40 lat po śmierci Luthera Kinga w USA nadal str...

IP: 209.48.129.* 09.04.08, 14:15
Miejsce dla Murzynow jest w Afryce, bo 90% z nich nie dojrzala do zycia w
cywilizowanym spoleczenstwie. Wystarczy zapuscic sie do czarnych dzielnic:
rasizm wobec bialych, grozby slowne, naciaganie na kase. Banda leni i
zlodziei, latynoisi sa lepsi, bo przynajmniej chca pracowac a nie zyc za
darowizny od panstwa.
    • Gość: Marek Lewackie bzdury IP: *.adsl.inetia.pl 09.04.08, 17:52
      j.w.
    • Gość: polak mały bo ja wiem? IP: *.markom.krakow.pl 09.04.08, 17:56
      ja widziałem rasizm na co dzień w stanach. każdy aspekt życia dla murzyna to
      jest marsz po górkę. problemy z edukacją, problemy z znalezieniem pracą,
      problemy z bankiem(murzyni często są ekonomicznie bardziej wykorzystywani i
      manipulowani). wszędzie murzynów traktuej sie jako gorszych. to jest fakt,
      codzienność. Murzyn - czarny jest w USA zawsze potomkiem tępych niewolników,
      którym odmawiano nawet człowieczeństwa. Kompleksy czarnych są nie do wyleczenia.
      Faktem jest jednak że poprawność polityczna zmusza białych do licznych ustępstw
      i do przemilczania róznych spraw, tak jak Polacy boją się złego słowa oficjalnie
      o Żydach powiedzieć, tak biali w USA boją się złego słowa o czarnych
      powiedzieć... dużo by gadać. Najważniejsze to nie generalizować, tylko traktować
      ludzi indywidualnie.
      • Gość: kaczo i boso Re: bo ja wiem? IP: *.natpool8.outside.ucf.edu 23.04.08, 22:01
        JAMES EARL RAY: THE MAN WHO KILLED DR. MARTIN LUTHER KING JR.

        By Mark Gribben


        The Assassination of Martin Luther King, Jr.: Was it a Conspiracy?


        It’s almost too perfect.

        A racist petty criminal looking to make a name for himself stalks a
        well-protected black civil rights leader and finally slays him, then
        manages to make an almost-clean getaway – but not before dropping
        the murder weapon (with prints) and his personal radio with his
        prison ID engraved on it.

        It’s almost too perfect because nobody would be that stupid. It must
        be a CIA-FBI-White House plot. Has to be. There is no way that James
        Earl Ray, the high-school dropout, Army throw-away, petty thief
        could stalk Dr. Martin Luther King Jr., kill the most influential
        civil rights leader of the era and evade an international manhunt
        for more than two months, only to be busted by Scotland Yard going
        through a customs checkpoint he wasn’t supposed to be at.

        The Rev. Jesse Jackson says it’s a plot: “I have always believed
        that the government was part of a conspiracy, either directly or
        indirectly, to assassinate Dr. Martin Luther King Jr.,” he wrote in
        the forward to James Earl Ray’s autobiography Who Killed Martin
        Luther King Jr.? Former U.S. Ambassador to the United Nations and
        Atlanta Mayor Andrew Young believes the government was responsible
        for King’s death, as well. “I’ve always thought the FBI might be
        involved in some way,” he said. “You have to remember this was a
        time when the politics of assassination was acceptable in this
        country. It was during the period just before Allende’s murder. I
        think it’s naïve to assume these institutions were not capable of
        doing the same thing at home or to say each of these deaths (King
        and the two Kennedys) was an isolated incident by ‘a single
        assassin.’ It was government policy.”

        Even Dr. King’s family believes that Martin was killed as the result
        of a conspiracy involving government officials. Dexter King met with
        the man convicted of killing his father and later said he believed
        Ray was not the shooter.

        There are two issues here that need to be examined. First, did James
        Earl Ray kill Dr. Martin Luther King in Memphis, Tennessee on April
        4, 1968, and second, was the assassination the culmination of a
        conspiracy to silence the leader of America’s non-violent civil
        rights and anti-war movement? There are a number of different
        possible answers. Perhaps Ray was a patsy for a wide-reaching
        conspiracy. Maybe he was in Memphis on April 4 but didn’t fire the
        shot. It could be that he was an unwitting pawn in a plan that
        involved agents of the highest levels of government, up to and
        including the Johnson White House.

        Or it could be that a black-hating sociopath with delusions of
        grandeur managed to get himself close enough to Dr. King to fire a
        shot with a scope-equipped high-powered rifle that would have
        dropped an elk at the same distance.

        In comparison to the earlier assassination of President Kennedy, the
        questions surrounding the murder of Dr. King are a little more clear
        cut. Witnesses (for the most part) do not quibble on the number of
        shots fired, or from the originating area. There are few credible
        conspiracies that claim multiple gunmen, and no evidence that more
        than one person was on hand in Memphis that day who planned to kill
        King. Conspiracy theorists must base their accusations on the word
        of Ray, who pled guilty to the murder in return for a guarantee from
        Tennessee authorities not to seek the death penalty. Once sentenced
        to 99 years, Ray immediately began retracting and changing his story
        that he acted alone.

        On the other hand, the Federal Bureau of Investigation and the
        Johnson Administration were clearly on the record in opposing King’s
        resistance to the Vietnam War and J. Edgar Hoover wanted King
        disgraced or rendered impotent by any means necessary. The comments
        of Young and Jackson do not seem as alarmist when one examines the
        record of harassment, slander and abuse government bodies
        accumulated in their pursuit of Dr. King. If Hoover wanted King
        taken out of the picture, could he have authorized assassination? As
        history has shown, with J. Edgar Hoover, the ends justified the
        means.

        So, who killed Dr. King? Was it a conspiracy? Or was it a single,
        angry young man acting on his own hatred that ended the life of one
        of America’s greatest leaders? After thirty years of investigations,
        theories and speculation, the evidence has pretty much all been
        gathered and it is possible to draw a conclusion that satisfies the
        reasonable observer.
    • Gość: Marlena Prawdziwe przyczyny stanu rzeczy IP: *.adsl.inetia.pl 09.04.08, 18:00
      Byłam w USA kilka razy i mogłam zobaczyć zarówno
      ciemnoskórych, którzy wykorzystywali szanse daną im przez
      kraj jak i tych, którzy byli na marginesie.

      Prawda jest taka, że większość afroamerykanów żyjących
      na marginesie społeczeństwa wybiera taki stan życia z własnej
      woli. Państwo dotuje ich nieróbstwo gigantycznymi sumami, dlatego
      wielu z nich nie opłaca się podejmować pracy.

      Tak więc Ci, którzy rzekomo padają ofiarą rasizmu powinni
      puknąć się mocno w głowę, uklęknąć i podziękować Bogu za to,
      że urodzili się w USA a nie w biednym afrykańskim kraju.
      Łatwo jest narzekać na rasizm, usiąść na krześle i nic kompletnie
      nie robić ze swoim życiem...

      GW zaś powinna też puknąć się w czoło i przestać cytować
      wypociny politycznie poprawnych pajaców.
    • bezportek Zaklecia, slogany i zabobony 10.04.08, 01:16
      Smierc Kinga zostala juz wielokrotnie wykorzystana do dechy przez
      rozmaite srodowiska i kliki. Nie inaczej w lewackiej propagandzie
      jak wyzej. Bez zenady jakis palant pisze o "bialym zamachowcu"
      chociaz nie wiadomo do dzis, kto strzelal. Bez zajakniecia
      propagandzisci przechodza do porzadku dziennego nad bandyckim szalem
      czarnych dzikusow, wybuchlym po likwidacji MLK, ba, wybuchajacym co
      i rusz z byle powodu, lub bez. Ani sloweczka o zatargach z wlasnymi
      stronnikami, o finansowych malwersacjach, wymuszeniach darowizn i
      seksu na prawo i lewo, manipulacjach i przekretach Martina L.,
      sztandarowego przedstawiciela "uciemiezonej czarnej mniejszosci".
      Analogia z hochsztaplerem Simonem M. nie jest przypadkowa.
      Nie jest tez przypadkiem, ze lukrowane "akcje afirmacyjne", usilne
      podrygi amerykanskiej lewicy wokol czarnej mniejszosci przynosza
      efekt odwrotny do zamierzonego. Wsrod znanych mi, ciezko pracujacych
      Afroamerykanow nie ma roznicy zdan - wszyscy oni uwazaja te datki,
      ulgi i poklony za co najmniej idiotyczne a na pewno szkodliwe.
      Spoleczenstwa zyjace na koszt innych nigdy same sie nie podniosa,
      czy to kolorowi z D.C., czy enerdowskie blokerstwo, czy pegieerony z
      Podlasia. Moj dobry kolega pracowal kilka lat dluzej, zeby
      najmlodsza corka tez zdolala ukonczyc studia w renomowanym
      college'u. W tym samym czasie, za pieniadze z jego podatkow, do tej
      samej szkoly na sile wepchnieto pare sztuk z rozdzielnika. Wszystkie
      w pare tygodni wrocily na ulice. Nie powtorze jego opinii, bo bylbym
      z miejsca okrzykniety rasista.
      • Gość: boso i kaczo Re: Zaklecia, slogany i zabobony... IP: *.natpool8.outside.ucf.edu 23.04.08, 22:03
        "Nie powtorze jego opinii, bo bylbym
        z miejsca okrzykniety rasista."
        ------------------------------------------------------------
        Nikt nie musi pana "bezportek" okrzykiwac rasista
        albowiem "bezportek" - po prostu - JEST czystej
        wody rasista!
      • Gość: bagarmosen Re: Zaklecia, slogany i zabobony IP: 80.240.162.* 15.06.08, 08:04
        "czy pegieerony z
        Podlasia.". -----------------pomyliles regiony , na PODLASIU NIE
        MA I NIE BYLO peegerow!!!!!!!!! tam kazdy trzyma w garści
        kazda piędż ziemi .
    • Gość: Arek Naprawde wierzysz w rowne szanse czarnych? IP: *.icslab.agh.edu.pl 10.04.08, 13:56
      BBuhahaha. Rowne szanse to bylyby wtedy gdyby na ankietach o prace albo do szkol
      nie bylo rubryki z niewinnym pytaniem o rase.
      • inzynier2 Ankietę wypełnia się po przyjęciu do pracy 17.04.08, 11:53
        Gość portalu: Arek napisał(a):
        > BBuhahaha. Rowne szanse to bylyby wtedy gdyby na ankietach o prace
        > albo do szkol nie bylo rubryki z niewinnym pytaniem o rase.

        Nikt kto przestrzega prawa W USA nie pyta o rasę gdy składasz aplikację o pracę
        lub do szkoły. Ankieta, gdzie podaje się rasę, jest wypełniana po przyjęciu do
        pracy lub do szkoły. Wtedy patrząc na ciebie widzi każdy twoją rasę niezależnie
        od tego co wpiszesz w ankiecie. Ale prawdą jest, że pracodawcy odrzucają podania
        o pracę osób o imionach sugerujących African-American (murzyna). Murzyni często
        mają egzotyczne, nie anglosaskie, imiona.
      • Gość: malkontent Re: Naprawde wierzysz w rowne szanse czarnych? IP: 199.159.124.* 21.04.08, 16:30
        Mało wiesz o tym kraju. W podaniach o pracę nie ma rubryki z
        pytaniem o rasę. Nie ma też rubryki z pytaniem o wiek i płeć.
        • Gość: bagarmosen Re: Naprawde wierzysz w rowne szanse czarnych? IP: 80.240.162.* 15.06.08, 08:06
          w UK jest pytanie o rasę!
    • Gość: emel 40 lat po śmierci Luthera Kinga w USA nadal str.. IP: *.socal.res.rr.com 18.04.08, 07:43
      Po prostu bzdury, w dodatku tłumaczone przez kogos, kto nie ma
      pojęcia o tym, co tłumaczy.

      Żenujące.
    • Gość: boso i kaczo Re: 40 lat po śmierci Luthera Kinga w USA... IP: *.natpool8.outside.ucf.edu 23.04.08, 21:55
      "latynoisi sa lepsi"? Czy masz moze na mysli handlarzy narkotykow
      latynoskiego pochodzenia (zwykle obwieszonych krzyzykami, medalikami
      i innymi katolickimi symbolami), a moze brutalne, wrecz ikrutne
      latynoskie gangi (i tutaj takze tatuaze o tematyce religijnej
      sa na porzadku dziennym)?
      • Gość: wACEK szkoly IP: *.vnet.wnec.edu 24.04.08, 18:39
        chodzilem w USA do szkoly technicznej w klasie bylo 15 murzynow, w
        ciagu trzech miesiecy zostal tylko jeden, jakos ich mozgi nie
        chcialy przyswajac nauki. Na collegu to samo zostalo paru z
        problemami na kilka tysiecy bialych tych przepycha sie na
        sile..dbajac o statystki. Sa murzynskie college i pol murzynskie
        dla jezeli moge tak nazwac debili gdzie poziom nauki jest
        b.znizony ci jakos gonia statystki. W pracy to samo jezeli praca
        wymaga koncentracji i wysilku murzyn odpada w wiekszosci. W gruncie
        rzeczy sa to normalni ludzie i fajni koledzy, ja mysle problem
        murzynski lezy w rodzinach murzynskich powtarza sie kopiowanie zlych
        cech tak z pokolenie na pokolenie. Rzad USA przeznacza duze
        pieniadze na rzecz murzynow, szkoly,mieszkania, opieke zdrowotna
        jednak najwieksza sprawa to narkotyki, na ulicy malolat murzyn moze
        zarobic pare setek dziennie i gdzie taki pujdzie do pracy? Nastepnie
        to ludzie bardzo podatni na manipulacje tu maja popis politycy
        ktorzy wykorzystuj to uzywajac rasizm, szczerze mowiac przez lata
        spedzone w USA nie wiedzialem rasizmu choc mieszkalem w roznych
        stanach. Zreszta slowo rasizm to b. duze slowo i tu juz czarni
        politycy i adwokaci robia wszystko aby czarnym i bialym umilic zycie.
    • maaac Gdyby pracownicy PGRów byli czarni, 25.04.08, 17:20
      mielibyśmy taki sam "problem z rasizmem". Jest grupa ludzi nauczona
      żyć albo w niewoli, albo na zasiłkach. Przenosi się to z pokolenia na
      pokolenie :(. I to same poczucie krzywdy i hasła
      o "okradzeniu", "wyzysku" i "zapomnieniu".
      • Gość: saimon Re: Gdyby pracownicy PGRów byli czarni, IP: 82.160.77.* 29.04.08, 18:57
        Mac ma rację ...
Pełna wersja