Gość: Kir
IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl
13.04.06, 11:25
Wirtualne Media
Prasa / Bauer
"Życie na gorąco" zapłaci za pisanie kłamstw
12.04.2006
Wydawca tygodnika "Życie na gorąco" ma przeprosić znanego sportowca Mateusza
Kusznierewicza i jego żonę Agnieszkę oraz zapłacić im łącznie 65 tys. zł za
podanie w 2002 r. nieprawdziwej informacji, że rzekomo oczekują dziecka i
wkroczenie w ich prywatność - orzekł Sąd Najwyższy.
Chodzi o publikację ze stycznia 2002 r., gdy tygodnik zamieścił na okładce
zdjęcie Kusznierewicza i Agnieszki Guzy, opatrując je tytułem "Ślub już
wkrótce". Wewnątrz pisma donoszono, że sportowiec spodziewa się dziecka i że
żyje ze swą dziewczyną w konkubinacie (obecnie są małżeństwem). Publikacja
posłużyła do reklamy pisma w telewizji - jak wyliczono, spoty reklamowe
publikowano przez tydzień 14 razy w różnych kanałach tv.
Sportowiec ze swą ówczesną narzeczoną, która jest zarazem jego menedżerem,
pozwali pismo i wydawcę za bezprawne naruszenie ich prywatności i podanie
nieprawdziwej informacji o rzekomej ciąży. W pozwie argumentowano, że "prasowa
ciąża" przysporzyła im przykrości wśród znajomych, którzy dając wiarę
rewelacjom tygodnika komentowali całą sprawę w sposób niepochlebny dla pary.
W I instancji Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał rację powodom i nakazał
tygodnikowi czterokrotnie zamieścić przeprosiny w TVP1 oraz wpłacić po 75 tys.
zł zadośćuczynienia Mateuszowi Kusznierewiczowi i jego obecnej żonie,
Agnieszce. II instancja obniżyła wyrok nakazując wydawcy tygodnika wypłacenie
15 tys. zł Agnieszce i 10 tys. zł Mateuszowi Kusznierewiczowi oraz
przeproszenie ich w telewizji raz, a nie cztery razy.
Kasację od tego orzeczenia złożył pełnomocnik Kusznierewiczów, mec. Maciej
Ślusarek. We wtorek przekonywał Sąd Najwyższy, że zadośćuczynienie powinno być
dla wydawcy sumą, która w przyszłości wpłynie na jego decyzje dotyczące
naruszania dóbr innych osób, w przeciwnym razie rządzące się zasadami
komercyjnymi media nie odczują dolegliwości tego zadośćuczynienia. Dodał, że
na samą reklamę numeru z artykułem o Kusznierewiczu wydawca "Życia na gorąco"
wydał co najmniej 350 tys zł.
10-20 tysięcy może kosztować jedno kompromitujące kogoś znanego zdjęcie
paparazziego - mówił mec. Ślusarek twierdząc, że zasądzone sumy powinny
skłaniać kolorowe pisma do zaprzestania tej praktyki i szukania innych metod
zwiększania poczytności ich tytułów prasowych.
Reprezentujący pozwany tygodnik mec. Andrzej Zaleski podkreślał natomiast
"edukacyjną rolę mediów". Jako przykład podał właśnie osobę Kusznierewicza -
znanego żeglarza i medalisty olimpijskiego, który, jak mówił adwokat, powinien
stanowić wzór do naśladowania dla innych, także młodych ludzi. Tymczasem on
sam odsłonił przed prasą swoje prywatne życie, opowiadał o tym, jak żyje w
konkubinacie. Tygodnik stawiał więc pytania: czy nie czas na ślub, czy dziecko
nie jest w drodze? - mówił mec. Zalewski.
Już po rozprawie mec. Ślusarek mówił dziennikarzom, że Kusznierewiczowie po, a
nie przed publikacją w "Życiu na gorąco", rozmawiali z prasą o swoim wspólnym
mieszkaniu.
Sąd Najwyższy potwierdził, że tygodnik naruszył prawo do prywatności tej pary
i przekroczył prawo, pisząc nieprawdę o ciąży. Uznał, że zadośćuczynienie
powinno wynosić 35 tys. zł dla Agnieszki i 30 tys. zł dla Mateusza
Kusznierewicza, a przeprosiny powinny być czterokrotne, tak jak uznał to sąd w
I instancji.
Sędzia Marek Sychowicz podkreślił w ustnym uzasadnieniu wyroku, że zasądzone w
niższej instancji kwoty 10 i 15 tys. zł zadośćuczynienia w warunkach
komercyjnie funkcjonującej prasy żyjącej z reklam, było nieadekwatne do
dzisiejszej rzeczywistości - stąd podniesienie tej kwoty.
autor artykułu: masz-pap
Pozdrawiam
Kir