Piraci, zamordyści i liberałowie

IP: *.ntlworld.ie 25.04.08, 10:46
i pan antypirat mowi ze artysci musza cos jesc . taaa . metallica nie kupi wiekszego odrzutowca , britney nie kupi ukochanemu prezentu za milion dolcow , biedne hordy justinow timberlakow pojda na zasilki z opieki . a moze by tak zarobic na koncertach ? a inna rzecz . ile kasy z tantiem ma np jim morisson , czy kurt cobain ? a ile te biedne koncerny ;D coz za bzdura . moze panowie z koncernow umra z glodu ? prosze sobie sprawdzic zarobki tego biznesu . oj biedulki . a mnie kurna na plyte NIE STAC !mowi tez pan scigajacy piratow ze koncerny nie beda mialy na promocje nowych "artystow" alleluja ! a moze by tak popatrzec z innej strony . moze to koncerny hamuja w imie swoich zyskow kreatywnosc sluchaczy , wymyslajac coz bedziem sluchac w te wakacje i ile hitow bedzie . cale szczescie istnieje imternet , istnieja tez tysiace dobrych zespolow tylko i wylacznie w necie . muzyke tworzylismy zawsze i zawsze to bedziemy robic . z potrzeby serca a nie z potrzeby rekinow biznesu .
    • Gość: Maciej Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: 85.232.232.* 25.04.08, 11:43
      Otóż to.
      Ja płyt od dawna nie kupuję, bo... stac mnie, ale nie będę kupował kolejnego
      gniota a'la Doda czy Britney. Po prostu nie interesują mnie takie "hity". Wolę
      ambitniejsze utwory.
      • Gość: oldgreq@gmail.com Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.ntlworld.ie 25.04.08, 12:06
        heh . sie zagalopowalem z tym nie stac mnie na plyty . nie stac mnie bylo jak mieszkalem w polsce . teraz mam calkiem niezla kolekcje plyt typu world music , tanszych od "hitow" o jakies 70 % , lepszych za to o 200 % . a przemysl walczacy z piractwem walczy najbardziej o wplywowe , dochodowe marki (gangsta pleplerzy i idiotki o cienkich glosach ) ktore i tak mnie nie neca . A i w koncu stac mnie by chodzic na koncerty . next : bobby mcferrin w maju ;D
        • arspen Ściągnąłem z sieci Call Of Duty 4 25.04.08, 20:54
          Pograłem trochę i... poszedłem kupić oryginał, bo gra poczciwa. I
          tak zrobiło sporo moich znajomych, nie tylko z COD, ale też innymi
          dobrymi grami, czy filmami. A czy kupilibyśmy oryginał, nie mając
          możliwości wcześniejszego przetestowania?
          • Gość: o2 Re: Ściągnąłem z sieci Call Of Duty 4 IP: *.acn.waw.pl 26.04.08, 08:04
            Przecież jest dostępne DEMO COD4 więc o czym ty piszesz?
            • abort Re: Ściągnąłem z sieci Call Of Duty 4 24.06.08, 22:13
              OK, to teraz z innej strony:
              Lubię gry typu Heroes of Might and Magic (HOMM). Mam legalną wersię "Restoration
              of Erathia" i "Shadow of Death". Obie w polskiej wersji językowej. Nie mam
              "Armageddon's Blade".

              Zachciało mi się zagrać w nieoficjalny dodatek "Wake of Gods"; żeby nie było -
              dostępny cały czas w sieci, za free. Aby w niego zagrać, muszę mieć dodatek
              "Shadow of Death". Niestety - muszę mieć w ANGIELSKIEJ wersji językowej (tak
              przynajmniej było jakiś czas temu - ostatnio zauważyłem polskie dodatki, których
              nie miałem okazji dotknąć).

              Czy ściągając z internetu piracką ANGIELSKĄ wersję SoD jestem piratem? Przecież
              kupując POLSKĄ (i tylko polską) wersję SoD zapłaciłem w sklepie, i jest to
              opłata za polską wersję, więc płacę dodatkowo za spolonizowanie produktu, a
              firma tłumacząca i wydająca produkt zwany POLSKĄ WERSJĄ JĘZYKOWĄ zapewne
              odprowadza jakąś część kasy firmie która wydała oryginał.

              No bez jaj, przecież nie będę autorowi DWA RAZY płacić za oryginał? Wydałem kasę
              RAZ - i za to powinienem mieć całkiem legalnie możliwość korzystania z
              oryginalnej wersji językowej (z innych wersji już raczej nie).

              Jeśli piracę, to wniosek jest jeden: prawo autorskie jest chore - i nadmiernie
              chroni potentatów, klienta mając niemalże za nic.
      • Gość: HH Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.swietochlowice.net.pl 25.04.08, 18:43
        Nie rozumiem twojej logiki.
        "Ja płyt od dawna nie kupuję, bo (...). Wolę ambitniejsze utwory.".
        Czyli albo te ambitne są rozdawane za darmo, albo te ambitne kradniesz, bo znowu
        przeczy twojej pierwszej części wypowiedzi "...stac mnie, ale nie będę kupował
        kolejnego gniota a'la Doda czy Britney".
        • Gość: Przemek Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.ghnet.pl 25.04.08, 20:04
          Pirat niczego na pewno nie kradnie.
          Najwyżej kopiuje.
          • Gość: jas_uparciuch Płacę zaiksowi podatek więc wszystko jest opłacone IP: *.jmdi.pl 25.04.08, 20:08
            Zlikwidują podatek od xero,video,płyt cd/dvd to będziemy dyskutować...
    • Gość: Black Fox Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 12:46
      Nie ma znaczenia. Jezeli dany utwor/utwory sie komus nie podobaja,
      to niech ich nie slucha, a nie kradnie.

      Szczegolnie, ze takie uzasadnienie mozna dac do wszystkiego:

      "Nie podoba mi sie ten samochod, wiec go ukradne, a nie kupie."
      • Gość: oldgreq@gmail.com Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.ntlworld.ie 25.04.08, 13:08

        rozroznij drogi kolego roznice pomiedzy wlasnoscia intelektualna a fizyczna . nie jest to dobry przyklad . 2 rzecz : jednym z bardziej restrykcyjnych panstw jezeli chodzi o wlasnosc intelektualna ( oczywiscie jak wszystko w tym kraju zostaje to na papierze ) jest polska . polecam tez decyzje hiszpanskiego sadu na temat sieci p2p i sciaganej w tej formie muzyki . dobro intelektualne jest zawlaszczane w sposob wrecz zarloczny przez koncerny dla ktorych jest to nic innego jak tylko kolejny powod by byc jeszcze bogatszym . nie bede wspominal jak koncerny przez agresywna reklame swoich produktow psuja ludziom wrazliwosc - kiepski utwor kiepskiego artysty puszczony w radiu 100 razy zacznie byc hitem . zdaj sobie sprawe ile kosztuje nagranie plyty , jakie sa koszty realne produkcji i dystrybucji a jaka jest cena koncowa . jak z nas milosnikow muzyki zdzieraja . sam na muzyke wydaje duzo - poczawszy od sprzetu przez plyty a skonczywszy na biletach . tez nakrecam ten biznes , lecz jako FAN muzyki nie wiem ile bym musial zarabiac by miec wszystko co chce uslyszec . Wiec niech zyje kradziez intelektualna !!! tylko tym sposobem jestesmy w stanie poznawac nie majac portfeli jak bill gates .
        • Gość: HH Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.swietochlowice.net.pl 25.04.08, 18:50
          Ja nie zauważam różnicy między jakąkolwiek formą własności.
          Jakoś nie masz nic przeciwko aby istniały patenty, bo dzięki nim wiesz, że gdy
          coś wynajdziesz i opatentujesz, to masz szansę na swoim pomyśle zarobić. A może
          odpowiednio twoim zdaniem praca umysłowa jest nic nie warta i tylko praca
          fizyczna ma swoją cenę?
          Uwierz mi, że za każdym produktem, nawet tym "intelektualnym" stoi mnóstwo
          ciężkiej pracy. Jeśli uważasz, że nie jest to żadna ciężka praca, to może
          zaczniesz wykonywać ją sam i tak świetnie na tym zarabiać?
          Buntujesz się przeciwko zawłaszczaniu zysków przez wielkie koncerny muzyczne, a
          czemu nie buntujesz się przeciwko innym potężniejszym jeszcze od nich koncernom,
          które sprzedają już chyba wszystko i zarabiają wielokrotnie więcej? To jest
          globalizacja i nic na nią nie poradzisz, tak działa cały rynek, nie tylko muzyczny.
          Dla kradzieży jednak nie ma żadnego usprawiedliwienia i uważam osobiście, że
          kradzież muzyki powinna być tak samo ścigana i karana jak kradzież samochodu.
          • Gość: raf von thorn Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.12.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 25.04.08, 18:55
            Ale tu sprawa idzie o to, by autor mógł sam określać zakres
            udostępnienia swej twórczości, a tej wolności niestety nie ma...
            • Gość: HH Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.swietochlowice.net.pl 25.04.08, 18:58
              Jak to nie ma?
              Czy jest przymus aby każdy artysta musiał wydawać swoje dzieła w ramach koncernu
              muzycznego? Nie. Każdy z nas, ja i ty, możesz tworzyć i sprzedawać bez niczyjej
              pomocy swoje dzieła!
              Jednak jeśli wolisz zajmować się tym co lubisz i tworzyć muzykę a nie chcesz
              poświęcać swojego czasu i zaangażowania w marketing, sprzedaż itp. to
              podpisujesz kontrakt z firmą, która zrobi to za ciebie.
              Chyba dość logiczne. Nawet piłkarz ma swojego menedżera, który na nim całkiem
              nieźle zarabia, teoretycznie się ciężko nie narabiając.
              • unhappy Re: Piraci, zamordyści i liberałowie 25.04.08, 23:26
                Gość portalu: HH napisał(a):

                > Jak to nie ma?
                > Czy jest przymus aby każdy artysta musiał wydawać swoje dzieła w ramach koncern
                > u
                > muzycznego?

                Oczywiście wiesz co to jest Jamendo. I wiesz co to jest ZAIKS. Otóż ZAIKS chce
                ściągać kasę z ludzi emitujących publicznie utwory z Jamendo (te z prawem do
                publicznego odtwarzania bez opłaty).
          • Gość: dc99 Złodziejem są koncerny nagraniowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.08, 19:53
            > Dla kradzieży jednak nie ma żadnego usprawiedliwienia i uważam
            > osobiście, że kradzież muzyki powinna być tak samo ścigana i karana
            > jak kradzież samochodu.

            Ściągnięcie muzyki (również chronionej prawem autorskim) i nagranie we własnym
            zakresie na cd nie jest w żadnym wypadku kradzieżą. A w wiesz dlaczego? Bo
            kupując czysty cd ZAPŁACIŁEŚ za możliwość nagrania na tym cedeku treści
            chronionej prawem autorskim (haracz na ZAIKS w cenie nośników danych)! Natomiast
            kradzieżą jest jak najbardziej opłata na ZAIKS za cdki na których nie nagrano
            treści chronionych tylko np. własne zdjęcia użytkownika.

            O podejściu koncernów nagraniowych do własności intelektualnej i "ciężkiej
            pracy" najlepiej świadczy niedawny "nalot" na Sony BMG. Ponad połowa
            znalezionych w firmowych komputerach programów ... była piracka.

            Jeżeli zaś z taką lubością porównujesz ściąganie muzyki do kradzieży samochodów
            to wyjaśnij dlaczego w cenie biletów autobusowych jakoś nie ma wliczonego
            haraczu dla koncernów samochodowych. Przecież koncerny samochodowe też mogłyby
            przemnożyć liczbę pasażerów rocznie przez średnią cenę samochodu, podzielić to
            przez średni czas użytkowania samochodu i wrzeszczeć jakie to ponoszą miliardowe
            straty przez fakt istnienia komunikacji publicznej.
          • Gość: staszek75 Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 21:13
            Jeżeli nie zauważasz różnicy między formami własności, to się Tobie
            dziwię. Własność to prawo do dowolnego użycia posiadanej rzeczy, w
            dowolnym celu, w tym także możliwość zniszczenia danej rzeczy, jak
            tylko przyjdzie Ci taka ochota. Tak jest z samochodem, pralką czy
            butelką whisky. Z powieścią czy utworem muzycznym tak wcale nie
            jest. I dlatego tak jak mam wątpliwości jeżeli chodzi o "własność",
            mam wątpliwości co do tego, czy omawiana sytuacja to "kradzież".

            Problem z własnościami intelektualnymi jest taki, że koncerny wcale
            Ci tego nie sprzedają w tradycyjnym rozumieniu. Nie
            jesteś "posiadaczem" w sensie wyłącznego właścicielstwa - dokładnie
            ten sam produkt mają miliony innych ludzi, używanie jest obarczone
            restrykacjami - np. nie możesz tego odtworzyć czy przeczytać
            publicznie czy np. na podstawie tego napisać / skomponować własny
            utwór, nie możesz tego modyfikować - np. przetłumaczyć, niekiedy
            nawet kupujesz dany produkt wyłącznie do jednorazowego użycia (patrz
            niektóre formy sprzedaży przez internet albo wizyta w kinie). Co to
            do cholery za własność??

            Jeżeli już tak bardzo chcesz piractwo nazwać kradzieżą, mów o
            kradzieży ograniczonych praw do użytkowania własności
            intelektualnej. To właśnie jest Ci sprzedawane.

            Co ciekawe, jeżeli np. zgubisz czy zniszczysz nośnik na którym
            nagrana jest Twoja w cudzysłowie własność, to koncerny - które
            jeszcze przed chwilą mówiły, że nie sprzedają Ci nośnika tylko
            utwór - już nie są tak chętne, by po kosztach dostarczyć Ci nowy
            nośnik. Moralność Kalego?

            S.
            • hrabia.mileyski Re: Piraci, zamordyści i liberałowie 25.04.08, 21:21
              Gość portalu: staszek75 napisał(a):

              > Jeżeli nie zauważasz różnicy między formami własności

              O tym pisałem szerzej poniżej, jak również o myleniu pojęć. "Kradzeż" to
              najczęściej naduzywane pojęcie.
          • unhappy Re: Piraci, zamordyści i liberałowie 25.04.08, 23:28
            Gość portalu: HH napisał(a):

            > Ja nie zauważam różnicy między jakąkolwiek formą własności.

            Ale to twój problem. Może jakaś kuracja?

            > Jakoś nie masz nic przeciwko aby istniały patenty, bo dzięki nim wiesz, że gdy
            > coś wynajdziesz i opatentujesz, to masz szansę na swoim pomyśle zarobić.

            Ale co patenty mają do tego? Oczywiście jestem za patentami - na przykład, żeby
            ktoś opatentował kolor niebieski.

            > A może
            > odpowiednio twoim zdaniem praca umysłowa jest nic nie warta i tylko praca
            > fizyczna ma swoją cenę?

            Praca (DOWOLNA) warta jest tyle ile się za nią zapłaciło :D

            > Dla kradzieży jednak nie ma żadnego usprawiedliwienia i uważam osobiście, że
            > kradzież muzyki powinna być tak samo ścigana i karana jak kradzież samochodu.

            Jak można UKRAŚĆ muzykę? LITOŚCI
          • Gość: nikt Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.acn.waw.pl 25.04.08, 23:37
            "uważam osobiście, że kradzież muzyki powinna być tak samo ścigana i karana jak
            kradzież samochodu"

            ha ha ha ha ha....! :)))
    • gobi03 Artykuł prowokujący 25.04.08, 13:12
      Już w pierwszym zdaniu mamy dwa fałsze:
      - łatwość rozpowszechniania materiałów chronionych
      prawami autorskimi pojawiła się już w czasach magnetofonów
      kasetowych i magnetowidów. Już wtedy zaczęły się wyliczenia
      biznesu medialnego, jakie to straty ponosi z powodu
      kopiowania kaset od kolegów.
      - Internet (jest to nazwa własna proszę państwa!) nie daje
      możliwości rozpowszechniania i zdobywania ww. materiałów,
      ale _wszelkich_ materiałów które dają się zapisać w postaci
      plików. Jest to ważne rozróżnienie, ponieważ wiele materiałów
      jest z woli autorów dopuszczone (a nawet zalecane!) do
      rozpowszechniania, a ponadto tzw. "dozwolony użytek"
      nie określa sposobu udostępniania tylko grupę odbiorców.
      Oznacza to, że udostępniając utwór/płytę za pomocą
      Internetu niekoniecznie łamię prawo.

      Chcę również podkreślić nietrafność wyrażenia "monopol
      autorski", ponieważ coś takiego nie istnieje. Autor ma
      wyłączne prawo dysponowania dziełem tylko przez
      ograniczony czas - niestety wydłużany. Oznacza to,
      że pisarz lub muzyk nie jest właścicielem tekstu
      lub muzyki, a jedynie korzysta z ochrony prawnej
      tytułem praw autorskich. Restrykcyjność prawa dotyczącego
      własności intelektualnej nie zależy od twórcy ale od
      prawodawcy. Jeśli prawodawca nakaże wraz z utworem
      podawać kto jest jego autorem, to prawom autorskim
      nic nie ubędzie.
      To tyle odnośnie pierwszego zdania.

      Zdanie drugie: "naruszenie własności intelektualnej
      to kradzież". Ponieważ nikt nie jest właścicielem
      dźwięków (podobnie jak fal na morzu), nut, słów, gagów
      filmowych itp. (bo należą one do KULTURY, która nie ma
      właściciela) to nie można mówić o kradzieży. Takie
      stwierdzenie jest nadużyciem. Naruszenie własności
      intelektualnej może wystąpić tylko w takim stopniu,
      jak przepisanie czyjejś pracy doktorskiej i wydanie
      jej jako własnej. Jakoś nie słyszałem o procesie
      sądowym za plagiat.

      Pan Bałdyga również mówi "prawdę inaczej". Obecne
      przepisy tłumią wolny obieg kultury. Jeżeli jakaś
      firma jest właścicielem praw autorskich, to powinna
      za tą ochronę płacić państwu. Wówczas ogromne zasoby
      kultury zostałyby uwolnione ponieważ ich utrzymywanie
      stałoby się nieopłacalne. Tymczasem teraz jest tak,
      że praktycznie wszystko jest niedostępne - ani dzieła
      dochodowe, ani niedochodowe. Gdybym chciał odzyskać
      dla ludzkości wiersze sprzed 20 lat (niedostępne
      w żadnej księgarni od dawna) udostępniając je w Internecie,
      to stanę się przestępcą. Skoro płaci się podatek gruntowy,
      to dlaczego nie płaci się opłaty za utrzymywanie praw
      autorskich?
      Uważam, że prawo powinno stanowić, iż dzieła nie wymienione
      w Państwowym Spisie Kultury Komercyjnej mogą być swobodnie
      rozpowszechniane i wykorzystywane w aranżacjach.
      • Gość: pip Re: Artykuł prowokujący IP: 75.153.205.* 25.04.08, 18:33
        Gobi !!! Buzka !!!
        Lepiej sam bym tego nie napisal. Trafiles w sedno.
        • zimny.mycio Re: Artykuł prowokujący 25.04.08, 20:00
          ja też się zgadzam z Gobi, ale chciałbym podkreślić, że:
          1) prawo nie wymaga wbrew pozorom wielkich zmian (może poza skróceniem okresu
          trwania praw autorskich)
          2) to na poziomie interpretacji prawa dochodzi do nadużyć, bo obecnie zajmują
          się tym głównie przedstawiciele kancelarii reprezentujących wielkie koncerny,
          dlatego tak ważna jest działalność wspomnianego w artykule stowarzyszenia,
          3) obecnie prawdziwe piractwo, czyli nagrywanie płyt CD i DVD i sprzedawanie ich
          jest coraz mniejszym problemem, dlatego korporacje starają się uruchomić
          ściganie korzystania z prawa do dozwolonego użytku i jedyny sposób, żeby się im
          przeciwstawić to stowarzyszać się i wynajmować najlepszych adwokatów do ścigania
          naruszeń np. prawa dozwolonego prywatnego użytku (które narusza np. prawie każdy
          legalny film informując, że samo jego kopiowanie jest bezprawne)
          • Gość: dc99 Prawo autorskie = łodzie na Titanicu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.08, 20:22
            > 1) prawo nie wymaga wbrew pozorom wielkich zmian (może poza
            > skróceniem okresu trwania praw autorskich)

            Prawo autorskie zostało wymyślone dla sytuacji w której jeden ARTYSTA wykonuje
            (zarobkowo) utwór INNEGO ARTYSTY. Natomiast stosowanie tego prawa do sytuacji w
            której wykonującym utwór jest urządzenie automatyczne prowadzi do nonsensów. Np.
            proszę mi panowie prawnicy od praw autorskich powiedzieć za co właściwie klient
            płaci kupując cdka a muzyką:
            a) za fizyczny przedmiot (plastikowy krążek z powypalanymi dziurkami) będący
            nośnikiem informacji
            b) za informację znajdującą się na tym nośniku

            Jeżeli ma miejsce sytuacja a) to, podobnie jak dla zwykłych fizycznych
            przedmiotów, klient ma prawo w pełni dysponować płytką łącznie z jej kopiowaniem
            w dowolnych ilościach. Jakoś nie słyszałem żeby usmażenie sobie w domu
            najnowszej wersji hamburgera podpatrzonej w McDonaldzie było nielegalne.
            Poczęstowanie takimi "kopiami" znajomych również.

            Jeżeli natomiast ma miejsce sytuacja b) to nielegalne są wszystkie systemy DRM
            (własnością klienta jest informacja więc może z niej dowolnie korzystać, na
            dowolnym odtwarzaczu) a koncerny nagraniowe są zobowiązane do bezpłatnej wymiany
            utworów na każdy nowy standard nośnika jaki wymyślą (klient zapłacił za
            informację a nie za jej nośnik).

            No i co? Okazuje się że prawo autorskie jest wewnętrznie sprzeczne. Bo jest to
            próba stosowania na siłę prawa pochodzącego z innej epoki. Dokładnie tak samo
            jak ilość łodzi na Titanicu była zgodna z prawem, tylko prawo było z poprzedniej
            epoki.
            • Gość: asd Re: Prawo autorskie = łodzie na Titanicu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 21:49
              Gość portalu: dc99 napisał(a):

              > Jakoś nie słyszałem żeby usmażenie sobie w domu
              > najnowszej wersji hamburgera podpatrzonej w McDonaldzie było nielegalne.
              > Poczęstowanie takimi "kopiami" znajomych również.

              Z tym, że zapomniałeś dodać, że te hamburgery rozdajesz w papierkach z McDonalda, czyli podszywasz sie pod ich markę. Bo nie uwierzę, że pożyczając płytę koledze nie mówisz że to jest płyta Dody.
              • Gość: TT Re: Prawo autorskie = łodzie na Titanicu IP: *.chello.pl 26.04.08, 00:30
                kluczowe jest rozdajesz, a nie sprzedajesz
              • Gość: Przemek analogia IP: *.ghnet.pl 26.04.08, 02:41
                > Z tym, że zapomniałeś dodać, że te hamburgery rozdajesz w papierkach z McDonald
                > a, czyli podszywasz sie pod ich markę. Bo nie uwierzę, że pożyczając płytę kole
                > dze nie mówisz że to jest płyta Dody.

                Słaba ta Twoja analogia.

                Bardziej poprawnie by było: rozdajesz hamburgery dokładnie takie same jak w
                McDonald, bez papierka (jak ściągasz plik z internetu to przecież bez opakowania
                na płytę). Ale mówisz uczciwie przy tym, że to nie twój pomysł, skopiowałeś go w
                McDonald.

                Gdyby to było nieetyczne, to nieetyczne też byłoby cytowanie wypowiedzi innych
                osób, bo by było "podszywaniem się pod inną osobę".
    • Gość: aga Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 18:34
      Czy ktoś się orientuje, jaka część detalicznej ceny płyty CD trafia
      do wykonawcy muzyki?

      Mnie zawsze zastanawiała jedna rzecz: parę lat temu głównym
      nośnikiem były kasety magnetofonowe. Kosztowały ok. 20 PLN, podczas
      gdy płyty CD, wówczas towar luksusowy - 50. Później kasety znikły,
      płyty przestały być luksusowe, ale ich cena pozostała. Przecież
      koszt płytki i jej nagrania nie jest wyższy niż koszt kasety.
      Dlaczego teraz bandyci z wytwórni płytowych usiłują nam wmówić, że
      nie mogą obniżyć cen płyt?
      • Gość: HH Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.swietochlowice.net.pl 25.04.08, 18:52
        Kiedyś chleb kosztował 50 groszy, a teraz prawie 3 zeta...
        • Gość: aga Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 19:07
          Nie ściemniaj. W czasach, o których piszę (początek obecnej dekady)
          ceny stały przez kilka lat w miejscu. Inflacja zaczęła się niecałe
          dwa lata temu.
          • Gość: niuniek Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.renf.cable.ntl.com 25.04.08, 19:29
            bez obrazy aga
            ale inflacja to taki fenomen ekonomiczny ktory dziala non-stop a mierzony i
            obliczany jest w stalych odstepach czasowych. jesli chodzi o ceny plyt to musisz
            pamietac ze w tej cenie masz mijece na wystawie, promocje w radio, telewizji i
            na billboard'ach, cene fizycznego nosnika, koszt wynajecia studia, koszty
            kontraktowe (analista, prawnik itd.) i wiele innych elementow, ktorych mozna
            wyliczac i wyliczac. a dlaczego ceny nie spadly? bo dlaczego mialyby spadac?
            widzisz gdzies warunki do konkurencji z innymi wytworniami, jakis powod do wojny
            cenowej? kazdy artysta tworzy produkt unikalny, ktory raz wyceniony moze stracic
            na wartosci tylko ze wzgledu na to ze sie ludziom osluchal.

            pozdrawiam
            M.Z
            • Gość: raf von thorn Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.12.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 25.04.08, 21:48
              LOL, a na czym polega praca analisty? Bo brzmi ciekawie :D.
          • Gość: marco Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.08, 19:34
            Kiedyś czytałem o tym. W Polsce artysta dostaje srednio cos kolo 7%.
            Kosz tloczenia plytek wiadomo ze jest groszowy, wiec w zasadzie
            prawie wszystko zdziera ZAIKS i posrednicy. I to nie jest kradziez?
            Ochrona wlasnosci intelektualnych, a tak naprawde to kto tu tych
            artystow okrada?. Zapewne bedzie wielki wrzask, bo wytwornie ich
            promuja itp itd. Bla bla bla
            • Gość: niuniek Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.renf.cable.ntl.com 25.04.08, 19:38
              na swiecie artysci dostaja miedzy 3 a 20 procent zyskow, wszystko zalezy od tego
              jaki artysta, jaka ma renome, i ktory to album z kolei.
              zgadzam sie z tym ze jest to zdzierstwo.
    • Gość: HH Piractwo to kradzież, nie bądźcie obłudni! IP: *.swietochlowice.net.pl 25.04.08, 18:40
      Już nie wspomnę, że w kraju tak bardzo katolickim aż wstyd, że kradzież jest
      usprawiedliwiana.
      A tłumaczenie, że muzyka jest za droga to obłuda, ponieważ nikt muzyki nie każe
      nikomu kupować i nie jest to artykuł pierwszej potrzeby bez którego nie da się żyć!
      Osobiście to nawet mam już tej pseudomuzyki wykonywanej w szczególności przez
      polskich pseudoartystów serdecznie dość, bo jest wpychana na siłę przez takie
      beznadziejne radia jak RMF, Zetka i reszta komercyjnego szajsu.
      Jednak jak już "musisz" jakiś utwór mieć u siebie to zapłać za niego a nie
      kradnij i dodatkowo nie usprawiedliwiaj swojej kradzieży, bo żadne tłumaczenie
      nie jest dobre.
      • Gość: aga Re: Piractwo to kradzież, nie bądźcie obłudni! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 19:03
        Gość portalu: HH napisał(a):

        > A tłumaczenie, że muzyka jest za droga to obłuda, ponieważ nikt
        muzyki nie każe
        > nikomu kupować i nie jest to artykuł pierwszej potrzeby bez
        którego nie da się
        > żyć!

        Święta racja! I dlatego właśnie muzyki nikt w sklepach nie kupuje.
        Szefowie złodziejskich wytwórni od dawna marudzą, że spada im
        sprzedaż. Za winnych tego spadku uważają oczywiście piratów. A
        przecież nawet gdyby zamknąć cały Internet, to płyt po takich cenach
        i tak nikt nie kupi.

        Zaręczam Ci, że gdyby ludzie ściągający muzykę z netu mogli zapłacić
        bezpośrednio wykonawcom, to w znakomitej większości by płacili.
        Niestety, kupując płytę finansuje się przede wszystkim hordy różnych
        podejrzanych typów, których głównym zajęciem jest wymyślanie nowych
        sposobów oszukiwania i okradania kogo się da.

        • Gość: Marco Re: Piractwo to kradzież, nie bądźcie obłudni! IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.08, 19:39
          Masz racje, w UK przeprowadzono badania na sporej grupie
          reprezentatywnej i okazalo sie, ze piraci 5-krotnie czesciej kupuja
          plyty niz osoby, ktore nie sciagaja. Poprostu tamci prawie w ogole
          nie sluchaja.Poza tym na plycie z reguly jest jedna, dwie piosenki
          dobre a reszta szmelc, ktory trzeba upakowac. Jaki wniosek: zanim
          ktos kupi, sciagnie, poslucha i piec razy sie zastanowi czy warto
          wydac pieniadze
      • Gość: nikt Re: Piractwo to kradzież, nie bądźcie obłudni! IP: *.acn.waw.pl 25.04.08, 23:53
        pewnie, HH, po co w ogole sluchac muzyki - przeciez, jak piszesz, "nie jest to
        artykul pierwszej potrzeby bez ktorego nie da sie zyc!".
        Rozumiem, ze Tobie muzyka nie jest potrzebna, ale pomysl o innych...
    • Gość: HH Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.swietochlowice.net.pl 25.04.08, 18:41
      Przypuszczam, że jeszcze na wiele innych rzeczy cię nie stać, ale jakoś nie masz
      pretensji np. do producenta samochodów, że nie stać cię na niego i że nie możesz
      sobie skopiować.
      • damianbsc Re: Piraci, zamordyści i liberałowie 25.04.08, 18:44
        Kazik, zalóż konto i drukuj nr na plytach, podawaj na stronie - na 100% ludzie
        wplaca nalezna kase. Tyle, ze zaraz wPL ktos swoje konto tam wmontuje.
        • Gość: HH Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.swietochlowice.net.pl 25.04.08, 18:56
          Przecież nikt żadnemu artyście nie broni samemu wydawać swoje utwory. To nawet
          nie jest takie drogie.
          Ale jeśli nie chce się artyście dodatkowo narobić i samemu zajmować sprzedażą,
          to musi podzielić się zyskami z kimś kto za niego wykona tą robotę. Tak samo
          jest w każdej innej dziedzinie, gdzie osoby produkujące towar muszą jeszcze
          zarobić na utrzymanie osób z działu marketingu, sprzedaży, logistyki i wielu
          innych bez których nie mieliby czasu na wykonywanie swojej pracy.
          • Gość: aga Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.08, 19:22
            Dobra. Ale jak to jest, że kaseta magnetofonowa z tą samą muzyką
            kosztowała 20 PLN i wystarczyło wszystkim - wykonawcom, menedżerom,
            dystrybutorom itp., a teraz płyta kosztuje 50 PLN i nie wystarcza?
            Tylko nie pisz mi znowu, że kiedyś chleb kosztowal 50 groszy, bo
            akurat w latach, gdy płyty powszechnie zastąpiły kasety, inflacji
            nie było, przynajmniej w Polsce.
      • Gość: Marco Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.adsl.inetia.pl 25.04.08, 19:47
        Roznica jest taka, ze kazdy samochod trzeba produkowac. Koszt
        jednostkowy jest nie taki maly. Tutaj tworzy sie utwor i tloczy sie
        za grosze plytki. Wartosc intelektualna to zerowanie na zle wg mnie
        pojetej moralnosci. Wbija nam jeden z drugim, ze to zabija rynek.
        Bzdura. Napedza to portfel ludziom zerujacym na artystach. Notabene
        artysta w zasadzue nie zarabia na plytkach tylko na koncertach. Oni
        to rozumiej, plyta ma byc tylko takim nosnikiem promocyjnym.
        Najlepszym rozwiazaniem bylaby tylko i wylaczna sprzedac w necie za
        GORA 1/10 obecnej ceny, bo wiecej to nie jest warte (niby prawo
        popytu i podazy, ale jak pokazuje zycie sprzedaz plyt jest
        dziesieciokrotnie nizsza niz 10 lat temu)... Jeszcze lepszym
        rozwiazaniem sa pojedyncze utwory za "grosze", ktore juz bywaja.
        Jednak nie wszystkie...
    • Gość: pavlik_morozov Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.icpnet.pl 25.04.08, 19:01
      Prawda jest taka, że żeby firma sprzedała na przykład grę komputerową nie daje
      dema, tylko żąda kasy za całą grę, która dla danego gracza okazuje się
      badziewiem. Dema - to są przeważnie filmiki, które nie mają nic wspólnego z
      grywalnością gry - ładnie wyglądają a rozgrywka na poziomie zera. Celuje w tym
      firma SONY, która nawet na proste konsole wrzuca na rynek produkty, które nie
      mają lokacji polskiej a kosztują krocie.
      • Gość: X4 Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.acn.waw.pl 26.04.08, 08:11
        > Dema - to są przeważnie filmiki, które nie mają nic wspólnego z
        > grywalnością gry - ładnie wyglądają a rozgrywka na poziomie zera.

        Film to nie jest demo tylko trailer.
    • rmiechowicz Piraci, zamordyści i liberałowie 25.04.08, 19:05
      Pamiętacie Edisona? Taki wynalazca. Zbił majątek na patentach. Wiecie ile
      wynosiła ochrona patentowa w jego czasach? 7 lat. Po siedmiu latach każdy mógł
      skopiować wynalazek Edisona i na nim zarabiać. To zapewniało postęp, rozwój. Bo
      żeby być "na fali" należało być kreatywnym.
      Uważam, że taki okres ochrony dla twórczości intelektualnej w niczym by nie
      zaszkodził. Gdyby nadal po 7 latach można było kopiować wynalazki i utwory, to
      świat by na tym zyskał.
      a teraz pytanie; ile obecnie wynosi okres ochrony patentowej i okres ochrony
      praw autorskich?

      Druga sprawa. Strasznie mi się podobają zespoły Origen czy Tane. Da się ich
      płyty kupić w Polsce? Dobrze, że można ich utwory ściągnąć z netu nie używając
      sieci p2p. Bo inaczej nawet nie wiedziałbym, że takie zespoły istnieją.
    • Gość: Fantomas Kope juz mam, rajty pozniej zaloze... IP: 212.180.160.* 25.04.08, 19:09
    • Gość: niuniek Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.renf.cable.ntl.com 25.04.08, 19:19
      witam wszystkich

      autorzy nie placa wytwornia plytowym za to ze one wydaja ich plyty tylko za promocje, za miejsce wystawowe w sklepach z ktorymi te wytwornie maja podpisane umowy. Artysta ktory wyda nowy krazek sam nie ma szans ani na promocje w radiu anie na miejsce na wystawie w sklepie. takim pozostaje internet i niektorzy sie przedzieraja polecam amiestreet dot com (amiestreet.com) jesli ktos chce kupic tanie utwory mniej znanych artystow. podzielam zdanie poprzednikow, ktorzy nie tyle co nie widza problemu z p2p (gdyz jest to problem ale nie nasz, tylko ustawodawcow i ludzi biznesu, ktorzy nie potrafia spojrzec na problem z innej strony) co potrafia sensownie argumentowac przyczyne dla ktorej sciagaja muzyke. Wiekszosci artystow w sklepie nie uraczysz i nie mowie tu o jakichs niszach...poszukajcie francuskiego hip-hopu albo latynowskich wykonacow (ale nie popowych) jasli sie cos znajdzie to i tak bedzie tego niewiele, a kultura swiata jest preciez tak bogata...ludzie powinni sie nia dzielic.

      p.s. Podoba mi sie pomysl powrotu do krotkich okresow patentowych.

      pozdrawiam,
      M.Z.
      • Gość: rzeczny Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.08, 19:45
        Kradzież własności intelektualnej nastąpiłaby gdybym odsprzedawał skopiowane
        utwory bo wtedy "ożywałbym" czyjegoś pomysłu. Jeżeli skopiuję płytę kupiona
        przez innego człowieka czy okradnę wykonawcę? Chyba nie. Do tych którzy
        porównują skopiowanie płyty do kradzieży samochodu: czy osoba, która kupiła
        samochód nie może dać nim pojeździć innym? Te wszelkie ograniczenia w
        odtwarzaniu muzyki są chore. Kupuję produkt i robię z nim co chcę. Moja jest
        płyta z zawartością a nie sam plastik (ten kosztowałby tylko 50 gr a nie 50 zł).
        Chcę żeby mojej płyty słuchali inni i nie można mi tego zabronić bo zapłaciłem.
        Jak tak dalej pójdzie to zaczniemy podpisywać deklarację, że jak kupię płytę to
        nie pozwolę jej słuchać własnym dzieciom albo dopłacę po 50 zł za każdą osobę,
        która posłucha zawartości.
        • Gość: niuniek Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.renf.cable.ntl.com 25.04.08, 20:03
          zabawne, musze przyznac ze ciekawy pomysl z tym placeniem za kazda osobe ktora
          slucha. osobiscie uwazam ze wytwornie albo zmienia sposob w jaki prowadza biznes
          albo upadna. najprawdopodobniej to drugie. przyszlosc nalezy do serwisow takich
          jak amiestreet, gdzie kazdy kto tworzy moze sprzedac swoj utwor, wydaje mi sie
          nawet ze za dziesiec dwadziescia lat nie bedzie juz sklepow z plytami, gdyz
          nosnik ten bedzie zbedny. dzisiejsza mlodziez nie slucha muzyki z plyt,
          odtwarzacze mp3 sa juz tak tanie i male, ze nosic ze soba klocka do odtwarzania
          plyt to bezsens a urzadzenia audio nie tylko odtwarzaja mp3 ale pozwalaja na ich
          zapis na dvd, badz blue ray albo na bezposrednie korzystanie z zasobow dyskowych
          komputera przez wifi w systemach 'digitalhome'. wytwornie sa tonacymi statkami a
          ich szefowie chwyca sie nawet brzytwy.

          pozdrawiam
          M.Z.
    • Gość: autochton Bojkot, nie kopiować i nie kupować śmieci ala Doda IP: *.katowice.pl 25.04.08, 20:10
      Britney etc.
      Za 3 miesiące problem zawyżonych cen i praw autorskich sam się rozwiąże.
      Koncerny w obawie o zyski nagle odkryją użytkowników.
      No ale jeżeli ci jak smarkacze na cudze jabłka chcą to cierpieć muszą wszyscy.

    • Gość: P Przeczytajcie IP: *.ghnet.pl 25.04.08, 20:19
      www.kto.org.pl/zapowiedz-swiata-post-copyright/
      • hrabia.mileyski Inflacja słów, mieszanie definicji i pojęć 25.04.08, 20:50
        Pada tutaj często słowo "kradzeż". Uważam, że mylnie i w sposób zupełnie
        nieuprawniony rozszerzono znaczenie tego terminu a to (tak uważam) z powodu
        intelektualnej niezdolności obrońców praw autorskich do stworzenia adekwatnej
        konstrukcji prawnej, odpowiadającej opisowi rzeczywistych stanów faktycznych.
        "Kradzeż" jako instytucja prawa karnego jest wystarczająco zdefiniowana na
        gruncie kodeksu, więc warto się jej może przyjrzeć.
        Jest opisana w ten sposób: "kto zabiera cudzą rzecz w celu przywłaszczenia......".
        I mamy tu pełną definicję i opis.
        Po pierwsze musi to być rzecz. Jak wiadomo rzeczą jest to wszystko, co mieści
        się w zakresie przedmiotów fizycznych. Pytanie pojawia się, gdy mamy do
        czynienia z jednym z milionów kopii pliku. Można przyjąć, że mamy tu do
        czynienia z brakiem jasnej definicji, gdyż jednoznacznie (na gruncie prawa
        obowiązującego) nie odpowiemy na pytanie, czy to rzecz, czy to nie rzecz.
        Po drugie: musi być cudza, czyli wyraźnie musimy oznaczyć właściciela. Posiadac
        on powinien prawa, z których najwazniejszym jest prawo własności w stosunku do
        rzeczy.
        I znów powstaje wątpliwość, czy jeden z milionów plików posiada rzeczywistego
        właściciela.
        W tym znaczeniu oczywiste jest, że nie może to być również rzecz niczyja, gdyż
        tu, z samej definicji, do kradzieży dojść nie może.
        Po trzecie: musi dojść do zaboru, czyli co najmniej przeniesienia posiadania
        rzeczy z właściciela na sprawcę. Nalezy to rozumieć, że własciciel stracił tę
        rzecz bez własnej zgody i w wyniku działań sprawcy, co uniemożliwia mu
        wykonywanie władztwa nad nią. Po prostu było i nie ma, bo ktoś zabrał.
        I po czwarte: w celu przywłaszczenia. Oznacza to, że sprawca chce, dokonując
        zaboru, przenieść na swoją osobę prawa, które dotychczas przysługiwały
        włascicielowi. Chce być on i tylko on wyłącznym dysponentem rzeczy, która
        stanowiła przedmiot zaboru.
        Taka konstrukcja w przypadku własności intelektualnej i plików elektronicznych
        jest absolutnie nie do obrony.
        "Zapozyczenie" definicji i konstrukcji kradziezy (bo nie słyszałem o zmianach w
        kodeksie) swiadczy (o czy pisałem) o intelektualnej tamie i lenistwie ludzi,
        walczących z masa ludzką, do której przeciez jest to wszystko kierowane. Bo z
        rzeczywistymi aktami kradziezy mamy do czynienia stosunkowo rzadko: odbyłoby sie
        to wówczas, gdyby sprawca zabierał z półek sklepowych płyty, kasety, czy co tam
        jeszcze i wymykał się, nie mając ochoty płacić. Albo zabrałby tę rzecz w
        jakikolwiek inny sposób. Niektórzy powiedzą: dobrze, ale to tylko nośnik, nie
        najwazniejszy zresztą. Ważna pozostaje treść na nim zapisana. Dobrze, ale jak w
        takim razie zdefiniowano tę treść? Jako przedmiot? Tak to wygląda, więc mamy do
        czynienia z brakiem konsekwencji, jesli nie logiki.
        Odtwarzający sobie w domowych pieleszach muzykę młodzieniec nie czuje się jej
        włascicielem, nie spełnia więc przesłanek dyspozycji czynu pod nazwą "kradzeż".
        Mało tego - nagrywając sobie dostepny przecież plik (jakby nie był dostepny, to
        go by nie było) w sieci, czy gdzie indziej, nie miał żadnej refleksji
        pobudzającej zamiar przywłaszczenia. Uważa on (jak większość ludzi zresztą), że
        realizuje własnie cele twórczości, a głównym z nich jest przeciez dotarcie do
        odbiorcy. Od dawna istnieje przy tej okazji pogląd, który widziany z obydwu
        stron konfliktu wygląda zupełnie inaczej: koncerny mówią o stracie finansowej z
        powodu rzekomej kradziezy, a pryszczaty młodzian mówi, że i tak by tego nie
        kupił. Mało tego - kupi prędzej, jesli to coś zna. Jestem skłonny do niewiele
        różniącego się od pewności przypuszczenia, że to ów młodzian mówi prawdę. Przy
        okazji przepraszam młodych ludzi - chodzi o skuteczny przykład, a nie o obrażanie.
        Nieco inaczej jest z programami komputerowymi. Tego też nie kupujemy w celu
        przeniesienia na nas prawa własności, co dzieje się zazwyczaj z wiekszością
        innych produktów.
        Tutaj mądrzej postapiono, gdyż płacimy jedynie za umozliwienie nam mozliwości
        korzystania, a przedmiotem transakcji jest z reguły licencja, numer seryjny itp,
        nie sam zas program.
        Watpliwości transakcyjnych mniej, ale tu także w żaden sposób nie dopasowano
        konstrukcji kradziezy do stanów faktycznych.
        Bo karalne "uzywanie niezgodnie z licencją" nie miesci się w pojęciu kradziezy.
        Ta definicja (jak wiemy z tego, co powyżej) tak pojemna i rozciągliwa nie jest.
        Kończąc juz zwracam uwagę na inflację słów, a także i wykorzystywanie jej do
        gmatwania pojęć prawnych i psucia prawa w ogóle.
        Warto sobie zapamiętać tych parę uwag, zanim kogoś nazwiemy złodziejem.
        • Gość: raf von thorn Re: Inflacja słów, mieszanie definicji i pojęć IP: *.12.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 25.04.08, 21:56
          Bardzo jasno wyłożone, panie hrabio, szacuneczek :).
          • hrabia.mileyski Re: Inflacja słów, mieszanie definicji i pojęć 25.04.08, 22:01
            Dziekuję za te słowa.
            Dodam tylko dziwoląga, jakoby mozna było ukraść prawo, a juz kompletnie smieszna
            jest sugestia - z pełną powagą przez niektórych wypowiadana - że mozna komuś
            rąbnąć intelekt.
        • Gość: kradniemy.pl Re: Inflacja słów, mieszanie definicji i pojęć IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.06.09, 02:41

          Prześledziłem tę dyskusję w miarę uważnie. No cóż bredzisz człowieku - w niemal każdym poruszanym wątku. A na kpinę zakrawa fakt, zę mówiąc o definicjach nie wiesz o czy mówisz, np:
          "Po pierwsze musi to być rzecz. Jak wiadomo rzeczą jest to wszystko, co mieści się w zakresie przedmiotów fizycznych."
          odpowiedź, wg słownika jęz. pol.: :
          rzecz
          1. «materialny element otaczającego świata»
          2. «przedmiot będący czyjąś własnością»
          3. «jakiekolwiek zjawisko, zagadnienie, sprawa, problem, dokładniej nieokreślone»
          4. «treść myśli, wypowiedzi»
          5. «czynność, czyn, postępek; też: fakt, który się zdarzył»
          6. «sprawa, którą się rozstrzyga, załatwia, przeprowadza»
          7. «utwór literacki, naukowy, muzyczny itp.»
          8. «temat, treść, wątek utworu literackiego»
          9. filoz. «cokolwiek, co może być przedmiotem postrzeżenia zmysłowego, ma właściwości przestrzenne, trwa w czasie i czemu przypisujemy byt od nas niezależny; też: cokolwiek, co może być przedmiotem sądu»

          Smutne jest to, że inni przytakują. Napisałem to bez nadziei , że pozostałe zagadnienia które wydaje się wam , że rozumiecie - zrozumiecie naprawdę.

          ps. za kilka dni ruszy: kradniemy.pl - zapraszam do rozsądniejszej dyskusji.

    • Gość: Atomek technika stworzyła problem - technika go rozwiąże IP: *.ssp.dialog.net.pl 25.04.08, 23:46
      Takie przemyślenia.
      Muzycy sprzed stu lat, aby zarobić musieli grać "na żywo" i z tego
      jakoś żyli.
      Potem nagle wynaleziono technologię pozwalającą odtwarzać wiernie
      nagrania - dzięki temu muzycy dotarli do większej liczby osób i
      zaczęli więcej zarabiać - muzyka stała się towarem masowym -
      kupujesz kasetę, płytę - płacisz artyście.
      Dzisiaj kiedy mamy ochotę posłuchać muzyki technologia również nam
      pomaga - wystarczy wpisać co się chce w google i zaraz słuchamy.
      I muzycy mają problem, bo chcieliby zarobić na płytach, a tu płyty
      nie ma....i już nie będzie...taka kolej rzeczy.
      Garstka ludzi żyjących z tego się szarpie o wydawałoby się należne
      im prawa, ale nie rozumieją, że nie powstrzymają rozwoju techniki.
      Trza ruszyć d... państwo artyści i koncertować, a może nawet grać do
      kolacji...
    • Gość: Da Kto będzie kupował płyty CD jeżeli dzwięk IP: *.ists.pl 26.04.08, 00:05
      Kto będzie kupował płyty CD jeżeli muzyka na nich jest tak skompresowana, że
      brzmi jak z radia.Po co nam 96 dB medium jeżeli korzystamy jedynie z ostatnich
      sześciu dB.A wszystko tylko po to aby było głośniej, tak jakby każde urządzenie
      nie było wyposażone w regulację głośności.Współcześnie nagrane płyty zabijają
      muzykę odbierając jej jeden z atrybutów muzykalności-DYNAMIKĘ-czyli różnicę
      między momentami głośnymi i cichymi!Polecam stronkę www.turnmeup.org
    • Gość: wiewiór nie będę bulił 5 dych za jeden hit i 10 shitów... IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 26.04.08, 08:25
      koncerny promują kulturę? promują taki chłam że radia już nie słucham!
    • Gość: zenon Re: Piraci, zamordyści i liberałowie IP: *.hsd1.ma.comcast.net 26.04.08, 09:27
      kupiłem kiedyś oryginalną płytę, i co? nie mogłem jej odtwarzać pod linuksem, bo
      producent ją "popsuł" tak żeby nie dało się jej odtwarzać na komputerze

      nie pozostało mi wówczas nic innego jak ściągnąć mp3 z sieci...
    • Gość: nick dlaczego kradziez? IP: *.cable.ubr09.perr.blueyonder.co.uk 23.08.09, 10:48
      Tak sie sklada,ze ja sciagajac plik z sieci nie wlamuje sie Bog wie jakimi
      programami na zaszyfrowane strony koncernow muzycznych,filmowych itp.Ja ten
      plik po prostu znalazlem w internecie, obejrzalem i skasowalem.Czy mam byc za
      cos na co natrafilem w sieci ukarany?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja