sowietolog
14.05.12, 16:09
Po pierwsze, czy się to lemingom podoba, czy nie, Ewa Stankiewicz jest dziennikarką/reporterką, i to bardzo dobrą, vide jej film o Wildsteinie, Przemyku i tym donosicielu z Wybiórczej; jak mu tam?
Po drugie, Stankiewicz ma akredytację sejmową, zatem MA PRAWO zaczepiać/wypytywać/nagrywać posłów, kiedy tylko ma taką potrzebę.
Po trzecie, Niesiołowski jaki poseł, JEST OSOBĄ PUBLICZNĄ, i zarówno podczas pełnienia tej funkcji publicznej, jak i w przestrzeni publicznej, nie ma prawa zakazać nagrywania go. Tak jak wszyscy inni politycy, urzędnicy szczebla krajowego i samorządowego, czy "gwiazdy" telewizyjne, medialne, popkulturowe. Co innego, gdyby Stankiewicz nachodziła go na jego prywatnym terenie, w jego domu/mieszkaniu, burząc jego/jego rodziny mir domowy. Tak jednak nie było.
Po czwarte, rzeczywiście, Niesiołowski mógł odejść od niej kilka kroków, odwrócić się tyłem. Wówczas by go zostawiła. Ba! Niesiołowski wraz z towarzystwem stał kilka/kilkanaście metrów od wejścia do tego hotelu sejmowego czy innego budynku zespołu tych budynków parlamentarnych. Mógł spokojnie tam wejść. O ile się nie mylę, to Stankiewicz nie miała prawa już tam za nim się udać.
Ergo, sam Niesiołowski dążył do starcia, ponieważ miał na takie starcie ochotę.
www.tvn24.pl/-1,1744461,0,1,w-jego-oczach-widzialam-szalenstwo,wiadomosc.html
deser.pl/deser/1,111856,11715408,_OKLADKA_DNIA___Wscieklizna__Niesiolowskiego_w__Super.html
wpolityce.pl/wydarzenia/28434-krystyna-grzybowska-o-niesiolowskim-zabiega-o-poparcie-marginesu-spolecznego-czyli-niewyksztalconych-na-prowincji-i-mlodych-wyksztalconych-z-wielkich-miast