Dodaj do ulubionych

Rejestruj strony WWW, to dzienniki lub czasopisma

IP: *.icm.edu.pl 29.08.07, 09:10
Czy ten sąd oszalał? Nie mógł się kogoś spytać o co w tym WWW chodzi?
A rejestrować trzeba każđą oddzielną stronę WWW - każdy plik?
Obserwuj wątek
    • Gość: andrzej buehehehehheheheh IP: 82.177.55.* 29.08.07, 09:25
      no to niezly numer ... sedzia chyba ma 77 lat i nie ma pojecia co zrobil.
      Rozumiem tez, ze jezeli bede mial zarejestrowana strone jako gazete, to bede mi
      przyslugiwaly wszelkie prawa zwiazane z prawem prasowym i wszedzie bede
      traktowany jako dziennikarz.
    • macrad Polska paranoja 29.08.07, 10:37
      To jeszcze nic. Gdyby ktoś chciał być w zgodzie z polskimi przepisami, powinien
      zapłacić podatek za obiad u cioci - bo to dochód. Jeśli się sprzeda dwie połówki
      własnej działki, to się staje podatnikiem VAT (oczywiście jeśli się przekroczy
      obrót 10 tys euro) - bo sprzedanie czegoś dwa razy wskazuje na zamiar czynienia
      tego systematycznie. A ja się kiedyś dowiedziałem od urzędu skarbowego, że nie
      mam prawa pytać o przepisy związane z VAT, bo... nie jestem podatnikiem VAT. I
      nie miało znaczenia to, że pewna firma chciała mnie zrobić w konia przy pomocy
      wadliwych faktur VAT, wystawianych na moje nazwisko bez mojej zgody.
      Ot, polska paranoja.
      Więc ani trochę się nie dziwię idiotyzmowi, który nakazuje traktowanie np.
      hobbystycznych stron www tak samo jak papierowych gazet. Powstaje tylko jedno
      pytanie: czy po zarejestrowaniu mojej kompletnie niedochodowej strony jako
      dziennika lub miesięcznika (albo dwóch jednocześnie, bo aktualizuję ją czasami
      co dwa dni, a czasami co dwa miesiące) będę mógł mówić, że jestem dziennikarzem?
      I czy będę miał, oprócz obowiązków, także wszelkie prawa, jakie mają
      dziennikarze? Oczywiście okaże się, że nie. I to jest właśnie nasze kochane
      polskie prawo...
    • Gość: tupot_bialych_mew Re: Rejestruj strony WWW, to dzienniki lub czasop IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.07, 10:48
      Rzeczywiscie wyrok sadu jest niezly.
      Na szczescie te prawodawstwo obowiazuje tylko na terenie Polski i polskich
      serwerów. Zagranicznych serwerow to nie obowiazuje. Juz czuje ze przy takich
      wyrokach sadow i coraz wiekszych regulacjach i ograniczeniach narzucanych
      internetowym providerom, wszyscy zaczna sie przenosic na male panstwa-wyspy
      gdzie takich ograniczen nie bedzie.
      Bo takie wyroki sadow pojawiaja sie nie tylko w Polsce i widoczny jest trend
      nakladania chomąta na to medium wolnosci jakim jest/byl internet.
    • Gość: placebo99 To jest tylko drobna formalność - kilka wskazówek: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 10:54
      [znalezione w necie]

      Tytuł trzeba zarejestrować w sądzie okręgowym, właściwym dla
      siedziby wydawcy gazety (art. 20 ust. 1 prawa prasowego, DzU z 1984
      r. nr 5, poz. 24 - w skrócie: pr.pras.). Wydawca to w uproszczeniu
      właściciel gazety. Może nim być osoba fizyczna czy prawna, może i
      organ państwowy, partia albo związek wyznaniowy (art. 8 pr.pras.).
      To najczęściej wydawca powołuje i odwołuje redaktora naczelnego
      (art. 25 ust. 5 pr.pras.), to jemu zazwyczaj przysługują prawa do
      tytułu, to on wreszcie jest pracodawcą redaktorów.

      Ponieważ sprawy tego rodzaju rozpoznawane są w postępowaniu
      nieprocesowym, sąd zarejestruje tytuł na posiedzeniu niejawnym,
      prawdopodobnie w ogóle nie wzywając na nie zainteresowanego (art.
      152 kodeksu postępowania cywilnego). Adres sądu i obszar jego
      właściwości najłatwiej poznać, odwiedzając stronę internetową
      Ministerstwa Sprawiedliwości (www.ms.gov.pl). Rejestracja tytułu nie
      zależy ani od wpisu w gminnej ewidencji działalności gospodarczej,
      ani od dopełnienia formalności w urzędzie skarbowym, ZUS itp. Toczy
      się niezależnie od nich i może je nawet poprzedzać.

      Cała procedura będzie czytelnika kosztować 30 zł (§ 19
      rozporządzenia ministra sprawiedliwości ws. określenia wysokości
      wpisów w sprawach cywilnych, DzU z 1996 r. nr 154, poz. 753). Jeśli
      sąd nie upora się z rejestracją w ciągu 30 dni, wydawanie gazety
      można rozpocząć bez rejestracji (art. 20 ust. 4 pr.pras.).

      Gdzie szukać

      Skąd przedsiębiorca ma wiedzieć, że wymyślony przez niego tytuł nie
      został już przez kogoś zarejestrowany? W tym celu powinien udać się
      do najbliższego sądu okręgowego. W Warszawie dostanie informację od
      ręki, bo tu prowadzona jest komputerowa kartoteka wszystkich
      zarejestrowanych w kraju czasopism. - W naszym sądzie każdy
      zainteresowany może poprosić o pisemną informację o tym, co jest
      potrzebne do rejestracji, ile ona kosztuje, gdzie złożyć wniosek
      itp. - podpowiada Monika Brzozowska z biura prasowego Sądu
      Okręgowego w Warszawie.

      Nieco trudniejsza jest sytuacja osób, które nie mieszkają w stolicy.
      Ich sąd okręgowy musi najpierw skontaktować się z sądem warszawskim
      (odbywa się to pocztą i faksem). Ci, którym czas jest drogi, mogą
      próbować skontaktować się ze stołecznym sądem telefonicznie (Sąd
      Okręgowy w Warszawie, VII Wydział Cywilny Rejestrowy, tel. 440 80
      83). Co prawda nawet jeśli czytelnik dowie się, że szukany przezeń
      tytuł w rejestrze nie występuje, nie ma 100-procentowej gwarancji
      zwycięstwa. Może się bowiem tak nieszczęśliwie zdarzyć, że wniosek o
      rejestrację został przez kogoś złożony, ale nie jest jeszcze
      rozstrzygnięty. Warto o tym wiedzieć, nawet jeśli w praktyce jest to
      mało prawdopodobne.

      Kto pierwszy, ten lepszy?

      Kłopoty mogą się zacząć wówczas, gdy tytuł jest już zarejestrowany
      na rzecz kogo innego. Z chwilą rejestracji powstaje bowiem prawo do
      ochrony tytułu. Oznacza to, że sąd nie wpisze do rejestru drugiego
      tytułu o tym samym brzmieniu (art. 21 pr.pras.).

      Co wtedy robić? Gdyby sprawa była stosunkowo świeża, najlepiej
      byłoby zawrzeć z właścicielem tytułu umowę, w której prawo do
      ochrony tytułu zostałoby przeniesione na nabywcę. Na podstawie
      takiego dokumentu można wystąpić do sądu o dokonanie w rejestrze
      odpowiednich zmian. Przepisy nie są tu może zbyt przejrzyste, ale
      nie powinno być kłopotów z zarejestrowaniem w ten sposób nowego
      wydawcy.

      Można też namówić pierwotnego wnioskodawcę, żeby złożył wniosek o
      jego wykreślenie. Jeśli nie będzie chciał zrobić tego dla idei,
      można mu to wynagrodzić. Warto wtedy spisać umowę, w której
      uprawniony do tytułu zobowiązuje się do złożenia wniosku, a
      zainteresowany - do odpowiedniej zapłaty. Rozwiązanie takie będzie
      miało tę zaletę, że jeśli uprawniony do tytułu rozmyśli się,
      zainteresowany w przejęciu jego praw będzie mógł zwrócić się do
      sądu, by ten stwierdził obowiązek uprawnionego. Prawomocny wyrok w
      tej sprawie będzie równoznaczny ze sporządzeniem wniosku o
      wykreślenie tytułu z rejestru (art. 64 kodeksu cywilnego).

      Jednak dla naszego czytelnika cała ta procedura może się okazać
      niepotrzebna.

      Prawo do ochrony zarejestrowanego tytułu nie trwa wiecznie. Jeśli
      pierwotny wnioskodawca nabył prawo wydawania go, ale do niego nie
      przystąpił albo przerwał wydawanie na dłużej niż rok, nie występując
      o zachowanie rejestracji - rejestracja ta traci ważność (art. 23
      pr.pras.).

      Z punktu widzenia zainteresowanego tytułem nie ma więc znaczenia,
      czy pierwszy wnioskodawca po prostu się rozmyślił i zarzucił
      wydawanie tytułu, czy też zmarł, wyjechał w nieznane, zaginał itp.
      Wtedy musi on tylko przekonać sąd, że gazeta się nie ukazuje, bo
      zgodnie z prawem to na nim spoczywa tzw. ciężar dowodu (art. 6 w zw.
      z art. 13 § 2 kodeksu postępowania cywilnego). Wymóg ten nie dotyczy
      spraw nagłośnionych i znanych opinii publicznej, te bowiem sąd
      bierze pod uwagę z urzędu (art. 228 k.p.c.). Mimo to zawsze warto
      udokumentować swoje twierdzenia - nie zaszkodzi, a może pomóc.

      Prawdziwym polem minowym może się natomiast okazać art. 5 ustawy o
      zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (DzU z 1993 r. nr 47, poz. 211).
      Zabrania on takiego oznaczania przedsiębiorstw, które jest podobne
      do oznaczenia wykorzystywanego już przez kogoś w przeszłości - jeśli
      mogłoby to wprowadzać odbiorców w błąd co do tożsamości obu
      przedsiębiorstw. Ustawa nie mówi wprost, czy tytuł prasowy jest
      takim oznaczeniem, ale sporo argumentów przemawia za tym, że tak.
      Dlatego czytelnik powinien rozważyć, czy jego zaufanie do
      poprzednich właścicieli tytułu jest na tyle silne, by zaryzykować
      ewentualny proces sądowy w tej sprawie.

      Bądź ostrożny

      W większości przypadków postępowanie związane z wpisem do rejestru
      czasopism będzie dla przedsiębiorcy gwarantem tego, że w Polsce nie
      ukazuje się inna gazeta o tym samym tytule. Jednak ostrożności nigdy
      za wiele.

      Dlatego jeszcze przed pojawieniem się w sądzie warto zajrzeć na
      stronę Urzędu Patentowego i sprawdzić, czy ktoś nie zastrzegł już
      wydawania gazety przez rejestrację znaku towarowego. Od początku br.
      jest to banalnie proste, bo urząd udostępnił wreszcie w Internecie
      zawartość swoich rejestrów. Wystarczy wejść na stronę www.uprp.pl i
      przez odnośnik "Bazy dane UP RP" dotrzeć do zbioru informacji o
      zarejestrowanych znakach towarowych. Potem zostaje już tylko
      wpisanie szukanego tytułu. Szczególnie dociekliwi mogą jeszcze
      przejrzeć "Wiadomości Urzędu Patentowego" (również do odnalezienia
      pod podanym adresem www). Publikowane są tam informacje o znakach
      towarowych, które co prawda nie są jeszcze zarejestrowane, ale są
      już zgłoszone do takiej rejestracji (art. 143 w zw. z art. 234 prawa
      własności przemysłowej, DzU z 2001 r. nr 49, poz. 508). Ostrzegamy
      jednak, że przejrzenie kilkunastu czy kilkudziesięciu numerów tego
      periodyku to zadanie dla wytrwałych.

      Nie powinna to być ostatnia wizyta na stronach urzędu. Gazeta to
      towar jak każdy inny i czytelnik powinien zastanowić się nad
      zastrzeżeniem tytułu na własną rzecz. Koszty takiego postępowania -
      jeśli przedsiębiorca nie będzie korzystał z usług rzecznika
      patentowego - nie powinny przekroczyć tysiąca złotych. Kwota ta
      pozwoli czytelnikowi na wyłączne korzystanie z tytułu przez kolejne
      10 lat. Dopiero gdy czytelnik nie spodziewa się ogólnopolskiego
      sukcesu swojej gazety i planuje rozprowadzać ją np. tylko w swym
      rodzinnym mieście lub jego okolicach, może z rejestrowania znaku
      zrezygnować. Ma to oczywiście swoje dobre i złe strony. Dobre - bo
      pozwala zaoszczędzić pieniądze. Złe - bo ewentualny sukces tytułu
      może sprawić, że w Urzędzie Patentowym zarejestruje go kto inny. Ta
      ostatnia możliwość jest o tyle przykra, że - choć nie pozbawi
      czytelnika prawa dalszego wydawania gazety - poważnie ograniczy
      możliwości jej dalszego rozwoju (art. 160 pwp).

      Autor: Paweł Wrześniewsk
    • pfg Re: Rejestruj strony WWW, to dzienniki lub czasop 29.08.07, 11:18
      Przecież to jest chory nonsens, jawny dowód na to, że prawo nie
      nadąża za rozwojem techniki. W dodatku intencja (duch) prawa
      nakazującego rejestrację tytułu był bodajże inny: Nie kontrola
      wydawców, ale ochrona tytułu.

      Bardzom ciekaw czy strona www.sn.pl/ została zarejestrowana w
      sądzie jako gazeta :-)
    • Gość: asd Rejestruj strony WWW, to dzienniki lub czasopisma IP: *.multimo.gtsenergis.pl 29.08.07, 12:10
      Kogos ostro posralo... Widac ze u nas w kraju siedza same barany... Najpierw
      zakladanie e-maila z dowodem osobistym to teraz ten cyrk... Nastepstwo bedzie
      bardzo proste... Wiekszosc przeniesie na serwery w innym kraju i bedzie miala
      spokoj... Polskie firmy hostingowe padna :)

      I tak konkurencja ze strony zachodnich serwerow hostingowym jest spora.. ja
      trzymam wszystko w UK bo jest po prostu taniej :)
    • Gość: mamDOSC Rejestruj strony WWW, to dzienniki lub czasopisma IP: *.interpress.pl 29.08.07, 12:11
      ideą Internetu jest DARMOWOŚĆ dostępu do danych. Ale nasz prezydent (idiota, tak
      na marginesie) zezwala na to, żeby w jego kraju się panoszył totalitaryzm.

      Dziś rejestracja zdjęcia kupy, a jutro kamery na długopisach rejestrujące
      wszystko to, co mamy ochotę napisać. Nawet jeśli to jest szlaczek w 1 klasie.

      Czas żeby ten kraj się obudził! Musi wstać i wyjść na ulice i obalić tych
      niekompetentnych szefów mafii siedzących na stołkach!

      POWSTAńMY I NIE DAJMY SIę!
    • Gość: Pan Mobutu A ja ich olewam zupełnie IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.08.07, 12:11
      Serwer w stanach, domena .com z private registration. No i szukaj wiatru w polu.
      Co w ramach pomocy prawnej Ziobro zwróci się do Departamentu Sprawiedliwości i
      poprosi mojego dostawce, aby podał moje dane? Po wtopie z Mazurem. Nie sądzę;)
      Przecież to zalatuje zamachem, na ich którąś tam poprawkę do konstytucji

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka