Gość: jolka
IP: *.tvgawex.pl
25.05.12, 10:28
Rządowi PO się nie opłacało
Ministerstwo gospodarki, turystyki i budownictwa w Meklemburgii-Pomorzu Przednim podjęło decyzję o udzieleniu bałtyckim stoczniom w Wolgast i Stralsundzie dużej pomocy finansowej. Również pozostałe niemieckie stocznie nie muszą się martwić o pracę i o utrzymanie zatrudnienia na obecnym poziomie przez najbliższe lata.
W rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie" pracownik biura prasowego ministerstwa w Szwerinie potwierdził, że władze landu przeznaczyły dla dwóch stoczni dość dużą pomoc finansową. Z innych, mniej oficjalnych źródeł wiemy, że chodzi w tym wypadku o ok. 100 mln euro wyjątkowo atrakcyjnych kredytów. Chadecki minister gospodarki w Meklemburgii-Pomorzu Przednim Harry Glawe w radiu NDR 1 zapewnił, że władze landu będą pomagały stoczniom tak długo, jak będzie to potrzebne.
Szef związku zawodowego IG Metal na tym terenie Guido Froeschke wyraził wielkie zadowolenie z postawy rządu, stwierdzając, że tylko pomoc finansowa pozwoli na utrzymanie zatrudnienia na poziomie 2 tys. pracowników w każdej stoczni. Związkowcy od dawna i skutecznie wspierają apele stoczniowców dotyczące uzyskania od rządu pomocy finansowej. Ostatnie rozmowy pomiędzy stoczniami, związkowcami i rządem doprowadziły do porozumienia w kwestii podniesienia z 700 mln aż do 1,3 mld euro nowych gwarancji rządowych na najbliższe dwa lata (2012–2013) dla wszystkich (oprócz Lubeki i Kilonii) stoczni bałtyckich. Grupa kapitałowa Hegemann, która ma stocznie w Wolgast i Stralsundzie, wielokrotnie dostawała zarówno od władz landowych, jak i federalnych różnego rodzaju pomoc finansową.
Poseł PiS Joachim Brudziński w rozmowie z „Codzienną", komentując wyjątkowo hojną pomoc finansową płynącą od niemieckiego rządu do swoich stoczni, stwierdza, że trudno w tej sytuacji winić niemiecki rząd, który po prostu dba o swoje interesy.
– Nie możemy się dziwić Angeli Merkel, jej trzeba tylko pogratulować, że robi to, co do niej należy, i nie zważając ani na Komisję Europejską, ani na jakiekolwiek wytyczne unijne dotyczące pomocy publicznej realizuje to, co jest w interesie Niemiec i niemieckiej gospodarki – powiedział poseł oraz dodał: – Premier Donald Tusk całkowicie lekceważy problem i żąda pisemnego uzasadnienia pogłębienia toru wodnego do Szczecina. Z mównicy sejmowej świadomie kłamano, twierdząc, że specustawa stoczniowa uratuje ten przemysł zarówno w Szczecinie, jak i w Gdyni. Tymczasem doprowadzono do upadku polskiego przemysłu okrętowego i to nie jest wina Niemiec, tylko rządu premiera Tuska.
Rząd niemiecki obiecał stoczniom pomoc i Merkel dotrzymuje słowa, zapewniając im zamówienia. W 2010 r. hamburskie zakłady stoczniowe Blohm + Voss otrzymały od rządu federalnego dodatkowe zamówienia na okręty wojenne, aby w ten sposób uratować koncern od bankructwa. W tym samym czasie stocznia z Wismaru buduje arktyczny 170-metrowy zbiornikowiec, a Neptun Werft w Rostocku jest w trakcie budowy statków pasażerskich przeznaczonych do rejsów rzecznych. Natomiast polski przemysł stoczniowy po prostu nie istnieje.