie z materiałem świadczy
        to o zaniżonych wymaganiach przy rekrutacji i nie jest to wina studentów.

        Dodatkową sprawą jest, że każdy może być wykładowcą. Każdy, kto wybierze się na
        studia doktoranckie. Czy to, że ktoś jest doktorantem jest jednoznaczne z tym,
        że potrafi przekazywać wiedzę?? Chyba jednak nie. Sądzę, że należy pan (jak i
        bohater tego artykułu) do grupy wykładowców, której wszyscy studenci się
        wystrzegają. Do grupy ludzi, którzy starają się leczyć swoje kompleksy i poprzez
        upokarzanie innych starają sobie udowodnić swoją wyższość. Do grupy, która nigdy
        nie zyska szacunku studentów. Jest wielu wykładowców, na których zajęcia
        przychodzą tłumy studentów, bo mają charyzmę i ciekawie opowiadają o rzeczach,
        na których się znają. Oni stanowią dla nas autorytet. Jednak, by to osiągnąć
        trzeba potrafić więcej niż przytoczyć regułkę, którą i tak można znaleźć w
        podręczniku. Jednak sądzę, że panu to nie grozi.

        Pozdrawiam,
        Karolina
      • douglasmclloyd Re: dobrze pojechal zlamasom 23.02.10, 00:06
        Gość portalu: adiunkt napisał(a):

        > pcha sie rozna holota dzrwiami i oknami na uczelnie. kiedys by gnoj po pegeerac
        > h
        > rozrzucali albo zostali tokarzami czy brukarzami
        >
        > teraz kazdy taki musi isc na studia - matura to juz smiech na sali, jakies
        > prezentacje ktore mozna kupic, itp, wiec pchaja sie na studia
        >
        > a tutaj oczywiscie trzeba sie obchodzic z tymi polglowkami jak ze zgnilym
        > jajkiem - bo trzeba zapewnic odpowiednia ilosc poglowia nierogacizny, zeby
        > uczelnia mogla pobrac dotacje
        >
        > trzeba pucowac tym idiotom, nie daj boze postawic dwojke bo taki wrazliwy
        > ADHDowiec, dyslektyk z papierami moze sie zalamac i zesrac w majtki albo sie
        > nawet powiesic
        >
        >
        > gratulacje od bratniej kadry naukowej co musi sie uzerac z holota ktora smie si
        > e
        > nazywac studentami - za moich lat wstep na uczelnie by mieli tylko kiedy by
        > trzeba bylo odetkac zatkany kibel

        Odezwał sie cham ze wsi. Studia w Polsce to katorga, przez takie chamskie sznury
        jak, ty. Ludzie walcie ten Badziewioland i wiejcie do cywilizacji. Tam też można
        studiować i nie wykładają doktorki frustraci.

        --
        "W związku z przypadkami łamania Regulaminu, nie możesz założyć nowego wątku na
        tym forum." Dziękuję Gazeto - jeden z 200 wspaniałych.
    • megasceptyk nie ma w tym nic dziwnego 21.02.10, 17:56
      selekcja negatywna wywołana niedofinansowaniem nauki
      powoduje samonapędzający się wir ciemnoty.

      Dlaczego?
      Ponieważ za ustanawianie prawa
      i dystrybucję naszych podatków
      również odpowiada ciemnota
      wybierana przez inną ciemnotę.

      Tak oto zbieramy żniwo źle rozumianej demokracji
      i złudzenia, że ludzie są równi.
      • Gość: ktn Re: Kolego masz rację w 101% IP: *.static.vip-net.pl 22.02.10, 07:47
        Negatywna selekcja daje efekty szczególnie w szkolnictwie wyższym i
        występujący na uczleniach nepotyzm koleżeństwo połączone z
        feudalizmem. Jak ktoś jest dobry spoza układu to wyrzucić go, a
        prace naukowe to głównie lista z kompilacjami publikacji. Osoba ta
        napewno nie jest osobą przyjmujacą od studentów dowodów
        wdzięczności w postaci flaszek, lub w naturze celem zmiękczenia
        wymagań na egzaminie i zaliczeniu co wilokrotnie ma miejsce w
        małych uczelniach a byłem tego niejednokrotnie świadkiem jako
        pracownik uczelni państwowej. Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego i
        Nauki jest nieudolne ponieważ nie potrafi zorganizować systemu
        rzeczywistej kontroli wiedzy czy spełnia wymagania minimum tzw
        bolońskiego. POwołana PAK-a to zespół dziadków wzajemnej adoracji
        sprawdzającej tylko papirki bo w papirkach ma wszystko grać.
        Studenci z lenistwa lub z braku poziomu wiedzy zawsze będą
        krytykować wykłądowcę a nie przykłądać się do nauki. Najgorsze jest
        to ze władze uczelni ze względu na lenistwo winią wykładowce a nie
        studenta, jest to spowodowane graniem na administracyjną fuchę
        dziekan , rektor czy kierownik katedry, którzy powinni być wybierani
        w wyborach powszechnych a nie pośrednich. Najwyższy czas
        sprywatyzować uczelnie a studentom przyznać bony edukacyjne i
        wówczas okaże się ze 70% państwowych uczelni nie potrafi się
        utrzymać na rynku, ze wzgledy na garb nepotyzmu i tzw pampersów
        samodzielnych, i układó kolesi
      • Gość: lol Re: Wpis na stronie wykładowcy: życzę sympatyczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.10, 18:11
        Ja chyba dobrze rozumiem tego wykładowcę. Jestem na piątym semestrze
        informatyki, a 2/3 z moich kolegów/koleżanek nie powinno ukończyć pierwszego
        roku. Jeśli ktoś będąc na informatyce nie potrafi skonstruować prostego
        algorytmu, a na ekonomii zaliczyć super-podstawowej mikroekonomii, to znaczy że
        powinien zmienić kierunek, ew. zakończyć edukację na szkole średniej.
        • Gość: heniek Re: Wpis na stronie wykładowcy: życzę sympatyczne IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.02.10, 18:53
          No niestety nie jest łatwo zarobić na studia. Grafiki dość napięte.
          To, że Panu utrzymanie na studiach fundowali rodzice nie znaczy, że
          każdy ma taką komfortową sytuację. Młodzi ludzie starają się radzić
          w obecnych raliach, ale jak widać prowadzący tego nei rozumieją.
          Można też żyć na kredyt, ale czy zapewni pan opłacalną pracę po
          studiach, tak by się owe zadłużenie zwróciło? nie sądzę... i to
          nawet mając same 5 w indeksie..


          Żyjąc w swoim odosobnionym świecie nauki, chyba całkowicie
          odstajecie o rzeczywistości...
        • megasceptyk Re: Wpis na stronie wykładowcy: życzę sympatyczne 21.02.10, 18:54
          Hmm, chłopak jest jeszcze niepowaznym dzieckiem
          i trzeba mu jak dziecku wytłumaczyć,
          że pracownik naukowy też ma grafik
          i nie tylko prowadzi wykłady.

          Wytłumaczyć powoli i najlepiej dwa razy
          w odstępach tygodniowych
          niech się tam w mózgu połączenia potworzą
          i powstanie nowa wiedza
          na temat funkcjonowania świata.

          Powinno pomóc, jeśli dziecko będzie miało właściwie pracujący mózg.
        • Gość: ssssssss Re: Wpis na stronie wykładowcy: życzę sympatyczne IP: *.alfanet24.pl 21.02.10, 20:35
          Gość portalu: jackowski napisał(a):

          > Autentyczny mail do mnie z ubiegłego tygodnia (chodzi o studenta z
          trybu
          > dziennego - stacjonarnego):
          > "Przepraszam za nieobecność na terminie poprawkowym z KM -
          niestety nie
          > mogłem juz zmienić nic w grafiku pracy.
          >
          > Czy jest możliwość żebym zaliczył przedmiot w ten czwartek przed
          13?
          > Niestety w tym tygodniu nie mam innego wolnego terminu."
          >


          Bardzo przepraszam Szanowny Panie, ale być może ktoś nie dysponuje
          luźnym grafikiem w zakładzie pracy, a ma na utrzymaniu rodzinę?
        • Gość: Tomek Prostaku z zascianka IP: *.pres.cable.virginmedia.com 22.02.10, 07:56
          No i co w tym dziwnego ze student nie mogl z WAZNYCH powodow jakim jest praca stawic sie na egzamin?

          Zapraszam na studia do UK. Tutaj nikt takiego maila by nie wysmial i studentowi pozwolonoby przystapic do egzaminu (jednak maksymalna ocena bylaby ograniczona do minimalnej oceny "zdajacej")

          Pozdrawiam. Student z Lancaster. Sprawdz sobie gdzie jest notowany w rankingach moj uniwerek a gdzie twoja "wybitna" uczelnia nie szanujaca ludzi....
          • Gość: Robercik Re: Prostaku z zascianka IP: *.globalconnect.pl 22.02.10, 11:31
            Koledze lansującego się studiami w Lancaster jak rozumiem trudno jest zrozumieć,
            że dzienny tryb studiów w założeniu powinien wykluczyć podejmowanie stałej pracy
            zarobkowej, jak ktoś chce pracować i studiować to do tego są studia zaoczne i
            wieczorowe. Ponadto, pragnę zauważyć, że wykładowców też obowiązuje często
            napięty terminarz związany z pracą, rodziną itd i generalnie roszczeniowe
            podejście takiego studenta robiącego z siebie świętą krowę nie jest za bardzo na
            miejscu.
      • Gość: heheheheh Ciekawe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.10, 19:48
        > wykładowca powinien ich szanować
        Mnie się wydawało, że to studenci przede wszystkim powinni szanować wykładowcę i jego czas, a także siebie i swoje wykształcenie. Ten Pan chciał im tylko przemówić do rozsądku, żeby zaczęli wreszcie się uczyć, bo inaczej nie mają perspektyw w zawodzie i papierek z napisem "magister" nic im nie da. A tutaj rozpętuje się wielkie oburzenie.
        Nie znam sprawy bliżej, może to rzeczywiście złośliwy buc - tacy też się zdarzają. Jednak w to raczej wątpię, a pisanie o takich sprawach w ogólnopolskich portalach to chyba jakiś żart. :D
      • Gość: Wacus F. Re: w USA wyleciałby z pracy IP: *.client.mchsi.com 21.02.10, 23:04
        Wyleciałby z pracy? Ciekaw jestem, gdzie uczysz i co się stało z instytucją
        "tenure" na twojej uczelni. U mnie zasady są proste - nie dobieraj się do
        studentek/studentów (wedle preferencji) i nie bierz łapówek, a twoja praca jest
        bezpieczna. Podobny żart nie spowodowałby telefonu od szefa wydziału, nie mówiąc
        już o wylatywaniu gdziekolwiek. Osobiście nie wierzę w publiczne upokorzenie
        jako narzędzie pedagogiczne, ale wielu z moich kolegów ma inne zdanie i jakoś
        wszyscy jeszcze pracują. Skargi od studentów nie wywołują nawet telefonu od
        szefa departamentu czy dziekana.
    • Gość: Marko Cokolwiek tunie zostanie napisane,ten Pan ma rację IP: 89.174.216.* 21.02.10, 18:01
      Niektórzy przekonaja się o tym w najbliższym czasie inni za lat 10. Większość
      frustratów na tym forum już zapewne tego doświadcza, choć w większości w
      nieuświadomiomy sposób. Czy lepiej zostać niewydarzonym magistrem bez
      znajomości podstaw - klientem pośredniaka, czy też wykonywać zawód na który
      jest i będzie popyt (czy można outsourcować układanie kafelek/fliz albo budowę
      dróg ?).
    • Gość: xpat No rzeczywiscie, wielkie halo... :O IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.10, 18:02
      Cóż za obraza, studenci pewnie zaraz jeszcze zażądają od uczelni
      opieki psychologa... A facet, który ośmielił się powiedzieć, jak
      jest naprawdę, musi teraz się stresować, bo media robią szum.

      Swoją drogą, Gazeto, przydałaby się jakaś selekcja "bulwersujących"
      newsów nadsyłanych na Alert. W tej chwili ludzie nie rozwiązują już
      swoich problemów życiowych, tylko lecą na skargę do gazety lub
      telewizji.