p.bera
29.02.08, 09:56
"Gdy rozmawialiśmy o strachu przed prędkością, przed wypadkami, których pełno
na każdym kroku, wzruszał tylko ramionami..." - wspomina Barański. Jak pisze
dziennikarz, Jarosław Zabiega nie bał się prędkości, lecz jeśli siadał za
kierownicą, prowadził "bezpiecznie i z głową".
nie wiem czemu ale jakos nie bardzo czuje smutek z tym zwiazany, za to
bardziej mysle ze tacy KRETYNI, tak nie boje sie tego słowa użyć, mogli zabic
mase niewinnych ludzi, zero wyobraźni, 200km/h w mieście, nawet mnie nie
przekonuje że to była wylotowa ulica. zawsze mysle ze gdyby moje dziecko stało
na przystanku a taki palant jechal 120-150 to wole zeby zawczasu zabil sie sam
niz narazal zycie moich bliskich. Sorry stary, sam spisales sobie taki los,
miejsce na takie wyczyny jest na torze a nie na publicznej jezdni, ciesze sie
tylko z tego ze teraz moja córka będzie żyła bo Ty już nie bedzies zszalal po
publicznych ulicach (ale nie ty jeden , takich niestety jest duzo wiecej)