Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa

    • Gość: zdziwiony w każdej szkole jest ksiądz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.06, 11:22
      i to zapewne jest przyczyną demoralizacji. Już Krasicki w Monachomachii
      opisywał wybryki braciszków zakonnych. Miałem szczęście kończyć szkołę jeszcze
      przed inwazją kleru i dobrze pamiętam, że wtedy do takich rzeczy nie dochodziło.
    • asiunia311 Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa 18.12.06, 11:32
      Litości, nauczyciel dostaje jałmużnę?? Za tą śmieszną ilość godzin, którą
      przepracowuje?? Za płatne wakacje, ferie i inne dni wolne, o których zwykły
      pracownik może jedynie pomarzyć??? Troche obiektywizmu by się przydało tym
      niektórym "przepracowanym" nauczycielom, a niegardłowanie, jak to im jest źle...
      • Gość: adaś Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.06, 11:36
        to zostań nauczycielką!
        będziesz miała płatne, ferie, wakacji i dni wolne
        18 godzin pracy w tygodniu i gwarancję zatrudnienia!
        co stoi ci na przeszkodzie??
        może brak studiów?
        a jesli sama nie chesz(nie możesz) zostać nauczycielem to namów swoje dzieci by
        nimi zostały, będą miały tak fajnie....
        • Gość: jolka Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.gdynia.mm.pl 18.12.06, 11:45
          Oczywiście wymienieni w artykule nauczyciele nie powinni pracować. Szkoda
          tylko, że jakoś nie pisze się o tych, którzy robią to dobrze. Zresztą, w tym
          nie byłoby sensacji:-)
          • asiunia311 Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa 18.12.06, 11:52
            Oczywiście, że masz rację - znam kilku wspaniałych nauczycieli i wykładowców.
            To naprawdę ludzie uczący z przekonaniem i z powołaniem. I jakoś nie narzekają
            na straszne zarobki. Szkoda, że takim ludziom się nie poświęca więcej uwagi,
            ale cóż, takie wiadomości nie sprzedają się już tak dobrze.
        • asiunia311 Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa 18.12.06, 11:48
          Skąd wiesz, że nim nie jestem? Napisałam o tym gdziekolwiek? Tak się składa, że
          z moim wykształceniem mogłabym w każdej chwili uczyć. Napisałam tylko, że
          niektórzy "biedni" nauczyciele lamentują, jak im jest źle, kompletnie nie
          doceniając, że są jedną z najbardziej uprzywilejowanych grup zawodowych. Zwykły
          pracownik pracuje min. 40 godzin w tygodniu. Widzisz subtelną róznicę?
          • Gość: adaś Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.06, 12:08
            Mam wykształcenie techniczne(2 euczelnie).
            Kilku moich kolegów poszło na filofgię.
            Jeden ma powazne problemy z głosem, zachwycił się zarobkami i jako lektor
            pracował po 10 godzin dziennie(60 godzin na tydzien) i dziś ledwo mówi.
            Głos "załatwił" sobie w 2 lata.
            Zona moja to nauczycielka/lektor.
            Kupiła sobie mieszkaniw w Warszawie po 4 latach pracy. Swego czasu zarabiała
            5tys/m-c. Te 4 lata pracy po 45-50 godzin na tydzień czuje do dziś w kwojej krtani.
            Dziś pracuje znacznie mniej (dba o swoje zdrowie).
            Popracuj 40 godzin tygodniowo głosem a potem się wypowiadaj.
            Wiesz jak jest najczestsza choraoba zawodowa nauczycieli? (kłopoty z głosem)
            A wiesz jak odpoczywają oni na przerwach? (załatwianie spraw uczniów bo są
            wychowawcami albo dyżur na korytarzu gdzie jest ok. 100dB).
            Ale oczywiście każdy wie lepiej.
            Nauczyciel ma pracować 40 godzin na tydzień, przez 40 lat!
            Swojej zonie zaproponowałem by przestała nauczać (stać mnie na jej utrzymywanie,
            zarabiam całkiem nieźle, nawet dobrze).
            Nie chce, chce pracować bo lubi swoją pracę.
            Koleżanki(byłe lektorki i nauczcielki) proponują jej że załatwią jej świetnie
            płatną pracę (np. w banku, jakimś ministerstwie tam gdzie teraz pracują) ale ona
            woli pracować za te 1400zł/m-c w szkole.
            Czasem tylko mi w domu popłacze w ramię jak jej taka k...a jak ty powie jaką to
            ma lekką i fajną pracę i że jest darmozjadem i powinna zapie..ć za te
            pieniądze 40 godzin tygodniowo.
            • asiunia311 Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa 18.12.06, 12:20
              Skarbuś, Twoje wywody nie robia na mnie żadnego wrażenia. Powód? Twoje
              obraźliwe słowa na końcu postu. Może i jesteś wykształcony, ale słoma i zwykłe
              chamstwo wyłazi Ci z butów. Napisałam kilka prostych słów, a Ty zadziałałeś na
              zasadzie "uderz w stół, a nożyce się odezwą". Choroby zawodowe zdarzają się w
              każdym zawodzie, więc nie widzę szczególnego powodu, żeby z tej przyczyny jakąś
              atencja otaczać miernych nauczycieli. Popracuj może 10 godzin z jedną 15-
              minutową przerwą, za 1000 zł miesięcznie, to wtedy się wypowiadaj. A może
              wzbogać swój ubożuchny słownik, bo inwektywy w stylu "k...a" jakoś dziwnie nie
              pasuja do dobrze wykształconego ponoć pana nauczyciela. Śmiechu warte.
              • Gość: adaś Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.06, 12:53
                Nauczycielem nie jestem, i nigdy nie byłem.

                A cięzką pracę znam dobrze.
                To, że dziś firma płaci mi za podróżowanie po świecie, mam dość lekką pracę i na
                dodatek SAM decyduję kiedy i ile chcę pracować(może to być 2-3 miesiące w roku
                jak i 12 miesięcy), troszkę co prawda pracę mam stresującą(ale zawały w moim
                zawodzie nie zdarzają się, jeśli już to tylko wypadki i prawie wyłącznie
                śmiertelne) nie oznacza jednak że, naprawdę cięzkiej pracy nie znam.
                Nie zawsze robiłem to co teraz, zdarzało mi się harować fizycznie po 15 godzin
                na dobę, w temperaturze 35st.C i 90% wilgotności bez żadnych przerw. Gdzie
                omdlenia z przegrzania czy przemęczenia były na porządku dziennym.
                Zdarzyło mi się też pracowac cięzko przez miesiąc i usłyszeć potem, że g..o
                dostanę, mogę sobie iść do sądu jak chcę kasę.
                Zdarzyło mi się nawet spać pod mostem (dosłownie) i pić brudną wodę z jakieś
                zatęchłej studni.
                Nie gardzę żadnym człowiekiem który innych ludzi szanuje.
                Bo różnie w moim życiu było i różnie może jeszcze być.
                Nie brzydze się podejść do bezdomnego, zaproponować mu pomoc i podać mu rękę
                (niewaznie jak od niego smierdzi), bez kompleksów rozmawiam też z ludźmi dla
                których kilkadziesiąt mln dolarów "to drobne".

                Tak biedna jesteś? 1000zł za 10h i tylko 15min przerwy?
                Masz wykształcenie odpowiednie? Proszę bardzo, szkoły czekają.
                Jak to jest, że z zawiścią o nauczycielach wypowiadają się głownie ludzie
                zarabiający podobne co oni pieniądze?

                Swojego pochodzenia się nie wstydzę.
                Masz rację pochodze ze wsi.
                Wychowałem się w PGR-e.
                Dumny z tego powodu nie jestem, ale kompleksów też nie mam.
                • asiunia311 Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa 18.12.06, 13:06
                  Ty szanujesz innych ludzi??? Dziwne, z Twojej wypowiedzi bije bardzo dużo
                  agresji w stosunku do innych, którzy ośmielaja się mieć inne zdanie od Twojego.
                  Snujesz piekne wizje swojej dobroczynnosci, jednocześnie zakładając, że innych
                  na taki gest nie stać.
                  Ja na swoje zarobki nie narzekam, podawałam tylko przykłady ludzi, którzy tyle
                  zarabiają, a pracują o wiele ciężej od nauczycieli. Mam własną firmę,
                  zatrudniam kilku pracowników, których bardzo cenię, więc dobrze wiem, co to
                  znaczy zarabiać na siebie. Nikt mi nic nie dał w życiu za darmo. O moim
                  wykształceniu nie będę się tu rozpisywać, ponieważ wychodzę z założenia, że
                  zaświadczy lepiej o nim moja praca, aniżeli moje słowa. Za to irytują mnie
                  ludzie, którzy usiłują imputować mi słów, których nie wypowiedziałam. Niczego
                  nie zadzroszczę nauczycielom, stwierdziłam tylko powszechnie znane fakty. Ty za
                  to dorobiłeś sobie do tego całą filozofię.
                  Jeśli masz problemu z czytaniem ze zrozumieniem, to bardzo mi przykro. To cenna
                  umiejetność. Wtedy może dostrzegłbyś, że pisząc o Twojej kulturze osobistej,
                  nie miałam na myśli pochodzenia wiejskiego. Cóż, to zbyt duży trud chyba dla
                  Ciebie.
                  Dziękuję za dyskusję.

                  • Gość: rusalka Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.pekao.com.pl 18.12.06, 14:05
                    A czy ty masz dzieci? A planujesz mieć?
                    A chciałabyś żeby one były dobrze wykształcone przez dobrych, mądrych i
                    zadowolonych ze swojej pracy nauczycieli, czy może wolisz żeby trafiły do
                    obecnego gimnazjum, gdzie duża część nauczycieli znalazła się przypadkiem? Bo
                    nikt rozsądny mając inne mozliwości nie zgodzi się na pracę za 750zł.
                    Nie rozumiesz, że nauczyciel to ogromnie odpowiedzialne zadanie - ma nauczyć
                    Twoje dzieci myślenia, pokazać im świat. Ma pomóc rodzicom w wychowaniu tych
                    dzieci. Jest to ogromnie odpowiedzialne zadanie.
                    Nauczyciele POWINNI być lepiej opłacani, powinni być (obok lekarzy) opłacani
                    BARDZO DOBRZE. Tylko wtedy będziemy mieć lepszych nauczycieli, a dzięki temu
                    będziemy mieć lepiej wykształconą młodzież. A ta młodzież to mogą być także
                    Twoje dzieci.
                    Zastanów sie nad tym.
                  • Gość: adaś Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.06, 14:06
                    Ty znasz fakty?
                    Ja wśród znajomych i rodziny mam nauczycieli.
                    Widze choćby po żonie jak wygląda praca nauczyciela.
                    Bedąc uczniem nie zdawałem sobie sprawy jaka jest ciężka.
                    Sam wolałbym 40 godzin tygodniowo machać łopata niż 18 godzin tygodniowo "stać
                    przy tablicy" (jak ładnie to ktoś tu ujął) bo wiem ile dodatkowych godzin
                    dochodzi "do tych 18", jak już wspomniałem kiedyś nie wiedziałem ile to naprawdę
                    jest pracy.

                    Widzę też po żonie jak wygląda w czerwcu gdy rok szkolny się kończy a jak pod
                    koniec sierpnia.
                    Te wakacje i ferie których tak ludzie zazdroszczą nauczycielom są im naprawdę
                    potrzebne.
                    Notabene w czasie tego wolnego (ferie/wakacje) w szkołach odbywają się jakieś
                    Zebrania, Rady itp. (np. wakacje żona ma z reguły pomiędzy 7-10 lipca a 20-22
                    sierpnia).

                    W skrajnych przypadkach żona wychodzi do pracy o 7:00 a wraca o 21:00.
                    Bo najpierw ma lekcje, potem musi się przygotować do Rady, potem jest Rada
                    Pedagogiczna, potem czeka godzinę na wywiadówkę, wywiadówka kończy się 19:30,
                    zawsze o 19:31 przyjdzie ktoś spózniony (nauczyciel jak pies ma czekać i broń
                    Boże nie może odmówić przecież "swiętemu rodzicowi") i w efekcie wychodzi ze
                    szkoły o 20:15 (wchodzi o 7:45).

                    "Mamusie" które ządają od mojej żony(jest wychowawcą) załatwiania
                    najprzeróżniejszych spraw, przewaznie "ratowania dupy" ich "pociech" o
                    najróżniejszych porach dnia i nocy. Zdarzały się telefony o 6:00 rano w
                    niedzielę jak i w środę o 24:00, przy czym nie były to sprawy wymagające
                    tefefonowania o tak niegrzecznych porach (np. "pytanie dlaczego mój syn dostał
                    pałę z matematyki?").

                    A ile jest "użerania się" z rodzicami których nawet nagranie z monitoringu nie
                    przekonuje, że to ich syn podpalił drzwi od klasy, wyrzucił koledze tornister
                    przez okno lub kopnął w głowę kolegę.

                    Jaka jest biurokracja w szkole wiedzą tylko nauczyciele i ich rodziny.
                    Zona pracowała jako lektor kiedyś w szkole (w Warszawie za Piskorskiego tak
                    było) i twierdzi że przez tą biurokrację jest bardziej zmęczona na etacie
                    nauczyciela (20 godzin przy tablicy + "reszta") niż lektora (pracowała w
                    szkołach 35 godzin tygodniowo, za to nie maiał wychowawstwa, Rad, Zebrań,
                    wywiadówek itp, ale płacono jej tylko za pracę, czyli za wakacje, ferie ,swięta
                    nie płacono)

                    Przy okazji dodam, że jako nauczyciel ma ok. 27tys. zł rocznie "brutto" a
                    pracowała 20 godzin tyg. "przy tablicy".
                    Jako lektor zarabiała 30tys. rocznie "brutto", a pracowała 35 godzin tygodniowo
                    "przy tablicy".
                    Ale jak prezydentem został pan Kaczyński(dziś Pan Prezydent Polski) to skończyło
                    się zatrudnianie "lektorów będących poza systemem Karty Nauczyciela".
                    Jest (podobno) oszczędniej(można się spierać), ale na pewno "sprawiedliwiej"
                    (nauczyciele w tamtych czasach nie odzywali się do lektorów, tak im zazdrościli
                    "kasy"/miesięcznie prawie 4 tys. ale tylko przez niecałe 8 miesięcy w roku/)



          • Gość: aw Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.06, 12:19
            Kolejna dobrze poinformowana ile pracuje nauczyciel. Otóż oświadczam tydzień
            pracy nauczyciela wynosi 40 godz. a tak naprawdę to wiele wiecej. !8 godz to
            pensum - praca przy tablicy. Ale wiesz lepiej. Zapraszam wiec do tego zawodu.
      • Gość: Bajki z Kaczolandu Re: kolejna "znawczyni" fachu nauczycielskiego? IP: *.natpool5.outside.ucf.edu 18.12.06, 22:31
        Sprobuj moze "asiuniu" mowic codziennie
        (glosno i wyraznie!) tak - przez kilka
        godzin dziennie. Zobaczymy jak dlugo
        bedzie Ci to sprawialo przyjemnosc...
    • Gość: Olaf Matyja czarno-białe widzenie świata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.06, 11:52
      Typowy przykład paranoicznej logiki:
      albo mamy pełną komitywę z seksem włącznie, albo dystans rodem z dawnych czasów.
      Innej wersji autor artykułu nie widzi.
      Np. że nauczyciel może być przyjacielem jeśli uczeń jest przyjazny i ostry
      wobec chuliganów.
    • Gość: a Hrabina? a co to? IP: *.chello.pl 18.12.06, 11:54
      A co to jest? Takich tytułów w Polsce nie ma od 1921 roku. To jedyne czym może się ta pani pochwalić?
    • Gość: Bzz Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.4web.pl 18.12.06, 12:03
      Prawda jest taka, że następuje selekcja negatywna do zawodu. Zostają najsłabsze
      jednostki lub zapaleńcy, którzy świata nie widzą poza swoją pracą, ale tych
      ostatnich jest za mało. To samo dotyczy nowych, wchodzących dopiero do zawodu.
      I oczywiste jest, że podstawowym tego czynnikiem jest niska pensja.
      Sam byłem nauczycielem, nieskromnie dodam, że bardzo dobrym, lubianym przez
      uczniów i docenianym przez "górę": uczniowie byli laureatami olimpiad a ja
      dostawałem nędzne nagrody. Niestety, zby nie umrzeć z głodu zmieniłem pracę, na
      znacznie lepiej płatną, teraz już jestem przedsiębiorcą. Ale trochę mi żal
      tamtych lat, bo lubiłem pracować z młodzieżą. No cóż, gdy odchodziłem zostawały
      moje koleżanki, które wprost mówiły, że tej pracy nienawidzą, że bachory są
      wstrętne, ale one się do niczego nie nadają....
    • Gość: GFD Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.aster.pl 18.12.06, 12:06
      krasnov, palnij się w ten głupi łeb - kiedy dawali wypłatę, przed II wojną
      światową? Ile masz lat? Pamiętasz to? Bo za komuny była to też żebracza
      jałmużna....
    • wdmochow Dlaczego ja nie miałem takich nauczycieli? 18.12.06, 12:31
      Poprawka w łóżku? W ogóle bym się nie uczył. Ech, łza się w oku kręci!
    • Gość: marta Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 18.12.06, 12:34
      > Dawniej takie rzeczy były nie do pomyślenia, bo dawniej nauczyciele dostawali W
      > YPŁATĘ, a nie JAŁMUŻNĘ.

      Pitolicie Hipolicie, jak chodziłam do szkoły 20 lat temu, germanistka gziła się z chłopakami ile się dało, plastyczka wyszła za ucznia a geograf ożenił się z uczennicą, nauczyciele chlali z uczniami za ocen, tylko prasa miała ważniejsze zadania niż pisanie o tym :)
    • Gość: marekka Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.06, 12:41
      Opamietajcie się, jak świat światem nauczyciele byli finansowo degradowani, ale
      nigdy, powtarzam nigdy nie mogłoby w moim Liceum 23 (Jagiellona rulez!)dojść do
      wyartykułowania i przyjecia propozycji, mimo iz nauczycielki byłu czasami
      ponętne, ale to były AUTORYTETY
    • Gość: bim-bom uszy puchną towarzysze! IP: *.adsl.inetia.pl 18.12.06, 12:46
      dajcie spokój;

      czy wszyscy Polacy znają się na wszystkim?

      mam wrażenie, że najlepiej na szkolnictwie;

      niech no się pojawi jakiś artykuł o nauczycielach - jazgot, że uszy zatykać;

      a kto Wasze dzieci uczy? czyżby Wy sami?
    • a.barbarus hrabina Sobańska? 18.12.06, 12:47
      nie wiedziałem że IV RP przywróciła tytuły hrabiowskie...
    • rrosemary problem polega na tym,ze to nie sa nauczyciele 18.12.06, 12:53
      niestety, przyjmuje sie do szkol osoby niekompetentne, wystarczy ze ktos umie
      angielski i od razu moze go uczyc, nikogo nie obchodzi, ze te osoby nie maja
      wyksztalcenia pedagogicznego. Nie mowiac o tym ze anglisci( i uczacy innych
      jezykow obcych) zarabiaja wiecej.

      Inna sprawa to to, ze nauczyciele zwykle maja bardzo duza wiedze przedmiotowa, a
      wiedze pedagogiczna zdobywaja na jakims malym kursie, tak tez nie mozna, powinno
      byc odwrotnie bo do nauczania przedmiotu nawet w LO nie jest potrzebna wiedza
      5letnich studiow danego rpzedmiotu.

      Kolejna sprawa: jesli ten zawod jest potrzebny i trzeba coraz wiecej nauczycieli
      to jednoczesnie nie jest to zawod elitarny wiec malo platny, a co za tym idzie
      nastepuje selekcja negatywna, nauczycielami zostaja ci ktorzy nie moga jzu
      nigdzie indziej znalezc pracy (Ci ktorzy ucza w szkolach z powolania to
      mniejszosc, chyba kazdy moze to poswiadczyc jak mysli o wszystkich nauczycielach
      ktorych spotkal w swoim zyciu)
    • Gość: ralf Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.06, 13:00
      Jakbym miał taką nauczycielkę z francuskiego, to w ogóle bym się nie uczył.
    • Gość: ubek znam ich i powiem wam jest roznie ale.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.06, 13:06
      Mam kumpla z wawy , belfruje tam juz pare lat i zyje tak ze nigdy nie bylo
      powazniejszego spiecia z mlodzieza , po prostu wie jak jest i jak postepowac tak
      aby nie przegieli paly i zeby on nie zaczol sie zachowywac jak hrabia rodem z
      artykulu bo to nie jest dobrze widziane, pozatym niczego nie wnosi w relacje
      nauczyciel - uczniowie, proste i trudne za razem , trzeba umiec znalesc zloty
      srodek. Ale wiem jakie sa nauczycielki wlasnie, jedna byla moja dziewczyna badz
      co badz rozrywkowa nad wyraz bo i jaj jestem takim czlowiekiem, zaczela sie
      puszczac na lewo i prawo, druga sytuacja, znajomy w moim miejscie ma knajpe ,
      kiedys siedzimy a tam obrazek - dwie nauczycielki jednego z liceum siedza i
      sacza piwko, wchodzi dwoch kolesi jak okazuje sie ich przyszlych abiturientow ,
      dosiadaja sie i wspolnie pija , po jakims czasie sytuacja sie tak rozluznia ze
      dwie panie rozluzniaja co trzeba u swoich uczniow pod stolem aby zaciesniac
      bardziej relacje nauczyciel - uczen, i prosze uwierzcie mi to wszystko dzialo
      sie przy pelnym lokalu , normalnie na sali, wielu osoba po prostu opadla szczeka
      i nagle z gwarnego lokalu zrobila sie grupa ogladajacych partyjke brydza ;)
    • Gość: ihaaa Roman nie uprawia seksu i jest brzydki... IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 18.12.06, 13:34
      i tyle.. ma kompleks.
    • Gość: Majka Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.06, 13:36
      W szkole w której uczt sie mije dziecko jest nauczyciel, który po lekcjach
      pozwala uczniom mówić do siebie po imieniu. Jest z nimi na bardzo poufałej
      stopie. Uczniowie często zatracaja granice między kumplem a nauczycielem.
    • geralt9 Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa 18.12.06, 13:43
      krasnov napisał:

      > Dawniej takie rzeczy były nie do pomyślenia, bo dawniej nauczyciele dostawali W
      > YPŁATĘ, a nie JAŁMUŻNĘ.
      >
      > > "Dawniej takie rzeczy były nie do pomyślenia - mówi hrabina Natalia Sobań
      > ska."
      >A teraz dorabiaja narkotykami i w ózku? Co ty pieprzysz...

    • Gość: Gruby Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: 212.160.172.* 18.12.06, 13:48
      Myslisz, że wszędzie są podwyżki. To jesteś w strasznym błędzie. Najpierw firmy
      pytają co zrobiłeś, żeby ją dostać. Od nauczycieli trzeba zacząć wymagać bo
      jest to klika która swojej pracy nie szanuje. Nie podoba Ci się mała płaca w
      szkole to spieprzaj bo więcej zrobisz złego niż dobrego. Może gdzie indziej
      zarobisz więcej i się sprawdzisz. Doświadczysz pracy poza budżetem odczujesz
      konkurencję wśród pracowników to docenisz to co masz.
    • rudy_rudolf potrzebna jest edukacja....nauczycieli 18.12.06, 13:54
      mysle,ze wyjsciem bylaby edukacja, szkolenia nauczycieli jak maja z taka
      'mlodzieza' postepowac, musza nauczyc sie asertywnosci-pokazac,ze to oni maja
      autorytet i powazanie u tych smarkaczy.

      szukasz pomysłu na oryginalny prezent? kliknij www.asiaq.pl
    • Gość: Obserwator Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.06, 14:26
      Większość nauczycieli ma kłopoty z założeniem rodziny, nawet nie chodzi tu o aspekt materialny. Zarabiają. Nie mają czasu na prowadzenie normalnego życia osobistego. Kto nie ułoży sobie życia osobistego nie ułoży zawodowego. Poza tym, co wystepuje dość często, nauczycielki - kobiety przestają szybko nimi. Przypominają tylko kobiety.. a chcą mieć faceta.. życie.. być i mieć... Są samowystarczalne a pojęcia mąż, chłopak to po prostu "jeleń na kajak"... frajer który ma zarobić. Wszystko zaczyna sie od uczelni wyzszych. Tam formuję sie taką "kadrę"
    • pokojowa Re: Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa 18.12.06, 15:14
      Moim zdaniem wysokość pensji nie ma wpływu na postawy nauczycieli. Korzenie
      pleniącego się chamstwa tkwią głęboko w peerelu; kto chodził wtedy do szkoły ten
      pamięta poziom moralny nauczycieli. Wychowali kolejne pokolenia i tyle! A ci
      dzisiejsi nauczyciele, którzy od zarobków uzależniają realizację swojego
      "powołania", niech spróbują sił na Zachodzie. Gwarantuję, że większość z nich
      miałaby trudności w utrzymaniu pracy.
    • Gość: Magarac To jest nie sprawiedliwe. IP: *.centertel.pl 18.12.06, 16:15
      18 grudnia 2006 METRO

      Wyjątki z artykułu D. Brzostka "Nauczycial i uczeń: pełna komitywa":

      "Pedagogom nie starcza autorytetu i wiedzy, by bronić się przed agresją
      młodzieży. Zamiast zdobywać szacunek uczniów wchodzą z nimi w układy
      towarzyskie."

      "W ciągu ostatnich dwóch lat zawieszono lub wyrzucono ze szkół 321 nauczycieli.
      (...) niestety czarne owce psują wizerunek całego grona (...)"

      "Młodzież ma podążać za przykładem nauczyciela, a nie on ma schodzić do poziomu
      uczniów (...)"

      "Większa władza nauczyciela, pomoże zdyscyplinować młodych"

      Czuję sie obrażonym. Wrzucono mnie do worka "młodych", którzy tylko: "piją,
      ćpiają i uprawiają seks". To na nas młodzi kręci się zero tolerancyjny bat.
      Tylko czy słusznie? W polskich gimnazjach dzieje się źle, czyja to wina?
      Porównójąc w dzisiejszym METRZE obraz szkoly z przed lat i tej dzisiejszej,
      hrabina Natali Sobańska mówi: "Daniej takie rzeczy były nie do pomyślenia.
      Nauczyciele odznaczali się dużą wiedzą i mieli szacunek u uczniów." Dodaje
      jeszcze: "Dziś nie ma już autorytetów w szkole". Czy to młodzi się zmienili,
      czy nauczyciele? Czy to do poziomu uczniów zniżają się pedagodzy, czy to
      uczniowie pozbawieni ograniczeń i wzorców rozpasali się nazbyt? W każdej grupie
      społecznej znajdują się jednostki, za które reszta może się tylko wstydzić.
      Jednak na fali informacji o patologiach wśród uczniów tworzy się dzieło "zero
      tolerancji" warte 23 mln zl. 321 ludzi krzywdzących młodzież to tylko "czarne
      owce". Nie należy dawać nauczycielom, których braki w wiedzy i dobrym
      wychowaniu są często tak widoczne większych praw, "narzędzi, które pomogą
      dyscyplinować" zanim nie zweryfikuje się prawdziwego poziomu pedagogów i ich
      zdolności do wykorzystywania owych narzędzi. Kto da bowiem pewność, że większa
      władza nauczycielska nie pogłębi patologii? W tym samym artykule czytamy o
      uczniu, który ośmiokrotnie poprawiał ocenę w łóżku. Czy to wina ucznia? Kto ma
      większe prawa w szkole? Kto może łatwiej posunąć się do szantażu? Pytania
      zostawiam do przemyślenia. Artykuł, chyba przypadkowo, zawiera w sobie zdanie
      będące receptą na przynajmniej część paatologii:


      "Dzieci szanowane i traktowane poważnie będą odwzajemniały się nam dokładnie
      tym samym."
      • Gość: SOACH Re: To jest nie sprawiedliwe. IP: 195.164.30.* 18.12.06, 17:04
        ok. ale jak mam powaznie traktowac ucznia z 3 klasy liceum, 18-latka!, który
        juz zgubił kartke, na której zapisał swój temat z matury ustnej i nie wie, co
        zrobic, bo go nie pamięta? ja oczywiście spisalam liste ich tematów, bo trzeba
        byc przygotowanym na wszelkie wypadki. ale moj dom mogłby spłonąc itd. tylko
        nauczyciel ma brac odpowiedzialność za nauke ucznia? a uczen nie moglby trochę
        wziąć odpowiedzialności za siebie? mam wrażenie, ze uczniowie w Polsce chorują
        na zespół nabytej bezradności. nigdy nie wiedzą, jakie mają oceny na koniec
        semestru, a jak im mowię, żeby w zeszycie lub kalendarzu sobie zapisywali, to
        mowią, że to wysiłek [sic!]. ustawicznie wymagają trzymania sie przepisów, a
        jak oni je łamią, to prosza, żeby im wybaczyć, bo to ostatni już raz. i tak w
        kółko. sa przyzwyczajeni do pobłazliwości, ale sami by za mordę postawili
        nauczyciela pod ścianą, jak tylko czegos od nich wymaga. chce uczniów traktowac
        nie po kumpelsku, ale po partnersku, ale ONI SAMI MI TO UNIEMOZLIWIAJA.
        • Gość: Piotr Re: To jest nie sprawiedliwe. IP: 150.254.124.* 18.12.06, 17:25
          Dlatego potem na pierwszym roku studiów z przedmiotu kierunkowego stawiam im
          75% ocen niedostatecznych. A poprawka jest tylko jedna.
        • Gość: Magarac Re: To jest nie sprawiedliwe. IP: *.centertel.pl 18.12.06, 17:35
          Kurczę... Faktycznie dla Pana/Pani to problem... Bo przecież nie trzeba było
          składać deklaracji maturalnych, bo przecież nie ma ich dyrekcja, bo przecież
          nie mozna kazać uczniowi przespacerować się do sekretariatu, wystać swoje i
          sprawdzić... Ciężko prawda? Gra się tak jak przeciwnik pozwala. Nauczyciele,
          wybaczy Pan/Pani, zdają się już od rozpoczęcia pracy pozostawać pod wpływem
          mickiewiczowskiej poezji. Nikogo niestety nie urzeka mesjanizm tej pracy,
          pozorny mesjanizm. Robiąc coś za innych, wcale się nie pomaga. Co gorsza wcale
          się także nie wychowuje. Nikt nie rząda kumpelstwa, czy partnerstwa. Szkoła to
          zakład pracy. Wystarczy przestrzegać reguł samemu i egzekwować ich
          przestrzeganie od innych. Proszę mi wybaczyć, ale skoro uczeń słusznie
          zasłania się swoimi prawami, to o co mieć do niego pretensję?
    • Gość: nauczyciel Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa IP: *.gda.pl 18.12.06, 17:23
      Macie Państwo rację, pani hrabina także, lecz kiedyś nauczyciel był lepiej
      opłacany , teraz stan jego dochodów jest opłakany. Ngdy nie będzie dobrych
      nauczycieli, wychowawców i pedagogów za tak katastrofalnie niskie pensje. Była
      podwyżka, raptem około 30 pln, to smieszne i kompromitujące pana ministra.
      Jdeżeli panienka w banku zarabia dwa, trzy razy więcej od swojej nauczycielki to
      ojakim mówić prestiżu nauczyciela, kto do tej, jednak nie najlżejszej pracy
      przyjdzie. Kto będzie chciał pracowac do 65 roku życia w ciągłym stresie.
      Rodzice dali tym dzieciom życie, ubierają i karmią lecz wychowanie zrzucają na
      barki szkoły (czyt. nauczycieli) i Kościoła (czyt. księży). O czym ta mowa?
    • piehemoth Nauczyciel i uczeń: pełna komitywa 18.12.06, 18:37
      Sex z fajną belferką? Świetna sprawa, za moich czasów zostawało walenie gruchy,
      a teraz fantazje stają się rzeczywistością! Zazdroszczę wam, cholerne małolaty...
    • pogarda Pani Chrabina Bredzi... 18.12.06, 19:16
      Fakt, ze do nauczyciela nie moowi sie juz w osobie trzeciej, a ten nie moze
      karac uczniow biciem nie znaczy, ze nauczycielom nie okazuje sie szacunku. Sam
      pamietam swoja nauczycielke polskiego. Pani Malgosia byla za pan brat z nami a
      nawet najwiekszy leser w klasie zawsze mial prace domowa.
      Na szacunek trzeba sobie zapracowac a przede wszystkim zaslugiwac.
      Niestety niewielu dzisiaj sie to udaje.
      Brakuje autorytetow.
      Kiedys ministrem edukacji moogl zostac tylko profesor z ogromna eksperiencja i
      stazem. Teraz wystarczy tylko skonczyc jakiekolwiek studia (a i to nie zawsze),
      glosno krzyczec na wiecach przedwyborczych i "chronic polska rodzine".
      Aktualny MO swoja chroni. Tatusia poslal w europarlamenty.
      Jaki autorytet moze miec takie indywiduum??
      • pogarda Re: Pani Chrabina Bredzi... 18.12.06, 19:21
        Dodam, ze jako dysortograf dostalem na maturze z polskiego piatke :P
Pełna wersja