Mobbing - polska specjalność

28.06.07, 11:11
Ludzie, nie dajcie się sprowokować na proces o mobbing, a tylko bezpodstawne
wypowiedzenie pracy!!! Kolejny żałosny artykuł dający złudną nadzieje. 10%
pozwów a ile wygranych spraw ??? 0% za mobbing w „białych kołnierzykach”
Ponad rok temu, w odpowiedzi na zwolnienie po dekadzie sukcesów, za to iż w
wieku 40 lat śmiałem założyć rodzinę, napisałem wymówienie wzajemne, o brak
przeciwdziałania sytuacją mobbingowym. Miałem tylko maila, do prezesa firmy z
informacja, iż już nie wyrabiam, oraz autoanalizę sytuacji mobbingowej według
Peter Paul Heinemann, oraz Konrada Lorenza.
Jak każdy zaszczuty utraciłem racjonalne myślenie i siebie obwiniałem za
sytuacje. Jednak na wszelki wypadek do wszelkich fundacji w nazwie mobbing
wysłałem informacje o moim problemie, ale bez odzewu !!! Posłałem do NSZZ
"Solidarność" i oddzwonili, poinformowali, żebym im dał znać, jak jakimś cudem
wygram sprawę... . Faktem jest, iż z może nieporadnej autoanalizy przez rok
były pracodawca utracił 3 opisane projekty, a mój podwładny, który 4 miesiące
nie przychodził do pracy, bo nie... już nie pracuje.
Faktem niezaprzeczalnym było wkręcenie w długi i zwolnienie w chwili, kiedy
było zagrożone życie mojego nienarodzonego dziecka. Faktem też jest, iż
obecnie jestem orzeczonym na 10 lat umiarkowanym inwalidą ze względu na
depresje. Intensywnie lecząc się, zdobyłem wiedzę do zadawania właściwych
pytań i dla mnie jako analityka jasno wynika, iż miałem szefa psychopatę.
Ostatnio koleżanka zmarła, ponieważ jako samotna matka, z biednej rodziny,
chciała utrzymać dziecko. W związku z tym zaraz po operacji, poszła do pracy
na lekach przeciwbólowych... . Inna koleżanka wylądowała w szpitalu dla
nerwowo chorych. Mam same dobre referencje, napisane również po bezdusznym
zwolnieniu mnie z pracy. W mądrej instytucji zrobiłem ankietę, sugerowaną
przez europejską, jeszcze mądrzejszej instytucje. Wyszło mi, iż miałem duży
nieakceptowalny stres, ale szefowa wielokrotnie habilitowana, pierwszej
instytucji milczy po moim mailu... . Jakie jeszcze dowody patologii mają być
przestawione, żebym mógł walczyć, bo chcę. Tymczasem od roku nie mogę
przywrócić terminu zawitego o bezpodstawne zwolnienie z pracy, tak więc
rozpocząć cykl procesów prowadzących do właściwego procesu o mobbing. Wypociny
są, i tak za długie, żeby wyliczać gdzie pisałem, i do jakich instytucji
śmiejących uważać się za piewców obrony przed mobbingiem. Ludzie nie wierzcie
we frazesy, oni to robią dla kasy a takie osoby jak my pozostajemy bez pomocy
!!! Na razie po poinformowania komisji etycznej i zarządu w USA... zablokowano
mi konto mailowe oraz podaną komórkę, fajne państwo prawa.
    • Gość: EWA Re: Mobbing - polska specjalność IP: *.opi.org.pl 05.07.07, 15:31
      Witam,
      tak to prawda zgadzam się w zupełności. jestem mobingowana już ponad 2 lata.
      Mam nawet orzeczenie lekarzy że jestem poddawana mobingowi w miejscu pracy i co
      mam z tym papierjkiem zrobić???? trzymam go bo jak kiedyś zwarjuję to wszyscy
      sięd owiedzą co przechodziłam. Teraz cierpię pracuję...dręczona dają mi zadania
      bezsensowne, wynagrodzenie głodowe, nie śpię po nocach, boję się, płaczę. Co
      mam robić. Żaden tam Region Związkowy Solidarnośc nam nie pomoże. czekam tylko
      na cud...ale czy cuda się zdarzają? chyba nie. Przypłaciłam to utratą zdrowia,
      moja koleżanka z pracy umiera na nowotwór...a skąd go ma...to też ciekawe
      pytania...właśnie to wszystko stres. Kiedy to jesteśmy dręczeni przez takie
      potwory w pracy, nie dostajemy nagród, podwyżek, wydają nam absurdalne
      polecenia, mają nas za nic, jesteśmy gnębieni...to chyba jakaś okrutna gra
      wobec ludzi. To potworne że do tego jesteśmy sami zupełnie sami. Procesy toczą
      się latami i chyba bezskutecznie.......jaka to przyjemność z życia...żadna. Idę
      do pracy jak do obozu koncentracyjnego.......idę bo muszę, aby dostać głodową
      pensję 1300 złotych. Z tego zapłącę za mieszkanie 400 złotych za gaz prąd 100
      za pociąg 160.....i ile mi zostaje? Dużo się o tym mówi a
      gdzie.działanie!!!!????
      • klein4400 Dużo zależy od podejścia i możliwości zmiany pracy 11.07.07, 10:52
        Jak ktoś nie boi się żadnej pracy i nie przeszkadza mu, że zamienia pracę z
        lepszej na gorszą a najczęściej inną ( i nie ma obawy przed wyjzadem z kraju
        gdy zajdzie taka potrzeba) to wydaje mi się, że takiego osobnika trudno
        mobbingować. Nie znalazłem się w takiej skrajnej sytuacji jak gościu, który
        założył wątek ale jak znam siebie to raczej czym prędzej zmieniłbym pracę,
        nawet na gorszą, a na pracodawcy dokonałbym zemsty; tak bym mu namieszał że
        długo by mnie pamiętał. Dodatkowo zniszczyłbym mu sachochód albo coś takiego.
        Taki mam h..owy charakter.
        • Gość: obserwator Re: Dużo zależy od podejścia i możliwości zmiany IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 09:18
          witam.To nie h...charakter ale instynkt przetrwania i
          odwaga.Zazdroszczę,Ci.Taka trzymaj.Pozdrawiam.
        • Gość: regiomal Re: Dużo zależy od podejścia i możliwości zmiany IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 18:10
          Ja też się zwolniłem i znalazłem inną pracę. Zaczynam w przyszłym miesiącu i cieszę się bardzo. Też mogłem namieszać, ale dałem sobie siana bo szkoda by mi było reszty osób tam pracujących. Więc odszedłem z dnia na dzień...
      • 3maxima Re: Dużo się o tym mówi a gdzie.działanie!!!!???? 03.08.07, 14:31
        a czy ty mowilas o tym komus kto wie co i jak ??? jest np. cos takiego jak
        internetowe pogotowie mobbingowe - helpline na www.imobbing.pl
    • Gość: wes Mobbing - polska specjalność IP: 81.219.208.* 11.07.07, 13:49
      A co na to P.Henryka Bochniarz przewodnicz.Konfederacji Pracodawców Prywatnych
      tak użalająca się nad niedolą pracodawców?
    • Gość: Basia Re: Mobbing - polska specjalność IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.07, 09:18
      Ja przechodziłam to15 lat temu gdy zaczynałam pracę. Teraz żałuję,ze stamtąd nie
      odeszłam zaraz.
      Leczę się do dzisiaj. w międzyczasie założyłam rodzinę,
      mam wspaniałe dziecko i prowadzę jednoosobową firmę, która bardzo dobrze
      prosperuje.
      Jasne,że nie wszystko sie układa bo mąż
      nie mając pracy zaczął mi pomagać i chce za wszelką cenę być najmądrzejszy i
      jest strasznym egoistą i itp. i itd.
      ale już mnie to wali.Najważniejsze jest
      dziecko i mam się czym cieszyć. niestety nie w każdym
      zawodzie da się prowadzić firmę,
      ale jeśli się da to polecam jesteś sobie panem,
      tylko klienci czasem dają popalić,
      albo zleceniodawcy-z takimi zrywam współpracę. jeden drugiemu przekazuje,ze
      taka jestem i wiedzą, że bez szacunku nic nie zdziałają
      Jak chcą mieć dobrze wykonaną pracę to przychodzą i są mili. Ale jak ktoś jest
      burak to nic już nie pomoże.
    • Gość: mobbingowana racja - nauczyciele w czolowce IP: 194.181.196.* 12.07.07, 09:40
      ja musialam stawiac oceny celujace wg tego co kazal dyrektor, egzaminy komisyjne
      przeprowadzac pro forma i stawiac 3 nie pytajac w ogle uczniow, zostalaam
      kilkakrotnie wyrzucona z sali lekcyjnej przy uczniach, promocji nie otrzymali u
      mnie uczniowie, ktorzy powinni ale podpadli dyrekcji, w srodowiku szkoly
      funkcjionyje jako "glupia gowniara", oczywiscie przydomek wymyslony przez
      dyrektora, i nim tytuluje mnie do uczniow i nauczycieli.
      najlepsze na koniec, musialam pisac mature za uczniow, gorzej ze z przedmiotu
      ktorego nie ucze (z mojego tez), pisalam z polskiego bo "pare madrych zdan
      potrafisz chyba sklecic".
      jak sie zbuntowac? teraz trzecia umowa, ta na stale to moze bedzie latwiej,
      choc watpie bo zaden z nauczycieli sie nie potrafi przeciwstawic mimo iz ucza po
      kilkanascie lat.
      • Gość: Polak-Tulacz Re: racja - nauczyciele w czolowce IP: 81.0.182.* 12.07.07, 11:04
        Nie ma dobrej rady na taka sytuacje. Najlepsze wyjscie to odejsc z pracy,
        najlepiej natychmiast. Zdrowie (to psychiczne i fizyczne) jest najwazniejsze.
        Pracujemy dla pieniedzy, ale trup nie potrzebuje forsy.
        Jak nie mozesz znalezc pracy w Polsce to probuj za granica.
        To czy praca jest "dobra" czy "zla" nie zalezy od tego, jak sie stanowisko
        nazywa, ale jak sie czujesz, gdy do niej idziesz i gdy z niej wracasz.
        Jezeli nie mozesz odejsc z pracy, to trudno. Musisz z tym zyc. Ale zanim powiesz
        "nie moge" zastanow sie trzy razy, czy to na pewno prawda. Chodzi o cos wiecej,
        niz kilkaset zlotych. Chodzi o twoje zycie.
        • macko4 Spokój w pracy - mało bab!!! 13.07.07, 00:22
          Niestety, ale w naszym Instytuciku poczyniłem obserwację - najbardziej skłonne
          do stosowania mobbingu są baby. Ma taka ledwie utłuczony tytulik i już może
          pomiatać tymi bez tytulika.
          Taka smutna obserwacja:
          Tytuł naukowy nie gwarantuje umiejętności jedzenia nożem i widelcem:-)
    • Gość: ateus77 Dlaczego Polacy to takie kreatury? IP: *.satfilm.net.pl 12.07.07, 09:53
      Dlaczego Polacy to takie kreatury? Chamstwo, podłość, wyzysk, obrabianie d. i
      podkładanie nogi bliźniemu swemu, w tym Polacy są mistrzami świata. Czyżby to
      efekt nauk KK i RM?
      • Gość: Polak-Tulacz Re: Dlaczego Polacy to takie kreatury? IP: 81.0.182.* 12.07.07, 11:12
        To efekt mieszanki postfeudalizmu, zacofania cywilizacyjnego i ideologicznego
        autorytaryzmu nauczanego pod plaszczykiem "jedynej slusznej Prawdy". Przeczytaj
        historie Hioba w Starym Testamencie. To dopiero odlot!!! Njstarsza
        sado-masochistyczna opowiastka o mobbingu. Wiec czemu sie tu dziwic, skoro
        Polacy wychowuja sie na takich wzorcach.
    • michasia777 Mobbing w urzędzie 12.07.07, 10:43
      A oto moja sytuacja. Miałam własne zdanie i o nie walczyłam. Mam taką naturę,
      że jak uważam coś za słuszne to o to walczę. Posprzeczałam się z wicedyrektorem
      (już nie pamiętam o jaką sprawę chodziło), ten poskarzył głównemu i zostałam
      wezwana przed jego oblicze. Działo się to tego samego dnia (nota bene 13
      grudnia 2005 r.), więc ze mnie emocje nie opadły. Nie pamiętam co mu tam
      tłumaczyłam, grunt, że w efekcie zostałam wywalona z tego oddziału
      (departamentu). Padło pytanie jak wyobrażam sobie dalszą współpracę z tym
      wicedyrektorem, więc powiedziałam, że nie wyobrażam, co zostało zinterpretowane
      zgoła inaczej niż moje faktyczne intencje. Niczego sobie wtedy nie wyobrażałam,
      bo byłam wściekła i zarazem zagubiona w tej sytuacji. Potem mnie wyproszono.
      Cisza przed burzą trwała kilka dni, potem były święta. Przyszłam do pracy 27
      grudnia 2005 r. Wezwał mnie wicedyrektor i kazał zdać koleżance wszystkie
      sprawy, dokumenty, segrgatory, a oprócz tego załatwić pozostałe sprawy. Pytam,
      a co ja będę robić? "A pani tu już nie będzie pracować". Zupełnie skołowana
      poleciałam więc do kadr po informację, a główna kadrowa stwierdziła, że chyba
      już powinnam dostać to pismo - przeniesienie do innego departamentu, datowane
      na 20 grudnia (ja je otrzymałam 27!!!). Niby zgodnie z kodeksem pracy -
      przeniesienie czasowe (do końca roku) na inne stanowisko. Nikogo nie
      obchodziło, że ze stanowiska ds. informacji i promocji fundzuszy unijnych
      miałam trafić do osławionego najgorszą opinią departamentu transportu. Co ja
      tam miałam robić?? Byłam oszołomiona. Nie ja jedna, bo dyrektor tego
      departamentu również nie wiedzial, że zostałam mu "przyznana". Szukał mi
      zajęcia, dopisał do obowiązków "promocję działań departamentu", dorzucił mnie
      też do jakiegoś działu związanego z wydawaniem zezwoleń dla "busiarzy", a potem
      do działu kontroli przewozu osób. W międzyczasie intensywnie wydeptywałam
      ścieżki do pracodawcy i członków zarządu z prośbą o przeniesienie do redakcji
      pisma, z którym współpracowałam od 5 lat, do departamentu promocji. Nikt nie
      chciał mnie słuchać. Nie miałam znajomości. Tuż przed sylwestrem dostałam
      kolejne pismo, że na 3 miesiące 2006 r. mam zostać dalej w transporcie. Przez
      cały ten czas przechodziłam depresję - to był dla mnie koszmar, jakiego w życiu
      wcześniej nie przeżyłam. Potraktowano mnie jak kukiełkę, która za karę, że ma
      własne zdanie zostaje rzucona to tu to tam beza prawa głosu. Jak rzecz!!!
      Więcej siedziałam na zwolnieniach niż w pracy. Brałam urlopy. Nie dawałam sobie
      rady. Dostawałam leki i rady od psychiatry i psychologa, żeby zmienić pracę. A
      jak w Lublinie znaleźć normalną pracę przy kredycie mieszkaniowym na (wtedy)
      jeszcze 35 lat? Ciągle wtedy też wydeptywałam ścieżki z nadzieją, że wyproszę
      przeniesienie do promocji i redakcji - nic z tego. Po trzech miesiącach na
      prima aprilis zostałam już formalnie wrzucona do wora z nazwą "transport" i tam
      zostawiona (skończył się okres "przenoszenia" zgodnie z kodeksem pracy). Ja się
      w tym nigdy nie odnalazłam. Robiłam jakieś zdawkowe rzeczy nie wierząc, że tu
      zostanę. Nadal przechodziłam stany depresyjne, stałam się jeszcze wrażliwsza,
      wszystko sprawiało, że zaczynałam ryczeć, potrafiłam tak cały dzień, nie
      zwracałam już uwagi na innych. Nie wiem zresztą jak byłam (i jestem) odbierana
      w miejscu pracy, ale mam już to daleko w poważaniu. W międzyczasie jedna z
      dziewczyn pracujących w dziale transportu popełniła samobójstwo skacząc z okna
      naszego 7 piętra. Dyrektor, który mnie tu wyrzucił wiedział, że czeka mnie
      piekło. Potem była zmiana władzy, wybory samorządowe i reorganizacja urzędu.
      Nowy dyrektor transportu obiecał mi pomoc w dostaniu się do redakcji, jednak w
      międzyczasie zawieszono wydawanie naszego pisma i redakcja się rozpadła. Nie
      mam pecha? Ale z transportu odeszłam. Zostałam odgórnie przerzucona do
      oddzielającego się od transportu departamentu mienia. Oczywiście dowiedziałam
      się o tym dużo po decyzji "guru". I znów zaskoczenie. I znów tułaczka. I znów
      depresja. Nie mogę się tu odnaleźć. Moja gehenna trwa już 1,5 roku. W tym roku
      napisałam już 4 podania do pracodawcy z prośbą o przeniesienie. Na żadne nie
      dostałam odpowiedzi. Ogłoszenia o naborach zawieszają w biuletynie informacji
      publicznej, a mnie się mówi, że to tylko "na zewnątrz", że nie mogą zrobić
      przesunięć wewnętrznych. Tym sposobem ominęły mnie wszystkie stanowiska
      związane w jakikolwiek sposób z działką informacyjną i promocyjną. A ja? Cóż,
      nie mam znajomości. Leczę się na depresję. I staram szukać pracy poza tym
      piekłem. Ale gdzie ja w Lublinie znajdę pracę? Skończyłam podyplomowe public
      relations, obecnie robię kurs z grafiki i projektowania komputerowego, uczę się
      angielskiego i uciekam w zycie prywatne. Postawiłam już kreskę na tej pracy.
      Czuję się outsiderem, kompletnym. Z lepszym lub gorszym skutkiem staram się
      sobie wmawiać, że nie jestem niczyim niewolnikiem i że to, przez co przeszłam,
      nie ma znaczenia, bo walczyłam przecież o swoje racje. Nie poddam się. Wierzę,
      że będzie dobrze. Ciągle zastanawiam się nad wyjściem z tej okrutnej sytuacji,
      z tego piekiełka, do którego nijak przywyknąć nie mogę. Dzięki Bogu spotkałam
      kilku bardzo przychylnych mi ludzi. Ostatnio sekretarka zrobiła dla mnie coś,
      czego się nigdy nie spodziewałam i powiedziała "Trzeba sobie pomagać". To
      optymistyczne.:) Mam nadzieję, że ten koszmar się skończy, że znajdę swoje
      miejsce w życiu, że uda mi się wyrwać z tego piekła. Tylko jak długo czekać? Co
      robić? Kiedyś będzie lepiej. Warto wierzyć i mieć nadzieję. Ta podobno umiera
      ostatnia...
      • Gość: Polak-Tulacz Re: Mobbing w urzędzie IP: 81.0.182.* 12.07.07, 11:20
        Ja rowniez pracowalem w urzedzie i jednym z najszczesliwszych dni w moim zyciu
        byl dzien, w ktorym wreczalem dyrektorowi wypowiedzenie. Spojrzalem mu gleboko w
        oczy i pomyslalem "trwaj chwilo, chwilo jestes piekna". Teraz, jak mam podly
        nastroj, to przypominam sobie jego gupawa mine...
        Nie chcialbym, zebys odebrala moj post jako probe trywializacji twoich
        problemow, ale chcialem ci zadac jedno pytanie: "Masz paszport?". Zreszta, co ja
        wypisuje. Przciez teraz wystarczy dowod osobisty ...
    • Gość: adam Mobbing stosują tylko biznesowi IP: *.novartis.com 12.07.07, 11:35
      troglodyci, którzy nie mają pojęcia o psychologii i zarządzaniu zespołem. To
      ludzie którzy nie panują nad zespołem, są niekompetentni i najczęściej po prostu
      głupi.
      • megg78 Re: Mobbing stosują tylko biznesowi 12.07.07, 12:23
        troglodyci, nie maja pojecie o kierowniu zespolem... oni bja sie czegos takiego
        jak zespol. boja sie zbyt przyjacielskich stosunkow wsrod kolegow w pracy. w
        banku, w ktorym pracowalam przez 2 lata, od poczatku bylo jasno powiedziane -
        tutaj przyjaznie nie sa tolerowane. pracownicy - kobiety, kierownictwo -
        kobiety. czego sie baly? wielkie szambo pelne plotek i prob ingerowania w zycie
        prywatne imieninowych prezento dla pani prezes. bylam jedna z najmlodszych,
        mieszkalam z facetem bez slubu, nie chodzilama do kosciola i poza praca
        ubieralam sie nie tak jak pani prezes sie podobalo...i co gorsza niczego nie
        ukrywalam, moj chlopak podwozil mnie pod sam bank co rano. i to je mierzilo, ze
        nie udawalam i mialam wlasne zdanie, zylam tak jak chcialam. inne moje
        kolezanki kazaly sie zostawiac swoim facetom za rogiem, zeby stare pudernice
        nie widzialy. i one dalej tam sa, jada na tabletkach uspokajajacych, wieczny
        falszywy usmiech, zero zaufania do nikogo i paniczny strach przed jakakolwiek
        pomylka albo gafa - bo zaraz wszystko wie dyrekcja. odeszlam po 2 latach gdy
        skonczyla mi sie druga umowa, po robieniu za sekretarke, kelnerke, gosposie,
        byciu wysylana na zakupy ( i tak stosunkowo rzadko, ratowal mnie fakt ze bylam
        w ksiegowosci a tam zawsze bylo duzo roboty) i pytaniach o moje zamairy na
        przyszlosc typu slub i dzieci, po pytaniu czy jestem dziewica i czy mam
        chlopaka i oczywiscie ewntualna ciaze, oczywiscie pytania, ktore uznalam za
        zbyt osobiste zeby na nie odpowiedziec, dlatego bylam persona non grata. z
        jedyna dobra kumpele jaka tam mialam musialysmy ukrywac fakt ze spotykamy sie
        poza praca, w banku prawie ze soba nie rozmawialysmy. serio, najszczesliwszy
        dzien mojego zycia - pani prezes i ja; ona do mnie mowi: hm, jutro ostatni
        dzien twojej umowy, wiesz? a ja: oczywiscie ze wiem, juz nie moge sie doczekac
        jutra... myslala, ze bede chciala zostac i ze mnie trzymala w napieciu do
        ostataniej chwili ;D euforia!
        • Gość: Polak-Tulacz Re: Mobbing stosują tylko biznesowi IP: 81.0.182.* 12.07.07, 12:36
          Po prostu babsztyle byly zazdrosne. Tak trzymaj! Pozdrawiam!
          • megg78 Re: Mobbing stosują tylko biznesowi 12.07.07, 14:25
            dzieki i pozdrawiam rowniez! ja tez tulaczka ;D
            a tak apropos tulacza - za granica lepiej sie traktuje pracownikow niz w
            polsce, a tyle sie mowi ze polakow maja za nic... i wlasnie to jest powod dla
            ktorego nie spieszy mi sie z powrotem.
    • Gość: srodowisko Mobbing - polska specjalność IP: *.adsl.inetia.pl 12.07.07, 13:40
      Pracodawcy czuja sie pewnie. Powód jest prosty:
      za małe kary za łamanie kodeksu pracy. Nie wspominajac o molestowaniu fizycznym
      i psychicznym. Inna sprawa, fatalna jakość pracy Inspekcji Pracy. Moim osobistym
      zdaniem, jest to, druga po celnikach najbardziej skorumpowana grupa zawodowa w
      Polsce. Dopoki to sie nie zmieni, bedziemy dalej wykorzystywani. Pozdrawiam
    • Gość: ilo Re: Mobbing - polska specjalność IP: 62.23.100.* 12.07.07, 14:38
      Jednak nie tylko to polska specjalnosc.... Ja mam doswiadczenia z duzej
      organizacji miedzynarodowej; pracowalam za granica. Moja bezposrednia
      zwierzchniczka, Szwedka,na kazde moje wyrazenie i konsekwentna obrone wlasnej
      opinii skarzyla sie szefowi, a ja za kazdym razem bylam wzywana na dywanik
      gdzie szef mi 'przyjaznie' wyjasnial, w obecnosci tej zwierzchniczki, ze musze
      sie bardziej wykazywac. Na moje pytanie, co on przez to rozumie, powtarzal, ze
      musze sie sluchac tej panny. Jestem raczej odporna osoba, wiec mnie bardziej
      smieszylo to podejscie, ale wiele z moich kolezanek i kolegow nie radzi sobie z
      takim zarzadzaniem, co wiecej, to wszystko sie dzialo w kadrach. Odeszlam po 6
      miesiacach nie majac zadnej innej pracy, po prostu z przekonaniem ze nie warto
      sie tam szarpac i, ze potrzebuje odpoczac - dopiero po miesiacu poczulam sie
      kompletnie zrelaksowana, co mi uswiadomilo, ze mimo wszystko bylam duzo
      bardziej zestresowana niz bylam tego swiadoma. Znalazlam nowa prace, ale na
      wszystkich interview przygladalam sie dokladnie firmie, ludziom, atmosferze -
      po tamtym doswiadczeniu latwiej zauwazyc cechy u ludzi, ktorych nalezy uniknac.
      Wydaje mi sie, ze kazdy potrzebuje komfort psychiczny polegajacy na wyborze. Z
      pewnoscia sa sytuacje wyjatkowe, ale w wiekszosci przypadkow mamy wybor, zeby
      odejsc, zmienic prace - zdrowie i zycie jest tylko jedno, nie warto marnowac
      czasu na takie meczarnie.
      • Gość: Ewa Re: Mobbing - polska specjalność IP: *.ssnet.pl 08.08.07, 10:13
        To historia mojej pracy. pracuje.blog.onet.pl/
    • patriota21wieku Teczki i uklad sa wazniejsze!!!! 12.07.07, 16:09
      Dokad rzad nie wezmie sie na serio do zmiany kodeksu cywilnego gdzie bedzie
      rzeczywista mozliwosc dochodzenia swoich praw sadownie, to nie bedzie
      sprawiedliwosci na rynku pracy.

      Podaje przyklady koniecznych zmian:
      1. Wprowadzenie bardzo wysokich oplat karnych na pracodawcow, za przegrany
      proces o wyzyzk. Np. w USA sady maja prawo nalozyc kare ktora jest kilka do
      kilkadziesiat razy wieksza niz stracone zarobki wyliczone do KONCA WIEKU
      PRODUKCYJNEGO na podstawie porownywalnych zarobkow w branzy. Jak taki
      pracodawca zaplaci pare milionow zlotych to mu sie odechce gnebienia
      pracownikow albo wywali na zbita morde podwladnych ktorzy to robia.

      2. Uwolnienie zawodow prawniczych od izb prawniczych, tak zeby adwokaci
      walczyli o klientow! Wtedy beda sie starali wygrac procesy jak wyzej!

      3. Naglasnianie nazw tych firm ktore gnebia pracownikow.

      4. Zniesieni idiotycznego prawa o "zniewadze osobistej"! Ja mam prawo
      publicznie nazwac debila debilem jesli takie jest moje uznanie! Powinno sie to
      zmienic na prawo chroniace ludzi przed oskarzeniem o przestepstwo (np.
      nazywanie kogos zlodziejem czy morderca). Wtedy jak ktos oskarza a nie ma
      dowodow, to pojdzie siedziec za falszerstwo z kodeksu kryminalngo a nie
      cywilnego!

      5. Zwiekszenie kar wiezienia za wiele przestepstw, w tym znecanie sie. I
      publikowanie nazwisk oraz zdjec, nawet przed procesem! Jak czyjas twarz i
      nazwisko sie pojawia w gazetach, to sie dwa razy zastanowia nad tym co robia!

      6. Jak artykul pokazuje, najgorzej jest w przedsiebiorstwach panstwowych!
      Wniosek: sprywatyzowac! Bo problem polega na tym ze w tej chwili prawo nie
      pozwala wyp... idiotow na bruk, wiec kierownicy z kompleksem Napoleona albo
      malego k.tasa sie wyzywaja na podwladnych, bo wiedza ze sa praktycznie bezkarni!
    • Gość: Autor Chcialem tylko zwrocic uwage... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.07.07, 19:33
      ...ze takie firmy jakie opisujecie zazwyczaj nie istnieja dlugo na rynku, a
      szczegolnie gdy jest konkurencja z zachodu. wiec predzej czy pozniej, to
      wszystko bedzie musialo sie zmienic!
      • Gość: ........ Re: Chcialem tylko zwrocic uwage... IP: *.icpnet.pl 12.07.07, 19:44
        Gość portalu: Autor napisał(a):

        > ...ze takie firmy jakie opisujecie zazwyczaj nie istnieja dlugo na rynku, a
        > szczegolnie gdy jest konkurencja z zachodu. wiec predzej czy pozniej, to
        > wszystko bedzie musialo sie zmienic!


        Bzdura. Pracuję w polskim oddziale wielkiego miedzynarodowego koncernu. Przez 6
        lat tolerowano mobbing w jednym z zespołów. Pomogło dopiero to ze pracownicy
        sie wreszcie dogadali, spisali zeznania, postraszyli oddaniem sprawy nie do
        sądu, ale to tv i zagranicznej centrali. Pomogło. Durne babsko wyleciało z
        hukiem;)
    • iwopo Mobbing - polska specjalność-VOLVO 28.06.09, 18:31
      w VOLVO IT moja przyjaciółka została oskarżona o urojenia, teamleaderka
      wmawiała to wszystkim i wszystko co mówiła zaprzeczała,
      teamleaderka była kochanka programisty z tego projektu i przez niego podjudzała
      wszystkich na moja koleżankę ,
      dziewczyna złożyła wymówienie, potem otrzymała mnóstwo obelg jeszcze mailem,
      • Gość: yolanda Re: Mobbing - polska specjalność-VOLVO IP: *.dynamic.chello.pl 03.01.11, 23:10
        Witaj, pracuje w tej chwili z osobą, ktora stosuje wobec mnie mobbing, a kiedys byla pracownikiem Volvo... Moze to ta sama osoba? Czy mozesz podsunac jakies wskazowki?
    • Gość: qwerty Re: Mobbing to brytyjska specjalność IP: *.range86-162.btcentralplus.com 23.05.13, 04:08
      ciągle nam bardzo daleko do biegłości w sztuce mobbingu jaką opanowali Anglicy - oni od pokoleń to praktykują we wszystkich dziedzinach życia
Pełna wersja