Gość: I IP: *.chello.pl 31.01.07, 09:22 To jest zwyczajnie świadectwo intelektualnej niepełnosprawności. Znam emigrantów mieszkających za granicą od wielu lat i mówią doskonałą polszczyzną. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Jola Du ju spik ponglish? IP: 91.89.57.* 31.01.07, 09:24 looknij przez window czy peopole nie gołują!!! - tak w już w liceum gadaliśmy... i nikt nas nie badał :-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolo Re: Du ju spik ponglish? IP: *.wroc.zigzag.pl 31.01.07, 09:35 dokładnie, ja mam job we wrocławiu, z rana wciagam breakfast potem godzinka w trafiku i jestem w ofis gdzie czekam na fona od bosa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ccc ale jest kuliście.... IP: *.gddkia.gov.pl 31.01.07, 13:21 Łot się hepło ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maggus Re: Du ju spik ponglish? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 13:36 To bradzo fajno... że spolszczamy angielski, ubarwnia to nasz jezyk, Polak z Polakiem sie dogada i o to chodzi, gorzej by było gdyby to nas próbowano zangielszczyć ;P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lidka Im gorszy język polski - tym gorszy angielski. IP: *.static.213-200-244-9.cybernet.ch 31.01.07, 15:01 Im gorszy język polski - tym gorszy angielski. Jest taka zasada: kto nie zna własnego języka - nie nauczy się obcego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Autor. Re: Im gorszy język polski - tym gorszy angielski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 17:23 > Im gorszy język polski - tym gorszy angielski. > > Jest taka zasada: kto nie zna własnego języka - nie nauczy się obceg Trudno się z Tobą nie zgodzić. Człowiek wykształcony za granicą /dajmy na to na postdoc'u/ mówi poprawnie po angielsku jak i po polsku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dominika Re: Im gorszy język polski - tym gorszy angielski IP: *.range86-134.btcentralplus.com 31.01.07, 19:33 I tutaj sie z toba w pelni zgadzam 85 procent siedzacych polakow na wyspach nie potrafi powiedziec poprawnie prostego zdania po angliesku - czasami jak sie slucha to uszy opadaja. Odpowiedz Link Zgłoś
m.onika1 Re: Du ju spik ponglish? 01.02.07, 11:26 Tak naprawde co komu to przeszkadza. Ja wprawdzie mogę się wypowiadać nie na temat Francji nie Wlk. Brytanii, ale między sobą czesto mówiliśmy tego typu nowo-mową typu zvaliduj bilet itp. i wcale nie powodowało to u nas zaniku umiejetności mówienia po polsku, ani po francusku. Najczęściej język ojczysty zapomina się specjalnie nawet i po paru tygodniach, żeby "poszpanować" mówiąc z obcym akcentem bo u na w New Yorku... Poza tym w ten sposób najprawdopodobniej za pare lat w języku angielskim znajdą sie zwroty pochodzące z polskiego, jak wcześniej stało sie to z frncuskimi określeniami, głównie w dyplomacji. We francuskim obecnie jest natomiast pełno słów zaczerpniętych z arabskiego, to zupełnie normalne kiedy w jakimś kraju jest duże skupisko emigrantów z jednego kraju. Nika Odpowiedz Link Zgłoś
pompompom Re: Du ju spik ponglish? 09.03.07, 22:38 Tia... pometuj wer na plasie. Czyli postaw szklankę na miejsce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tsześfy Re: Du ju spik ponglish? IP: *.satfilm.pl 05.03.07, 19:57 > To bradzo fajno... że spolszczamy angielski, ubarwnia to nasz jezyk, Polak z > Polakiem sie dogada i o to chodzi, gorzej by było gdyby to nas próbowano > zangielszczyć ;P Strasznie ubarwia. Wychodzi z tego jeden wielki bełkot. Czy już co poniektórym z was jest wstyd, że mówicie pięknym, fleksyjnym i bogatym językiem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: / Tradycja po Naszemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 12:30 Buractwo?? Wolne żarty chyba ograniczenie mózgowe tych co mają problemy akceptacji inności także językowej...ot taka nasza tradycja jeszcze "gej", "murzyn" czy "muzułmanin" ... bo przeciesz jak ktoś może byc innej wiary , rasy czy orientacji.. to niedopuszczalne przecież!! hehe kto inaczej sądzi to pewnie Burak , pedał i poganin w jednym :D Nazywacie innych czym sami jesteście...ot tacy Nasi inteligenci.... do młodych pamiętajcie TRADYCJA=brak tolerancji i niech nikt Wam nie wmówi , że inaczej jest bo pewnie ...Inteligent :D Pozdrawiam Buractwo tego Narodu !! Odpowiedz Link Zgłoś
ppo Wolę tradycję, niz pseudo-tolerancję. 31.01.07, 13:45 Zwłaszcza, że ostatnio tolerancja działa bardzo wybiórczo. Dotyczy tylko zboczeńców, innowierców i kolorowych. Nie dotyczy ludzi, którzy chcą jednak pozostać przy tradycyjnym światopoglądzie. Nowa "tolerancja" nazywa ich burakami. Taka "tolerancja" to żadna tolerancja, tylko jakaś kretyńska moda, która jak każda moda, przeminie. Odpowiedz Link Zgłoś
katrina_bush Nie istnieje jeden "tradycyjny" światopogląd ! 31.01.07, 15:50 > Zwłaszcza, że ostatnio tolerancja działa bardzo wybiórczo. Dotyczy tylko > zboczeńców, innowierców i kolorowych. Nie dotyczy ludzi, którzy chcą jednak > pozostać przy tradycyjnym światopoglądzie. Nowa "tolerancja" nazywa ich > burakami. Taka "tolerancja" to żadna tolerancja, tylko jakaś kretyńska moda, > która jak każda moda, przeminie. Przypominam, że nigdy nie istniał jeden "tradycyjny" światopogląd. Tradycji było, jest i będzie zawsze bardzo wiele ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bajki z Kaczolandu Re: Wolę tradycje - a co to jest "tradycja"??? IP: *.natpool8.outside.ucf.edu 31.01.07, 16:43 "... ostanio tolerancja dziala bardzo wybiorczo. Dotyczy tylko zboczencow, innowiercow i kolorowych." Czy moze piszesz tutaj "ppo" o takim kraju jak USA? Bo z cala pewnoscia nie o Polsce, zwanej teraz takze "Kaczolandem"! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: don wasyl Re: Wolę tradycję, niz pseudo-tolerancję. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 18:56 Szanowna Pani Marcelino, Jak juz Pani pisze artykul, to polecam slownik ortograficzny. W ostatnim zdaniu ktos moze miec w tym kontekscie jedynie break (= przerwa) a nie brake (= hamulec). Niby czyta sie tak samo, ale pisze inaczej; chyba ze w jezyku "ponglish". pozdrawiam don wasyl aka angel of death Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tłumacz Re: Wolę tradycję, niz pseudo-tolerancję. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 13:38 > Niby czyta sie tak samo, ale pisze inaczej; chyba ze w jezyku "ponglish". Czyta się też trochę inaczej: Break = breek (jakby przedłużone "e" bez wyraźnego "ej"); brake= brejk (wyraźne "ej"). Nie umiem tego zapisać bez "żuczków", ale chyba wiadomo, o co mi chodzi. Analogicznie: breakfast nie wymawia się "brejkfest", chociaż w "ponglish" faktycznie wszystko jest możliwe :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michał Re: Wolę tradycję, niz pseudo-tolerancję. IP: 212.183.134.* 07.07.08, 10:51 Otóż osoba podającą się za tłumacza jest w błędzie. Przytoczone angielskie słowa "brake" - hamulec, hamować oraz "break" - przerwa, łamać,psuć są tak zwanymi homofonami, czyli wyrazami o różnej pisowni, ale takiej samej wymowie. W transkrypcji fonetycznej przedstawia sie to następująco: break - /breɪk/ (= brake). Jeśli rzeczywiście jest Pani/Pan tłumaczem języka angielskiego, to wstyd, że przed zamieszczeniem odpowiedzi na dany temat nie odwołano się na wiarygodne źródło informacji. Polecam słownik wymowy "Longman Dictionary of Pronunciation". Sam jestem absolwentem filologii angielskiej w specjalizacji językoznawstwo, języka angielskiego uczyłem się 17 lat i znam go i posługuję sie nim biegle. Jeśli chodzi o główne zagadnienie, moim zdaniem takie hybrydy językowe są używane przez osoby mające średnie, bądź żadne pojęcie o danym języko obcym, i chcąc zakryć niedobory wiedzy posługują się takimi perełkami jak: "Idę na brejka"; "za tydzień jadę na holideja" itp... Sam mieszkam i pracuję w Wielkiej Brytanii i takie sformułowania słyszę od rodaków codziennie. Mnie osobiście to żenuje, biorąc pod uwagę fakt, iż 90% osób wyrażających się w ten sposób nie ma zielonego pojęcia jak to samo zdanie powiedzieć poprawnie w języku angielskim. Pozdrawiam, Michał Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytoten.blox.pl Du ju spik ponglish? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 09:26 proponuję przeczytać "pan zdzich w kanadzie".... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: usa Nieprawda, tak juz jest.......... IP: *.chello.pl 31.01.07, 11:10 od dawna-tak od lat polscu studenciaki mowia jak przyjezdzaja do usa.Polska inteligencja-heheheheh BURAKI NIC WIECEJ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aron plagiat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 09:26 pare dni temu to samo czytalem w innej gazecie.. Odpowiedz Link Zgłoś
vortex78 Re: plagiat 31.01.07, 09:38 jo, w sumie tez już to chyba gdzies widziałem.. czytałem też o takim języku w książce "wakacjuszka" o polskich imigrantach w Ameryce, jakieś dziesięć lat temu. "poczekaj na mnie na stricie, ja tylko skoczę do tego szopu na kornerze" to obce słownictwo z polską składnią stosowane jest głównie w związku z pracą "gadałem z nim w OFFISIE", "na BREJKU", "wziąć OFFA" - typowe określenia. "FON" czyli telefon nie jest używany. najbardziej mnie śmieszy "WAJZER", "być WAJZREM", "gość robi za WAJZRA" od "supervisor" czyli nadzorca/kierownik zmiany. W skrócie "visor" czyli "wajzer" tylko że visor to znaczy przyłbica albo mieszkaniem "jest LANDLORDEM", "wynajmuję FLACIK od KOUNSILU" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamacat Re: plagiat IP: *.pearsontc.com 31.01.07, 18:33 To nie jest nic nowego: polonia w USA od dawna mowi "po polskiemu." Ja biegle mowie w obu jezykach i staram sie nie mieszac, ale tak zwany "code switching" czasem sie wkrada: czasem przez brak odpowiedniego slowa a czasem przez lenistwo. Czyli "ide na lancz" zdarza mi sie bardzo czesto. "Na kornerze" czy "jechac kara" to jest lekka przesada i nigdy nie slyszalam zeby jakis polonus tak sie wyrazal, no chyba ze na zarty. I to wlasnie to: czesto te polglizowanie jest tylko na zarty, dla zabawy. Raz tylko slyszalam jak dziecko powiedzialo "jedziemy kara" tylko dlatego ze urodzilo sie tutaj i nie wlada polskim tak dobrze jak po angielsku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bananas Re: plagiat IP: *.laczpol.net.pl 31.01.07, 19:05 Gość portalu: mamacat napisał(a): > To nie jest nic nowego: polonia w USA od dawna mowi "po polskiemu." To prawda. Polonia na Jackowie i Greenpoincie od zarania dziejów jeździ sabłejem, kobiety sprzątają na plejsach, panowie pracują na kontrakszyns, co poniektórzy parkują swoje kary za kornerem na stricie bo bliżej do szopa, za mieszkanie płacą rent (za bejsmenty ponoć najniższy), fony, kole itd to wręcz przeżytek. Garbadż wynoszą jak tylko im się chce, lepiej wcześniej wziąć szałera :) Odpowiedz Link Zgłoś
vortex78 [...] 31.01.07, 09:27 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: skakanka Re: Du ju spik ponglish? IP: 80.50.205.* 31.01.07, 09:48 No może akurat hamuje? :)) Odpowiedz Link Zgłoś
kocurek_bury Re: Du ju spik ponglish? 31.01.07, 12:44 Też mi się ten "brake" spodobał. Szkoda, że pewnie zaraz poprawią, bo fajne pomieszanie z poplątaniem wyszło...:-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... luknij przez łindoł, czy kar stoi na stricie, albo IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 31.01.07, 09:38 bardziej popularne: lajf is brutal end ful of zasadzkas... w zartach to nawet smieszne... ale jak ktos tak mowi na codzien, na dodatek w Anglii, to jest zwyczajnym niedouczonym bucem i niczym wiecej to nie jest zaden "nowy jezyk" tylko bełkot zwykłych palantów, ktorym sie w szkole uczyc nie chcialo Odpowiedz Link Zgłoś
agaj.agaj Re: luknij przez łindoł, czy kar stoi na stricie, 31.01.07, 10:21 Daj spokoj, co w tym zlego, ze ludziska rozmawiaja ze soba polaczeniem polskiego i angielskiego? Tak im szybciej i latwiej - po co maja sobie glowe zawracac tym, ze w GW i na forum ktos ich skrytykuje? Jestem ze Slaska i wygodnie mi wtracac slaskie okreslania. Niestety, od razu znajdzie sie ktos z Mazowsza, kto jest zgorszony. Ludzie z tzw. regionow mowia gwara. Dlaczego nie maja do tego prawa Polacy mieszkajacy w Anglii czy Stanach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Plazmonik Brawo, agaj.agaj! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 11:08 Razem odkryliśmy nowe polskie słowo: Ty napisałeś, ja się go doczytałem. Cytuję: "...ludziska rozmawiaja ze soba polaczeniem..." Właśnie, POLACZENIE, a nie jakiś "ponglish" czy "pynglish" Miło się zaczyna ten dzień! Pozdrawiam Plazmonik Odpowiedz Link Zgłoś
hrabia_piotr Re: luknij przez łindoł, czy kar stoi na stricie, 31.01.07, 11:16 Sądzę, że mylisz dwie sprawy - ty te zwroty wyniosłeś z domu i ich używasz od dziecka, a oni wyjechali do Anglii, czy gdzie indziej rok-dwa lata temu. A na Mazowszu też są zwroty nieuznawane w innych regionach Kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... ależ ja nie mam nic do gwary... sam jedną znam:) IP: *.ip.WRO.Korbank.PL 31.01.07, 12:21 tylko, że tu o cos innego chodzi zresztą... i tak wiecie lepiej, szkoda mi sie szarpac :-) Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: luknij przez łindoł, czy kar stoi na stricie, 31.01.07, 12:21 mylicie, kolezanko, fakty z zyczeniami, jak mawial moj matematyk. nie ma nic smieszniejszego niz swiezy emigrant, ktory mowi z(tak mu sie wydaje przynajmniej) z wyraznym obcym akcentem i do tego wtraca co rusz obce slowa :) wiem, co mowie - mieszkam od 5 lat we Wloszech, i w przeciwienstwie do opisywanych osob mam niewielki kontakt z innymi Polakami, z koniecznosci wiec mowie niemal wylacznie "po obcemu". w zyciu nie przyszloby mi do glowy tak belkotac, chociaz zaczynam takich widywac w samolotach (tudziez ich osobliwe podejscie do samolotu jako takiego, zupelnie jakby PKSem jechali "do gminy"). tak przy okazji: zauwazyliscie, ze w samolotach lecacych z Polski i do Polski (tanie linie) sprawdzaja odcinek biletu jeszcze przy samym wesjciu na poklad?? czy to brak zaufania do rodakow, czy raczej wlasnie przyzwyczajenie z PKSow, ze bilet trza pokazac, a obsluga sie tylko dostosowuje? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Beetroot czy burak Re: luknij przez łindoł, czy kar stoi na stricie, IP: 86.42.102.* 31.01.07, 14:27 Thanks za to że nie wszyscy zeswirowali.Douczeni angliśći i zfrustrowani poloniści w kraju i za granicą. Jeśli ktoś chce się posługiwać mobilem,i mieć weekend to dlaczego jest odrazu burakiem niedoukiem itp.Czy to nie zaściankowość i brak tolerancji. Wolę takie śmieszne poplątanie z pomieszaniem niż wszechobecny w polszczyźnie bluzg.Całe szczęście że moje dziecko tej polszczyzny nie zna. Jestem zdania ze jesli komuś łatwiej używać języka w ten sposób to czemu nie, o ile zna i stosuje też język literacki. Czgo wsystkim pozostałym w kraju życzę. I nie chodzi mi tu o posługiwanie się gwarąw,bo to jest inna sprawa.Język polskiej ulicy w Warszawie Toruniu czy Wolce Gostomskiej daleki jest od ideału. Moi znajomi para Włochów z dwujką dzieci robią to samo mieszają oba bo tak jest wygodniej czsami. To nie dotyczy tylko polaków robia to i inne nacje na emigracji. Pozdrawiam i życzę odrobinę więcej tolerancji tym którzy tak łatwo obrzucają błotem innych. P.s. A może ta emigracja posługująca się czystą polszczyzną, od 10 czy wiecej lat w usa zna tylko polski bo i takie przypadki znam.Dzieci na emigracju uczą sieł tylko gwary ba tak mówią rodzice i oToczenie i co wyjechali ze Śląśka czy Podhala i to eż buraki? Latwo jest przypinać łatkig.Trudniej uczyć dziecko poprawnej mowy kiedy jako maluch wyjeżdża i przez parę lata ma tylko anglojęzyczne koleżanki.Teraz w pierwszej klasie tlumaczy polskim dzieciom jesli mają problem.Więc nie nazywaj nikogo burakiem żeby sam niezostać nim nazwany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mamacat Przeciez to naturalne! IP: *.pearsontc.com 31.01.07, 18:41 ze dwa jezyki, ktore istnieja jednoczesnie beda sie mieszac...to naturalny proces...zdarzaja sie zapozyczenia ktore wtapiaja sie w jezyk i nikt ich nie kwestionuje (dlatego guarantee i waranty w angielskim; dwie rozne wymowy prestige, garage, itd.). A kreol? Tez najpierw byl pomieszaniem dwoch jezykow, potem stal sie niezaleznym jezykiem (rozne odmiany w roznych stronach). Nie mowie ze zaraz polacy tworza swoj kreol, ale nie krytykujmy czegos co jest naturalne w jezyku. Pamietajmy ze jezyk zawsze dazy do uproszczen. Staroangielski mial tez przypadki i koncowi...a teraz nie ma... Odpowiedz Link Zgłoś
m.onika1 Re: Przeciez to naturalne! 01.02.07, 11:51 O to samo mi chodziło tylko sie bardziej rozpisałam:) Odpowiedz Link Zgłoś
nesea Lajf is brutal 31.01.07, 13:21 a ja znam taka wersje: Lajf is brutal end ful of zasadzkas samtajms kopas w dupas a za każdym kornerem czai sie deńdzer Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eres na drugiej podlodze... IP: *.dyn.optonline.net 31.01.07, 14:03 i tego typu historie, lubie najbardziej.Faktem jest , ze w pewnych grupach zawodowych uzywa sie na codzien nazw angielskojezycznych.Malarz- korkinguje / silikonuje /, sprzataczka -klinikuje / sprzata / itd itp. I nie ma na to sily . Problemem , staje sie natomiast ,uzywanie w polskiej mowie angielskiego akcentowania.Osoby , ktore obracaja sie przez caly dzien w srodowisku angielskojezycznym maja z tym naprawde duzy problem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kpsting Re: na drugiej podlodze... IP: 12.152.252.* 31.01.07, 17:39 jesli uzywanie akcentowania nie jest celowe, to nie ma w tym nic zlego i jedyny problem maja ludzie ktorzy nie potrafią tego zaakceptowac Np. w USA jest tyle roznych akcentow ze naprawde nie warto marnowac czasu zeby sie tymi roznicami przejmowac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: luknij przez łindoł, czy kar stoi na stricie, IP: *.f.strato-dslnet.de 31.01.07, 15:02 A mieszkałeś kiedyś za granicą?Nie? To nie krytykuj. Jeśli sie cały dzień słyszy i mówi w obcym języku to później musisz chwilę pomyśleć w rozmowie z Polakiem jak to słowo jest po polsku. Dla oszczędności czasu używa sie wtedy tego które pierwsze przyjdzie na myśl. Przyznaj sie po prostu że nie rozumiesz co mówią, a nie wyzywaj od buraków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bajki z Kaczolandu Re:Musisz chwile pomyslec? Jak dlugo i jak ciezko? IP: *.natpool8.outside.ucf.edu 31.01.07, 16:53 Bzdury pani(ie) "m", bzdury! Od wielu lat posluguje sie angielskim na codzien (w pracy, w sklepie, na ulicy), a polskim w domu i jakos nie mam problemow z przestawieniem sie z jednego jezyka na drugi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate Re:Musisz chwile pomyslec? Jak dlugo i jak ciezko IP: *.dsl.bell.ca 31.01.07, 17:10 No wlasnie mnie jakos tez nie przyspaza to zadnych problemow.Dzieciaki ladnie mowia po polsku choc czasami mam ubaw po pachy jak przeinacza koncowke czy powiedza cos niegramatycznie.Poki co dzieciaki przzechodzac z jednego jezyka na drugi, a corka teraz juz poznaje trzeci nie zauwazylam zadnych wielkich nalecialosci jednego czy drugiego jezyka( dzieciaki maja 10 i 6 lat) I laczenie i spalszcznie angielskich wyrazow dla smiechu nie jest tragiczne.Zaczyna byc to niepokojace jak ludzie biora to na powaznie i szczyca sie ze opanowali doskonale jezyk....angielski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dis be me marian I IP: 212.36.49.* 31.01.07, 15:46 but some blokes speak like this : "alma chizzit for a court a panda?" So, does yous think dey also ain't done their omework ? keep it real, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kol@ Re: I IP: 212.30.22.* 31.01.07, 19:27 troche w tym prawdy jest, z jednym wyjatkiem - zwrot 'spiknac sie z kims' byu uzywany w slangu muodziezowym juz za wczesnego gierka, kiedym staremu z jajka na jajko jeszcze skakau, wiec niech pani redaktor nie pitoli, ze takie nowelty, bo wezmiem kara, wpadniem do ofisa, pogolujemy za korner i sie skonczy dzien dziecka, jo.. dis bi mi, marian, rispekt! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojtek Żeby chociaż ich angielski był poprawny... IP: *.server.ntli.net 31.01.07, 09:39 większość tych ludzi mówi fatalnie i po polsku i po angielsku. po prostu wrodzony brak umiejętności lingwistycznych. Odpowiedz Link Zgłoś
1410_tenrok To nie ma nic z tym wspolnego, choc moze troche 31.01.07, 13:28 Wiem to sam po sobie. Obcego jezyka uczyłem sie za granicą. Chodziełm na kurs, ale generalnie przjąłem metodę "dziecinną". Z Polakami miałem zero kontaktu. Kiedy po paru latach ktos poprosił mnie, abym mu przetłuczył tekst z polskiego - nie potrafiłem. Znałem ów język doskonale - pisałem doktorat i publikowałem artykuły, ale okazało sie, że moja metoda uczenia sie bez tłumaczenia ma swoje minusy. I jeszcze do dzisciaj, choc to pare lat już, mam problemy ze znalezieniem polskiego odpowiednika, dla mojego drugiego języka. Ponadto, jeżeli mieszaka sie za granicą, siłą rzeczy nabywa sie nowego słownictwa. I nagle okazuje sie, że to nowe słownictwo jest prostsze w użyciu, jako że język polski należy do języków prymitwnych (jest za bardzo skomplikowany gramatycznie oraz składniowo). To, o czym stanowi ten artykuł to ukazanie powstawania "lingua franca" lub "pigeon". To zupełnie normalne. Jakkolwiek obraża poczucie narodowej dumy paru szalenców....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martino fajnie, ale o co chodzi z tym gołębiem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 15:07 > To, o czym stanowi ten artykuł to ukazanie powstawania "lingua franca" > lub "pigeon". pigeon, tak? Ja zawsze myślałem, że taki mieszany język nazywa się PIDGIN. Taki językoznawca, że wie, że polszczyzna to język prymitywny (wiadomo, się ma ten doktorat ;-) a słowo pidgin mu się z pigeon myli. Już abstrahuję od tego "brake" na końcu artykułu... kolejny gigant pióra. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Żeby chociaż ich angielski był poprawny... IP: 86.42.102.* 31.01.07, 14:38 Proszę i specjali od genetyki sie znależli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hnfhf Re: Du ju spik ponglish? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 09:43 zaslyszane w USA: idź stara ołpen te dory Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: novy Re: Du ju spik ponglish? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 09:44 Takim "slangiem" posługują się ludzie nie potrafiący posługiwać się dobrze żadnym z języków i nauka któregokolwiek włącznie z polskim przychodzi im z wielkim trudem. Najlepszym przykładem jest "stara" inteligentna Polonia, która potrafi używać zależnie od sytuacji obu języków w czystej formie. Masa kmiotków i prostych dziewek którzy wyjechali tego nie potrafi i co gorsze nie chce (nie może) się nauczyć.... Odpowiedz Link Zgłoś
zat4ra Glupi jestes jak but z lewej nogi. 31.01.07, 12:51 Ja potrafie poslugiwac sie plynnie i na poziomie "native speaker" jezykiem polskim oraz angielskim, nie robiac zadnych bledow w mowie czy tez pismie. I mimo to zdaza mi sie "jechac tuba", "przebukowac bilet" cz tez "odebrac fona". I inne. Uwazam ze to nie tylko naturalne, bo jezyk jest zywym tworem, ale wrecz ze jest to dobre. Jezyk polski (jak zaden zreszta jezyk) nie jest wartoscia sama w sobie. Wartoscia to jest moralnosc, nauka, wiedza, porozumienie miedzy ludzmi. I zadziwiajacym dla mnie paradoksem jest to, ze w kulturze swiatowej funkcjonuje "Wieza Babel" jako symbol zla i nieporozumienia, a jednoczesnie naturalne procesy zblizajace do siebie jezyki sa krytykowane przez takich jak ty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bzz Re: Glupi jestes jak but z lewej nogi. IP: *.4web.pl 31.01.07, 13:30 Zarozumialcze, zdaRZa ci się jednak robić błędy w piśmie :))) Oczywiście kultura języka jest wartością, ale tylko dla niektórych. Odpowiedz Link Zgłoś
zat4ra Re: Glupi jestes jak but z lewej nogi. 31.01.07, 14:02 O, kurcze, fakt :-) To sorry. Ale wpadka ... Czesto tez robie taki blad ze pisze przerozne "bochatery" i "alkochole" wlasnie tak, pomimo ze wiem iz pisze sie to przez samo "h". Doprawdy nie wiem dlaczego, jakos tak ladniej mi to wyglada. A z drugiej strony drazni mnie jak czesto anglicy i amerykanie myla "their" z "there" i "brought" z "bought". To istna plaga jest na necie, cos jak w polskim niepoprawne odmienianie koncowek i pisanie "wielu kobieta" i "wszytkim ludzia". Najczestszy blad jaki obserwuje. Jezyk, trudna sprawa :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KlikuniA Re: Glupi jestes jak but z lewej nogi. IP: *.suffolk.e2bn.org 31.01.07, 15:34 smieszny czlowiecze, poleglam... zaakceptuj swoje bledy i nie madruj sie juz wiecej bo tylko rozsmieszasz mnie, moze innych... pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Du ju spik ponglish? IP: 86.42.102.* 31.01.07, 14:51 Ty chyba ludzi nie lubisz? Dlaczego tyle jady? Zły na życie jesteś to nie dotykaj klawiatury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: Du ju spik ponglish? IP: 68.249.181.* 28.04.07, 03:55 racja, racja! zauważyłam to samo zjawisko. Mieszkam w Stanach od dziesięciu lat, w środowisku anglojęzycznym. Po polsku mówię i piszę tak, że robię korekty tekstów idących w Polsce do druku, a Amerykanie przychodzą czasem po porady językowe i też dają to i owo do sprawdzenia, bo uważają, że ortografię mam opanowaną lepiej, niż wiele innych osób. Co nie jest dowodem na to, że jestem jakimś specjalnym bystrzakiem, tylko że się DA - jeśli się chce i zwraca uwagę na to, jak się mówi. Język jest zjawiskiem wiecznie żywym i nie da się nie zapożyczać - choćby słów typu komputer czy internet. Jeśli jednak ktoś zapomina, że przysłowiowy korner to po polsku róg - piękny i prosty odpowiednik - to już jest kompromitacja. Takąż właśnie kompromitacją jest język Polonii, łącznie z niektórymi osobami występującymi w tutejszym polskim radiu. A tak na marginesie - przykład o kornerze/karze/szopingu jest przeraźliwie wręcz oklepany i nie wiem, na ile prawdziwy, a na ile stanowi legendę miejską, bo częstość jego cytowania świadczyłaby o tym, że cała Polonia tak mówi, a ja to naprawdę rzadko słyszę, nawet od najdziwaczniej się wypowiadających osób. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marceli Pynglysz IP: *.chello.pl 31.01.07, 09:46 Bez obaw więc odbierz call od znajomego z Irlandii. Pewnie właśnie ma brake i zamiast iść na lunch, postanowił się z tobą spiknąć... Eh, Marcelinka, nie pocinałabyś na wagary szkole, to może i w lepszej gazecie praca by była... a tak - masz brake. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: Pynglysz IP: *.proxy.aol.com 31.01.07, 09:54 W samej Polsce jest problem dogadania sie czysta polszczyzna. Jak kupowalam DVD, i tez po polsku to powiezialam, to sprzedawca nie wiedzial o czym mowie. A swoja droga w Niemczech (mieszkam tu od 20 -tu lat) wiekszosc Polakow tez posluguje sie slangiem, rzecz w tym, ze nie mowia dobrze ani po polsku ani po niemiecku. Jezeli komus zalezy to zwraca uwage na forme w jakiej mowi, mam wrazenie, ze "makaronizowanie" to chec szpanowania przed innymi (typu; zapomnialem jak to jest po polski) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: Pynglysz IP: *.171.65.178.crowley.pl 31.01.07, 11:22 Gość portalu: Ania napisał(a): Jezeli komus zalezy to zwraca uwage na forme w jakiej mowi, mam > wrazenie, ze "makaronizowanie" to chec szpanowania przed innymi (typu; > zapomnialem jak to jest po polski) I to "zapominanie" jest nagminne wśród nowej emigracji. Mi profesor od angielskiego opowiadał o znanej mu rodzinie z USA: lekarze, prawnicy, architekci itp. a jak siadali do świątecznego stołu to można było usłyczeć: "Ociec, daj no ta Kiełbasa" - bo tak mówił pradziad, który do stanów wyemigrował, a rodzina przez 3 pokolenia ojczystej mowy nie zapomniała. Odpowiedz Link Zgłoś
prowokator-i-szaleniec Re: Pynglysz 31.01.07, 12:36 Gość portalu: Tomek napisał(a): >a jak siadali do świątecznego stołu to można było > usłyczeć: "Ociec, daj no ta Kiełbasa" - I to nazywasz poprawną polszczyzną? :P Odpowiedz Link Zgłoś
cafe_justysia Du ju spik ponglish? 31.01.07, 09:48 Ja mieszkam w UK prawie od roku,mowie wlasnie takim ponglish,po prostu czasem latwiej jest sie nam porozumiewac tym slangiem :) staram sie jednak mowic plynnym polskim... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: Du ju spik ponglish? IP: *.proxy.aol.com 31.01.07, 09:57 cafe_justysia napisała: "po prostu czasem > latwiej jest sie nam porozumiewac tym slangiem :) " chyba zartujesz, ze po roku ci jest latwiej kaleczyc polski? Moje dzieci urodzily sie w Niemczech, maja dzisiaj 15 i 18 lat, mowia biegle po niemiecku i po polsku. Nie kalecza zadnego z jezykow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aptymista Re: Du ju spik ponglish? IP: *.fso-sa.com.pl 31.01.07, 10:19 Wybacz Aniu, ale nie uwierze, ze nie spolszczaja niemieckich slow, i nie robia kalk jezykowych. Mam dzieci w podobnym wieku, w domu mowimy po polsku, ale pewne tematy sila rzeczy mówione sa z niemiecka - jezdzicie U-Bahnem lub S-Bahnem, uzywacie handy, umawiacie sie na Wochenende. I nie jest to nic zlego. A czy Twoje dzieci nie bastelnowaly? Jaki zgrabny polski odpowiednik masz dla tego slowa? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ania Re: Du ju spik ponglish? IP: *.proxy.aol.com 31.01.07, 10:30 Oczywiscie ze moje dzieci probowaly zniemczac, ale byly regularnie poprawiane. Po polsku jezdzily kolejka, malowaly, wycinaly, lepily z plasteliny itd. Ja wiem ze uzywanie niektorych zamiennikow byloby wygodne, jednak dbalismy z mezem o to zeby potrafily po polsku znalezdz odpowiednik. Wynikiem naszej naprawde ciezkiej pracy jest to ze moj starszy syn wrocil do Polski zdal tam mature (centralna w jezyku polskim) i studiuje w Polsce (nie jako cudzoziemiec) i sobie radzi. Uwierz mi ze warto o to zadbac. A swoja droga pokazcie mi jednego cudzoziemca w Polsce ktory polonizuje swoj jezyk ojczysty? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anna p Re: Du ju spik ponglish? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 11:25 oj, moj maz, Niemiec. 3 lata w Polsce, polonizuje niemiecki jesli rozmaia z kims kto zna oba jezyki. I to bardzo. W przypadku kiedy rozmaiamy w jezyku ktory nie jest rodzinny dla zadnego z nas tym bardziej mamy tendencje do miesznia. Jest to na peno niedbalstwo jezykowe i robimy to miedzy soba, wytwarzajac jezyk 4 w 1. W noralnych warunkach staramy sie nie mieszac, ale miedzy soba mieszamy i moze cala emigracja tez tak robi, jest im latwiej. I prosze mi nie mowic ze po 3 latach uzywania innego jezyka niz polski nie mozna zapomniec jak cos sie nazywa po polsku. Mozna. Przypomina sie szybko i szybko znow zostaje w pamieci,ale zapomniec mozna. A kalki jezykowe to juz naprawde mordega, same sie robia;-) Pewnie, ze jak dziecko uczy sie na raz 4 jezykow to nie wolno mieszac i robic kalek, bo ono nie wie ze to jest mieszanka i niestety tak sie nauczy.... My wiemy ze mieszamy i czasemi to bywa zabawne. No ale pewnie kazdy ma inne doswiadczenia, pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kate Re: Du ju spik ponglish? IP: *.dsl.bell.ca 31.01.07, 17:22 A kalki jezykowe to juz naprawde mordega, same sie robia;-) Ja wiem czy taka mordega/w ustach dziecka brzmi zabawnie.zawsze mam ubaw, ale tez dbam o to zeby dziecko poprawic i nauczyc jak dany zwrot powiedziec po polsku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rodak Re: Du ju spik ponglish? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 09:56 żałosne. Ale takim językiem mówi także młodziez w polskich szkołach. Cofka intelektualna. Polski jest mniej kul Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mniejwiecej zeby tylko nie wroocili z ta swoja kultura spowrot IP: *.chello.pl 31.01.07, 10:05 i w kraju nie zrobili syfu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TakaJa Re: zeby tylko nie wroocili z ta swoja kultura sp IP: *.suffolk.e2bn.org 31.01.07, 15:37 Tyyyy tam milcz! jak ja Ci z ta kultura wroce do Polski, to sie cieszyc tylko bedziesz, ze w ten kraj inwestuje, przykladajac sie do tworzenia sprawnej gospodarki, ktora kiedy sie przysluzy Twoim potomkom! takze zamilcz lepiej i sam syfu nie rozszerzaj to nikt po Tobie sprzatac nie bedzie musial! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stolarz@emse.fr Re: zeby tylko nie wroocili z ta swoja kultura sp IP: *.emse.fr 31.01.07, 16:30 Biedne Bydlatko ! Sprowadzasz wszystko do kasy i do "sprawnej gospodarki"... Naprawde myslisz, ze ukladajac pudelka na regalach w brytyjskim czy irlandzkim Tesco, przykladasz sie do "tworzenia sprawnej gospodarki" ??? Ostatecznie, jesli w to wierzysz ... Wiesz, zyje od ponad dwudziestu lat za granica, bez codziennego kontaktu z ojczystym jezykiem, co nie przeszkodzilo moim dzieciom studiowac w Polsce i nie miec w tym najmniejszych trudnosci. Wszelako jesli Twoja jedyna ambicja jest "zaszpanowanie" zarobionymi pieniedzmi w rodzinnej wsi, to niewiele mozna Ci pomoc. Poza tym, nie panikujmy : to nie pacholek ani dziewka, ktorzy za chlebem (albo za latwiejszym chlebem) udali sie "za morze", beda rzutowali na poziom rodzimej kultury. Korzystaj kmiotku z zycia na swoim poziomie i nie mieszaj sie na przyszlosc do dyskusji, ktore Cie przerastaja ... Odpowiedz Link Zgłoś
michal.setlak "właśnie ma brake"... ? 31.01.07, 10:06 ma hamulec? miało być chyba "break"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AJ Totalne bzdury!!! IP: *.europe.hp.net 31.01.07, 10:07 Nie wiem, po co ten portal to umieszcza. Przeciez to totalne nikogo nie interesujace bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anonimes Juza Re: Totalne bzdury!!! IP: 213.155.191.* 31.01.07, 21:45 Widzę ponad dwieście komentarzy osób niezainteresowanych. Cóż za niespotykany wybuch sprzeciwu obywatelskiego wobec marnotrawienia... bandwidthu. Odpowiedz Link Zgłoś
omcrew proponuje wyprawe do szikago 31.01.07, 10:07 tam to dopiero jest piekny jezyk polski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: C. TCHOREK-HELM Re: Du ju spik ponglish? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.07, 10:10 Cóż, tworzy się getto a la Greenpoint. Głupi ci Polacy, zamiast sie UCZYĆ języka to takie rzeczy. Integrować się trzeba a nie jakieś potworki lingwistyczne...helm.salon24.pl/index.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: Du ju spik ponglish? IP: 62.172.108.* 31.01.07, 10:26 Dlaczego nikt sie nie czepia jak ludzie mowia o interfejsach, linkach, sejwowaniu, zipowaniu?? Slangu uzywa mlodziez, swoj slang maja policjanci, lekarze itp. I w tym nie ma nic niezwyklego – ulatwia to imp race I nikt im nie zarzuca ze kalecza jezyk!! Wiadomo ze skoro pewnych slow uzywa sie wylaczmie w jezyku obcym – np. council tax albo MOT– to na sile nie bedzie sie szukalo polskich odpowiednikow bo ich po prostu czesto nie ma!!! A poza tym przeciez takiego slangu uzywa sie w Wielkiej Brytanii, a nie podczas przyjazdu do Polski Odpowiedz Link Zgłoś
ready4freddy Re: Du ju spik ponglish? 31.01.07, 12:36 ale slang i zapozyczenia w jezyku polskim to nieco inna para butow. tak, mamy i klabing, i szoping, i interfejsy (konia z rzedem temu, kto spolszczy interfejs). ale to nie jest to samo. pewnie, ze sa slowa specyficzne dla danego kraju, ale w artykule nie calkiem o to chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: airbus 303 interfejs - od dawna istnieje polski odpowiednik: IP: *.lodz.dialog.net.pl 31.01.07, 18:45 MIĘDZYMORDZIE, bodajże już w Bajtku była o tym dyskusja, w zamierzchłych czasach prymitywnej informatyki. W Kanadzie mieszka wielu Polaków, którzy żyją tam już 20-30 lat i nie potrafią sklecić prostego, poprawnego zdania po angielsku. Nie muszą, większość spraw załatwią w jęz. polskim. Mimo to często pieką czikena na diner, niestety. W większości są to prości, dość ubodzy ludzie, z wykształceniem podstawowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Re: Du ju spik ponglish? IP: *.cust-83.exponential-e.net 31.01.07, 12:50 Masz racje, wezcie szybko przetlumaczcie w rozmowie "mortgage,landlord, council, busy, application form, interview". Sa slowa ktorych sie nie wie nawet po polsku bo sie nie mialo z nimi do czynienia. Nawet w Polsce ludzie mowia "mam interview"! w relacjach sportowych "coach" ciagle zamiast trener, "team" zamiast druzyna. Ale cytowane skróty typy "na kornerze" "moj kar" itd to swiadcza o debilizmie rozmowcy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xz Re: Du ju spik ponglish? IP: *.minvenw.nl 07.07.08, 14:45 Smieszny jestes. Jezyk angielski znam w stopniu komunikatywnym a bez probemu znalazlem odpowiedniki podanych przez Ciebie slow w jezyku polskim. Moim zdaniem chodzi tu wylacznie o ograniczone slownictwo. Po prostu. Nie wazne w jakim jezyku. Takie gnioty jezykowe produkuja wlasnie ludzie z ograniczonym slownictwem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bluecab Re: Du ju spik ponglish? IP: *.st.kolornet.pl 31.01.07, 13:39 Gość portalu: ania napisał(a): (...) > pewnych slow uzywa sie wylaczmie w > jezyku obcym – np. council tax albo MOT– to na sile nie bedzie sie > szukalo > polskich odpowiednikow bo ich po prostu czesto nie ma!!! A poza tym przeciez > takiego slangu uzywa sie w Wielkiej Brytanii, a nie podczas przyjazdu do Polski Czyżby? Moja znajoma wracając do Polski na święta zawsze dzwoni z pytaniem "kiedy będę free żeby się meetnąć". Dziewczyna ma licencjat fil. ang. UJ i z tego, co pamiętam mówiła tak jeszcze zanim wyjechała do UK. Inna sprawa, że między studentami filologii angielskiej (a i nauczycielami, wykładowcami również) ciągle słyszy się mieszankę co najmniej dwóch języków, ale tam najczęściej chodzi o szybkość przekazu informacji lub czystą zabawę (im więcej pomieszanych języków, tym weselej). Jednak do "meetnięcia" nigdy się nie przekonam.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lillith6 Re: Du ju spik ponglish? IP: *.dip.t-dialin.net 31.01.07, 10:13 Mieszkam od prawie trzydziestu lat zagranica. w Sylwestra dzwonila do mnie kolezanka ze studiow, ktorej nie slyszalam dokladnie tak dlugo, byla zaskoczona, ze mowie po polsku, bez akcentu. krotko potem przyleciala na pare dni znajoma Polka z Londynu i o maly wlos przejelabym jej ponglish. A szkoda, co prawda nie jest latwo, ale warto pielegnowac jezyk polski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trufla Re: Du ju spik ponglish? IP: *.jed.isu.net.sa 31.01.07, 10:21 heh naturalna kolej zeczy niedlugo j.polski bedzie niczym j. kaszubski tylko zagozali zwolennicy bedda go pielegnowac;p Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Justyna Re: Du ju spik ponglish? IP: 83.141.66.* 31.01.07, 10:26 Znam dobrze i jezyk polski i angielski, ale nie mowie ponglishem czy jak to sie tam nazywa. Uwazam, ze takim slangiem posluguja sie ludzie, ktorzy slabo znaja jezyk angielski, ale jednak w srodowisku swoich polskich znajomych chca sie popisac, jak to zapomnieli polskiego, bo tak dlugo na emigracji sa i tak w ogole to latwiej cos po angielsku powiedziec. Zauwazylam co prawda, ze moj zasob slownictwa w jezyku polskim sie zawezil, ale lacze to bardziej ze skonczeniem studiow (a przez to z brakiem codziennego kontaktu z ksiazkami) niz z wyjazdem za granice. Odpowiedz Link Zgłoś
prowokator-i-szaleniec Re: Du ju spik ponglish? 31.01.07, 12:44 Gość portalu: Justyna napisał(a): >moj zasob slownictwa w jezyku polskim sie zawezil, ale lacze to bardziej ze > skonczeniem studiow (a przez to z brakiem codziennego kontaktu >z ksiazkami) niz z wyjazdem za granice. chyba horyzonty Ci się też zawęziły, skoro do książek zaglądałaś tylko na studiach.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: norsk_skogskatt Re: Du ju spik ponglish? IP: *.w86-194.abo.wanadoo.fr 31.01.07, 16:36 Nie uprawiaj prymitywnych złośliwości. Po prostu w czasie studiów językowych, nawet w Polsce, używa się często wyłącznie książek obcojęzycznych. Siłą rzeczy uczy się człowiek często nowych,- dotychczas nieznanych pojęć od razu w języku obcym, a w polskim nigdy ich nie znał, nie używał i nie potrzebował. Co nie zmienia faktu, że nawet używając slangu zawodowego w godzinach pracy, po pracy mówi się językiem literackim, jaki akurat jest konieczny: polskim lub obcym poprawnym. Sama mieszkam od 20 lat za granicą i używam na codzień 4 języków. Jakoś nie zauważyłam, żeby to negatywnie wpłynęło na moją znajomość polskiego, z wyjątkiem rozmaitej nowomowy. I proszę nie wygadywać, że w dobie internetu i telefonów komórkowych komukolwiek, kto jest na emigracji gdziekolwiek, może brakować kontaktu z językiem polskim i dlatego zaczyna używać buraczanego slangu. Brak kontaktu z językiem to było 30 lat temu. nie dziś! Odpowiedz Link Zgłoś
eldan Re: Du ju spik ponglish? 31.01.07, 10:21 Ja mam wrazenie, ze takim "mieszanym" jezykiem mowia glownie ci, ktorzy po angielsku umieja ledwie kilka slow, a o gramatyce angielskiej nawet nie slyzeli. Owszem - mi tez sie zdarza wtracic jakies slowko (glownie kiedy mowie o pracy lub o zalatwianiu dokumentow w miejscowych urzedach), sa to jednak sytuacje _niezmiernie_ rzadkie. Odpowiedz Link Zgłoś
agaj.agaj Re: Du ju spik ponglish? 31.01.07, 10:25 Nie chce sie czepiac, ale bardziej naturalne byloby zaczac zdanie od: "Mam wrazenie..." a nie "Ja mam wrazenie...." tak jak napisales/las. Tak wiec moze robisz bledy i uzywasz nieprawidlowej skladni nawet nie zdajac sobie z tego sprawy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: Du ju spik ponglish? IP: *.171.65.178.crowley.pl 31.01.07, 11:32 agaj.agaj napisał: > Nie chce sie czepiac, ale bardziej naturalne byloby zaczac zdanie od: > > "Mam wrazenie..." > a nie "Ja mam wrazenie...." tak jak napisales/las. > > Tak wiec moze robisz bledy i uzywasz nieprawidlowej skladni nawet nie zdajac > sobie z tego sprawy? Nie czcę się czepiać ;), ale może chciał/a podkreślić, że chodzi o jego/jej własny pogłąd ? Odpowiedz Link Zgłoś
agaj.agaj Re: Du ju spik ponglish? 31.01.07, 13:00 Zgoda i my tego nie roztrzygniemy. Poczatek zdania z "Ja" jest bardziej typowy w rozmowie, ale raczej nie w wypowiedziach pismiennych. Niemniej jednak forum to forma przejsciowa. Zreszta, daleko mi do poprawnosci w polskim i naprawde nie chce sie czepiac. Chodzilo mi o to, ze rozpoczecie zdania z "Ich" lub "I" jest wlasciwe dla niemieckiego i angielskiego (innych jezykow nie znam i trudno mi ocenic). Ludzie mieszkajacy za granica robia bledy nie zdajac sobie z tego sprawy. Kiedys np. uslyszalem: "Ja mam moje okulary na moich oczach" - tlumaczenie slowo w slowo z poprawnego zdania angielskiego. Gdyby nie moja reakcja to osoba ktora je wypowiedziala nie wiedzialaby, ze jest ono smieszne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pitum Du ju spik ponglish? IP: *.kullen.RWTH-Aachen.DE 31.01.07, 10:22 nihil novi, tak samo sie dzieje z ludzmi mieszkajacymi w germanii, tez wrzucaja niemieckie zwroty, bo przeciez tak jest latwiej i szybciej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Dawna Polonia??? IP: *.eranet.pl 31.01.07, 10:26 Dawna Polonia uzywa pieknej polszczyzny?? Chyba redaktor nigdy nie przebywal wsrod Polonusow za granica. Nagminne jest przeplatanie slow polskich angielskimi czy niemieckimi. A jesli juz jestesmy wsrod Polonii.. Ta wspaniala dawna, stara polonia, ktora wyemigrowala dziesiat lat temu do dzis przynosi wstyd. Jezdze bardzo czesto za granice i obracam sie wsrod polonii, czy to brytyjskiej, niemieckiej, amerykanskiej, francuskiej czy australijskiej. Nie mowie tego z sarkazmem ale procz tego ze robi bardzo duzo dobrego to niestety-tez zlego. Mysle ze nie swiadomie bo ciagle mi pokazuja jak sie odkreca kran w lazience, jak dziala sploczka i obowiazkowo zabieraja mnie na wycieczki do sklepow miesnych i hipermarketow. Procentuje to tym, ze jesli organizuje impreze masowa (tzw zrzutowa) gdzie przychodza wszyscy to dana nacja robi wywiad wsrod polonii. Niestety tej starej wlasnie polonii. Generalnie wychodzi na to, ze: -nie mamy w Polsce bierzacej wody (nawet zimnej) -ubikacji (mamy latryny ewentualnie drewnaine sraczyki) -nie mamy zadnego miesa -nie mamy sklepow -jezdzimy wozami drabiniastymi -co to jest, ze zarowka sie pali -Polska lezy gleboko w Rosji Najgorsza pod tym wzgledem jest Polonia amerykanska. Stara Polonia amerykanska. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Dawna Polonia??? 31.01.07, 10:31 to sa ludzie, którzy wyjechali zaraz po wojnie, dopoki jeszcze mogli , albo uciekli nieco pózniej - nie dziw się, ze tak sie zachowują - wiekszość z nich własnie taką Polskę pamieta, szczególnie polską wieś . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Strunek polonia w niemczech IP: *.chello.pl 31.01.07, 10:55 Ja mieszkałem w Niemczech, kontakty z polonia były dość trudne, przedewszystkim na poczatku jak jeszcze nie umiałem dobrze 'slangu' polonijnego. Ale prawda jest taka, że im bardziej ktoś wykrztałcony tym lepiej mówi po polsku - nie ma co owijac w bawełne! Ja po 5 latach w Niemczech mowię normalnie po polsku, a i na miejscu tez po polsku mowilem. Zeczywiscie łapałem się na mówienu 'Ide na Banhof' ale starałem sie pilnowac. Dotego w Niemczech jest jeszcze jeden problem z Polakami, to zazwyczaj Ślązacy, którzy mówią po śląsku... i juz samo to utrudnia rozumienie! Odpowiedz Link Zgłoś
gruby_dolar Re: Dawna Polonia??? 31.01.07, 11:08 no tak, potem jest przeświadczenie u amerykanów że w polsce żyją niedźwiedzie polarne <lol2> Odpowiedz Link Zgłoś
patriota21wieku Polonia Amerykanska 31.01.07, 11:24 Mieszkam od wielu lat w USA, i moge potwierdzic to co mowisz. Ale, dodam ze czesciowo winny jest temu kraj ojczysty (a raczej durne przepisy): jak sie przyjezdza do Polski to czesto (przynajmniej na Okeciu) sluzba graniczna zada polskiego paszportu, i patrza krzywym okiem jak ktos mowi ze nie ma przy sobie! A takie przypadgi sa nagminne, jak opisuja polonijne gazety. Powoduje to ze ci Polonusi nie maja ochoty przyjezdzac, bo sie po prostu boja ze ich nie wypuszcza! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cynik Kontakty z Polonią. IP: 199.159.126.* 31.01.07, 15:19 No to widać, że nie masz pojęcia o Polonii amerykańskiej. Albo podczas pobytu w USA nie wyszedłeś poza Greenpoint. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ralf Du ju spik ponglish? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.07, 10:40 W podobnych okolicznośćiach narodziła się chińska odmiana języka angielskiego pod koniec XIX w., choć to Anglicy byli wówczas w Chinach, a nie odwrotnie. Ma nawet swoją nazwę (nie pamiętam jej, sorry). Język ten jest jak najbardziej obiektem zainteresowań językoznawców, a świadczy to tylko o tym, że potrzeba jest matką wynalazków (truizm, ale jakże aktualny). I nie ma się co przejmować tym zjawiskiem. Chińszczyzna ma się dobrze, a język polski na przestrzeni wieków ulegał różnym wpływom i zapożyczeniom (łacina, niemiecki, włoski, francuski, rosyjski). Teraz dzięki językowi angielskiemu polszczyzna ma okazję się wzbogacić. Odpowiedz Link Zgłoś
janesaddiction Re: Du ju spik ponglish? 31.01.07, 10:44 Coz tak bulwersujacego jest w 'braniu autobusu'? To oczywista kalka jezykowa, ale przeciez normalnym jest 'wziecie taksowki'. Autobus gorszy? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
es_zet_pe najnormalniejsza rzecz pod słońcem 31.01.07, 10:47 Tworzenie się takich mieszanek językowych jest najzwyklejszą rzeczą pod słońcem. Ponglish czy polglish nie jest pierwszy - od dawna w USA i UK są takie zjawiska jak Chinglish, Spanglish, Konglish, Runglish ("zakrojtie windowuszki, bo czildreniata zasykujut!"). I dla ścisłości - nie są to slangi, tylko mixed languages. Slang (=żargon) to język uliczny, albo język konkretnej grupy zawodowej lub społecznej, ale oparty na jednym konkretnym podkładzie językowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fuf Du ju spik ponglish? IP: *.dip.t-dialin.net 31.01.07, 10:49 Ja mieszkam za granicą sporo lat i nie wyobrażam sobie takiej "polszczyzny".To intelektualny upadek,jakaś chora moda.Ja nie odbiorę "kola", "spikac" z nikim nie będę (ani szprechać),"tubą" nie pojadę (ani ubaną) i nie bedę jezdzić po hajłeju (ani po autobanie). Nie toleruję takiego języka w moim otoczeniu.I tyle :-) Odpowiedz Link Zgłoś