Gość: RosłyKocur IP: 188.38.124.* 03.02.11, 09:48 Cóż, ich boli to, że oni żeby dostać swoją habilitację musieli tyle lat lizać komuś tyłek i pokornie czekać. A tu ktoś tak młody ma szansę zdobyć to co reszta osiąga może mając 60 lat :D. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
tocqueville Za młoda na habilitację? 03.02.11, 09:49 . Została na wydziale i w ciągu tego roku ma napisać nową rozprawę habilitacyjną to mnie zdumiało. W historii taka rzecz jest po prostu niemożliwa. W rok przeprowadzić badania i napisać książkę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Za młoda na habilitację? IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.11, 10:37 Karierowiczka, właśnie sam fakt, że kolejną W ROK świadczy o tym, że ten dorobek nie jest tak wybitny. 3 podręczniki? Zwykłe skrypty zrobione z 3 innych książek...:] Odpowiedz Link Zgłoś
makaron1234 Re: Za młoda na habilitację? 03.02.11, 11:06 > Karierowiczka, właśnie sam fakt, że kolejną W ROK świadczy o tym, że ten dorobe > k nie jest tak wybitny. > 3 podręczniki? Zwykłe skrypty zrobione z 3 innych książek...:] Nie wiem skad masz takie wiadomosci, moze jestes studentka/ studentem tej pani. Ale wystarczy jedna wybitna publikacja w "Science" lub "Nature" (jezeli wiesz co to takiego) i to juz jest podstawa do otwarcia przewodu. Oczywiscie trudno jest uwierzyc iz ktos w Polsce, na polskim uniwersytecie, jest sie w stanie zrobic badania kwalifikujace do publikacji w/w czasopismach (chyba ze mowimy o badaniach nieeksperymentalnych takich jak: matematyka, fizyka teoretyczna, czy paleontologia), bo to nie ta liga i nie tem poziom nauki. Ale kto wie. Ta Pani jest prawnikiem, jej badania nie wymagaja spedzania dlugich godzin w labie. Jej badania nie wymagaja drogiej aparatury i odczynnikow. Wiec nie widze specjalnej sprzecznosci w czasie w jakim napisala rozprawe habilitacyjna. W naukach eksperymantalnych, tu przyznaje racje, jest to malo mozliwe. Ale tak jak napisalem, polska nauka i "polscy naukawcy" to czwarta liga swiatowa (www.twojaeuropa.pl/2053/miedzynarodowy-ranking-uczelni-wyzszych-qs-world-university-rankings-2010). I to tyle na ten temat. Good luck abroad. Odpowiedz Link Zgłoś
zolla78 Re: Za młoda na habilitację? 03.02.11, 11:55 Gość portalu: xyz napisał(a): > Karierowiczka, właśnie sam fakt, że kolejną W ROK świadczy o tym, że ten dorobe > k nie jest tak wybitny. > 3 podręczniki? Zwykłe skrypty zrobione z 3 innych książek...:] A ty skąd to wiesz, że tak łatwo osądzasz. Znając realia uniwerków, to raczej kogoś bolało, że jego adiunkci do 50 tej habilitacji nie mogą napisać a tu taka młoda ma ją mieć. A to, że ktoś z UG powiedział, że w rok może napisać nową, to świadczy tylko o poziomie mówiącego, a nie o niej. Ona nie deklarowała, że zrobi to w rok. I ponieważ znam jej prace - bardzo fajne i dobre opracowania- to w mojej ocenie nie dane jej tej habilitacje na pewno nie miało nic wspólnego z zastrzeżeniami czysto merytorycznymi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Studentka Re: Za młoda na habilitację? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.11, 13:20 Tu nie liczy się czas, a efekt! Ona poświęca się temu najlepiej jak potrafi i dlatego robi tyle w krótkim czasie Właśnie dlatego habilitacja jej się należy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Miki Re: Za młoda na habilitację? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.11, 09:22 Pozycja na uczelniach zależy od tego pod kim spędzi się noc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rd Re: Za młoda na habilitację? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.11, 19:15 ale przecież jedna recenzja była negatywna. czyli coś w dorobku lub w samej habilitacji było nie tak. rada jednak dopuściła do otwarcia przewodu habilitacyjnego skoro doszło do tych recenzji inna sprawa, że jeżeli nie jest się pewnym swojego wydziału nic nie szkodzi habilitować się na innym - neutralnym. w przeciwieństwie do doktoratu, gdy doktorant jest związany z promotoerm (i jego miejscem zatrudnienia) w przypadku habilitacji nie ma takiego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KT Re: Za młoda na habilitację? IP: *.gdynia.mm.pl 04.02.11, 12:58 A ja byłam jej studentką: fantastyczny wykładowca i ćwiczeniowiec; wymagająca, ale z bardzo prostudenckim nastawieniem. Ambitna - na pewno, ale też na pewno nie karierowiczka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Za młoda na habilitację? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.11, 11:59 No tak, bo to jest przecież nie do pomyślenia żeby taka młoda osoba miała taki sam stopień naukowy jak prodziekan wydziału. Czasem aż się wstydzę w jakim kraju żyje... Trzymam za Panią kciuki, i jestem pełen podziwu, że będzie Pani pisała to pracę jeszcze raz na tej samej uczelni....Brawo za odwagę i upór! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Studentka Za młoda na habilitację? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.11, 13:19 Pani doktor jest świetna, miałam z Nią wykłady, ma ogromną wiedzę i nie rozumiem takiej decyzji. Pewnie "góra" się boi, że młoda osoba za szybko się wybije. Ale jej się to należy - potrafi wszystko pogodzić - pracę zawodową, pracę naukową i jeszcze macierzyństwo. Takie kobiety powinno się doceniać, a nie utrudniać im osiąganie celów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna d'Arc Za młoda na habilitację? IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.11, 14:36 Mam wykłady z tą Panią i jedynym określeniem które mi się nasuwa jest... WSPANIAŁA! Na jej wykłady chodzę z ogromną przyjemnością, są one swego rodzaju nagrodą a nie jak zazwyczaj złem koniecznym. Co do tematu artykułu: jest to jawna dyskryminacja ze względu na wiek. Smutne jest w szczególności to, że takiego rodzaju "cyrki" dzieją się na wydziale Prawa i Administracji - czyżby nie oczywisty paradoks? P.S. Pani Doktor - trzymam za Panią kciuki :) Odpowiedz Link Zgłoś
cavendisch Za młoda na habilitację? 03.02.11, 18:25 Byłem kiedyś doktorantem...Polskie uczelnie to jedne z ostatnich ostoi komunizmu; stosunki feudalne hulają...Rady wydziałów w działaniach zadziwiająco przypominają biura polityczne pewnych już niektórym nieznanych krajów...to co się dzieje na polskich uczelniach nawet Bareja by nie zniósł. Dno.....lub też wykopaliska pod dnem. Życzę Tej Pani determinacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: REM Mobbing to długotrwały terror psychiczny IP: *.vline.pl 03.02.11, 19:56 Mobbing na uczelniach ma szczególnie korzystne warunki rozwoju ze względu na feudalną strukturę nauki polskiej zagwarantowaną prawem, no i aprobatę tej struktury przez demokratyczną większość. Powszechny konformizm społeczności akademickiej i brak mediatora (rzecznika) akademickiego dla rozwiązywania problemów w obrębie korporacji uczelnianej sprzyja mobbingowi. Ktoś kto nie pasuje do układów, kto chce zachować niezależność myślenia i działania, kto ujawnia patologie, uczelniane przekręty, ten jest mobbingowany. Poziom merytoryczny pracownika nie ma znaczenia. Na ogół im bardziej utalentowany i lepiej zorganizowany pracownik, tym dla niego gorzej - zagraża innym, a jak się go pozbędą to miejsce się zwalnia dla miernot, konformistów, oportunistów. Mobbing jest jednym z najważniejszych przyczyn kiepskiej kondycji nauki i edukacji w Polsce i ucieczki młodych z instytucji naukowych. Mobbing na uczelniach i w instytucjach naukowych jest jednak bardzo słabo poznany. Nie ma badań nad mobbingiem ani w skali kraju, ani nawet w skali wybranych uczelni czy instytucji naukowych. Niewiele o nim można znaleźć w mediach. Niekiedy można przeczytać w internecie. Przypadki mobbingu są tuszowane przez władze uczelni a same uczelnie, szczególnie te najważniejsze, przedstawiane sa jako 'Wszechnice Cnót Wszelakich'. Prawda o uczelniach jest inna. Obraz prezentowany w mediach to najczęściej fałszywy obraz rzeczywistości. To na ogół obraz tworzony przez trzymających władzę i trzymających z mobberami. Obraz uczelni w oczach osób mobbingowanych jest niemal nieznany. Uczelnie są w mediach niekiedy współudziałowcami, często media są patronami obchodów, uroczystości uczelnianych a dziennikarze-absolwenci uczelni tworzą stowarzyszenia aby przedstawiać ich uczelnie jedynie w korzystnym świetle. Jeśli o mobbingu na uczelni nic nie słychać to nie znaczy, że go nie ma. To znaczy, że jest zamiatany pod dywan. Jeśli dywan jest gruby i dobrze pod niego zamieciono to NIC NIE SŁYCHAĆ! 'Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty tak, by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszył przełożonego' - z ukazu cara Rosji Piotra I z 9 grudnia 1708 r. Nie ulega wątpliwości, że mobbing jest zjawiskiem powszechnym w środowisku akademickim i szkodliwym dla nauki i edukacji w Polsce. Jest to jedna z poważnych patologii polskiego życia akademickiego. Kierowanie spraw o mobbing do sądu kiedy pracownik zniszczony psychicznie przestaje, lub już przestał pracować, niczego nie rozwiązuje, a co najwyżej bardzo rzadko może przynieść pewną rekompensatę finansową za krzywdy mu wyrządzone. Niezłomni nie nadają się na złom ! Krótki tekst Profesor na dziewięciu etatach Metro, 2010-01-14, zawiera taki zestaw informacji, że trzeba by napisać szereg artykułów, a gruncie rzeczy co najmniej sporą książeczkę, aby odbiorca poznał kontekst i rzeczywistość akademicką, taką jaka ona jest. Póki co skoncentruję się tylko na jednym zdaniu „ Uczelnie godzą się na takich pracowników, bo naukowców brakuje. „ objaśniającym konieczność zatrudniania wieloetatowców i tolerowania fikcji akademickiej. Otóż to nie jest objaśnienie tylko wyprowadzenie czytelnika w pole. Na takich pracowników nie godzą się uczelnie, tylko rektorzy, bo to rektorzy zarządzają uczelniami. I to rektorzy godzą się na siebie samych mimo, że są często wieloetatowcami, współtwórcami fikcji akademickiej ! Czyli inaczej mówiąc – są fikcjonariuszami, zamiast funkcjonariuszami służby publicznej /społecznie użytecznej. Bez trudu można w internecie znaleźć informacje jak to senat uczelni kierowanej przez jednego, czy drugiego rektora, udziela zgody temu rektorowi, aby nie tylko uczelnią kierował, ale dorabial sobie na innej uczelni, czy gdzieś na innym boku. Wiadomo, że rektor zarabia najwięcej na etacie w swoim miejscu pracy i nie jest to mało, ale skoro chce zarabiać jeszcze więcej, podobnie jak i inni, to zgodę otrzymuje, bo to on z kolei decyduje komu pozwoli, a komu nie, z tej kadry na dorabianie. Układ jest czytelny i funkcjonuje bardzo dobrze w przeciwieństwie do uczelni. Klasyczyne uzasadnienie tej patologii – 1. wieloetatowość musi być bo płace są małe 2. brak jest naukowców, a studentów coraz więcej Rzecz w tym , że to jest prawda, ale inaczej, jak się pozna kontekst tej prawdy. Skoro wieloetatowcami są najczęściej najlepiej zarabiający to widać, że większe zarobki nie likwiduja wieloetatowości tylko ją potęgują! Można twierdzić, bez większego ryzyka o pomyłkę, że wzrost zarobków przy zachowaniu obecnego prawa i pozostałych parametrów zwiększy, a nie zmniejszy wieloetatowość ! Niewątpliwie stosunek liczby naukowców do studentów zmnieszył się znacznie w ostatnich 20 latach, ale robiono wiele, jeśli nie wszystko, aby tak było, żeby mieć znakomity argument do zachowania, a nawet wzrostu wieloetatowości. Gdyby naukowców przybyło wtedy trzeba by pracować solidnie na 1 etacie, bo i ten by można było stracić. Jeśli jednak utrzymamy liczbę naukowców na stałym poziomie, a zwiększymy ilość studentów, to na wieloetatowość będzie stałe zapotrzebowanie ! i argument – jacy to jesteśmy potrzebni, bez nas uczelnie upadną i tylko zapaść cywilizacyjna nastąpi! Dlaczego kadr brakuje nie jest przedmiotem żadnych badań, żadnej analizy, a jedynie się podkreśla, że jest niechęć do kariery naukowej, bo tam mało płacą ! Rzecz w tym, że ci którzy mimo małej płacy decydują się na taką karierę nie są chętnie widziani, a nawet są usuwani z uczelni jeśli tylko pracę i obowiązki potraktują poważnie, podważając tym lipę profesorską/rektorską ! Do usuwania/nieprzyjmowania nie potrzebne są żadne merytoryczne argumenty. Najlepszy jest argument o niewłaściwym chrakterze, bo jak ktoś ma charakter i do tego niezłomny, po prostu nie nadaje się na nasze uczelnie – matecznik konformistów, oportunistów, serwilistów, ludzi bez twarzy, bez kręgosłupa, bez charakteru – beneficjentów systemu PRL, który takich przez kilkadziesiąt lat promował i wypromował. Tak zostało i po formalnym upadku PRLu , bo na uczelniach PRL bynajmniej nie upadł i złomowane kadry PZPR, tow. i TW znakomicie na nich prosperują, wykluczając niezłomnych, ze względu na niewłaściwy charakter, preferując i promując osobników o charakterze, tak jak oni – złomnym – nadającym się na złom. Zarządcy uczelni – rektorzy, odgrywają rolę zbieraczy złomu – ściągają do siebie złom, bo złom jest cennny, szczególnie złom akademicki. Z niezłomnych pożyku nie ma – tylko kłopot. Na złom się nie nadają ! To tłumaczy dlaczego kadry akademickie są takie jakie są i dlaczego brak jest naukowców na poziomie, którzy by chcieli/potrafili formować/zatrudniać innych naukowców, aby stosunek naukowców do studentów wzrastał, a nie zmniejszał się. blogjw.wordpress.com/2010/01/15/niezlomni-nie-nadaja-sie-na-zlom/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan od Muzyki Re: Za młoda na habilitację? IP: *.dynamic.chello.pl 03.02.11, 23:14 Szkoda, że Pani Doktor i Profesor padli ofiarą układu z piernikowego grodu, jaki od jakiegoś czasu panuje na tym (... tu wpisz przymiotnik powszechnie uważany za obraźliwy) wydziale... Co do wieku - profesor Mik został profesorem mając 36 lat, a dr. hab. jeszcze wcześniej niż zostałaby nim dr z Gdańska. W każdym razie nie ma tego złego, Prof. Rozwadowski przynajmniej nie musi co dwa tygodnie czuć nieprzyjaznego powietrza z tego budynku; szkoda tylko garstki jego seminarzystów, teraz to już w ogóle (za)panuje jeden wielki śmietnik... (o ile jeszcze większy jest możliwy) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawożądny niewolnictwo jest zbrodnia przeciwko ludzkości IP: *.um.warszawa.pl 04.02.11, 10:22 prawo rzymskie ustanawia niewolnictwo. Każdy kto propaguje, pochwala, popiera prawo rzymskie popełnia przestępstwo i winien być ścigany z urzędu tak jak są ścigani propagujący ustawodawstwo i praktyki hitlerowskie - pracę przymusową i ludobójstwo. O ustawodawstwie rzymskim można uczyć jedynie z zaznaczeniem jego zbrodniczego charakteru Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawnik po UG Za młoda na habilitację? IP: *.kwidzyn.mm.pl 04.02.11, 17:50 A co to za różnica co sie napisze w pracy mgr, w doktoracie lub habilitacji????? I tak jest to jedna wielka ściema!!!!!!!!!!!!! przynajmniej w prawie....tzw prawie polski... Prawo polskie nie działa,,, i to jest fakt absolutny..liczą sie tylko znajomości, i ten tzw " wybitny" profesor powinien o tym wiedziec Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdemaskowac Za młoda na habilitację? IP: *.limes.com.pl 05.02.11, 00:52 W tym roku dostałem się na prawo stacjonarne na w/w wydziale. Miałem plany i ,jak się okazuje złudne, wizje, związane z tym miejscem. Wszystkie moje ideały uczciwiości, rzetelności i obiektywizmu ze strony nauczycieli akademickich upadły. Na większości wykładach musiałem słuchać dukania "leśnego dziadka", który wykład rozumiał jako odczytywanie "mądrości" z pożółkłego pergaminu. Jedynym wykładem na który z przyjemnością się chodziło, był wykład z prof. Rozwadowskim, który od pierwszych chwil okazał się wybitnym erudytą, naukowcem i co najważniejsze WZOREM dla swoich studentów. Wcale nie dziwię się profesorowi, że odszedł z tego bagna. Świadczy to o jego wielkiej uczciwości. Na patologię nie można się godzić. Odpowiedz Link Zgłoś