dziedzicznacytadelafinansjery
05.06.05, 10:47
Z góry uprzedzam. Ani na jednego ani na drugą głowować nie będę. Na tego
jednego nawet potrzykroc bardziej nie będe niz na tę drugą.
Tylko mnie tak zastanowiło: W końcu LPR to ugrupowanie obecne w sejmie, ze
stabilnym poparciem ponad 10 % wyborców - i informacja o tym kandydacie na
prezydenta jakoś tak częściej z "offu" bywa podawana, jako druga, tak przy
okazji. A główną wiadomością jest kandydatura partii wg sondaży dzielnie
preżącej się pod progiem, pozaparlamentarnej. I tu są wypowiedzi, komentare,
zachwalania (nie jest to regułą, ale jest to dostrzegalne).
Ja rozumiem, że media (czy kapitał za nimi stojący) też mają jakieś tam swoje
sympatie - ale niech się nie mienią obiektywnymi.
To samo z Tymińskim. Przyjechał cyrkowiec, tym razem bez szans, ale chyba nie
jest rolą dziennikarza mówić jasno, że nie chcemy takiego kandydata. A tak
właśnie postąpił pan Abramowicz w piątkowych faktach.
We wszystkich podręcznikach opowiada się o "oddzieleniu informacji od
komentarza", tymczasem dziennikarze wydają się chcieć słuzyć jakiejś misji
politycznej traktując ją jako element informacji a nie własną opinię, do
której mają przecież prawo i nikt im go nie odbiera.