Teksty za ktore z hukiem wylecialem z salon24.pl

18.08.12, 09:51
1) Pussy Riot a tak zwany "holokaust"



Dziewczeta z rosyjskiej organizacji feministycznej zostaly skazane na 2 lata lagrow pod zarzutem chuliganstwa. Dopuscily sie profanacji soboru i obrazy uczuc religijnych, co zdaniem niektorych komentatorow wcale nie musialoby spotkac sie z tak surowa kara, gdyby 'happening' nie zawieral tresci antyrzadowych.

O ile trudno sie dziwic, ze wiekszosc mainstreamowych mediow zwrocila szczegolna uwage na aspekt polityczny tego zajscia, o tyle dosc zabawnie na tym tle wyglada reakcja mediow narodowo-katolickich w desen "Gazety Polskiej". Publicysci reprezentujacy opcje ideowa, ktora tradycyjnie sprzeciwia sie wszelkim dzialaniom majacym na celu osmieszanie religii i kosciola, tym razem pozostali dziwnie obojetni. Zwracali uwage glownie na problem wolnosci slowa w Rosji rzadzonej przez bylego aparatczyka kagiebowskiego.

Najnowszym objawem istnienia rzeczonego wyzej czasopisma dzienno-tygodniowego byl felieton Lysiaka w ktorym to autor przy pomocy historycznych analogii staral sie udowodnic teze zawarta w tytule swojego artykulu, mianowicie, ze Polacy sa przez Rosje zniewalani. Jaka forme ta niewola przybiera, tego niestety nie dane bylo sie dowiedziec. Jedyna konstatacja wynikajaca z lysiakowej gawedy byla przypowiesc o medialnym bacie, ktorym rzekomo dyscyplinuje sie tych, ktorzy staraja sie dowiesc prawdy na temat katastrofy lotniczej w Smolensku.

Meczennicy za sprawe smolenska przesladowani za upor w dazeniu do prawdy czuja ten medialny bat na swoich plecach z zadziwiajaca regularnoscia. Kazda nowa teoria majaca na celu "wyjasnienie okolicznosci katastrofy", ergo zrzucenie odium winy na Rosjan, ktorzy bezspornie dopuscili sie zbrodni na polskiej "elicie" politycznej, spotyka sie z natychmiastowym i wyjatkowo szerokim zainteresowaniem ze strony mediow.

Na podobne zainteresowanie nie mogl liczyc niejaki Horst Mahler, ktory bez zbednego rozglosu wyladowal w niemieckim pudle na 12 lat bez zawiasow z zarzutem negowania tzw. "holokaustu". Trudno oczekiwac by redaktorzy Gazety Polskiej pochylili sie nad tym przypadkiem deptania wolnosci slowa w modelowo demokratycznym kraju.

Mysle, ze to kwestia zdroworozsadkowego podejscia, by ocenic, co jest bardziej szkodliwe z punktu widzenia interesu spolecznego: polityczne chuliganstwo w cerkwii czy twierdzenie, ktore zgodnie z europejskim prawem stanowi przestepstwo, ze na skutek tzw. "holokaustu" wcale nie zginelo 6 mln Zydow, tylko w istocie 5.999.999.

2) Markowane konflikty (Michnik vs Ziemkiewicz)

W ciagu ostatnich 8 lat powstala cala masa periodykow, stowarzyszen, a nawet gazet ogolnopolskich, ktore epatuja przymiotnikiem "polski" i wasko pojetym patriotyzmem, promujac jednoczesnie twarda zydoamerykanska linie wyznaczona przez ideologow neokonserwatyzmu. Charakteryzuja sie tym, ze zaciekle konfliktuja Polske z Rosja, szerzac jednoczesnie fanatyczny proamerykanizm, bezwarunkowe poparcie dla panstwa zydowskiego, iscie gazecianowyborcze wyczulenie na "antysemityzm" i dziwny indyferendytzm pomieszany z 'obiektywnym szacunkiem' dla takich "filarow demokratycznej Polski" jak ludzie w rodzaju Balcerowicza. Ciagle doszukuja sie wplywow KGB/FSB/Putina w kraju, ktory niemal w kazdym aspekcie swojego politycznego bytu cechuje sie totalnym serwilizmem wobec USraela. Skupiaja sie na sprawach nalezacych do zamierzchlej przeszlosci, wmanipulowuja opinie publiczna w jalowe tematy: kto 40 lat temu donosil na SB, a kto nie, pomijajac jednoczesnie najwazniejsze tematy kluczowe dla narodowego bytu jak np. poddanie Polski lichwiarskim mechanizmom IMF, przynaleznosc polskich liderow do globalnych szajek spod loga Goldman-Sachs, oparcie rozwoju gospodarczego Polski na paradygmatach wyznaczanych przez globalnych banksterow w desen Sorosa. Wszystkie tematy majace kluczowe znaczenie dla istnienia Polski jako bytu suwerennego sa zastepowane 1) "listami Wildsteina", 2) analizami rezimu Putina, 3) katastrofa smolenska, 4) plytka i zazwyczaj personalna krytyka obozu rzadzacego, przy jednoczesnym pomijaniu naprawde istotych afer, 5) wdawaniem sie w spory na linii prawica-lewica przy jednoczesnym markowaniu konfliktu z GW. Tymczasem ideologiczny rdzen GW i GP oparty na programowym wmanewrowywaniu Polski w strefe wplywow USraela zdaje sie swiadczyc o tym, ze redaktorzy tych dwoch gazet mogliby sie uscisnac jak Honecker z Brezniewem.

Cwiczenie intelektualne dla tych, ktorzy wciaz emocjonuja sie swarami na linii Michnik - Ziemkiewicz: ustalenie zrodel finansowania Gazety Polskiej.Wszak posiadanie wlasnej gazety do najtanszych hobby nie nalezy. Przy okazji warto tez zahaczyc o zrodla finansowania pokrewnych organizacji w rodzaju Solidarni2010.
Pełna wersja