Niepokorni i kryzysoodporni - tacy są Polacy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.11, 16:45
Ale ściema! Wszyscy moi znajomi przez te ostatnie lata tylko biednieli a nawet ubożeli i nie widzę tu żadnej poprawy chyba,ze na gorsze!
Uważam, że dawno nie czytałem takich niedorzeczności>
A może ankitowani byli wówczas na dopalaczach i nie byli zbyt poczytalni:((((((
    • Gość: ama Re: Niepokorni i kryzysoodporni - tacy są Polacy IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.01.11, 23:58
      Dokładnie, moi znajomi też mówią, że mają coraz gorzej. Ja też mam coraz gorszą sytuację finansową.
    • lord_destroyer Niepokorni i kryzysoodporni - tacy są Polacy 21.01.11, 10:19
      Gazeta próbuje pokazywać nam nasze odbicie ale w krzywym zwierciadle.
      Może część społeczeństwa - zwłaszcza młodzi ludzie mogący liczyć na pomoc rodziny - zaktywizowała się, otwarła własny biznes, zaczęła coś kombinować i kręcić się wokół pieniądza.
      Ale ja widzę tych zaktywizowanych.
      Kumpel chce kupić mieszkanie - na kredyt jaki będzie musiał wziąć, musi harować na etacie i to nie na byle jakim stanowisku - odpowiedzialność spora, bo zależy od niego wizerunek firmy w mediach, do tego ma swoją jednoosobową firemkę robiącą strony internetowe i po pracy zapiernicza dla swoich klientów. To nie wszystko - z kilkoma znajomymi, wspólnym sumptem założył jeszcze jeden biznes i dla niego 24godzinna doba to zdecydowanie za mało.

      Ktoś by pomyślał - WOW! Gościu ma 3 źródła zarobku, kupuje elektronikę bez VAT'u, robi to co lubi... Tak, wszystko fajnie, ale co z tego, skoro nie ma czasu dla znajomych, telewizora kupionego bez VAT'u prawie nie włącza, bo nie ma czasu oglądać filmów, a jak już włączy, to w nocy i przy nim zasypia ze zmęczenia. Od lat jeździ nadgryzionym zębem czasu (a raczej prawie pożartym) używanym samochodem i nie może sobie pozwolić na nowe, średniej klasy auto.

      Ja mam jeden etat. Nie mam czasu ani kasy na zakładanie własnych działalności, bo na pierwszym miejscu stawiam czas spędzony z żoną i maleńkim dzieckiem - wolno mi? wolno, nie jestem materialistą i nigdy nie przedłożę pieniędzy nad rodzinę.
      Zakupy - owszem, robię w tanim sklepie - może nie dyskoncie, ale prawie... no bo jak nazwać warzywniak o nazwie Auchan, w którym widuję ludzi zdolnych wykłucać się o 1 lub 2 grosze (dosłownie). Ale zawsze je tam robiłem, bo blisko mieszkam - i nie widzę różnicy w moim portfelu ani przed ani w czasach kryzysu.
      Skoro ja nie widzę różnicy, jakim to cudem kolega zapylający całą dobę miałby ją dostrzec, przez kupowanie w dyskontach? Jak mu to pomoże w spłaceniu kredytu? Kupieniu auta w którym hamulec nie zablokuje się kiedy dojeżdża do skrzyżowania?

      Wydawać by się mogło, że w nowoczesnym, rozwijającym się państwie jakim jest Polska (przynajmniej według rządu i mediów), pełny etat w porządnej firmie powinien człowiekowi bez wygórowanych wymagań materialnych żyć dostatnio.
      W takim razie jak to jest, ze w środku miesiąca zostaje mi na koncie 25zł po robieniu zakupów na produkty spożywcze i artykuły codziennego użytku, opłaty za tv, telefon, gaz, wodę, prąd...?

      Gazeto kochana - nie rób z ludzi durni. Potrafią rozejrzeć się dookoła i wiedzą co się dzieje z ich portfelami...
      • Gość: wujek dobra r... Re: Niepokorni i kryzysoodporni - tacy są Polacy IP: *.aster.pl 28.01.11, 22:24
        Niech kolega sprzeda ten nieużywany telewizor i weźmie auto w leasing - pójdzie w koszty jego firmy.
        Podobnie, na tamto stare auto mógłby jeszcze odliczać benzynę...
        Jak się chce, to się da.

        Dla moich znajomych (wiek ok. 30 lat) ostatnie lata były wzrostowe, więc nie dołączam się do litanii "przedpiśców" na forum.
        Tak, jest cholernie dużo pracy i mało czasu na życie - ale za to masz wybór, zawsze możesz mniej pracować za mniej (np. w urzędzie)...
        • lord_destroyer Re: Niepokorni i kryzysoodporni - tacy są Polacy 01.02.11, 16:06
          @wujek dobra rada
          > Tak, jest cholernie dużo pracy i mało czasu na życie - ale za to masz wybór, za
          > wsze możesz mniej pracować za mniej (np. w urzędzie)...

          I właśnie dlatego większość fachowców i dobrych pracowników spakowało manele i wyjechało na wyspy, do niemiec, do USA, byle dalej od rynku Tuska, gdzie pracodawca to pan, a pracownik to sługa, przepisy to sraltaśma, normowany czas pracy to fikcja, podobnie jak prawa pracownika.

          Bo godnie żyć, to nie tylko urobić się po pachy, pod wieczór paść ze zmęczenia i od nowa ta sama płyta, w zamian zaś więcej pieniędzy.
          Godne życie to również praca, w której jesteś doceniony, opłacany jak trzeba, traktowany z szacunkiem - jak każdy normalny człowiek - i nie musisz chylić czoła przed prezesami i dyrektorami a nawet własnym kierownikiem tylko dlatego, że mają wyższe stanowiska lub płacą Ci za pracę.
          Godne życie, to wyjście z pracy i droga do domu środkiem transportu nie urągającym człowiekowi (tu również kryzys wetknął swój paluch, bo z komunikacją np. w Katowicach jest gorzej niż było) bez zastanawiania się gdzie jeszcze uderzyć po drugi etat, albo czy jak się weźmie telewizor na raty, to starczy na pieluchy dla dziecka pod koniec miesiąca.

          Możesz się śmiać, że wymyślam niemożliwą do stworzenia idyllę. Zdaję sobie sprawę, że w naszym kraju może to być odbierane wyłącznie jako naiwne marzenie o życiu w takiej rzeczywistości... a szkoda.
Pełna wersja