O funkcjonowaniu państwa polskiego

03.01.13, 15:12
O funkcjonowaniu Polski – dla dziennikarzy i nie tylko

Na samym wstępie chcę zaznaczyć, że nie jest moim zamiarem wspieranie jakichkolwiek postaci czy opcji politycznych, lecz przybliżenie Państwu czyli dziennikarzom (słusznie skąd inąd zwanych czwartą władzą) i społeczeństwu pewnych istotnych kwestii dotyczących bardzo negatywnych mechanizmów funkcjonowania naszego kraju i zaprezentowanie propozycji podejmowania prób przeciwdziałania tym szkodliwym mechanizmom.

Dlatego też zalecam tekst przeczytać do końca z uwagą i bez niepotrzebnych emocji.

Mechanizmy te, mają jak najbardziej realny i istotny wpływ na los (zwłaszcza ten ekonomiczny) oraz funkcjonowanie przeciętnego Kowalskiego (czyli również i zwykłych, nieprominentnych, wykorzystywanych dziennikarzy, wciągniętych w opiniotwórcze procesy, potrzebnych tylko na czas nazwijmy to sobie umownie akcji zwaśniania, które to procesy poniżej opisuję) we wszelkich procesach jego działalności w państwie polskim.

Szanowni Państwo, słynna, polityczna strategia głosząca zasadę „dziel i rządź”, stosowana już przez Rzymian polegająca na wzniecaniu wewnętrznych konfliktów na podbitych terytoriach, ma również zastosowanie do politycznych „elit” rządzących w Polsce. Słowo elit jest tu nieprzypadkowo wzięte w cudzysłów, gdyż jaki jest „koń” każdy widzi. Ten „koń” (czyt. polskie „elity rządzące) jest dość kulawy, niemrawy i łatwy do… zrobienia go „w konia” i tym samym łatwiejszym tworzywem do zastosowania wobec niego w/w zasady.

Jeszcze łatwiej było zastosować tę zasadę wobec mniej świadomego i nieznającego kulisów polityki, społeczeństwa – w lwim stopniu, będącego elektoratem dwóch początkowo zaprzyjaźnionych, a później zwaśnionych stron – opcji politycznych, a konkretnie: PO i PiS, które to partie w swoim czasie miały zostać koalicjantami (!) by sprawować w Polsce władzę.

Aby przybliżyć Państwu nieco obraz tego komu i po co mogło zależeć na tym by pewne frakcje postsolidarnościowe, ale jednocześnie bardziej antykomunistyczne i „mniej zaprzyjaźnione” z postPZPR-owskimi kręgami nie miały zbyt wiele do powiedzenia w państwie polecam do obejrzenia i wyciągnięcia obiektywnych własnych wniosków film zawarty w poniższym linku.

www.youtube.com/watch?v=nxbRwHhnZ94

Według mojej, subiektywnej opinii są to frakcje, które mają swoje, pewne „zafiksowania” powiedzmy tu sobie umownie na punkcie obyczajowo-religijnym, lecz są one jednak z innego powodu śmiertelnym wrogiem dla określonych postkomunistycznych służb i związanych z nimi grup interesów. Grubych interesów! Interesów na taką skalę, o których przeciętny Kowalskim pojęcia raczej nie ma.

Podczas sprawowania swojej władzy PiS interesował się m. in. właśnie tymi interesami i to stanowi meritum wrogiego nastawienia w/w kręgów do PiSu, a nie żaden ojciec dyrektor itp. kwestie natury obyczajowo-religijnej.

Kwestie natury obyczajowo-religijnej są jednak doskonałym pretekstem do zwalczania tej postsolidarnościowej frakcji, stanowiącej śmiertelne zagrożenie dla wspomnianych wcześniej grup interesów, za pomocą zaprzyjaźnionych potężnych mediów na czele z TVN i nie tylko. Dlaczego TVN jest potężny? A choćby dlatego, że jego pierwszy właściciel był tym kim był, bo będąc jedynie pierwszym, lepszym biznesmen po upadku PRLu mógłby sobie tylko pomarzyć o tym, aby zostać magnatem medialnym.

Poniżej w linku przedstawiam postać tegoż właściciela:

pl.wikipedia.org/wiki/Mariusz_Walter

Co w zaistniałej sytuacji można uczynić? Przede wszystkim ważna jest świadomość dziennikarzy – tych, którzy chcą uchodzić rzeczywiście za niezależnych i opiniotwórczych o tym co piszą i czy naprawdę zawsze swoją twórczością służą przeciętnym obywatelom, a także samym sobie.

Potrzebna jest też świadomość samego społeczeństwa, aby kierowali się własnym, niezależnym i możliwie jak najbardziej obiektywnym osądem, nie ufając dookoła wszelkim, często nachalnym propagandom. Potrzebna jest świadomość tego, że aby nasz kraj mógł w miarę uczciwie funkcjonować, siły postsolidarnościowe muszą zacząć oddychać dwoma płucami, nie zakażonymi wszelką patologią siejącą spustoszenie w szeregach PO i PiSu. Tych pierwszych dosięga patologia kadrowa, postAWS-owska w postaci wszelkiego, możliwego i szkodliwego planktonu polityczno-biznesowego (w tym postkomunistycznego) sięgającego samego obecnego kierownictwa, natomiast ci drudzy z kolei muszą mieć większą świadomość iż są tak jak ci pierwsi przedmiotem inwigilacji różnych służb w celu wszelkiego skłócania, bazującego na emocjach, w tym także w odniesieniu do kwestii obyczajowo-religijnych.

Wszyscy powinniśmy mieć tego świadomość, że gra w polityce zawsze idzie o sprawy gospodarcze i o pieniądze, bezpośrednio lub pośrednio rzutujące na naszą (społeczeństwa) sytuację materialno-bytową, a tematy obyczajów i religii od zawsze były tematami mającymi za zadanie odwracania uwagi ludu w łatwy sposób za pomocą emocji od spraw najistotniejszych dla nich samych w kontekście sytuacji bytowej.

Powyższe kwestie na uwadze, nie tylko dla dobrze pojętego interesu naszego kraju, ale również nas samych.
Pełna wersja