Plagiat nasz powszedni

IP: *.um.warszawa.pl 15.12.10, 08:31
mówimy i piszemy wyłacznie plagiatami ! bez plagiatu nie było by porozumienia i zrozumienia, czego nie rozumieją autorzy-plagiatorzy tego tekstu; gdyby każdy używał swoich orginalnych liter-znaków i słów. Uzywają również słów, które zostały wymyślone później niż 75 lat temu, bez zgody i tantiem, czym naruszają zbrodnicze plafo autorskie - które jest plafem niewolniczym - zniewolenie umysłu, i które jest ścigane bez przedawnienia od 2004 roku oraz przestępcami są wszyscy na to plafo powołujący się i dokonujacy wymuszeń rozbójniczych np. BSA
    • Gość: Emeryt uczelniany Plagiat nasz powszedni IP: *.olsztyn.mm.pl 16.12.10, 00:10
      Plagiaty to choroba uczelni, ktorej nie zaleczy sie tak dlugo jak dlugo profesor będzie mogl miec kilka etatow a adiunkt kilkaset godzin zajęc w semestrze lub jakiś funkcyjny urzędnik dostanie wyklady , bo jest w ukladach i może dziekanowi w czyms pomoc.. Dokladniejsze w sprawdzaniu prac są na ogol kobiety, ale w oszukiwaniu i ściąganiu liczniejsze.. Najgorsi jak pamiętam są urzednicy zatrudnieni jako fachowcy z danego przedmiotu na drugi etat lub pół etatu. Nie mają pojęcia o dydaktyce, nie maja czasu na solidne przygotowanie do zajęc a sprawdzanie prac , to juz wedlug nich strata czasu. Nie sprawdzają. Oceny piszą na oko, oglądając nie tyle prace co nogi ladniejszej studentki. Najgorzej jest w uczelniach prywatnych, bo tam im latwiej zdobyc tytul mgr, tym dla uczelni lepiej. Leserow jest wciąz pelno.. Opinia, że tu latwo, napędza uczelni kandydatow i tym samym pieniądze. Walczyć trzeba tez ze sciąganiem cudzych prac i podpopowiadaniem. To tez choroba, utrwalona żle pojęta solidarnością.
Pełna wersja