Te filmy nie przeminą z wiatrem

IP: 195.149.64.* 21.12.10, 14:22
Aaaaha ... incepcja to gniot gdzie poważne braki scenariusza są zabudowane efaktami specjalnymi i bezsensownymi strzelaninami. Ja na pewnie nie wróce już do tego filmu.
    • furry Re: Te filmy nie przeminą z wiatrem 21.12.10, 17:19
      Też się dziwię, czym się tak ludzie podniecali w internecie. Film taki sobie, fabuła banalnie prosta, a ci jakieś wykresy, info

      Świetnym filmem był za to Parnassus, o którym było głośno głównie za przyczyną ostatniej roli ś.p. Heatha Ledgera. A to po prostu dobre kino, mniej zamotane niż inne filmy Terry'ego Gilliama.
      • Gość: am Re: Te filmy nie przeminą z wiatrem IP: *.adsl.inetia.pl 21.12.10, 21:57
        parnassus byl najgorszym filmem jaki kiedykolwiek widzialam! wiem ze filmy takie jak parnassus (czy incepcja) maja specyficzne grono odbiorcow ale to bylo najgorzej wydane 20 zl!
    • Gość: maruti Re: Te filmy nie przeminą z wiatrem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.10, 20:16
      Incepcja to dobre kino, ale też jestem daleki od zachwytu. Scenariusz ugina się pod własnymi oczekiwaniami, a kwintesensją braku wewnętrznej logiki w tym filmie jest walka w hotelu. W ciągu 2 minut - jak podają nam postacie w filmie - bohater dał radę zejść jedno piętro, stoczyć dwie bójki, zdjąć bomby z sufitu, pojsc znowu na gorę, związać pięciu ludzi razem, popchnąć ich do windy, ustawić na nowo bomby, a potem w dwóch seriach te bomby odpalić. Wszystko w warunkach braku grawitacji, gdzie nie można biegać.

      Dobry film, ale mam wrażenie, że ludzie za dużo dopowiadają sobie przy Incepcji.
      • Gość: radmur Re: Te filmy nie przeminą z wiatrem IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.10, 23:01
        buchahahhaha, nie rozumiem fenomenu jaki wywołał ten gniot, przykro mi to mówić ale film celowany w widownię z przedziału wiekowego 13-17
    • Gość: W105N4 Te filmy nie przeminą z wiatrem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.10, 09:00
      Z 2010 roku w pamięci pozostanie mi Black Swan Aronofskyego – w kategorii 'emocje'. Zjawisko to dla mnie Exit through the giftshop Banksy'ego, a dokument to zapis trasy Paula Kalkbrennera A live documentary (jak niewiele trzeba by być gwiazdą – pokłosie Berlin Calling:).
      Z kina dziecięcego dorzuciłbym Summer Wars (chylę czoła przed japońską pracowitością i wyobraźnią).

      Incepcja jest po prostu głupia. Żaden film mnie jeszcze tak nie drażnił. No może Avatar. Na takie triki znaczeniowe mogą się nabrać 12-latki.
Pełna wersja