Gość: nie-student IP: 46.113.38.* 03.11.10, 15:00 a ile jest ogłoszeń, w którym zastrzeżone jest "wymagany status studenta"...? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: MAKS O stosunku pracodawców do pracowników. IP: 217.76.112.* 03.11.10, 15:47 Stosunku zupełnie chorym, pasującym raczej do mrocznych fabryk z dziewiętnastowiecznej Anglii niż do nowoczesnej, skomputeryzowanej (aczkolwiek nadal lekko upośledzonej w stosunku do Zachodu) Polski. Ja - jako student czy niestudent, jako specjalista czy szacowny robol - nie ubiegam się o pracę u ciebie, przedsiębiorco, ponieważ mi imponujesz, czy dlatego, że chcę mieć wkład w rozpoczęte przez ciebie dzieło. Potrzebuję pieniędzy. To wszystko. Szkoda, że na rozmowach kwalifikacyjnych jestem zmuszony kłamać. Gwarantuję wam, mości pracodawcy, że ŻADEN z waszych zatrudnionych, choćby wytatuował sobie nazwę firmy na czole, nie kieruje się motywami innymi niż potrzeba zdobycia grosza na jutrzejszy obiad. Mówił inaczej? Widocznie był do tego zmuszony. Przez was i wasze chore myślenie, które sprawia, że nawet stojąc na kasie w markecie musimy udawać, że doświadczamy spełnienia. Czujecie się dzięki temu lepiej? Czy wasze sumienie jest spokojniejsze, gdy zamęczany pracownik mówi, że jest zadowolony? Ale niech wam będzie. Skłamię, skoro to was dowartościuje i przekona, że jestem lepszy niż konkurencja (bo przecież kwalifikacje nie liczą się, jeżeli mnie nie polubicie). Tylko niech nasze stosunki zawodowe przypominają stosunki zawodowe, a nie stosunki na linii pan-niewolnik. Wyjaśnijmy sobie jedno: wy nie dajecie mi pracy w odruchu serca; nie rzucacie wielkodusznie chleba prostaczkowi spoza kasty dyrektorów. Przeciwnie; to ja wychodzę z inicjatywą. Udostępniam wam swój czas, siłę, umiejętności. Beze mnie nie możecie istnieć. Jesteście ode mnie zależni tak samo, jak ja od was. Oferuję wam swoje usługi. Ale nie w zamian za wasze pieniądze. To ja wam płacę za przelew gotówki - pracą. Jeżeli nadal nie widzicie, że między nami można postawić znak równości, to macie poważny problem z postrzeganiem rzeczywistości. Ale wcale mnie to nie dziwi, bo jesteście jak ta głupia lama, która nie zareaguje, dopóki nie będzie za późno. My zaś musimy męczyć się, by naprowadzać was na właściwą drogę. Robimy to, ponieważ bez was nie przetrwamy, tak jak wy bez nas. Szkoda, że tylko jedna strona dostrzega tę zależność. Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: O stosunku pracodawców do pracowników. 03.11.10, 17:26 > Ja - jako student czy niestudent, jako specjalista czy szacowny robol - nie ubi > egam się o pracę u ciebie, przedsiębiorco, ponieważ mi imponujesz, czy dlatego, > że chcę mieć wkład w rozpoczęte przez ciebie dzieło. Potrzebuję pieniędzy. To > wszystko. Szkoda, że na rozmowach kwalifikacyjnych jestem zmuszony kłamać. Gwar > antuję wam, mości pracodawcy, że ŻADEN z waszych zatrudnionych, choćby wytatuow > ał sobie nazwę firmy na czole, nie kieruje się motywami innymi niż potrzeba zdo > bycia grosza na jutrzejszy obiad. Mówił inaczej? Widocznie był do tego zmuszony > . Przez was i wasze chore myślenie, które sprawia, że nawet stojąc na kasie w m > arkecie musimy udawać, że doświadczamy spełnienia. Dokładnie. Nawet był kiedyś o tym artykuł, gdzie rekrutujący i pracodawcy wylewali swoje żale na temat tego, że kandydaci opowiadają im bajki na rozmowach i mówią po prostu to co pracodawca chce usłyszeć. Niestety tak bywa jak wymaga się zupełnych idiotyzmów. Artykuł wspomina o tym, że np. biednemu pracodawcy źli studenci uciekali po kosztownych szkoleniach. Ile może kosztować szkolenie wklepywacza danych? Poza tym, nie okłamujmy się, większość prac o które tutaj chodzi, to stanowiska kiepsko płatne i zupełnie nierozwojowe. Niechęć do zatrudniania studentów, to margines, bo na dobrą sprawę gdyby nie oni, to 90% pracodawców by leżało i kwiczało z braku siły roboczej, która tych prac się podejmie. Póki mamy dwucyfrowe bezrobocie, to niestety będzie tak nadal. Dopiero jak rynek pracy zdominują pokolenia niżu demograficznego, może coś się zmieni na lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pracodawca NIE, tu jest o stosunku pracodawców do pracowników IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.11.10, 05:58 Pracowniku, czy myślisz, że ztrudniam ciebie, żeby cię szanować i traktować jak człowieka? Nie, jest do zrobienia pewna robota, która da mi trochę kasy. Prawo jest tak popieprzone, że muszę udawać, że szukam pracownika takiego, śmego, czy innego. Nie, ja potrzebuję dobrze ułożonej panienki, o zdolnościach manualnych. Broń Boże nie studenta, chłopa, czy panienki sensu stricte. Ale nie mogę tego tak napisać w ogłoszeniu, bo coś tam łamię, jakieś prawo, czy zasady. Potem tłum (ok. 300 osób) traci czas wypisując dyrdymały w cv, których nawet nikt nie czyta. Mniejszy tłum (kilkadziesiąt osób) traci czas na dzwonienie tylko po to, żeby zostać spławionym. Ale ja tych ludzi nawet nie szanuję. Bo jak tu szanować debili, którzy nie potrafią czytać między wierszami. Podsumowując. W doopie mam jakieś sytuacje rodzinne, ograniczenia czasowe, czy problemy z dojazdem. Podobnie jak pracownicy mają w doopie utożsamianie się z firmą. Oczekują ode mnie pieniędzy, a ja wykonania pewnej roboty. Ja nawet ich nie pytam o dzieci, sytuację rodzinną, itp ozdobniki, które przeszkadzają w pracy. Wisi mi to. Zresztą, one same o tym mówią, żeby pokonać konkurentki te z dziećmi. I tak dostają angaż w taki sposób, żeby w razie czego wykopać je w ciągu tygodnia i wziąć następną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zxcv Bo w Polsce każdy pracownik jest zły. IP: 195.82.180.* 03.11.10, 17:48 Po liceum - zły bo nie ma papierka W trakcie studiów - zły bo nie ma czasu Po studiach - zły bo nie ma doświadczenia Dopiero później jest to wąskie okienko, kiedy jesteśmy 5-7 atrakcyjni, a później stajemy się... za starzy. Ehhh Polska... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: macrac1068 Re: Bo w Polsce każdy pracownik jest zły. IP: *.chello.pl 03.11.10, 19:06 Lepiej trudno to opisać :))), a najbardziej mnie śmieszą ci wielcy menago, którym chyba się wydaje,że urodzili się już menadżerami i dziwią się , że ktoś może nie mieć doświadczenia lub co gorsze (o Boże!) nie słyszał o ich cudownej firmie i nie zna każdego w niej mebla. Zapomnieli jak sami wcześniej parzyli kawę lub biegali do ksero i tak właśnie zdobywali to doświadczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Metro To załóż firmę i zatrudniaj takich kretynów jak ty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.10, 21:07 i płać zusy na rolników, studentów i klechy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: er Re: To załóż firmę i zatrudniaj takich kretynów j IP: *.cable.smsnet.pl 03.11.10, 21:55 klecha nie pobiera nic z zusu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dyskryminator ech ta dyskryminacja... IP: *.adsl.inetia.pl 03.11.10, 17:55 Faktycznie trzeba skontrolować tych przedsiębiorców, no bo jak można człowieka dyskryminować z tego względu, że nie ma czasu pracować. To, a także lenistwo, wygórowane wymagania oraz ogólna niechęć do jakiejkolwiek działalności fizycznej czy psychicznej nie powinno być brane pod uwagę w rozmowach o pracę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Student, pracownik dobry, ale niedyspozycyjny IP: *.teosat.pl 03.11.10, 18:09 a kto skontroluje wszystkie ogłoszenia typu "młodych dyspozycyjnych zatrudnię" albo oferujemy pracę w młodym dynamicznym zespole itd.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Haaa Krzysztof Pala, dyrektor ds. rekrutacji IP: *.chello.pl 03.11.10, 19:13 Firma zatrudnia 4 osoby, tytulatura powala. Odpowiedz Link Zgłoś
guru133 Czy Panstwowa Inspekcja Pracy ma prawo nakazać 03.11.10, 19:23 pracodawcy zatrudniania nieodpowiedzialnych pracowników? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asd Student, pracownik dobry, ale niedyspozycyjny IP: *.icpnet.pl 03.11.10, 19:55 To jest bardzo wybiórczy punkt widzenia. Z doświadczenia wiem, że rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana. Z resztą jeszcze nie tak dawno gazeta uprawiała propagandę na rzecz umów o dzieło i zlecenia. Właśnie te ostatnie miały być pracodawcom na rękę. One także są na rękę studentom - gdy mają sesję pracują mniej, łatwiej zwolnić się np. w przypadku wyjazdu na Socratesa. Będąc po drugiej stronie i analizując jeden z roczników (III rok, dzienne), które uczyłem, można dojść do następujących wniosków: - 3-5% studentów pracuje ze względów finansowych; nie dostaje pieniędzy od rodziców, utrzymują się sami w dużych miastach; - 5-15% rzeczywiście rozwija się w pracy i chwała im za łączenie wiedzy z praktyką, - ok. 40-66% (zależy od rocznika) studentów z roku pracuje, ale robi to ze względu na presję środowiska i praca nie wiąże się ani z rozwojem, ani ze zdobywaniem doświadczenia, ani tym bardziej większymi pieniędzmi. To właśnie ta ostatnia grupa jest wykorzystywana przez pracodawców (w końcu są tańsi, brak ZUS!) i najgorsza na zajęciach. Zdarza się, że delikwent (lub delikwentka) nie przychodzi na zajęcia, bo "pracuje". Często praca i drugi kierunek studiów są wymówką dla odstawiania lewizny na zajęciach, oblewania kolokwiów i domagania się co raz większej przystępności materiałów (udostępnienie slajdów to już za mało!) oraz dostępności prowadzącego (można przychodzić kiedy się chce, bo godziny dyżurów studentów pracujących nie obowiązują). A później pracodawca zatrudniający studentów będzie narzekał na to, że absolwenci nie mają wiedzy z dziedziny, którą studiowali i stosownego doświadczenia (doświadczenie sprzedawcy dla przyszłego np. ekonomisty to za mała rekomendacja by go zatrudnić). Dlatego uważam, że pracujący studenci powinni odprowadzać ZUS. Może proporcjonalnie niższy niż zatrudnieni na cały etat, ale to z pewnością sprawiłoby, że pracodawcy zaczęliby zastanawiać się nad swoimi decyzjami, a studenci studiować ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mgr inż. Re: Student, pracownik dobry, ale niedyspozycyjny IP: 77.236.31.* 03.11.10, 21:31 jestem mgr inżynierem od instalacji sanitarnych (np. kanalizacja, sieci gazowe czy wodociągi) studiuje 2. kierunek dziennie jednocześnie pracując a konkretnie prowadząc firmę budowlaną tyle ze nie firmę w stylu młotek i majzel tylko startująca w przetargach publicznych za setki tysiące złotych-miliony złotych pracuje w godz. 5-20 a czasem 24h na dobę również w weekendy dokształcam się studiując 2. kierunek - budownictwo mam w dupie prowadzacych co nie maja czasu na konsultacje lub spoznienie 30s na zajecia równa się z nie przyjsciem dlaczego? bo ja na te zajecia jadę czesto 1,5h z budowy i nie moge rzucic wszytskiego od tak musze poczekac na spozniony transport czy zaradzic naglej komplikacje na budowie mam w dupie wykladowcow ktorzy jedyna budowe widzieli w ksiazce napisanej przez siebie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nauczyciel Re: Student, pracownik dobry, ale niedyspozycyjny IP: *.icpnet.pl 03.11.10, 22:04 Masz to w dupie? No i vice versa studencie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lamier Re: Student, pracownik dobry, ale niedyspozycyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.10, 00:46 Takie pierdoły możesz pisać dla nieswiadomych. Bez uprawnień , nie mozesz startować w przetargach. Aby zdobyć uprawnienia musisz kilka lat przemęczyć się w jakieś małej firemce i to łaskawie jak koleś zechce Tobie podpisać zeszycić i wystawi pozytywną opinię. Znów się znalazł bajkopisarz. Odpowiedz Link Zgłoś
cezbak Re: Student, pracownik dobry, ale niedyspozycyjny 04.11.10, 08:21 Przecież nie napisał, że nie ma uprawnień - studiuje drugi kierunek. To po pierwsze, po drugie co do "olewackiego" stosunku wykładowców (wielu) do konsultacji - napisz, że napisał nieprawdę! Niedawno kończyłem podyplomówkę - Tylko raz udało mi się zastać prowadzącego w czasie wyznaczonych (chyba przez niego?) godzinach. Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: Student, pracownik dobry, ale niedyspozycyjny 03.11.10, 21:37 > Zdarza się, że delikwent (lub delik > wentka) nie przychodzi na zajęcia, bo "pracuje". Często praca i drugi kierunek > studiów są wymówką dla odstawiania lewizny na zajęciach, oblewania kolokwiów i > domagania się co raz większej przystępności materiałów (udostępnienie slajdów t > o już za mało!) oraz dostępności prowadzącego (można przychodzić kiedy się chce > , bo godziny dyżurów studentów pracujących nie obowiązują). Paradoksalnie, ta grupa "pracujących olewających zajęcia" później na tym najlepiej wychodzi. Ja skończyłem studia techniczne i znam naprawdę nieliczne przypadki, gdzie pracodawcę rzeczywiście obchodził poziom absolwenta i to jak sobie na studiach radził. Znam ludzi, którzy mieli 5 z wyróżnieniem, ale z braku doświadczenia poza praktykami nie mogli liczyć na naprawdę dobrą pracę. Znam też takich, którym do szczęścia wystarczyła tylko trója pod warunkiem, że nie musieli nad przygotowaniem do egzaminu/zaliczenia spędzić więcej czasu niż ten poświęcony na przygotowanie ściąg. Często też w ogóle nie przychodzili na zajęcia, bo praca była ważniejsza, a po studiach właśnie oni nie mieli problemów ze znalezieniem pracy. Praca kosztem olewania studiów po prostu się bardziej opłaca niż sumienna i jak najlepsza nauka. Jako jeden z tych co jak najlepiej chcieli się uczyć, dziś tego żałuję, bo szukając roboty dostałem niezłego kopa w tyłek od rynku pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kusznier Student, pracownik dobry, ale niedyspozycyjny IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.11.10, 20:03 Nie dajmy się zwariować - student jest od tego, żeby się uczyć, a nie pracować. Zawsze można negocjować i poprosić pracodawcę o szansę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: shaqu Czy można zatrudnić tłumacza angielskiego bez IP: *.warszawa.vectranet.pl 03.11.10, 21:20 znajomości angielskiego? Bo przecież jeżeli ktoś nie zna angielskiego to nie może zostać dyskryminowany podczas rekrutacji. Dzisiaj podczas rekrutacji na jedno stanowisko potrafi się zgłosić ponad 100 kandydatów. Dlaczego rekruterzy dyskryminują dziesiątki osób, które nawet nie zostały zaproszone na spotkanie? Obłędne myślenie. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Potworne! Chcą mieć wolne weekendy! 03.11.10, 21:52 Za taką bezczelność, jak żądanie wolnego weekendu, powinno być na wstępie kijem w pysk! Jak można mieć takie wymagania? Przecież człowiek powinien pracować od 6 do 22, 7 dni w tygodniu za pensję minimalną! Skandal z tymi studentami! No po prostu skandal! Jeszcze im się zacznie wydawać, że są coś warci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zbyszek Re: Potworne! Chcą mieć wolne weekendy! IP: 195.69.83.* 03.11.10, 23:22 a może przeczytasz tekst ze zrozumieniem ? w niektórych branżach weekendy generuja najwiekszy obrót, stad dyspozycyjnosc w te dni jest kluczowa ... a wypowiadaly sie osoby z branzy gastronomicznej !! Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Potworne! Chcą mieć wolne weekendy! 04.11.10, 16:26 No i co z tego? Każdy ma prawo do wolnego dnia. Skoro w weekendy są największe zyski, to niech właściciel odpowiednio więcej płaci za pracę w weekend. Wówczas chętnych nie zabraknie. Nie może zaś być tak, że w sobotę czy niedzielę właściciel zarabia kilka razy więcej, niż w dzień powszedni, ale pracownikom płaci tyle samo, albo ciut więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kuba panstwo dyskryminuje przedsierbiorcow IP: *.chello.pl 03.11.10, 23:28 urzednicza ingerencja procz zmarnowania pieniedzy podatnikow i tak nic nie ugra studenciakom,wrecz przeciwnie-pojdzie taki do firmy ktora i tak go nie zatrudni i zmarnuje na przygotowanie sie do rozmowy i sama rozmowe caly dzien,a tak od razu wiedzialby gdzie nie isc. czekam az panstwo wezmie sie za firmy dyskryminujace tepakow i urodzonych leni Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Off Pracodawca udaje, że płaci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.10, 00:59 ...a student udaje, że pracuje... Odpowiedz Link Zgłoś
cezbak Student, pracownik dobry, ale niedyspozycyjny 04.11.10, 08:11 Dla większości firm "dyspozycyjność" jest lekarstwem na fatalną organizację pracy. Nieprawda, że studenci nie chcą pracować w weekendy - ja przynajmniej takich nie spotkałem - prawdą natomiast jest, że chcą znać reguły zanim podpiszą umowę. Moi pracownicy o ewentualnych nadgodzinach dowiadują się wcześniej, by mogli je zaplanować. Jeśli zachodzi konieczność nieplanowego pozostania dłużej to po prostu pytam a nie nakazuję. To szef odpowiada za organizację pracy ale również jest odpowiedzialny za jej dezorganizację. Ja na miejscu właścicieli firm rozpowszechniających takie bzdury przyjrzałbym się "menadżerom". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: haha Re: Student, pracownik dobry, ale niedyspozycyjny IP: *.magma-net.pl 04.11.10, 08:40 otóż to - jak jest "studentów zatrudnię" to nie ma dyskryminacji? niech to Inspekcja Pracy zbada studenci bardzo zepsuli rynek, ludzie po studiach nie mogą często znaleźć żadnej pracy, w MacPracach sa sami studenci, a do "normalnej" trzeba mieć plecy a z czego życć? Odpowiedz Link Zgłoś
elutka00 Student, pracownik dobry, ale niedyspozycyjny 08.11.10, 22:35 A ja uważam, że dyskryminacją jest coś wręcz odwrotnego czyli pisanie w ogłoszeniach "praca TYLKO dla studentów". Mój chłopak jakiś czas temu stracił pracę i szukał nowej. Na 10 interesujących go ogłoszeń jakieś 7 - 8 to była praca wyłącznie dla studentów. Jeśli nie było to napisane w ogłoszeniu to dowiadywał się o tym jak pojechał na drugi koniec miasta tracąc 2 godziny żeby usłyszeć, że jak nie jest studentem to niech delikatnie mówiąc spada. Przez to szukał pracy kilka miesięcy zamiast znaleźć ją od razu. Jak komuś nie pasuje praca w weekendy to niech nie szuka w takich branżach, gdzie w weekend się pracuje. Proste. Zresztą patrząc na ogłoszenia uważam, że studenci mogą w ofertach pracy przebierać i wybierać do woli. W przeciwieństwie do innych, którzy mają większe wydatki niż akademik za 2 stówy, piwo, chińska zupka i skserowanie notatek na uczelni.. Odpowiedz Link Zgłoś