Etat, to za mało by przeżyć

04.11.10, 09:23
Coś Mi się zdaje że to jest bardzo dobry pomysł.Od dawna wiadomo ze Polska nauka jest na bardzo niskim poziomie co widać po międzynarodowych rankingach uczelni,gdzie nasze są na tak dalekich miejscach że nie każdy jest tak cierpliwy aby doczytać do pozycji,które zajmują.
Wszyscy wiedzą i biadolą nad sposobem utrzymania najzdolniejszych absolwentów w Kraju, na naszych uczelniach.Wybitny student wyjeżdża za granicę bo tam będzie doceniony,tutaj nie ma szansy awansu bo intratne stanowiska zajmują miernoty profesorskie dla,których liczy się tylko kasa.Bardzo wielu tych tak zwanych Profesorów przestało się douczać,aby podnosić kwalifikacje gdyż nie znają języków obcych więc z czego mają czerpać wiedzę? Jeżeli nawet u nas przetłumaczy i wda się jakieś wybitne prace naukowe,to naszym orłom trzeba je rozdać za darmo gdyż sami nigdy nie wyciągną pieniędzy z kieszeni,uważają że to jest bez sensu.
Dlatego trzeba z tym zrobić porządek!!!
    • vharia obudź się: 0,36% 04.11.10, 09:43
      Polska nauka jest na genialnym poziomie zważywszy symboliczny zupełnie poziom jej finansowania: obecnie 0,36 % PKB, gdy średnia unijna wynosi około 2% i jest cały czas parcie w górę, Słowacja czy Czechy mają coś około 1,5 czy 1,9%
      Z CZYM DO LUDZI?!
      Posłowie i rządy nie wstydzą się przyklepywac kolejnych tego typu budżetów a ministrowie robią pozorowane ruchy jak to "ograniczenie wieloetatowości". Pensje na uczelniach i w instytutach naukowych PAN są żenujace, żenujące są też nakłady na same badania, infrastrukturę etc. Rząd próbuje przerzucać odpowiedzialność na naukowców "bo mogą sobie unijne granty zdobyć", ale aby taki grant dostać, trzeba wykazać niezłą bazę: wyposażoną jednostkę, zaplecze badawcze, doświadczoną w temacie KADRĘ. Skąd mam tę kadrę wziąć, z pensji typu 1800 na rękę? Wylicznia ministerialne są z sufitu, zgadzam się z panem adiunktem z artykułu. I zgadzam się, ze w obecnym systemie zagłodzi się lub wygna za granicę najlepszych adiunktów (dr) oraz dr hab.
      Państwo Posłowie i Senatorowie: POBUDKA
      bo na prawym pasie trzeci świat nas wyprzedza
      .
    • Gość: MAKS Toż to naiwność IP: 217.76.112.* 04.11.10, 16:49
      Liczenie na to, że postkomunistyczna kadra „naukowa” polskich uczelni nauczy studentów jeszcze czegoś więcej, świadczy o wielkiej naiwności pracodawców. Gdyby w roku 1989 (w którym komuna obaliła komunę tak, że i obalony i obalający spadli jak kot na cztery łapy) wprowadzono w Polsce takie same przepisy prawa dotyczące kadry dydaktycznej wyższych uczelni jak w Niemczech, to ostałoby się tej kadry na polskich uczelniach może z 5% jej pierwotnego stanu!
      Przypomnijmy w tym miejscu, że po połączeniu dwóch państw niemieckich, z uczelni dawnego NRD wydalono wszystkich „naukowców” bijących pianę na temat marksizmu i leninizmu, oraz tych którzy porobili doktoraty i kariery udowadniając wyższość socjalizmu nad kapitalizmem w każdej dziedzinie Weryfikację „przeżył” 1 (słownie: jeden) naukowiec, z dziedziny „nauk społecznych”. Reszcie pozwolono wspaniałomyślnie wykładać na wyższych uczelniach niemieckich…kafelki.
      W Polsce nic takiego nie nastąpiło, wręcz przeciwnie! Najwięksi „ogłupiacze” polskiej młodzieży za PRL-u, fachowcy od marksizmu, leninizmu, stalinizmu, ekonomii politycznej socjalizmu, historii PZPR-u i innych bratnich partii komunistycznych, doktorzy od teorii Miczurina i Łysenki, fachmani od wpływu Lenina na teorie wytrzymałości materiałów stosowanych przy budowie mostów, wybitni specjaliści od teorii socjalistycznych funkcji mieszkania, oraz socjalistycznego współzawodnictwa pracy w brygadach młodzieżowych, oni wszyscy, jak jeden mąż, pociągnęli edukacyjny wózek z PRL-u do III RP, i pchają go ochoczo nadal z efektem opisanym na wstępie.
      Guru polskiej ekonomi, prawie że murowany kandydat polskiej „nauki” na laureata ekonomicznej nagrody Nobla, pan Balcerowicz (za komuny lektor marksizmu i leninizmu na wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR), gdyby miał pecha „robić” w nauce w NRD, zostałby tam potraktowany tak samo jak i pozostali „ogłupiacie” i mógłby co najwyżej - tak jak i oni - wykładać na uniwersytetach…kafelki o ile by potrafił, w co wątpię.

      Aby zdjąć z polskich uczonych czasochłonny i absorbujący obowiązek śledzenia aktualnych „tryndów” w pyskowaniu, obowiązek ten w całości scedowano na ich oficerów prowadzących w SB. Tym prostym sposobem kadra naukowa polskich uczelni mogła się zająć badaniami naukowymi i dydaktyką (w zakresie wyżej wymienionym), zaś oficerowie prowadzący SB, podpowiadali swoim TW (tajnym współpracownikom), na kogo mają pyskować, bądź komu zgotować owację na stojąco. W wyniku tej zgodnej współpracy, polskie uniwersytety stały się kuźnią kadr dla SB, czy też może odwrotnie, co położyło podwaliny pod dzisiejszy boom edukacyjny III RP.
Pełna wersja