Gość: Andrzej
IP: 153.19.0.*
25.06.08, 13:23
"Bo niestety, polski kibic "codzienny" znacznie różni się od kibica
"odświętnego". Atrybuty pierwszego to nie biało-czerwony szalik, chorągiewka,
czapeczka, tylko kij, kamień, cegła. Na polskich stadionach często rządzą
chuligani i bandyci. - Mistrzostwa Europy to impreza dla kibiców na pewnym
poziomie. Oni mają pieniądze, chcą je wydać, by przeżyć sportowe emocje.
Ligowi pseudokibice często nawet nie docierają na stadion, dla nich emocje to
starcie z policją czy bijatyka z chuliganami przeciwnej drużyny - wyjaśnia
socjolog Tomasz Sobierajski."
Niech pan nie pieprzy, panie socjolog. Po pierwsze - dlaczego nazywa pan
kibicem tych, którzy - jak sam pan mówi - nawet nie docierają na stadion? Wg
PWN-owskiego internetowego słownika języka polskiego:
"kibicować
1. «przyglądać się rozgrywkom sportowym i dopingować tych uczestników, z
którymi się sympatyzuje»
2. «przyglądać się pewnym wydarzeniom lub wspierać czyjeś działania»"
Stawianie sprawy w taki sposób dyskwalifikuje pana na wstępie jako eksperta,
autorytet.
Po drugie - dlaczego oczekuje się od związku sportowego lub klubów "robienia
czegoś" w sprawie chuligańskich wybryków na terenie, nad którym żadne prawo
nie daje im jurysdykcji? Co ma zrobić PZPN czy ten lub inny klub, żeby bandyci
nie gonili się po mieście "w szalikach"? To tylko i wyłącznie sprawa policji -
nie od dziś wiadomo, że dla urządzających uliczne bójki, prowodyrów takich czy
innych wybryków, to nie jedyna "działalność", która opisana jest w paragrafach
kodeksu karnego. Ale policja nie chce/nie potrafi/nie może/nie ma środków, aby
taki element eliminować.
Po trzecie - twierdzenie, że piłkarscy kibice w Polsce nie potrafią
zorganizować widowiska na trybunach, obraża tych, którzy nierzadko własne
środki i czas poświęcają na stworzenie oprawy. Szkoda, że pan socjolog nie
przyznał się, ile ligowych meczów widział (choćby w tv) w ostatnim sezonie.
A trąbki to niech faktycznie zostaną w siatkarskich halach.