Gość: azosiolek
IP: *.dynamic.chello.pl
24.01.11, 01:30
Ależ, jak ja uwielbiam takich rodziców, przekonanych o genialności własnego dziecka "bo liczy do tysiąca" i najchętniej wpychających je do szkoły od 5 roku życia "żeby się nie zmarnował"... Jasne, niech ryczy w tej szkole, bo starsze o 2 lata dzieciaki będą go traktować jak popychadło, bo jest słabszy, mniejszy i fascynuje się jeszcze Myszką Miki, a boi się duchów... Jeśli na dodatek będzie zdolniejszy od nich, to tym chętniej mu przywalą.
A tak na marginesie, to rozmawiałam jakiś czas temu z panią psycholog dziecięcą (pracującą w szkolnictwie), która powiedziała, że rodzice wybitnie uzdolnionych dzieci popełniają błąd wierząc, że szkoła pomoże im się rozwinąć - przy naszym systemie szkolnictwa będą mieć szczęście, jeśli szkoła tych dzieci nie zahamuje w rozwoju.