Kochane pieniążki dajcie rodzice

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.08, 09:32
Bzdura. Pączek i napój? A kanapki zrobić i jakiś soczek przecierowy -
nie łaska? Pewnie, bo trzeba "się narobić".
Uważam, że kieszonkowe można fundować dopiero nastolatkom, a i to
nie za duże, tak, by pokryło drobne wydatki, niezwiązane z
codziennym żywieniem i higieną.
    • Gość: gość Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.ds.ae.wroc.pl 16.06.08, 10:05
      żart jakiś, wszystko się przewraca.
      Ja w ich wieku byłam zadowolona z kanapki, owoca czy batonika pakowanego do
      plecaka przez rodziców.
      Teraz każdy ma swój telefon i portfel pełen drobnych. Dziwić się, że dzieci
      padają coraz to częstszą ofiarą złodziei.
      • Gość: 4g63 Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: 213.77.0.* 16.06.08, 10:22
        o co wam chodzi, i co z tego że mają telefon, i bardzo dobrze że 4 latek dostaje kase przynajmniej czuje się szanowany i od małego uczy się rozumieć czym jest pieniądz
        • Gość: matka Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 16.06.08, 10:33
          a od kiedy dawanie pieniędzy ma być wyrazem szacunku? Przykro mi słyszeć że są
          rodzice, którzy nie potrafią okazać szacunku w inny sposób.
          Całe szczęście że mój pięciolatek nie musi nosić telefonu tylko beztrosko się
          bawić i że soczek dostanie zawsze kiedy poprosi o to rodziców
          • Gość: mamamarc Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.08, 10:40
            Uważam, iż kieszonkowe to doskonały pomysł. Jako dziecko dostawałam
            kieszonkowe i "soczek przecierowy". Można dziecko nauczyć
            prawidłowego żywienia i dawać kieszonkowe. Jeżeli zje czasem
            drożdżówkę świat sie nie zawali. A jeżeli damy mu zawsze cos
            smacznego do jedzenia to zacznie kieszonkowe odkładać na zabawkę lub
            cos innego. Skąd pomysł że dziecko nie ma prawa mieć własnych
            potrzeb i to my mamy decydować co ma kupić a co nie? Należy pilnować
            na co są przeznaczane pieniążki i tak wychowywać aby kupowane za nie
            były sensowne rzeczy. A posiadanie komóki to zupełnie odrębny temat.
            • Gość: matka Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 16.06.08, 10:45
              kieszonkowe same w sobie nie jest złe...
              ale u czterolatka? jaki mają sens? takie dziecko nie umie przełożyć wartości
              konkretnego bilonu na dany przedmiot.. i zdecydowanie ma jeszcze czas na naukę
              kapitalizmu. Czterolatek powinien zajmować się zabawą i uczyć się współżycia z
              dziećmi.IMO kieszonkowe powinno dawać się w szkole podstawowej.
              Natomiast wracając do jeszcze wcześniejszej wypowiedzi - współczuję wszystkim (i
              rodzicom i dzieciom), którym się wydaje że to pieniądze dają szacunek...
              • aiczka Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice 16.06.08, 11:15
                Też uważam, że moment pójścia do szkoły jest najodpowiedniejszy do przyznania
                kieszonkowego. Wysokość, częstotliwość i przeznaczenie trzeba indywidualnie
                dostosować do wieku, rozsądku, domowych uzgodnień. Np. młodszemu dziecku
                lepiej zrobić śniadanie lub lekko kontrolować, co sobie na śniadanie robi a
                kieszonkowe dać w wysokości wystarczającej z grubsza na kupno ulubionej gazetki
                i batonik, z nastolatkiem można już ustalić, że przybory szkolne czy dodatkową
                przekąskę gdy jest dużo lekcji finansuje w ramach odpowiednio wysokiego
                kieszonkowego.
                Każdy powinien się mniej więcej orientować w charakterze swojego dziecka i
                odpowienio się z nim umawiać. Na ogół wyrażany jest lęk, że dziecko wyda
                wszystko w "głupi" sposób. To jest chyba jeden z powodów wypłacania regularnego
                ale ograniczonego kieszonkowego - po jednym cukierkowym szaleństwie człowiek
                uczy się jak się potem dłuuuugo czeka na wypłatę. Dzieci często odkładają
                pieniądze na jakiś większy zakup - tu pojawia się ryzyko, na które mniej zwraca
                się uwagę niż na ryzyko utycia, a mianowicie że pieniądze przeznaczone na
                kanapkę NIE zostaną na nią wydane. Uważać trzeba na wszystkie możliwości ^_^ i
                odpowiednio działać.
    • Gość: pączki... Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.u.itsa.pl 16.06.08, 10:40
      codziennie pączek i napój. 20 pączków w miesiącu a potem dramat, ze dziecko otyle i koledzy się śmieją...
    • Gość: syn papieza ja mam 19 i kosze 1450, oplacaja mi rachunki,karte IP: *.gprs.plus.pl 16.06.08, 10:49

      czyli ze w waszej statystyce uzupelniam 15 osob bez kieszonkowego?
      • Gość: gocha Re: ja mam 19 i kosze 1450, oplacaja mi rachunki, IP: *.gdynia.mm.pl 16.06.08, 14:48
        a w przyszłości pewnie jeszcze psychoterapeutę
      • Gość: zniesmaczony Re: ja mam 19 i kosze 1450, oplacaja mi rachunki, IP: *.srem.net 16.06.08, 18:45
        Statystyka i tak jest chyba naciągana. gdyby porównać do mnie (16 lat) i mojego
        nędznego kieszonkowego to robisz lukę koło 80 dzieciaków...
    • Gość: qwerqr Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.acn.waw.pl 16.06.08, 10:55
      niektorzy to maja nawalone
    • Gość: bolo Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.08, 11:07
      jak chciałem mieć pieniądze to musiałem zarobić, zbierałem butelki, sprzedawałem
      makulaturę i złom, robiłem zakupy starszym sąsiadkom. To mnie nauczyło szacunku
      do siebie i innych, nauczyłoo0 mnie cenić pracę


      Testy IQ: www.iq-test.pl/?d=5087
      Nagrody za darmo: www.look4win.pl/rejestracja.php?polec=fredator
      • Gość: Doger Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.aster.pl 16.06.08, 11:23
        a teraz głąbie wrzucasz jakies testy iq sciemy, spadaj stąd, tumanie, naucz się normalnie zarabiać, a nie spamowaniem!!!
    • Gość: tata Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.bb.sky.com 16.06.08, 11:12
      ja swoje dzieci uczyłem i nadal uczę szacunku dla pieniądza poprzez
      pracę. Jeśli same zarobią te pieniądze, wtedy dwa razy się
      zastanowią, zanim je wydadzą. Nie są to ciężkie zajęcia, ale przede
      wszystkim uczą, jak być obowiązkowym i dobrze wykonywać swoją pracę.
      O kieszonkowym już dawno zapomniały i, wierzcie mi, nie jest im z
      tego powodu przykro
      • Gość: matka Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.89-161.tel.tkb.net.pl 16.06.08, 11:24
        uważam że taka nauka szacunku dla pieniędzy poprzez pracę jest niezastąpiona.
        Zastanawiam się jednak, w którym momencie można taką naukę rozpocząć? Mam co
        prawda jeszcze czas na takie rozważania. W tej tej chwili moje wątpliwości budzi
        stosowana przez niektórych rodziców metoda płacenia swoim pociechom za pomoc w
        domu oraz za dobre stopnie. Chciałabym, aby moje dzieci pomagały i pracowały w
        domu nie dla chęci zysku, ale dlatego, że to nasz wspólny dom, który razem
        tworzymy, dlatego, że każdy ma swoje obowiązki odpowiednie do wieku, oraz by
        uczyły się dla siebie, a nie dla kolejnych złotówek. Jak to u Was wygląda?
        • Gość: piki Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.08, 11:29
          Oczywiście, że tak. Płacenie dzieciom za spełnianie obowiązków domowych albo tym
          bardziej za oceny to już ewidentne krzywdzenie dzieci. Już dawno zbadano jak
          bardzo motywacja zewnętrzna potrafi uniemożliwić powstanie motywacji
          wewnętrznej. Jeśli dziecko dostaje pieniądze za piątki, to ma znacznie mniejsze
          szanse na to, że kiedyś zacznie się uczyć tylko dlatego, że sprawia mu to
          przyjemność, że ma radość z tego, że wie / umie więcej.
      • Gość: piki Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.08, 11:26
        Ot, co.
        Wszyscy mówią / piszą o tym, czy dziecko jest w stanie przełożyć wartość
        pieniądza na towar. Ale rzadko kto już zastanawia się nad tym, czy dziecko jest
        w stanie przełożyć wartość pieniądza na pracę, jaką trzeba włożyć w jego
        zarobienie. Świat staje na głowie.
      • Gość: marajka Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.08, 14:31
        I tu jest problem. Jakie prace dla 12 latka? Wyniesienie śmieci?
        Zmywanie naczyń? To powinny być obowiązki, na zmianę wszystkich
        członków rodziny. Chyba, że "nadprogramowo". Bo na wsi, to jeszcze
        dziecko, ja wiem ogród wypieli, a w bloku?
        • Gość: gwiazdka Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.06.08, 21:08
          Mam 14 lat i mieszkam w bloku. Dostaje tygodniowe - 10 PLN - raz w tygodniu, ale za to całe comiesięczne stypendium naukowe - 200 PLN - (które jakimś cudem uzyskałam) oddaję rodzicom. Z kieszonkowego sama zbieram na treningi jazdy konnej, lub np. kino z koleżanką. Jeżeli mi zabraknie to albo dostaje dodatkowe 10 PLN z góry za przyszły tydzień, albo dorabiam przez np. mycie samochodów, opieke nad dziećmi lub sprzątanie korytarza + łazienki + kuchni + balkonu (zawsze w komplecie =D)
    • Gość: amma Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.rcb.vectranet.pl 16.06.08, 11:42
      Ja pamiętam jak bardzo chciałam mieć kieszonkowe żeby kupować sobie jakieś słodycze i dlatego, że inni dostawali. Przez krótki czas dostawałam parę złotych ale ogólnie moich rodziców nie było stać na regularne kieszonkowe dla mnie i mojego rodzeństwa. W gimnazjum dostawałam stypendium, które mogli otrzymać uczniowie z dobrymi ocenami i których sytuacja materialna w domu nie była najlepsza. W czasie wakacji w miarę możliwości szukałam też pracy. Myślę, że to nauczyło mnie szacunku do pracy i tego, że pieniądze to nie jest coś co mogę dostać za nic.
    • Gość: p. Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.08, 12:29
      Dostawałam tygodniówkę chyba jeszcze w przedszkolu - potem rzadziej
      (to nie były czasy kapitalizmu - mam teraz 33 lata). Drobną kwotę,
      którą mogłam wydać na co chciałam. Warunek był taki, że mówiłam na
      co wydałam i wspólnie się zastanawialiśmy nad tymi zakupami,
      dyskutowaliśmy o nich. Niezależnie dostawałam rzecz jasna prezenty.
      Nie rozumiem takiego czarno-białego patrzenia - że pieniądze rodzice
      dają na odczepne, zamiast czegoś. Natomiast na początku podstawówki
      okazało się, że moim znajomym rodzice płacą za oceny - ileś za 4,
      ileś za 5 - natychmiast poszłam do rodziców z tym postulatem, bo
      uczyłam się dobrze i szybko skalkulowałam, że to świetny biznes ;).
      Ale rodzice stanowczo odmówili - wytłumaczyli mi, że uczę się dla
      siebie i że to jest przyjemność - dlatego płacić mi nigdy nie będą,
      ale zawsze dostanę jakiś prezent w dniu rozdania świadectw. Uczyć
      się lubię do dziś (skończyłam 2 kierunki studiów.
      • Gość: Adam Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.08, 13:41
        Widzisz jakąś różnicę pomiędzy uczeniem się dla siebie a uczeniem
        się dla pieniędzy ? Może chodzienie do pracy i zarabianie pieniędzy
        też uznajesz, że robisz dla siebie dla przyjemności? Przecież w
        dzisiejszych czasach uczysz się po to dostać dobrą pracę - dobrze
        zarobić i dobrze żyć a nie dla siebie ( siebie rozwijałem po szkole -
        książki, zajęcia, dyskusje na nurtujące mnie tematy ) - szkoła tego
        nie uczyła i nie będzie uczyć nigdy. Te dwa fakultety robiłaś po to
        by być 'mondrzejsza' czy też po to by więcej umieć a w związku z tym
        więcej zarabiać ? Nie chcę być złośliwy - moze dlatego, żeby złapać
        męża trzeba było studiować dalej ?
        Moje dzieci od 3 lat dostają pieniądze za oceny. Niech się uczą, że
        za dobrze wykonaną pracę jaką teraz jest dla nich nauka dostaje się
        pieniądze. Ale UWAGA - za złą pracę jest kara.
        Dzieci 'zarabiają' na swoje kieszonkowe przez cały miesiąc
        zdobywając oceny - dobre a czasami złe. Po miesiącu podliczamy oceny
        i wypłacana jest nagroda. Uwaga - by to wszystko miało sens za dobre
        oceny dostają zapłatę za złe muszą oddać :). W miesiącu persaldo
        wychodzą zawsze na plus. Ale wiedzą, że zła ocena zmniejsza ich
        kieszonkowe a dobra zwiększa.
        Cennik np dla moich dzieci to :
        6 = +10 zł
        5 = +5 zł
        4 = +1 zł
        3 = -3 zł
        2 = -5 zł
        1 = -10zł
        Proszę mi wierzyć, że dzieci gdy zdarzy im się dostać jedynkę nie
        boją się, że dostaną burę w domu tylko zastanawiają się ile mniej
        będą mieli kieszonkowego na koniec miesiąca.
        Zdarzają się miesiące gdy dzieci dostają (choćby jak teraz w maju -
        dużo ocen) po 60-70 zł ale zdarza się, że przy słabym miesiącu
        dostają tylko 15-20 zł. Na samym początku nawet zdarzyło się, że syn
        wyszedł na minus i danego miesąca nie dostał ani grosza a w
        następnym musiał zapracować lepszymi ocenami na to by wyść na swoje
        (bo ten 'dług' z poprzedniego miesąca trzeba odpracować !!!).
        Płacę tylko za 'ważne' przedmioty - odpadają plastyki, muzyki, wuefy
        itp.
        Proszę mi wierzyć, że takim postępowaniem doprowadziłem do tego, że
        jedynka i dwójka jest ewenementem w dzienniczku dzieci a trójka
        niemiłą 'wpadką' kosztującą 4 zł (wystarczyło dostać czwórkę).
        Dzieci same zgłaszają się do nadobowiązkowych projektów - np
        samodzielne prowadzenie lekcji, bo wiedzą, że tak da się łatwiej
        złapać szóstkę. Same pilnują, by zrobić zadanie, same plinują by coś
        czego nie rozumieją wytłumaczyć im dogłębnie. Same przeczesują
        internet w poszukiwaniu nurtujących je odpowiedzi.

        Można powiedzieć, że wychowuję materialistów, że za kasę się uczą.
        Ale tak naprawdę obłudą jest mówić, że dobre wykształcenie nie
        pociąga za sobą dobrej pracy i dobrych zarobków. Moim zdaniem nie
        rózni się to niczym od stypendiun naukowego na studiach. Cieszę się,
        że mogę moim dzieciom zafundować takie stypendium w podstawówce
        zamiast dawać pieniądze za darmo albo o zgrozo za wyniesienie śmieci
        albo posprzątanie pokoju.
        • Gość: mamamija Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: 89.100.239.* 16.06.08, 14:13
          w pełni popieram ten system motywacji. Przetestowałam go rok temu na swoim 11-latku i okazało sie ze zdziałał cuda. Nagle skończyło sie wieczne zapominanie co trzeba przynieść na następny dzień albo co jest zadane. Byliśmy wychowywani głównie w systemie kar,nagrody były i owszem ale za coś wyjątkowego, podczas kiedy od dawna na zachodzie tendencja jest zupełnie odwrotna. Nie twierdzę, ze dobra, ale teraz wiem, ze ten system pozwala to wypośrodkować i moje dziecko ma dużo więcej pewności i zadowolenia z siebie. I dodam,ze większość pieniędzy leży w skarbonce bo syn twierdzi, ze nie będzie wydawał na drobiazgi swoje ciężko zarobione pieniądze...
        • dominikjandomin Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice 17.06.08, 20:30
          Do którego roku życia zamierza pan płacić za oceny? Tak z ciekawości...
          • Gość: Adam Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: 80.48.225.* 17.06.08, 23:38
            Żeby być konsekwentnym to do matury. Bo na studiach wyręczy mnie
            państwo ze stypendium naukowym. Zdaję sobie sprawę z braku
            usamodzielnienia się w zdobywaniu pieniędzy ale nie wyobrażam sobie
            dezercji z mojej strony wcześniej i powiedzenie dzieciom 15-16
            letnim : "jesteście prawie dorośli, radzcie sobie teraz sami, system
            który działał przez ostatnie 6-8 lat teraz już nie jest dla Was
            dobry od dzisiaj kasę dostajecie jak inne dzieci raz w miesiącu za
            nic albo wogóle, bo przecież możecie sami zarobić w jakikolwiek inny
            sposób".
            • dominikjandomin Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice 18.06.08, 16:44
              No, system stypendialny państwa to zupełnie inna bajka :P

              A tak na marginesie - u nas za moich czasów w LO były stypendia naukowe. Ale to
              jeszcze przed deformą szkolnictwa było.
      • Gość: a Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.chello.pl 16.06.08, 13:53
        Ale tak naprawdę obłudą jest mówić, że dobre wykształcenie nie
        pociąga za sobą dobrej pracy i dobrych zarobków.


        nie. hydraulik raczej zarobi wiecej niz politolog (i tlum innych humanistow,
        wylaczywszy prawnikow i jezykowcow)
        • Gość: Adam Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.08, 14:02
          Kłóciłbym się, czy politolog jest dobrym wyszktałceniem przy
          dzisiejszym rynku pracy. A szykując się na inne podtykane w ten sam
          sposób zawody powiem tak - trzeba być trochę bardziej inteligentnym
          (nie chodzi mi o papierek) by nie wybierać od zawsze socjalistów
          róznej maści, którzy uważają, że wiedzą lepiej i będą myśleć za nas.
          • Gość: Adam Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.08, 14:12
            No i obcięło mi resztę wypowiedzi
            Z tymi socjalistami chodziło o to by każdy zawód był opłacany tak
            jak na to zasługuje w rzeczywistości, ale w rzeczywistości a nie w
            rzeczywistości społecznej (czytaj socjalistycznej - nawiązuję do
            sprawiedliwości i sprawiedliwości społecznej które się mają nijak do
            siebie).Wtedy hydraulik zarabiałby swoje i każdy inny też.
            • Gość: a Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.chello.pl 16.06.08, 14:18
              przyznam ze druga czesc Twojej odpowiedzi jest dla mnie troche niejasna... ja wyznaje zasade, ze nic sie nikomu nie nalezy (wiec nikt na nic nie 'zasluguje', czy to w rzeczywistosci, czy w rz. spolecznej/socjalistycznej) :) dlatego bawia mnie wypowiedzi wspomnianych politologow (i nie tylko).. ze oni przeciez tyle lat studiowali, a ten od lopaty zarabia wiecej.. no coz moi drodzy, nic sie nikomu nie nalezy ;)
              • Gość: Adam Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.08, 14:36
                Ależ ja mam dokładnie takie same zdanie nt politologów jak Ty :)
          • Gość: a Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.chello.pl 16.06.08, 14:14
            ale widzisz, dziecko moze miec w tym kierunku predyspozycje, badz moze to byc jego hobby, i idac za twoja rada, moze skonczyc wlasnie takie studia..
            a wiadomo ze dzis najwiecej osob studiuje humany. techniczne nie ciesza sie dzis duzym powodzeniem ;/ medyczne - nie wiem na ile, ale nie uwazam zeby byly zlym wyborem pod wzgledem pieniedzy
            zgadzam sie ze papier to nie wszystko, ale podobnie - cyferki (oceny) to nie wszystko :D
            • Gość: Adam Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.08, 14:42
              Predyspozycje i hobby owszem to dobra rzecz ale ważne by te
              predyspozycje z głodu zdechnąć nie pozowliły w przyszłości. Więc jak
              zwykle wybór - być czy mieć ... Politolodzy (ale się ich uczepiłem)
              nie rozumieją, że rzadko się zdarza by jedno z drugim spasowało na
              100 %. a potem narzekają na hydraulików.
    • Gość: her 5zl razy 5 w tyg razy 4 tyg = 100zl na miecha IP: *.wroclaw.mm.pl 16.06.08, 12:44
      niezle rozpieszcona ta 12 latka, za mala na tygodniowke? chyba ze jest cofnieta
      umyslowo albo matka zrobi z niej taka cofnieta
    • Gość: dasti Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: 195.85.249.* 16.06.08, 13:50
      ja dostawałam kieszonkowe od rodziców raz w miesiącu chyba od kiedy
      zaczęłam szkołę, uważam że jest to świetna sprawa, nauczyłam się
      gospodarować swoimi pieniędzmi, nigdy nie prosiłam rodziców o
      dodatkową kasę, wiedziałam że jak coś chcę to muszę sobie uzbierać,
      jak zakup był naprawdę drogi w porównaniu do mojego kieszonkowego
      umawiałam się z rodzicami że jak uzbieram np. połowę resztę dadzą
      oni, widząc że bardzo mi zależy. dziś mam 27 lat i córkę której też
      będę dawała kieszonkowe... jak trochę podrośnie, bo kieszonkowe w
      przedszkolu to troszkę przegięcie
    • Gość: p. Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.08, 14:29
      odpowiadając - no widzisz - ja jednak studiowałam dla przyjemnosci,
      nie dla kasy, nie zeby znalezc meza - zdobywanie wiedzy o swiecie
      sprawialo mi przyjemnosc (oczywiscie ta wiedza teraz po latach
      pomaga mi prowadzic wlasna firme) - Ty nie rozumiesz tego - bo
      funkcjonujesz w dyskursie, w ktorym celem jest pieniadz - Twoje
      dzieci tez nie beda rozumialy. Pewnie nie wyjda z dobrze platnej
      roboty, zeby sie spotkac z ojcem (no chyba ze on za spotkanie lepiej
      zaplaci)
      • Gość: Adam Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.08, 15:28
        Od zawsze uczę dzieci, że najszczęśliwszy człowiek po słońcem to
        taki który nie musi wcale pracować. Praca nie jest sensem życia. Ale
        bez pracy nie mamy pieniędzy by funkcjonować w społeczeństwie -
        płacimy rachunki, podatki (w socjaliźmie płaci się nawet za rzeczy
        które są Twoje ! np za dom). Po prostu trzeba pracować. Wpajam moim
        dzieciom, że należy pracować jak najkrócej za jak najwyższą stawkę a
        nie na odwrót. Wtedy pozostaje więcej czasu dla siebie i swoich
        bliskich. Wątpię by zostały pracoholikami po takim wychowaniu.
        A spotkanie z ojcem wartościować powinny dzieci które dostają kasę
        za sprzątanie, wynoszenie śmieci itp. To one każdy gest
        będą 'wartościować'.
      • Gość: inka Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.csk.pl 16.06.08, 23:59
        Będąc w podstawówce nie dostawałam kieszonkowego. Słodycze kupowała
        mam i za dobre zachowanie dostawaliśmy cukierki. Nie było wtedy mowy
        o komórkach, komputerach, każdy dzieciak na podwórku cieszył się z
        lizaka czy loda - i to nam wystarczało. W gimnazjum 10 zł to była
        ogrooomna kwota - otrzymywałam ją raz na 2 tygodnie. W liceum zaś na
        weekendowe wyjścia (rzadko bywało) do 20 zł, a na codzień robiłam
        sobie kanapkę do szkoły i dostawałam 2-3 zł na "duperele". Jakoś nie
        płakałam widząc, że równieśnicy otrzymywali więcej ode mnie.
        Szanowałam pieniądze, trud mamy, gdy przy chorobie ciężko pracowała
        na naszą czwórkę sama i nie prosiłam o więcej. Dwa tygodnie po
        maturze zaczęłam pracować, by odciążyć matkę i poczuć swój ciężko
        zarobiony grosz. Teraz studiuję dziennie, pracuję 4 razy w tygodniu
        dosyć ciężko i za nic nie pozwoliłabym sobie by znowu brać kasę od
        rodziny.
    • Gość: psycholog Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.08, 14:36
      Przypuszczam, ze dzieci Adama nie skoncza studiow - skoro celem jest
      kasa - prosto po maturze albo i wczesniej rozejrza sie za lepszym
      zarobkiem niz 5 zeta za piatke.
      • jam-agru Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice 16.06.08, 14:56
        Ja mojej 5-latce daję złotówkę dziennie, z premedytacją, żeby przestała naciągać
        w sklepach. Przedtem to było nieznośne, kombinowanie, żeby iśc bez niej, albo
        każda wizyta okupiona płaczem. Spacer do parku czy na jakąś imprezę też bywał
        dramatyczny, przed kucykiem i watą cukrową nie ma ucieczki.
        Teraz sama wie, że może wydać, na co chce, ale swoje. I wiecie co? Awantury jak
        nożem uciął, za to pojawił się nowy tekst: "Ja nie kupuję, jak tylko patrzę...."
        Czasem po głębszym namyśle coś sobie kupuje, wtedy nie zabraniam, najwyżej
        sugeruję wstrzymanie się z decyzją do jutra.
        Ponadto mamy umowę, że jeśli będzie oszczędzać na coś konkretnego, to dokładam
        jej połowę kwoty.
      • Gość: Adam Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.08, 15:00
        Na jakiej podstawie uważa Pan/i, że moje dzieci za 6 i 8 lat nie
        będą wiedziały, że studia to dalsze podnoszenie swojej wartości na
        rynku pracy z odłożoną o 5 lat płatnością (i to na całe przyszłe
        życie)? Uważa Pan/i, że mając 19 lat nie będą tego wiedzieli? Tak
        ich zdemoralizuje dawanie pieniędzy za wspomnianą piątkę i założony
        przez Pana/ą brak jakichkolwiek rozmów z rodzicami, kolegami ogólnie
        środowiskiem, które kształtują o wiele bardziej osobować niż pięć
        zyla?
        • Gość: psycholog Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.08, 15:13
          Bo jeśli by Pan potrafił wytłumaczyć swoim dzieciom, że
          wykształcenie to ich lepsza przyszłość to miałyby już teraz
          motywację wewnętrzną do nauki - więc nie zauważyłby Pan diametralnej
          różnicy w ich podejściu do nauki po wprowadzeniu motywacji
          pieniężnej (a taką Pan opisał). Pan nauczył je robić to za co od
          razu jest kara/nagroda.
          • Gość: Adam Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.08, 15:48
            Konia z rzędem dla dziecka, które w wieku 11 - 13 lat zmotywuje się
            do nauki chociaż w podobnej skali jak moje. W ten sposób zmobilizuje
            się tylko dzieci ambitne (dla mnie to wada a nie zaleta charakteru),
            które w przyszłości stają się pracoholikami z trzema fakultetami.
            • Gość: Anka Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.chello.pl 16.06.08, 23:26
              Panie Adamie, ma pan świadomość że te dzieciaki w liceum nie dadzą sobie rady? w
              licuem nie da się uczyć wszystkiego, trzeba wybrać sobie przedmioty maturalne i
              na nie położyć nacisk. Dziecku nie będzie się to opłacało, skoro oceny z
              niepotrzebnych mu przedmiotów będą obniżać dochód
              • Gość: ada Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.eranet.pl 16.06.08, 23:41
                Proszę mnie poprawić jeśli się mylę (jestem z czasów "starej matury"), ale czy
                przedmiotów maturalnych nie wybiera się w klasie maturalnej, i czy dostanie się
                na wybrane studia nie jest uwarunkowane tym jak właśnie te przedmioty "pójdą" na
                maturze?
              • Gość: Adam Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: 80.48.225.* 17.06.08, 12:28
                Przecież w takim przypadku wystarczy mała korekta polegająca
                na 'wyrzuceniu' z puli przedmiotów, te które nie będą potrzebne na
                przyszłym kierunku studiów. To najprostsze wyjście ale nie jedyne.
                Można zdefiniować inną gradację ocen z przedmiotów kierunkowych a
                inną dla tych mniej ważnych. Liceum ogólnokształcące z samej nazwy
                ma uczyć wszystkiego (i w takim razie niczego porządnie). Sam
                kończyłem LO w klasie o profilu mat-fiz i wiem jak lekko traktowałem
                polski, historię, biologię co nie oznacza, że niczego się nie
                nauczyłem z tych przedmiotów. Ważne jest modyfikowanie nagród (w
                postaci pieniędzy) pod możliwości i osobiste zainteresaowania
                dziecka.
            • Gość: ada Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.eranet.pl 16.06.08, 23:35
              Zgadzam się z Panem. Przyznam, że post o wynagradzaniu dzieci za stopnie
              początkowo bardzo mnie zaskoczył, ale... faktycznie pokazuje to nastolatkom, że
              uczenie się po prostu się realnie opłaca. Wydaje mi sie, ze takie stawianie
              sprawy znacznie bardziej do dzieciaków przemawia.
              Jakoś w przeciwieństwie do pana psychologa mogę iść o zakład, ze Pańskie dzieci
              zapewne skończą dobre studia na renomowanych uczelniach i staną sie dobrymi
              specjalistami bez poddańczego stosunku do pracy. Potraktują to zapewne jako
              inwestycję w siebie, bez tłumaczeń, że to dla ciekawości świata etc, co jak
              zauważyłam nader często jest nieudolnym tłumaczeniem braku talentów i chęci i
              ... właściwego podejścia do rzeczywistości.
    • aga1252 Kochane pieniążki dajcie rodzice 16.06.08, 16:26
      Nie wiem dlaczego az tyle osob jest przeciwko dawania kieszonkowego. Ja zaczelam
      swojemu synowi dawac kieszonkowe kiedy skonczyl 5 lat. Chcialam, zeby nauczyl
      sie liczyc pieniadze i oszczedzac. To ze dziecko dostaje kieszonkowe, nie znaczy
      ze musi je wydac na slodycze. Mozemy mu podpowiedziec na co warto sporzytkowac
      pieniadze. Moj syn np. jest fanem lego. Prawie cale kieszonkowe wydaje na te
      klocki. Kupienie ich nie jest wcale latwe. Czasami musi oszczedzac kilka
      miesiecy, zeby cos sobie kupic.
      Dlaczego wiec tyle osob uwaza, ze jest to zle? A dawanie codziennie dziecku
      pieniedzy na jedzenie nie nazwala bym raczej kieszonkowym. Sa to pieniadze,
      ktore maja juz swoje przeznaczenie, a celem kieszonkowego jest uczenie
      planowania zarzadanaiem pieniadzmi i podejmowania decyzji na co je sporzytkowac.
      • Gość: elastyczny.jozef Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.40.83.104.sub.mbb.three.co.uk 16.06.08, 22:57
        Naucz sie pisac, i przypilnuj dziecka, bo wyrosnie na takiego analfabete jak Ty.
    • Gość: Głos Ludu Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.08, 23:08
      Ja to nie rozumiem nie których ludzi. Chca nauczyć dzieci gospodarowac
      pieniądze. Dobra ale nie w wieku 4 lat takie dziecko nawet nie wie do czego to
      jest. Ja nie jestem za dawaniem dzieciom kieszonkowego. Ani nastolatkom.
      Bardziej jestem za nagrodą. Np. można skosić trawe otrzyma sie wynagrodzenie,
      praca robi pieniądz. Nauczyli by się przynajmniej szacunku do rodziców bo by
      wiedzieli jak trudno zarobić w obecnych czasach
      • dominikjandomin Re: Kochane pieniążki dajcie rodzice 17.06.08, 20:24
        Gość portalu: Głos Ludu napisał(a):

        > Ja nie jestem za dawaniem dzieciom kieszonkowego. Ani nastolatkom.
        > Bardziej jestem za nagrodą. Np. można skosić trawe otrzyma sie wynagrodzenie,
        > praca robi pieniądz. Nauczyli by się przynajmniej szacunku do rodziców bo by
        > wiedzieli jak trudno zarobić w obecnych czasach

        Skosić trawę za kasę? We własnym domu? Tym nauczysz jednego - na starość
        będziesz płacił za opiekę w domu starców. Bo nie będzie czegoś takiego jak
        "dom", gdzie nikt nikogo nie opłaca.

        Ale zarobic poza domem - jak najbardziej.
    • Gość: mama z Wyspy Kochane pieniążki dajcie rodzice IP: 79.97.228.* 17.06.08, 00:28
      Tutaj w Irlandii kiezonkowe - tygodniówka jest bardzo powszechna-
      wręcz na kursie dla rodziców Pani zachęcała, by dziecku wyznaczyc
      stała pensję tygodniowa - np 6 euro w przypadku, gdy jest grzeczne,
      natomist w przypadku niezbyt poprawnego zachowania ume zmnieszac na
      przykład do 3 euro. Mnie ten pomysł się podobał- zdał egzamina gdy
      moje dziecko cięzko przechcodziłą aklimatyzacje w nowej szkole i
      próbowało odreagowywacna mnie . Jeśli zachowanie byo bardzo złe-
      tygodniówki nie było wcale... Starza córka w podstawówce dostawałą
      tygodniówkę, gdy zaczeła dorasta stwierdziła,ze woli systm, że
      dostaje od nas pieniądze , gdy sa jej potrzebne.Ale uważam,ze warto
      nauczyc dziecko,że pieniądze nie spadają z nieba, tylko trzeba na
      nie zasłużyc/zapracowac
Pełna wersja