Gość: 123 IP: *.chello.pl 19.11.10, 05:59 Polecam www.katarzyna.gorska.waw.pl Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: MAKS Nie chodzić na IP: *.vline.pl / 172.16.6.* 19.11.10, 18:40 Nóż w kieszeni mi się otwiera, gdy słyszę, że ten, kto nie poszedł na wybory, zlekceważył demokrację. Że to błąd, że trzeba się z tego spowiadać (tak, były takie opinie), że nie ma prawa narzekać, że sam sobie winien. Niechodzący na wybory nie martwcie się – to wasze święte prawo! Histeria rozpętana przed ostatnimi wyborami przypominała tę, jaką wywołała świńska grypa. Trzeba pójść na wybory - to nasz obowiązek, nieważne na kogo, ale idź głosować, nie głosujesz, szkodzisz demokracji - grzmiały media i różne "autorytety". Ton argumentacji był tak napastliwy, że wyzwalał poczucie winy za sam fakt pomyślenia o nieoddaniu głosu. W tym całym zgiełku ktoś zapomniał o tym, że nieoddanie głosu to także wybór. Głosowanie na siłę przypomina mi dobieranie przy kasie do pełnej wartości bonu, bo pani nie wyda, a zmarnować szkoda. Bierzemy wtedy, co popadnie, no bo ci z tyłu naciskają, a i nam się spieszy, by wyjść ze sklepu. Pomijając leni (ale ich procent jest jednaki w całej populacji), ludzie, którzy nie poszli na wybory, zrobili to z jakiegoś powodu. Albo byli chorzy (gdzie głosowanie przez przedstawiciela?), albo nie głosowali z przyczyn losowych (tego nie da się przewidzieć), albo po prostu (w większości) nie mieli na kogo zagłosować. Opatrzone twarze (a w niektórych przypadkach nawet mordy), osłuchane do bólu frazesy, puste hasła i ani grama prawdy w wypowiedziach kandydatów - wszystko to nie skłaniało do postawienia na któregokolwiek z nich. Mając w oczach nasz krajowy parlament, trudno uwierzyć, by parlament europejski był wolny od przywar, które obserwujemy na krajowym podwórku. Tak, to dobre określenie, bo czasami parlament przypomina podwórko. I to wcale nie w elitarnej dzielnicy. Alternatywą jest właśnie niepójście na wybory. Można co prawda iść i wziąć kartę na pamiątkę (wtedy także głos się nie zmarnuje), ale po co robić kłopot członkom obwodowych komisji wyborczych – ostatnio dobieranych z łapanek. Co prawda kłopot się zaczyna, gdy kart z urny jest wyjętych więcej niż wydanych, a nie odwrotnie, ale mile jest widziane, by liczba kart wydanych i wyjętych była równa. Do wyborów poszła ¼ Polaków. Odliczając osoby chore, leni i innych "spekulantów", śmiało można założyć, że ponad połowa rodaków świadomie wybory "olała". I to nie z powodów formalnych, tylko pryncypialnych. Wmawia się im (choć podejrzewam wmówić sobie oni tak łatwo nie dadzą), że zrobili źle, zaniedbali demokrację, przynieśli Polsce wstyd, zdradzili… A takiego! Dobrze zrobiliście obywatele! Dopóki nie będzie na kogo głosować, dopóty na wybory nie należy, a nawet nie wolno chodzić! Dopóki nie zostaną wprowadzone okręgi jednomandatowe (w których wiemy, kogo wybieramy, a które są solą w oku wszystkich obecnie zasiadających partyj,) oraz ordynacja większościowa, dopóty każdy głos oddany w wyborach będzie zmarnowany. Czy to na PO, czy na PiS czy na inne tego typu hybrydy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MAKS Ja, Tępy radny, ślubuję... IP: *.vline.pl / 172.16.6.* 19.11.10, 18:43 Czy radni w dniu uroczystego ślubowania są faktycznie tymi, za kogo się podają? Mam wrażenie, że urzędowa formułka to zbyt często fikcja. Patrząc na czyny wielu radnych, którym minęło cztery lata od dnia ślubowania, wydaje się, że faktycznie miłe ich sercu jest owo ślubowanie radnego Jana Tępaka. "Ja, Tępy Jaś radny, uroczyście ślubuję być wierny Kłamstwu, Pani Hipokryzji, Wspólnocie Cichych Oszustw, Korupcji, swojemu Stowarzyszeniu Inbredowców, Zarozumialstwu, Arogancji i Chamstwu i Wielkiej Matce Mamony. Ślubuję bezgranicznie służyć wyższym rangą Wielkim Magom Przekrętu i ulegle ich słuchać. Trzymać swoją żonę (męża) na uwięzi, dzieci w kagańcu i deprawować poprzez doktrynalne pranie mózgu zgodnie z swoim inbredowskim środowiskiem, które w Wielkiej, Przeogromnej Nieskończonej Dobroci wpisało mnie na swoją listę wyborczą. Uroczyście ślubuję obowiązki radnego sprawować tak, aby wszyscy włącznie z moimi Rodzicami, Teściami (jak mam) nie zorientowali się w moich wielkich planach bycia u szczytu władzy. Każdej władzy. Chociażby to miałaby być tylko władza nad sąsiadem i jego psem. Lecz to mnie nie zadowala. Uroczyście ślubuję bezwzględnie i z niespotykaną arogancją i chamstwem oraz bezczelnością o nieznanej dotąd sile walczyć z patologią społeczną, czyli uczciwością, kulturą, kompetencją, mądrością, z rozumem i innymi debilnymi wartościami tego świata. Gdzie tylko się da i wszelkimi środkami - przekupstwem, zmowami, komitywą, układami, mściwością. Ślubuję uroczyście wystrychnąć na dudka wszystkich moich wyborców, media i innych, co wydaje im się, że są normalni. Natychmiast od chwili wyboru. Daj mi od razu większy Małpi Rozum, pychę oraz zarozumialstwo. Dopomóż mi, Wielki Szamanie Głupoty, Tępoty i Durnoty. Daj mi, o Największy Sprawco Kłamstw i Oszustw siłę nawet w depresji i kacu czy po narkotykach. Uchowaj mnie od szaleństw rodzaju lojalność, odpowiedzialność, uczciwość, honor, szacunek. Niech mi do łba nigdy nie strzeli dopomagać komukolwiek bezinteresownie. Uchowaj mnie od takiego zezwierzęcenia i upodlenia. Wspomagaj mnie zawsze przekupnymi sąsiadami, współpracownikami, chciwymi i kłamliwymi urzędnikami, przekupnymi dziennikarzami i przedsiębiorcami. Daj mi piękną mowę, bezwzględnych PR, otaczaj mnie zawsze najgorszymi osobnikami, którzy będą mnie chronić od patologicznej, uczciwej części społeczeństwa. W jednym celu - bycia u Wielkiej Władzy jak najdłużej. Chroń mnie bezwzględnie od Rozumu, Rozsądku i Logiki. Ślubuję uroczyście na Wielką Księgę Zakłamania wierny prawu mojej (i tylko mojej) Ojczyzny godnie, rzetelnie, bezgranicznie spełniać obowiązki w zakresie podniesienia rangi mojego ugrupowania, chyba, że zmienię po drodze na jeszcze lepszą bandę inbredowców w kreowaniu wymienionych wyżej wewnętrznych założeń programowych. Będę dbał całym swoim jestestwem, aby nikt o tym się nie dowiedział. Nawet mój pies i kochanka. Ślubuję uroczyście mieć poniżej pleców dobro gminy i jej mieszkańców natychmiast po ślubowaniu. Tak mi dopomóż Matko Chciwości i Ojcze Żądzy Władzy." Trudno uwierzyć, że pierwowzór tego ślubowania powstał w campusie jednego z ... amerykańskich uniwersytetów. Wiele lat temu. Właściwie wtedy to był zwykły żart. Chociaż po latach, ale to już inna historia. Zostanie opublikowana w innej części - o bękartach cywilizacji. Faktycznie taka przysięga istnieje i jest podobna do pierwowzoru. Wprawdzie "oryginał" dotyczył nie radnych, lecz przyszłych menadżerów, postanowiliśmy przedstawić w nieco zmienionej formie owe przyrzeczenie. Niedługo wybory lokalne w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś