Gość: martyna001
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.09.05, 13:36
Witam, pisze pod wpływem watku o freelancerach, a także rozmowy z pewną
znajomą ze Szwecji. Otóż, za morzem dziennikarz freelancer może żyć na dobrym
poziomie, bo kiedy wysyła zamówiony artykuł - uwaga - od razu dołącza do
niego fakturę. Za swoja pracę dostaje pieniadze, a co pismo zrobi z tekstem,
to już jego (pisma) prywatna sprawa. Jak jest w Polsce, nie muszę Wam
tłumaczyć.
Dodam jeszcze - na fali oburzenia - historię z własnego życia: zatelefonowano
do mnie z atrakcyjną (tak ją przedstawiono) propozycją pisania tekstu z
festiwalu teatralnego; opłacony przez organizatorów hotel, akredytacja, itd.
Niestety, redakcja nie mogła (??!!) opłacić mi biletu kolejowego do Gdańska.
Oczywiście odmówiłam, bo 1: wierszówka nie pokryłaby ceny biletu, 2: nie
zgadzam sie na niegodziwe warunki pracy. Oczywiście, zdaję sobie również
sprawę, że na moje miejsce znajdzie się iluś młodych dziennikarzy czy
absolwentów, którzy chetnie pojadą do Gdańska nawet z Ustrzyk Dolnych za
własne pieniądze, żeby tylko pojawić się na łamach. Ale jeśli więcej osób nie
będzie zgadzać się za wykorzystywanie, to moze to coś da kiedyś.
Piszę o tym dlatego, że w Szwecji dobre warunki pracy zostały wywalczone
przez związki zawodowe. Czy w Polsce są jeszcze takowe? A może warto je
stworzyć? Kto popiera protest freelancerów?