Gość: szymor
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.06.08, 08:53
Wiem, że większość zna jedynie "fakty" podawane przez metro i GW.
Dla nich ten tekst:
Anatomia manipulacji
Bronisław Wildstein 09-06-2008, ostatnia aktualizacja 10-06-2008
06:41
Według naszych postępowców przekonywanie 14-letniej dziewczynki do
dokonania aborcji jest właściwe, natomiast postawa przeciwna wymaga
polityczno-prawnej interwencji – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”
źródło: Rzeczpospolita
+zobacz więcejAwantura o aborcję u nastolatki
Ciemnogród kontratakuje – zatrzęsła się z oburzenia postępowa
Polska. „Odmówili aborcji zgwałconej 14-latce” – wołał weekendowy
tytuł „Gazety Wyborczej”.
Do obrony prawa do aborcji dziewczynki ruszyły najróżniejsze
autorytety: feministki, instytucje w rodzaju Federacji na rzecz
Kobiet i Planowania Rodziny, SLD w ogólności i jego poszczególni
działacze z nowym przewodniczącym w szczególności, prof. Jan Widacki
(tak, tak, to ten) itd.
Dwie wersje rzeczywistości
Jeszcze w weekend sprawa wyglądała następująco. Zgwałconej 14-latce
pomimo podstaw prawnych odmówiono dokonania aborcji w dwóch
szpitalach w Lublinie. Wszystko to działo się podobno z powodu
kampanii, jaką zorganizował Kościół i organizacje pro-life. –
Dziewczyna i jej matka czują się zaszczute. Dziewczyna dostaje
esemesy od obrońców życia, że powinna urodzić. Robią jej pranie
mózgu. Moim zdaniem rozmawia tylko z psychologami wskazanymi przez
organizacje prorodzinne. Jak ma podjąć świadomą decyzję? – wzruszała
się dolą 14-latki, czyli niemożnością dokonania przez nią aborcji,
znana działaczka feministyczna Wanda Nowicka.
Sabat, który, jak twierdzono, wokół zgwałconej dziewczyny
zorganizował niechętny aborcji ciemnogród, wzruszył media. Pojawiły
się już doniesienia o roli, jaką odegrało w nim Radio Maryja i
współpracownicy Romana Giertycha.
Manipulacja, w której uczestniczyła część mediów i wpływowe
proaborcyjne środowiska, nie wywołała żadnej refleksji
W poniedziałek okazało się jednak – i trzeba było to ogłosić – że
dziewczyna nie została zgwałcona, a sprawcą ciąży jest jej
rówieśnik. Ponadto wszystko wskazuje na to, iż nie tyle
uniemożliwiono jej aborcję, ile nie zgodziła się ona na nią, pomimo
presji ze strony matki, tudzież gromadki feministek. Informacje te
wyczytać można, zestawiając teksty z kolejnych wydań „Wyborczej” –
weekendowego i poniedziałkowego. Jednocześnie „Gazeta” nie uznała za
stosowne przeprosić ani choćby jednoznacznie wskazać popełnionych
przez siebie nadużyć. Całość manipulacji odsłoniła na Salonie24
blogerka Kataryna.
Pod hasłem laickości
Problem jest jednak głębszy niż manipulacje „Wyborczej”, która z
zasady nie przyznaje się do swoich nadużyć. Fakty, które jaskrawo
przeczyły wysuwanym oficjalnie tezom, nie powstrzymały
publicystki „Polityki” Janiny Paradowskiej, która na falach Tok FM
wspólnie z Izabelą Jarugą-Nowacką biadała nad oburzającym
zachowaniem polskich księży, którzy doprowadzili nieletnią
lubliniankę do rezygnacji z aborcji.Obie damy traktowały to zresztą
jako przejaw szerszego zjawiska, jakim jest antyaborcyjna postawa
Kościoła, blokująca w Polsce aborcję na życzenie, która zdaniem
rozmówczyń jest niekwestionowalnym cywilizacyjnym osiągnięciem
Europy. Postawą księży, którzy „przekonują dziewczyny do
nieprzerywania ciąży”, oburzał się nadal Grzegorz Napieralski.
Przekonywanie 14-letniej dziewczynki do dokonania aborcji jest więc
zjawiskiem ze wszech miar właściwym i postępowym i nie budzi
wątpliwości, natomiast postawa przeciwna wymaga zdaniem naszych
postępowców polityczno-prawnej interwencji. Wezwania te głoszone są
pod hasłem laickości, czyli rozdzielenia państwa od Kościoła, gdy w
rzeczywistości prowadzić mają do drastycznych restrykcji pod jego
adresem i uniemożliwienia mu głoszenia i przekonywania do swoich
zasad. Nie chodzi zresztą tylko o Kościół, ale o poglądy, które nie
mieszczą się w ramach europejskiej poprawności.
Bez refleksji
Wyobraźmy sobie sytuację odwrotną. Przeciwnicy aborcji ogłaszają, że
młoda dziewczyna namawiana jest do usunięcia ciąży z powodu wieku,
pomimo że chce dziecka. Tymczasem okazuje się, iż ciąża jest efektem
gwałtu i dziewczyna chce się jej pozbyć. Potępienie, które objęłoby
manipulujących przeciwników aborcji, nie miałoby granic.
Przyłączyłaby się do niego ogromna większość mediów. Z dużą dozą
pewności założyć można, że fakty te wykorzystane zostałyby przeciw
wszystkim zwolennikom obozu pro-life i uznane za dowód ich
hipokryzji.
Manipulacja, w której uczestniczyła część mediów i wpływowe
proaborcyjne środowiska, nie wywołała żadnej refleksji. Nie
doprowadziła do choćby czasowego wycofania poparcia dla manipulantów
zaangażowanych w tę sprawę. Jeśli jesteś po „naszej stronie” i
reprezentujesz „słuszne poglądy” – zdają się mówić rodzimi
postępowcy – możesz robić, co chcesz. Postawa taka nie tylko
wyklucza dyskusję. Uniemożliwia jakąkolwiek komunikację.