zuta
28.10.04, 14:11
Dzwoniła do szkoły baba, redaktorka, pytała o nową maturę, prosiła żeby jej
nakreślić temat. Akurat ja się napatoczyłam jako nauczycielka posliego.
Odpowiedziałam ogólnie co i jak - chodziło o polski, uczę tego
przedmiotu.Myślałam naiwnie, że chce mieć wiedzę ogólną, jak to będzie
wyglądać, bo może jest jej to potrzebne do materiałów. Nie uprzedziła mnie, że
to wywiad (przez telefon!!!!! ) i że pójdzie DO DRUKU. Dzisiaj się dowiaduję,
że gdzieś jest o mnie w gazecie. Pada moje nazwisko kilkakrotnie. Babsko
poprzekręcało słowa, dopisało coś od siebie, pierdoły takie że hej!!!!! Jestem
wściekła i załamana. Nigdy więcej nie będę gadać z żadną taką krową. Innego
słowa nie znajduję. Warsztat pracy - super. Nagłówek - "Horror na maturze" czy
coś w tym rodzaju.
Co to za idiotyzm.
Co powinnam zrobić?
Mój dyrektor radzi być cicho i zostawić sprawę, bo się nie wygra. Bez sensu.
:((((((((((((((((