Dodaj do ulubionych

Jak zaczac pisac do gazet , czasopism ?

13.04.05, 18:05
Jak nawiazac taki kontakt ? Chcialbym sie sprawdzic czy mam w tej dziedzinie
jakies szanse . W jaki sposob czasopisma i gazety rekrutuja nowych
wspolracownikow ? Firmy szukajace tlumaczy daja np do przetlumaczenia probki
tekstow i na podstawie takiego tlumaczenia decyduja czy ktos sie nadaje czy
nie . Jak to jest z gazetami ? Czy one wogole szukaja nowych redaktorow ? A
jak tak to jak to robią ? Interesuje sie sportem , polityka i wieloma innymi
sprawami . Gdzie powinienem probowac ?
Obserwuj wątek
    • david.locke Re: Jak zaczac pisac do gazet , czasopism ? 13.04.05, 18:09
      adam81w napisał:

      > Jak nawiazac taki kontakt ? /ciach/ ? Czy one wogole szukaja nowych
      redaktorow ? /ciach/I Gdzie powinienem probowac ?


      Zacznij od zainwestowania w slownik ortograficzny (z takim podejsciem do jezyka
      ojczystego nie masz zadnych szans zeby zostac redaktorem). A potem pomysl jak
      sie przebcic do mediow. W tym zawodzie liczy sie kreatywnosc i pomyslowosc. To
      jest pierwsze sito :)
      A potem trzeba duzo pracowac piszac glupoty o plonacych smietnikach zeby
      wreszcie zaczac pisac o powazniejszych sprawach.
    • Gość: Vp Re: Jak zaczac pisac do gazet , czasopism ? IP: 195.117.30.* 13.04.05, 21:05
      Jak zacząć?

      1. Poprawnie posługiwać się edytorem tekstu. Niedopuszczalne jest dawanie
      spacji (odstępu) przed znakami przestankowymi. Niedopuszczalne jest nie
      wpisywanie polskich liter (potrafiłeś raz napisać 'ą' to znaczy brak tych
      ogonków i kreseczek wynika z Twojego niechlujstwa a nie rodzaju klawiatury).

      2. Wybierz dziedzinę, na której najlepiej się znasz i gdzie masz kontakty.
      Znacznie ważniejsza od chęci jest możliwość dotarcia do właściwej osoby, im
      wyżej postawionej tym lepiej. Jeżeli od razu się pochwalisz w redakcji, że na
      każde zawołanie możesz uzyskać wywiad z burmistrzem/komendantem
      policji/prezesem/rektorem/aktorem/dyrektorem szpitala/mistrzem Polski to raczej
      pewne że zostaniesz do tego celu wykorzystany przy najbliższej okazji, wtedy
      masz pole do popisu w jakiejś dziedzinie, może ją kiedyś dostaniesz do stałej
      obsługi. Jeżeli kontaktów nie masz, to dobrze abyś był z gatunku takich, co jak
      się ich wyrzuci drzwiami, to wejdą oknem i wszędzie potrafią się wkręcić,
      pociągnąć człowieka za język, wydobyć informacje. Kwestia osobowości. W każdym
      razie lepiej na początku skierować się na jeden temat, postawa typu: mam
      szerokie zainteresowania i mógłbym pisać o wszystkim jest odbierana jako brak
      samodzielności, czekanie na poprowadzenie za rączkę.

      3. Zgłaszaj się do redakcji gazety/czasopisma do osoby odpowiedzialnej za daną
      dziedzinę. Może będziesz musiał się umówić, spróbuj podpytać sekretarkę o tę
      osobę, im więcej wiesz tym lepiej. Nie mów od razu, że chciałbyś tu pracować,
      ale właśnie to, że masz dużą wiedzę w dziedzinie xxx, że bardzo się
      interesujesz tematami takimi a takimi, wobec tego chciałbyś zapytać czy pan X
      może poświęcić Ci trochę czasu... itd. A potem musisz wykazać że znasz się na
      rzeczy, byle nie lepiej od swojego rozmówcy :-)
      Nie zostawiaj cefałki i nie czekaj aż zadzwonią, musisz pokazać że masz
      inicjatywę, ani nie próbuj startować od razu do redaktora naczelnego. Licz się
      z tym, że nikt nie będzie chciał z tobą gadać. Próbuj raz, drugi, trzeci,
      dziesiąty... Tu właśnie potrzebna jest umiejętność wciskania się gdzie trzeba i
      nawet nachalność i upierdliwość. Musisz pokazać, że naprawdę ci zależy i masz
      coś do powiedzenia. Może za którymś razem dadzą Ci do napisania jakąś pierdołę,
      oczywiście za jakąś groszową wierszówkę, ale nie ma wyjścia, od tego się
      zaczyna. Potem sam stwierdzisz, czy naprawdę to jest to.

      Powodzenia

      PS. Moje uwagi dotyczyły lokalnego dziennika, raczej kiepskiej jakości i
      baaaaardzo słabo płacącego. Dlatego też czasem ukazują się ogłoszenia o pracy
      dla dziennikarzy, dużo osób startuje, kilka zostaje z tych co się godzą na
      bardzo kiepskie warunki, ale prawie wszyscy potem odchodzą bo nawet
      zapierniczając jak woły trudno im z wierszówki zarobić na utrzymanie. Ci,
      którzy są dłużej i jakoś się urządzili, w większości mają swoje działki
      tematyczne. Dzięki temu, że piszą o czymś konkretnym mają kontakty z firmami i
      dorabiają sobie zbieraniem ogłoszeń i reklam. Gdybyś miał chęć być takim
      właśnie zbieraczem reklam, to nawet nie musiałbyś się starać, sprzedasz
      powierzchnię reklamową to zarobisz na prowizji.
    • after_eight Re: Jak zaczac pisac do gazet , czasopism ? 15.04.05, 20:45
      ja odpowiedziałam na jedno ogłoszenie, wybrali mój tekst i tak zaczęla się
      współpraca z pewnym miesięcznikiem, potem drugie ogłoszenie, a że już miałam
      doświadczenie nabyte w miesięczniku, zaczęłam współpracować z ogólnopolskim
      dziennikiem. To były moje dodatkowe prace - pisałam na tematy związane z moją
      działką zawodową, dlatego - jak pisali już inni w tym wątku - też uwazam, że
      wazne jest, by wiedzieć, o czym chce się pisać i rzeczywiscie dobrze znać tę
      dziedzinę, mieć kontakty itd.
    • Gość: andante Re: Jak zaczac pisac do gazet , czasopism ? IP: *.itpp.pl 16.04.05, 00:24
      Nie znam pisma ani gazety która nie wzięłaby bardzo dobrego tekstu który
      przyniesiesz, czy przyślesz. Gazety wciąz szukają ludzi którzy potrafiliby
      dobrze pisać. Niestety, nie znaczy to że biorą wszystkich. Przeważnie zgłasza
      się tłum ludzi przekonanych że pisanie jest to uderzanie w klawisze komputera i
      w sumie każdy to potrafi robić. Niestety nie :) Mało kto to potrafi robić.
      Jeśli chcesz spróbować, to dobra rada. Nie bierz się za rzeczy wielkie. Piszesz
      że interesujesz się sportem i polityką. Nie zaczynaj od tego. Żadna gazeta nie
      weźmie od debiutanta tekstu o premierze Belce, albo derbach Warszawy. W ogóle
      daruj sobie wszelkie aktualności. Od recenzji, sprawozdań z meczów, spraw
      politycznych gazety mają swoich ludzi.
      Spróbuj znaleźć jakiś temat którego w gazecie nie ma - bo powiedzmy żaden
      dziennikarz na niego nie trafił. Całe lata temu w mieście zaczęły pojawiać się
      grafitti z "Józefem tkaczukiem". Długo trwało zanim sprawa została opisana. Łap
      się za takie rzeczy. Widzisz takie grafitti, próbujesz dowiedzieć się o co
      chodzi, kto to maluje, dlaczego. Piszesz historyjkę. Nawet jeśli jest kiepsko
      napisana i redakcja wyśle dziennikarza, żeby to opisał - jest szansa że
      zostaniesz zauważony.
      A najlepiej żeby po prostu ktoś zobaczył twoje teksty i powiedział czy z ciebie
      coś będzie czy nie :) Niestety - jak napisałem. Osób które potrafią pisać jest
      szalenie mało.
      • vacia Re: Mam też pytanie. 17.04.05, 17:34
        Gość portalu: andante napisał(a):

        > Nie znam pisma ani gazety która nie wzięłaby bardzo dobrego tekstu który
        > przyniesiesz, czy przyślesz.

        Mam do Ciebie i do innych pytanie.
        Lubię pisać,wielokrotnie pisałam do gazet i byłam publikowana w ramach rubryki
        "Listy do redakcji". Jednak ja chciałabym choć raz mieć tekst wydrukowany poza
        rubryką" Listy do redakcji" i otrzymać tak zwaną wierszówkę a z tym się jeszcze
        nie zetknęłam.
        Czy na końcu listu do Redakcji pisze się : Proszę mi zapłacić. :)
        To dla mnie krępujące.
    • peut-etre Re: Jak zaczac pisac do gazet , czasopism ? 16.04.05, 00:41
      Dokładnie tak.
      Z pisaniem do gazet czy pism jest tak samo jak z każdą inną działanością.
      Róznica jest tylko taka, że o ile człowiek oglądający w akcji Zinedina Zidane'a
      nie sądzi że tęz tak potrafi, to człowiek czytający Kapuścińskiego sądzi, że tak
      pisać to nic trudnego - ma przecież edytor tekstu i dużo swoich przemyśleń.
      A tymczase sytuacja jest identyczna. Zidane żeby zostać Zidanem musiał oprócz
      talentu, spędzić masę godzin ćwicząc wolne, podania i drybling. I tak samo z
      tobą. Jesli ostatnie parę lat spędziłeś na treningu: czytałeś codzinnie gazety,
      tygodniki, oglądałeś wiadomości, czytałeś książki - to masz podbudowę
      teoretyczną. Jeśli ćwiczyłeś pisanie, patrzyłeś na teksty pod kątem technicznym
      - jak są zbudowane, jak są rożlożone akcenty - to masz podbudowę praktyczną. I
      możesz teraz się starać zeby z tego zrobić swój zawód.
      Jeśli nie - to niestety szanse są marne. Mniej więcej takie jak to że zgłosisz
      się do Realu Madryt, Wisły Kraków, czy powiedzmy Jagielonii Białystok (zależy
      jak wysoko mierzysz). zaproponujesz swoje usługi i wybiegniesz za tydzień czy
      nawet za pół roku w pierwszym składzie.
    • Gość: Pismak Re: Jak zaczac pisac do gazet , czasopism ? IP: *.fnet.pl 16.04.05, 13:38
      Dziś dziennikarzem może zostać każdy. I to jest bardzo mało optymistyczne.

      Na szczęście, istnieją mechanizmy naturalnej selekcji. Staże; gwiazdorstwo
      starszych, którzy powinni się starzystą opiekować; wykorzystywanie stażysty
      przez naczelnego lub red. odpowiedzialnych do wypuszczania na tematy, którymi
      chcą załatwić swoje osobiste sprawy oraz marne pieniążki dla stażysty. Bardzo
      marne. Oczywiście, te mechanizmy selekcji powinny wyglądać inaczej: umiejętność
      posługiwania się językiem, szybkość przyswajania warsztatu, kreatywność, nos
      dziennikarski, umiejętność wywoływania tematów, intuicja, właściwy dobór formy
      do tematu itd. To powinno decydować, czy ktoś się nadaje. Nie znajomości,
      nazwisko mamusi, czy tatusia, układzik, włazidupstwo, możliwość
      sterowania "młodym". A potem wielkie tuzy dziennikarskie rzucają korektorkom na
      stół teksty, które one piszą od nowa. Bo po korekcie w tekście jest czerwono,
      jak w pezetpeerowskiej legitymacji.

      pismak_logowany@gazeta.pl
    • tomek854 Re: Jak zaczac pisac do gazet , czasopism ? 17.04.05, 17:34
      To co ja proponuje nie jest moze odpowiedzia na pytanie "jak szybko zaczac psiac w gazetach" ale w moim przypadku dziala.

      Udzielac sie jak najwiecej gdzie tylko sie da, nawet non profit - w portalach internetowych, w pismach studenckich, branzowych itp. Z czasem poprawi sie warsztat a i zacznie sie miec wlasna marke - i choc moze nie bedzie to od razu mercedes, ale raczej tavrija, to juz sie bedzie rozpoznawalnym - a wtedy robota sama zapuka do Ciebie. I nie bedzie to smieszny stazyk w lokalnej gazetce, tylko juz cos o oczko wyzej...

      W moim przypadku tak sie stalo i dziennikarstwo z hobby stalo sie zrodlem dochodow - a jestem dopiero na poczatku sciezki...
    • Gość: madmag.com Hah, hah, hah... IP: *.mi.cable / *.tpnet.pl 17.04.05, 19:34
      Nie ma to, jak tuman bez zdolności, ale o dużym ego. Chłoptasiu: z twoją
      antyznajomością ortografii, interpunkcji i składni (no i z tym dwucyfrowym VIQ,
      które widać niczym przez siatkową pończochę) szukaj zatrudnienia w redakcji...
      na stanowisku zamiatacza magazynu zwrotów.

      Albo pchaj się w politykę. Tam niejeden pajac o pustej głowie i wielkich
      ambicjach zrobił karierę.
    • kawa_malinowa Re: Jak zaczac pisac do gazet , czasopism ? 17.04.05, 20:43
      1 droga - warsztaty dziennikarskie w prasie. Zwlaszcza w lokalnej sie zdarzaja.
      Do miejskich tytulow mozna przyjsc i zapytac, czy kogos nie potrzebuja.
      ALe wtedy piszesz o popsutych budkach telefonicznych ;/

      2 droga- zacznij pisac bezplatnie do jakiejs dobrej gazety / portalu w necie.
      Na poczatku za darmo. ALe mozesz liczyc, ze ktos Cie zauwazy, lub po kilku
      miesiacach uderzyc do redakcji gazety zwyklej majac juz jakis dorobek.

      Pozdrawiam!
        • Gość: Pismak :)))))) IP: *.fnet.pl 18.04.05, 01:51
          No właśnie. Przyda się dla potomnych :))).

          Właściwie nie ma reguły na start. Jest tyle możliwości. Przecież nie trzeba
          kończyć studiów dziennikarskich, by zostać dziennikarzem. Ponoć absolwenci tego
          kierunku to ledwie 5 proc. rynku. Ciekawe, gdzie reszta się podziewa? Pewnie
          idą w PRy :))).

          Jakby tak zebrać opowieści różnych pismaków, okazałoby się, że każdy inaczej
          wpadł w te sidła. Dziś wielu starych wyjadaczy narzeka, że powinno być
          klasycznie. Najpierw długi staż. Robienie kawy redaktorom, przepisywanie depesz
          (faksów), research, umawianie dziennikarzom spotkań. Dopiero po jakimś czasie
          zaszczyt pisania małych kawałków lub kręcenia przebitek o budkach
          telefonicznych. Wreszcie: jakiś większy temat. Potem następny i następny. I
          jeśli się nadajesz - wchodzisz do gry. Jeśli nie, adios - zostajesz gwiazdą
          lokalnego szmatławca.

          Moim skromnym zdaniem, nie moment debiutu jest tutaj najbardziej znaczący. Nie
          ma znaczenia też moment, w którym kończy się staż i dostajesz upragniony,
          wyczekany etat. Nieważne, czy to było po roku, sześciu miesiącach, czy ośmiu
          tygodniach. Jest takie stare powiedzonko dziennikarskie: "Po pierwszym roku
          pracy w tym zawodzie uważasz, że zjadłeś wszystkie rozumy. Z każdym kolejnym
          przekonujesz się, że wiesz coraz mniej". I to jest właśnie moment, w którym
          stajesz się dziennikarzem. Kiedy przestajesz wierzyć, że wiesz wszystko, a
          zaczynasz rozumieć, jak mało jeszcze potrafisz. Bywa, że dziennikarz w ogóle
          nie dorośnie do tej chwili. Albo przeoczy ten moment. Wtedy nie pomoże mu ani
          dobry warsztat, ani sztab korektorek, ani nazwisko mamusi, czy układzik.
          Ludzie, z którymi będzie rozmawiał - po prostu będą wiedzieć.

          Tak mi się przynajmniej wydaje :))).
          pismak_logowany@gazeta.pl
          • wlodekbar Re: :)))))) 18.04.05, 02:31
            Gość portalu: Pismak napisał(a):

            > No właśnie. Przyda się dla potomnych :))).
            Ale takze i wczesniej:)
            >
            > Właściwie nie ma reguły na start. Jest tyle możliwości. Przecież nie trzeba
            > kończyć studiów dziennikarskich, by zostać dziennikarzem. Ponoć absolwenci
            tego
            >
            > kierunku to ledwie 5 proc. rynku. Ciekawe, gdzie reszta się podziewa? Pewnie
            > idą w PRy :))).
            Niektorzy mowia, ze dziennikarzem trzeba sie urodzic. I, sadze, w duzej mierze
            maja racje. Predyspozycje sa bardzo wazne. Lacznie z checia czy - jeszcze
            lepiej - imperatywem przekazywani, dawania, naprostowywania, ulepszania
            rzeczywistosci.
            >
            > Jakby tak zebrać opowieści różnych pismaków, okazałoby się, że każdy inaczej
            > wpadł w te sidła. Dziś wielu starych wyjadaczy narzeka, że powinno być
            > klasycznie. Najpierw długi staż. Robienie kawy redaktorom, przepisywanie
            depesz
            >
            > (faksów), research, umawianie dziennikarzom spotkań. Dopiero po jakimś czasie
            > zaszczyt pisania małych kawałków lub kręcenia przebitek o budkach
            > telefonicznych. Wreszcie: jakiś większy temat. Potem następny i następny. I
            > jeśli się nadajesz - wchodzisz do gry. Jeśli nie, adios - zostajesz gwiazdą
            > lokalnego szmatławca.
            >
            > Moim skromnym zdaniem, nie moment debiutu jest tutaj najbardziej znaczący.
            Nie
            > ma znaczenia też moment, w którym kończy się staż i dostajesz upragniony,
            > wyczekany etat. Nieważne, czy to było po roku, sześciu miesiącach, czy ośmiu
            > tygodniach. Jest takie stare powiedzonko dziennikarskie: "Po pierwszym roku
            > pracy w tym zawodzie uważasz, że zjadłeś wszystkie rozumy. Z każdym kolejnym
            > przekonujesz się, że wiesz coraz mniej". I to jest właśnie moment, w którym
            > stajesz się dziennikarzem. Kiedy przestajesz wierzyć, że wiesz wszystko, a
            > zaczynasz rozumieć, jak mało jeszcze potrafisz. Bywa, że dziennikarz w ogóle
            > nie dorośnie do tej chwili. Albo przeoczy ten moment. Wtedy nie pomoże mu ani
            > dobry warsztat, ani sztab korektorek, ani nazwisko mamusi, czy układzik.
            > Ludzie, z którymi będzie rozmawiał - po prostu będą wiedzieć.
            >
            > Tak mi się przynajmniej wydaje :))).
            > pismak_logowany@gazeta.pl

            Pewnie, ze nie ma reguly. A reszta Twoich tu mysli tez mojej skromnej osobie
            przypada do gustu, bo sa 'trafione'.
            • xv123 Re: :)))))) 19.04.05, 20:16
              wlodekbar napisał:

              > > >
              > > Właściwie nie ma reguły na start. Jest tyle możliwości. Przecież nie trze
              > ba
              > > kończyć studiów dziennikarskich, by zostać dziennikarzem. >
              > Pewnie, ze nie ma reguly. A reszta Twoich tu mysli tez mojej skromnej osobie
              > przypada do gustu, bo sa 'trafione'.

              Załóżmy,że ktoś napisał ciekawy tekst i wysyła do gazety lub czasopisma i
              Redakcja uznaje materiał za ciekawy i go drukuje,to co z zapłatą,czy wysyłając
              tekst trzeba zaznaczyć,że w przypadku druku oczekujemy wierszówki.

                • xv123 Re: :)))))) 19.04.05, 21:08
                  pressforum napisał:

                  > najpierw wypadaloby uprzedzic ze taki tekst chce sie przyslac. z wielu
                  powodow.

                  Aha, rozumiem. Najpierw uprzedzić a potem czekać na odpowiedź. Czy tak?
                  A jakie są niektóre z tych powodów ,o których wspominasz.
                  • pressforum Re: :)))))) 19.04.05, 21:50
                    powody m. in. - byc moze nie wstrzelisz sie w profil pisma ze swoja propozycja,
                    byc moze wlasnie o tym pisali miesiac temu, byc moze potraktuja to jako list
                    czytelnika a wtedy przerobią i zegnaj kaso, poza tym moga miec swoje sugestie do
                    twojej propozycji, ktorym musisz sie podporzadkowac. ewentualnie warto napisac i
                    przyjsc z tekstem (jesli jestes jego pewien) zeby sie osobiscie zaprezentowac.
                    nie wysylaj poczta czekajac na efekt. acha! raczej zawsze pamietaj o tym, ze
                    tekst bez foty (albo kilku) teraz raczej sie nie sprzeda.
                    • xv123 Re: :)))))) 20.04.05, 07:21
                      pressforum napisał:

                      > przyjsc z tekstem (jesli jestes jego pewien) zeby sie osobiscie zaprezentowac.

                      To nie jest takie łatwe :D
                      W dobie e-maili osobiste przychodzenie z tekstem jest moim zdaniem
                      staroświeckie, tym bardziej jeśli się chce napisać tekst do Redakcji, której
                      siedziba jest daleko od miejsca zamieszkania.
                      W końcu to tekst jest ważny a nie wrażenie jakie wywrze osoba autora, czyż nie
                      tak?
                      Podsumowując całą tą dyskusję, dochodzę do wniosku, że najlepiej jest pisać i
                      nie ogladać się na kasę, najłatwiej być chyba opublikowanym w postaci "Listu do
                      Redakcji" ,co nie pociąga kosztów dla Gazety a nam daje satysfakcję, co też ma
                      wartość.

                      • pressforum Re: :)))))) 20.04.05, 07:53
                        no jesli tak "nowoczesnie" stawiasz sprawe... siedziba mowisz daleko. to ty
                        chlopie chyba chcesz od razu w newsweeku albo innym wproscie publikowac? jakby
                        to powiedziec, zacznij od redakcji mieszczacej sie w twoim miescie lub powiecie.
                        • xv123 Re: :)))))) 20.04.05, 09:47
                          pressforum napisał:

                          > no jesli tak "nowoczesnie" stawiasz sprawe... siedziba mowisz daleko. to ty
                          > chlopie chyba chcesz od razu w newsweeku albo innym wproscie publikowac? jakby
                          > to powiedziec, zacznij od redakcji mieszczacej sie w twoim miescie lub
                          powiecie

                          Nie zależy mi na etacie, chcę pisać z doskoku ale za pieniądze.
                          Kiedy daję tekst do lokalnej gazety jest on drukowany w postaci" Listów do
                          redakcji",oczywiście bez wynagrodzenia ale kiedy daję tekst za wierszówkę to
                          napotykam na trudności w druku, wyraźnie odczuwam niechęć do jakiegokolwiek
                          płacenia, nawet paru groszy, na przykład mój temat zostaje podchwycony ale
                          tekst napisany jest od początku przez dziennikarza na etacie.
                          Małe gazety mają małe fundusze i jest chyba o wiele trudniej otrzymać
                          wynagrodzenie.
                          Określenie "Chłopie" pasowałoby do Ciebie :D, do mnie jakiś żeński termin.
                          Dzięki za rady.
                        • Gość: werka Re: :)))))) IP: 137.122.119.* 20.04.05, 23:12
                          a dlaczego zakladasz, ze nie moglby publikowac w Newsweeku czy Wprost? Przeciez
                          tam tez skads ludzie sie biora, rotacja jest, dobry tekst zawsze chwyci. Ja bym
                          mierzyla wlasnie wysoko, a nie w gazetce powiatowej. Szkoda czasu.
                          • Gość: Pismak Re: :)))))) IP: *.fnet.pl 21.04.05, 01:53
                            Dobry temat chwyci, jak będzie dobrze napisany. Każdy temat można koncertowo
                            spieprzyć. To kwestia warsztatu. Dlatego nie spodziewaj się, że jakoś nagle
                            trafisz na afisz. Nawet samorodne talenty muszą znać rzemiosło. A znawcy
                            rzemiosła muszą jeszcze potrafić pisać pod konkretny tytuł. Zgodnie ze stylem
                            redakcji, rzecz jasna (nie linią programową). Doświadczenia nabiera się na
                            stażach albo etatach w tytułach lokalnych i regionalnych. Do prasy
                            ogólnopolskiej trzeba zawodowo dorosnąć. To nie jest spisek redakcji pism
                            ogólnopolskich - to rynek. Byle co publikuje się tylko uznanym nazwiskom.
                            Pretendent musi umieć dobrze pisać.

                            Scenariusz jest taki:
                            - najpierw przedstawiasz się redakcji jako dziennikarz (info, dorobek, jakaś
                            próbka)
                            - potem zgłaszasz temat sekretarzowi redakcji albo redaktorowi wydania
                            - redakcja omówi z Tobą temat (wypyta o sprawę), zastanowi się na kolegium,
                            poda sugestie i ewentualnie zamówi tekst
                            - napiszesz knota - nie pójdzie, a Ty spadasz
                            - napiszesz cośkolwiek zdatnego w miarę - redaktor to poprawi i kiedyś tam puści
                            - jeśli Cię nie znają i nie ufają, a temat jest wart zachodu - mogą Ci
                            przydzielić etatowego i napiszecie to razem
                            - napiszesz dobry materiał - pójdzie i dostaniesz wierszówkę

                            Jeśli będziesz słać niezamówione teksty mailem - do końca życia będziesz
                            dostarczał "listy czytelników" albo tematy dla etatowych.
                            Jeśli publikują Ci listy - nie jesteś dziennikarzem, tylko czytelnikiem.
                            Jeśli piszesz za darmo - jesteś frajerem.
                            Jeśli nie chcą Cię publikować mimo dobrego tematu - piszesz knoty.
                            Jeśli redaktor poprawia Twoje teksty - jest dla Ciebie jakaś nadzieja. Pilnie
                            patrz, co Ci wycina i co wyrabia z tekstem.
                            Jeśli po zgłoszeniu tekstu przez Ciebie wysyłają etatowego, który wykorzystuje
                            Twój research i wiedzę o sprawie - zmień redakcję.

                            pismak_logowany@gazeta.pl
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka