Bronislaw Wildstein wraca na ekran

05.02.11, 10:36
www.rp.pl/artykul/2,605383_-Bronislaw-Wildstein-przedstawia--w-tv-rp-pl.html

TVP coraz bardziej dziadzieje. Nie dziwota, ze "Wiadmosci" oglada juz teraz o 1 mln osob mniej, niz rok wczesniej
    • anwad Znakomita wiadomość! 05.02.11, 10:48
      Szkoda, że tylko w internecie.
      • adams96 Re: Znakomita wiadomość! 05.02.11, 11:59
        Uwazam ze jest to jeden z nielicznych obiekyywnych oraz etycznych dziennikarzy i powinien byc w polskiej publicystyce nie tylko w TVP .
    • martusia_krolowa_wolski Będzie audycja jak kablował na opozycję w Paryżu? 05.02.11, 12:01
      silesius.monachijski.only napisał:

      • Gość: Kir Re: czyżby jedynie słuszni nie wiedzieli o czym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.11, 19:55
        mówią?jest taka relacja p.Hernandez Paluch, a w bolszewickim rozumieniu co w takiej relacji to prawda, ile osób tak osądzano, jam nie bolszewik:wyroku przeto nie wydam.ale taka relacja wiele do myślenia daje:(
        Tygodnik Przegląd

        Tytuł: Jak Wildstein sądził się z Chojeckim
        Autor: Maria de Hernandez-Paluch
        Data: 2005-03-14
        Numer: 11/2005

        Powrót na stronę główną archiwum
        W latach 80. najpierw jako jedyny załatwił sobie umowę o pracę w "Kontakcie", a potem w sądzie zażądał od Mirosława Chojeckiego wysokiego odszkodowania

        Jak Wildstein sądził się z Chojeckim

        ARRET Nr 646
        R. G.: 6177/88
        WILDSTEIN Bronisiaw
        C/ASSOCIATION KONTAKT
        To numer sprawy apelacyjnej, którą wniósł Bronisław Wildstein w 1988 r. do Cour d'Appel de Versailles (sądu apelacyjnego). Sprawa ta zaczęła się wcześniej w Boulogne-Billancourt przed conseil de prud'hommes - sądem pracy - z którego wyrokiem Wildstein się nie zgodził.
        Teraz, 17 lat później, Wildstein wniósł do sądu pozew o zniesławienie przeciwko Danielowi Olbrychskiemu. Chodzi o wypowiedź artysty podczas dyskusji telewizyjnej w czwartek, 3 lutego (Polsat). Oto jej fragment, według stenogramu:
        OLBRYCHSKI: - On [Wildstein] tego nie zrobił z pobudek obywatelskich czy szalenie patriotycznych, tylko żeby się wylansować w mediach, co jest częstym kompleksem wielu ludzi, którzy są mało wylansowani...
        LIS: - Bardzo niskie pobudki przypisuje pan człowiekowi, który akurat w walce o wolność i o prawdę w Polsce trochę czasu spędził...
        WILDSTEIN: - To insynuacja, proszę skończyć, co pan zaczął.
        OLBRYCHSKI: - Dlatego publicznie, przy pohukiwaniu tutaj części widowni, uniknąłem uściśnięcia ręki panu Wildsteinowi, ponieważ emigracja polityczno-zawodowa po stanie wojennym w Paryżu, po '86 wydaje mi się, wtedy był ten proces przeciwko Mirosławowi Chojeckiemu, z powodu pana donosów na Chojeckiego, że zatrudnia na czarno niektórych Polaków... Od tego czasu wielu ludzi na emigracji unikało kontaktów z panem. Rozumiem, że chciał się pan przypodobać władzom francuskim, bo wszyscy nie mieliśmy tam lekkiego życia, ale ten proces, gdyby go Mirek przegrał, rzuciłby go, łącznie z deportacją, w ramiona i okowy SB polskiego. Był pan świadkiem na tym procesie, wszyscy o tym w Paryżu wiedzieliśmy.
        LIS: - Czy pan, panie Danielu, zarzuca panu Wildsteinowi donosicielstwo, dobrze zrozumiałem?
        OLBRYCHSKI: - Tak bym to nazwał.
        WILDSTEIN: - Zastanawiam się, jak zareagować na tego typu kłamstwa (...).

        Kłamstwa?

        Konflikt między Wildsteinem i Chojeckim był w Paryżu tajemnicą poliszynela.
        Chojecki mówi dzisiaj bardzo dyplomatycznie: - Poróżniliśmy się na temat sytuacji politycznej w Polsce. Według Wildsteina, "Solidarność" to był już wówczas zamknięty rozdział. Ja uważałem inaczej. Nie chodzi tu tylko o emigracyjne swary. Miało to kapitalne znaczenie z punktu widzenia pomocy Zachodu dla "S". Gdybyśmy na emigracji uznali, że "S" się skończyła, skończyłaby się pomoc dla podziemia, którego byliśmy przedłużeniem na Zachodzie.
        Tak dyplomatycznie to nie wyglądało, przynajmniej od czasu, kiedy znalazłam się na emigracji w Paryżu (lipiec 1986 r.) i zaczęłam pracować w piśmie "Kontakt" oraz w Wolnej Europie. Bronisław (Bronisiaw, jak pisali Francuzi) Wildstein był redaktorem naczelnym "Kontaktu", a założycielem i prezesem Stowarzyszenia Kontakt ukonstytuowanego na początku stanu wojennego był Mirosław Chojecki. Stowarzyszenie nie tylko wydawało miesięcznik, lecz także produkowało filmy dokumentalne oraz popularną kronikę.
        "Kontakt" w ówczesnej PRL był rozprowadzany za darmo. Docierał jednak i do innych krajów, takich jak Niemcy, Stany Zjednoczone czy Australia - wszędzie, gdzie były skupiska Polaków marzących o wolnej Ojczyźnie i wiadomościach na temat tego, co się dzieje nad Wisłą. Z tamtejszych środowisk polonijnych płynęły pieniądze na działalność "Solidarności", której przedłużeniem był paryski "Kontakt". Odcięcie się pisma od "Solidarności", jak chciał tego Wildstein, byłoby równoznaczne z zakończeniem jego wydawania, bo nie byłoby pieniędzy. Wildstein dostawał 5 tys. franków miesięcznie, niepodlegających opodatkowaniu, bo pracował na czarno. Jak wszyscy, którzy wtedy nie zastanawiali się nad tym, jaki jest status naszej pracy. Pracowaliśmy dla Polski. Takie to były czasy, jak powiedział Chojecki. Widać, jednak nie dla wszystkich, a przynajmniej nie dla Wildsteina.
        Widziałam to i czułam od razu, jak tylko zaczęliśmy razem pracować. Sama nie miałam z nim konfliktów, można powiedzieć, że z natury, która nakazuje mi ignorować ludzi aroganckich i pyszałkowatych. W moje teksty nie ingerował, ale ja przybyłam z kraju w glorii "gwiazdy podziemia", poza tym prawdopodobnie uważał, że mu nie zagrażam.

        Jasne było, że Wildstein każdym sposobem chce się wyzwolić spod prezesury Chojeckiego i samemu być panem na włościach "Kontaktu". Niebagatelną przeszkodą był jednak fakt, że to Chojecki zdobywał pieniądze, a nie Wildstein.
        W 1987 r. Wildstein zażądał, by Chojecki zatrudnił go na warunkach zgodnych z francuskim prawem pracy i obowiązującymi ubezpieczeniami. Wszyscy pozostali pracownicy wiedzieli, że "Kontaktowi" brakuje pieniędzy na zatrudnianie zgodne z obowiązującym we Francji prawem pracy. Nie był bowiem "przedsiębiorstwem wydawniczym" - jak dowodził Wildstein - ale stowarzyszeniem, finansowanym przez ludzi pomagających "Solidarności".
        Wildstein doprowadził jednak do tego, że Chojecki podpisał z nim umowę o pracę w majestacie francuskich przepisów, ale tylko na czas określony, czyli na pół roku. Nie poprawiło to atmosfery, nawet mimo że Chojecki starał się nie wtrącać w kompetencje Wildsteina jako naczelnego. Zareagował jednak zdecydowanie, kiedy podczas "łamania" numeru - co zwykle robił sam - zauważył przeznaczoną do druku recenzję filmu dokumentalnego produkcji Stowarzyszenia Kontakt, w której ostro zarzucano mu antysemityzm. Było to uderzenie poniżej pasa. Film był li tylko dokumentem, bez żadnych naleciałości antysemickich. Konflikt nabrał ostrości i trudno było mówić o możliwości porozumienia się między prezesem stowarzyszenia a redaktorem naczelnym miesięcznika. Środowisko związane ze stowarzyszeniem podzieliło się. Niektórzy przestali Bronkowi podawać rękę. Inni chcieli, żeby złożyć podpis pod listem popierającym Wildsteina, czyli opowiedzieć się za nim przeciw Chojeckiemu.
        Wtedy właśnie upływał termin półrocznego kontraktu Wildsteina i Chojecki nie podpisał z nim dalszej umowy o pracę.
        Wildstein, zgodnie z prawem przysługującym każdemu legalnie zatrudnionemu, zaskarżył decyzję o nieprzedłużeniu mu umowy o pracę do conseil de prud'hommes. Sąd oddalił sprawę jako bezzasadną. Z decyzją tą Wildstein się nie zgodził i złożył odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Wersalu.

        Czego zażądał Wildstein?

        Przede wszystkim zażądał uchylenia wcześniejszego wyroku sądu pracy (z 22.01.1988 r.) oraz przedstawił następujące roszczenia finansowe wobec Stowarzyszenia Kontakt:
        - 305 tys. franków za stracone zarobki,
        - 50 tys. za płatne urlopy,
        - 30 tys. tytułem wypowiedzenia,
        - 50 tys. odszkodowania za zwolnienie z pracy,
        - 10 tys. za nieprzestrzeganie obowiązującej procedury,
        - 240 tys. tytułem poniesionych szkód i odsetek za zwolnienie z pracy bez poważnej, rzeczywistej przyczyny.
        Dawało to pokaźną sumę 685 tys. franków. Sumę mogącą położyć każdą instytucję, nie mówiąc o stowarzyszeniu działającym wyłącznie dzięki ofiarności ludzi dobrej woli. Albo też... miało doprowadzić tę instytucję do przejścia w inne ręce, co było bardziej prawdopodobne niż wyegzekwowanie tak nierealnie wysokiej kwoty. O tym skarżący Wildsten dobrze wiedział. Chciał mieć "Kontakt" za wszelką cenę.
        Cour d'appel uznał jednak, iż podstawa zwolnienia Wildsteina była uzasadniona, ponieważ "zachowanie Wildsteina uniemożliwiało dobre wykonywanie pracy redakcyjnej", jak napisano w uzasadnieniu wyroku. Chodziło o jego arogancję, niemożność porozumienia się z prezesem i kolegami oraz konfliktowy charakter.
        Sąd nie uznał też jego żądań finansowych. W orzeczeniu skazano Stowarzy
    • Gość: jolka Re: Bronislaw Wildstein wraca na ekran IP: *.tvgawex.pl 05.02.11, 13:26
      prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/484592,prezydent_podpisal_zakaz_umieszczenia_platnych_spotow_wyborczych_w_radiu_i_tv.html każde jego wystąpienie będą mogli nazwać reklamą ,i będzie po ptokach ,każdy z opozycji będzie eliminowany ,demokracja !tylko się śmiać z tego słowa ........
      • Gość: Kir Re: Bronislaw Wildstein wraca na ekran IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.11, 15:30
        Nie widzę powodu do śmiania się z demokracji, może tylko nz tym wyjątkiem,że przez tyle lat funkcjonowania nie udało jej się wypracować praktycznych mechanizmów obronnych przed dyktstorskimi zapędfami, autokracji ukrywającej się pod postacią tzw. opozycji,na władzę jesteśmy uczuleni z racji danego jej przymusu państwowego a tym samym kwestią przestrzegania podstawowych praw i wolności człowieka, natomiast to co tak szumnie nazywane jest opozycją pozostaje z tego tytułu poza strefą kontroli, pomimo tego,że formą przymusu jest już łamanie zasad systemowych i zastępowanie dialogu konfrontacją w sytuacjach gdy to nie jest konieczne
        widać tutaj dość zabawną rolę opozycji(gdybybrak tych spotów miał powodować jej eliminację
        zresztą nic dziwnego, bo opozycja rzeczywiście nie wygląda na taką, która daje propozycje zmian, lepsze rozwiązania, ale tylko chyba tylko taką która liczy na spoty i reklamę
    • Gość: Saba jest dornia Re: Bronislaw Wildstein wraca na ekran IP: 81.219.221.* 05.02.11, 14:52
      Dlaczego odrzucił propozycję pracy za "bog zaplac" u tadka?
    • Gość: Kir Re: Bronislaw Wildstein wraca na ekran IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.11, 15:29
      Laurki niezłe, brakuje tylko KuKiza nowo -oświeconego na konferencji z Karnowskim itp.
      > TVP coraz bardziej dziadzieje. Nie dziwota, ze "Wiadmosci" oglada juz teraz o 1
      > mln osob mniej, niz rok wczesniej
      po tej informacji powinien mieć co najmniej delikatnego "moralniaka,bo to też dowód nato że
      ludziska mieli dosyć bolszewickiej wizjipublicznej telewizji.Jakieś porozumienia PO z Napieralskim ,bo przez SLD jego należałoby rozumieć, świadczyłoby o głupocie peowiaków i to po doświadczeniach z PSL,pchać się w knajackie cwaniactwo,gdzie doświadczenia się nie ma,,Napieralski już zapowiedział,że z pisowcami mu po drodze do premierostwa, charakterystyczne też jak młodzieżówka SLD-owska potraktowała Cimoszewicza po jego wypowiedzi o Komorowskim. tylko po to aby przewodniczącemu radość sprawić,dlatego też chyba i L. Millerowi gęba się cieszy, bo za jego ucznia uważany






      • zbysio45 Re: Bronislaw Wildstein wraca na ekran 07.02.11, 17:43
        Kiedy w TVP znowu powroca dobre autorskie programy obiektywnych dziennikarzy takich jak Wilksztajn,Ziemkiewicz,Pospieszalski ?dlaczego TVP nie moze byc nadal obiektywna a musi byc rzadzana przez PO ?Chyba telewidzowie ktorzy oplacaja abonament dla TVP maja jakies prawa odnosnie programu i obiektywizmu dziennikarzy ?
        • Gość: Kir Re: Bronislaw Wildstein wraca na ekran IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.11, 19:51
          zbysio45 napisał:

          > Kiedy w TVP znowu powroca dobre autorskie programy obiektywnych dziennikarzy ta
          > kich jak Wilksztajn,Ziemkiewicz,Pospieszalski ?dlaczego TVP nie moze byc nadal
          > obiektywna a musi byc rzadzana przez PO ?Chyba telewidzowie ktorzy oplacaja abo
          > nament dla TVP maja jakies prawa odnosnie programu i obiektywizmu dziennikarzy
          > ?
          wazeliniarzy jak widać nie brakowało i nie brakuje dwunikowcu,obiektywizm z wazeliną aż nadto widoczny w tym twoim pościku i tym z odwołaniem do etyki,,zdaję sobie sprawę,że trudno o czysty obiektywizm, nie skażony subiektywnymi odczuciami, dlatego często odwołuję się do zwykłej ludzkiej uczciwości chociażby w takiej ilości ile brudu za paznokciem,Kim stają się takie nadworne pismaki?własna m,yśl krytyka?, gdzie, czego? widzi matolstwo duże związki taktycznożetak pancerne jak i lotnicze ,z tych paru czołgów czy F-ów, a generałowie widzą, znawcy armii z opozycji z Chełmofonami i dawać pieniądze na co? wojny wygrywać:)))

          obiektywizm, mundrość wszystko w jednym
Pełna wersja