palnick
10.04.07, 11:53
Obserwuję ostatnio prawdziwy zalew łam GW "oznajmiającymi pytaniami" :-)
Są to zdania dobitnie twierdzące, opatrzone (niczym listkiem figowym) znakiem
zapytania na końcu.
Chodzi o wywołanie w czytelniku wrażenia, że twierdzenie zawarte w takim
zdaniu jest faktem a nie spekulacją autora. Oto przykłady z dzisiejszej
elektronicznej GW:
Mundurki szkolne będą niezgodne z konstytucją?
Rządowa agencja przystanią dla działaczy Samoobrony?
Ustawa o Locie niezgodna z konstytucją?
Losy internetowego hazardu w rękach Gosiewskiego?
Gdyby je zacząć od "czy" - natychmiast tracą moc oraz przestają służyć
manipulacji czytelnikiem. To, że dopiero wówczas są prawdziwe nie ma
znaczenia dla przebiegłych uczniów Maleszki.
Wydaje mi się też, że pismaki liczą na to, że takie zdanie da się wybronić w
sądzie jako zadane pytanie a nie twierdzenie. Nie sądzę i namawiam osoby
pomówione w ten sposób do wytaczania procesów GW.
Mógłby ktoś sądzić, że to brak znajomości budowy zdania pytającego u
wykształciuchów z GW. Nic bardziej błędnego. W sprawach o które ta obiektywna
gazeta nie wojuje na śmierć i życie, pismaki piszą poprawnie:
Czy ludzie przed świętami wariują?
a przecież można napisać - Ludzie przed świętami wariują?