Dodaj do ulubionych

Co będzie z pokoleniem "za tysiaka nie robię"?

IP: *.nalkowskich.lublin.pl 03.03.10, 07:55
jakie lenistwo chyba ktoś nie wie co mówi niech spróbuje utrzymać za tysiaka
miesięcznie .no co z tego że otworze firmę 800zł na zus w miesiąc w miesiąc
dbaj żeby jakiś urzędas ze skarbówki ci nie zamknął firmy bo jakiś przepis i
jego wykładnia się zmieniła według jego widzimisie więc takie gadanie że
młodzież jest leniwa mija się z prawdą bo za tysiak to może jest na papierze
po odjęciu podatku zostaje jakieś osiemset zł i przeżyj za te pięnądze miesiąc
czasu jeśli zus nie obniży składek i dopóki nie bedzie jednolitych przepisów
skarbowych to nie ma szans na legalną robote
Obserwuj wątek
    • Gość: yoko Co będzie z pokoleniem "za tysiaka nie robię"? IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.03.10, 08:21
      Wcale sie mlodym nie dziwie. Mieszkalam jakis czas na Zachodzie i widzialam do
      czego doprwadzilo tam rozpowszechnienie nieplatnych stazy w firmach: mlodzi
      ludzie pracuja przez kilka miesiecy za darmo a potem i tak nie dostaja zadnej
      oferty pracy. Firmy natomiast zacieraja rece, bo wkazdej juz prawie maja
      jakiegos mlodego niewolnika gratis. Po co wiec zatrudniac kogos? I dumna
      jestem z mlodych Polakow, ze nie daja sie zrobic w "bambuko" wyzyskiwaczom.
      Co do zakladania wlasenj firmy, to rzeczywiscie przytlaczajace sa oplaty jakie
      trzeba poniesc, zwlaszcza jesli ktos zaczyna. Ja pracuje na etacie i tez
      myslalam o zalegalizowaniu wlasnej dzialalnosci - korepetycji z jezyka obcego.
      Dzieki temu moglabym dorobic jakies 200-300 zl do pensji. Niestety kiedy
      dowiedzialam sie ile musialabym 2\3 mojego zarobku musialabym zostawic w
      ZUS-ie okazalo sie, ze dla 100 zl zarobku nie mam ochoty poswiecac kilkunastu
      godzin pracy. Do tego jeszcze dochodza wydatki na materialy dydaktyczne i czas
      na przygotowanie do zajec. I tak oto system zabil moja chec rozwoju zawodowego
      i dorobienia sobie!!!
      Tak trzymajcie Mlodzi!!!! Pracujac za "tysiaka" bedziecie miec 300-zl
      emeryture, albo i wcale. Odkladajcie jednak sami "tysiaki" z czarnej strefy na
      godna emeryture, ktora wyplacicie sobie sami!!!
      • mecenas_misiura Re: Do roboty lenie! 03.03.10, 08:49
        Gdyby nie trzeba było wykarmić emerytów budujących PRL, lewych rencistów,
        mundurowych, rolników, księży, związkowców - pewnie by pracowali.
        --
        Only two things are infinite, the universe and human stupidity, and I'm not sure
        about the former.

        A.Einstein
          • mecenas_misiura Re: Do roboty lenie! 03.03.10, 10:09
            Nie neguję, że zapieprzasz, ale zapieprza też bardzo dużo innych ludzi, a nie
            idą na emeryturę w wieku 35 lat. Powinno się Wam (a dokładniej tym którzy
            zapieprzają, a nie pierdzą w stołki i siorbią kawkę) płacić odpowiednio dużo za
            pracę, a nie dawać wcześniejsze emeryturki, jak np. większość MONu czy reszcie
            sekretarek z woja/milicji.
            --
            Only two things are infinite, the universe and human stupidity, and I'm not sure
            about the former.

            A.Einstein
          • zigzaur Re: Do roboty lenie! 03.03.10, 12:34
            Straż miejska?
            Zapieprzanie na parkingu przed sklepem spożywczym?

            --
            Autoresponder:
            Biedaku nieszczęśliwy, buhaha, US-trockiści cytuję "Spiegla" brawo Schröder
            neoconsi rura już działa genialny Putin spasibo bystrzaku forumowy
            putzfrauausmannheim14,99999
        • Gość: vm Re: Do roboty lenie! IP: *.zone11.bethere.co.uk 03.03.10, 20:12
          > Bo Niemcy przegrali wojnę,a my na nasze nieszczęście ją wygraliśmy
          Zaraz zaraz, którą wojnę właściwie wygraliśmy? Bo z tego co ja wiem to polska
          została jako pierwsza zajęta przez niemców a zaraz potem sprzedana rosji. Niemcy
          zachodnie dostały Plan Marshalla czyli gigantyczną pomoc gospodarczą na odbudowę
          po wojnie od USA, a Polska została ekspresowo przestawiona na ciężki przemysł. A
          że Wielki Plan Gospodarczy się nie powiódł . . to już inna sprawa. Ale wojny to
          my raczej nie wygraliśmy . . . . aż do czasów solidarności. Ale w tym momencie
          już nie było od kogo dostać pomocy gospodarczej . . .
          • Gość: :))) Re: Do roboty lenie! IP: 94.75.67.* 05.03.10, 20:53
            Gość portalu: vm napisał(a):

            > > Bo Niemcy przegrali wojnę,a my na nasze nieszczęście ją wygraliśmy
            > Zaraz zaraz, którą wojnę właściwie wygraliśmy?

            No, żadnej. Byliśmy po zwycięskiej stronie.

            > Bo z tego co ja wiem to polska
            > została jako pierwsza zajęta przez niemców a zaraz potem sprzedana rosji.

            Nie wiem, czy "sprzedana", ale wiem, że się nam, Polakom, to opłaciło.

            > Niemcy zachodnie dostały Plan Marshalla czyli gigantyczną pomoc gospodarczą na
            odbudowę po wojnie od USA, a Polska została ekspresowo przestawiona na ciężki
            przemysł.

            Pomoc dla Niemiec wcale nie była taka wielka, jak to polskie legendy głoszą. Zaś
            Polska została wielkim wysiłkiem zbudowana. Przestawiona z kraju biedy i mikrego
            rolnictwa na kraj przemysłowy.

            > A że Wielki Plan Gospodarczy się nie powiódł . . to już inna sprawa. Ale wojny
            to my raczej nie wygraliśmy . . . . aż do czasów solidarności.

            Jaką "wojnę" wygrała Solidarność? Chodzi ci o wojnę z Polakami? Ano wygrali.
            Starjki zrujnowały do końca nasz przemysł i przygotowały grunt na
            dwudzuestolecie zaciągania długów i pracy dla obcych. Ale czy to zwycięstwo?
            pewnie tak, z tym że nie nasze, polskie.

            > Ale w tym momencie
            > już nie było od kogo dostać pomocy gospodarczej . .

            Fakt, sami bez wyciągania ręki niczego nigdy nie zbudowaliśmy. Teraz finansuje
            nas Unia. Przedtem było tylko wyprzedawanie restek po PRLu. Co dalej? A może
            wziąć się do roboty? Nie, to odpada. Nie da się.
    • kim-lan-san Re: Co będzie z pokoleniem "za tysiaka nie robię" 03.03.10, 08:42
      "Przedsiębiorca rozpoczynający prowadzenie działalności gospodarczej (bądź już
      prowadzący taką działalność) przez okres pierwszych 24 miesięcy kalendarzowych
      od dnia jej rozpoczęcia opłaca składki na ubezpieczenia społeczne od niższej
      podstawy wymiaru niż powszechnie obowiązująca. Najniższa dla niego podstawa
      wymiaru tych składek wynosi 30% kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę. W 2010
      r. początkujący przedsiębiorca będzie więc opłacał składki społeczne od kwoty
      395,10 zł (tj. 30% z 1.317 zł)."
      www.bankier.pl/wiadomosc/Zmiany-w-skladkach-ZUS-w-2010-r-2069006.html
      Skąd te 800zł?
      Bez problemu znaleźć można firmy rachunkowe biorące mniej niż 200zł miesięcznie.
      • kretynofil Masz racje... 03.03.10, 09:13
        Tak jest istotnie - przez pierwsze dwa lata prowadzenia dzialalnosci
        mozna placic preferencyjny ZUS.

        Problem w tym ze nie kazdy o tym wie a urzedy tez nie spiesza sie
        zeby o tym poinformowac petenta. Do tego takie artykuly jak ten tutaj
        powielaja tylko mit "800 PLN ZUS". I to jest paranoja.

        Niemniej jednak - skladki na ZUS sa po prostu za wysokie. Mozna sie
        spierac o to czy ktos w ogole powinien zakladac firme jesli nie
        potrafi zarobic (po oplaceniu podatkow i skladek) wiecej niz oferuje
        mu rynek na etacie - ale prawda jest taka ze poczatki firmy moga byc
        naprawde trudne...

        Podstawy sa proste: albo masz klienta, albo oszczednosci - bo z
        czegos musisz te pierwsze dwa lata przezyc. Skad ma mlody czlowiek po
        studiach miec oszczednosci?

        Druga sprawa to wydajnosc firm zakladanych przez ludzi ktorzy nie
        maja doswiadczenia - troche nie rozumiem jak mozna brac sie za biznes
        jesli nie widzialo sie go od srodka - nawet za tego tysiaka
        miesiecznie...

        A co do meritum - gadanie ze szara strefa to lenistwo to jakas
        piramidalna bzdura. Nie bronie ludzi de facto oszukujacych nas
        wszystkich - ale komus sie lokiec z dupa pomylil. Szara strefa w
        wielu regionach kraju jest jedynym co generuje miejsca pracy - i moze
        warto by sie zastanowic dlaczego tak jest.

        Moim zdaniem, skoro podzial na Polske A i B jest juz niemalze
        oficjalny, moze by wypadalo uzaleznic wysokosc skladek od lokalizacji
        w jakiej dziala dana firma? To samo, na marginesie, dotyczy tez
        pomocy socjalnej - wartosc nabywcza tego samego zasilku moze sie
        wahac o 100% w zaleznosci od miejsca zamieszkania...

        --
        Do dupy z takimi komentarzami.
        • mysle-wiec-jestem1 Re: problem z ZUS 03.03.10, 09:54
          kretynofil napisał:

          > Tak jest istotnie - przez pierwsze dwa lata prowadzenia
          dzialalnosci
          > mozna placic preferencyjny ZUS.
          >
          > Problem w tym ze nie kazdy o tym wie a urzedy tez nie spiesza sie
          > zeby o tym poinformowac petenta. Do tego takie artykuly jak ten
          tutaj
          > powielaja tylko mit "800 PLN ZUS". I to jest paranoja.
          >
          > Niemniej jednak - skladki na ZUS sa po prostu za wysokie.

          Na czym polega problem z ZUS? Skladka ZUS placona przez osoby
          prowadzace dzialalnosc gospodarcza jest stala i nie zalezy od
          osiaganych dochodow. Osoba A majaca dochody np 1000zl miesiecznie
          placi taka sama skladke jak osoba B osiagajaca dochody w wysokosci
          np 5000 zl miesiecznie. I to jest absurd. Osoba A placi skladke
          absurdalnie wysoka a osoba B skladke absurdalnie niska. Sprawiedliwe
          byloby uzaleznienie skladki ZUS od osiaganych dochodow. Generalnie
          nalezy dazyc aby srednie obciazenie skladkami ZUS osob prowadzacych
          dzialalnosc gospodarcza zrownac z obciazeniami pracownikow
          etatowych. Nie widze zadnego uzasadnienia dlaczego zarabiajac
          srednia krajowa mam placic znacznie wiecej na ZUS niz osoba
          prowadzaca dzialalnosc gospodarcza.
          • owrank komunizm wiecznie żywy - niestety 03.03.10, 10:03
            bo komunizm gospodarczy w Polsce jest wiecznie żywy - a składki ZUS
            i KRUS to juz chyba "klasyk". Na działalności jest stała składka,
            ale jak masz dwie działalności to jużmusisz dopłacić składkę
            zdrowotona za drugą, w KRUS płacisz dużo mniej niż w ZUS... to się
            kupy nie trzyma a z dochodem i obrotami nie ma nic wspólnego...
          • Gość: gm Re: problem z ZUS IP: *.cdma.centertel.pl 03.03.10, 10:11
            Przede wszystkim dochody osoby prowadzacej działalnosc gospodarcza nie mozna
            porównywać z dochodami osób na etacie. Z dochodów z działalnosci gospodarczej
            trzeba sfinansować wiele rzeczy wynikajacych z prowadzenia działalnosci i
            dopiero to co zostanie mozna traktować jako dochody osobiste.Dlatego płacenie
            ZUSu od dochodów na takich samych zasadach jak pracownicy jest
            nieporozumieniem.Mysle ,że powinno sie pójść w druga stronę:wszyscy powinni
            płacic ryczałt na ZUS i mieć zryczałtowane czyli jednakowe świadczenia na niskim
            poziomie. Jak ktoś chce lepiej żyć na emeryturze to powinien sie zabezpieczyć we
            własnym zakresie.


            Nie widze zadnego uzasadnienia dlaczego zarabiajac
            > srednia krajowa mam placic znacznie wiecej na ZUS niz osoba
            > prowadzaca dzialalnosc gospodarcza.
            • Gość: ag Re: problem z ZUS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.10, 10:21
              Bzdury piszesz. Zwłaszcza że przedsiębiorca ma dochody nieregularne.
              To absurd, żeby np. krawcowa, która za wszywanie zamków może
              wyciągnąć 1500 PLN miesięcznie, płaciła 850 PLN tak samo, jak
              prawnik, który zarabia 200 tysięcy.

              Znam parę osób, które prowadziły drobną działalność usługową
              legalnie przez 2 lata, dopóki miały obniżony ZUS w wysokości 350
              PLN, a potem przeszły w szarą strefę, bo z ZUS-em 840 PLN nie były w
              stanie się utrzymać.

              90% "przedsiębiorstw" w Polsce to samozatrudnieni lub firmy
              jednoosobowe, których dochody nie przekraczają średniej krajowej.
              • Gość: aniaaa Re: problem z ZUS IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.10, 11:10
                a gdzieś ty widział prawnika zarabiającego 200.000 zł?? miesięcznie??!! chyba
                żeś się za dużo amerykańskich filmów naoglądał, bo niestety w dzisiejszych
                czasach bycie nawet dobrym prawnikiem wcale nie oznacza, że będą z tego dobre
                pieniądze - a narobić się trzeba jak głupi. Wiem to z autopsji, bo pracuję w tym
                zawodzie - na razie jako aplikantka adwokacka. Nie mówię, że po 20-25 latach w
                zawodzie adwokata jest źle z pieniędzmi, ale żadne to złote góry i niejeden
                inżynier albo i zwykły kierowca tira ma lepiej. A początki - lepiej nie mówić,
                ale trzeba przez to przejść, jeśli chcesz coś znaczyć. I tyle - życie jest
                brutalne :P dla młodych też.
                • zigzaur Re: problem z ZUS 03.03.10, 12:40
                  200 tysięcy miesięcznie to nie zarabia nawet profesor prawa Kaczyński Lech i
                  musi pracować na państwowej posadzie. W dodatku na czas określony:
                  www.pepepe.pl/
                  i bardzo dokładnie obliczany.

                  --
                  Autoresponder:
                  Biedaku nieszczęśliwy, buhaha, US-trockiści cytuję "Spiegla" brawo Schröder
                  neoconsi rura już działa genialny Putin spasibo bystrzaku forumowy
                  putzfrauausmannheim14,99999
                • Gość: ii Re: problem z ZUS IP: *.acn.waw.pl 03.03.10, 18:52
                  nie przesadzajmy też w drugą stronę - mam sporo klientów wśród adwokatów i Ci w
                  wieku 28-33 lat zarabiają w przedziale 10-20k netto. mało? nie sądzę. znam też
                  jedną 25/26latkę na aplikacji - 3,5k netto na początku drogi zawodowej to nie
                  tragedia...
                  a zryczałtowana składka emerytalna i świadczenie na wcześniej ustalonym (niskim)
                  poziomie to (prawdopodobna) przyszłość, ale tylko w społeczeństwach świadomych
                  ekonomicznie.
            • mysle-wiec-jestem1 Re: problem z ZUS 03.03.10, 11:33
              Gość portalu: gm napisał(a):

              > Przede wszystkim dochody osoby prowadzacej działalnosc gospodarcza
              nie mozna
              > porównywać z dochodami osób na etacie. Z dochodów z działalnosci
              gospodarczej
              > trzeba sfinansować wiele rzeczy wynikajacych z prowadzenia
              działalnosci i
              > dopiero to co zostanie mozna traktować jako dochody osobiste.

              Mylisz dochody z przychodami. Napislem ze wysokosc skladki ZUS winna
              zalezec [b]dochodow[b]a nie od przychodow.

              Dlatego płacenie
              > ZUSu od dochodów na takich samych zasadach jak pracownicy jest
              > nieporozumieniem.

              Ja tak nie uwazam. Dochod jest dochodem.

              Mysle ,że powinno sie pójść w druga stronę:wszyscy powinni
              > płacic ryczałt na ZUS i mieć zryczałtowane czyli jednakowe
              świadczenia na niski

              Wszyscy czyli kto? Osoby na etacie czy osoby prowadzace dzialalnosc
              gospodarcza?

              > m
              > poziomie. Jak ktoś chce lepiej żyć na emeryturze to powinien sie
              zabezpieczyć w
              > e
              > własnym zakresie.

              Masz racje, aczkolwiek nie zawsze jest to mozliwe.

              >
              > Nie widze zadnego uzasadnienia dlaczego zarabiajac
              > > srednia krajowa mam placic znacznie wiecej na ZUS niz osoba
              > > prowadzaca dzialalnosc gospodarcza.
              • Gość: gm Re: problem z ZUS IP: *.cdma.centertel.pl 03.03.10, 13:26
                Nie myle dochodu z przychodem.Jeżeli uważasz ,że cały dochód firmy mozna
                skonsumować to gratuluje dobrego samopoczucia.A inwestycje, rezerwy, rozwój
                firmy ( środki obrotowe).Nawet jeżeli finansuje sie cos z kredytu to też z
                czegoś go trzeba spłacić . A kosztem jest tylko amortyzacja(środki trwałe od
                kilku do kilkudziesieciu lat)i koszty obsługi kredytu.Osoby prowadzace
                działalność w zasadzie sa na ryczałtowej składce na ZUS. Miałem na mysli
                dokładnie wszystkich.
                • mysle-wiec-jestem1 Re: problem z ZUS 03.03.10, 17:51
                  Gość portalu: gm napisał(a):

                  > Nie myle dochodu z przychodem.

                  Mylisz.

                  >Jeżeli uważasz ,że cały dochód firmy mozna
                  > skonsumować to gratuluje dobrego samopoczucia.A inwestycje,
                  rezerwy, rozwój
                  > firmy ( środki obrotowe).Nawet jeżeli finansuje sie cos z kredytu
                  to też z
                  > czegoś go trzeba spłacić . A kosztem jest tylko amortyzacja(środki
                  trwałe od
                  > kilku do kilkudziesieciu lat)i koszty obsługi kredytu.

                  Nieprawda. Podaje kilka przykladow kosztow: energia, materialy,
                  transport, rozmowy telefoniczne.

                  >Osoby prowadzace
                  > działalność w zasadzie sa na ryczałtowej składce na ZUS. Miałem na
                  mysli
                  > dokładnie wszystkich.

                  Pieknie. Tylko ze ze z biezacych skladek ZUS sa finansowane biezace
                  swiadczenia emerytalne. A co z osobami ktore np placa skladki ZUS od
                  25 l;at i za 25 lat przejda na emeryture. Powiesz im ze beda mialy
                  zagwarantowane tylko minimalne swiadczenie? Ile ty masz lat.
                  Podejrzewam ze bardzo malo i ze praca zarobkowa to dla Ciebie
                  melodia przyszlosci.
                  Na tym koncze. Rzadko, bardzo rzadko zajmuje glos na Forum, Nie mam
                  na to czasu. Ja akurat pracuje. Legalnie i uczciwie.
          • Gość: Jan Kran Re: problem z ZUS IP: *.pl 03.03.10, 11:39
            Nie widze zadnego uzasadnienia dlaczego zarabiajac
            > srednia krajowa mam placic znacznie wiecej na ZUS niz osoba
            > prowadzaca dzialalnosc gospodarcza.


            nic nie kumasz

            stały zus + liniowy CIT to szansa dla lepiej zarabiających szansa na
            obniżenie obciążeń fiskalnych przez samozatrudnienie.
            zarabiasz ok. 3.5 k netto (koszt pracodawcy to 6 k) + utrzymanie
            stanowiska pracy

            rejestrujesz DG i zostaje ci po odjęciu zusu zostaje 2,2 k wolnej
            gotówki. 1,1 k trafia do ciebie, a drugie tyle zostaje w kieszeni
            pracodawcy. tysiak drogą nie chodzi i wszyscy są zadowoleni. jesli
            doliczyć do tego jeszcze dotacje unijne, pozwalające sfinansować
            utworzenie stanowiska pracy 20 k na rozpoczęcie + 40 k na rozwój to
            daje pracodawcy oszczędność rzędu kilkudziesięciu tys. na pracowniku
            w skali 2 lat.
            w kieszeni pracownika zostaje ok. 24 k, czyli tani np. samochód (!)


            gdyby obłożenie zusem było proporcjonalne dla DG i etatu taki manewr
            nie miałby sensu.

            w ten oto sposób stały zus de facto pomaga obniżyć koszty pracy.

            z drugiej strony przymusowy zus to kasa siłą wyrwana ludziom, którzy
            otwierają DG z desperacji, walczą o każdy grosz i niejednokrotnie
            zadłużają w różnych skokach się żeby ten haracz zapłacić. kasa,
            której zus by nie zobaczył, gdyby składka była proporcjonalna do
            przychodu.

            w ten prosty sposób biedacy pracują na najbogatszych, typowa
            amwayowska piramida.


            • kretynofil Drobna uwaga... 03.03.10, 12:07
              > stały zus + liniowy CIT to szansa dla lepiej zarabiających szansa
              na obniżenie obciążeń fiskalnych przez samozatrudnienie.

              Mylisz sie. Przejscie na samozatrudnienie wyklucza mozliwosc
              korzystania z liniowego PITu (a CIT to w ogole cos innego :P). Nie
              powtarzaj bzdur, bo jeszcze ktos przeczyta i wpakuje sie w klopoty.
              Moj znajomy tez byl o tym przekonany - jakby go skarbowka dorwala to
              by mu z dupy zrobili jesien sredniowiecza...

              Ale ogolnie - tak to dziala. Pracownicy etatowi najbardziej po dupie
              dostaja - bo z reguly sa bierni. W koncu dlatego sa pracownikami.

              I nie, nie uwazam ze to dobrze. Stwierdzam tylko fakt.

              --
              Kupilem chate na gorce podpuszczony przez Marka Wielgo i teraz mszcze
              sie na Gazowni i branzy budowlano-bankowej trollujac na forach. A
              kredyt splacam z forumowej akwizycji na rzecz Microsoft. W ogole
              jestem nieudacznikiem.
              • zigzaur Re: Drobna uwaga... 03.03.10, 12:42
                Te dywagacje nie biorą pod uwagę VAT i związanych z tym problemów.

                --
                Autoresponder:
                Biedaku nieszczęśliwy, buhaha, US-trockiści cytuję "Spiegla" brawo Schröder
                neoconsi rura już działa genialny Putin spasibo bystrzaku forumowy
                putzfrauausmannheim14,99999
          • kretynofil Gwoli wyjasnienia: 03.03.10, 11:52
            > Na czym polega problem z ZUS? Skladka ZUS placona przez osoby
            prowadzace dzialalnosc gospodarcza jest stala i nie zalezy od
            osiaganych dochodow.

            Tak i nie. To znaczy: owszem, pracujacy na wlasny rachunek moze
            placic ZUS w minimalnej wysokosci - i wszyscy tak robia. Nie znaczy
            to ze ZUSu nie mozna placic wiecej - i wtedy wysokosc wypracowanej
            emerytury i (chyba) stawki ZUS w razie choroby sa wyzsze.

            Natomiast Ty zapominasz o jednym - skladka na ubezpieczenie spoleczne
            (czyli emerytalna) ma tez wysokosc maksymalna dla ludzi pracujacych
            na etacie - nie jest wiec tak jak piszesz ze pracownicy zawsze placa
            proporcjonalnie do dochodu.

            > Sprawiedliwe byloby uzaleznienie skladki ZUS od osiaganych
            dochodow.

            Powtarzam: ktos kto ma wlasna dzialalnosc ma taka mozliwosc - i wtedy
            jego emerytura bedzie wyzsza.

            A ze ludzie tego nie robia - to oczywiste. Predzej zobacze polski
            prom kosmiczny niz emeryture z ZUS ;)

            > Nie widze zadnego uzasadnienia dlaczego zarabiajac srednia krajowa
            mam placic znacznie wiecej na ZUS niz osoba prowadzaca dzialalnosc
            gospodarcza.

            Uzasadnienie jest proste - Ty dostaniesz (jesli w ogole) wyzsza
            emeryture. Dostajesz tez wieksze kwoty od ZUS w przypadku choroby,
            przysluguja Ci platne urlopy (rowniez zdrowotne) itd.

            To nie jest tak calkiem bez sensu. To jest po prostu troche bardziej
            skomplikowane - co nie oznacza ze jest sprawiedliwe.

            --
            Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
            internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
            czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
            kretynami. Milej lektury :)
            • mysle-wiec-jestem1 Re: Gwoli wyjasnienia: 03.03.10, 12:16
              kretynofil napisał:

              > > Na czym polega problem z ZUS? Skladka ZUS placona przez osoby
              > prowadzace dzialalnosc gospodarcza jest stala i nie zalezy od
              > osiaganych dochodow.
              >
              > Tak i nie. To znaczy: owszem, pracujacy na wlasny rachunek moze
              > placic ZUS w minimalnej wysokosci - i wszyscy tak robia. Nie
              znaczy
              > to ze ZUSu nie mozna placic wiecej - i wtedy wysokosc wypracowanej
              > emerytury i (chyba) stawki ZUS w razie choroby sa wyzsze.
              >
              > Natomiast Ty zapominasz o jednym - skladka na ubezpieczenie
              spoleczne
              > (czyli emerytalna) ma tez wysokosc maksymalna dla ludzi
              pracujacych
              > na etacie - nie jest wiec tak jak piszesz ze pracownicy zawsze
              placa
              > proporcjonalnie do dochodu.


              Sa limity, ale limit skladki na ZUS osoby na etacie jest
              wielokrotnie wyzszy niz skladka na ZUS placona przez osoby
              prowadzace dzialalnosc gospodarcza.

              >
              > > Sprawiedliwe byloby uzaleznienie skladki ZUS od osiaganych
              > dochodow.
              >
              > Powtarzam: ktos kto ma wlasna dzialalnosc ma taka mozliwosc - i
              wtedy
              > jego emerytura bedzie wyzsza.
              >
              > A ze ludzie tego nie robia - to oczywiste.

              Tak dla mnie jest to oczywiste. Wiekszosc ludzi nie widzi zwiazku
              pomiedzy wysokoscia placonej skladki na ZUS a wysokoscia przyszlej
              emerytury. Otrzezwienie przyjdzie w momencie przejscia na emeryture.
              Z tym ze bedzie juz za pozno.

              >Predzej zobacze polski
              > prom kosmiczny niz emeryture z ZUS ;)
              >
              > > Nie widze zadnego uzasadnienia dlaczego zarabiajac srednia
              krajowa
              > mam placic znacznie wiecej na ZUS niz osoba prowadzaca dzialalnosc
              > gospodarcza.
              >
              > Uzasadnienie jest proste - Ty dostaniesz (jesli w ogole) wyzsza
              > emeryture. Dostajesz tez wieksze kwoty od ZUS w przypadku choroby,
              > przysluguja Ci platne urlopy (rowniez zdrowotne) itd.

              Jestem pracownikiem etatowym. Nic nie wiem zebym mial platny urlop
              zdrowotny. A emrytura z ZUS. Badz sokojny dostane. znacznie wyzsza
              niz osoba prowadzaca dzialalnosc gospodarcza.

              > To nie jest tak calkiem bez sensu. To jest po prostu troche
              bardziej
              > skomplikowane - co nie oznacza ze jest sprawiedliwe.
              >
              Nie jest calkiem bez sensu. Jest powiedzmy w 90% bez sensu i
              niesprawiedliwe.
              • Gość: gm Re: Gwoli wyjasnienia: IP: *.cdma.centertel.pl 03.03.10, 14:17
                Niepotrzebnie pogodziłeś sie z myślą ,że składka na ZUS to podatek
                dochodowy.Należałoby go traktować raczej jako ubezpieczenie przymusowe od utraty
                dochodów w określonym wieku.Wtedy zrozumiałe jest ,że składka nie powinna być
                płacona od dochodu lecz w/g oczekiwań co do przyszłego standardu życia.Podobnie
                składka zdrowotna jest kuriozum bo jest bardziej podatkiem dochodowym
                przeznaczonym na służbe zdrowia niz ubezpieczeniem na wypadek choroby i
                gwarantujacym odpowiednia jakosc leczenia.Wniosek jest taki ,że ZUS i składka
                zdrowotna to obowiazkowe daniny publiczne nic nie gwarantujace.Dlatego powinny
                prowokować odruch obronny zdrowej tkanki społecznej.
                • mysle-wiec-jestem1 Re: Gwoli wyjasnienia: 03.03.10, 17:45
                  Gość portalu: gm napisał(a):

                  > Niepotrzebnie pogodziłeś sie z myślą ,że składka na ZUS to podatek
                  > dochodowy.

                  Czyzby? A skad wiesz. Zacytuj moja wypowiedz.

                  >Należałoby go traktować raczej jako ubezpieczenie przymusowe od
                  utrat
                  > y
                  > dochodów w określonym wieku.Wtedy zrozumiałe jest ,że składka nie
                  powinna być
                  > płacona od dochodu lecz w/g oczekiwań co do przyszłego standardu
                  życia.Podobnie


                  Nie, nie jest to zrozumiale.

                  > składka zdrowotna jest kuriozum bo jest bardziej podatkiem
                  dochodowym
                  > przeznaczonym na służbe zdrowia niz ubezpieczeniem na wypadek
                  choroby i
                  > gwarantujacym odpowiednia jakosc leczenia.Wniosek jest taki ,że
                  ZUS i składka
                  > zdrowotna to obowiazkowe daniny publiczne nic nie
                  gwarantujace.Dlatego powinny
                  > prowokować odruch obronny zdrowej tkanki społecznej.

                  A coi z chora tkanka spoleczna? Za co maja sie leczyc? Nie
                  interesuje Ciebie? To idz do pierwszego lepszego szpitala, wez kij
                  od bejsbola i zatlucz jakiegos obloznie chorego. Dlaczego ma sie
                  pasozyt leczyc za Twoje skladki. I nie zapomnij od razu zatluc
                  jakiegos emeryta.
                  • Gość: gm Re: Gwoli wyjasnienia: IP: *.cdma.centertel.pl 03.03.10, 22:23
                    Przemawia przez ciebie poczucie sprawiedliwosci społecznej. Tylko co to jest ta
                    sprawiedliwosc? Normalne ubezpieczenie (zdrowotne) to umowa , która gwarantuje
                    konkretny zakres usług (medycznych) za konkretna skladke ubezpieczeniową.To co
                    jest w Polsce to podatek na słuzbe zdrowia , który tak na prawde nic nie
                    gwarantuje chociaz budzi nadzieje.Jak kazdy podatek trzeba to płacic tylko
                    trzeba wyraźnie powiedzieć ,że nie jest to ubezpieczenie i nic Ci się za to nie
                    należy.
          • Gość: thom Re: problem z ZUS IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.03.10, 21:28
            Z bardzo prostego powodu: Ty płacisz składkę od przychodu, właściciel
            firmy ryczałtem. Nawet jeśli ma stratę.

            Miałem firmę w Polsce, teraz mam w Niemczech. I tutaj sytuacja jest o
            niebo lepsza: masz firmę, jesteś na swoim. Nie płacisz na żadną państwową
            emeryturę bo jesteś na swoim. Tzn możesz, ale nie musisz.
        • Gość: ag Re: Masz racje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.10, 10:00
          Niestety, te 2 lata mijaą, a potem bandziory żądają haraczu w
          wysokości 840 PLN. A dla większości firm, głównie jednoosobowych, to
          zdecydowanie za dużo.

          Znam parę osób prowadzących jednoosobową działalność usługową, które
          po tych 2 latach przeszły do szarej strefy, bo z haraczem 840 PLN
          nie byłyby w stanie wyżywić rodziny. Gdyby ZUS wynosił normalnie 350
          PLN, płaciliby go nadal.

          Świnie z rządu nie są tym jednak zainteresowane, ponieważ drobnym
          przedsiębiorcom trudno jest się zorganizować i przyjechać pod Sejm z
          materiałami wybuchowymi. A tylko takie argumenty działaja na tych
          bandytów, niezależnie od tego, jaką partię reprezentują. Dlatego np.
          nie ruszą KRUSu (rolnicy zorganizują blokady dróg) ani 35-letnich
          emerytów (policjanci juz robili masowe manifestacje). A na to
          wszystko, podobnie jak na 100-tysięczne premie dla kumpli ministrów,
          musi przecież ktoś zarobić. Kto? Frajerzy, którzy nie potrafią nawet
          porządnej akcji zorganizować.
      • Gość: miejscowy Re: Co będzie z pokoleniem "za tysiaka nie robię" IP: *.chello.pl 03.03.10, 10:11
        kim-lan-sam!Co Ty wiesz o prow. dzial. gosp.,skoro opowiadasz takie pierdoly?.Zakladasz firme na dwa lata?.A dalej to co?Cytujesz przepisy,ktore nijak maja sie do rzeczywistosci.Ubezp.,powinno sie placic w zaleznosci od dochodu.Prowadze dzialalnosc od 1990 r.i nic tylko skladki coraz wyzsze a dochody nizsze.Nic nie chce od panstwa ani od nikogo innego.Niech sie wszystkie urzedasy odpierdola ode mnie i pozwola mi pracowac! TYLKO TYLE !!! Namnozylo sie zlodziei wszelakich i okradaja starych,mlodych,biednych,itd.Pomysl jaka kasa idzie na wojenki w Afganistanie i Iraku,jaka ogromna jest biurokracja,teraz Euro 2012.Na huj nam to potrzebne.Nie dziwie sie mlodym,ze maja w dupie robote za 1000zl.Corka jezdzi do Norwegii do chlopaka,ktory jest tam mechanikiem samoch.Wiesz ile zarabia?! Za JEDEN dzien zarabia ok 1900zl.Wiec nie pitol o podst.wymiaru skladek.Mlodzi nie sa glupi.Najwyzszy czas przyjac to do wiadomosci szanowni pseudo experci.Dlaczego sami nie pracujecie za 1000zl.
        • kim-lan-san Re: Co będzie z pokoleniem "za tysiaka nie robię" 03.03.10, 10:27
          PO co ta agresja? Cytuję przepis, który stoi w całkowitej opozycji do założeń
          przyjętych w artykule. Te sławetne 800zł to często bariera dla wielu osób, które
          przez to boją się wziąć sprawy we własne ręce. Czas skończyć z powielaniem mitów.
          Co do reszty, z grubsza się z tobą zgadzam.
        • vigilansx Re: Co będzie z pokoleniem "za tysiaka nie robię" 03.03.10, 14:24
          Gość portalu: miejscowy napisał(a):

          > kim-lan-sam!Co Ty wiesz o prow. dzial. gosp.,skoro opowiadasz
          takie pierdoly?.Z
          > akladasz firme na dwa lata?.A dalej to co?Cytujesz przepisy,ktore
          nijak maja si
          > e do rzeczywistosci.Ubezp.,powinno sie placic w zaleznosci od
          dochodu.Prowadze
          > dzialalnosc od 1990 r.i nic tylko skladki coraz wyzsze a dochody
          nizsze.Nic nie
          > chce od panstwa ani od nikogo innego.Niech sie wszystkie urzedasy
          odpierdola o
          > de mnie i pozwola mi pracowac! TYLKO TYLE !!! Namnozylo sie
          zlodziei wszelakich
          > i okradaja starych,mlodych,biednych,itd.Pomysl jaka kasa idzie na
          wojenki w Af
          > ganistanie i Iraku,jaka ogromna jest biurokracja,teraz Euro
          2012.Na huj nam to
          > potrzebne.Nie dziwie sie mlodym,ze maja w dupie robote za
          1000zl.Corka jezdzi d
          > o Norwegii do chlopaka,ktory jest tam mechanikiem samoch.Wiesz ile
          zarabia?! Za
          > JEDEN dzien zarabia ok 1900zl.Wiec nie pitol o podst.wymiaru
          skladek.Mlodzi ni
          > e sa glupi.Najwyzszy czas przyjac to do wiadomosci szanowni pseudo
          experci.Dlac
          > zego sami nie pracujecie za 1000zl.
          upadłes na łeb, jezeli wierzysz ze zwykły mechanik zarabia w
          Norwegii równowartość 10 tys. euro
          • Gość: miejscowy Re: Co będzie z pokoleniem "za tysiaka nie robię" IP: *.chello.pl 05.03.10, 04:59
            vigilansx.Najnizsza stawka jaka moze dac pracodawca w Norwegii,to ok 100 koron,czyli ok 50zl na godzine.Policz sobie,ze zwykly pomocnik na budowie zarabia 400zl dniowke.Tak bylo 6 lat temu,a na pewno od tej pory stawki sie nie zmniejszyly,a wrecz odwrotnie.Jezeli umiesz cos zrobic,jestes fachowcem,to mozesz zarobic wielokrotnie wiecej!!!Osobiscie znam ludzi ktorzy DZIENNIE zarabiali i zarabiaja po kilka tysiecy zl.Oczywiscie musisz znac jezyk angielski bo norweskiego sie nie nauczysz.Wiesz jak sie tam zalatwia prace? Dajesz ogl.do kilku gazet z pod. swojego nr.tel.Za rozebranie drewnianego domku dla dzieci,co zajelo mi i koledze 4 godz.otrzymalismy 2600zl.Dodam,ze to bylo moje pierwsze zlecenie.Polska to naprawde DZIKI kraj!!! Nie zarzucaj mi wiec klamstwa,bo widze ,ze w d. byles i g. widziales.Pozdro.
    • tommydaho działalność gospodarcza? 03.03.10, 08:43
      Niestety, muszę podziekować. owszem w czasie prosperity nieźle mi się
      powodziło, ale już w 2009 musiałem dokładać do interesu a z końcem roku
      zawiesić. owszem, jak się wystawi faktury na kilka tyśkow to te 800zł
      zusu tak nie boli, ale jak łącznie zarobi sie tysiaczka, czy jak mi się
      zdarzyło 350zł...Wiem, wiem, ryzyko, ale dlaczaego te haracze są takie
      wysokie? A i jeszcze jedno, jak wykazuje się stratę to nasz urzad
      skarbowy automatycznie kontrolę zarzadza, haha. masakra.
    • Gość: oświęcimer Mam wrażenie, że eksperci są głupsi od sprzątaczek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.10, 08:47
      Pieprzenie o niemożności otrzymania "środków europejskich" jest śmieszne w
      sytuacji gdy główną motywacją pracy jest zarobienie na rachunki. Większość
      młodych ludzi (podobnie zresztą jak na zachodzie) nie chce prowadzić żadnych
      wielkich firm. Chcą po prostu by bez problemów starczało im do pierwszego. A w
      tym właśnie przeszkodą jest ZUS.
      • Gość: Dialo Re: Mam wrażenie, że eksperci są głupsi od sprząt IP: *.spray.net.pl 03.03.10, 09:13
        Nie dziwię im się, i sobie też. Od kilku miesięcy co prawda mam pracę na pół etatu, cudem zdobytą, ale juz wiem, że to na długo ta praca nie będzie. Płacą mi 1000 zł własnie. Mam jeszcze z Angli oszczędności, a co jak się skończą?
        Myślę o własnej działalności. Jest tyle zawisci, kombinowania i podgryzania u mnie w pracy, i że wcale mi sie tam nie chce chodzić, tylko muszę. U siebie sam sobie będe panem.Ja chce po prostu miec ze 2000 minimum do ręki, żeby było co jesc, i za co opłacic rachunki. Nikt mi tyle nie chce dać, to niby mam kraśc czy co? Więcej jestem wart niz te 100 złoty

        Czytam sobie: Od czego zacząć założenie własnej firmy?
        • kosmiczny_swir wytlumacz mi jedna rzecz - jak to sie dzieje 03.03.10, 10:51
          wytlumacz mi jedna rzecz - jak to sie dzieje, ze w krajach, gdzie jest mala
          szara strefa, albo jej prawie nie ma, bezrobocie jest niskie, a tam gdzie szara
          strefa jest duza a ludzie oszukuja sie nawzajem bezrobocie jest wysokie?

          W Niemczech, Szecji, Danii, Finladii koszty pracy sa wysokie, szarej strefy nie
          ma, ale bezrobocie jest niskie.

          Z kolei w Polsce, Portugalii, Grecji, Hiszpanii, Wloszech szara strefa jest
          duza, praca jest wzglednie tania, ale bezrobocie jest wysokie.

          Acha i jeszcze jedno - nie wyskakujcie z tekstami, ze Szwecja ma dobrobyt ze
          wzgledu na surowce naturalne, bo taka Dania ma wyzsze PKB na glowe, mimo ze dwa
          glowne surowce naturalne w Danii to mgla i wiatr. Finladia podobnie, z surowcow
          ma tylko drewno a drewno nie jest zbyt cenne.
          --
          __________________________
          • Gość: shal Re: wytlumacz mi jedna rzecz - jak to sie dzieje IP: *.clubnet.pl 03.03.10, 11:14
            już ci tłumaczę. Rozumiesz pojęcie rozwarstwienie płac? Więc jeżeli tak to
            wiesz że w Polsce jest ono jedno z największych w Europie. W polsce
            pracownik średniego szczebla zarabia 1500 zł a szef powiedzmy 20 tys. i w
            zwyż . Nie mówie o Warszawie ale o regionie niskodochodowym. Powiedzmy
            Lubuskie czy Kujawsko-Pomorskie, Podkarpackie itd.

            W niemczech jest wysoki socjal to też nikt nie idzie pracować do szarej
            strefy. Tam Niemiec jak pracuje legalnie to zarabia 1800 Euro i to mu
            wystarcza by przeżyć czasami sobie pojedzie do Polski zrobić duże zakupy
            i może kupić produktów powiedzmy 2 razy więcej.
            Co do dani - to chciałem ci powiedzieć że duńczycy mają bardzo wysoko
            rozwinięty przemysł farmaceutyczny w szczególności chodzi o diabetyków te
            ich cukry insuliny i inne pierdoły są liderami na świecie. Każdy kraj
            inwestuje w przemysł. Widziałeś w Polsce by się w coś inwestowało, w
            Polskich przedsiębiorców? Ja widzę jak powstają niemiekcie sklepy które
            mają dzierzawe ziemi na 5 lat za friko albo za symboliczną kwotę a za to
            muszą dać pracę powiedzmy 150 osobom. Ale w tym momencie oni im płacą 1300
            zł. A teraz patrz taki polski przedsiębiorca ma jakąs ulgę? Chyba
            chorobową na widok tego co się dzieje. Po za tym większość firm to firmy
            jednoosobowe lub 2 osobowe działające w szarej strefie gdzie ich dochód
            nie przekracza 2500 zł. podziel na pół 1250 jak płacisz zus odlicz 800 zł
            + podatek to już wiesz czemu tak wygląda. Nie ważne czy zarabiasz 200tys
            czy 2 tys ty masz 820 zł zapłacić. Sprzedając filmy dvd nie zarobisz
            założmy 3000 co miesiąc. Bo a) Polacy są biedni b) duża konkurencja Więc
            nawet progu 1000 zł możesz mieć problem przekroczyć. Wszystko tyczy się
            tego że społeczeństwo jest ubogie. Proste
            Dlatego u nas jest szara strefa bo
      • Gość: ag Re: Co będzie z pokoleniem "za tysiaka nie robię" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.10, 10:17
        A jaki interes ma w tym rząd? Rząd dba o doopy własne oraz swoich
        znajomych i rodzin. Dlatego np. kumple ministrów zatrudnieni na
        fikcyjnych stanowiskach przy budowie stadionów dostają wynagrodzenia
        liczone w setkach tysięcy (stąd koszty tych budów już dziś
        kilkakrotnie przekraczają planowane). A tzw. obywatele? Dla nich
        rząd może coś zrobić w dwóch przypadkach: jeśli zagrożą mu dynamitem
        (patrz górnicy) albo przyniosą odpowiednią łapówę (patrz
        deweloperzy, którzy ostatnio "załatwili" sobie kilka korzystnych dla
        siebie ustaw typu "Rodzina na swoim" w trybie ekspresowym jak na
        polskie warunki).

        Jak drobni przedsiębiorcy chcą mieć lepsze przepisy, to niech ruszą
        doopę, zorganizują zrzutę i dadzą w łapę komu trzeba. Life is life.
    • peperro Co będzie z pokoleniem "za tysiaka nie robię"? 03.03.10, 09:11
      Ci wszyscy eksperci - pseudo ekonomiści potracili kontakt z rzeczywistością,
      albo ściemniają na życzenie swoich mocodawców. W obecnej sytuacji dla setek
      tysięcy Polaków jedynym wyjściem jest własna działalność gospodarcza. Nie
      podejmują jej nie "Z lenistwa", ale tylko dlatego, że jej koszty są olbrzymie.
      Opłaca się tylko wtedy, gdy zarobi się kilka tysięcy miesięcznie. W większości
      przypadków jest to jednak nierealne i tzw. "składka zusowska" zje większość
      dochodu. To co robi państwo, zabijając aktywność Polaków, jest wręcz sabotażem
      i prowadzi prostą drogą do katastrofy, która nas niechybnie czeka :-(((
    • Gość: xnonorx Re: Co będzie z pokoleniem "za tysiaka nie robię" IP: *.chello.pl 03.03.10, 09:21
      "Przede wszystkim jednak, prowadząc legalną działalność, można się
      do woli reklamować bez obaw o to, że przyczepi się kontrola
      skarbowa. Na ucieczkę młodych w szarą strefę nie ma innego
      wytłumaczenia jak zwykłe lenistwo. "
      Adam Ambrozik, dyrektor Departamentu Przedsiębiorczości i Dialogu
      Społecznego Konfederacji Pracodawców Polskich
      Przeczytane takiej wypowiedzi (co to za stanowisko?!?! co on robi i
      ile zarabia?) działa lepiej niz 10 kaw: rozwesela - bo widać, że
      de..il nie mający pojęcia o sytuacji też może być dyrektorem,
      przeraża - bo widać, że de..il nie mający pojęcia o sytuacji też
      może być dyrektorem.
      I tyle mojego zdania o świadomości Dyrektorów od Spraw
      Niepotrzebnych.
    • Gość: Paweł Rozpuszczone bachory IP: *.bas.roche.com 03.03.10, 09:22
      W głowach się młodym poprzewracało. Naoglądali się MTV i durnych seriali i im
      się wymarzyło, że zaczną od minimum 5000 na rękę najlepiej jako wielki
      menagier. Zejdźcie na ziemię i zacznijcie od tej pracy za 1000 zł. Pewnie, że
      będzie ciężko, ale nie liczcie na więcej bez doświadczenia. Tak,
      DOŚWIADCZENIA. Po samych studiach nie jesteście wartościowymi pracownikami.
      Sami sobie to uświadomicie po kilku latach pracy. A jak się przestanie marzyć
      tylko weźmie do roboty, to po kilku miesiącach można dojść do niezłych
      zarobków - pierwsza praca za marne pieniądze, ale robiąc coś naprawdę
      konkretnego i pojawia się dobry wpis do CV, przy okazji można zdobyć przydatne
      kontakty i już można szukać czegoś poważnego za dobre pieniądze. Ale trzeba
      się przyłożyć i wykazać, że warto w nas zainwestować, a nie narzekać na małe
      zarobki i dużo pracy.
      • Gość: Mariusz Re: Rozpuszczone bachory IP: 109.243.48.* 03.03.10, 09:49
        Mam doświadczenie, wykształcenie itp. Mam także ponad 60 lat i z braku możliwości zatrudnienia, na czarno za tysiaka usuwałem śnieg i lód. Teraz zima się kończy, żałuję, że nie miałem rodziców kryminalistów, którzy nauczyliby mnie czegoś naprawdę przydatnego w tym kraju.
      • kretynofil Mylisz sie... 03.03.10, 10:00
        > Naoglądali się MTV i durnych seriali i im się wymarzyło, że zaczną
        od minimum 5000 na rękę najlepiej jako wielki menagier.

        Wydaje Ci sie. Wiekszosc z nich po prostu chcialaby sie utrzymac bez
        pomocy rodzicow - i do tego nie potrzeba ani 5000 ani kierowniczego
        stanowiska. To ze sa tacy idioci jak piszesz nie jest regula. To
        raczej komiczny wyjatek.

        > Zejdźcie na ziemię i zacznijcie od tej pracy za 1000 zł. (...) to
        po kilku miesiącach można dojść do niezłych zarobków

        Proponuje zebys Ty sam zszedl na ziemie. Moze na przyklad bys
        zauwazyl ze te "kilka miesiecy" potrafi sie przerodzic w kilkanascie
        lat.

        Tak, mi tez sie udalo, tez mialem szczescie ze poszedlem na
        "wlasciwe" studia, dostalem "wlasciwa" prace i do jakichs tam
        pieniedzy doszedlem - ale zrozum: to sa wyjatki, nie regula.

        I tu nie chodzi o to zeby sprzataczka zarabiala kilkanascie tysiecy,
        tylko o to zeby za swoja uczciwa prace otrzymala pensje ktora pozwoli
        jej sie utrzymac.

        Mozesz pieprzyc ze mogla sie uczyc, ze "do szkoly pod gorke" itd. -
        ale prawda jest taka ze ktos musi w biurze posprzatac, ktos musi
        sprzedac chleb, ktos musi wylozyc towar na polki zebys mogl sobie w
        niedziele pojechac do hipermarketu i wydac swoje "ciezko zarobione
        pieniadze".

        I teraz postaw sie w pozycji czlowieka ktory wykonuje prace ktora
        jest potrzebna m.in. Tobie - a otrzymuje za nia zaplate, ktora
        zwyczajnie nie wystarcza do pierwszego. Wybacz, ale to jest paranoja
        ze czlowiek poswiecajacy cale zycie na prace nie ma na przezycie...

        Co wtedy robisz? Kradniesz? Uciekasz w szara strefe? Prosisz rodzicow
        o pomoc?

        --
        Do dupy z takimi komentarzami.
        • Gość: Pawel Re: Mylisz sie... IP: *.bas.roche.com 03.03.10, 10:35
          Dobra, widzę, że nie sprecyzowałem wystarczająco wypowiedzi. Masz rację, że jest
          dużo ważnych stanowisk dla ludzi niskowykwalifikowanych, za które oferowane są
          zbyt niskie zarobki. Ale moja wypowiedź dotyczyła młodzieży, która idzie na byle
          jakie studia, a od razu po ich zakończeniu bez żadnych kwalifikacji chciałaby
          zarabiać od razu minimum 3000. A za 1000 do pracy nie pójdą i zamiast tego wolą
          żyć na utrzymaniu rodziców. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale ja mieszkam w
          Warszawie i z moich obserwacji wynika, że tutaj duża część młodzieży właśnie tak
          się zachowuje. A wśród moich znajomych są ludzie na bardzo różnym poziomie
          ogarnięcia (od totalnych debili do bardzo ogarniętych) i każdy kto się stara
          jest w stanie godnie żyć bez pomocy rodziców. Tylko każdy z nich dopasowuje
          wymagania do możliwości. No i nie narzeka, że jest źle, tylko ciężko pracuje.

          Temat należałoby rozłożyć na duże miasta i resztę kraju, bo w mniejszych
          miejscowościach rzeczywiście jest kiepsko z pracą. Ale w największych miastach
          jest naprawdę dużo możliwości, tylko trzeba chcieć.
          • Gość: shal Re: Mylisz sie... IP: *.clubnet.pl 03.03.10, 10:51
            tyle że po roku pracując za 1000 zł co miesiąc dostajesz założmy tą
            wymarzoną podwyżke do 2000 zł na rękę w sumie nie realne by ktoś dał ci
            100% ale dobra . Dostałem ją i teraz co pracujesz dalej za te 2000 zł z 3
            lata masz już 31 lat i co na mieszkanie Cię nie stać na wynajęcie cie nie
            stać na kredyt cię nie stać. Czy to ma sens? A załóżmy że żenić się nie
            chcesz , chcesz byś singlem.
            Życzę wam że jeżeli popieracie taki tok myślenia to już niedługo za 20
            lat wasze dzieci zaczną zdychać z głodu bo nikt na wasze emerytury
            pracować nie będzie a rządy obudzą się z ręką w nocniku. Ile ma zarabiać
            sprzedawca w tesco? 1400 na rękę? z czego 700 zł to wynajęcie kawalerki na
            zadupiu w Warszawie. Pozdrawiam trzeźwo myślących.
            • Gość: Pawel Re: Mylisz sie... IP: *.bas.roche.com 03.03.10, 11:08
              Pewnie że po roku nie dostaniesz 1000zł podwyżki. Ale rok to wystarczająco dużo
              czasu, żeby pokazać co potrafisz i poprawić sobie CV. Po tym roku możesz już
              szukać poważnej pracy. Oczywiście o ile jesteś naprawdę dobry. A jeśli nie
              jesteś, to nie licz na większe pieniądze. A czy za 2000 da się wyżyć to zupełnie
              inny temat. Mi chodzi o to, że ludzie chcieliby zarabiać nie wiadomo ile nie
              mając nic do zaoferowania.
              • Gość: shal Re: Mylisz sie... IP: *.clubnet.pl 03.03.10, 11:22
                no ale paweł zrozum . Nie ważne czy jesteś ultra hiper dobry czy jesteś
                powiedzmyponad przeciętny. Ilu z tych 15 milionów pracujących jest ultra
                hiper high dobrymi pracownikami. Załóżmy że jesteś dobry ale pracujesz na
                stanowisku fizycznym no bo ktoś to musi robić ale masz pensje niską a
                niestety w życiu chodzi o pieniądze. Może ludzie młodzi chcą za wiele sam
                mam 22 lata pracuje i studiuje ale ja mieszkam z rodzicami . jakbym miał
                mieszkać sam to chyba bym umarł z głodu i oczywisicie bez ich pomocy.
                Studiuje dziennie.
                Wszystko tyczy się pieniędzy a człowiek przychodząc do pracy nie ważne czy
                już miesiąc czy 2 drugi przepracował musi opłacić rachunki, zjeść i się
                ubrać. Temat rzeka i raczej tu chodzi o godne zarobki. Tyle w temacie.
                Daje ci głowie że jakby było dalej Pensja minimalna 1100 zł brutto to
                ludzie by to płacili pracownikom:) O czym tu rozmawiać. A mój wykładowca
                mówi że to zabija przedsiębiorczość pensja minimalna i trzeba ją
                zlikwidować. W sumie szkoda gadać:) Niektórym marzy się niewolnictwo:)
              • lewus42 Re: Mylisz sie... 03.03.10, 11:28
                Sprecyzuj proszę pojęcie bycia dobrym. Bo w Polsce dobry pracownik to taki co robi za dwóch, zostaje po godzinach bezpłatnie, daje sobą pomiatać i nie kręci nosem że za swoją robotę dostaje 1200 na rękę..Weź zapytaj się młodemu Niemcowi czy Francuzowi czy będzie pracował za 400 euro miesięcznie lub Anglika czy za 300 funtów?! Pomijam już fakt, że jako naród jesteśmy jednym z najbardziej pracowitych w Europie niestety żyjemy na wschód od Odry:/ W 2011 do Niemczech pojedzie pewnie z milion Polaków pracować i znów nam bezrobocie spadnie o czym poinformuje nas uśmiechnięty Tusk: że nam się żyje dobrze,a Wam?!
                • Gość: Pawel Re: Mylisz sie... IP: *.bas.roche.com 03.03.10, 11:53

                  > Sprecyzuj proszę pojęcie bycia dobrym.

                  Hmmm, trudno to pojęcie sprecyzować w kilku słowach, bo to zależy od branży i
                  stanowiska. Ale spróbuję. Dla mnie dobry pracownik to taki, który wykonuje swoje
                  zadania w rozsądnym czasie, dotrzymując terminów i z odpowiednio wysoką
                  jakością. No i do swoich zadań nie angażuje więcej osób niż jest to potrzebne.

                  I teraz z czego wynika to co napisałeś - że u nas to taki, co robi za dwóch za
                  małą kasę. Jeden powód to taki że mamy kiepskich pracowników, którzy wykonują
                  swoje zadania 3 razy dłużej niż trzeba przy okazji popełniając mnóstwo błędów, a
                  dodatkowo kilka osób musi poprawiać to co napsuli. Pracowałem z takimi ludźmi i
                  nie dość że mieli ogromne wymagania, pretensję o nadgodziny i przekonanie o
                  swojej wysokiej wartości, to sam przez nich musiałem siedzieć w pracy dłżej niż
                  trzeba. Drugi powód to kiepscy zarządzający, którzy nie potrafią zorganizować
                  pracy podwładnym. Ale to też wynika z tego, że brakuje dobrych ludzi do zarządzania.
                • Gość: Przemo Re: Mylisz sie... IP: *.chello.pl 03.03.10, 12:14
                  Całkowicie się zgadzam z tym, co piszesz.
                  Przykładowo w Hiszpanii, w której jest najniższy zasiłek dla
                  bezrobotnych ze starych krajów UE jest to kwota około 800 Euro (3200
                  PLN) miesięcznie. We Francji dostaje się ok 300 Euro miesięcznie
                  zapomogi na szukanie pierwszej pracy po studiach. Tego typu kwoty w
                  ogóle nie są traktowane jako zarobki, bo to tzw. kieszonkowe.

                  O kwotach rzędu 1200 PLN za pracę nawet nie ma co mówić, bo każdy
                  kto miał i uważał na matematyce w szkole wie, że jest to bez sensu.
                  Skoro koszty utrzymania równają się bądź przekraczają zarobki i to
                  na poziomie wegetacji, nie ma sensu tego robić. To jest droga
                  kompletnie do nikąd.

                  Jest teraz wolny rynek europejski. Można próbować gdzie indziej i za
                  inne pieniądze, otwierać własne firmy w internecie, jechać za
                  chlebem... Nikt nie każe siedzieć w biurach z jakimiś ludźmi z
                  mentalnością ze starego systemu, którzy uważają że po studiach nic
                  się nie umie a praca za jakąś marną 5kę brutto to szczyt marzeń.
                  Ciekawe dlaczego tych samych ludzi np. programistów zatrudniają
                  firmy na zachodzie i w Polsce za kilkukrotnie większe stawki. Też
                  uważają, że nic nie umieją?

                  Propozycja tego kogoś (Pawła) pracy za 1000 PLN po studiach w
                  najlepszym wypadku doprowadzi do posiadania Lanosa, mieszkania na
                  30-letni kredyt i pracowania cale zycie z jemu podobnymi ludźmi, na
                  tego grata i kilka cegieleł. Bez sensu.
              • Gość: qwerty B.Z.D.U.R.Y IP: 195.82.180.* 04.03.10, 21:06
                Gość portalu: Pawel napisał(a):

                > Pewnie że po roku nie dostaniesz 1000zł podwyżki. Ale rok to
                wystarczająco dużo
                > czasu, żeby pokazać co potrafisz i poprawić sobie CV. Po tym roku
                możesz już
                > szukać poważnej pracy.

                Ależ młodzi już tak robili. Efekt? Nikt nie chce zatrudniać młodych
                bo wiadomo, że przy pierwszej lepszej okazji uciekną do konkurencji.
                Tak źle i tak niedobrze.
              • Gość: shal Re: Mylisz sie... IP: *.clubnet.pl 03.03.10, 11:28
                pocieszyłeś człowieka; xD nie wiem strzelałem. Moim zdaniem 1800-2000 zł
                minimum powinien dostawać na rękę po 5 latach na kasie w dużym tesco. Nie
                wiem czy to źle ale w miarę sprawiedliwie do tego co muszą zarabiać teraz.
                Smutne.
          • kretynofil Ponownie przesadzasz... 03.03.10, 12:04
            > Dobra, widzę, że nie sprecyzowałem wystarczająco wypowiedzi. Masz
            rację, że jest dużo ważnych stanowisk dla ludzi
            niskowykwalifikowanych, za które oferowane są zbyt niskie zarobki.

            I to jest wiekszosc pokolenia "za tysiaka nie robie". Niedorobionych
            managerow od lansu jest naprawde mniejszosc.

            > Nie wiem gdzie mieszkasz, ale ja mieszkam w Warszawie i z moich
            obserwacji wynika, że tutaj duża część młodzieży właśnie tak się
            zachowuje.

            Mieszkalem pare lat w Warszawie i poznalem roznych ludzi - od
            korporacyjnych szczurow przez pracownikow umyslowych sredniego
            szczebla po prostych ludzi wykonujacych proste zawody.

            Zjawiska ktore opisujesz nie zauwazylem - natomiast istotnie, na
            studiach sporo bylo takich dzieciakow, ktore sie zarzekaly ze do
            pracy za tysiaka nie pojda a poszli.

            Wiec pytanie do Ciebie jest nastepujace: czy znasz ludzi ktorzy tak
            postepuja, czy tylko takich, ktorzy tak gadaja?

            > Tylko każdy z nich dopasowuje wymagania do możliwości. No i nie
            narzeka, że jest źle, tylko ciężko pracuje.

            I dorobi sie garba ;) To nie jest narzekanie. Miedzy narzekaniem a
            protestem jest duza roznica. I nie trzeba od razu paradowac z
            czerwonym sztandarem w reku i miedzynarodowka na ustach - wystarczy
            okazjonalnie opie*dolic szefa.

            > Temat należałoby rozłożyć na duże miasta i resztę kraju, bo w
            mniejszych miejscowościach rzeczywiście jest kiepsko z pracą. Ale w
            największych miastach jest naprawdę dużo możliwości, tylko trzeba
            chcieć.

            Nie masz racji, naprawde. Nie zdajesz sobie sprawy z tego jak wielu
            ludzi nawet w Warszawie zarabia marnie. Po prostu nie znasz ich, nie
            znasz ich zycia.

            U Najlepszej z Zon w biurze z pracy odeszla sprzataczka bo jej pensja
            nie wystarczala na oplacenie opiekunki lub przedszkola dla dziecka.
            To wszystko w warszawie. Wybacz - ale to juz jest skrajna patologia.
            Firma placi kilka milionow VAT miesiecznie i przynosi ogromne zyski -
            NzZ byla tam ksiegowa.

            Gdzie rozum, gdzie logika?

            --
            Tylko wybitne jednostki maja swoich nasladowcow. Rzecz jasna, ma ich
            rowniez Kretynofil.
    • Gość: Paweł Nie przesadzaj, aż tak źle nie jest IP: *.finemedia.pl 03.03.10, 09:26
      Przez pierwsze dwa lata możesz zupełnie legalnie płacić mniejsze ZUSy:

      - na ubezpieczenia społeczne niewiele ponad 100 zł (zapłacone składki są kosztem, więc zmniejszają ewentualny dochód oraz podatek dochodowy)
      - na ubezpieczenia zdrowotne ponad 200 zł, z czego większość odliczysz od podatku (tylko jeśli masz wystarczająco duży dochód).

      • peperro Re: Nie przesadzaj, aż tak źle nie jest 03.03.10, 09:43
        Dla większości Polaków pójście "na własne" oznacza naprawdę drobną działalność,
        która nigdy nie będzie super dochodowa i podatek zusowski w takiej sytuacji to
        samobójstwo (lub zabójstwo według uznania). Niewiele zmienia furtka "dwa lata".
        Szybko miną i mamy problem od nowa. Kluczowe w ogóle jest stwierdzenie "tylko
        jeśli masz wystarczający dochód". Według naszego ustawodawstwa, kto nie ma
        "wystarczającego dochodu" ma zakaz pracy na własny rachunek.
        • Gość: moe Re: Nie przesadzaj, aż tak źle nie jest IP: 82.139.156.* 03.03.10, 10:10
          > Dla większości Polaków pójście "na własne" oznacza naprawdę drobną działalność,
          > która nigdy nie będzie super dochodowa i podatek zusowski w takiej sytuacji to
          > samobójstwo (lub zabójstwo według uznania). Niewiele zmienia furtka "dwa lata".
          > Szybko miną i mamy problem od nowa. Kluczowe w ogóle jest stwierdzenie "tylko
          > jeśli masz wystarczający dochód". Według naszego ustawodawstwa, kto nie ma
          > "wystarczającego dochodu" ma zakaz pracy na własny rachunek.


          Tak specjalnie h.. zrobili ,aby przedsiębiorczy ludzie nie mogli uczyć sie i
          trenować zakładania biznesu.
          Ludzie boją się długów,problemów finansowych w razie niepowodzenia
          przedsięwzięcia.
        • Gość: :D Re: Nini - ni escuela, ni trabajo IP: *.chello.pl 03.03.10, 11:26
          stąd te wypowiedzi urzędników, trzeba będzie poczekać aż poczują oddech
          bezrobotnych na własnym kołnierzu.. a może by tak wszystkich urzędników
          zatrudniać z minimalną krajową (wszak ze względu na intratność stałego
          zatrudnienia, praca urzednicza stała by się niejako "Basenem Przedsiębiorczości"
          młodzi ludzie szli by do urzedu, poznawaliby prawo, system, potem każdy
          przechodziłby na własnądziałaność bądź gdziekolwiek indziej, o ile pensja by mu
          nie odpowiadała! ci "zagnieżdżeni" pozostawialiby dalej z minimalną, co
          powodowałoby dodatkową motywację, chcesz zarabiać więcej? musisz się przenieść).

          młodzi ludzie, mimo potężnych możliwości, jeszcze nie potrafią się zmobilizować
          do walki o swoje (duże rozwarstwienie), ale może to w krótce nastapi, narazie
          jest głosowanie nogami... zamieszek nie ma, nie ma jakis skrajnych ruchów, ale
          na pewno powstaną...