Kondycja polskich mediów - moja analiza

30.12.05, 13:29
Poniżej to co w wolnych chwilach, udało mi się wymyślić. Zachęcam do dyskusji
i do działania!

Cieszę się, że coraz głośniej mówi się o problemie zatrudniania dziennikarzy w
Polsce. Dyskusje na tym forum mogą stać się początkiem narodowej dyskusji na
temat kondycji polskiego dziennikarstwa, etyki wykonywania zawodu oraz
motywacji dziennikarzy. Jest to poważny problem, który należy zanalizować, w
co najmniej w kilku aspektach.
Wiele osób cieszyło się z upadku największego koncernu wydawniczego w Europie
– jakim był RSW „Prasa Książka Ruch”. Gigant upadł, a dzisiaj wielu z byłych
pracowników RSW marzyłoby, aby te czasy wróciły. Zaś młodzi dziennikarze i
ludzie mediów mogą o czasach takich jak RSW tylko pomarzyć. Nim zostanie mi to
zarzucone, nie był to dobry czas dla mediów z uwagi na interwencje cenzorów,
etc. Więc bynajmniej się z nim nie utożsamiam. Ze wspomnień starych uznanych
dziennikarzy. – „Dziennikarz to był Pan!” Niemal zaraz po rozpoczęciu pracy
otrzymywał przydział na mieszkanie – w końcu musiał w spokoju przygotowywać
się do pracy zawodowej! Miał też dużo łatwiej przy uzyskaniu talonu na
samochód – dziennikarz musiał się przemieszczać, o wiele częściej niż inni!” –
to tylko krótki wycinek. Przypomnę, że w „dawnych czasach” redakcje
zatrudniały np. tytularzy, dziś instytucję zupełnie zapomnianą. Chociaż
dominowała „Trybuna Ludu”, to jak bliżej się przyjrzymy rynek tytułów wcale
nie był taki mały, wystarczający spojrzeć na rynek dzienników lokalnych. Weźmy
pod uwagę takie województwo śląskie – „Dziennik Zachodni”, Trybuna Robotnicza”
„Wieczór”, albo dolnośląski „Słowo Polskie”, „Wieczór Wrocławia”, „Gazeta
Wrocławska”, a w Krakowie „Dziennik Polski”, „Echo Krakowa”, Gazeta
Krakowska”. A dzisiaj? W śląskim jedna gazeta, w dolnośląskim jedna, w
małopolskim – dwie. Rynek mediów, chociaż mamy zarejestrowanych około pięciu
tysięcy tytułów, nie daje gwarancji dobrej płacy dla dziennikarzy.
Niedawno na forum dyskutowaliśmy który z tytułów płaci najgorzej. Nie znam
sytuacji pracowników Orkli, chociaż znajomi z tejże grupy wydawniczej
opowiadali mi o tym, że zarobki nie są zbyt zachwycające. Cieszą się jednak,
że nie są tak złe jak w grupie „Polskapresse”. Media lokalne to zupełna
tragedia. Są one najczęściej redagowane przez ludzi, nie mających o
dziennikarstwie bladego pojęcia – emerytowanych nauczycieli, stażystów z
bezrobocia, lokalnych polityków. Media lokalne mające naprawdę wysoki poziom,
wskazałbym na palcach jednej ręki. Ale i tu dochodzi do paradoksów. Chłopakowi
z jednej z lokalnych gazet, zaoferowano współpracę z „Polskapresse”. Odmówił,
bo przy większym nakładzie sił i środków, zarabiałby o połowę mniej niż
obecnie (1200 zł). Odpływ polskiego kapitału z mediów spowodował, iż zachodni
wydawcy traktują tytuł tylko i wyłącznie, jako produkt marketingowy. Podnosi
się ceny reklam, zwiększa zyski, polepsza efektywność, a czasem nawet podnosi
poziom czytelnictwa, przy jednoczesnym zaniżaniu wycen dziennikarzy.
Paradoksalnie coś czym kusi się czytelnika – czyli np. zmiana layoutu poprzez
dodanie większej ilości światła, odbija się… na dziennikarzu. Więcej światła
oznacza mniej miejsca na tekst. Mniej miejsca na tekst jest jednoznaczne z
koniecznością wypłacania mniejszej wierszówki. Wspomniałem o Orkli,
wspomniałem o Polskapresse, pora wspomnieć również o Agorze. Dziennikarze
skarżą się, że podwyżek płac nie mieli od niepamiętnych czasów, tak ładnie to
to nazywa się „zamrożenie płac”. Nie mam niestety danych na temat płatności w
Axel Springer Polska i wydawnictwie Bauer. Dziennikarzy stamtąd proszę o
zamieszczenie swoich uwag.
Rola pracownika – dziennikarza. Kiedyś na tym forum wymyśliłem pojęcie
„biedronkyzacja dziennikarstwa”. Piszemy o niewolniczej pracy pracowników
Biedronki, tymczasem dziennikarz pracuje 7 dni w tygodniu (czy któryś z
dziennikarzy newsowych, próbował powiedzieć swemu szefostwu, że chce mieć
wolny dzień za niedzielę?). Pracuje zdecydowanie więcej niż 8 godzin (ładnie
nazywa się to nielimitowany czas pracy). Chociaż pracuje w terenie, nie może
liczyć na coś co w normalnych firmach nazywa się posiłek regeneracyjny. W
coraz większej liczbie redakcji nie może liczyć nawet na herbatę z kasy
redakcji. Jeżeli otrzymuje zatrudnienie – etat, to na ogół jest to któraś jego
część, po kilku latach starań. Zmorą polskiego dziennikarstwa jest możliwość
zatrudniania tzw. współpracowników, oznacza to tyle, że wydawca w majestacie
prawa ma pracownika (któremu płaci tylko za produkty), ale tak naprawdę nie
musi za niego płacić ZUS-u i kilku innych składek. Pracowni pracuje na własne
ryzyko. W razie nieszczęścia, nie może liczyć na jakąkolwiek pomoc. Niedawno w
Grecji odbył się strajk dziennikarzy. Protestowali oni przeciw zbyt niskim
płacom – wynoszącym 4000 euro. W Polsce dziennikarz cieszy się gdy zarabia 500
euro, przy czym gros z nas zarabia w granicach 200 -300 euro. Dla podkreślenia
sytuacji, Grecja uważana jest za jeden z najbiedniejszych krajów Unii.
Dlaczego więc dziennikarze nie protestują? Sytuacja jest paradoksalna. Otóż
wielu boi się odejścia z zawodu, bo np. straci cenne kontakty (ta obawa jest
niepokojąca, może rodzić wiele podejrzeń o nieuczciwość), nie znajdzie nowego
miejsca zatrudnienia („przecież ja umiem tylko pisać”), obawia się o to, że
nie znajdzie pracy w innych mediach, itp., itd. Na domiar złego na to miejsce
w gazecie czekają setki młodych wykształconych dziennikarzy po studiach,
którzy są świetnie przygotowani teoretycznie, a robić gazetę nauczą się „na
żywca”. Zresztą studia dziennikarskie to też pewien rodzaj manipulacji, gdyż
często przed młodymi ludźmi roztacza się wizję dobrze płatnego zawodu i wielu
perspektyw na życie, co w praktyce mija się z rzeczywistością.
Na czym polega nieszczęście polskiego dziennikarstwa? Na istnieniu dwóch
stowarzyszeń dziennikarskich, które nie mają tak naprawdę żadnego znaczenia i
dla dziennikarzy są do niczego nie potrzebne! Już sama nazwa kojarzy się z
towarzystwem, a zatem i dobrą zabawą, a nie pracą. SDP i SDRP mają charakter
towarzystw wzajemnej adoracji, by nie użyć ostrzejszego zwrotu. Czy to
normalne, by chcąc należeć do organizacji zawodowej, należy przedłożyć
rekomendację dwóch osób wprowadzających? Takie praktyki stosuje się w sektach!
Mam wykształcenie dziennikarskie, mam spore doświadczenie zawodowe, do żadnej
z organizacji nie należę, gdyż nie chciało mi się szukać dwóch osób, „które
mnie wprowadzą”. Oba stowarzyszenia dla dobra polskiego dziennikarstwa powinny
wreszcie ulec samorozwiązaniu, a w ich miejsce powinna powstać Krajowa Izba
Dziennikarska, podobnie jak jest to zorganizowane u: adwokatów, radców
prawnych, sędziów, notariuszy, ba a nawet u rzemieślników! Krajowa Izba
Dziennikarska zrzeszała by autentycznych dziennikarzy, a nie „osoby
wprowadzone”, dbała o lobbing zawodu dziennikarskie. Brała aktywny udział w
tworzeniu ustaw medialnych. Co to oznacza? Tylko tyle, że dziennikarze mieliby
wreszcie okazję do walki o własne prawa, co również wpłynęłoby na kondycję
(jakże słabą!) polskiego dziennikarstwa w dniu dzisiejszym. To mój głos w tej
dyskusji, zachęcam Was do przedstawiania własnych stanowisk. Razem możemy
spróbować coś zmienić…
W razie pytań możecie pisać również na mafik@gazeta.pl


    • pressforum Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza 30.12.05, 16:13
      Ciesze sie Mafik, ze poruszyles problem, ktory i mnie nurtuje od lat. Próbowalem
      nawet wzniecac dyskusje na ten temat, ale bez powoidzenia, talentu chyba nie
      starczylo ;) Uwazam, ze obecnie dzialajace organizacje dziennikarskie sa psu na
      bude potrzebne, natomiast utworzenie nowej, dbajacej tak o etyczna strone naszej
      profesji, jak i o nasza godnosc jako ludzi i pracownikow jest konieczne. Tylko
      jak to zrobic, zeby uniknac bledow?
      Jakis czas temu wytoczylem proces Polskapresse, poniewaz firma zatrudnila mnie
      obiecujac umowe o prtace przez 4 kolejne miesiace. Niestety umowy nie zobaczylem
      a dowiedzialem sie ze pracuje na ustna umowe cywilno-prawna o wspolpracy.
      zrezygnowalem z ostrej walki bo mi szkoda czasu bylo i poszedlem na ugode czyli
      zrezygnowale z kasy i wzialem tylko papierowa umowe od nich. takie wybiegi to
      jest kwiatek ktorym karmia sie takie koncerny jak polskapresse i ponizaja nas w
      swietle prawa. proponuje z czasem zorganizowac niezalezny zlot, zjazd, jak zwal
      tak zwal - tylko trzeba go przygotowac zeby nie bylo sejmikowania i zajazdu :)
      pytanie o place w ASP - w najwiekszym produkcie placa systematycznie i solidnie.
      pozdrawiam

      • kornel113 Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza 30.12.05, 16:42
        Pamiętajcie, że wprowadzenie korporacji dziennikarskiej na wzór adwokackiej
        automatycznie spowoduje zamknięcie zawodu dziennikarskiego. Jakies komisje
        rewizyjne czy sądy koleżeńskie będą decydować o tym, kto jest dziennikarzem, a
        kto nie. Trzeba będzie pewnie robić ezgaminy na dziennikarza. Będzie też mógł
        być wprowadzony zakaz wykonywania zawodu, jaki teraz jest w korporacjach np.
        adwokackiej czy lekarskiej. Kiedyś takie rozwiązania proponował PSL. teraz
        chyba o czyms takim myśli Samoobrona. Ale im chodzi o kontrolę nad
        środowiskiem, o tym, że wtedybyłyby możliwe naciski polityczne. Wam chyba o to
        nie chodzi. Rzeczy o których piszecie to domena porządnego związku zawodowego
        dziennikarzy, którego nie ma. Zgadzam się ze zarówno SDP, jak i SDRP top
        skamieliny, ani korporacje, ani związki. Myslę jednak że lepszy związek (sa
        takie na Zachodzie, gdzie odbywaja się nawet straki dziennikarzy), niż
        zamordystyczna korporacja. Jednak przede wszystki liczy się wolnośc słowa i
        wolność pisania.
        • Gość: profesor gall Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza IP: 87.207.192.* 30.12.05, 17:08
          kolego mafik problem nie dotyczy tylko dziennikarstwa, problem jest szerszy,
          następuje "CHRL-izacja pracy",
          jest źle, bedzie jeszcze gorzej, nie tak dawno na i nnym gazetowym forum
          znalazłem świetną recepte na polskie bezrobocie - wprowadzenie /po raz drugi po
          1918 roku/, 8-godzinnego dnia pracy,
          niektórzy może nie zauwazyli, ale my 5 lat temu nie znaleźliśmy się w XXI wieku,
          tylko w XIX wieku...
          • pressforum związek - tak 30.12.05, 17:32
            Zdecydowanie opowiadam sie za utworzeniem czegos, co moznaby nazwac zwiazkiem
            zawodowym. Nie chodzi o korporacje i chyba nikt o tym nie mówi. Tyle, ze chodzi
            o organizacje, ktora mialaby mozliwosc dzialania takze tam (czy moze
            reagowania), gdzie przynalzeznosc do jakichkolwiek zwiazkow jest niemozliwa z
            wielu powodow, lub zwiazki zawodowe pracownkow konkretnej firmy (vide
            Polskapresse tu i ówdzie) sa ubezwłasnowolnione.
            Mysle takze, ze trzeba doprowadzic do stworzenia-narzucenia takich standardow
            pracy, ponizej ktorych zaden wydawca nie moglby zejsc.
            Na kpine zakrawa fakt, ze opisujemy na co dzien przyklady niszczenia ludzi przez
            ludzi, przez pracodawcow, korporacje, urzedy, instytucje itp itd. a sami
            jestesmy niszczeni przez swoich zwierzchnikow, wydawcow etc. I oczywiscie wiem,
            ze sa w tej branzy firmy solidne, ale ogólnyu obraz pracy w polskich mediach
            jest żenujący. Niestety, zinstytucjonalizowania zasad naboru do zawodu sie nie
            da, ograniczenia przeypadkowuiczow nie sposob przeprowadzic, bo to mogloby
            zagorzic wolnosci mediow w ogole. Weryfikowac powinien wewnętrzny rynek w
            przypadku, kiedy praca człowieka jest na słabym poziomie i sądy powszechne w
            przypadku, kiedy ten człowiek popełnia błedy wynikajace z nierzetelnego
            podejscia do sprawy. Z tym, ze sądy nie mogaograniczac swobody wypowiedzi i
            prawa do uzasadnionej krytyki.
            W tym, o czym mówimy, jest wiele "ale".
            • ewerek ZWIĄZKI ZAWODOWE? 03.01.06, 13:36
              NO PROSZĘ

              LECZ SIĘ PRYWATNIE
              Alergologia,
              Warszawa

    • Gość: Lelekl Marzy się powrót do quasi ale jednak socjalizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 17:44
      Tak niestety czytam Twój tekst mafik. Dziennikarz w socjaliżmie miał szczególne
      posłannictwo społeczne, przyspieszony tryb na mieszkanie i pensję wyrażnie
      powyżej przeciętnej plus talon na auto.
      Dziennikarz moim zdaniem to zawód jak wiele innych i jest wart tyle ile są
      gotowi mu zapłacić. Żadnych szczególnych misji i misjonarzy.
      • pressforum Re: Marzy się powrót do quasi ale jednak socjaliz 30.12.05, 18:47
        Tak niestety czytam i sie nie zgadzam :) zawód reporter to przede wszystkim
        zawód miłosny. jedna z najpiekniejszych profesji na swiecie i szkoda zeby byla
        tak sponiewierana jak dotąd. ta branza to branza misyjna i zawsze tak będzie,
        choc coraz trudniej w to uwierzyc. a przypominanie czasow prl to raczej gorzkie
        żale niz tęsknota za jedynie słusznym ustrojem.
        • Gość: Lelekl Re: Marzy się powrót do quasi ale jednak socjaliz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 05:48
          Pojedż do USA i zatrudnij się w prasie a zobaczysz jaka to misja. Zawód jak
          każdy inny. Socjalizm MISJĘ robił nawet z zawodu górnika tylko, że górnicy juz
          zrozumieli, że po prostu pracują a dziennikarze jeszcze NIE :-)
        • wlodekbar Re: Marzy się powrót do quasi ale jednak socjaliz 05.01.06, 04:23
          'Tak niestety czytam i sie nie zgadzam :) zawód reporter to przede wszystkim
          zawód miłosny.'
          Pewnie, ze tak.
          • wlodekbar Re: Marzy się powrót do quasi ale jednak socjaliz 05.01.06, 04:36
            Przynajmniej dla wielu.
    • Gość: Kir Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 30.12.05, 22:59
      W swojej analizie zapomniałeś uwzglęnić takżę wpłyyw prasy podziemnej jeszcze
      końca la 80-tych.Jej język byłcharakterystyczny,prawie podobny do dzisiejszego.
      Tylko jaki to był czas.Wierzono bezwzglęnie w to co byłó w tej prasie
      przekazywane.W regionie DOLNEGO Śląśka ukazywałśięnp "Prostownik".
      Ten język się przyjął.
      Pozdrawiam
      Kir
      • pressforum zaczyna się 30.12.05, 23:37
        Mysle, ze nie o tym mowa w tym wątku, ale jak ktos ma swoja jazde, to wszystko
        potrafi sprowadzic na manowce. Mam nadzieje, ze ten wątek w tym kierunku nie
        pójdzie.
        • Gość: Kir Re: zaczyna się IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 31.12.05, 00:00
          A nie pomyslałeś,że to jedna zs przryczyn podziałói braku konsolidacji?Naprawde
          czytając forum nie zauważąsz tego?
          Pozdrawiam
          Kir
          • pressforum Re: zaczyna się 31.12.05, 00:27
            Nie,
            a swoją droga pochodze z Dolnego Slaska, nosilem w swetrze opornik, kombinowalem
            z ludzmi Kornela M. (którego do dzis powazam), pisalem do Niezaleznego Slowa i
            czerownych jak psów nienawidze!!!
            Ale naprawde, w tej dyskusji trzeba sie skupic na tym, co zrobic. Teraz, dzis,
            jutro.
            • Gość: Kir Przy takiej postawie integraccja? IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 31.12.05, 09:34
              pressforum napisał:
              > Ale naprawde, w tej dyskusji trzeba sie skupic na tym, co zrobic. Teraz, dzis,
              > jutro.
              > czerownych jak psów nienawidze!!!
              Kogo za czerwonych uważasz domyślam się:DDDDDD
              Pozdrawiam
              Kir
    • Gość: ed Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza IP: *.acn.waw.pl 31.12.05, 09:30
      Problem jednak w tym, że wiele młodych ludzi po studiach nie ma pracy. Stary
      dziennikarz chciałby zarabiać 4000 euro, ale przecież za kwotę dwadzieścia razy
      mniejszą przyjdzie człowiek lepiej wykształcony, z większym zapałem, często
      zdolniejszy.
      Zawsze można przestać być dziennikarzem i zająć się inną działalnością. Ja tak
      zrobiłem i nie żałuję. Wciąż kibicuję walce o lepszą sytuację pracowników
      mediów, ale na razie mamy po prostu duże bezrobocie. Wolę, gdy młody człowiek
      gdzieś pracuje za marne grosze niż gdy bije ludzi na ulicach w akcie desperacji.
      Jeszcze jedno - rzeczywiście solidarność mogłaby wiele zdziałać, ale oznacza
      ona najczęściej promowanie pewnej grupy kosztem innych. Nie od dziś różni
      cwaniacy o PRL-owskiej mentalności wysuwają propozycje zamknięcia drogi do
      zawodu ludziom bez dziennikarskiego wykształcenia. Wywalić dyletantów takich
      jak Rybiński, Wildsteim, Paradowska, Zaremba i znajdziemy się w dziennikarskim
      raju. Dziękuję, to już wolę tak jak jest teraz.
      • wlodekbar Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza 31.12.05, 22:01
        'Nie od dziś różni
        cwaniacy o PRL-owskiej mentalności wysuwają propozycje zamknięcia drogi do
        zawodu ludziom bez dziennikarskiego wykształcenia.'
        Oj, sa tacy.
        Mnie kiedys zaproszono na zebranie SDP, na Foksal, bym 3wybil z glowy ten
        idiotyczny pomysl. Mowiono: lekarz musi miec odnosne wyksztalcenie, adwokat, to
        i dziennikarz tez :(
        Bzdura...
        • wlodekbar Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza 05.01.06, 04:33
          A zwiazek zawodowy,i stworzenie-narzucenie takich standardow
          pracy, ponizej ktorych zaden wydawca nie moglby zejsc, o ktorych to sprawach
          pisze pressforum... Na przyklad ZPAF wypracowal dla swych czlonkow, wypracowal
          dla siebie 'tabele minimalnych wynagrodzen'... Mozna wejsc na ich strone-zpaf...
          Nie wiem, jak to wyglada w praniu, ale wiem, ze jest :)

    • curtiz Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza 31.12.05, 14:25
      Wypadałoby oprócz zarobków zastanowić się nad kondycją merytoryczną i etyczną
      polskich mediów. I nie chodzi mi o kontrowersjach wobec postaci typu
      Wildsteina, Paradowskiej czy pisanie o wielkich aferach, ale o zwykłą
      codzienność.
      Widzę całkowity zanik chęci do przestrzegania podstawowych zasad rzetelności. W
      pośpiechu, pogoni za wierszówką wielu kolegów po prostu bez żadnej żenady
      korzysta z newsów podanych przez inne media, bez choćby powołania się na nie.
      Kiedyś, na początku lat 90. uczono mnie, że nie można o czymś napisac nie
      będąc na miejscu wydarzenia. Dzisiaj często pół gazety się robi na telefon albo
      kompiluje z PAP i relacji mediów elektronicznych - i nie mówię tylko o notkach
      z kroniki kryminalnej, ale o poważnych tematach. I co gorsza - powiela się
      błędy tych, którzy podali informację pierwsi i często nieściśle. Podałem tu na
      forum taki przykład informacji z błędem rzeczowym, którego nikomu
      powtarzającemu newsa po prostu nie chciało się sprawdzić i zweryfikować.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=645&w=31245455&a=31245455
      Obowiązuje zasada - skoro nikt (np bohater tekstu) się nie czepia, to nikogo to
      nie obchodzi, poszło z błędem, może nikt nie zauważy.
      Poza tym pośpiech w pracy spowodowało brak weryfikacji informacji - zasada
      dwóch źródeł dawno odeszła do lamusa. Co gorsza, zdarzają się przypadki
      naruszenia prawa do obrony bohatera tekstu, któremu nie daje się wypowiedzieć.
      Znam dziennikarzy, którzy nie stosują żadnych wymogów wobec siebie. Ostatnio
      koledzy przyznali mi się, że robiąc np. banalną sondę w 90% zmyślają to, co
      ludzie mówią, podobnie jak relacje z dyżurów i wypowiedzi telefonujących
      czytelników.
      O pisaniu pod z góry założoną tezę i tylko o faktach, które ją potwierdzają
      nawet nie wspomnę. Ale każdy z was przeżył pewnie odrzucenie materiału, bo
      okazał się nie pasujący do wizji świata redaktora.
      • pressforum Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza 01.01.06, 10:58
        tak curtiz, kazdy to przezyl, jak i kazdy przezyl wymyslone telefony i listy w
        prasie lokalnej, a i z sondami podobnie. rzeczywiscie, nie o pieniadzach glownie
        powinna byc mowa i mysle, ze nie o pieniadzach glownie rozmawiamy tutaj.
        ale na ten moment sie wyciszam, bo ide do roboty :) dosiego roku mili moi.
        • Gość: ed Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza IP: *.acn.waw.pl 01.01.06, 12:05
          pressforum napisał:

          > dosiego roku mili moi.

          Do siego roku:)
          • pressforum Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza 01.01.06, 12:33
            A owszem Do siego :)
    • dziedzicznacytadelafinansjery "Kondycja" - to nie jest dobry rzeczownik... 01.01.06, 15:02
      Jeśli już o stanie mediów mowa, to warto chyba zwrócić uwagę na coraz bardziej
      kulejącą polszczyznę. Wszytkie te "kondycje", "procedury ułaskawieniowe",
      "Orlenkomisje", czy masowe - gorsze nawet, bo z błędem merytorycznym - "zapisy
      ustawy". Myślę, że jakosc wykonywanej pracy też powinna stać się tematem
      wielkiej dyskusji - być może jest to kwestia nie tyle niedouczenia czy
      niechlujstwa, co pośpiechu, braku czasu na dkładniejszą pracę z tekstem, a brak
      czasu wymusza z kolei sięganie po utarte schematy językowe, które, niestety,
      poprawne nie są.

      Pozdrawiam noworocznie
      • Gość: ed Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci... IP: *.acn.waw.pl 01.01.06, 15:33
        dziedzicznacytadelafinansjery napisał:
        >braku czasu na dkładniejszą pracę z tekstem

        Zapis poprawny:
        braku czasu na dokładniejszą pracę nad tekstem

        ;)

        • pressforum Re: Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci... 01.01.06, 16:00
          miła potyczka, tyle, że wiedzie na pobocze :(
          • mafik Re: Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci... 01.01.06, 17:31
            Bardzo cieszę się, że ta dyskusja zatacza coraz szersze kręgi. Tworząc ten temat, chciałem byśmy tutaj głośno zastanowili się nad obecną sytuacją mediów w Polsce, a przede wszystkim rolą i losem dziennikarzy pracujących w naszym kraju. Chciałbym jednak aby nie tylko narzekać, bo o tym, że jest źle wiemy dokładnie wszyscy, powinniśmy jednak spróbować stworzyć coś konstruktywnego. Jak znajdę więcej czasu, ujmę to w punkty i tutaj napiszę, prosząc Was o więcej postulatów.
            Co do korporacji, jest faktem, że tego typu forma organizacyjna może prowadzić do patologii, bo z czasem oskarżana będzie o nepotyzm, o to, że dziennikarzami mogą zostać tylko wybrani. Mówi się o demokracji, że jest najgorszym z ustrojów, ale lepszego niestety nikt nie wymyślił. Mówimy zdecydowanie NIE stowarzyszeniom, które nie mają pojęcia o losie dziennikarzy, dziennikarski świat widzą przez różowe okulary, a problemy ludzi mediów rzadko są dla nich priorytetem! Dziennikarze muszą mieć albo związek zawodowy albo korporację, bo tylko taka jest w stanie zadbać o ich prawa. Organizacja taka zapewniałaby dziennikarzom:
            - walkę o ich prawa pracownicze
            - obronę prawną w przypadku ataków na wolne media (zapytam freelancerów - ile razy po kontrowersyjnym tekście, redakcja powiedziała Wam - "a teraz radźcie sobie sami"?)
            - brała udział w tworzeniu praw związanych z mediami, tworząc tzw. grupy ekspertów
            - integrowała środowisko
            - posiadała w składzie autentycznych ludzi mediów, a nie osoby, które "zostały wprowadzone", a ich jedyny dorobek to 2 teksty w gazetce parafialnej
            Tych wyzwań przed nową organizacją jest całe mnóstwo - jakie jeszcze proszę wpisywać tutaj, ale nie należy tylko o tym mówić, należy działać. Niech ta dyskusja stanie się początkiem zmian.
            Dopuszczenie do zawodu dziennikarza. Pomysł z absolwentami studiów dziennikarskich istotnie jest idiotyczny, ale zwróćcie uwagę. Stolarz by zostać stolarzem musi wpierw zdać egzamin czeladniczy, potem egzamin mistrzowski. Prawnik by zostać sędzią, musi najpierw skończyć prawo, potem aplikować, wreszcie po wielu latach otrzymuje nominację sędziowską. Wierzcie mi, że nasz zawód musi też mieć jakieś ograniczenia. Idiotyzmem jak napisałem wyżej jest to, by wszyscy mieli wykształcenie dziennikarskie, ale... nie może być też tak, że dziennikarzem bez żadnych problemów zostanie biolog. Dlaczego? Bo jak ktoś napisał dziennikarstwo to zawód miłosny, a przede wszystkim usankcjonowany. Artysta estradowy by wyjść na scenę i móc starać się potem o emeryturę, musi przejść egzamin przed komisją złożoną z ekspertów. I do tego zmierzam. By delikwent, który zamierza zostać reporterem, felietonistą, reportażystą, dziennikarzem newsowym, czy śledczym - nim weźmie do ręki pióro, mikrofon, czy kamerę - niech posiedzi kilka dni i przygotuje się do egzaminu. Z czego tenże egzamin? Przede wszystkim z ogólnej wiedzy medialnej, by wiedzieć, że Rzeczpospolita do dziennik, a nie miesięcznik, a Newsweek nie jest dwumiesięcznikiem kulturalnym, ponadto należy zapytać o historię mediów, bo wiedza, że "Merkuriusz Polski" był pierwszym polskim pismem periodycznym wcale nie zaszkodzi. I nade wszystko z prawa prasowego, by dziennikarz wiedział na co pozwala mu prawo, a na co nie. Po zdaniu takiego egzaminu, otrzymywałby certyfikat wykonywania zawodu. Prawda, że to nie jest trudne? A przynajmniej mamy gwarancję, że kandydat na dziennikarza musiał zapoznać się z prawem prasowym i prawem autorskim, sięgnąć po książki z historii prasy, czy zainteresować się rynkiem medialnym. To moja propozycja, będę tutaj wrzucał kolejne. Zgadzajcie sie z nimi, polemizujcie ze mną, przedstawiajcie inne. Razem możemy coś zmienić! Do czego Wszystkich zachęcam, życząć szczęśliwego Nowego Roku!
            • pressforum nie jest lekko 01.01.06, 18:25
              Z jednej strony racja Mafik, a z drugiej - stoje na stanowisku, że każdy ma
              prawo korzystac z wolnosci slowa. Egzamin z rozmaitych dziedzin medialnych i
              spoleczno-politycznych, czemu nie, ale czy grupa sasiadów ze wsi Wólka Mała nie
              będzie miała prawa założyc gazetki gminnej, jesli na takie egzaminy się nie
              wybiorą? Albo grupa znajomków z dzielnicy, która postanowi pisac raz w tygodniu,
              czy raz miesiacu periodyk o wydarzeniach w dzielnicy?
              Moze egzaminy zwiazkowe (bo nie korporacyjne jednak). Brzmi jak absurd, ale
              jesli chcesz byc w danym zwiazku, to sie przeegzaminuj. Z drugiej strony
              dziennikarstwo to takze warsztat i zaden egzamin wstepny tu nic nie da. Moze
              organizowanie i odbywanie szkolen w ramach zwiazku? Sam nie wiem, ale
              skomplikowane to wszystko.
              • Gość: ed Re: nie jest lekko IP: *.acn.waw.pl 01.01.06, 19:13
                Moim zdaniem pomysł Mafika jest niezły. Obciąłbym być może wiedzę na temat
                rynku medialnego (jeśli ktoś jest w tej dziedzinie ciemniakiem, to jego
                problem), ale egzamin z prawa prasowego uważam za świetny pomysł. Związek
                mógłby organizować kursy przygotowujące do sprawdzianu. Znajomość prawa
                prasowego nikomu jeszcze w tym zawodzie nie zaszkodziła;)
                Przydałoby się też ewentualnie sprawdzenie, czy kandydat do związku umie
                posługiwać się poprawnie językiem polskim. Nieznajomość rynku medialnego nie
                kompromituje dziennikarzy w opinii publicznej tak bardzo, jak koszmarne błędy,
                z których niestety wielu żurnalistów od dawna słynie. Obawiam się jednak, że
                sporo absolwentów dziennikarstwa mogłoby taki egzamin oblać;)

                • Gość: Kir Re: nie jest lekko IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 02.01.06, 13:06
                  Brakuje jednego podstawowego przedmiotu "Logiki praktycznej" tak ja jak jest to
                  np w przypadku prawników.
                  Pozdrawiam
                  Kir
                  • Gość: librero Re: nie jest lekko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 19:38
                    niezuplenie. na UW byla, choc tylko przez semestr
                    • Gość: Kir Re: nie jest lekko IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 02.01.06, 20:57
                      I dobrze
                      Pozdrawiam
                      Kir
                • mrlusiek media w całości są zbyt upolitycznione 02.01.06, 21:33
                  dobrze bo cząstka was kocha, źle bo tyle samo nienawidzi a ten cały wysiłek aby
                  się znaleść po liczniejszej stronie
                  • Gość: Kir Re: media w całości są zbyt upolitycznione IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 02.01.06, 22:47
                    mrlusiek napisał:

                    > dobrze bo cząstka was kocha, źle bo tyle samo nienawidzi a ten cały wysiłek aby
                    > się znaleść po liczniejszej stronie
                    Słuszna uwaga.Dlatego tak mało o mediach prezezentujących określoną linię
                    polityczną.Nawet o Naszym DZienniku cicho,GP itp.Głośno o RM ale to raczej ze
                    względu na mieszanie wiary w sprawy polityczne i utożsamianie go z KK.Media
                    powinny być bezstronne a dziennikarze prezentować swoje sympatie i poglądy
                    polityczne poszczególnych opcji politycznych w prywatnych rozmowach a nie na
                    wizji czy łamach prasy.Jeżeli już to powinna być rzetelna i obiektywna ocena a
                    nie przyprowadzanie do studia czy przeprowadzanie wywiadów lub prezentowanie
                    stanowiska tylko tych osób ,które wiadomo już z góry,że potwierdzą moje poglądy
                    i partii której kibicuję.To drżąźni,wystarczą mi kłócące się elyty.
                    Ludzie nie są idiotami a to co powie dziennikarz nie jest święte.
                    Tylko kiedy to zrozumieją.
                    Pozdrawiam
                    Kir
                    • Gość: Kir Re: media w całości są zbyt upolitycznione IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 03.01.06, 10:12
                      Aby nie być gołosłownym to takim typowym przykładem były komentarze na TVN24
                      w czasie relacji z prac KŚ ds Rywina.Była część prawników krytykujących pracę
                      komisji ale żaden nie znalazł się w studio.Jednym z nich był dawny Rzecznik Praw
                      Obywatelskich nieżyjący już niestety prof Zieliński.
                      Zauważmy, że już zupełnie inaczej wyglądały komentarze jeżeli chodzi o KŚ ds
                      Orlenu,Nawet dr Kochanowski zmienił swoją postawę.Jeżeli coś komentuję to w
                      stosunku do tego co obowiązuje: w tym przypadku zasad prawa demokratycznego
                      państwa prawa.Dlatego,że służy to wszystkim obywatelom i spełnia rolę quasi
                      edukacyjną.
                      Tak, że słusznie Wiesio podniosłeś stopień tego elementu.Czytający (jeżeli post
                      nie zostanie usunięty) niech się nad tym też zastanowią.
                      Pozdrawiam
                      Kir
    • kardiolog Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza 03.01.06, 13:44
      Zaden dziennikarz nie napisze ile zarabia sie w poszczegolnych wydawnictwach.
      Wszyscy jednak wiedza, ze najgorzej i najmarniej placi GW.

      kardiolog
      • Gość: ula Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza IP: *.kolonianet.pl 03.01.06, 16:14
        Oj, dzieci, dzieci, co za dyskusja amatorów. Prezesi oddziałów się trzęsą, że z
        dnia na dzień zostaną odwołani, po chamsku, bez słowa. Naczelni się trzęsą, że
        z dnia na dzień zostaną odwołani, po chamsku, bez słowa.Główne szefostwo się
        trzęsie, że przyniesie właścicielowi w zębach za mało pieniedzy,więc drze,
        gdzie się da, zabiera ostatnie grosze, tnie wierszówkę , ryczałty,
        pensje,limity na telefony. Gdzie tu miejsce na problemy szeregowych
        dziennikarzy.Jaki związek? Kto ma go zakładać? Przelećcie się po redakcjach i
        zobaczcie, kto tam pracuje. Paru spanikowanych, czy uda im się dotrwać do
        emerytury, dinozaurów, którzy jeszcze coś słyszeli o zbieraniu materiałów,
        adiustacji i innych takich głupotach i zastępy gó..arzy bez doświadczenia.Znam
        sprawę od podszewki.Służę milionem przykładów o amatorach prezesach, amatorach
        naczelnych, kretynach spod ciemnej gwiazdy, porąbanych psycholach.Od 1989 r
        przeżyłam z ośmiu naczelnych i czterech prezesów, z których żaden nie był
        zawodowcem i najszczęsliwszy dzień w moim życiu to był pierwszy dzień
        emerytury.Zysk, zysk i jeszcze raz zysk. Za to są rozliczani prezesi, kto
        myśli, że jest inaczej, to nie wie, o co biega w tym bałaganie.
        • Gość: Kir [...] IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 03.01.06, 16:59
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • curtiz Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza 03.01.06, 22:15
          To też prawda, ulu. Strach i panika od góry do samego dołu to też spory problem
          tego zawodu. Szczególnie, że szefem często zostają ludzie, którzy się do tego
          nie nadają.
          Czemu nikt się nie zastanawia, że w różnych krajach są możliwe strajki
          dziennikarzy, a tutaj, poza przypadkiem, gdy już redakcja nikomu nie płaci -
          nie?
      • Gość: iś Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza IP: *.kolonianet.pl 03.01.06, 19:33
        A co to za sformułowanie "wszyscy wiedzą..."?Ja wiem ile się zarabia w Agorze,
        Polskapresse i Orkli, nie mówiąc o powiatowych gazetkach. Wiem, ile się zarabia
        w Fakcie i SE. Mniej więcej, ale z pewnych żródeł, bo od dziennikarzy,a i w
        swój portfel zaglądam.Dlaczego takie głupoty piszesz? A może to miało być do
        śmiechu? Nie mogę się połapać, kto tu fachura, a kto z nudów klepie w
        klawiaturę.
    • Gość: eurofanatik Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.01.06, 00:38
      "Zmorą polskiego dziennikarstwa jest możliwość
      zatrudniania tzw. współpracowników, oznacza to tyle, że wydawca w majestacie
      prawa ma pracownika (któremu płaci tylko za produkty), ale tak naprawdę nie
      musi za niego płacić ZUS-u i kilku innych składek."

      Wybacz ale to o czym piszesz brzmi jak powszechnie spotykane na zachodzie
      zjawisko "freelancing" gdzie dziennikarzowi placi sie za produkt wlasnie bez
      zatrudniania go na stale. I bardzo dobrze, ze tak jest bo dzieki temu wielu
      ludzi moze zarobic piszac, a przy tym zdobyc cenne doswiadczenie. W ogole z
      Twojego postu wynika, ze chcialbys aby swiat dziennikarstwa byl wyjety z praktyk
      wolnego rynku i objety jakims parasolem ochronnym. Niech dziennikarze walcza o
      swoje, ale musza tez rozumiec, ze rynek prasowy nie jest przede wszystkim dla
      nich ale dla czytelnika.
      • pressforum Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza 04.01.06, 01:08
        sprobuj zarabiac w Polsce jako freelancer i porownaj te zarobki z kasa
        zachodnia. wypada nie dosc, ze blado, to bardzo blado. u nas mozna freelnacowac,
        ajak ma sie jedna stale pewne zrodlo i kilka innych dodatkowych, czyli kilka
        gazet od czasu do czasi jedno stale zlecenie. zauwazylem, ze w redakcjach nie ma
        czasu na robienie powaznych dluzszych terkstow interwencyjnych, czy sledczych,
        czy reporterki, tylko jest masowa produkcja. nie uogolniam, ale to dotycz
        wiekszosci z nas. zatem jak w tym moglby sie odnalezc freelancer? freelancowac
        mozna tylko dla kolorowek, bo one jakos w miare dobrze placa
        • pressforum hi hi 04.01.06, 08:00
          Ale literowek nawaliłem hi hi. Chyba bylem zmęczony :)
          • mafik Freelancing 04.01.06, 08:55
            freelancing a współpraca to dwie zupełnie różne sprawy. Mogę sypnąć Ci
            przykładami ludzi, którzy pracują jak etatowcy (siedząc w redakcji po 10 i
            więcej godzin dziennie - pisząc siedząc, mam na myśli, że pracują również w
            terenie), tymczasem nie mają umowy, nie mają ubezpieczenia, a i kasa marna.
            Freelancing to też w naszym kraju bieda z nędzą. Porównywanie więc polskiej
            współpracy do zachodniego freelancingu, ma się jak pięść do nosa.
            • Gość: ed Kapitalizm z polskich madiach IP: *.acn.waw.pl 04.01.06, 10:11
              Najlepsze jest to, że polscy medialni kapitaliści (dawniej często marksiści)
              nie zdają sobie sprawy z jednej podstawowej rzeczy: źle opłacany pracownik na
              dłuższą metę dobrego produktu nie wytworzy. Wiedać to doskonale w zawodzie
              nauczyciela. Jest trochę tzw. pedagogów z powołania (liczba stała w każdych
              okolicznościach, powiedzmy że 2% ogólu zatrudnionych), którzy robić to będą
              uczyć będą za każde pieniądze, bo lubią. Reszta to ludzie przypadkowi - trafili
              do zawodu na zasadzie selekcji negatywnej. Podobnie od jakiegoś czasu dzieje
              się w dziennikarstwie. Jedyna różnica, psychologicznie istotna - dziennikarstwo
              oferuje możliwość zrobienia tzw. kariery. Kariera ta polega na tym, że będzie
              się zarabiało nie 600, a 6000 złotych. A niektórzy zarabiają jeszcze więcej (i
              tutaj rednacz roztacza przed dziennikarskim narybkiem wizję luksusu, w jakiej
              żyje Tomasz Lis;) Sądzę, że coraz mniej młodych ludzi będzie się na takie
              bredzenie nabierać i coś w końcu się zmieni. Momentem przełomowym będzie masowe
              przechodzenie dziennikarzy do szkolnictwa (w końcu kasa często lepsza,
              szczególnie poza Warszawą;).
              • Gość: ed Re: Kapitalizm z polskich mediach IP: *.acn.waw.pl 04.01.06, 10:12
                te literówki, ech...
                :)
              • Gość: Kir A chciałbym to zobaczyć IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 04.01.06, 22:41
                Gość portalu: ed napisał(a):
                Momentem przełomowym będzie masowe
                >
                > przechodzenie dziennikarzy do szkolnictwa (w końcu kasa często lepsza,
                > szczególnie poza Warszawą;).
                Poazdrawiam
                Kir
    • Gość: admin www.rury.net Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 22:34
      --------------------------------------------------------------------------------
      Najmarniej placi GW.
      • Gość: martyna001 Re: Kondycja polskich mediów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.06, 19:36
        świetnie, że taki temat wyszedł. Parę uwag.

        Pisałam kiedyś na forum Media o freelancerach i chetnie powtórzę. Na Zachodzie
        freelancer wysyła jednocześnie tekst i fakturę, a następnie dostaje przyzwoite
        pieniądze. Wiem o tym z pierwszej ręki, niedawno miałam swój "unijny debiut";)
        Aż przyjemnie, kiedy wydawca sam się do mnie zgłosił z propozycją druku, a
        nastepnie nagabywał o jak najszybsze wysłanie rachunku, bo chce wpłacić kasę.

        W Polsce, niestety, też jestem freelancerem. Albo inaczej - tak się
        przedstawiam zachodnim znajomym. Nie tłumaczę im, że tak naprawdę współpracuję
        (bez etatu) z jedną z gazet lokalnych i za śmiesznie niską wierszówkę wyrabiam
        dzień pracy etetowca. Jak to wygląda, wszyscy wiemy: przychodzę do pracy nieraz
        na 10 godzin dziennie (ostatnio do nocy robiłam korektę, w przerwach pracując
        nad własnym tekstem), obsługuję imprezy, przygotowuję się do wywiadów i
        reportaży (bo w głowie mi się nie mieści, aby - jak kiedyś sugerował redaktor -
        przeprowadzić krótki wywiad z autorem książki, nie czytając jej uprzednio).
        Moja pierwsza wierszówka w tej gazecie wyniosła 60 zł. No comments.

        O etat zamierzam zapytać w nadchodzącym tygodniu, ale bez przekonania, bo zdaję
        sobie sprawę, że nawet jeśli łaskawie dadzą mi 1/2 zatrudnienia, to za marne
        pieniądze będę uwiązana przez 24 godziny i 7 dni w tygodniu, a tego bym nie
        chciała. Robię doktorat i wolałabym jednak dysponować swoim czasem. BTW, wolę
        nie myśleć o perspektywach w życiu zawodowym, kiedy zechcę mieć dziecko.

        Co mnie trzyma na takim stanowisku pracy i każe jednak cieszyć się z coraz to
        nowych zleceń? Tylko miłość. Ona też każe mi przygotowywać się do pracy i
        zachowywać standardy w gazecie, w której - wybaczcie skrajnie subiektywną
        opinię - pracuje bardzo mało osób na poziomie zapewniającym mi inteligentną
        wymianę poglądów. Ale moja miłość w tym wypadku nie jest ślepa i zdaje sobię
        sprawę z chorej sytuacji w mediach.

        Na początek wybijmy sobie z głowy to gadanie, że dziennikarz to misja.
        Większosć z nas nie zmieni świata (i chwała Panu w niektórych wypadkach!).
        Dziennikarz to przede wszystkim rzemiosło, do którego trzeba być dobrze
        przygotowanym. Nie twierdzę, że tylko studia dziennikarskie - sama ich nie
        skończyłam - ale podoba mi się pomysł z egzaminem czeladniczym. Może wtedy nie
        trafialiby do gazet ludzie, którzy nie potrafią wypowiedzieć się po polsku (a
        kiedy poprawiam niektóre teksty znajomych z redakcji, słabo mi się robi).
        Musieliby mieć też ogólną orientację w świecie, wykazać się logiką (tak tak) i
        znać prawo prasowe. I niech to będą państwowe egzaminy, a nie egzaminy kończące
        podyplomowe płatne studia dziennikarskie, które z reguły zdają wszyscy.

        A potem ci dobrze przygotowani ludzie powinni mieć zapewnione przyzwoite
        warunki pracy, bo dziennikarstwo to nie żadna misja, ale przede wszystkim
        sposób zarabiania na życie. Nie rozumiem, dlaczego w każdym innym zawodzie
        człowiek unika nieuczciwych miejsc pracy, a w dziennikarstwie daje się
        wykorzystywać w najgorszy z mozliwych sposób. Czy to też z miłości? A może
        dlatego, że wszyscy wiemy, ile nowych osób czeka na nasze miejsce w gazecie i
        jak łatwo wypaść z obiegu? Wierzę tylko, że taka desperacja wynika z
        przywiązania do zawodu, a nie z chęci prostego zaistnienia w mediach, bo to
        takie cool.

        Jeśli pracodawcy są nieuczciwi, to pozostaje rola związków zawodowych, czy izb
        dzienniakrskich, jak zwał, tak zwał. Ktoś słusznie tu zauważył, że jeśli chodzi
        o warunki pracy, cofnęliśmy się do XIX wieku. Ludzie, nie dajmy sobie wmawiać,
        że rangę dziennikarza wyznacza godzina, do której zostaje on w redakcji.

        I wreszcie, kiedy przyzwoite warunki pracy dałyby nam w końcu bezpieczeństwo i
        spokój, może znalazłby sie czas na rzetelne przygotowywanie artykułów i
        dokształcanie się. Bo misja, nie misja, trzeba zachowywać przede wszyskim
        standardy własnej pracy.

        Że naiwne? Myslę, że raczej normalne. Jeśli ktoś zakładałby dziennikarskie
        związki zawodowe, proszę o maila na adres gazetowy.
        • Gość: ed Dlaczego ludzie w redakcjach stopniowo idiocieją? IP: *.acn.waw.pl 08.01.06, 21:30
          Właśnie dlatego:

          Gość portalu: martyna001 napisała:
          > o warunki pracy, cofnęliśmy się do XIX wieku. Ludzie, nie dajmy sobie
          wmawiać,
          > że rangę dziennikarza wyznacza godzina, do której zostaje on w redakcji.
          >
          > I wreszcie, kiedy przyzwoite warunki pracy dałyby nam w końcu bezpieczeństwo
          i
          > spokój, może znalazłby sie czas na rzetelne przygotowywanie artykułów i
          > dokształcanie się. Bo misja, nie misja, trzeba zachowywać przede wszyskim
          > standardy własnej pracy.

          Nic dodać, nic ująć. Kilka lat pracy w gazecie codziennej i człowiek chamieje
          do reszty;)
        • mafik Re: Kondycja polskich mediów 10.01.06, 08:07
          Martyno, uprzejmie proszę o podanie adresu mail lub przesłanie maila na
          mafik@gazeta.pl
    • Gość: kilkazdań Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza IP: *.e-wro.net.pl 15.01.06, 23:32
      Cóż, wątek trochę umiera.
      A ja mam ciekawe zagadnienie do dyskusji o polskich mediach. Takie zjawisko -
      tworzenie i powtarzanie przez nie urban legends. Nie wiem czy pamiętacie
      historię z rzekomo nadanymi przez policjantów na poczcie fałszywymi banknotami,
      które miały służyć jako dowód. Wymyśloną historię redaktor zasłyszał, dał do
      gazety, a ludzie do dziś wierzą.
      Ale takich powielanych bezkrytycznie przez media urban legends jest więcej.
      Zobaczcie np. tutaj (pamiętam ten tekst, bodajże czołówkę w Fakcie):
      www.atrapa.net/chains/press9.htm - szczególnie polecam dół strony.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=29379706
      • Gość: Kir Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 15.01.06, 23:49
        Pytanie-w jakim sensie są one jeszcz polskie skoro coraz więcej tytułów
        przejmowana jest przez zachodnie koncerny i te trzymają się na rynku medialnym
        całkiem nieźle w przeciwieństwie do typowo polskich.Ile tytułów jest własnością
        polskich właśćicieli?
        • pressforum Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza 16.01.06, 12:51
          w sensie języka, w jakim są pisane i czytane na przykład. w sensie takim
          mianowicie, że kolportowane są w Polsce. w sensie takim też, że dotyczą spraw
          polskich i lokalnych oprócz poruszania spraw światowych.
          • Gość: Kir Re: Kondycja polskich mediów - moja analiza IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 16.01.06, 12:58
            Czyli coś podobnego jak PRL
            • Gość: Kir Uzupełnienie o koncernach z linkiem IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 16.01.06, 14:11
              Po tym jak zachodnie koncerny przywłaszczyły sobie media wschodnioniemieckie (są
              dla nich kopalniami złota), zaczęły też nabywać coraz więcej pism w Polsce,
              Czechach i na Węgrzech; z tą konsekwencją, że w tamtych społeczeństwach zabrakło
              mediów, w których by można było toczyć debatę na temat protestów - albo które
              wręcz stanowiłyby dla nich forum - związanych z wstąpieniem do NATO oraz wobec
              innych przełomowych dla ich krajów decyzji.
              i link


              www.bezcenzury.net/index2.htm
              Pozdrawiam
              Kir
              • Gość: Kir Cholera to miał być ten link IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 16.01.06, 15:11
                www.bezcenzury.net/index2.htm
                poprzedni był do całej gazety
                mea culpa
                pozdrawiam
                Kir
                • Gość: Kir A niech to diabli art, "Nadużycia czwartej władzy" IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 16.01.06, 15:20
                  • mafik Re: A niech to diabli art, "Nadużycia czwartej wł 12.03.06, 18:12
                    Zachęcam na powrót do dyskusji o polskich mediach.
                    • Gość: cytat Re: A niech to diabli art, "Nadużycia czwartej wł IP: *.e-wro.net.pl 09.04.06, 12:17
                      cytat z Marka Piwowskiego:
                      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3268519.html
                      "Tu - jako pracownik mediów - biję się w piersi: zarzucamy często środowiskom
                      lekarzy, prawników, polityków "źle pojętą solidarność zawodową". Ale sami
                      solidarnie protestujemy przeciw karaniu za przestępstwa popełniane w mediach.
                      Kiedy skazywano dziennikarza z Polic, nazwano to "zamachem na wolność słowa" i
                      urządzono widowisko, w którym dziennikarze zamykali się w klatce przed Sejmem,
                      zamiast przedstawić meritum, czyli dowody na niewinność lub winę skazanego. A
                      jaka była prawda - tę najważniejszą informację zignorowano. Media go broniły
                      tylko dlatego, że przestępstwo popełniono w mediach. Domagając się enklawy
                      bezkarności na swoim terytorium, dziennikarze zdradzają ideał, który głoszą."
                      • Gość: recenzentka Re:My, szewce bez butków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 14:54
                        Z ust mi wyjąłeś - o tym samym smarowałam kiedyś na forum Wirtualne Media.
                        Nowszy przykład to "felieton" (chyba tylko z nazwy) Pani Gretkowskiej w
                        Sukcesie, gdzie obrońców kompletnego braku warsztatu dziennikarskiego pod
                        hasłem walki o wolność słowa niemal natychmiast namnożyło się bez liku. Zgadzam
                        się z wieloma z WAS, zwłaszcza z mafikiem i Martyną. O własnej sytuacji wolnego
                        strzelca mogłabym dołożyć jeszcze smutniej, ale po co? Ważne, że prezes
                        wydajacy robioną przeze mnie jednoosobowo gazetkę w rok zarobił na samochód, a
                        ja z trudem na własny ZUS. Kiedy odkryłam kanty nawet na zwrotach za
                        przejechane przeze mnie kilometry (bo kolportaż też do mnie należał, szef tylko
                        się zdziwił buntem i rezygnacją jelenia). Do jednego ze związków zawodowych
                        koleżanka wpisała mnie zaocznie, jako duszyczkę głosującą na jej wybór do
                        jakiejś kierowniczej funkcji... Wystarczy? Pozdrawiam, r.
                        • silentia12 Do recenzentki 09.04.06, 15:30
                          Ale świadomość bylejakości tego tekstu nie stoi w opozycji do sprzeciwu wobec
                          ingerencji, jakie nastąpiły, nie uważasz?
                          • Gość: recenzentka Re: Do recenzentki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.06, 19:23
                            Najpierw zbłaźniła się Autorka, później redakcja z korektą i naczelną włącznie,
                            puszczając pełne byków dzieło zamiast sprostowania z przeprosinami za
                            poprzednie błędy, a na końcu wydawca, nakazujący wycinanki, jak w przedszkolu.
                            Jego intencje też chyba dalekie były od merytoryczno-ideologicznych; podobno
                            prowadzi sporo interesów ze skarbem państwa, więc nie chciał, żeby jeden
                            interes typu gazetka zepsuł mu inny. Drobny wypadek przy pracy "byznesu", więc
                            całośc nie jest godna sprzeciwu, tylko śmiechu. Do likwidacji i ośmieszania
                            pozorów tego typu "kombatanctwa", do którego aspiruje już kto może,
                            rzeczywiście jakieś "ciało" by się zdało. Żadnych reakcji związków ani
                            stowarzyszeń nie zauważyłam, a Wy?
                            • silentia12 Re: Do recenzentki 09.04.06, 20:59
                              Gość portalu: recenzentka napisał(a):

                              > Drobny wypadek przy pracy "byznesu", więc całośc nie jest godna sprzeciwu, tylko
                              > śmiechu.

                              Halo, witamy na planecie Ziemia. Może nie zauważyłaś, ale reakcja tego pożal się
                              Boże wydawcy spowodowana została listem z Kancelarii Prezydenta RP. I nie było
                              to pismo z pozdrowieniami.
                              • Gość: recenzentka Re: Do recenzentki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.06, 01:25
                                Sorki, czasami skracam być może za bardzo (pozostałość z newsów). Oczywiście,
                                że zauważyłam, dlatego napisałam, że sprostowanie i przeprosiny jednak się
                                należały, bo oprócz kancelaryjnych opinii, które można włożyć między: "jedna
                                pani drugiej pani", wytknięto błędy, które do malutkich nie należały. Władzę
                                (tą czy inną) można lubić lub nie, ale "dowalanie" po przodkach równoczesne z
                                ich przedwczesnym uśmiercaniem z czystego lenistwa to dla mnie nic innego, jak
                                naśladownictwo twórczości p. Kurskiego (o dziadku z Wermahtu). Jak tak dalej
                                pójdzie, dziennikarze będą już tylko mogli (cyt.)"kopać w mule" dna, które
                                osiągnęli.
                                PS. Gdyby to jeszcze bylo wątpliwe, jestem apolityczna - w wolnym tłumaczeniu
                                chyba wyjdzie dinozaur :))).
                    • silentia12 Re: A niech to diabli art, "Nadużycia czwartej wł 09.04.06, 15:31
                      Zaproś ludzi na swoje forum, bo na razie jest puste :(
Pełna wersja