sprzedający i kupujący brak zachamowań

IP: *.158.217.127.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 24.06.13, 13:28
Jak to się dzieję, że wchodząc do marketu większość kupujących traci kulturę osobistą? Zwykle miły i sympatyczny człowiek potrafi zmienić się o 180 stopni. Nie twierdzę, że sprzedający czy też pracownicy marketów są święci. Jednakże często kupujący zapomina o tym, że po drugiej stronie stoi człowiek. Nie maszyna czy istota niższa. Dlaczego nie potrafimy być dla siebie uprzejmi? Życie obu stron byłoby łatwiejsze. Bardzo często pisze się o łamaniu prawa konsumenta. A czy konsument jest idealny? Nie jednokrotnie próbujemy oddać towar twierdząc, że był wadliwy i dopiero po kilku dniach czasem tygodniach zaczęliśmy korzystać z tego artykułu. Co często jest nie prawdą. Narzekamy na obsługę, że jest nieuprzejma, niekompetentna, pani na kasie za wolno pracuje. Czy faktycznie zawsze tak nam się spieszy? Myślę, że nie. Pani pracująca na kasie nie ponosi odpowiedzialności za brak kodu kreskowego, nie jej winą jest, że towar okazuję się droższy. Nie może zrobić nic ponad to jak czekać na pracownika, który poda jej kod artykułu. Nie jej winą jest, że musimy czekać kilka minut aż sprawa się wyjaśni. Dlaczego wtedy zaczynamy krzyczeć, że nam się spieszy i czemu to tak długo trwa? Ilu z nas było świadkiem sytuacji kiedy inny klient wyładowywał swoją frustrację na kobiecie, która jest nie winna całej sytuacji? Myślę, że każdy z nas chociaż raz w życiu. Jak często żalimy się na niekompetentną obsługę sprzedawcy? Często a nawet bardzo często. Kiedy przychodzimy na zakupy do marketu tracimy umiejętność wypowiadania całych i złożonych zdań. Zaczynamy używać pojedynczych słów. Rzucamy hasła. Czy gdyby nas ktoś tak traktował czulibyśmy się komfortowo? Czy kiedy przyjeżdżamy na zakupy nie wiemy, że niektóre artykuły ważą swoje albo, że można pobrudzić ręce? Czy faktycznie pracownik ma obowiązek załadować nam towar na wózek, albo ze względu na nasze gapiostwo ma nam przyprowadzić wózek zakupowy? Chyba trochę przesadzamy. Dlaczego stajemy się bałaganiarzami? Nagle nie potrafimy znaleźć kosza na puste opakowania. Zostawiamy je gdzie popadnie. Kto z nas lubi sięgać po towar gdzie stoi puszka po coli albo jest przyklejona guma do żucia? Ja na pewno tego nie lubię. Dlatego może jednak być dla siebie bardziej uprzejmym? I czy naprawdę jesteśmy aż tak święci jako konsumenci?
Pełna wersja