Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.10, 08:04 Kolejne chore amerykańskie święto niepotrzebnie zawleczone do naszego kraju! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: pamada Cukierek i zabawa, czy nękanie i obawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.10, 08:32 W zasadzie nie mam nic przeciwko Halloween, choć amerykanizacja raczej ogłupia niż wzbogaca... Problem w tym, że "halloweenowcy" nie dostali u mnie nic, a psikusem okazał się oderwany dzwonek przy furtce (koszt nowego w granicach 100 zł) - wymagało to sporej siły, bo był dość mocno przyklejony... Następnego dnia, ze smutkiem stwierdziłam, że na sąsiedniej ulicy też sąsiedzi dostali takiego samego psikusa. Kultura w narodzie jak widać (wiadomo z kogo dzieci biorą przykład) też chyba mocno amerychamska, a może wręcz przeciwnie? Gratulacje dla rodziców! Odpowiedz Link Zgłoś
vidmo76 Re: Cukierek i zabawa, czy nękanie i obawa 03.11.10, 08:48 No tak niby pomysł jak dla dzieci, a niech tam mają. Ale już forma psikusa jest dalece niestosowna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki Cukierek i zabawa, czy nękanie i obawa IP: *.am.lublin.pl 03.11.10, 09:54 To nie kultura anglosaska nam przeszkadza ale każda forma zakłócania spokoju. Ludzie w Polsce tylko przechwalają się, że są gościnni. Zamkną drzwi przed żebrakiem w Wigilię, kolędnikami bo wszyscy kojarzą im się z domokrążcami, których faktycznie pełno. Zasłaniamy swoją niechęć do ludzi strachem przed agresją, obcą tradycją, która zagraża religii i dlatego właśnie jesteśmy tacy zamknięci w tym swoim grajdole. Zaściankowość? O nie, w zaściankach ludzie byli gościnni. Brakuje nam otwartości na świat. Większość uważa, że to co nowe, inne, obce jest nie do przyjęcia, a jednocześnie wstydzimy się swojej własnej tradycji. To już trąca 3 światem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktosia Re: Cukierek i zabawa, czy nękanie i obawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.10, 20:33 W anglosaskiej tradycji podoba mnie się jedno, mianowicie przekonanie, że mój dom jest moim zamkiem. Dlatego nie życzę sobie kolędników i kościotrupów. Jeśli nawet znam ich z widzenia, nie muszą ogladać moich kątów. Fakt cenię sobie domowy mir. Co do zbłąkanego wędrowca, watpię aby ktokolwiek wpuścił do swiatecznie (i nie tylko) wymuskanego mieszkania cuchnącego alkoholem i woniami natury kloszarda. Dawna sarmacka gościnność wynikała, z braku szybkich środków lokomocji Odpowiedz Link Zgłoś