Gość: prawie_bezrobotny
IP: *.dynamic.chello.pl
22.03.12, 17:14
Prawdopodobnie jest to przypadek nieco bardziej światłego księdza niż dominująca większość "miernych ale wiernych". Podobnie było z Tischnerem, który nie poszedł w biskupy. Widocznie tam nie to się liczy, co on reprezentował. Podobnie z Bonieckim, który z generała zakonu "awansował" na księdza z zakazem zabierania głosu tu czy tam.