Gość: aśka
IP: 212.87.25.*
18.06.08, 12:44
Smutne... Smutne, że w naszej rzeczywistości przestaje istnieć
odpowiedzialność. Że boimy się zmierzyć z konsekwencjami naszych
czynów. 14-latka zaszła w ciąże - sama wszak jest dzieckiem, stąd
pewnie macierzyński odruch - trzeba ją ratować w tej trudnej
sytuacji i ...pozbawić problemu. Ale przecież ona nie "zaraziła
się " ciążą - rozpoczęła współżycie, bo była przekonana o swojej
dorosłości, dojrzałości. A jej mama - może czuje się winna, że nie
dopilnowała córki (choć może nie miała szans w dobie "wyzwolonych
nastolatków")i co? Też nie chce stawić czoła konsekwencjom swych
zaniedbań wychowawczych - tylko chce USUNĄĆ problem. No dobrze -
dziewczyna twierdzi, że była zgwałcona, więc dlaczego ma ponosić
konsekwencje czynu, za który nie odpowiada? A co z chłopakiem-
sprawcą gwałtu? Czy schował się za spódnicą swojej mamusi? Jeżeli
ten gwałt miał miejsce - to dlaczego nie słychać o wszczęciu
postępowania w tej sprawie? Tego chłopca też trzeba ratować przed
poniesieniem konsekwencji za "chwilę słabości"(czy też
okazanej "męskości")? Nastolatkowie chcą być dorośli, ale nie chcą
odpowiadać jak dorośli. Chcą się bawić w dorosłość, ale bez istoty
dorosłości jaką jest odpowiedzialność. A przecież z dorosłością i
dojrzałością wiąże się PRZYJMOWANIE KONSEKWENCJI własnych czynów.
Popierając tę postawę ucieczki od konsekwencji (nawet w imię dobra
takiego ni-to-dziecka, ni-to-dorosłego) wbrew pozorom robimy im
krzywdę, bo NIE NAUCZĄ SIĘ ODPOWIEDZIALNOŚCI.
W końcu media. Proszę przejrzeć gazetki dla nastolatek - jak dużo w
nich seksu, porad jak się masturbować, jak uprawiać petting (wszak
niegroźny, bez konsekwencji) - jest milczące przyzwolenie na
rozpoczynanie współżycia przed 18 rokiem życia, mimo że współżycie z
nieletnim jest PRAWNIE ZABRONIONE. Dlaczego nie ściga się tych "pań
psycholog" udzielających rad podrastającym panienkom w stylu -
kochaj się ale się zabezpiecz(bo tak będzie odpowiedzialnie?),
spróbuj pettingu, nie taj swoich uczuć (bo to szkodliwe na psychikę
tak się męczyć). A teraz media zamiast bić się w piersi, robią
wielki szum, bo ktoś śmiał sprzeciwić się nieodpowiedzialności. Bo
ktoś śmiał zaproponować stawienie czoła trudnej sytuacji.
Ale niestety coraz bardziej widać trend w naszym społeczeństwie do
unikania odpowiedzialności, zamykania oczu na konsekwencje. Pomijam
chwytliwe hasła w stylu "zero kalorii, zero konsekwencji, zero
odpowiedzialności"(zasłyszane ostatnio w pewnej kampanii
reklamowej). Rosną pokolenia "wiecznych chłopców", czasem zabawnych,
czasem trochę niegrzecznych, czasem nie płacących alimentów na
kolejne dzieci pozostawione kolejnej "narzeczonej na zawsze", rosną
pokolenia "wiecznych dziewczynek" (ciekawe, że nieco mniej liczne).
Rozkręcany jest przemysł gier elektronicznych, które "kapią" od
okrucieństwa, przemocy czy zwyrodniałego seksu. To co że
(teoretycznie) dla dorosłych - a skąd się bierze to okrucieństwo
opisywanych potem w gazetach zbrodni, gwałtów, katowania dzieci. Ale
nie - my tego nie wiążemy z kolejnymi okrutnymi grami czy filmami
rozwijającymi wyobraźnię (reklamowanymi jako "najokrutniejsze,z
odrażającymi scenami, nie dla normalnych"). Dlaczego dziwimy się i
bulwersujemy, że nastolatki skatowały koleżankę, "bo im się
nudziło", kiedy także filmy dla dzieci są pełne krwi. Zasłyszany
dialog 10-latek (dziewczynek!): -Byłaś na tym nowym Harrym Potterze -
No - No i jak? - Zaje...! Lepszy od pierwszej części, bo więcej
krwi! (bez komentarza). Nie widzimy konsekwencji, bo nie chcemy ich
widzieć, nie chcemy by istniały, chcemy po prostu nie mieć problemów
i mieć święty(?) spokój. Czy w takim kierunku dąży nasze "postępowe"
społeczeństwo? I do czego dojdziemy?