Pokolenie iPoda bez pracy

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.11, 10:07
Eh.. uwielbiam tego typu artykuły pełne ujednoliceń, młodzi to, młodzi tamto, młodzi mówią o sobie tak, młodzi robią tak... A ja jakoś nie utożsamiam się z żadnym z przedstawionych tu poglądów odnośnie tego jacy są, co myślą i co robią młodzi. I dość szerokie grono moich znajomych również nie nazywa siebie iPodami, a tym bardziej oburzonymi. Żeby nie było wątpliwości, mam 25 lat, kończę właśnie studia na Politechnice Warszawskiej.

Ale oczywiście nie będę uogólniał i twierdził, że żaden młody człowiek tak nie mówi lub się tak nie zachowuje. Być może problemem tych ludzi jest to, że kończą uczelnie typu "Wyższa Szkoła Ekologii i Zarządzania". Bez urazy, ale jakbym zobaczył w CV tego typu uczelnię, to od razu wylądowałoby ono na samym końcu stawki. Jasne, kończąc taką uczelnię (albo Wyższą Szkołę Tego i Owego) można wpisać w rubryce wykształcenie wyższe, ale dla pracodawców (przynajmniej tych dobrych) jest różnica między wyższe i WYŻSZE (np. po UW, UJ, SGH czy PW). Może brutalne, ale prawdziwe, a moim zdanie także uzasadnione. Być może stąd właśnie biorą się ci wszyscy młodzi oburzeni...
    • Gość: inżynier Znam ten wpis... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.11, 10:23
      Taaa... Już widzę ten świat, gdyby wszyscy byli genialnymi inżynierami....
      • iwanme Re: Znam ten wpis... 20.09.11, 10:31
        Tu nie chodzi o bycie inżynierem tylko o ruszenie dupy i nie bumelowanie przez całe studia.
        Jak pracodawca widzi, że student/absolwent rok w rok bierze różne praktyki, się interesuje, rozwija etc. to od razu jest inna rozmowa.

        Sam jestem po polibudzie, ale mam wielu znajomych po naukach humanistycznych którzy sobie nie najgorzej radzą. Ale oni zapierdzielali mimo, że ich studia tego w żadnym stopniu nie wymagały.
        • szarak_44 Rynek pracy sie pogubił 20.09.11, 11:11
          Rzucisz kamieniem w tłum, trafisz magistra chętnego do zarządzania, reprezentowania i nakreślenia ogólnej sytuacji. A porządnie kafelek nie ma komu położyć...

          ---
          Kiedy chwytamy za miecze, nazywają nas Awarami. Gdy lepimy zbyt wprawnie garnki, przezywają nas Wandalami. Jeśli tylko dosiadamy w bitwie koni, stajemy się dla nich Scytami... Jesteśmy Słowianie!
          • rydzyk_fizyk Znowu ceny sponsoringu spadną? 20.09.11, 11:38
            Jak żyć Panie Premierze? Jak żyć?
            • nieprawomyslny Re: Znowu ceny sponsoringu spadną? 20.09.11, 12:15
              z dnia na dzień moje umiłowane dziateczki, z dnia na dzień..
              • Gość: Rost-to-gnida Rostowski, a twoja córa 23 lata ma prace... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.11, 12:21
                ... znalazla u Radka Sikorskiego w ministerstwie... jaka zdolna mimo, ze z pokolenia, ktore ma tak trudno.

                Ssij!
                • Gość: mzb Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płaczą IP: *.128.14.218.static.crowley.pl 20.09.11, 12:41
                  Mój boże, nikt im nie chce dać pracy, a przecież oni są tacy zajebiści - nikt inny tak dobrze nie potrafi prowadzić profilu na fejsie :)))
                  • rock73 Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac 20.09.11, 12:57
                    Genialny komentarz, szkoda, że nie mogę +1 dać.
                  • Gość: xxl Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac IP: 62.29.251.* 20.09.11, 13:05
                    lol
                    100% racji :)))
                  • Gość: Rost-to-gnida Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.11, 13:25
                    Nie placze tylko gardze zaklamaniem. Prace mam, normalny etat.

                  • Gość: gość Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac IP: *.tfo.upm.es 20.09.11, 13:26
                    Prawdopodobnie najlepszy komentarz w dniu dzisiejszym :D :D
                  • neonzamachowiec Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac 20.09.11, 14:24
                    10/10) :)

                    A szczera prawda jest taka, ze wina za to nalezy obarczyc system edukacji, ktory siega dna... A konkretnie kryteria przyjmowania do liceow, i na studia. Kiedys pojscie do liceum, to bylo cos. Do liceum szla 1/3 klasy z ostatniego roku podstawowki. Jak szla polowa to byl to hit, i nauczycielki przebieraly nogami z podniecenia, stojac w kolejce po premie. Z klasy licealnej na studia tez szla gora polowa... A z tej polowy, polowa odpadala po pierwszym roku. I bylo prawidlowo. Osoba z wyksztalceniem wyzszym, to byla osoba z wyksztalceniem wyzszym. Mimo wiecznego imprezowania, cos tam w glowach mieli. Pozostala czesc spoleczenstwa szla do technikow i szkol zawodowych, i zaraz po tych szkolach zasilali szeregi pracujacych. Dzis sytuacja wyglada zupelnie inaczej. Wiekszosc dzieciakow idzie do liceow, gdzie przyjmowane sa juz naprawde glaby i debile. Poniewaz szkolnictwo takze poczulo jak to jest byc na wolnym rynku, to szkoly tez walcza o "klienta". I przyjmuja ludzi, ktorzy nigdy sie tam nie powinni znalezc. Po liceach ci ludzie, czesciowo dostaja sie na studia (glownie humanistyczne, bo na techniczne sa po prostu za glupi), a czesciowo ida do wszelakiej masci "Wyzszych Szkol Zarzadzania, Marketingu, Bankowosci, Informatyki, Ekonomii, Marketingu, Profesjonalistow od kosmetyki, itd". O ile jeszcze ktos sie wyuczy w takiej "wyzszej" szkole, profesji kelnera-barmana czy kosmetyczki, to z Bogiem sprawa. Co prawda, porzadna szkola zawodowa wyuczyla by w ciagu trzech lat lepiej, solidniej i bez platnego czesnego, no ale to juz idiotow sprawa, skoro chca miec "wyzsze". Problemem sa jednak te armie absolwentow przeroznych filologii, zarzadzan, marketingow itd. Ci od razu zasilaja szeregi bezrobotnych. I sa wlasciwie na takim samym poziomie ze swoim "wyzszym" co ludzie ze srednim , czy to z matura czy bez. I tych, i tych trzeba przyuczac do pracy w innych zawodach. W koncu coz moze robic osoba po filologii greckiej.... Az takiego zapotrzebowania na nich nie ma...
                    W tym samym czasie pracodawcy narzekaja, ze nie ma absolwentow szkol zawodowych, ktorzy mogliby przejac prace po swoich odchodzacych na emerytury kolegach. I ze trzeba wydawac sporo pieniedzy na przyluczanie do zawodu ludzi ...z wyzszym i srednim.
                    Jak jednak maja sie znalezc absolwenci, skoro szkoly zawodowe sa zamykane? Skoro wiekszosc mlodziezy idzie do liceow? Latwo sie dostac, poza tym szkola zawodowa to "obciach".... to zawodowki sa zamykane, przez niemyslacych politykow. I kolko sie zamyka. A nalezaloby likwidowac licea !!! Zmniejszona ilosc szkol licealnych podnioslaby poziom kryteriow przyjmowania. Dostawaliby sie tam naprawde najlepsi. Szkoly zawodowe odzylyby, na rynku pracy nie brakowaloby profesjonalistow, pracodawcy i Urzedy Pracy nie musialyby wydawac setek milionow na przyuczenia do zawodow. Ilosc osob z wyksztalceniem wyzszym bylaby adekwatna do potrzeb... Wszystko byloby ok. Jedyne co trzeba zrobic, to podniesc poprzeczke przy dostawaniu sie do liceow, i na studia oraz zaczac tak promowac szkolnictwo zawodowe, aby nie bylo traktowane przez mlodziez jako "obciach" a jako szansa zyciowa. Sama zmiana slowa "zawod" na "profesja" (slowo wystepujace w polskim jezyku) mogloby tu wiele pomoc. Nie byloby juz tej bariery psychologicznej przed pojsciem do "zawodowki" , skoro szloby sie do szkoly dla "profesjonalistow". Tyle tylko, ze nie widze za bardzo nikogo, kto chcialby w Polsce to potrzebne zmiany zaprowadzic.


                    ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
                    Uczciwa Firma na sprzedaz !!!
                    www.aftermarket.pl/bid.php?id=1016669
                    • Gość: mgr.2011-mam pracę Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac IP: *.dynamic.chello.pl 20.09.11, 21:51
                      >Jak jednak maja sie znalezc absolwenci, skoro szkoly zawodowe sa zamykane? Sko
                      > ro wiekszosc mlodziezy idzie do liceow? Latwo sie dostac, poza tym szkola zawod
                      > owa to "obciach".... to zawodowki sa zamykane, przez niemyslacych politykow. I
                      > kolko sie zamyka. A nalezaloby likwidowac licea !!! Zmniejszona ilosc szkol l
                      > icealnych podnioslaby poziom kryteriow przyjmowania. Dostawaliby sie tam napraw
                      > de najlepsi. Szkoly zawodowe odzylyby, na rynku pracy nie brakowaloby profesj
                      > nalistow, pracodawcy i Urzedy Pracy nie musialyby wydawac setek milionow na prz
                      > yuczenia do zawodow.

                      Niestety sprawa nie jest taka prosta. Po pierwsze co jest winą polityków?
                      To że szkoły zawodowe są zamykane - to wina małej ilości chętnych - zresztą sam to zauważyłeś. A dlaczego politycy mieliby zamykać licea? przecież to zakrawa na komunistyczne ograniczenie wolności - a nawet jeśli nie to powstała by masa liceów prywatnych (no chyba że to też by zakazano) - i w tej kwestii za dużo by się nie zmieniło.

                      Jedynym wyjściem (choć bardzo niepopularnym społecznie) jest wprowadzenie odpłatnych studiów - i ta odpłatność nie powinna być symboliczna, a wręcz 'droga'.

                      (Wytłumaczę dlaczego na uogólnionym przykładzie Stanów Zjednoczonych.)

                      Płatne studia prowadzą do 'starannego i przemyślanego' wyboru kierunku studiów - wybierane są te kierunki po których praca jest pewna w 99% (w Polsce jest zupełnie przeciwnie). Studenci nie mający wystarczających środków do opłacenia studiów biorą niskooprocentowane kredyty - które spłacają po studiach - i dlatego wybierają kierunki po których mają pewną pracę :)

                      Ktoś powie że zdolni biedni są na przegranej pozycji - a no nie są bo istnieją wspomniane kredyty - a poza tym uczelnie mają bardzo rozwinięty program stypendialny i zdolni studenci mają refundowane ponad 90% wszystkich opłat łącznie z zakwaterowaniem w collegu.

                      Zatem polski problem masowego studiowania 'zarzadzania, marketingu, pedagogiki itp' zostaje rozwiązany, bo jak ktoś wyda sporo kasy na studia i nie będzie miał pewnej pracy - to się 100 razy zastanowi czy warto.

                      Po drugie - płatne studia = mniejsza ilość studentów.
                      Przekłada się to na jakość studentów - w 'bardziej rozwiniętych' krajach tytuły, które są odpowiednikiem polskiego magistra są naprawdę poważane - bo nie ma ich tak dużo, a jego posiadanie jest jakąś tam minimalną gwarancją kompetencji.
                      O wiele więcej studentów kończy studia po 3 latach - czyli odpowiedniki polskiego inżyniera/licencjata.

                      Po trzecie - mniejsza ilość miejsc na studiach oraz ich odpłatność zapewnia rozwój szkół zawodowych. Jeżeli ktoś nie ma zamiaru iść na studia - to nie pójdzie do 'ogólniaka' tylko od razu wybierze szkołę po której będzie miał pracę. Inaczej jest w Polsce - nie jest żadnym problemem dostać się na jakiekolwiek bezpłatne studia (podczas których mam wszystkie ubezpieczenia) i przebimbać do 25 roku życia - a zresztą nie mieć dyplomu to teraz wstyd - dlatego wszyscy wybierają ogólniaki.


                      Płatne (i to nie mało) studia to najlepsze rozwiązanie. Niepopularne politycznie/społecznie - ale za to w brutalny-rynkowy sposób potrafi uzdrowić/zreformować/dostosować do obecnych realiów system edukacji ==> a w przyszłości uzdrawiać gospodarkę.

                  • Gość: bezx Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.09.11, 15:06
                    to na pewno też.

                    to trochę tak jak z posiadaniem żony. Żona nie ustawi się w kolejce do biednego, mało ambitnego człowieka bez umiejętności. A taki człowiek ma trochę problemów, aby znaleźć pracę.

                    Aby mieć wykwalifikowanego pracownika - trzeba się ostro nagimnastykować.
                    przykład? proszę bardzo - współpracuję z firmami z holandii, norwegii i szwecji, w planach Dania, potrzebuję 'kreatywnej sekretarki' lub sekretarza, który biegle mówi w tych językach (są do siebie nawet podobne), czasem potrafi wymodzić jakieś oficjalne pismo, ale głównie kontakty telefoniczne. Do tego ma umieć obsługiwać specjalistyczne programy w komputerze (jak e-mail czy kalendarz oraz agenda no i office z arkuszami w excelu - tylko tu musi być już poważna znajomość tematu). Ma wszystko ogarniać, organizować mi dzień pracy, łączyć sprawy ważne natychmiast a sprawy mniej istotne umawiać na odpowiednią godzinę, do tego ma obsługiwać wszystkich petentów 'zza lady' jak się nawiną (mało takich jest ale się zdarzają). No i przy spotkaniach biznesowych zadbać o to, aby była ciepła kawa, herbata i jakieś przekąski (byle nie słodycze) najlepiej z firm dbających o ekologię i prawa pracownicze.

                    Wymagam tak dużo? Nie. Ilu jest ludzi, którzy są w stanie to zrobić? 0 (słownie zero) na prowincji, gdzie mieści się główna siedziba firmy.

                    Tyle, dziękuję.

                    uważam, że na takiej prowincji pensja 1700 zł netto to i tak są duże pieniądze na start w takiej firmie.
                    Pracownicy natomiast chcieliby pracę, gdzie - dostają do łapki wszystko po polsku, do komputera jest informatyk, do podawania kawy hostessa, do obsługi klienta recepcjonistka, a oni tylko odbierają służbowe wiadomości i je wysyłają dalej w świat. Bez przesady - może jeszcze tłumacza mam do tego zatrudnić? Pokolenie 'like it' zupełnie mi nie odpowiada, bo kiepsko sobie potrafi poradzić z dostosowaniem do wymogów pracodawcy (a ja trzepię równo na rozmowach kwalifikacyjnych, od razu wyłapuję gdzie są braki i oceniam czy zainwestować, posłać na kurs i doszkolić czy to nie ma sensu). Jak na razie takie podejście się sprawdza. Aby mi zaimponować trzeba coś robić dobrze (np. znać 3 jęzki w stopniu pozwalającym na swobodną konwersację na stopniu zawodowym) a ta obsługa komputera to już mniej istotne - dobre miesięczne szkolenie z zakresu excela przeważnie rozwiązuje problem. Natomiast jak dostaję kandydata, który 'biegle po angielsku i ma chęć nauki dalszych języków' to dziękuję na wstępie bo uczenie kogoś od podstaw języków skandynawskich i flamandzkich mija się z celem.

                    Wymagam dużo, płacę tyle ile mogę. Młodych, którzy spełniają kwalifikacje ciągle brak i ciągle płaczą, że jak nic nie potrafią to pracy znaleźć nie mogą.
                    • Gość: mmm Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac IP: *.play-internet.pl 20.09.11, 15:44
                      Gratuluje dobrego samopoczucia. Jesli nauczenie sie jezykow skandynawskich to takie proste, to prosze sie ich zaczac uczyc!i zobaczy Pan jakie to niesamowicie proste....Poza tym chyba jasne jest,ze jak ktos zna jezyki niszowe to jego praca za 1700 zl to pomylka. a tu prosze jakie wymagania-3 jezyki ,podawanie kawy i uslugi sekretarskie. Duze korporacje za 3 jezyki obce (w tym skandynawskie lub superpopularny niderlandzki) placa min. 2900 netto +benefity.
                      • Gość: asd jak ktoś umie 3 języki skandynawskie to IP: *.dynamic.chello.pl 20.09.11, 19:08
                        w wawie a nie twoim zadupiu dostanie 10tys zł. W skandynawi u pracodawcy który zatrudnia polaków taki tłumacz, asystent dostanie jeszcze więcej , więc wymagać sobie możesz tylko kogo to obchodzi. Równie dobrze możesz sobie dopisać 4 albo 5 kolejnych języków siedzieć na zadupiu i liczyć na cud :)
                        • chamski_post Re: jak ktoś umie 3 języki skandynawskie to 20.09.11, 19:13
                          Daj spokój. W takich wątkach na forum zawsze pojawia się taki oszołomek, który płacze że nie może znaleźć pracowników, a jak przychodzi co do czego to wychodzi na to, że albo płaca niewspółmierna do wymagań, albo to zwykła akwizycja.
                    • Gość: kst Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac IP: 195.14.65.* 20.09.11, 15:52
                      Te wymagania to chyba za duże na 1700. 3 niszowe języki plus oczywiście angielski. Ktoś bardzo przyciśnięty pewnie by mógł się zgodzić. Ale myśle ze absolwent z angielskim by sie znalazł. Akurat w Holandii, Danii i Szwecji dogadać się w tym języku mozna prawie z każdym.
                      A i kreatywność to towar nierzadki wśród młodych
                    • Gość: haha Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac IP: *.dice.com 20.09.11, 15:52
                      ty na serio?
                    • Gość: labs Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac IP: *.home.aster.pl 20.09.11, 16:01
                      za dobrą znajomość 4 języków 1.700 ? Nie wspominając o innych wymaganiach.
                      Wow, dobroczyńco...

                      Nie znajdziesz takiego człowieka, a jeśli nawet to na krótko (bo szybko znajdzie lepiej płatną pracę).

                      Ja bym takie wymagania wycenił na minimum 8 - 10 tys. Jak Cię nie stać żeby tyle płacić to masz słabą zyskowność (albo sobie płaciśz za dużo). Częsty przypadek, że właściciel wysysa fimę nieproporcjonalnie do zysków.
                    • Gość: Tomato Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac IP: *.147.24.121.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 20.09.11, 16:03
                      Buahahaha!!! 1700?? Za takie wymagania?
                      Mieszkam na prowincji, miasteczko 25000 mieszkańców. Jest tutaj kilka dużych zakładów przemysłowych. W jednym z nich przyjmują spawaczy. Wymagania to wykształcenie minimum zawodowe lub średnie i co najmniej dwuletnie doświadczenie w zawodzie. Pensja: około 2 - 2,5k na rękę. A Pan szuka osoby która będzie biegle władała trzema językami obcymi, ze znajomością specjalistycznych programów, która będzie robiła za sekretarkę, kelnera, hostessę i nie wiadomo kogo jeszcze. I za ten pakiet umiejętności dostanie 1700. Niezła prowokacja albo poważna choroba umysłowa.
                    • Gość: rp Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.11, 17:01
                      1700 zeta za biegłą znajomość trzech języków... Człowieku, kogoś o takich kwalifikacjach nie ma i nie będzie za żadne pieniądze, a jeśli nawet, to pierwsza lepsza korporacja zapłaciłaby min. 10 klocków na łapsko. Jeszcze 3 języki skandynawskie?!? Moja firma jest w skandynawskiej izbie gospodarczej, idę o ciężki zakład, że żadna z 400 przynależących (a są wszystkie, od Aarslefa po Volvo) nie ma takiego pracownika - w każdym razie mówiącego po polsku...
                    • Gość: elo Buahahaha - przedmowcy juz cie podsumowali ale nie IP: *.cableplus.com.cn 20.09.11, 18:03
                      moge sie powstrzymac (sam bedac przedsiebiorca) - JESTES DURNIEM!!!! HAHAHAHA!!!!

                      Ciao, 'biznesmenie' - lepiej ucz sie sam tych jezykow bo do nauki jezyka potrzeba inteligencji i wielu lat pracy a ktos kto jest inteligentny i potrafi konsekwentnie przez wiele lat sie uczyc to za 1700 PLN do ciebie nie przyjdzie.
                    • Gość: Wojtek Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac IP: *.centertel.pl 20.09.11, 22:01
                      >Żona nie ustawi się w kolejce do biednego

                      To przykre, ale są również dobre strony. Myślisz, że wszystkie żony są warte kasy, jaką się na nie wywala? Śmiem wątpić.
                    • Gość: Wojtek Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac IP: *.centertel.pl 20.09.11, 22:04
                      >współpracuję z firmami z holandii, norwegii i szwecji
                      > , w planach Dania, potrzebuję 'kreatywnej sekretarki' lub sekretarza, który bie
                      > gle mówi w tych językach (są do siebie nawet podobne),

                      ooo to na polibudzie nie ma filologii?
                    • Gość: filolog Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac IP: *.wroclaw.vectranet.pl 20.09.11, 23:18
                      > uważam, że na takiej prowincji pensja 1700 zł netto to i tak są duże pieniądze
                      > na start w takiej firmie.

                      To sam się naucz czterech języków (przecież są do siebie nawet podobne), wsadź sobie 1700 zł gdzie chcesz i nie zawracaj głowy normalnym ludziom.
                  • jabberwocky Re: Nieudacznicy wychowani na Youtubie znowu płac 20.09.11, 18:00
                    Nic dodać, nic ująć, doskonały komentarz do postawy wielu młodych. Postawy roszczeniowej w wielu przypadkach. "No jak to, skończyłem studia na Wyższej Szkole Ekonomii,Prawa, Pedagogiki, Zarządzania, Bezpieczeństwa, Psychologii Społecznej i czegoś tam jeszcze. No przecież należy mi się dobra praca, za bardzo dobre pieniądze, od poniedziałku do piątku, od 8 do 16, bez sobót i niedziel. Na pytanie , co umiesz, słyszę "No przecież skończyłem studia, to co się pan pyta". Inaczej mówiąc nic. Do tego takie ewenementy, nawet po dobrych uczelniach, z tytułem magistra, bez praktyk , jakiegokolwiek doświadczenia, choćby w roznoszeniu ulotek , bo po co, bez stażu, bez wolontariatu. Nic, kompletnie nic. I wielkie zdziwienie, że nie mogę znaleźć pracy."
                    • Gość: JC a z innej perspektywy... IP: *.nplay.net.pl 21.09.11, 00:16
                      postawa roszczeniowa mówisz - zgadzam się, ale nie dotyczy ona tylko młodych ale w dużej mierze właśnie starszych i wychowanych jeszcze w PRLu - to im się wydaje, że "się należy" - młodzi jednak często chcą pracować i zarabiać i są gotowi do poświęceń... gorzej, że z pracą ciężko... wielu z moich znajomych naprawę ostro tyra za marne grosze - by daleko nie patrzeć moja siostra, która robi specjalizację jako chirurg, jest prawdziwą profesjonalistką, ma gigantyczną wiedzę i zarobki totalnie nieproporcjonalne do już grubo ponad dekady ciężkiej edukacji, kilku lat doświadczenia i ogromnej odpowiedzialności - to tak jakby pilot pasażerskiego Boeinga pracował za te przykładowe 2,5 tysiąca netto, kto by z nim wsiadł do samolotu? :) za odpowiedzialność się płaci wszędzie - tylko nie w Polsce w szpitalach...

                      a inni moi znajomi? niektórzy zarabiają dobrze, niektórzy super ale są też tacy, który zarabiają kiepsko jak na kwalifikacje (ukończona PW, doświadczenie zawodowe itd) - cóż, taki w PL mamy popaprany rynek, że jak ktoś źle trafi a nie jest super przebojowy to będzie wyzyskiwany...


                      a ja? ja właśnie szukam pracy w Warszawie - i nie jest tak jak mówisz, że nic nie mam w CV, przede wszystkim kilka lat jako asystent projektanta w rodzinnej firmie... nadal pomagam ojcu ale chciałem w stolicy na własną rękę popracować (projektować można po godzinach) bo tutaj mam kobietę i znajomych... i pracy póki co nie mam, szukam dłuższy czas i nie wiem czemu na 250 wysłanych CV mam może 10 odpowiedzi i to głównie od naciągaczy z firm ubezpieczeniowych albo doradztwa finansowego... sprzedaż bezpośrednia, call center, telemarketing - tutaj faktycznie mocno szukają, non-stop ale to już przerabiałem w życiu i w TP SA na infolinii Neostrady musiałem okłamywać ludzi (przełożony wręcz nalegał by kłamać) wiec podziękowałem po 2 miesiącach, potem Call Center kilka lat temu - też szybko wymiękłem bo to jakiś koszmar za 6zł/godz...

                      i naprawdę nie wiem o co chodzi, chyba mam za słabe CV do dobrej pracy i za dobre do byle jakiej - panie z pośredników do mnie już kilka razy dzwoniły i gratulowały imponującego CV ale mówiły, że do danej pracy mam za mało doświadczenia... no dobra, tylko jak zdobyć doświadczenie skoro wszędzie chcą doświadczenie? na darmowe praktyki czy półdarmowe staże już sobie nie mogę pozwolić - nie mam 21 lat...

                      "odwaliłem" kolorowe CV w Photoshopie, mam 5 lat wolontariatu w Samorządzie Studentów, byłem m.in. przewodniczącym 700-osobowego akademika, organizowałem masę rzeczy od imprez po remonty i przetargi... 1,5 roku pracowałem za free jako dziennikarz sportowy aż mi to nosem wyszło bo ileż można robić za darmo? poza tym mam doświadczenia z innych dorywczych prac jak już pisałem wyżej - od Call Center po pracę fizyczną na budowach (i w sumie z wszystkich prac - najlepiej płatną) no ale dobrze rozumiem, że to w sumie o niczym nie świadczy...

                      jestem gotowy pracować nawet za 1500 netto jeżeli praca i atmosfera by mi odpowiadała - chodzi mi o jakiś rozwój i perspektywy, całe życie nie mam zamiaru tyrać za 2000 netto bo za tyle w Stolicy ciężko wyżyć - na razie jednak chciałbym jakiejś stabilizacji w życiu a więc umowy o pracę choćby nisko płatnej i możliwości "nabijania" doświadczenia... tyle, że jakoś nikt nie szuka chyba kreatywnych ludzi z tysiącem talentów... czasem to ręce mi już opadają i przez kilka dni nie próbuję nawet przeglądać ogłoszeń - bo nawet jak znajduję "idealne" i przez 2 godziny "dłubię" przy tym ogłoszeniu nad listem motywacyjnym by wyszło osobiste, pisane od serca dzieło - to odzewu nie ma...

                      żyć się odechciewa - szczególnie jak patrzę jak znajomi bez wysyłania CV znajdują pracę dzięki jakimś poleceniom - ja próbując drogą oficjalną nie mogę wskórać nic, choć fakt faktem, że brakuje mi determinacji - jakbym przez miesiąc wysłał 1000 CV to może, może bym coś znalazł... tylko niech ktoś mi powie jak napisać 500 listów motywacyjnych? (mniej wiecej do połowy ofert wymagają, a ja jednak się przykładam do listów jak trzeba napisać)

                      ehhh nie rozumiem polskiego rynku pracy - niby jest masa ogłoszeń, na Gumtree obecnie ponad 8000 w Warszawie - a jak człowiek wysyła to odzewu brak...
                  • chamski_post pitolenie 20.09.11, 19:04
                    Uwielbiam takie wycieranie sobie gęby innymi.

                    Czy to nie przypadkiem ci 'najlepsi z najlepszych', którzy dawniej kończyli szkoły stworzyli tzw reformę edukacji? Czy to nie oni stworzyli absurdalne minima programowe, które trzeba realizować w trzy lata liceum, zamiast czterech? Czy to nie oni wymyślili maturę w której, żeby zdać trzeba mieć 30%? Czy to nie oni stworzyli system finansowania uczelni, który zależy od ilości studiujących, a nie ich jakości i -przede wszystkim- osiągnięć naukowych?

                    Jasne, że poziom edukacji spada ale czyja to do cholery wina? Młodych?

                    Naprawdę zdumiewająca jest amnezja społeczeństwa. Czy ktoś pamięta jeszcze dlaczego likwidowano zawodówki, a ludzi przepychali do liceów?

                    Ano właśnie dlatego, że ponad dziesięć lat temu najłatwiejszą drogą do bezrobocia była szkoła zawodowa. Po prostu przepchnięto tych ludzi do liceów bo takie były wymagania ówczesnego rynku pracy. Nikt 'ze starej dobrej szkoły' nie wpadł oczywiście na to, że to bez różnicy czy wyprodukujemy 2 mln socjologów czy 2 mln mechaników samochodowych - rynek pracy nie jest obecnie w stanie wchłonąć takiej ilości ludzi.

                    Tu żadne czary mary i wypychanie ludzi doi zawodówek nie pomoże tu potrzebne są poważne zmiany i to nawet nie w edukacji tylko na samym rynku pracy.

                    Nawiązując bezpośrednio do przedmówcy - brak znajomości (polskich) realiów jest tylko i wyłącznie WASZĄ zasługą.

                    Mam tu na myśli:
                    -rządzących którzy zbijali sobie przez lata punkty tym, że dawali iluzję rodzicom, że skończone studia to pewna praca
                    -tych z rodziców którzy hodowali swoje potomstwo pod kloszem, z dala od (polskich) realiów
                    -pracodawcach, którzy od lat paśli się na DARMOWYCH pracownikach, czyli takich których dostawali 'na gotowe', najpierw z 'papierkiem', teraz 'papierkiem' i 10-letnim doświadczeniem, a za parę lat 'papierkiem', 20-letnim doświadczeniem i biegłymi 4 językami za minimalną krajową
            • rock73 Re: Znowu ceny sponsoringu spadną? 20.09.11, 13:04
              Nie wiesz jak żyć? Wróć do szkoły, tam takich rzeczy uczą. Aha, sorry, zapomniałem, że nauczycielami teraz zostają ludzie, którzy nie wiedzą co ze swoim życiem zrobić·
            • Gość: ++++++++++++++++++ Re: Znowu ceny sponsoringu spadną? IP: *.opera-mini.net 20.09.11, 15:23
              rydzyk_fizyk napisał:

              > Jak żyć Panie Premierze? Jak żyć?

              .................TU odpowiedź na to pytanie! tak jak znajomi królika: nauczyciele, urzędnicy, policjanci, straże wiejskie i miejskie, 35 letni emeryci. Przeczytajcie o podobnych degeneratach z Włoch:

              Comitini – zamieszkała przez 960 mieszkańców mieścina w górzystym, spieczonym w słońcu i ubogim w wodę obszarze na południu Sycylii nie wygląda na miejsce z problemami komunikacyjnymi ze swoimi kilkoma drogami. To jednak nie przeszkadza miasteczku zatrudniać na pełnym etacie kontrolera ruchu drogowego i jego ośmiu asystentów.

              Asystenci, którzy zarabiają 800 EUR miesięcznie za dwudziestogodzinny tydzień pracy, są jednymi z 64 mieszkańców Comitini zatrudnionych przez miasteczko – efekt zakorzenionego systemu ‘praca za głosy’, powszechnego na wszystkich szczeblach włoskiej polityki.

              ‘Etaty jak nasze utrzymują miasteczko przy życiu – stwierdziła 41-letnia Caterina Valenti, asystent kontrolera ruchu drogowego w schludnym niebieskim mundurze, gdy siedziała razem ze swoimi dwoma kolegami, wszyscy w godzinach wykonywania pracy, i piła kawę w lokalnym barze w gorące popołudnie. ‘Popatrz! Siedzimy tutaj w barze i wspieramy lokalną gospodarkę w ten sposób’.................................. hahahahahaha
        • ubuntu-one Re: Znam ten wpis... 20.09.11, 12:01
          Co za demagogia. Praktyki ok, tylko dlaczego sa one traktowane jako tania siła robocza?
          Potem po studiach umowa śmieciowa, bez zusu, bez ubezpieczenia. Taka zajebista przyszłość jest w PL.
          • Gość: a Re: Znam ten wpis... IP: 110.3.241.* 20.09.11, 12:20
            > Co za demagogia. Praktyki ok, tylko dlaczego sa one traktowane jako tania siła
            > robocza?

            Dlatego, że dla pracodawcy jesteś nic niewartym praktykantem. Musi dla ciebie poświęcić czas swoich doświadczonych pracowników, którzy zamiast uczyć cię zawodu w tym czasie mogliby robić coś innego - bardziej wartościowego. Pracodawca jednak patrzy na to jak pracujesz. Jeśli uczysz się szybko i chętnie możesz być pewien, że dostaniesz robotę. Najpierw za byle jakie pieniądze bo musisz odpracować stracony czas - dopiero po jakimś czasie przychodzi czas na podwyżki. Nikt nie da niedoświadczonej osobie kokosów na starcie. Niestety - większość z takich ludzi jak ty uważa, że skoro dostaje małe pieniądze to nie będzie uczciwie pracować i kółko się zamyka. Tylko nieliczni wyrywają się uczciwą pracą z tego błędnego koła. Ci odnoszą sukces a reszta pracuje całe życie na śmieciowych umowach.
            • Gość: eeqw Re: Znam ten wpis... IP: *.218.151.66.static.telsat.wroc.pl 20.09.11, 15:15
              100% racji.
            • Gość: tommy tak chba jest tylko w duzych miastach IP: *.elk.mm.pl 20.09.11, 15:59
              Polska to nie tylko te kilka wiekszych miast. w mniejszych miastach uznawane sa tylko znajomosci i osoby z polecenia. po stazu wylatujesz, bo nikt nigdy nie szuka w ten sposob pracownika. ty jestes od sprzatania i tyrania, a pozniej wyaltujesz. chyba,z e jestes super laska i dobrze zasysasz;))
              • kazik12groszy Re: tak chba jest tylko w duzych miastach 02.11.11, 15:00
                praca w hipermarkecie też z polecenia jakiejś osoby? myślę, że nie ma co generalizować, wiele osób po stażu dostało umowę o pracę bo się sprawdzili, a wiele tez wyleciało jeszcze na stażu. wszystko zależy od pracodawcy, ale też od umiejętności osoby która stara się o pracę
            • Gość: dhj34 Re: Znam ten wpis... IP: *.dynamic.chello.pl 20.09.11, 19:25
              Ci odnoszą sukces Należy rozumieć że "sukces" w PL to praca na etacie?
        • czerwony.poll74 Człowieku co ty porównujesz 21.09.11, 05:42
          Polibuda to uczelnia pierwszej klasy, a wyższe szkoły zarządzania i ekologii (pisownia oryginalna) są mniej warte niż PRL-owskie matury
      • Gość: xyz Re: Znam ten wpis... IP: 87.204.209.* 20.09.11, 10:37
        Po wojnie wykształconym był ten, co umiał pisać. W latach 90-tych ten, kto umiał posługiwać się edytorem tekstu. A teraz? Multimedia? Język? Spotkałem kiedyś faceta, dla którego wykształconym jest ten, kto rozumie i robi, co się do niego mówi, a nie robi po swojemu. Największy odsetek takich rozumiejących jest wśród absolwentów szkół wyższych.
        • Gość: lilu Re: Znam ten wpis... IP: 80.50.231.* 20.09.11, 14:08
          a to ciekawe bo zazwyczaj w ogłoszeniach pisane jest że chcą pracowników "kreatywnych".
          A potem się okazuje że kreatywny to taki który wykonuje słowo w słowo polecenia.
          Co z kreatywnością jako tako pojętą nie ma nic wspólnego.
      • Gość: roger45 Nic nie umie, ale chce kilka tysiecy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.11, 12:33
        Dawniej cala rodzina placila Mistrzowi, ze wzial syna na czeladnika i czegos nauczyl. Teraz przychodzi dziecko po studiach i zyczy 2k PLN na reke, czyli ponad 3 brutto i umowe z urlopem, ubezpieczeniem, stanowiskiem pracy itp. Okey, tylko zeby zaplacic 3k trzeba sprzedac czasem za 30k lub 60k PLN towaru na 5-10 % marzy. No wiec sprzedajcie dzis za tyle.
        • herr7 ile lat terminujesz Roger? 20.09.11, 14:12
          Z tego co napisałeś wynika, że nadal jesteś tylko czeladnikiem, a mistrzem się nigdy nie staniesz...
          • neonzamachowiec Re: ile lat terminujesz Roger? 20.09.11, 14:43
            To ze jest czeladnikiem, absolutnie z tekstu nie wynika. To, ze nie zrozumiales co napisal - wynika jasno z Twojego. Zeby naswietlic Ci o co chodzi, pomine te druga czesc, o "dizecku po studiach", bo chyba w tym miejscu sie zagubiles....
            Kiedys placono Mistrzowi za wyksztalcenie czeladnika. Dzis czeladnik, nie dosc ze nie chce placic, to jeszcze domaga sie na poczatku takiej pensji na Mistrz. W jeszcze prostszych slowach: to jakby sie zatrudnic w wojsku jako szeregowy, ale wymagac takiej pensji jak oficer. Tak wlasnie postepujecie. W sumie to nie ma Was co winic - zyjecie w swiecie wypelnionym przeroznymi, elektronicznymi pudelkami, i macie przekonanie, ze nalezy je zdobyc jak najszybciej. Inaczej bedzie "wiocha" w oczach kolegow. Nie odrobiliscie lekcji swych rodzicow. Oni pracowali pol zycia, aby cokolwiek osiagnac. Wy - majac 25 lat chcecie miec mieszkanie, samochod, dzialke rekreacyjna, jezdzic na wakacje do niesmiertelnej Hiszpanii, i dodatowo miec sporo elektronicznych gadzetow. I to wszystko chcecie miec, nie majac pojecia o uczciwej pracy. Wydaje Wam sie, ze byle gowniany skrawek papieru z nazwa jakiejs uczelni, obliguje Was do zadania nie wiadomo jakich pieniedzy. Proponuje spojrzec w liste najlepszych 500 uczelni wyzszych na swiecie, i zobaczyc w ktorym miejscu sa polskie uczelnie. Ci z Was, ktorzy maja jakas uczciwosc w sercu, powinni nabrac pokory...

            ------------------------------------------------------------------------------------------------------------
            Uczciwa Firma na sprzedaz!!!
            www.aftermarket.pl/bid.php?id=1016669
            • Gość: raz dwa o czym ty człowieku mówisz!? IP: 195.82.180.* 20.09.11, 21:28
              Wy - majac 25 lat chcecie miec miesz
              > kanie, samochod, dzialke rekreacyjna, jezdzic na wakacje do niesmiertelnej Hisz
              > panii, i dodatowo miec sporo elektronicznych gadzetow.

              Chyba kpisz. Większość ludzi w tym wieku marzy, żeby w ogóle wyprowadzić się od rodziców. No właśnie 'marzy' bo pensja 1400-1600 zł im na to nie pozwala (ceny najmu kawalerki >700 zł, plus opłaty, plus 'luksusy' takie jak telefon i internet, plus dojazd do pracy komunikacją miejską i to co zostanie na jedzenie).

              Lepiej mają się pary, pod warunkiem, że nie wpadnie im do głowy 'idiotyczny' pomysł spłodzenia potomka przed trzydziestką.

              Wszystko pięknie i fajnie - młodzi dostaną w końcu lekcję rzeczywistości polskiej. Ciekawe tylko kto wypracuje Wam wasze emeryturki? Gołodupce bez oszczędności i majątku, którzy będą dorabiać się do pięćdziesiątki?
        • bury.kocurek Re: Nic nie umie, ale chce kilka tysiecy 20.09.11, 14:28
          Tak, umowa o pracę, prawo do urlopu, ubezpieczenie i stanowisko pracy to luksus i pracownicy powinni Cię po rękach całować... O tych 2k na rękę już nie wspomnę...
          • Gość: mark Re: Nic nie umie, ale chce kilka tysiecy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.11, 14:40
            bury.kocurek napisała:

            > Tak, umowa o pracę, prawo do urlopu, ubezpieczenie i stanowisko pracy to luksus
            > i pracownicy powinni Cię po rękach całować...

            Oczywiście, że luksus, do tego BARDZO kosztowny. W USA w prywatnych firmach coś takiego jak płatny urlop nie istnieje, w Chinach czy Japonii też nie. I dlatego to USA i Chiny są światowymi potęgami, a Europa prowincją.

    • Gość: Wyższa Szkoła Lans Do czego służy iPod? IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.11, 10:23
      Do czego słuzy iPod?
      Do łykania przefiltrowanej treści i klikania Lubię to na sponsorowanych linkach.
      I tyle potrafi to pokolenie iPoda.

      I więcej nie będzie potrafić po Prywatnych Wyższych Szkołach Lansu i Fajansu na wydziałach -znawstwa i -logii.
    • Gość: samogłoski AGH Re: Pokolenie iPoda bez pracy IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.11, 10:25
      > Być może problemem tych ludzi jest to, że kończ
      > ą uczelnie typu "Wyższa Szkoła Ekologii i Zarządzania". Bez urazy, ale jakbym z
      > obaczył w CV tego typu uczelnię, to od razu wylądowałoby ono na samym końcu sta
      > wki. Jasne, kończąc taką uczelnię (albo Wyższą Szkołę Tego i Owego) można wpisa
      > ć w rubryce wykształcenie wyższe, ale dla pracodawców (przynajmniej tych dobryc
      > h) jest różnica między wyższe i WYŻSZE (np. po UW, UJ, SGH czy PW). Może brutal
      > ne, ale prawdziwe, a moim zdanie także uzasadnione. Być może stąd właśnie biorą
      > się ci wszyscy młodzi oburzeni...

      Na informatyce na AGH nie ma zajęć z ipodologii. Ciekawe dlaczego? :)
      • who_cares Re: Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 10:29
        "Małgorzata Morocznik, studentka IV roku Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania w Warszawie"
        tia i wszystko jasne ....
        • klaun.szyderca Re: Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 10:35
          Oraz Iza "jestem jednak humanistką i nie będę tego zmieniać" Seidler

          Skoro ludzie nie potrafią nic pożytecznego robić, to skąd zdziwienie, że nie ma dla nich pracy!?
      • piorek_upiorek Re: Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 13:41
        sa za to zajecia na inne bzdurne tematy. wy informatycy jestescie narodem wybranym!
    • Gość: Edek Re: Pokolenie iPoda bez pracy IP: 80.54.33.* 20.09.11, 10:27
      Postuluje np. w tej kwestii [ wpolityce.pl/artykuly/14910-polska-ma-najwiecej-zawodow-regulowanych-w-europie-raport-fundacji-republikanskiej ] poprawić nasz wynik dwukrotnie. Na pewno wtedy będzie łatwiej o pracę :) Myślę, że większe koszty pracy też nie zaszkodzą, bo mało coś ich u nas [ www.bankier.pl/wiadomosc/Praca-w-Polsce-opodatkowana-jest-jak-wodka-2326374.html ] Temat rzeka i linkować można pół dnia ale cóż lud wybrał: www.youtube.com/watch?v=CB3pgot8hHU
    • iwanme Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 10:28
      Zupełnie nie rozumiem co jest złego w praktykach. Regularnie w wakacje szukałem jakichś praktyk, żebym mieć jakiekolwiek doświadczenie zawodowe gdy skończę studia. Jeszcze studiów nie skończyłem, a już od roku zatrudniła mnie jedna z firm w której robiłem praktyki.

      Dla mnie to jest normalna kolej rzeczy. Gdybym był w rekrutacji i dostał CV jakiegoś absolwenta nawet znośnej uczelni bez żadnych praktyk czy pracy zarobkowej to wywaliłbym takie coś od razu do kosza.
      Prawdą jest, że polskie uczelnie często uczą w oderwaniu od potrzeb rynku pracy, ale to dla mnie zawsze było oczywiste, że skoro mnie czegoś nie nauczą to trzeba się za to wziąć samemu.
      Takich studentów/absolwentów co całe studia nic nie robili, a teraz biadolą, że przecież oni mają wyższe, że dwa fakultety etc. a nikt ich nie zatrudnia nie jest mi wcale żal.
      Prawda jest taka, że studia humanistyczne na jakiejś podrzędnej uczelni to żadne wykształcenie z punktu widzenia pracodawcy. Trochę lepiej jest na polibudach, ale bez udokumentowanego praktycznego doświadczenia też nie jest tak różowo.

      Do roboty się brać, a nie biadolić ;)
      • Gość: a Re: Pokolenie iPoda bez pracy IP: *.tkyo.fnt.ngn.ppp.infoweb.ne.jp 20.09.11, 10:38
        Nic dodać nic ująć. Absolwenci wyższych szkół tego i owego zamiast wziąć się za robotę woleli studiować nikomu niepotrzebne kierunki (bo studiowanie było modne). Prywatne szkółki zdarły z was czesne (korzystając z wyżu demograficznego) nie dając nic w zamian. Sam miałem doświadczenia z takimi studentami. Płacili czesne i byli przepychani rok wyżej.

        Prawda jest taka, że na rynku pracy nie potrzeba aż tylu ludzi z wyższym wykształceniem. Potrzebni są i inżynierowie i ktoś do łopaty. Dobrze płatną pracę można zdobyć i bez kończenia studiów trzeba tylko schować dumę do szuflady, zakasać rękawy i trochę uczciwie popracować.
    • Gość: xyz A ja nie zgadzam się z Tobą ;-) IP: 87.204.209.* 20.09.11, 10:28
      Pacjent Wyższej Szkoły Tego i Owego nie ma wykształcenia wyższego (chociaż oni tak uważają). Są to tylko absolwenci college'u. Co prawda nie napisałeś tego, ale trudno też nazywać owych pacjentów studentami.
      • Gość: gigi dobre IP: *.stk.vectranet.pl 20.09.11, 11:09
        ja też uważam, że te pseudo Szkoły wyższe Umiejętności nic nie robienia. To jedna wielka żenada.
        Nic tylko zaniżają poziom i dewaluują znaczenie wyższego wykształcenia.
    • Gość: W S Ekologii&Zarz. Biedronka wymaga doświadczenia na kasie IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.11, 10:30
      Pracodawcy kazali im przyjść pod koniec studiów - mówi Małgorzata Morocznik, studentka IV roku Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania w Warszawie. Nie traci jednak nadziei. Sądzę, że pracę jednak znajdę - dodaje.


      Jak można nie mieć wstydu i napisać w CV takie kuriozum jak Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania w Warszawie i pisać, że ma się prawie wyższe wykształcenie. Plus aspiracje jak po UW czy PW. ;)
      • iwanme Re: Biedronka wymaga doświadczenia na kasie 20.09.11, 10:37
        > Jak można nie mieć wstydu i napisać w CV takie kuriozum jak Wyższej Szkoły E
        > kologii i Zarządzania w Warszawie
        i pisać, że ma się prawie wyższe wykształ
        > cenie. Plus aspiracje jak po UW czy PW. ;)

        I do tego widać, że totalna leserka, bo nawet jej się nie chce szukać (Bo kolegom ktoś coś powiedział). No sorry, ale w tak dynamicznym mieście jak Warszawa akurat roboty jest od zatrzęsienia, może jako studentka nie dostanie od razu merola C-klasse (a pewnie by chciała), ale zorganizowanie sobie np. bezpłatnych praktyk nie powinno przerastać jej możliwości
        • Gość: aa Re: Biedronka wymaga doświadczenia na kasie IP: 82.160.125.* 20.09.11, 11:32
          do wiadomości - po WSeiz ma się magistra lub inżyniera, i jest to chyba jedyna uczelnia prywatna z kierunkami rówież technicznymi i artystycznymi na jakimśtam poziomie.
          moim zdaniem to nieważne jest jaką uczelnie się kończy(artykuł jest tutaj najlepszym dowodem), ale o zaangażowanie. studia to dziś tylko papierek. w pracy i tak zweryfikują nam tą wiedzę i nauczą robić wszystkiego od początku. same studia dziś nie gwarantują dobrej pracy, a spróbujcie studiować na Politechnice(gdzie na wielu kierunkach uczą zupełnie zbędnej i niepotrzebnej już teorii) i jednocześnie pracować. ja wybrałam prywatną uczelnie i pracuję od pierwszego roku studiów, może nie do końca w branży, ale przynajmniej wiem, co to odpowiedzialność, satysfakcja z utrzymania siebie, praca w zespole itd, itp... i gdy będę kończyć studia nie będę miała tam wpisanych jedynie - bezpłatnych praktyk, które tak naprawdę są wyzyskiwaniem młodych, a nie doświadczeniem zawodowym.
          pozdrowienia dla tych, którzy są dumnymi studentami uczelni 'z renomą', tylko dlatego, że tak się po prostu przyjęło. bardzo łatwo jest siedziec na dupie, nic nie robić i tylko krytykować, bo ktoś poradził sobie lepiej dzięki ciężkiej PRACY, a nie tylko siedzeniu nad podręcznikami
          • Gość: 30l Re: Biedronka wymaga doświadczenia na kasie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.11, 13:27
            Ludzie zrozumcie że nieważne jakie macie wykształcenie i jaką szkołę skończyliście, ważne jest co potraficie !!! a to 2 różne rzeczy !!! sam inżyniera zrobiłem na prywatnej uczelni (według wielu nic nie wartej) a magistra na państwowej -renomowanej i różnica jest tylko taka że na państwowej bardziej gnębią :) a nauczyć się pożytecznych rzeczy możesz i tu i tu - ale trzeba chcieć. śmieszą mnie typki rozpisujące się że moja uczelnia jest taka super a tamta do kicz bo sam mam wielu znajomych którzy pokończyli "dobre" uczelnie i myśleli że pracę dostaną od ręki, a tu d... ja pracuję od 17 roku życia w różnych fuchach a od przeszło 7 lat na etat + własna działalność i nie narzekam, a jak zaczynałem to sytuacja na rynku pracy była jeszcze gorsza.
            Problemem młodych jest to że ktoś im powiedział że trzeba mieć wykształcenie to znajdzie się dobrą robotę, a prawda jest taka że wykształcenie to dodatek do twoich umiejętności jak ich brak to i wykształcenie nie pomoże.
            Jeszcze jedna rzecz którą zauważam to brak kreatywności, skoro wielu jest takich mądrych bezrobotnych po studiach to czemu nie zakładają swoich firm ?
            • erasms25 Re: Biedronka wymaga doświadczenia na kasie 20.09.11, 13:50
              > inżyniera zrobiłe
              > m na prywatnej uczelni (według wielu nic nie wartej) a magistra na państwowej -
              > renomowanej i różnica jest tylko taka że na państwowej bardziej gnębią :)

              Dyplom na prywatnej może zrobić każdy, po państwowej pracodawca ma gwarancję, że absolwent był "gnębiony" i musiał się starać.

              Państwowa gnębieniem robi odsiew który po prywatnej musiałby robić pracodawca.
              • Gość: fsf Re: Biedronka wymaga doświadczenia na kasie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.11, 14:24
                Państwowa gnębieniem robi odsiew który po prywatnej musiałby robić pracodawca.
                Dobre !!! Pewnie kolego skończyłeś "Elytarną " super szkołę.

                Pracodawca i tak zrobi odsiew złych lub małowydajnych pracowników i nie będzie patrzył na dyplom (chyba że to jakiś urząd albo robotę załatwił jakiś wysoko postawiony krewny :). Liczy się kasa i tyle
                • Gość: :) Re: Biedronka wymaga doświadczenia na kasie IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.11, 16:38
                  Nie skończyłem, a ukończyłem. I nie narzekam. :)
                • Gość: :) Re: Biedronka wymaga doświadczenia na kasie IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.11, 16:39
                  > Pracodawca i tak zrobi odsiew złych lub małowydajnych pracowników i nie będzie
                  > patrzył na dyplom

                  Tak sobie tłumacz brak dobrego dyplomu. W Biedronce jest nie ma on znaczenia.
            • rock73 Re: Biedronka wymaga doświadczenia na kasie 20.09.11, 14:16
              Renomowana uczelnia też nie jest magiczną różdżką dającą wielką kasę. Co z tego, że ktoś skończył UJ, skoro tam też studiował filologię albo ekologię i zarządzanie?
          • erasms25 Re: Biedronka wymaga doświadczenia na kasie 20.09.11, 13:48
            > do wiadomości - po WSeiz ma się magistra lub inżyniera, i jest to chyba jedyna
            > uczelnia prywatna z kierunkami rówież technicznymi i artystycznymi na jakimśtam
            > poziomie.
            > moim zdaniem to nieważne jest jaką uczelnie się kończy(artykuł jest tutaj najle
            > pszym dowodem), ale o zaangażowanie. studia to dziś tylko papierek

            Studia na prywatnej uczelni to tylko nie znaczący papierek.

            Renomowana uczelnia państwowa (nacisk: elitarna) gwarantuje nie jakiś tam poziom, ale dobry poziom absolwentów. Wysokie progi wstępne i trudność ukończenia studiów gwarantuje, że absolwenci wykazują się zaangażowaniem.
            Doświadczenie zdobędą w pracy.
    • Gość: zbanowany Pokolenie iPoda bez pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.11, 10:33
      "Pokolenie iPoda bez pracy"
      To nie jest pokolenie iPoda ...... to jest pokolenie "wolnej i demokratycznej" Polski.
      • rock73 Re: Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 13:23
        Nie wycieraj sobie gęby wolnością i demokracją, bo to cenne wartości. Wolność oznacza między innymi, że możesz zarabiać ile chcesz i nie przyjdzie do Ciebie jakiś cieć i nie powie, że masz zarabiać tyle samo co on, bo on ma taki sam żołądek i też zazdrości. Ale jest jeden warunek: musisz dać w zamian pracę o takiej samej wartości, jak Twoja płaca. Nie myl zarabiania z dawaniem pieniędzy.
    • Gość: zombie mam inne zdanie / pokolenie roszczeniowych leni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.11, 10:33
      Moim zdaniem to przede wszystkim pokolenie ludzi, którzy niewiele wiedzą, niewiele potrafią, ale żądają zbyt wiele. To pokolenie ludzi, którzy wiecznie się uczą, tj. nie ważne, czy ma 22, czy 25 lat bo on/ona jeszcze się uczą i mówią, że mają prawo tego czy tamtego nie wiedzieć. To nic, że wiedza o którą proszą ich pracodawcy to elementarna wiedza z danej branży.

      Chcą robić rzeczy trudne i ambitne, a nie potrafią robić najprostszych rzeczy. Znaleźć teraz pracownika graniczy z cudem.
      • Gość: goś Re: mam inne zdanie / pokolenie roszczeniowych le IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.09.11, 10:42
        "nieważne" pisze się razem- ucz się dziecino bo lata płyną.
      • Gość: gość portalu Re: mam inne zdanie / pokolenie roszczeniowych le IP: *.entel.pl 20.09.11, 11:11
        Święte słowa. Studia szczególnie humanistyczne nie uczą kompletnie nic. Ja jestem tego żywym przykładem. Edukacja jest w Polsce pokopana do kwadratu. Ja skończyłem technikum Ekonomiczne które bardzo dużo mnie nauczyło ale nie przygotowało na studia Ekonomiczne. Czyli na naturalna drogę rozwoju w kierunku Księgowy. Za to mat-fizy przygotowywały świetnie na egzaminy ale wiedza ekonomiczna była dla studentów kompletną nowością. I co najważniejsze z doświadczenia wiem że studia przygotowują przyszłych dyrektorów ale aby zostać dyrektorem najpierw trzeba być szeregowym pracownikiem. Ale studia nie uczą szeregowych pracowników tylko dyrektorów. I tu jest klu.Co z tego że koleś na studiach nauczy się czytać bilans, liczyć wskaźniki robić sprawozdania jak nie potrafi faktury sprzedaży zaksięgować. Salda ustalić. A tak na marginesie po cholerę nam tylu humanistów. Nam potrzeba roboli , fachowców, mechaników, elektryków, automatyków, informatyków itp. A nie magistrów filozofi, slawistyki, ekonomi. aktorów, polonistyki, historii sztuki, politologi, ekologi, i bóg jeden wie czego tam jeszcze. A na marginesie znałem magistra resocjalizacji co dom sam wybudował. Czyli koleś miał talent w ręku a nie w głowie.
        • rock73 Re: mam inne zdanie / pokolenie roszczeniowych le 20.09.11, 13:37
          Fachowcy, mechanicy, elektrycy itd. mają świetnie płatną pracę i z tego powodu nie będą się zajmować tak mało płatną pracą, jak nauczanie. Za to magistrowie filozofii, slawistyki i polonistyki nie mają żadnej pracy, bo nikt ich nie potrzebuje. Najlepsi zostają nauczycielami akademickimi, produkując następne pokolenia świetnie wykształconych humanistów. Pozostali są bezrobotni, albo wykonują pracę nie wymagającą wykształcenia.
    • Gość: as Re: Pokolenie iPoda bez pracy IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 20.09.11, 10:36
      "- Poszłam na staż korektorski " - dlaczego "Gazeta" nie weźmie korektora na staż, choćby na wakacje?
    • staalkeer Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 10:37
      Współczuje młodym ludziom, jak ja skonczylem studia kilkadziesiat lat temu to odrazu dostalem pracę na caly etat, i co wazniejsze na takie stanowisko jakie sie wyuczylem. Stac mnie bylo na wszystko i nie musiałem sie martwić o nic. Teraz młodzi ludzie mają nieslychanie ciezko, brak pracy, pespektyw. Muszą sie godzic na głodowe stawki, smieciowe umowy. Ciesze sie że sie nie urodziłem 20 lat pozniej.
      • iwanme Re: Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 10:42
        Prawdziwiej jest napisać młodzi-leniwi-niewykształceni ludzie. U mnie po telekomunikacji wszyscy co mieli akurat ochotę dostali pracę z biegu. Znajomi po takich kierunkach jak ekonomia, psychologia, biotechnologia też sobie poradzili (Ale już spora część ich kolegów nie), każdy głupi dzisiaj wie, że sam papier z uczelni nic nie daje, a liczą się umiejętności.

        Jak ktoś przebumelował studia, a w Polsce to nie nastręcza problemu nawet dla osób mało rozgarniętych i nic nie umie to niech się nie spodziewa, że cokolwiek sensownego dostanie.
        • staalkeer Re: Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 10:52
          bo problem jest teraz taki że jest niesłychana nagonka na koniecznosc studiowania. A te studia nic nie dają, bo więcej sie nauczysz przez pół roku praktyki niż przez 5 lat studiów. Kiedyś nie było trzeba mieć studiów żeby projektować, wystarczył tytuł technika, dziś masz skończone studia i nie możesz bo jeszcze coś i jeszcze coś. To wszystko przez lobby szkół wyższych, bo bez tego ci doktorzy musieli by się wziąć do roboty a nie farmazony pleść na uczelni.
          • szmecierecie Re: Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 11:30
            staalkeer napisał:

            > bo problem jest teraz taki że jest niesłychana nagonka na koniecznosc studiowan
            > ia.
            A Ci młodzi ludzie to nie mają rozumu, żeby się zorienotwać, że wyższa szkoła czegośtam i czegośtam nie da im żadnego FACHU W RĘKU?

            >A te studia nic nie dają, bo więcej sie nauczysz przez pół roku praktyki ni
            > ż przez 5 lat studiów.
            Nie w każdym zawodzie, ale praktyka jest bardzo ważna.

            • szefunio1 Re: Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 12:47
              > A Ci młodzi ludzie to nie mają rozumu, żeby się zorienotwać, że wyższa szkoła c
              > zegośtam i czegośtam nie da im żadnego FACHU W RĘKU?
              Tym ludziom nie chodzi akurat o to by mieć "FACH W RĘKU" - gdyby o to chodziło uczyliby się na hydraulika, elektryka, kierowcę ciężarówki, machanika samochodowego, stolarza, budowlańca lub któryś z podobnych zawodów, w których praca jest "od ręki" i to całkiem nieźle płatna.
              Ktos nie wierzy? No to propunuję taki eksperyment:
              1. Znajdź w książce telefonicznej hydraulika, elektryka albo ekipę od wykończenia mieszkań
              2. Zadzowoń
              3. Spytaj kiedy ma/mają najbliższy wolny termin i ile będziesz musiał mu/im zapłacić za godzinę pracy.
      • alfalfa Re: Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 12:56
        staalkeer napisał:

        > Współczuje młodym ludziom, jak ja skonczylem studia kilkadziesiat lat temu to o
        > drazu dostalem pracę na caly etat, i co wazniejsze na takie stanowisko jakie si
        > e wyuczylem. Stac mnie bylo na wszystko i nie musiałem sie martwić o nic.

        hahaha, niezły żart!!! Zwłaszcza ostatnie zdanie;))
        A.
    • Gość: Smutna Prawda Czytajcie: Dobre Studia IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.11, 10:41
      Dobre studia są dla nas sygnałem, że dysponuje on interesującym potencjałem intelektualnym i opanował podstawowy zakres umiejętności - mówi Bartłomiej Owczarek z firmy doradczej Goldenberry.

      Zapamiętajcie! DOBRE STUDIA a nie prywatne wyższe szkółki tego i owego.
      Prywatna wyższa szkółka nie gwarantuje potencjału intelektualnego ani opanowania podstawowego zakresu umiejętności.
    • Gość: LuriTuri Pokolenie iPoda bez pracy IP: *.aster.pl 20.09.11, 10:44
      Wciąż słychać marudzenie: "skończyłam dwa fakultety, znam 3 języki i nie mogę znaleźć pracy". A potem okazuje się, że "fakultety" to pedagogika oraz zarządzanie i marketing w jakiejś prywatnej szkółce tego i owego, a "języki" to umiejętność przywitania się i ewentualnie powiedzenia niegramatycznie kilku słów o sobie.
      Na studiach człowiek nie powinien zawracać sobie głowy pracą zarobkową, tylko skoncentrować się na zdobywaniu wiedzy i ćwiczeniu umiejętności twórczego myślenia oraz samodzielnego rozwiązywania problemów.
      Studiowałam w latach 80 na trudnym kierunku przyrodniczym. Przez pierwsze 3 lata było >40 godzin zajęć w tygodniu, głównie laboratoryjnych i naprawdę było co robić. A teraz studenci przychodzą na parę "lekcji" w tygodniu, potem idą do domu i myślą, że mają wolne. Do głowy im nie przyjdzie, że studiowanie to głównie samodzielna praca. Na egzaminach większość prezentuje żenujący poziom. Niektórzy "studiują drugi fakultet", z identycznym skutkiem, jak pierwszy. Wychodzą z jakimiś papierkami, ale bez wiedzy, umiejętności i zdolności do samodzielnego myślenia.
      • rock73 Re: Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 14:13
        > Wciąż słychać marudzenie: "skończyłam dwa fakultety, znam 3 języki i nie mogę z
        > znaleźć pracy". A potem okazuje się, że "fakultety" to pedagogika oraz zarządzanie
        > i marketing w jakiejś prywatnej szkółce tego i owego, a "języki" to umiejętność
        > przywitania się i ewentualnie powiedzenia niegramatycznie kilku słów o sobie.

        Słusznie. Pracodawca płaci za pracę, a nie za posiadanie wykształcenia. A 3 języki obce to nie umiejętność zawodowa, chyba że ktoś pracuje jako tłumacz. Nie ma się co chwalić językami obcymi, bo to tak, jakby ktoś się chwalił, że umie czytać.

        > Na studiach człowiek nie powinien zawracać sobie głowy pracą zarobkową

        Błąd - stąd się potem biorą absolwenci, którzy mówią "pracodawca pyta o doświadczenie, a skąd ja mam mieć doświadczenie, skoro jestem dopiero po studiach". Bo okazuje się, że pracodawcy takich po studiach i z doświadczeniem znajdują.
        • Gość: qwee Re: Pokolenie iPoda bez pracy IP: *.218.151.66.static.telsat.wroc.pl 20.09.11, 15:46
          doświadczenie zawodowe można zdobywać podczas 3 miesięcy wakacji - wielu studentów (zwłaszcza politechnik - w ciągu roku akademickiego nie ma czasu na pracę/praktyki) tak robiło/robi. zamiast mieć labę - zapierniczają za friko lub bardzo symboliczne pieniądze.
          czy warto? pewnie że tak. nie dość że człowiek zobaczy jak się wykorzystuje w praktyce wiedzę którą nabył na studiach, to jeszcze może potestować czy właśnie to chce robić w dorosłym życiu, czy woli pójść w innym kierunku.
          no i zawsze człowiek dowie się czegoś nowego.
    • Gość: Bart33 Re: Pokolenie iPoda bez pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.11, 10:46
      Całe te szukanie pracy przez młodych w POlandii przypomina zabawę weselną: "gra w krzesła". Tylko że kandydatów jest 10 a miejsce jedno. Wygra tylko jeden, a co z resztą? Jak słusznie się ktoś zapytał: czy oni to busz i dzicz? Nic im się nie należy, ponieważ są trochę słabsi?

      Chodzi właśnie o to żeby rząd przez stymulację gospodarki potrafił podstawić te dodatkowe krzesła. Tylko, że u nas przez ostatnie 4 lata zabierano krzesła z sali, zamiast dostawiać nowe.
      Gazety natomiast, co widać powyżej w artykule, zamiast pisać o dostawianiu krzeseł, piszą o walce szczurów o ochłapy. O wyrywaniu sobie spod zadków tych nędznych ostatnich krzeseł. I to jest problem.
      • iwanme Re: Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 11:02
        > Nic im si
        > ę nie należy, ponieważ są trochę słabsi?
        Nie. Nic im się nie należy ponieważ nic nie robili, niczego się nie uczyli i teraz nic sensownego nie potrafią.
        I nie jest to wcale nic. W większych miastach bez problemu można znaleźć pracę za kilkanaście złotych za godzinę czy to typowo fizyczną, czy to przy pomocy komuśtam, czy to inną.
        Ale przecież nikt z tych "wykształconych" pracy za 1500 na rękę się nie podejmie co będzie robił "za darmo".
        W moim przypadku dwa miesiące praktyk za darmo i trzy miesiące pracy za 1000 zł brutto dały mi nie najgorzej płatny etat i dobre perspektywy rozwoju.
        No, ale trzeba było się 'za darmo' pomęczyć.

        > Chodzi właśnie o to żeby rząd przez stymulację gospodarki potrafił podstawić te
        > dodatkowe krzesła. Tylko, że u nas przez ostatnie 4 lata zabierano krzesła z s
        > ali, zamiast dostawiać nowe.

        Gadanie. Bezrobocie utrzymuje się od lat na podobnym poziomie, a nawet trochę spada. Ani Tusk, ani Kaczyński tutaj nie pomogą bo leserów bez wykształcenia i doświadczenia i tak dalej nikt nie będzie chciał zatrudniać.
    • Gość: Luk Re: Pokolenie iPoda bez pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.11, 10:52
      ale pitolenie.
      "młodzi" i tak mają lepsze perspektywy niż mieli "młodzi" na początku lat 2000. wtedy nie byliśmy nawet w UE.

      Ludzie których nie stać na ciągłe szukanie biorą prace za 1500 i zdobywają doświadczenie by za 2 lata mieć już prace za 2500-3000 a za 5 lat robić prawdziwą kasę.


      sprowadza sie to do tego że TRZEBA PRACOWAĆ
    • Gość: AQ Re: Pokolenie iPoda bez pracy IP: 80.50.134.* 20.09.11, 10:54
      s.ranie w banie! dla pracodawcy mozesz miec skonczone SGH, UJ DUPE i czym tak jeszcze chcesz, jak nie masz praktycznych umiejętności to możesz sobie szukać i szukać jak reszta iPODów. Ewentualnie możesz zostać na uczelni i tam udawać że się rozwijasz :)
    • Gość: al-kochol jedzcie do Chin IP: 203.51.0.* 20.09.11, 10:55
      tam jest dzis praca, od cholery pracy tam jest, wasi rodzice z solidarnosci wam to wywalczyli, wiec jedzcie tam i bierzcie co wasze --):
    • Gość: lidka Pokolenie iPoda bez pracy IP: *.icpnet.pl 20.09.11, 10:55
      To jest konsekwencja teorii, ze tylko po studiach jest się kimś i znajdzie się pracę, a kierunki tworzone są tylko po to chyba, żeby wykładowcy mieli zatrudnienie. Dodajmy, kierunki abstrakcyjne, na płatnych uczelniach, które w większości niestety, nie maja żadnych wymagań, żeby tylko płacić. A prawdziwych fachowców brak, ponieważ ludzi, którzy kończą zawodówki, czy technika traktuje się jak element społeczny. A przecież w życiu powinna występować równowaga. Za kilka lat będzie lament, bo nie będzie komu rury w kranie wymienić. Takie czasy.Ale nie można o tym dyskutować z owymi dzisiejszymi magistrami. Szkoda tylko prawdziwej inteligencji, bo ginie wśród motłochu.
      • Gość: dfgdf Re: Pokolenie iPoda bez pracy IP: 91.123.172.* 20.09.11, 11:04
        jak ja lubie posty typu "wez sie do roboty " czy " jakie studia skonczyles tak masz".
        Owszem jak ktos jest slabszy i skonczyl byle jakie studia to nie ma prawa wymagac bog wie czego, ale to nie znaczy, ze ma mieszkac i odzywiac sie na smietniku. Nie kazdy moze byc dyrektorem.
        Asy to zawsze niewielki procent populacji , najwiekszy procent to sredniaki a rola politykow jest kierowac panstwem tak, by nie wypychac ich na margines.
        • iwanme Re: Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 11:28
          Średniaki to akurat mają pracę i ją znajdują. Problem jest z tą 1/4 najbardziej leniwych, wcale niekoniecznie najgłupszych.

          Dobry przykład podany w artykule. Studentka WSEiZ która nawet nie będzie szukała pracy bo jej kolegom ktoś cośtam powiedział. I to nie będzie szukała pracy nie na jakimś zadupiu gdzie rzeczywiście może być problem, ale w Warszawie, gdzie robotę znaleźć bardzo łatwo.
    • yulek_cezar Re: Pokolenie iPoda bez pracy 20.09.11, 10:57
      Od pół roku w firmie w której pracuję opiekuję się praktykantami. Firma duża, zajmująca się wytwarzaniem oprogramowania (różne technologie, różne projekty). Przyjmuje praktykantów po to by wśród nich wyszukać przyszłych pracowników.

      Jak do tej pory, spośród dwudziestu praktykantów którymi się opiekowałem zatrudniono dwóch. Co ciekawe, obojgu "się chciało", pytali, starali się, uczyli się nowych technologii; widać było, że bardzo im zależy na tym, żeby się czegoś nauczyć. Traktowali praktykę jako okazję do nauki.

      Większość (okolice połowy) robiła mniej więcej to co im się kazało, przy czym im mniej, tym więcej trzeba było poprawiać. Praktyka była dla nich smutnym obowiązkiem, ale przynajmniej pracowali.

      Reszta zasłużyła sobie na miano "warzyw", nie rozumieją najprostszych poleceń, nie mają ochoty ani szukać ani się uczyć, nie wiedzą nawet jak i gdzie szukać. Potrafili robić tylko banalne rzeczy (np. ciąć obrazki, ale tylko wtedy gdy się im pokazało skąd dokąd i jak), nie wiadomo jakim cudem dobrnęli do trzeciego-czwartego roku studiów informatycznych i jak chcą pracować później przy programowaniu.

      Na powyższym przykładzie, nie można generalizować, że tylko po wyższej szkole Ekologii i Zarządzania nie ma pracy. Po informatyce też można być bezrobotnym, wystarczy być niechętnym nauce.
    • oelefante Sami są sobie winni. Ich durni rodzice też się do 20.09.11, 10:58
      tego przyczynili.
      Ciekawe, kiedy Polacy zrozumieją, że socjalizm prowadzi do redukcji miejsc pracy? Barany głosują na socjalistów z POPiS-u, SLD i PSL-u, a potem jęczą, że pracy nie ma.
    • Gość: H2O Prymitywni pracodawcy potrzebują niewykształconych IP: *.host.witnet.pl 20.09.11, 10:58
      Polscy przedsiębiorcy, rozpieszczani przez państwo anty-opiekuńcze, niską płacą minimalną, nie mają motywacji do rozwoju technologicznego swoich firm. Oni nie potrzebują inteligentnych pracowników, bo proste narzędzia może obsługiwać sprawny manualnie imbecyl.

      Politycy wybrali dla Polski, model rozwoju gospodarczego opartego na taniej sile roboczej i nieskomplikowanych produktach - uczynili tylko jeden błąd - nawoływali młodzież do kształcenia się [płatne szkoły wyższe], zamiast postawić na rozwój szkolnictwa zawodowego [zawodówki, po podstawówce].

      Dla tego mamy nadmiar magistrów, a brak majstrów - a prawo podaży i popytu działa - dla tego magistrzy mogą liczyć na płacę minimalną a majstrzy na co najmniej średnią krajową. To oczywiście rodzi frustrację...

      Tylko drastyczne podniesienie płacy minimalnej może zmusić pracodawców do zmiany kierunku rozwoju produkcji z prymitywnej na zaawansowaną technologicznie.
      Ale do doktrynerów neoliberalizmu tak skomplikowany mechanizm polityki ekonomicznej nie dociera...
      • iwanme Re: Prymitywni pracodawcy potrzebują niewykształc 20.09.11, 11:09
        > Tylko drastyczne podniesienie płacy minimalnej może zmusić pracodawców do zmian
        > y kierunku rozwoju produkcji z prymitywnej na zaawansowaną technologicznie.

        Tylko wtedy w ogóle bezrobocie poszybuje do góry, a pracodawcy i tak to będą obchodzić różnorakimi umowami o dzieło/zlecenie i na inne sposoby.
        Takie rozwiązanie wiele nie da.
        • rydzyk_fizyk Re: Prymitywni pracodawcy potrzebują niewykształc 20.09.11, 11:49
          W jednym ma rację - za wydajność odpowiada pracodawca a nie pracownik.
      • Gość: gigi ciekawa diagnoza IP: *.stk.vectranet.pl 20.09.11, 11:12
        nasunął mi się tylko jeden komentarz do twojej wypowiedzi: "mądre"
      • Gość: czarny-doktor Re: Prymitywni pracodawcy potrzebują niewykształc IP: 94.31.32.* 20.09.11, 11:58
        Piszesz "Tylko drastyczne podniesienie płacy minimalnej może zmusić pracodawców do zmiany kierunku rozwoju produkcji z prymitywnej na zaawansowaną technologicznie.". Nie rozumiem korelacji pomiedzy praca minimalna a zaawansowaniem technologicznym. To drugie zalezy od profilu firmy oraz pieniedzy, ktore maja na inwestycje. Podniesienie placy minimalnej spowoduje, ze pracodawca bedzie mial duzo mniej pieniedzy na inwestycje...
        • Gość: H2O Korelacja płaca minimalna a wysoka wydajność IP: *.host.witnet.pl 20.09.11, 19:33
          Jeżeli pracodawca będzie zmuszony płacić pracownikom wysokie wynagrodzenie, nie będzie mógł sobie pozwolić na ich niską wydajność. Wydajność pracownika zależy od 3 czynników:

          1. motywacji, zaangażowania, chęci itp.
          2. umiejętności i oprzyrządowania, narzędzi itp.
          3. organizacji pracy, procesu wytwarzania, planowania itp.

          1. Polscy pracownicy, odpowiednio wynagradzani maję jedną z najwyższych w Europie motywacji i chęci do pracy - pracujemy dobrze, czego potwierdzeniem jest chętne zatrudnianie Polaków za granicą. Tutaj nie da się już nic zwiększyć.

          2. Ponieważ obowiązuje niskie wynagrodzenie minimalne, a duże bezrobocie sprawia, że nie brakuje chętnych do pracy - pracodawcy opłaca się zatrudnić więcej pracowników z prostymi narzędziami niż kupić narzędzia specjalistyczne i przyuczyć mniejszą liczbę pracowników do ich wykorzystania. Osiąga ten sam efekt mniejszym nakładem środków, ale większym nakładem pracy (roboczogodzin).

          3. Jeżeli czas pracy jest tani, nie ma potrzeby specjalnie na nim oszczędzać - organizacja i planowanie nie muszą być precyzyjne. Ewentualne przestoje czy ponowne wykonanie jakichś czynności nie wpływa znacząco na koszty wytworzenia.

          Korelacja między płacą minimalną a produktami prostymi lub wysoko przetworzonymi.
          W przypadku niskiej płacy wytwarzanie prostych produktów jest opłacalne, bo praca stanowi znaczący element kosztów ich wytworzenia, a więc i ceny.
          W przypadku produktów wysoko przetworzonych, nawet wysoka płaca ma znikomy udział w kosztach ich wytworzenia (ceny).
          Zatem im wyższa płaca minimalna, stanowiąca poziom odniesienia wszystkich płac, tym bardziej opłaca się produkować towary wysoko przetworzone a mniej produkty proste.

          Wysoka płaca minimalna jest także opłacalna dla pracodawców - powoduje, że konkurencja nie może polepszać swojej pozycji rynkowej zaniżając płace.

          ps. Pomijam aspekty społeczne i wpływ zamożności na konsumpcję.
          • Gość: czarny-doktor Re: Korelacja płaca minimalna a wysoka wydajność IP: *.zone5.bethere.co.uk 20.09.11, 21:09
            No tak, ale podniesienie pracy minimalnej nie spowoduje, ze producent szczotek zacznie produkowac mikroprocesory. W najlepszym wypadku moglby kupic nowsza (czyli droga) maszyne, ktora za to zuzywa mniej pradu, co ewentualnie jakos by moglo zmniejszyc koszt wytworzenia szczotki. Problem, ze on pieniedzy juz ma mniej, a po drugie najwiekszym kosztem jest zawsze praca i zwiazane z tym obciazenia jak ZUS a nie zuzyty prad. Cena szczotki wiec nieuchronnie idzie w gore, producent pada bo w Chinach robia taniej. Kolejna sprawa jest to, ze produkty wysoko przetworzone zawsze wymagaja duzo drozszej i zaawansowanej technologi, ktora oczywiscie jest bardziej kosztowna. Po drugie zawsze wymaga zatrudnienia osob o wysokich kwalifikacjach, ktore i tak nie zarabiaja minimalnej placy. W praktyce dla producenta szczotek sytuacja wygladalaby nastepujaco - wzrasta wynagrodzenie minimalne, nie moze sobie pozwolic na wzrost ceny swojego produktu wiec zwalnia jedna z pracownic a pozostale robia wiecej, druga alternatywa to oczywiscie zatrudnianie na czarno.
            • Gość: czynownik Re: Korelacja płaca minimalna a wysoka wydajność IP: *.play-internet.pl 20.09.11, 22:48
              Oczywistą oczywistością jest w takim razie równanie do Azjatów z płacami. Bo z tego jesteśmy najbardziej znani - rezerwuar taniej siły roboczej. Tyle że Azjaci przy takich samych zarobkach mają prawie 2 razy tańsze koszta utrzymania. Jeśli chińskie zarobki to również chińskie koszta utrzymania. Jeśli maja być chińskie zarobki przy zachodnich cenach to można to nazwać tylko w jeden sposób: NEOLIBERALNE ZŁODZIEJSTWO! I na pohybel złodziejom.
              • Gość: czarny-doktor Re: Korelacja płaca minimalna a wysoka wydajność IP: *.zone5.bethere.co.uk 20.09.11, 22:58
                Zawsze dojdziemy do wniosku, ze cos co wykancza pracownikow i pracodawcow w Polsce to ZUS.
                • Gość: podatnik Re: Korelacja płaca minimalna a wysoka wydajność IP: *.uznam.net.pl 21.09.11, 15:48
                  Gość portalu: czarny-doktor napisał(a):

                  > Zawsze dojdziemy do wniosku, ze cos co wykancza pracownikow i pracodawcow w Pol
                  > sce to ZUS.

                  Nie "ZUS", tylko socjal. Cała Polska siedzi na zasiłkach lub "pracuje" w budżetówce. Naprawdę wypracowyje zysk ok. 5-6 milionów z nas zatrudnionych u sibie lub w małych firemkach. To jest powód problemów. Polacy chcieli klerykalizmu i "wolności", ale nie chcieli kapitalizmu tylko bezpieczeństwa socjalnego. Kapitalizm dla prostaczków to była willa z basenem i Ferrari, a nie ciężka praca i wyzysk. Myśleli, że to propaganda komuny :)))
      • Gość: gosc Re: Prymitywni pracodawcy potrzebują niewykształc IP: *.range86-164.btcentralplus.com 20.09.11, 15:22
        taki krotki komentarz:
        tiny.cc/yvmzg
        • Gość: H2O Re: Prymitywni pracodawcy potrzebują niewykształc IP: *.host.witnet.pl 20.09.11, 19:36
          wyborcza.biz/biznes/51,101716,10000948.html?i=0
    • hollowcat się studiuje pedagogiki/politologie/europeistyki 20.09.11, 11:03
      to co się potem dziwić że pracy w zawodzie nie moga znaleźć...

      a czego oni sie na tych studiach po za piciem nauczyli?
    • staalkeer ostatnich 20 latach radykalnie obniżył się poziom 20.09.11, 11:05
      dodatkowy powód tego stanu jest taki że w ostatnich 20 latach radykalnie obniżył się poziom życia przeciętnego obywatela. W 70 roku 60% należało do klasy średniej, było ich stać praktycznie na wszystko: mieszkanie, samochód, wakacje 2 razy w roku. Bezrobocie było w okolicach 0,5% Teraz klasa średnia to jest mniej niż 10 %. Więc nic dziwnego że nie powstają nowe miejsca pracy, bo społeczeństwo zubożało
      • hollowcat tjaaa... 20.09.11, 11:12
        > dodatkowy powód tego stanu jest taki że w ostatnich 20 latach radykalnie obniży
        > ł się poziom życia przeciętnego obywatela.

        To że tobie się obniżył, nie znaczy że innym też. W 89 ludzie zarabiali średnio 20$ tak dla przypomnienia.

        > było ich stać praktycznie na wszystko

        Problem w tym że tego "wszystkiego" nie było w sklepach geniuszu.
        • staalkeer Re: tjaaa... 20.09.11, 11:26
          do rozpoczęcia strajków było wszystko, ja jako młody inżynier pracowałem na nowy samochód pół roku, teraz na takiego nowego passata muszę pracować 2 lata. czyli mój poziom zycia obnizył sie 4 krotnie. Nasze samochody były eksportowane do kilkudziesieciu krajów swiata
          pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Citroen_hy_sst.jpg&filetimestamp=20051006214923 nasz żuk w porównaniu z tym wynalazkiem to był kosmos. A że nominalnie się mniej zarabiało to prawda ale wszystko było dotowane: mieszkania, samochody, ciągniki dla rolników, zywność. Co z tego że rolnik zarabia teraz 1000$ jak ciągnik kosztuje 30000$. Mam wielu znajomych lekarzy, nauczycieli, inżynierów i wszyscy mówią ze ich poziom zycia spadł, polepszyło sie tylko tym co nie chce sie robić i żyją z mopsów albo politykom
          • hutchence Re: tjaaa... 20.09.11, 12:30
            Na jaki samochód pracowałeś pół roku. Bo na ówczesnego Passata musiał być robić 10 lat. Reszta to takie brednie, że szkoda komentować.
            • staalkeer Re: tjaaa... 20.09.11, 13:07
              a kto wtedy kupował passaty, nawet jeszcze nie było tego modelu jak ja kupowałem 125p. kupowało się te co były u nas na miejscu produkowane fiat 125p i 126p, skody itp. 125p na tamte czasy niczym nie odbiegał audi 50, Citroen Ami, Chrysler 180. Taka była wtedy technika. A że nie było telefonów komórkowych, kuchenek mikrofalowych, plazm, nawet NASA tego nie miała a co dopiero przecietny Helmut z zachodu. Powiesz że było mało modeli samochodów a zobacz ile wtedy audi modeli produkowało 5 razy mniej niż dziś. Teraz mam passata, gwarancja sie skonczyla i mi sie psuje co chwila, a ten smieszny 125p pierwsza naprawe zobaczyl po 10 latach. Takie sa fakty
              • Gość: elo wspanialy zestaw bzdur zes tu wyprodukowal IP: *.cableplus.com.cn 20.09.11, 19:40
                moze i fiat 125p odpowiadal technicznie Audi 50 tyle ze Audi po tym Audi 50 zaraz wprowadzilo Audi 80 a potem Audi 100 a co zrobilo FSO? dalej tluklo polskiego fiata 125p.

                Strajki nie pojawily sie dlatego ze bylo dobrze tylko dlatego ze rzad podniosl ceny i nie bylo dobrze... Postulaty ze strajkow solidarnosci sa przede wszystkim socjalne nie polityczne - sprawdz sobie. Wiec myslisz ze tak strajkowali i narazali sie na kontakty z UB bo im tak dobrze bylo jak to ty opisujesz? Zreszta - ile lat oszuscie musiales czekac na tego swojego 125p? A skad talon miales? Dupeczke czerwona komus mocno lizales? Bo tak na lewo i prawo za inne zaslugi to tych talonow nie rozdawali...
                • dd1987 Re: wspanialy zestaw bzdur zes tu wyprodukowal 20.09.11, 21:52
                  nie pojawiły sie nowe modele bo strajki sie zaczeły, fso tez mialo wiele dobrych modeli koncepcyjnych które tylko czekały do wprowadzenia. Każdy inżynier który pracował w terenie musiał mieć auto to i mi przydzielili. Nie wolał byś żeby teraz nasz kraj też miał swoją markę samochodów jak chocby Czesci czy Rumunia? Gdzie ci młodzi po studiach mają się rozwijać jak nie w takich firmach? W montowniach typu LG?
                  • dd1987 Re: wspanialy zestaw bzdur zes tu wyprodukowal 20.09.11, 21:55
                    oo widze ze z syna konta napisalem
        • Gość: tja tja Re: tjaaa... IP: *.access.telenet.be 20.09.11, 11:31
          Masz racje tak się poprawiło że teraz połowę płacy minimalnej stanowią koszty utrzymania mieszkania 80 m2 ... mówię tu o wynajęciu ...
          Prawda jest taka że mamy ceny zachodnie a płace wschodnie, wcześniej chociaż płace i i ceny były wschodnie...

          • Gość: werw Re: tjaaa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.11, 12:41
            racja, rodzic 5 lat na kawalerke pracowal, teraz nierealne. Samochod nowy, kredyt niekłopotliwy, naprawdę. Dlaczego? mniej podatkow, mniej bezrobocia. Teraz mamy LCD ale to tylko dzieki postpowi technicznejmu w azji a nie ma nic wspolengo z nami
      • iwanme Re: ostatnich 20 latach radykalnie obniżył się po 20.09.11, 11:33
        To nie jest w żadnym wypadku prawda. Obecnie przeciętny obywatel za swoją pensję może sobie kupić więcej niż jeszcze 5, 10, 15 lat temu.
        Standard życia się poprawia. Wystarczy popatrzeć, że teraz prawie każdy ma jeden lub dwa telefony komórkowe, telewizor płaski lub niepłaski, prawie każde gospodarstwo domowe ma samochód etc. etc.
        Widać, że ludzie mają krótką pamięć.

        Największym problemem jest to, że czasem sąsiad ma lepszy samochód, większy jeszcze bardziej płaski telewizor, a tego już Polak Katolik często zdzierżyć nie może bo to wina Tuska. ;)
    • Gość: boss Prawda jest taka, że jest za dużo ludzi po studiac IP: *.adsl.inetia.pl 20.09.11, 11:06
      i mają za duże wymagania.
      Muszą się zdecydować : albo chcą pracować (czyli powinni się zgodzić na zarobki 1200÷1500 PLN miesięcznie przez 3÷7 lat) albo nie. Nikt im od razu po szkółce nie będzie płacił 2 000 PLN na rękę, może po paru latach.
Pełna wersja