Gość: jolka
IP: *.tvgawex.pl
25.11.10, 11:56
KOMOROWSKI NA... AMBONIE Prezydent Bronisław Komorowski wchodzi w kompetencje hierarchii kościelnej. Ostro skrytykował księdza za treść homilii.
Komorowskiemu nie podobała się homilia wygłoszona 11 listopada przez administratora Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego, księdza prałata płk. Sławomira Żarskiego. Jak podaja "Nasz Dziennik" słowa duchownego o patriotyzmie wprawiły we wściekłość prezydenta, który po mszy świętej publicznie zbeształ duchownego. Jest ksiądz pułkownikiem, wojskowym, jak tak można - że Polska jest budowana na antywartościach - mówił Komorowski w obecności urzędników i oficerów.
Prezydencki minister Sławomir Nowak nie widzi problemu: Prezydent akurat w tej kwestii bardzo jasno się wypowiedział również zaraz po tej homilii, odbył rozmowę z tym księdzem, księdzem pułkownikiem, i wyraził swój - powiem delikatnie - sceptycyzm wobec tego rodzaju słów. Uważam, że tego rodzaju wypowiedzi, jak powiedziałem, zbudowane na nieprawdzie, polskiego oficera po prostu nie przystoją.
Jakie konkretnie słowa rozsierdziły prezydenta i jego ludzi? Ksiądz Żarski ocenił kryzys patriotyzmu we współczesnej Polsce: Ostatnimi laty patriotyzm jako wartość
życia indywidualnego i wspólnotowego przestał być uważany za konieczny do egzystencji. Zaradność w zaspokajaniu własnych potrzeb i gromadzeniu dóbr osobistych, nawet za cenę zniszczenia dobra wspólnego, stała się wartością. U podstaw III Rzeczypospolitej miejsce patriotyzmu zajęło stwierdzenie jednego z pierwszych premierów 'nowej' Polski, który powiedział, że 'aby zostać bogaczem, pierwszy milion trzeba ukraść'. Propagowanie podobnych haseł zaowocowało tym, że wartość została zastąpiona 'antywartością'. Patriotyzm zastąpiono promowanym kosmopolityzmem; miejsce uczciwości zajęła nieuczciwość; prawdę zastąpiono kłamstwem i pomówieniem; ofiarność i poświęcenie - chciwością i pazernością; miłość - nienawiścią. Natomiast z dziejowego doświadczenia Kościoła i Narodu wiemy, że 'prawdziwym bogactwem jest stan ducha i umysłu ludzkiego, a nie grubość portfela'. Każda społeczność, która swe prawa
opiera na 'antywartościach', napełnia się bólem i krzywdą. Czy w czasie zeszłorocznych obchodów Święta Niepodległości ktokolwiek z nas przypuszczał, że prawo do własnej niepodległej Ojczyzny oraz obowiązek ochrony i obrony jej niepodległości zostaną nam przypomniane krwią prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego i 95 towarzyszących mu osób? Kolejny raz potwierdziła się prawda, że 'drogę do wolności i niepodległości krzyżami się mierzy.
W kazaniu nie ma ani słowa o obecnie rządzącej ekipie, lecz o kłamstwie, złym stanie ducha Polaków, kryzysie patriotyzmu. Czyżby prezydent poczuwał się do odpowiedzialności?